Best of Forum

Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 22 cze 2022 23:09

No proszę. Shodan stroi żarty, ale co jeśli sam się np stroi w kiecki? XD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 23 cze 2022 03:02

No dzień dobry

*mellotronowy_akord.wav*

Electrik Funk - On a Journey (I Sing the Funk Electric)

W tym przypadku kontekst gry pewnie ułatwia przyswojenie tego kawałka. W GTA4 nie zagrywałem się, więc traktuję to bardziej w kategoriach czegoś nieźle wygrzebanego. Nieźle zachowany moment graniczny, słychać tutaj ślady poszukiwań, scena electro i chicago z pewnych rozwiązań będą jeszcze namiętnie korzystać przez lata. Dla mnie to jednak ani dobry numer do bujania, ani ciekawy muzak pod kątem brzmieniowym. Surowe drewno, które brzmi momentami jak demówka (na początku). Can You Feel It ma hipnotyczny rytm, a do tego w tamtym przypadku dochodzi kultowe brzmienie. Tu przez disco ciągoty zajeżdża jednak sandałem. Jeśli nie ma naprawdę mocnych melodii i wpadających w ucho linijek to nie ma czego szukać. W Expansions trans udziela się przez lekkość, którą tutaj trudno uchwycić. Te syntezatorowe małe partie brzmią trupio. Trochę szkoda.

Matthew Feasley - Best Drugs

Hien wygrywa statuetkę w kategorii Hipster Kolejki, bo przyhipsterzył mocarnie. Choć jeśli się przysłuchać, to pewnie można doszukiwać się masy inspiracji i obrzucać się listą wykonawców, których tu słychać, ale po co. Dla mnie taki wokal ma trochę trupią energię. Kiedy idzie dwugłos to pojawiają się oznaki ciepła, ale we fragmentach przed synthowym przejściem jest średniutko. Wydaje mi się, że każdy z nas mógłby podrzucić dość podobnie znalezionych wykonawców, którzy może i grają dla 15 osób, ale robią to dość przyjemnie i przyswajalnie dla każdego. W przypadku indie popu będę teraz kojarzył tego dżentelmena, 50% dyskografii już znamy, ten drugi numer pewnie też warto sprawdzić, co to komu szkodzi. Bardziej na plus.

Tak, RYM na temat tego gościa też milczy.

The Killers - Mr. Brightside

O, dev wraca z rzeczami, do których już prędzej można wracać, choć w sumie Spoons nie są aż tak dalekimi muzycznymi krewnymi dla The Killers. Pozamieniać perkusistów i nikt by się nie zorientował, serio. Arias & Symphonies nie poleciałoby na MTV Rocks ze względu na zbyt dużą dawkę dziaderstwa i średnio dobrych syntezatorów, a tutaj estetycznie wszystko się zgadza. Gdyby dziewczyny, które w gimnazjum zasłuchiwały się w metalcore rzeczach wolały jednak wykonawców pokroju The Killers, to dzisiaj byłbym znacznie lepiej zorientowany. Podejście też miałbym inne, bo wtedy parę utworów w tym stylu polubiłem, ale nigdy się nie wgryzłem i z czasem może być o to trudniej. W przypadku jakiejś własnej oceny musiałbym się powtarzać po wrzutce z The Bravery na przykład. Znowu RZETELNIE, ale ja rzadko kiedy mam ochotę na taką muzykę, więc pewnie raz na ruski rok będę słuchał ze świadomością, że to jest spoko, ale nie dla mnie. Energetyczny, lekki kompozycyjnie, ale obładowany emocjami rock, który kojarzy mi się z późnym gimnazjum i liceum. Od tamtej pory niczego osadzonego w tej stylistyce nie umiem polubić tak bardzo bardzo.

Steve Hillage - Unidentified (Flying Being)

Melki, a Rainbow Dome Musick? Tą płytą Hillage udowodnił, że muzyczną wyobraźnię to on ma, a do tego elektroniczne instrumentarium nie jest mu obce. Co więcej, potrafi z niego zrobić pożytek, a jednocześnie nie jest aż tak odtwórczy i zrzynający od innych elektroników (tak, tak!). Aaa, miało być o czymś innym, no dobra... Melki w klimacie bujającym tą wrzutką zjada Mudżyna i nawet nie popija. Soczyste jest to intro, naprawdę. Jestem pewien, że paru wykonawców z takim klawiszowym funky basem bym znalazł i to zazwyczaj są naprawdę przyjazne rzeczy. Na bazie wspomnianego brzmienia w tle dzieją się jakieś dziwne, ale dostatecznie grzeczne synth odjazdy. Solówka gitarowa wprawia w uśmiech, świetnie jest obrobiona, nie śmieszy, z czasem równie przyjemnie się rozwija. To jest ten dobry progresyf, lekki, bezkompromisowy, nie powala na kolana bzdurnym konceptem. Melki wygrywa tę kolejeczkę, a i w tym przypadku chętnie przysłucham się całej Green.

Norah Jones - I've Got To See You Again

Rozumiem potrzebę sprawdzenia muzyki od artysty/-ki, o której stosunkowo dużo się wie, ale jakoś nigdy nie ma wielkiego zapotrzebowania na odsłuch. Do pewnego momentu. Mnie te części składowe kompletnie nie grzeją. Ot poprawne, trochę saloonowe, a trochę rodem z kameralnego jazzowego klubu właśnie granie. Zaletą tego utworu jest jego flow. Tempo ma pierwszorzędne, bo wszystko chce go spowolnić i rozleniwić, ale dostatecznie żwawa i ostatecznie niewybijająca się na pierwszy plan perkusja w połączeniu z wokalem robią robotę. Nie wiem, czy w swoim życiu spędzę z tym utworem dwie godziny, ale jest przyjazny dla środowiska i nie emituje dużo CO2. Na plus.

VOX - Bananowy Song

Kiedy jeszcze w Polsce nie było dostępu do grubych narkotyków, na ziemię ojczystą Ojca Świętego Jana Pawła II spadł VOX. Kompletnie nie wiem o co chodzi z tym tekstem, ale wydaje mi się, że nic nie tracę i nikt się z tego powodu na mnie nigdy nie pogniewa. Boję się, że kiedyś i mnie ten utwór trafi w głowę i te małpiarskie okrzyki z końcówki będą hulać jak poyebane. Jestem obok tej ogólnonarodowej okejki wystawionej dla tego utworu. Dla mnie tego wszystkiego tam jest za dużo, a na koniec ta głupawa zaczyna mnie mierzić. Już dobrze wiem, że w przyszłości pewnie będzie jakieś popijanie, podczas którego poleci VOX i ja się dam zarazić temu wirusowi. Na razie ten dzień nie nadszedł, a ja dzielnie stawiam opór. Chociaż... no dobra, te zwrotki są przyjemne, reszta nie do strawienia, ale sam groove chodzi zdecydowanie lepiej niż u Elektrik Mudżynów. Tylko jeszcze ta kopia jakościowo doskonała jako wehikuł czasu xD

Rozumiem jednocześnie Mentosa w temacie dojazdów na uczelnię z rodzinnego miasta. Od października 2019 do wybuchu COVIDa regularnie kupowałem miesięczne bilety kolejowe Wrocław-Wałbrzych. Wielka oszczędność, ale towarzysko czas stracony, a do tego wokół panował taki dziwny letarg, jakby człowiek wpadał w jakąś bańkę i nie widział opcji na robienie czegoś konstruktywnego poza zadanymi obowiązkami.

Odnoszę wrażenie, że o zwycięzcy kolejki napisałem najmniej, ale cóż... to dla mnie naprawdę zaskakujący rezultat. Nie ma się czemu dziwić, poziom kolejki dość równy. Po tym Unidentified całkiem nieźle może wejść wcześniej wrzucany Zaucha, zdają się mieć podobną energię.
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 23 cze 2022 07:59

mintaj pisze:
22 cze 2022 23:02
Najpierw pouczanie administracji, potem wykoszenie jednego z aktywniejszych użytkowników. A jest dopiero dwudziesta trzecia!
Dyscyplina musi być.
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 23 cze 2022 10:30

W sumie to chciałem tylko pobudzić górola do większej aktywności w naszych zabawach. Bo szczerze mówiąc nie potrafiłbym nawet powiedzieć, co z DM on lubi a czego nie lubi. Mam nadzieję, że się nie obraził.

Electrik Funk - On A Journey (I Sing The Funk Electric)

Gdybym usłyszał tę kolejkę nie wiedząc kto jaki utwór zapodał, to autora tej wrzutki odgadłbym bezbłędnie. To coś bardzo typowego dla strippeda. No ale jeżeli to jest jego top-3 życia, to się nie ma co dziwić, że zazwyczaj nasze poglądy na tematy muzyczne są dosyć odległe.
Nie twierdzę, że to zły utwór, Można posłuchać jak najbardziej. Nie wyrządza mi to żadnej krzywdy. Porcja całkiem przystępnej elektroniki z lat 80’. Przyzwoity wokal. Generalnie nienajgorszy klimat. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że jest tak wiele lepszych utworów w klimatach disco.

Matthew Feasley – Best Drugs

Tutaj też odgadłbym autora wrzutki. Hien już dał się poznać jako ktoś lubiący nostalgiczne klimaty. I mógłbym bez problemu słuchać z nim wspólnie muzyki, bo jednak lubimy dosyć podobne klimaty.
Utwór rzeczywiście brzmi jak z tysiąc innych. Wykorzystuje podobne oklepane patenty. Podobną zagrywkę gitarową słyszałem już wielokrotnie. Mimo tego kompletnie mi to nie przeszkadza. Utwór jest po prostu piękny i już. Piękna jest też melodia. Świetnie przygrywający automat perkusyjny (naprawdę lubię automaty perkusyjne). Do tego niezwykle przyjemny wokal.
Hien wspominał w kontekście utworu o klimatach jakiejś tęsknoty. Zgadzam się, bo utwór wywołuje właśnie takie odczucia. Niesprecyzowanej tęsknoty za czymś co przeminęło. Ten utwór jest wręcz bardzo smutny. Ale smutne utwory są najpiękniejsze. Myślę, że gdybym przechodził w życiu jakieś niepowodzenia, to słuchałbym właśnie takich piosenek. A wtedy zapewne byłoby mi jeszcze ciężej na sercu. :/
Hien znowu dziecinnie łatwo wygrał kolejkę tą niezwykle prostą, aczkolwiek piękną wrzutką. Dzięki za dostarczanie tak miłych doznań. Gdybym znał ten utwór wcześniej, to sam niewątpliwie umieściłbym go w swojej bestce.

Jean-Michel Jarre - Equinoxe 4

Jarre to taki gość, którego lubię i cenię, choć jednocześnie nigdy nie potrafił mnie naprawdę porwać swoją muzyką na dobre. Equinoxe oczywiście znam i umiejscowiłbym go gdzieś tak pośrodku tabeli . Że się odniosę do rzeczy już tutaj wrzucanych - lepsze to na pewno znacznie od nudnego Magnetic Fields, a jednocześnie gorsze od Oxygene 7-13. Nieźle mi się tego słucha, choć minutę po zakończeniu odsłuchu zapominam o utworze. I nie ciągnie mnie jakoś do powrotów. Nie mam ochoty rzucić się na całą płytę.

The Killers - Mr. Brightside

Im jestem starszy, tym w sumie chyba bardziej stronię od muzyki rockowej. Szczególnie tej z USA. Zespołów pokroju The Killers zresztą i tak nigdy nie lubiłem. Nie chcę tutaj pisać, że to zła muzyka, bo jednak wielu ludzi tego słucha, a nawet umieszcza w swojej bestce. No ale dla mnie to jest tak potwornie nudne, że szok. A nawet rzekłbym irytujące. Ten utwór właściwie przedstawia sobą wszystko to, czego w muzyce nie lubię. Z wokalistą na czele. Stąd czerwony kolor. Nie potrafię nawet wyłowić z tego cokolwiek pozytywnego, bo od razu włączają mi się reakcje obronne.
Pewnie zrobiłem poczciwemu dejwowi przykrość, no ale nie będę przecież sztucznie zamydlał oczu. Nie o to tu chodzi w tej zabawie.

Steve Hillage - Unidentified Flying Being

Utwór jako taki średnio mi się podoba. Melodia raczej nijaka i mało zapamiętywalna. Ale od strony instrumentalnej jest całkiem interesująco. Przede wszystkim zwraca uwagę fajna perkusja. Do tego ciekawa linia basowa, dobre zagrywki gitarowe. Te fragmenty instrumentalne są najlepsze. Choć wokalista też daje radę. Utwór naprawdę buja i ma klimacik. Po pierwszym przesłuchu byłem tą wrzutką zawiedziony. Ale każdy kolejny odsłuch poprawiał zdecydowanie odbiór utworu. Szkoda tylko, że tak dziwnie na końcu się urywa. Dobrze jest, gdy wykonawca dosyć przeciętną kompozycję potrafi uratować w inny sposób jak tutaj.
Melki zdobywa tym samym srebrny medal kolejki.

VOX - Bananowy Song

Wyjątkowo druga czerwień w jednej kolejce. :|
No cóż, ja do samego zespołu VOX nic nie mam poza tym, że grali muzykę kompletnie mnie nie interesującą. A to pseudo reggae w postaci Bananowej piosenki to mnie nawet można powiedzieć lekko irytuje. Te chórki są bardzo słabe. Że o małpich zaśpiewach nie wspomnę. Miało to pewnie stworzyć jakiś jajcarsko-luzacki klimat. U mnie wywołało co najwyżej zażenowanie. No sorry mentos, ale nie lubię takich klimatów niestety. Jedyny pozytyw to trąbka pojawiająca się tu i ówdzie. Reszta sprawia, że mój opór do tego numeru jest dużo większy, niż w przypadku Dragona.

Wychodzi na to, że tym razem to ja marudzę wcale nie gorzej, niż Murzyn co kolejkę. No ale to z mojego punktu widzenia była rzeczywiście najsłabsza kolejka od bardzo dawna. O ile nie w ogóle. W sumie to znowu tylko Hien próbował ją uratować z lekką pomocą Melkiego.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 23 cze 2022 10:51

shodan pisze:
23 cze 2022 10:30
Ten utwór właściwie przedstawia sobą wszystko to, czego w muzyce nie lubię.
Szykuj się, bo za jakieś pół roku (znając tempo bestki Murzyna) będziesz słuchał całej płyty, z której pochodzi ten utwór.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 23 cze 2022 10:56

Na szczęście nie mam w planach wrzucać płyt VOX, wystarczy że już się zdyskredytowalem Papa Dance
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 23 cze 2022 11:15

Electrik Funk - On A Journey (I Sing The Funk Electric)

Miałem pisać, że dawno Murzyn nic z GTA nie wrzucał, to wykrakałem. Murzyn nie tylko wraca na ulice Vice City, ale też do lokalnej dyskoteki, a tam się dzieją dobre rzeczy. W takiej wieczornej, miejskiej, lekko przydymionej i klejącej się od piwa na podłodze atmosferze, jest to bardzo fajne tło i potrafię sobie to wyobrazić, bo prowadziłem kiedyś trochę bardziej imprezowe życie niż teraz.
To jest jeden z tych kawałków, który tak naprawdę ma minutę, ale z jakiegoś powodu trwa pięć i w ogóle to nie jest problem. To nie jest jednak z najlepszych wrzutek Murzyna, ale nadal muszę przyznać, że ulegam tej atmosferze i miło spędziłem przy tym kawałku czas.

Jean-Michel Jarre - Equinoxe 4

To nie jest jeszcze koniec Jarra w bestkach, w obu tematach będę go wrzucał. „Equinoxe” był jednym z albumów, które ojciec często mi puszczał kiedy byłem małym dzieckiem, to mogło jeszcze najeżdżać na prawdziwe lata 80-te. Jako berbeć, zachwycałem się okładką, a jednocześnie byłem nią wielce zaniepokojony. Te ryje z lornetkami ryły mi mój mały berecik. Muzyka, co E4 dobrze pokazuje, tez potrafiła być raczej creepy, chociaż nie w tym stopniu co np. „Showroom Dummies”. Czy wtedy zacząłem być fanem Jarra? Myślę, że tak, bo zawsze reagowałem na niego i jego muzykę z sympatią, a mój ojciec miał trochę jego kaset w posiadaniu i to leciało nawet w drodze nad morze. Kiedy mój ojciec zaczynał słuchać JMJ, to był to niesamowity fenomen, a w elektronice niewiele było wykonawców, którzy mogli się z tym równać (zostali oni w większości zaprezentowani lub wspomniani w tej bestce u różnych ludzi). Kiedy ja zaczynałem świadomie słuchać Jarra, to jego muzyka była traktowana już na zasadzie „szanuję, legenda”. Na szczęście ten panujący mindset mnie nie zmylił. „Equinoxe” to jest fenomenalny album. Podobnie jak „Oxygene”, jestem przyzwyczajony do wchłaniania go w całości, ale jako, że jestem dosyć osłuchany, to i tak urywek potrafię sobie otoczyć dopowiadając odpowiedni muzyczny kontekst (gorzej jak ktoś nie zna). Ja jestem trochę jarreheadem, lubię większość jego muzyki, nawet niektóre rzeczy, które ludzie mają w głębokim poważaniu. Fragment wrzucony przez Dragona to piękny kawałek muzyki i specjalnie pisze muzyki, a nie elektroniki, bo twórczość Jarra IMO zawsze wykraczała poza jakieś bariery genderowe.

The Killers - Mr. Brightside

prostytutka, im bliżej końca pierwszej 25, tym więcej pojawia się rzeczy z mojego najbliższego kojca, najpierw Shodan z no-manem, a teraz Musiał wrzuca Mr Brightside. Dłuższy opis zachowam sobie na moje wrzutki z The Killers związane, szkoda mi tego teraz marnować, ale napiszę tylko, że Dev poznał zespół w podobnym jak ja czasie (on rok wcześniej), ale pierwszy się na nim poznał i tu mu przyklaskuję. Jeśli się mieszka w Wielkiej Brytanii, to słyszy się ten utwór w każdym pubie, co 5 minut. Mr Brightside to jest hit, który ma wszystko. Energię, wkręcające się gitary, motoryczny bas, niesamowicie pulsującą perkusję, idealnie dobrane syntezatory i melodię. Na tle tego wszystkiego, Brandon Flowers, facet który urodził się do śpiewania w zespole będącym na samym czubku wznoszącej się fali indie w 2004 roku. Kocham ten numer, kocham te syntezatory z wbudowanych presetów (Flowers używał tego co było załadowane do Microkorga S, bo nie mieli kasy) i tę czystą popową energię. Remiks meh, ale przywoity.

Steve Hillage - Unidentified Flying Being

Melki wraca księstwami przyległymi zespołów związanych z prog-cockiem. Gong coś tam kojarzę, to był spoko zespół, żaden z moich ulubionych, ale szanowałem i szanuję. Włączam ten Melko-namber, a tu wjeżdża funk i to fajny funk! Bujający basik, kaczkowe gitary, funky perkusja. Czego więcej chcieć? Melodii może. Lepszego refrenu. Ale nie chcę się pastwić, bo mnie ta wrzutka Melczeta zaskakuje bardzo pozytywnie. Również słyszę tutaj Porcupine Tree z debiutu, nawet produkcja jest bardzo podobna, solówki żywcem potem kradzione przez Stefana. U niego jednak całość bywała trochę zbyt kwaśna, a Hillage potrafi to jakoś wyważyć. Jest to jednak bardziej doświadczony artysta. Te klimaty UFO też na plus. Melki bawi i uczy.

Norah Jones – I’ve Got to See You Again

Szanuję Jones, ale bardziej niż za smoothe jazzowe, knajpiane kawałki, szanuję ją za jeden taki album, do którego wracam zdecydowanie najczęściej. Ten album wpadnie swego czasu do bestki i nie ma on nic wspólnego z takim grzaniem stołka przy pianinie i jazzowymi aranżami w tle. Numer jest fajny, podejrzewam, że przychylniej bym do tego podszedł gdyby to nie była Norah Jones, bo ona w tym kontekście mnie od dłuższego czasu po prostu mdli. Był czas kiedy się jarałem tym jej debiutem, to było mniej więcej jak on wychodził xD Jezu, kiedy to było i jakim ja byłem innym człowiekiem (między tamtym mną, a obecnym było przynajmniej kilku różnych człowieków). Ja wiem, że to słowo zaczyna przypominać wiadro gówna wywalane na łeb, ale SZANUJĘ ten utwór. Niestety na ten moment, to wszystko. W ogóle to mi się teraz wydaje totalną abstrakcją, że smoothe jazz był kiedyś w mainstreamie, a nie w koszu z muzyką relaksacyjną.

VOX - Bananowy Song

Utwór każdy zna, to jest Bananowy Song xD Nie ma co się rozwodzić, wolę nawiązać do tego co pisał Mentos o poznaniu kawałka, bo w sumie znam z życia ten moment kiedy jakiś pozornie chujowy, albo zajechany, albo jedno i drugie numer trafia w łeb z jakąś siłą i głębią, której on nie miał prawa mieć w żadnych okolicznościach. A tu się jednak okoliczności znajdują, a potrafi się na nie złożyć tyle rzeczy, że ta okoliczność może się wydarzyć raz i u jednej osoby. Sam mam takie utwory, niektóre z nich się tu kiedyś pojawią. Miałem się nie rozwodzić, ale w sumie „Bananowy Song” jest spoko. Włączyłem go z własnej woli chyba pierwszy raz w życiu, ale generalnie słyszałem wiele razy i tbh ani to nie jest chujowe, ani to nie jest zajebiste, po prostu taki song. A że bananowy, to w sumie spoko.


Kolejka taka heh. Nadużywanie słowa "szanuję", chyba najlepiej oddaje moją opinię. Wygrywa Dev, to jest no-brainer, co zwłaszcza w kontraście z moją na reakcją na Spoons jest wesołe. Ale tak to z nim jest, jednego dnia daje najgorszą swoją wrzutkę, a potem dalej najlepszą. Potem Jarre, ale to tak fanowsko, bo o ile ja Equinox znam na pamięć, to wrzucając taki urywek tutaj, Dragon przysługi Jarrowi raczej nie robi. Potem długo nic i Melkiego funk, może to shock value.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 23 cze 2022 13:24

Niby są te singlowe wersje z teledyskami, ale nigdy mnie one nie interesowały... mogłem rzucić jakieś Tout est bleu czy Night in Shanghai
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 23 cze 2022 14:53

Matthew Feasley - Best Drugs

No to jest naprawdę przyjemny numer muszę przyznać. Mi osobiście kojarzy się prawie z jakimiś balladami country, podoba mi się użyte instrumentarium, fajny jest ten synth chwilami się pojawiający i tym bardziej podoba mi się to na końcu (to gitara elektryczna czy hawajska???). Fajny jest wokal tego gościa, urzekające jest zmęczenie w tym głosie czy jakby rezygnacja, przypomina mi to (nie wiem czy słusznie, może źle to pamiętam) Lou Reeda w utworze Perfect Day. Ten numer jak dla mnie mógłby też robić za tło finałowej sceny Breaking Bad. Ale ogólnie jest dość słoneczny, ciepły i możliwe że tą wrzutką Hien popchnie mnie ostatecznie do pewnej wrzutki albumowej o której rozmyślam od dłuższego czasu :) ogólnie hipsteriada, gościu który był a którego nie było jak widzę, ale wystarczy, zachwycam się tym numerem.

Jean Michel Jarre - Equinoxe 4

W przypadku tej wrzutki zwróciłem uwagę na sposób jej wyboru i to mnie trochę martwi. Dragon JMJ uwielbia i bardzo chciałby nim innych zarazić i tak trochę na ence pence coś tam wybrał żeby tego pana znów spróbować sprzedać. Tylko ja nie wiem czy JMJ ogólnie to jest taki materiał na sprzedaż w kawałkach a jeśli już to czy akurat takim numerem, może jednak trzeba byłoby skłonić się ku jakiemuś singlowi skoro i tak ten wybór zdawał się być robiony w pewnym sensie dość obojętnie (bo dla Ciebie jest równie dobre myślę). Ja sam planowałem początkowo usilnie umieszczać Nasa w pierwszej 25 ale jednak nie bo po pierwsze tak szczerze musialbym chyba wrzucić One Mic a to już znacie a skoro nie to chyba nie ma sensu pchać go tu teraz, pozostałe utworh w dużej mierze są mi równie dobre ale nic osobiście ważnego może, więc poczekam z nim jak już poziom trochę opadnie, tu jest miejsce na kawałki konkretne które mnie zachwyciły.
Wracając do JMJ nie chwycił mnie i trochę mam poczucie zmarnowanej okazji z Twojej strony ale może mi nigdy z nim nie będzie po drodze, niemniej słabo to wygląda bo po tej wrzutce z miłą chęcią wróciłbym do singlowego Magnetic Fields od Czeza który lepiej się tu solo sprawdził a który jednak wtedy szrotowałem. Szkoda.

The Killers - Mr. Brightside

Numer znam, poznałem go jednak chyba w drugiej kolejności po wrzuconym przez Ciebie remiksie. Mój znajomy który lubi raczej klubowe klimaty bardzo lubi ten remiks i mnie nim zaraził, oryginał później słuchałem ale olałem. Wracam do niego teraz i kurde - przecież to jest naprawdę bardzo spoko. Jest to świetny kawałek który po prostu został zabity przez ch*jowy klip, powiedzmy to wprost >_<
Także jest ok, odczarowałeś mi ten kawałek który znałem lecz mehałem dawniej na niego.

Steve Hillage - Unidentified (Flying Being)

No Melki co tu odje*ał to się kosmitom nawet nie śniło. Chłopie, czemu Ty takie rzeczy teraz dopiero pokazujesz??? Aż tym bardziej dziękuję sobie w myślach za wrzucenie tego Zauchy bo widzę wrzechświat mi podziękował ze zdwojoną siłą. Nie wiem kim ten koleś był w poprzednim życiu i mam to gdzieś, jakiekolwiek używanie przedrostka prog w kontekście tego numeru mnie bawi jedynie, a jeśli PT na debiucie ma tego jakieś echa to jestem tym bardziej zdziwiony. To co tu się odjebuje mili Państwo to jest najczystszy P-Funk spod znaku George'a Clintona, i nikt mnie nie przekona że Pan Hillage nie zasłuchiwał się w tym nurcie przed nagraniem tego bo nie uwierzę. Ten kawałek z miejsca jest kandydatem do walki o odkrycie tej 25 u mnie, Melki zażył Murzyna, dziękuję pięknie.

Norah Jones - I've Got To See You Again

Shodan obiecał grubą aminicję i słowa dotrzymał. Co za klimat, gorący, gęsty, ale ja tu nie widzę bynajmniej Dzikiego Zachodu, raczej Norę jako señoritę w długiej kiecy i z wachlarzem ale gdzieś w barze może na jakiejś Kubie nawet, w każdym razie bardziej latino tu czuję. Tylko nie wiem dlaczego shodan spodziewał się że nie znamy brzmienia kontrabasu? Nieważne, w każdym razie tu jest srogi vibe a to Murzyn lubi i chyba w końcu nadszedł ten moment gdy shodan wrzucił coś czego nie znam a ja z miejsca się zachwycam. Zajebiste kolego.

Vox - Bananowy song

No i tu trochę śmiechłem bo mentos mnie ganił że wrzucam galę muzyki rozrywkowej PRL po czym sam zrobił dokładnie to samo jak dla mnie. Klasyka, numer który tak świadomie jak wiele polskich klasyków odkrywałem w roku 2016, dorwałem się wówczas do jednego konta na chomiku na którym ktoś wrzucał... cholera nie pamiętam już czy to były składanki Trójki ze starych lat czy może jakieś single Tonpress czy jak to było, w każdym razie hurtowo nadrabiałem słuchanie polskiej muzy i ten numer chyba też wtedy. Słonko, luzik, sandały, dla mnie trochę takie polskie Sunshine Reggae ale kupuję to po całości, jest zabawnie, jajcowo, lajtowo, łoooo-O-ooo. Idealne zamknięcie kolejki - banan na twarzy pozostanie.


Podsumowując... No kurła, najlepsza kolejka w tej grze ever i byłoby 10/10 gdyby Dragon usilnie nie chciał wrzucać coś JMJ na chybił trafił. Jednak jak się Was opierdoli to dajecie radę xD dzięki, oby tak dalej, 5/6 trafione to nadal wysoka wygrana dla mnie. Mel mocno dowalił ale pozostali też po swojemu zrobili co swoje, prawie idealnie.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 23 cze 2022 17:27

Stripped pytałem się o ten jak się okazuje kontrabas, bo nie byłem pewien.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 23 cze 2022 17:39

Bo zdziwiłeś mnie tym "bas" i ja z kolei zastanawiałem się czy nie wziąłeś tego za gitarę basową a bas gdzies z creditsów po angielsku wyczytałeś może bo to tak śmiesznie ale angielskie "bass" to tak naprawdę kontrabas a nasz bas (często potoczne określenie gitary basowej) to po angielsku "bass guitar"
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 23 cze 2022 18:45

Kontrabas to "double bass" .
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 23 cze 2022 18:48

Cytuję wiki po taniości:

"The double bass, also known simply as the bass"

Czyli by wychodziło że u nich kontrabas to potocznie bas a u nas gitara basowa to potocznie bas xd
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 23 cze 2022 18:56

Creditsy to nie miejsce na mowę potoczną. Jeszcze się nie spotkałem, żeby bass oznaczało na płycie kontrabas.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 23 cze 2022 19:18

Więc co to jest?
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 6483
Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
Ulubiony utwór: World in My Eyes
Lokalizacja: właściwa

Post 23 cze 2022 19:22

A ja się spotkałem - na płytach z gatunku "muzyka świata", generalnie takiej, jak Arianny Savall - a tam na pewno gra kontrabas, bo i skąd gitara basowa miałaby się tam wziąć? Zresztą, na koncercie grał kontrabasista.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 23 cze 2022 19:37

stripped pisze:
23 cze 2022 19:18
Więc co to jest?
Kontrabas. Ja tylko mówię, że się nie spotkałem, a co oni wyczyniają to ich sprawa.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 23 cze 2022 19:42

Trochę beka, bo o ile na discogs jest bass, to już na wikipedii jest bass guitar...

edit:

https://www.youtube.com/watch?v=geqmOTd2vvI

no, ale tu wyraźnie widać na czym gość gra. Swoją drogą, fajna aranżacja.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 23 cze 2022 20:55

Słyszałem różne warianty tego utworu na żywo. Wszystkie są ciekawe.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 23 cze 2022 21:38

No co tak tempo siadło, myślałem że wczoraj wleciały wrzutki, dziś recki i jutro pojedziemy dalej :D
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup