Best of Forum
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Spoons - Arias & Symphonies
Niestety Dev, no bonus. Ten numer, w instrumentalnej wersji, mógłby przejść jako jakieś intro do anime, które leciało na Polonii 1. Wtedy to by mogło być ok, gdyby trwało 40 sekund, bez wokalu. Niestety tak nie jest. Koszmarnie męczący kawałek. Za takie pitu pitu pajacowanie, między innymi, nie lubię ejtisów. Początek sugeruje jeszcze coś spoko, ale potem wchodzą klawisze i wszystko zamienia się w typową dla tamtej dekady papkę. Najgorsze jest to, że tu tak naprawdę zabiegi stylistyczne wszystko niszczą. To by mogło być do uratowania, nawet ten środek z soundscape’ami i całkiem spoko solówką by można zostawić. Ale potem znowu wjeżdża ten cyrk. Wokal brzmi jak Ronny Moorings z Xymox robiący sobie jaja na imprezie z dużą ilością alkoholu.
Wyczuwając potencjał, włączyłem sobie świeżą wersję live (z zeszłego roku!), w której klawisze ledwo słychać. Od razu fajniej to brzmi bez tego natłoku taniości. Nie mogę oceniać tego czym ten kawałem mógłby być, więc nie mogę dać okejki, ale nie daję też pełnego hejta.
no-man – Angel Gets Caught In The Beauty Trap
Wspominałem kiedyś, że źle mi się pisze o utworach, które znam tak dobrze, bo jestem świadom tego, że mogę wygłaszać wyolbrzymione opinie na ich temat. O ile „Flowermouth” to chyba najrzadziej słuchana przeze mnie płyta no-man (co u mnie świadczy tylko o tym, że innych słucham częściej, a nie że jest słaba, czy nawet tylko dobra), to są na niej jedne z najlepszych utworów i na pewno mogę do nich zaliczyć „AngelGCIABT”. Cztery lata wcześniej, grali go jeszcze jako miniaturkę na sam fortepian, praktycznie bez tekstu. Cztery lata roboty zrobiły, heh, robotę. Obecność Frippa też była z pewnością inspirująca, słychać że on tu gra na kilometr i absolutnie nie szpeci tego utworu (a mógłby). Nie będę się rozpisywał nad tym jaka to jest zajebista piosenka, jaki zajebisty jest tu wokal, zabiegi, efekty, itd., bo jestem fanatykiem no-man i moja opinia jest w chory sposób zbiasowana. Musze jednak zwrócić uwagę na Bena Colemana (skrzypka). Od lat uważam, że to najlepszy na świecie skrzypek grający w kontekście rockowym (przebija nawet Wickhama) i może nie jest jakiś jego wielki popis techniczny, ale solo na końcu jest tak idealne, że muszę już kończyć pisać o tym utworze.
Dodam tylko, że to jest dla mnie utwór (i płyta) otwierający wiosnę. Kiedy wpadam do rodziców na wielkanoc, uwielbiam zostawiać sobie muzę na noc, żeby rano obudziło mnie AGCITBT. Wyglądam wtedy przez okno i patrze na widok, z którym wiąże się wiele, wiele wspomnień.
Andrzej Zaucha - Sprzedaj mnie wiatrowi
Szkoda, że istnieje tylko taka wersja w mono, bo umyka fajne tło, które tam ewidentnie jest, ale ginie. Nawiązując do wątku Kulturoznawczego, miałem Dżamble w ramach fakultetu o polskiej muzyce z epoki i wyniosłem z niego jeden utwór, który się tutaj kiedyś pojawi (ale trudno mi powiedzieć kiedy). Zaucha to miał głos. Zawsze lubię go słuchać, nie ważne co śpiewa. Murzyna kawałek jest spoko, nie znałem go w żadnej wersji. Ja Zauche z zespołem propsuję raczej w ciemno, ale z przyjemnością posłuchałem i daję pełnoprawną okejkę. Dziwię się, że fani Zauchy nie zrobili jeszcze jakiejś rewolty o dobrej jakości wersję tego wykonania.
Autechre - Piezo
O, Dragon wrzuca coś zespołu, który znam, przynajmniej na papierze. Nigdy nie miałem okazji słuchać więcej Autechre, ale coś tam kiedyś słyszałem. Czy to się liczy? Obawiam się, że nie, więc do tej wrzutki podchodzę jak nowicjusz. Generalnie im więcej wpada utworów w tym temacie, tym bardziej widzę, jak mało wiem o elektronice jako całości. Niby ten utwór to nic nowego od strony formalnej, ale jednak dla mnie w jakimś stopniu jest to nowe doświadczenie. Myślę, że Graham Sutton z Bark Psychosis mógł tego słuchać, bo gdyby zamienić gitary na syntezatory, to wiele utworów BP funkcjonuje właśnie w taki sposób, jak Piezo. Nic dziwnego, że Graham poszedł potem w elektronikę. Takie rzeczy jak Autechre, musiały być w 1994 roku ekscytujące, zaryzykuję nawet stwierdzenie, że są nadal. Może dlatego, że brzmienie tu jest dosyć ponadczasowe, a to jednak w elektronice sztuka. Dobra wrzuta.
Sosnowski - Deszcz
Były czasy kiedy bym taką muzykę docenił bardziej, bo to typowo Trójkowe granie, a kiedyś, w czasach gimnazjum/liceum, ulegałem takim rzeczom uznając je po prostu za dojrzałe. Z czasem, doszedłem do wniosku, że dojrzałość jest względna i pozorna, a wręcz często nie ma znaczenia. To jest taka wrzutka (nie pierwsza u Melkiego), która szanuję, bo słyszę, że generalnie tu wszystko jest ok. To jest dobry numer w swoim stylu, warty docenienia przez ludzi, którzy takie granie lubią. Ja z własnej woli bym takiej muzyki raczej nie włączył, ale to nie znaczy, że jestem głuchy na jakieś ewidentne zalety tego kawałka. Słychać, że Sosnowski był człowiekiem zdolnym. Miał 38 lat, więc raptem dwa lata więcej niż ja, co z oczywistych przyczyn, wywołuje u człowieka niepokój (zwłaszcza, że nie podano przyczyny śmierci, zakładam, że zmarł tragicznie). Z wyraźnych dla mnie (subiektywnych) plusów, początek przypomina mi „I Will” Radiohead w wersji Los Angeles (z całym zespołem). Chciałbym powiedzieć, że świadomie uciekam od takich smutnych i pełnych patosu kawałków, ale i u mnie się znajdą takie. Obstawiam, że to w jakimś stopniu będzie grower, więc nie będę tego teraz zarzynał przesłuchaniami, tylko wrócę do tego za jakiś czas. Ale generalnie bardzo spoko.
White Town - Your Woman
Czułem, że ktoś to tu wrzuci o obstawiałem właśnie Deva, ale Mentos też mnie jakoś nie zadziwił tym, że to on. Ciekawie się składa, bo ten numer wywołuje u mnie podobne odczucia jak moja wrzutka z tej kolejki, tylko w dzień xD Zawsze widzę zamglone, ciasne miasto. Pamiętam jak swego czasu nie mogłem ogarnąć co to za kawałek, to były czasy pre-shazzamowe. Znałem ten hook, ale wstyd mi było komukolwiek zanucić (spróbujcie to zrobić na głos bez żenady). Lubie ten kawałek. Nigdy nie zainteresowałem się niczym więcej White Town i tbh nadal nie czuję potrzeby sprawdzania więcej, ale ten kawałek bardzo propsuję, bo zawiera sporo rzeczy, które w muzyce lubię, ten samplowany hook właśnie, trip bit, fajny wokal (chociaż bardzo schowany) i ciekawe gitary. Creepy numer z fajnym groovem. I ten fragment w 3:09 samplowany w tylu numerach (nie wiem z czego to oryginalnie jest) xD
A kawałek Duy Lipy mi się podoba, nie nazwałbym tego "wersją" bo to w sumie zupełnie inny utwór. Podoba mi się, że co ileś dekad, ten motyw pojawia się ponownie w popkulturze.
W ogóle, widzę że wybór kulturoznawstwa, to najczęściej jest decyzja sfrustrowanych ludzi pod ścianą, którym plany nie wyszły. Też wybrałem to na yolo, a potem się okazało, że i ludzie są spoko i zajęcia ciekawe. W sumie z biegiem lat, człowiek zaczyna widzieć, że się niepotrzebnie spinał, a samo życie jest dużo prostsze niż się wydawało zaraz po 20-tce.
Bardzo spoko kolejka, uwinąłem się szybko bo dwa kawałki znam dobrze (jeden bardziej niż na pamięć), a pozostałe rzeczy albo potrzebują dużo więcej czasu (Melki) lub od razu mi się spodobały i kolejne odsłuchy tylko to potwierdzały (Dragon i Murzyn). Numer Deva słuchałem o różnych porach dnia i niestety nie widzę tutaj pola do popisu. Wręcz mam ochotę wyłączyć kiedy tylko się zaczyna, zatem to zdecydowanie nie jest ten moment.
Niestety Dev, no bonus. Ten numer, w instrumentalnej wersji, mógłby przejść jako jakieś intro do anime, które leciało na Polonii 1. Wtedy to by mogło być ok, gdyby trwało 40 sekund, bez wokalu. Niestety tak nie jest. Koszmarnie męczący kawałek. Za takie pitu pitu pajacowanie, między innymi, nie lubię ejtisów. Początek sugeruje jeszcze coś spoko, ale potem wchodzą klawisze i wszystko zamienia się w typową dla tamtej dekady papkę. Najgorsze jest to, że tu tak naprawdę zabiegi stylistyczne wszystko niszczą. To by mogło być do uratowania, nawet ten środek z soundscape’ami i całkiem spoko solówką by można zostawić. Ale potem znowu wjeżdża ten cyrk. Wokal brzmi jak Ronny Moorings z Xymox robiący sobie jaja na imprezie z dużą ilością alkoholu.
Wyczuwając potencjał, włączyłem sobie świeżą wersję live (z zeszłego roku!), w której klawisze ledwo słychać. Od razu fajniej to brzmi bez tego natłoku taniości. Nie mogę oceniać tego czym ten kawałem mógłby być, więc nie mogę dać okejki, ale nie daję też pełnego hejta.
no-man – Angel Gets Caught In The Beauty Trap
Wspominałem kiedyś, że źle mi się pisze o utworach, które znam tak dobrze, bo jestem świadom tego, że mogę wygłaszać wyolbrzymione opinie na ich temat. O ile „Flowermouth” to chyba najrzadziej słuchana przeze mnie płyta no-man (co u mnie świadczy tylko o tym, że innych słucham częściej, a nie że jest słaba, czy nawet tylko dobra), to są na niej jedne z najlepszych utworów i na pewno mogę do nich zaliczyć „AngelGCIABT”. Cztery lata wcześniej, grali go jeszcze jako miniaturkę na sam fortepian, praktycznie bez tekstu. Cztery lata roboty zrobiły, heh, robotę. Obecność Frippa też była z pewnością inspirująca, słychać że on tu gra na kilometr i absolutnie nie szpeci tego utworu (a mógłby). Nie będę się rozpisywał nad tym jaka to jest zajebista piosenka, jaki zajebisty jest tu wokal, zabiegi, efekty, itd., bo jestem fanatykiem no-man i moja opinia jest w chory sposób zbiasowana. Musze jednak zwrócić uwagę na Bena Colemana (skrzypka). Od lat uważam, że to najlepszy na świecie skrzypek grający w kontekście rockowym (przebija nawet Wickhama) i może nie jest jakiś jego wielki popis techniczny, ale solo na końcu jest tak idealne, że muszę już kończyć pisać o tym utworze.
Dodam tylko, że to jest dla mnie utwór (i płyta) otwierający wiosnę. Kiedy wpadam do rodziców na wielkanoc, uwielbiam zostawiać sobie muzę na noc, żeby rano obudziło mnie AGCITBT. Wyglądam wtedy przez okno i patrze na widok, z którym wiąże się wiele, wiele wspomnień.
Andrzej Zaucha - Sprzedaj mnie wiatrowi
Szkoda, że istnieje tylko taka wersja w mono, bo umyka fajne tło, które tam ewidentnie jest, ale ginie. Nawiązując do wątku Kulturoznawczego, miałem Dżamble w ramach fakultetu o polskiej muzyce z epoki i wyniosłem z niego jeden utwór, który się tutaj kiedyś pojawi (ale trudno mi powiedzieć kiedy). Zaucha to miał głos. Zawsze lubię go słuchać, nie ważne co śpiewa. Murzyna kawałek jest spoko, nie znałem go w żadnej wersji. Ja Zauche z zespołem propsuję raczej w ciemno, ale z przyjemnością posłuchałem i daję pełnoprawną okejkę. Dziwię się, że fani Zauchy nie zrobili jeszcze jakiejś rewolty o dobrej jakości wersję tego wykonania.
Autechre - Piezo
O, Dragon wrzuca coś zespołu, który znam, przynajmniej na papierze. Nigdy nie miałem okazji słuchać więcej Autechre, ale coś tam kiedyś słyszałem. Czy to się liczy? Obawiam się, że nie, więc do tej wrzutki podchodzę jak nowicjusz. Generalnie im więcej wpada utworów w tym temacie, tym bardziej widzę, jak mało wiem o elektronice jako całości. Niby ten utwór to nic nowego od strony formalnej, ale jednak dla mnie w jakimś stopniu jest to nowe doświadczenie. Myślę, że Graham Sutton z Bark Psychosis mógł tego słuchać, bo gdyby zamienić gitary na syntezatory, to wiele utworów BP funkcjonuje właśnie w taki sposób, jak Piezo. Nic dziwnego, że Graham poszedł potem w elektronikę. Takie rzeczy jak Autechre, musiały być w 1994 roku ekscytujące, zaryzykuję nawet stwierdzenie, że są nadal. Może dlatego, że brzmienie tu jest dosyć ponadczasowe, a to jednak w elektronice sztuka. Dobra wrzuta.
Sosnowski - Deszcz
Były czasy kiedy bym taką muzykę docenił bardziej, bo to typowo Trójkowe granie, a kiedyś, w czasach gimnazjum/liceum, ulegałem takim rzeczom uznając je po prostu za dojrzałe. Z czasem, doszedłem do wniosku, że dojrzałość jest względna i pozorna, a wręcz często nie ma znaczenia. To jest taka wrzutka (nie pierwsza u Melkiego), która szanuję, bo słyszę, że generalnie tu wszystko jest ok. To jest dobry numer w swoim stylu, warty docenienia przez ludzi, którzy takie granie lubią. Ja z własnej woli bym takiej muzyki raczej nie włączył, ale to nie znaczy, że jestem głuchy na jakieś ewidentne zalety tego kawałka. Słychać, że Sosnowski był człowiekiem zdolnym. Miał 38 lat, więc raptem dwa lata więcej niż ja, co z oczywistych przyczyn, wywołuje u człowieka niepokój (zwłaszcza, że nie podano przyczyny śmierci, zakładam, że zmarł tragicznie). Z wyraźnych dla mnie (subiektywnych) plusów, początek przypomina mi „I Will” Radiohead w wersji Los Angeles (z całym zespołem). Chciałbym powiedzieć, że świadomie uciekam od takich smutnych i pełnych patosu kawałków, ale i u mnie się znajdą takie. Obstawiam, że to w jakimś stopniu będzie grower, więc nie będę tego teraz zarzynał przesłuchaniami, tylko wrócę do tego za jakiś czas. Ale generalnie bardzo spoko.
White Town - Your Woman
Czułem, że ktoś to tu wrzuci o obstawiałem właśnie Deva, ale Mentos też mnie jakoś nie zadziwił tym, że to on. Ciekawie się składa, bo ten numer wywołuje u mnie podobne odczucia jak moja wrzutka z tej kolejki, tylko w dzień xD Zawsze widzę zamglone, ciasne miasto. Pamiętam jak swego czasu nie mogłem ogarnąć co to za kawałek, to były czasy pre-shazzamowe. Znałem ten hook, ale wstyd mi było komukolwiek zanucić (spróbujcie to zrobić na głos bez żenady). Lubie ten kawałek. Nigdy nie zainteresowałem się niczym więcej White Town i tbh nadal nie czuję potrzeby sprawdzania więcej, ale ten kawałek bardzo propsuję, bo zawiera sporo rzeczy, które w muzyce lubię, ten samplowany hook właśnie, trip bit, fajny wokal (chociaż bardzo schowany) i ciekawe gitary. Creepy numer z fajnym groovem. I ten fragment w 3:09 samplowany w tylu numerach (nie wiem z czego to oryginalnie jest) xD
A kawałek Duy Lipy mi się podoba, nie nazwałbym tego "wersją" bo to w sumie zupełnie inny utwór. Podoba mi się, że co ileś dekad, ten motyw pojawia się ponownie w popkulturze.
W ogóle, widzę że wybór kulturoznawstwa, to najczęściej jest decyzja sfrustrowanych ludzi pod ścianą, którym plany nie wyszły. Też wybrałem to na yolo, a potem się okazało, że i ludzie są spoko i zajęcia ciekawe. W sumie z biegiem lat, człowiek zaczyna widzieć, że się niepotrzebnie spinał, a samo życie jest dużo prostsze niż się wydawało zaraz po 20-tce.
Bardzo spoko kolejka, uwinąłem się szybko bo dwa kawałki znam dobrze (jeden bardziej niż na pamięć), a pozostałe rzeczy albo potrzebują dużo więcej czasu (Melki) lub od razu mi się spodobały i kolejne odsłuchy tylko to potwierdzały (Dragon i Murzyn). Numer Deva słuchałem o różnych porach dnia i niestety nie widzę tutaj pola do popisu. Wręcz mam ochotę wyłączyć kiedy tylko się zaczyna, zatem to zdecydowanie nie jest ten moment.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Jutro jest dziś, a co
Spoons - Arias & Symphonies
Kolejka wrzutka ze świata progresywnych ejtisów. Znowu jakieś historie związane z progrockiem w tle. Specyficzne patenty, które kojarzą mi się z Rush czy Azją Johna Wettona. Nie lubię takiej przesady. Melodyjnie z nutką dziaderstwa. Lepiej by weszło w czasach moich poszukiwań wykręconych rockowych dziwactw. Nie wyróżnia się tutaj nic na plus, za dużo wykonawców przebija mi się przez głowę, którzy podobnie grali, tyle że lepiej. Klawisze, gitary, perka, wszystko bez wielkiej wirtuozerii, zapadającej w pamięć melodii i wychodzi taka modelowa papa dźwiękowa. Jest dynamicznie i nic poza tym. Wolałem radioramową odsłonę deva.
No-man - Angel Gets Caught In The Beauty Trap
Znowu ten Wilson zas... no dobrze, zobaczmy. Bass Communion jest naprawdę dobre. Poza nim każdy projekt SW uderza w ten sam typ energii, emocji i powabu kompozycji. W przypadku takich utworów rok wydania nie ma nic do rzeczy, jest tak skomponowana, że trudno wskazać coś wyraźnie przestarzałego. Fun fact: zapisując sobie w notatniku ten numer pomyłkowo zapisałem go w zbiorze Hiena xD Tymczasem to wujek shodan proponuje kolejną wizytę w latającym świecie Brytyjczyka. Słuchając bez eleganckiego opisu i rozeznania, nie potrafiłbym wskazać czy to no-man czy PT. Skrzypce to bardzo dobry ozdobnik, ta partia skojarzyła mi się z popisami Davida Crossa w KC - w tym przypadku porównanie polega na tym, że ten instrument potrafi zdominować resztę. Zresztą line-up tutaj to prawie jak King Crimson. Rockowa opera mydlana, a to gładziutkie tło pacyfikuje wszystkie chęci do życia. Od początku do końca ta sama energia, nieznośna przewidywalność. To arpeggio o brzmieniu harfy zwiodło mnie, nie poszło to w stronę Vollenweidera czy TD z tamtego okresu, a byłoby ciekawiej. Pętla lekkich zwrotek i sekcji z solówką mogłaby trwać bez końca. Rok później na Sky Moves Sideways ktoś poszedł po rozum do głowy i wyszło lepiej.
She Drew The Gun - Be Mine
Chciałem napisać, że jak jest tutaj klawisz mellotronopodobny, no to znalazłem swojego faworyta. Z początku myślałem, że to prędzej materiał na nieśmieszny żart, ale chyba coś jest na rzeczy. Lubię te niepozorne wrzuty hienowe, bo one kryją czasami bardzo zmyślne klimaty, które mi pasują. Cały czas pamiętam o Still i w tym przypadku może być podobny sukces i częstotliwość powrotów. Klimat trochę jak z dobrego filmowego kryminału, Hien pisze o opustoszałym mieście w nocy... coś w tym jest. Wejście perkusji i ja już wiem, że to jest to. Podobnie działa na mnie Portishead, ale oni są mniej rockerscy. Nie da mi spokoju to brzmienie klawisza, trzeba sięgnąć do paru innych utworów. Discogs nie pomaga, bo na okładce płyty jest tylko enigmatyczne "keyboards". Trzeba jednak dodać, że poza tym dzieje się naprawdę sporo, jest odrobinę elektroniki robiącej za takie jakby echo, gitary też nie są aż tak sztampowe. Wygranko kolejki, ale za plecami wcale nie tak daleko...
Andrzej Zaucha - Sprzedaj mnie wiatrowi
Murzyn miał jedną rzecz do zrobienia - wrzucić Byłaś serca biciem i byłoby po krzyku, zwycięstwo bez żadnego "ale", tymczasem postąpił w ten sposób. Jego wybór, ale i ten numer jest bardzo przyjemny. W tle dzieją się ciekawostki (szumy, klawiszowe tło), ale już ten pierwszoplanowy funk jest rewelacyjny. Z pewnością ten jak i inne wykopaliska tylko czekają na fanatyków poszukiwania, którzy w jakiejś sensownej kompilacji wydadzą tego typu perełki. Panowie czują groove i wyszedł im naprawdę lekko, a to jest najważniejsze. Szkoda uciętej od czapy końcówki. Bemibekowa wersja równie przyjazna, ona jeszcze ma szansę na puszczanie w radiu, dobrze znane Radio RAM czasem i ich repertuar prezentuje na antenie. Zaucha jednak to zrobił jeszcze lepiej, jeszcze lżej. Przyjemnie. Niemen w porównaniu do reszty to totalne drewno.
Ten kanał wygląda na robotę jakiegoś gorliwego fana.
Sosnowiecki - Deszcz
Doceniam osobisty charakter propozycji, ale gdy wszedł wokal, to zdębiałem. Aranż przyjemny, trudno coś mu zarzucić. Chrypa groteskowa, jakby z kogoś się zgrywał podskórnie, ale nie jestem w stanie teraz sobie kogoś konkretnie przypomnieć. Jest w tym coś teatralnego, to jak wcielanie się w postać dla komicznego, prześmiewczego kontekstu. Ładny klip, ale nie obroni muzyki. Trudno znaleźć coś dla siebie w takim poetyckim rockobluesie. Nie, nie, duch Pidżamy Porno i innych nad tym wisi. Kojarzy mi się źle, zawsze tego typu muzyce towarzyszy ogromna pretensja fanów i górnolotny przekaz, którego nie znoszę w takiej dawce.
White Town - Your Woman
Przedstawiciel sekcji "znam dobrze, ale tytuł jakoś dziwnie wypadł mi z głowy". Na cytowanym hooku stoi ten numer, reszta trochę bezszelestnie przechodzi przez uszy, ale nie jest drażniąca. Ciekawszy jest sam koncept związany z tekstem i sytuacją liryczną, efekt wychodzi bardzo niepozornie. Grzeczny aranż i delikatny sposób zaśpiewania to idealne środki, których warto użyć, jeśli się chce trafić do radia. Sam z siebie bym nie szukał i nie będę wracał, ale jak kiedyś znowu natrafię, to nie będę przełączał z wściekłością. U Dua Lipy w miejsce tego sampla można było wsadzić dowolny fragment, wyszłoby to samo, to samo byle co.
Różnorodna kolejka. Od połowy raczej się odbiłem niż polubiłem, jedna wrzutka w porządku, ale bez szału, dwie (Hienos & Mudżinos) na plus. Głupio wybierać czerwień i obdarzać nią wrzutkę Melkiego, ale jest już jakiś czas po wysłuchaniu i ta chrypa krąży mi po głowie, nieprzyjemne uczucie.
Spoons - Arias & Symphonies
Kolejka wrzutka ze świata progresywnych ejtisów. Znowu jakieś historie związane z progrockiem w tle. Specyficzne patenty, które kojarzą mi się z Rush czy Azją Johna Wettona. Nie lubię takiej przesady. Melodyjnie z nutką dziaderstwa. Lepiej by weszło w czasach moich poszukiwań wykręconych rockowych dziwactw. Nie wyróżnia się tutaj nic na plus, za dużo wykonawców przebija mi się przez głowę, którzy podobnie grali, tyle że lepiej. Klawisze, gitary, perka, wszystko bez wielkiej wirtuozerii, zapadającej w pamięć melodii i wychodzi taka modelowa papa dźwiękowa. Jest dynamicznie i nic poza tym. Wolałem radioramową odsłonę deva.
No-man - Angel Gets Caught In The Beauty Trap
Znowu ten Wilson zas... no dobrze, zobaczmy. Bass Communion jest naprawdę dobre. Poza nim każdy projekt SW uderza w ten sam typ energii, emocji i powabu kompozycji. W przypadku takich utworów rok wydania nie ma nic do rzeczy, jest tak skomponowana, że trudno wskazać coś wyraźnie przestarzałego. Fun fact: zapisując sobie w notatniku ten numer pomyłkowo zapisałem go w zbiorze Hiena xD Tymczasem to wujek shodan proponuje kolejną wizytę w latającym świecie Brytyjczyka. Słuchając bez eleganckiego opisu i rozeznania, nie potrafiłbym wskazać czy to no-man czy PT. Skrzypce to bardzo dobry ozdobnik, ta partia skojarzyła mi się z popisami Davida Crossa w KC - w tym przypadku porównanie polega na tym, że ten instrument potrafi zdominować resztę. Zresztą line-up tutaj to prawie jak King Crimson. Rockowa opera mydlana, a to gładziutkie tło pacyfikuje wszystkie chęci do życia. Od początku do końca ta sama energia, nieznośna przewidywalność. To arpeggio o brzmieniu harfy zwiodło mnie, nie poszło to w stronę Vollenweidera czy TD z tamtego okresu, a byłoby ciekawiej. Pętla lekkich zwrotek i sekcji z solówką mogłaby trwać bez końca. Rok później na Sky Moves Sideways ktoś poszedł po rozum do głowy i wyszło lepiej.
She Drew The Gun - Be Mine
Chciałem napisać, że jak jest tutaj klawisz mellotronopodobny, no to znalazłem swojego faworyta. Z początku myślałem, że to prędzej materiał na nieśmieszny żart, ale chyba coś jest na rzeczy. Lubię te niepozorne wrzuty hienowe, bo one kryją czasami bardzo zmyślne klimaty, które mi pasują. Cały czas pamiętam o Still i w tym przypadku może być podobny sukces i częstotliwość powrotów. Klimat trochę jak z dobrego filmowego kryminału, Hien pisze o opustoszałym mieście w nocy... coś w tym jest. Wejście perkusji i ja już wiem, że to jest to. Podobnie działa na mnie Portishead, ale oni są mniej rockerscy. Nie da mi spokoju to brzmienie klawisza, trzeba sięgnąć do paru innych utworów. Discogs nie pomaga, bo na okładce płyty jest tylko enigmatyczne "keyboards". Trzeba jednak dodać, że poza tym dzieje się naprawdę sporo, jest odrobinę elektroniki robiącej za takie jakby echo, gitary też nie są aż tak sztampowe. Wygranko kolejki, ale za plecami wcale nie tak daleko...
Andrzej Zaucha - Sprzedaj mnie wiatrowi
Murzyn miał jedną rzecz do zrobienia - wrzucić Byłaś serca biciem i byłoby po krzyku, zwycięstwo bez żadnego "ale", tymczasem postąpił w ten sposób. Jego wybór, ale i ten numer jest bardzo przyjemny. W tle dzieją się ciekawostki (szumy, klawiszowe tło), ale już ten pierwszoplanowy funk jest rewelacyjny. Z pewnością ten jak i inne wykopaliska tylko czekają na fanatyków poszukiwania, którzy w jakiejś sensownej kompilacji wydadzą tego typu perełki. Panowie czują groove i wyszedł im naprawdę lekko, a to jest najważniejsze. Szkoda uciętej od czapy końcówki. Bemibekowa wersja równie przyjazna, ona jeszcze ma szansę na puszczanie w radiu, dobrze znane Radio RAM czasem i ich repertuar prezentuje na antenie. Zaucha jednak to zrobił jeszcze lepiej, jeszcze lżej. Przyjemnie. Niemen w porównaniu do reszty to totalne drewno.
Ten kanał wygląda na robotę jakiegoś gorliwego fana.
Sosnowiecki - Deszcz
Doceniam osobisty charakter propozycji, ale gdy wszedł wokal, to zdębiałem. Aranż przyjemny, trudno coś mu zarzucić. Chrypa groteskowa, jakby z kogoś się zgrywał podskórnie, ale nie jestem w stanie teraz sobie kogoś konkretnie przypomnieć. Jest w tym coś teatralnego, to jak wcielanie się w postać dla komicznego, prześmiewczego kontekstu. Ładny klip, ale nie obroni muzyki. Trudno znaleźć coś dla siebie w takim poetyckim rockobluesie. Nie, nie, duch Pidżamy Porno i innych nad tym wisi. Kojarzy mi się źle, zawsze tego typu muzyce towarzyszy ogromna pretensja fanów i górnolotny przekaz, którego nie znoszę w takiej dawce.
White Town - Your Woman
Przedstawiciel sekcji "znam dobrze, ale tytuł jakoś dziwnie wypadł mi z głowy". Na cytowanym hooku stoi ten numer, reszta trochę bezszelestnie przechodzi przez uszy, ale nie jest drażniąca. Ciekawszy jest sam koncept związany z tekstem i sytuacją liryczną, efekt wychodzi bardzo niepozornie. Grzeczny aranż i delikatny sposób zaśpiewania to idealne środki, których warto użyć, jeśli się chce trafić do radia. Sam z siebie bym nie szukał i nie będę wracał, ale jak kiedyś znowu natrafię, to nie będę przełączał z wściekłością. U Dua Lipy w miejsce tego sampla można było wsadzić dowolny fragment, wyszłoby to samo, to samo byle co.
Różnorodna kolejka. Od połowy raczej się odbiłem niż polubiłem, jedna wrzutka w porządku, ale bez szału, dwie (Hienos & Mudżinos) na plus. Głupio wybierać czerwień i obdarzać nią wrzutkę Melkiego, ale jest już jakiś czas po wysłuchaniu i ta chrypa krąży mi po głowie, nieprzyjemne uczucie.
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
White Town - Your Woman
Przyznam się że numer kojarzę i mam z nim problem bo jednak samplowany motyw słyszałem wcześniej w dużo lepszym wydaniu. Ten numer Your Woman poznałem chyba dopiero dzięki Dzień Dobry TVN kiedy gadali o utworach które wszyscy kojarzą ale nie pamiętają kto wykonuje ani jaki mają tytuł. Wtedy na moment jarałem się tym numerem jako ciekawym znaleziskiem z lat 90. Po czasie jednak hype minął, ten bit jest strasznie kwadratowy i nijaki, numer tak naprawdę stoi na samplu i poza nim jest zwyczajnie nudny. Co do (w moim mniemaniu) lepszego wykorzystania sampla (w tym również refrenu z Your Woman) to odsyłam do remiksu autorstwa Shy FX utworu "Never Be Your Woman" Naughty Boya, Wileya i Emeli Sande który był dla mnie jednym z fajniejszych numerów grime (brytyjskiej odmiany rapu) jakie znałem.
https://youtu.be/-jiBFV4DSIc
Sosnowski - Deszcz
Tu niestety powtórzę ze Dragonem ale ta chrypa mi nie podchodzi, utwór sam w sobie nie jest najgorszy ale wokal mnie męczy (zwłaszcza przy choróbsku męczę się podwójnie bo mam wrażenie jakby on się męczył śpiewając). Co do skojarzeń, nie wiem czego szukał Dragon ale mi ten wokal i chrypa trochę przypominają Grubsona, tylko jego kojarzę z taką manierą.
Autechre - Piezo
Powinienem tu napisać teraz że jedyne co Dragon miał do zrobienia to wrzucić Bike i miałby wygraną kolejki w kieszeni, no ale z jakichś względów tego nie zrobił a ja tak nie napiszę, bo nie na tym rzecz polega byśmy się lizali po fiutach a by poznać przy okazji coś nowego. Liczyłem na jakieś fajne IDM ale strasznie wynudził mnie ten kawałek. Przez większość numeru po prostu przewija się jeden motyw z grubsza i mam wrażenie że ktoś jedynie kręci gałkami na synthach i to wszystko, no potem jest wyciszające outro które też mi niestety nie robi.
She Drew The Gun - Be Mine
Dość typowa niepozorna wrzutka od Hiena. Ni to pop, ni trip hop, wajbuje ten numer jedynie. Jest klimat jakiś taki wieczorowy, może jakiś noir nawet, filmowo jest, miasto nocą ale takie nierealne właśnie ono jest jak Gotham z kreskówki o Batmanie. Mimo wszystko jestem raczej dość obojętny na ten numer, ale może to będzie grower? Dużo wrzutek Hiena reprezentuje w moich uszach taki średni poziom, ale średni poziom przy pierwszych odsłuchach to często dobra wyjściowa by kawałek urósł w odbiorze z czasem.
no-man - Angel Gets Caught In The Beauty Trap
No po blamażu jakim dla mnie był album no-man perspektywa 10 minutowego kawałka z Bownesem na wokalu mnie nie ucieszyła przyznam. I niestety muszę przyznać że tego wokalu przeskoczyć nadal nie potrafię, nie trawię go szczerze a w ogóle kojarzą mi się tak mocno z Hienem te wszystkie klimaty Wilsonowe że nawet wyobrażam sobie że to on sam to śpiewa xD numer fajnie się zaczyna tym arpeggio ale później ucieka w Wilsonowe progerskie klimaty i czar pryska. Nadal mam alergię na ten duet niestety.
Spoons - Arias & Symphonies
No dev tu już poszedł o jedną ejtisową wrzutkę za daleko mam wrażenie. Różne skojarzenia miałem słuchając tego, raz A Flock of Seagulls a raz jakieś bardzo polskie brzmienia jak Lady Pank. Ogólnie numer jest dość kliszowy i niestety trochę kiczowy w moim odbiorze, zwłaszcza w refrenie, i nie umiem go słuchać nieironicznie chyba. Poza tym jak na tak żwawe tempo kawałka uważam że jest za długi.
No i to tyle ode mnie. Kolejka niestety mnie rozczarowała, na dobrą sprawę nic tu dla mnie ale grunt że Wy to lubicie, ja nie muszę i daję sobie prawo mehnąć dzisiaj po całości (tak, czuję się dobrze, gorączka już spadła i miałem akurat chwilę otrzeźwienia więc w skupieniu obadałem tę kolejkę).
Przyznam się że numer kojarzę i mam z nim problem bo jednak samplowany motyw słyszałem wcześniej w dużo lepszym wydaniu. Ten numer Your Woman poznałem chyba dopiero dzięki Dzień Dobry TVN kiedy gadali o utworach które wszyscy kojarzą ale nie pamiętają kto wykonuje ani jaki mają tytuł. Wtedy na moment jarałem się tym numerem jako ciekawym znaleziskiem z lat 90. Po czasie jednak hype minął, ten bit jest strasznie kwadratowy i nijaki, numer tak naprawdę stoi na samplu i poza nim jest zwyczajnie nudny. Co do (w moim mniemaniu) lepszego wykorzystania sampla (w tym również refrenu z Your Woman) to odsyłam do remiksu autorstwa Shy FX utworu "Never Be Your Woman" Naughty Boya, Wileya i Emeli Sande który był dla mnie jednym z fajniejszych numerów grime (brytyjskiej odmiany rapu) jakie znałem.
https://youtu.be/-jiBFV4DSIc
Sosnowski - Deszcz
Tu niestety powtórzę ze Dragonem ale ta chrypa mi nie podchodzi, utwór sam w sobie nie jest najgorszy ale wokal mnie męczy (zwłaszcza przy choróbsku męczę się podwójnie bo mam wrażenie jakby on się męczył śpiewając). Co do skojarzeń, nie wiem czego szukał Dragon ale mi ten wokal i chrypa trochę przypominają Grubsona, tylko jego kojarzę z taką manierą.
Autechre - Piezo
Powinienem tu napisać teraz że jedyne co Dragon miał do zrobienia to wrzucić Bike i miałby wygraną kolejki w kieszeni, no ale z jakichś względów tego nie zrobił a ja tak nie napiszę, bo nie na tym rzecz polega byśmy się lizali po fiutach a by poznać przy okazji coś nowego. Liczyłem na jakieś fajne IDM ale strasznie wynudził mnie ten kawałek. Przez większość numeru po prostu przewija się jeden motyw z grubsza i mam wrażenie że ktoś jedynie kręci gałkami na synthach i to wszystko, no potem jest wyciszające outro które też mi niestety nie robi.
She Drew The Gun - Be Mine
Dość typowa niepozorna wrzutka od Hiena. Ni to pop, ni trip hop, wajbuje ten numer jedynie. Jest klimat jakiś taki wieczorowy, może jakiś noir nawet, filmowo jest, miasto nocą ale takie nierealne właśnie ono jest jak Gotham z kreskówki o Batmanie. Mimo wszystko jestem raczej dość obojętny na ten numer, ale może to będzie grower? Dużo wrzutek Hiena reprezentuje w moich uszach taki średni poziom, ale średni poziom przy pierwszych odsłuchach to często dobra wyjściowa by kawałek urósł w odbiorze z czasem.
no-man - Angel Gets Caught In The Beauty Trap
No po blamażu jakim dla mnie był album no-man perspektywa 10 minutowego kawałka z Bownesem na wokalu mnie nie ucieszyła przyznam. I niestety muszę przyznać że tego wokalu przeskoczyć nadal nie potrafię, nie trawię go szczerze a w ogóle kojarzą mi się tak mocno z Hienem te wszystkie klimaty Wilsonowe że nawet wyobrażam sobie że to on sam to śpiewa xD numer fajnie się zaczyna tym arpeggio ale później ucieka w Wilsonowe progerskie klimaty i czar pryska. Nadal mam alergię na ten duet niestety.
Spoons - Arias & Symphonies
No dev tu już poszedł o jedną ejtisową wrzutkę za daleko mam wrażenie. Różne skojarzenia miałem słuchając tego, raz A Flock of Seagulls a raz jakieś bardzo polskie brzmienia jak Lady Pank. Ogólnie numer jest dość kliszowy i niestety trochę kiczowy w moim odbiorze, zwłaszcza w refrenie, i nie umiem go słuchać nieironicznie chyba. Poza tym jak na tak żwawe tempo kawałka uważam że jest za długi.
No i to tyle ode mnie. Kolejka niestety mnie rozczarowała, na dobrą sprawę nic tu dla mnie ale grunt że Wy to lubicie, ja nie muszę i daję sobie prawo mehnąć dzisiaj po całości (tak, czuję się dobrze, gorączka już spadła i miałem akurat chwilę otrzeźwienia więc w skupieniu obadałem tę kolejkę).
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Sosnowskiego zwykle porównywano do Joe Cockera lub do Toma Waitsa (którego nie znam
), o ile pamiętam. Mnie pierwszy kontakt wprawił w konsternację, jak już pisałem, ale już kolejny mnie zachwycił. Przyjąłem jego konwencję. Zresztą, koncert był wspaniały i trudno było nie dać się porwać.
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Za dużo Ae wydali dobroci, żebym się na drugim utworze pierwszej płyty zatrzymał, hi hi - no i przede wszystkim jak Incunabula to przede wszystkim ostry Basscadet, Doctrine i ewidentnie bujający Lowride
Bez Kalpol Introl nie ma co słuchać, ale duetów tutaj niestety nie można wrzucać, a tak wchodzi jeszcze lepiej z tą gwałtowną zmianą. Jak już padło Bike to podrzucam jazzową interpretację, oczywiście nagraną przez Polaków.
https://www.youtube.com/watch?v=t2Z2_124U-A
Bez Kalpol Introl nie ma co słuchać, ale duetów tutaj niestety nie można wrzucać, a tak wchodzi jeszcze lepiej z tą gwałtowną zmianą. Jak już padło Bike to podrzucam jazzową interpretację, oczywiście nagraną przez Polaków.
https://www.youtube.com/watch?v=t2Z2_124U-A
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Spoons - Arias & Symphonies
Ja nie zjadę tego utworu jak moi przedmówcy. Choć jakiegoś wielkiego zachwytu też może nie będzie. Utwór z gatunku tych, które mi nie przeszkadzają, choć fanem takiej muzyki też nie jestem. Niezły początek z tą gitarą i basem, ogólnie fajna dynamika utworu. Nawet ta melodia po paru przesłuchaniach się wkręca w mózg. Klawisze też mnie nie drażnią jak Hiena, choć mogłyby mieć ciekawsze brzmienie. Lubię też takie zwolnienia w końcówce jak tu. Najbardziej za to nie podoba mi się ta gitarowa solówka. Coś mi takie rzeczy ostatnio jednak bardziej przeszkadzają niż zachwycają.
Lubuje się ten nasz dejw w eitisach, oj lubuje. Ja raczej dawno odszedłem od tej muzyki, ale rozumiem kolegę. Jeżeli mu słuchanie tego sprawia przyjemność, to niech się na nikogo nie ogląda i słucha. Ten utwór na tle paru innych wrzutek deva wypada całkiem nieźle. Choć Pilate z ostatniej kolejki było dużo lepsze.
She Drew The Gun - Be Mine
No no, zaraz tu wyjdzie na to, że Hien jest większym melancholikiem ode mnie.
Lubię takie wrzutki od Hiena. Nie dość, że w moich klimatach, to jeszcze prezentują wysoki poziom.
Bardzo zachęcający gitarowo-wokalny początek, a potem jest tylko lepiej. Gdy wchodzi perkusja i bas, to robi się już naprawdę ciekawie. Świetne jest brzmienie klawiszy. Piękna melodia wyśpiewywana naprawdę ładnym wokalem. No jednym słowem jest klimacik jak cholera. Dragon wspomniał o Portishead i rzeczywiście coś w tym jest.
Utwór na tyle mnie zaintrygował, że posłuchałem paru innych numerów od She Drew The Gun. I powiem tylko tyle, że jest nader interesująco.
Andrzej Zaucha - Sprzedaj mnie wiatrowi
Myślałem, że jako antyfan polskiej sceny muzycznej, szczególnie tej starej, pana Zauchę raczej totalnie zleję. Tym bardziej, gdy przeczytałem, że to utwór Niemena, którego wręcz nie znoszę. Ale gdy posłuchałem, to się okazało, że to całkiem przyjemny funkowy utwór. Kiedyś nie lubiłem takich klimatów, ale troszkę się pod tym względem u mnie pozmieniało. Potrafię docenić takie granie zdecydowanie. Bo super chopy grają. Super zagrywki saksofonowe, fajny bas, szum wiatru w tle. No i Andrzej daje radę na wokalu jak nic.
Kojarzyłem Zauchę z innych utworów, które mnie totalnie ziębiły. Tymczasem tutaj miłe dla mnie zaskoczenie. Głównie za ten funkowy klimat.
Autechre – Piezo
Czekałem na ten zespół od Dragona, bo wiedziałem, że to jedni z jego ulubieńców. Parę razy o nich pisał, parę razy coś wrzucał, ale nigdy nie chciało mi się do tego rzetelniej przysiąść.
No jest spoko. To prawda, że prawie cały czas przewija się jeden motyw, ale i tak jest ciekawie i wcale się nie nudziłem. Dobrze brzmi ta elektronika. A najlepsze dla mnie są te momenty zwolnienia i wyciszenia w 3 minucie i w końcówce. Wtedy robi się fajny klimat.
Nigdy nie będę lubił i cenił muzyki instrumentalnej tak jak tej z wokalem. Nigdy też nie będę słuchał muzyki instrumentalnej w takich ilościach i tak często. Ale od czasu do czasu chętnie sięgam po te Dragonowe rzeczy.
Sosnowski – Deszcz
Wszyscy tutaj bardzo złorzeczą na wokal pana Sosnowskiego. I ja niestety muszę dołączyć do tego chórku. Bo też nie lubię takich zachrypniętych głosów. Ani u kobiet, ani u mężczyzn. Choć samego utworu absolutnie nie skreślam. Jest bardzo dobry. Przyjemna melodia, szczególnie w zwrotkach, bardzo ładne gitary, saksofon. Wszystko to brzmi bardzo dobrze. I na żywo pewnie też był fajny klimacik. Gdyby nie ta barwa głosu. Choć może z czasem da się i do tego przywyknąć.
Podsumowując – utwór bardzo fajny, choć wokal pozostawia lekką rysę ma piosence.
White Town - Your Woman
Jak przeczytałem tytuł i nazwę wykonawcy, to nic mi to nie mówiło. Ale już po usłyszeniu 2 sekund piosenki byłem w domu. To rzeczywiście utwór w serii – każdy zna, ale nie wie, kto to wykonuje.
Utwór naprawdę bardzo dobry. Bardzo charakterystyczny motyw przewodni. Fajny bit, fajny bas, pianino, klawisze. Przez to pianino znowu mam skojarzenia z jakimś remiksem PSB. Brzmi tu wszystko jak należy. I wokal też taki, jaki być powinien. Jest dobrze mintaj. Masz sreberko.
Bo złoto wędruje bezapelacyjnie do Hiena tym razem.
Ja nie zjadę tego utworu jak moi przedmówcy. Choć jakiegoś wielkiego zachwytu też może nie będzie. Utwór z gatunku tych, które mi nie przeszkadzają, choć fanem takiej muzyki też nie jestem. Niezły początek z tą gitarą i basem, ogólnie fajna dynamika utworu. Nawet ta melodia po paru przesłuchaniach się wkręca w mózg. Klawisze też mnie nie drażnią jak Hiena, choć mogłyby mieć ciekawsze brzmienie. Lubię też takie zwolnienia w końcówce jak tu. Najbardziej za to nie podoba mi się ta gitarowa solówka. Coś mi takie rzeczy ostatnio jednak bardziej przeszkadzają niż zachwycają.
Lubuje się ten nasz dejw w eitisach, oj lubuje. Ja raczej dawno odszedłem od tej muzyki, ale rozumiem kolegę. Jeżeli mu słuchanie tego sprawia przyjemność, to niech się na nikogo nie ogląda i słucha. Ten utwór na tle paru innych wrzutek deva wypada całkiem nieźle. Choć Pilate z ostatniej kolejki było dużo lepsze.
She Drew The Gun - Be Mine
No no, zaraz tu wyjdzie na to, że Hien jest większym melancholikiem ode mnie.
Lubię takie wrzutki od Hiena. Nie dość, że w moich klimatach, to jeszcze prezentują wysoki poziom.
Bardzo zachęcający gitarowo-wokalny początek, a potem jest tylko lepiej. Gdy wchodzi perkusja i bas, to robi się już naprawdę ciekawie. Świetne jest brzmienie klawiszy. Piękna melodia wyśpiewywana naprawdę ładnym wokalem. No jednym słowem jest klimacik jak cholera. Dragon wspomniał o Portishead i rzeczywiście coś w tym jest.
Utwór na tyle mnie zaintrygował, że posłuchałem paru innych numerów od She Drew The Gun. I powiem tylko tyle, że jest nader interesująco.
Andrzej Zaucha - Sprzedaj mnie wiatrowi
Myślałem, że jako antyfan polskiej sceny muzycznej, szczególnie tej starej, pana Zauchę raczej totalnie zleję. Tym bardziej, gdy przeczytałem, że to utwór Niemena, którego wręcz nie znoszę. Ale gdy posłuchałem, to się okazało, że to całkiem przyjemny funkowy utwór. Kiedyś nie lubiłem takich klimatów, ale troszkę się pod tym względem u mnie pozmieniało. Potrafię docenić takie granie zdecydowanie. Bo super chopy grają. Super zagrywki saksofonowe, fajny bas, szum wiatru w tle. No i Andrzej daje radę na wokalu jak nic.
Kojarzyłem Zauchę z innych utworów, które mnie totalnie ziębiły. Tymczasem tutaj miłe dla mnie zaskoczenie. Głównie za ten funkowy klimat.
Autechre – Piezo
Czekałem na ten zespół od Dragona, bo wiedziałem, że to jedni z jego ulubieńców. Parę razy o nich pisał, parę razy coś wrzucał, ale nigdy nie chciało mi się do tego rzetelniej przysiąść.
No jest spoko. To prawda, że prawie cały czas przewija się jeden motyw, ale i tak jest ciekawie i wcale się nie nudziłem. Dobrze brzmi ta elektronika. A najlepsze dla mnie są te momenty zwolnienia i wyciszenia w 3 minucie i w końcówce. Wtedy robi się fajny klimat.
Nigdy nie będę lubił i cenił muzyki instrumentalnej tak jak tej z wokalem. Nigdy też nie będę słuchał muzyki instrumentalnej w takich ilościach i tak często. Ale od czasu do czasu chętnie sięgam po te Dragonowe rzeczy.
Sosnowski – Deszcz
Wszyscy tutaj bardzo złorzeczą na wokal pana Sosnowskiego. I ja niestety muszę dołączyć do tego chórku. Bo też nie lubię takich zachrypniętych głosów. Ani u kobiet, ani u mężczyzn. Choć samego utworu absolutnie nie skreślam. Jest bardzo dobry. Przyjemna melodia, szczególnie w zwrotkach, bardzo ładne gitary, saksofon. Wszystko to brzmi bardzo dobrze. I na żywo pewnie też był fajny klimacik. Gdyby nie ta barwa głosu. Choć może z czasem da się i do tego przywyknąć.
Podsumowując – utwór bardzo fajny, choć wokal pozostawia lekką rysę ma piosence.
White Town - Your Woman
Jak przeczytałem tytuł i nazwę wykonawcy, to nic mi to nie mówiło. Ale już po usłyszeniu 2 sekund piosenki byłem w domu. To rzeczywiście utwór w serii – każdy zna, ale nie wie, kto to wykonuje.
Utwór naprawdę bardzo dobry. Bardzo charakterystyczny motyw przewodni. Fajny bit, fajny bas, pianino, klawisze. Przez to pianino znowu mam skojarzenia z jakimś remiksem PSB. Brzmi tu wszystko jak należy. I wokal też taki, jaki być powinien. Jest dobrze mintaj. Masz sreberko.
Bo złoto wędruje bezapelacyjnie do Hiena tym razem.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Wrzucone numery w jeden dzień, recenzje się sypią, chwalicie kawałek, co się dzieje. Nie mam urodzin dzisiaj.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Dobre rzeczy trzeba chwalić.
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Są ludzie na tym forum, którzy oczekiwali Autechre, to jest dopiero piękna wieść
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Swoją drogą, Dragon wspomniał Still i jak sobie myślę o tym, to chyba faktycznie z moich wrzutek, ten numer najbardziej połączył wszystkich w prejzie, co jest jednak wyczynem biorąc pod uwagę, że zazwyczaj Murzyn i Shodan lądują na odległych biegunach (a żeby Murzyna zadowolić, to trzeba mieć w jednym balladę i techno, po polsku i po angielsku, i na gitarach, ale elektroniczne, z rapem, ale śpiewanym dupą przez krowy, itd).. Te kilka miesięcy temu bym się nie spodziewał, że akurat ten kawałek będzie takim "hitem".
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Oj święta racja co do Murzyna. To już nawet Dragon raz na miesiąc coś lekko pochwali. 
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Ale ja mam dzisiaj i też bym sobie życzył kolejne recenzje w prezencie, fajne tempo byłoHien pisze:20 cze 2022 22:40Wrzucone numery w jeden dzień, recenzje się sypią, chwalicie kawałek, co się dzieje. Nie mam urodzin dzisiaj.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Co Ty. Mentos przy żadnej okazji nie zrobi wyjątku.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Ja wjadę o jakiejś późnej porze. Ogarnąłem już całość i bardzo mi się ta kolejka podoba. 
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Lecę.
no-man - Angel Caught in the Beauty Trap
Shodan trafił w dziesiątkę. Już od prawie 10-ciu lat - dzięki ciągłym i jak widać skutecznym namowom Hiena - jestem fanem tegoż duetu, są co prawda rzeczy, które przypasowują mi bardziej i te, które zdecydowanie przypasowują mi mniej, ale ta należy do pierwszego zbioru, zdecydowanie. Numer pochodzi zresztą z albumu, który jest dla mnie ich ulubionym (zaraz obok debiutu), czyli ze wspomnianego już przez Hiena Flowermouth. Nie jest to mój faworyt na płycie tho (Watching Over Me wygrywa wszystko), choć świetny opener i nigdy nie przeszkadzało mi, że jest tak hmm długi? Wokal Bownessa, wszystkie progowe rozwiązania Wilsona, miód na uszy. Akurat się wiosna skończyła, a Flowermouth to jeden z moich wiosennych must-listen-to i było tej wiosny cięte. W ogóle polecam tę płytę, choćby ze względu na absolutnie fantastyczną okładkę xD Naprawdę dobra wrzutka, moje srebro tego rozdania.
She Drew the Gun - Be Mine
Ten numer w jakiś porąbany sposób ciągnie RAMem. Nie umiem tego wyjaśnić xD ma w sobie coś takiego lekkiego, jest odpowiednio wyważony w tempie, w brzmieniu, wokal Louisy ładnie płynie przez kawałek. SDtG poznałem przez Hiena rzecz jasna, przy dość przypadkowej okazji, ale potem w jednej z naszych wymian podrzucił mi całą ich płytę (właściwie to jej), Revolution of Mind i muszę przyznać, że mnie mocno wessała. Potem zaciągnąłem resztę dyskografii (cały jeden album przed w/w plus wydany rok temu) i okazjonalnie sobie wracam. Pasuje mi bardzo deszczowo-jesienny klimat, choć jesieni nie ma, jednak za oknem deszcz. Pokręciłbym się nocą po mieście do tego numeru. A nie, wróć, już to robiłem, bo jak tylko zaciągnąłem ich debiut to poszedłem go słuchać... właśnie w miasto po nocy xD to kolejna wrzutka nie będąca zaskoczeniem, ale jednocześnie zasługuje na podium i dostaje brąż.
Andrzej Zaucha - Sprzedaj Mnie Wiatrowi
U Zauchy najfajniejszy był głos, którym każde guano byłby w stanie przerobić w dobry kawałek. Osobiście Niemena nie trawię, tzn. nie przeczę, że był wybitnym twórcą i kompozytorem (dla mnie dużo lepszym niż tekściarzem i wokalistą), to jednak kiedy słyszę gościa aż mnie skręca w środku. Nie jestem w stanie tego skrzeku przeskoczyć. A tutaj? Fajne, bardzo funkowe i luźne podejście, trochę miałem bekę z wideo jak zespół mu towarzyszący dosłownie udaje, że gra. I ten wąs, co niejedną trząsł...
dobry numer. Z pewnych względów nie trafi na podium, ale była to udana wrzuta, takiej polskiej starej muzyki mogę słuchać (byle najmniej Niemena).
Autechre - Piezo
O ile, co już pisałem na tym forum wielokrotnie, nie mam nic przeciwko dłużącym się i powtarzającym się motywom, to teraz może nie tyle cierpiałem, co trochę się wymęczyłem. Za długo i za dużo bez niemal żadnych zmian. Do posłuchania w tle może być, ale na dłuższą metę też mógłbym tym dostać w łeb. Samą nazwę Autechre słyszałem już kilkakrotnie, ale nigdy się nie zainteresowałem, bo i taka elektronika mi średnio leżała swego czasu. Jednak się nie zrażam i chętnie posłucham czegoś po prostu innego, bo generalnie nie jest to złe, po prostu jest... za bardzo. Albo to w ostatnie kilka dni nie miałem fazy na taką muzykę. I pewnie w najbliższe kilka dalej nie będę miał. Najfajniej robi się na sam koniec tbh <3
Sosnowski - Deszcz
Śmiesznie trochę, bo I was today years old, kiedy dowiedziałem się o istnieniu tego człowieka. I jeszcze umarł w zeszłym roku, a ja nic, zupełnie, nie znam i nie kojarzę. A utwór... tak sobie. Nie chwytam para-trójkowych sentymentów co niektórych tutaj, muzycznie kawałek przyciężkawy (z jakiegoś powodu momentami przypominał mi się Fink na zmianę z Fleetwood Mac, trochę Tajemnica Sagali) a wokal gościa brzmiał jak... przepity Zaucha, tylko że w mniej pociągający od Zauchy sposób (dla mnie to jest wręcz to, jak Zaucha mógłby brzmieć, gdyby więcej pił i nie został zastrzelony przez zazdrosnego męża). Sobie grało w tle, uwaga koncentrowała mi się głównie na muzie, bowiem wokal potrafił aż rozdrażnić i chciałem wyłączyć. Zmęczyłem 3 razy... właściwie cofam to, co powiedziałem o wrzutce Dragona. To mnie zmęczyło
((
White Town - Your Woman
Mentos zaraz zaliczy hat-tricka, kolejna platyna od niego. Nie będę jednak ukrywał, że mocno powodowana nostalgią, gdyż jest to jeden z tych numerów, które znam chyba od zawsze. Pamiętam go z lat 90. z radia, latał często na Zetce. Potem zapomniałem o jego istnieniu, choć motyw często mi w głowie przygrywał z dupy a ja nie byłem w stanie go do niczego przypisać. Aż pewnego lipcowego gorącego przedpołudnia, kiedy stałem w aucie przed Lidlem na Wici na łódzkim Pedofilowie, zagrał na jakiejś stacji. Nagłe otwarcie zwojów mózgowych i wszystkich czakr! Oczywiście nazwy wykonawcy i kawałka nie podano, podobnie jak i ciężko było odcyfrować, co typ tam nuci pod nosem. Ale wyświetlało mi się na odbiorniku, więc zrobiłem szybki risercz, zassałem i katowałem przez 3 miesiące (kawałek ten przypadkiem stał się hymnem mojego ówczesnego nieudanego romansu). Album, z którego pochodzi - Women in Technology - zassałem jakieś 2 lata temu i naprawdę go polecam. Gość umie robić muzykę, nawet jeśli bywa mocno generikowa w brzmieniu. Strasznie mi się ten numer podoba, sam chciałem go wrzucić w bestkę, no ale zostałem uprzedzony... trudno, dobrze wiedzieć, że o Problemie (żadnym) z Miętusem nie pogadam, ale o Twojej Kobiecie już tak.
no-man - Angel Caught in the Beauty Trap
Shodan trafił w dziesiątkę. Już od prawie 10-ciu lat - dzięki ciągłym i jak widać skutecznym namowom Hiena - jestem fanem tegoż duetu, są co prawda rzeczy, które przypasowują mi bardziej i te, które zdecydowanie przypasowują mi mniej, ale ta należy do pierwszego zbioru, zdecydowanie. Numer pochodzi zresztą z albumu, który jest dla mnie ich ulubionym (zaraz obok debiutu), czyli ze wspomnianego już przez Hiena Flowermouth. Nie jest to mój faworyt na płycie tho (Watching Over Me wygrywa wszystko), choć świetny opener i nigdy nie przeszkadzało mi, że jest tak hmm długi? Wokal Bownessa, wszystkie progowe rozwiązania Wilsona, miód na uszy. Akurat się wiosna skończyła, a Flowermouth to jeden z moich wiosennych must-listen-to i było tej wiosny cięte. W ogóle polecam tę płytę, choćby ze względu na absolutnie fantastyczną okładkę xD Naprawdę dobra wrzutka, moje srebro tego rozdania.
She Drew the Gun - Be Mine
Ten numer w jakiś porąbany sposób ciągnie RAMem. Nie umiem tego wyjaśnić xD ma w sobie coś takiego lekkiego, jest odpowiednio wyważony w tempie, w brzmieniu, wokal Louisy ładnie płynie przez kawałek. SDtG poznałem przez Hiena rzecz jasna, przy dość przypadkowej okazji, ale potem w jednej z naszych wymian podrzucił mi całą ich płytę (właściwie to jej), Revolution of Mind i muszę przyznać, że mnie mocno wessała. Potem zaciągnąłem resztę dyskografii (cały jeden album przed w/w plus wydany rok temu) i okazjonalnie sobie wracam. Pasuje mi bardzo deszczowo-jesienny klimat, choć jesieni nie ma, jednak za oknem deszcz. Pokręciłbym się nocą po mieście do tego numeru. A nie, wróć, już to robiłem, bo jak tylko zaciągnąłem ich debiut to poszedłem go słuchać... właśnie w miasto po nocy xD to kolejna wrzutka nie będąca zaskoczeniem, ale jednocześnie zasługuje na podium i dostaje brąż.
Andrzej Zaucha - Sprzedaj Mnie Wiatrowi
U Zauchy najfajniejszy był głos, którym każde guano byłby w stanie przerobić w dobry kawałek. Osobiście Niemena nie trawię, tzn. nie przeczę, że był wybitnym twórcą i kompozytorem (dla mnie dużo lepszym niż tekściarzem i wokalistą), to jednak kiedy słyszę gościa aż mnie skręca w środku. Nie jestem w stanie tego skrzeku przeskoczyć. A tutaj? Fajne, bardzo funkowe i luźne podejście, trochę miałem bekę z wideo jak zespół mu towarzyszący dosłownie udaje, że gra. I ten wąs, co niejedną trząsł...
Autechre - Piezo
O ile, co już pisałem na tym forum wielokrotnie, nie mam nic przeciwko dłużącym się i powtarzającym się motywom, to teraz może nie tyle cierpiałem, co trochę się wymęczyłem. Za długo i za dużo bez niemal żadnych zmian. Do posłuchania w tle może być, ale na dłuższą metę też mógłbym tym dostać w łeb. Samą nazwę Autechre słyszałem już kilkakrotnie, ale nigdy się nie zainteresowałem, bo i taka elektronika mi średnio leżała swego czasu. Jednak się nie zrażam i chętnie posłucham czegoś po prostu innego, bo generalnie nie jest to złe, po prostu jest... za bardzo. Albo to w ostatnie kilka dni nie miałem fazy na taką muzykę. I pewnie w najbliższe kilka dalej nie będę miał. Najfajniej robi się na sam koniec tbh <3
Sosnowski - Deszcz
Śmiesznie trochę, bo I was today years old, kiedy dowiedziałem się o istnieniu tego człowieka. I jeszcze umarł w zeszłym roku, a ja nic, zupełnie, nie znam i nie kojarzę. A utwór... tak sobie. Nie chwytam para-trójkowych sentymentów co niektórych tutaj, muzycznie kawałek przyciężkawy (z jakiegoś powodu momentami przypominał mi się Fink na zmianę z Fleetwood Mac, trochę Tajemnica Sagali) a wokal gościa brzmiał jak... przepity Zaucha, tylko że w mniej pociągający od Zauchy sposób (dla mnie to jest wręcz to, jak Zaucha mógłby brzmieć, gdyby więcej pił i nie został zastrzelony przez zazdrosnego męża). Sobie grało w tle, uwaga koncentrowała mi się głównie na muzie, bowiem wokal potrafił aż rozdrażnić i chciałem wyłączyć. Zmęczyłem 3 razy... właściwie cofam to, co powiedziałem o wrzutce Dragona. To mnie zmęczyło
White Town - Your Woman
Mentos zaraz zaliczy hat-tricka, kolejna platyna od niego. Nie będę jednak ukrywał, że mocno powodowana nostalgią, gdyż jest to jeden z tych numerów, które znam chyba od zawsze. Pamiętam go z lat 90. z radia, latał często na Zetce. Potem zapomniałem o jego istnieniu, choć motyw często mi w głowie przygrywał z dupy a ja nie byłem w stanie go do niczego przypisać. Aż pewnego lipcowego gorącego przedpołudnia, kiedy stałem w aucie przed Lidlem na Wici na łódzkim Pedofilowie, zagrał na jakiejś stacji. Nagłe otwarcie zwojów mózgowych i wszystkich czakr! Oczywiście nazwy wykonawcy i kawałka nie podano, podobnie jak i ciężko było odcyfrować, co typ tam nuci pod nosem. Ale wyświetlało mi się na odbiorniku, więc zrobiłem szybki risercz, zassałem i katowałem przez 3 miesiące (kawałek ten przypadkiem stał się hymnem mojego ówczesnego nieudanego romansu). Album, z którego pochodzi - Women in Technology - zassałem jakieś 2 lata temu i naprawdę go polecam. Gość umie robić muzykę, nawet jeśli bywa mocno generikowa w brzmieniu. Strasznie mi się ten numer podoba, sam chciałem go wrzucić w bestkę, no ale zostałem uprzedzony... trudno, dobrze wiedzieć, że o Problemie (żadnym) z Miętusem nie pogadam, ale o Twojej Kobiecie już tak.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Mentos wyjdzie zaraz na największego hamulcowego, fiu fiu...
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
To się nawet nadaje na groźbę - wrzucajcie recenzje terminowo, bo Dev pogada z wami o waszych kobietach.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
A JA JESTEM ZNANY Z ROZMAWIANIA O CZYICHŚ KOBIETACH.Hien pisze:21 cze 2022 15:41To się nawet nadaje na groźbę - wrzucajcie recenzje terminowo, bo Dev pogada z wami o waszych kobietach.
A raczej z nimi za plecami tych ludzi
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Munlup takie tempo narzucił, że w sumie nie zdołałem się nacieszyć pozytywnym feedbackiem dla mojego Slowdive. Dziękuje, dziękuje, chociaż liczyłem, że akurat murzyn to chwyci xD I wrzuciłem recenzję w temacie płytowym nawet nie jako ostatni, CO ŁYSO CI HIEN?!?!?!
Spoons - Arias & Symphonies
Munlup będzie cisnął ze mnie niemożebną bekę, że dać mi byle co, byle z ejtisów i ja to kupię, ale... no ja to kupuję. Chyba serio ciężko mnie zmęczyć takimi klimatami. xd Jezus, ale ten kawałek ma zajebiste tempo i MOC, te maksymalnie kiczowate chórki totalnie robią robotę i nie jestem w stanie ich nie uwielbiać. Nie wiem dlaczego to mi się też mocno kojarzy z A Flock of Seagulls, w sensie to jest takie irracjonalne skojarzenie, które weszło mi do glowy i tkwi, chociaż nie ma za wiele sensu. Cudowny bangier, wreszcie dev zrobił swoje, wspomnę jeszcze raz o chórkach, bo się nimi jaram. xd Odkrycie kolejki i zielonka, a co mi tam
nie-men - Angel Gets Caught In The Beauty Trap
Wieki nie słuchałem i tej płyty, i tego kawałka (zespołu się zdarzało), byłem całkiem ciekaw jak wybrzmi po latach. I kurczę no... nie wiem sam. Kumie, powiedzta mi czy ja dobrze pamiętam, czy jożem czegoś nie pokićkał, ale czy SW nie miał czasem jakiegoś epizodu w swoim życiu, gdzie to zajmował się tworzeniem dżingli i muzyki do telewizji? Bo wiem, że to może śmiesznie zabrzmieć, ale cholera, cały czas mam skojarzenia z jakimiś Wiadomościami, starymi dżinglami, dźwiękami z telewizyjnymi, całośc generalnie brzmi zaskakująco DUCHOLOGICZNIE (a raczej nie zakładam, bym słuchał tego utworu w 90sach), zwłaszcza przez ten saksofon, który wtedy był użyty w co trzecim popowym kawałku. Coś mi tu do końca nie zagrało będac szczerym, wzmiankowany saksofon robił akurat robotę, ale jednak jednak jakby te 9 minut z hakiem to za dużo? Nie wiem, jeszcze to zweryfikuję. Kiedyś tam.
She Drew The Gun - Be Mine
Nie wiem co jest niby nie teges w Katowicach, to miasto imo mocno się zmieniło na przestrzeni ostatnich lat i w sumie to teraz jest spoko. xd Nie byłem tam w listopadzie 2015, bo to akurat był taki dziwny okres mojego życia, w którym akurat nie miałem czasu na podróże ani małe, ani duże i zaraz pewnie do niego dojdę w trakcie mojej sentymentalnej opowiastki, ale mogę już teraz napisać, że w owym czasie często szwędałem się po opustoszałym Krakowie w godzinach wieczornych i w sumie to jest w tym kawałku coś takiego, co mogłoby imo sprawiać, że nadawałby się jako soundtrack do takiego miasta. Munlup znowu wynalazł liryczną balladkę, ale w sumie chyle copke przed nim za to, że wygrzebuje serio niebanalne, klimatyczne rzeczy, które nigdy nie schodzą poniżej bdb poziomu. Jest wysoko
Andrzej Zaucha - Sprzedaj mnie wiatrowi
Nie jestem jakimś wielkim fanem Zauchy, znam tylko Byłaś serca biciem, motywu muzycznego z Gumisiów i z Polskiego Zoo, ale tez chyle copke przed jego potężnym głosem i mógłbym go pewnie nawet słuchać czytającego książke telefoniczną, bo typ miał niesamowity głos. I on tu robi głównie robotę, bo muzycznie to trochę mi to trąci myszką, mam z tyłu głowy określenie, którego dlugo nie mogłem sobie przypomnieć: TRĄCI NAFTALINĄ i taka archaiczna muza albo potrafi się zestarzeć zajebiście, albo słabo. Tutaj akurat jestem trochę pomiędzy, bo w sumie to ma jakiś potencjał. Jestem na neutral.
Autechre - Piezo
Amber to był jedyny album Autechre, z której długością nie miałem problemu, mimo tego, iż trwa ponad 70 minut. Być może to wynika z faktu, iż to dość skondensowana płyta i jakby się nie nuży, ale może to też wynikać z faktu, iż jestem popierdolony i to też jest jakieś wyjaśnienie. Dragoncore jak zwykle nie zawodzi, kurde, jaka to jest mocna kolejka - w sumie ciężko mi cokolwiek wyróżnić, chyba tylko 2 rzeczy odstają, ale i tak nie jakoś bardzo. xd Słucham tego bez anginy i bardzo mi się podoba, dużo fajnych powykręcanych rytmów, generalnie jest intensywnie, czuje w tym jakiś dziwny mrok i niepokój, ale w sensie taki autentyczny, a nie jakieś gotyckie świrowanie xd Jest mocarnie, w przeciwieństwie do deva mógłbym tego słuchać godzinami.
Barszcz Sosnowskiego - Deszcz
No cóż, ktoś przegrał, aby wygrać mógł ktoś. Tym razem melczet nie trafił, znaczy się - pewnie byłyby kolejki, w których ten kawałek przeszedłby niezauważony, ale tym razem musiało na coś paść. Nie wiem no, nie jestem w stanie tego słuchać na poważnie, cały czas mam wrażenie, że to jakiś pastisz Toma Waitsa, ale zupełnie bez jego charyzmy, nie mówiąc już o tym, że muzyce też brakuje, oj brakuje sporo i brzmi to za bardzo jak ten nieszczęsny studencki rock. Sory, totalnie przestrzelona propozycja.
Dużo łakoci w tej kolejce, tylko jedna serio słaba rzecz, jedna taka se i reszta to czyste złoto, w sumie to w zależnosci od dyspozycji dnia, pogody na świecie oraz dżdżu u Kani każdy z pozostałych utworów mógł wygrać. Tak trzymać panowie
Spoons - Arias & Symphonies
Munlup będzie cisnął ze mnie niemożebną bekę, że dać mi byle co, byle z ejtisów i ja to kupię, ale... no ja to kupuję. Chyba serio ciężko mnie zmęczyć takimi klimatami. xd Jezus, ale ten kawałek ma zajebiste tempo i MOC, te maksymalnie kiczowate chórki totalnie robią robotę i nie jestem w stanie ich nie uwielbiać. Nie wiem dlaczego to mi się też mocno kojarzy z A Flock of Seagulls, w sensie to jest takie irracjonalne skojarzenie, które weszło mi do glowy i tkwi, chociaż nie ma za wiele sensu. Cudowny bangier, wreszcie dev zrobił swoje, wspomnę jeszcze raz o chórkach, bo się nimi jaram. xd Odkrycie kolejki i zielonka, a co mi tam
nie-men - Angel Gets Caught In The Beauty Trap
Wieki nie słuchałem i tej płyty, i tego kawałka (zespołu się zdarzało), byłem całkiem ciekaw jak wybrzmi po latach. I kurczę no... nie wiem sam. Kumie, powiedzta mi czy ja dobrze pamiętam, czy jożem czegoś nie pokićkał, ale czy SW nie miał czasem jakiegoś epizodu w swoim życiu, gdzie to zajmował się tworzeniem dżingli i muzyki do telewizji? Bo wiem, że to może śmiesznie zabrzmieć, ale cholera, cały czas mam skojarzenia z jakimiś Wiadomościami, starymi dżinglami, dźwiękami z telewizyjnymi, całośc generalnie brzmi zaskakująco DUCHOLOGICZNIE (a raczej nie zakładam, bym słuchał tego utworu w 90sach), zwłaszcza przez ten saksofon, który wtedy był użyty w co trzecim popowym kawałku. Coś mi tu do końca nie zagrało będac szczerym, wzmiankowany saksofon robił akurat robotę, ale jednak jednak jakby te 9 minut z hakiem to za dużo? Nie wiem, jeszcze to zweryfikuję. Kiedyś tam.
She Drew The Gun - Be Mine
Nie wiem co jest niby nie teges w Katowicach, to miasto imo mocno się zmieniło na przestrzeni ostatnich lat i w sumie to teraz jest spoko. xd Nie byłem tam w listopadzie 2015, bo to akurat był taki dziwny okres mojego życia, w którym akurat nie miałem czasu na podróże ani małe, ani duże i zaraz pewnie do niego dojdę w trakcie mojej sentymentalnej opowiastki, ale mogę już teraz napisać, że w owym czasie często szwędałem się po opustoszałym Krakowie w godzinach wieczornych i w sumie to jest w tym kawałku coś takiego, co mogłoby imo sprawiać, że nadawałby się jako soundtrack do takiego miasta. Munlup znowu wynalazł liryczną balladkę, ale w sumie chyle copke przed nim za to, że wygrzebuje serio niebanalne, klimatyczne rzeczy, które nigdy nie schodzą poniżej bdb poziomu. Jest wysoko
Andrzej Zaucha - Sprzedaj mnie wiatrowi
Nie jestem jakimś wielkim fanem Zauchy, znam tylko Byłaś serca biciem, motywu muzycznego z Gumisiów i z Polskiego Zoo, ale tez chyle copke przed jego potężnym głosem i mógłbym go pewnie nawet słuchać czytającego książke telefoniczną, bo typ miał niesamowity głos. I on tu robi głównie robotę, bo muzycznie to trochę mi to trąci myszką, mam z tyłu głowy określenie, którego dlugo nie mogłem sobie przypomnieć: TRĄCI NAFTALINĄ i taka archaiczna muza albo potrafi się zestarzeć zajebiście, albo słabo. Tutaj akurat jestem trochę pomiędzy, bo w sumie to ma jakiś potencjał. Jestem na neutral.
Autechre - Piezo
Amber to był jedyny album Autechre, z której długością nie miałem problemu, mimo tego, iż trwa ponad 70 minut. Być może to wynika z faktu, iż to dość skondensowana płyta i jakby się nie nuży, ale może to też wynikać z faktu, iż jestem popierdolony i to też jest jakieś wyjaśnienie. Dragoncore jak zwykle nie zawodzi, kurde, jaka to jest mocna kolejka - w sumie ciężko mi cokolwiek wyróżnić, chyba tylko 2 rzeczy odstają, ale i tak nie jakoś bardzo. xd Słucham tego bez anginy i bardzo mi się podoba, dużo fajnych powykręcanych rytmów, generalnie jest intensywnie, czuje w tym jakiś dziwny mrok i niepokój, ale w sensie taki autentyczny, a nie jakieś gotyckie świrowanie xd Jest mocarnie, w przeciwieństwie do deva mógłbym tego słuchać godzinami.
Barszcz Sosnowskiego - Deszcz
No cóż, ktoś przegrał, aby wygrać mógł ktoś. Tym razem melczet nie trafił, znaczy się - pewnie byłyby kolejki, w których ten kawałek przeszedłby niezauważony, ale tym razem musiało na coś paść. Nie wiem no, nie jestem w stanie tego słuchać na poważnie, cały czas mam wrażenie, że to jakiś pastisz Toma Waitsa, ale zupełnie bez jego charyzmy, nie mówiąc już o tym, że muzyce też brakuje, oj brakuje sporo i brzmi to za bardzo jak ten nieszczęsny studencki rock. Sory, totalnie przestrzelona propozycja.
Dużo łakoci w tej kolejce, tylko jedna serio słaba rzecz, jedna taka se i reszta to czyste złoto, w sumie to w zależnosci od dyspozycji dnia, pogody na świecie oraz dżdżu u Kani każdy z pozostałych utworów mógł wygrać. Tak trzymać panowie
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA