Best of Forum

Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 27 cze 2022 08:41

Elektrik Funk - On a Journey

Kurde, fajny numer, Golas rozbija trochę bank. Akurat ostatnio szukam takiego grania, zdecydowanie lives up to its name jako grupa. Jest i elektronicznie i jest funky. O ile w GTAIV ciąłem namiętnie wiele lat temu ni hui nie pamiętam tego numeru. No ale aż tak głuchy chyba nie mogę być? Naprawdę się wkręca, fajny, pulsujący bicik, bas w dobrym brzmieniu, powtarzane niczym mantra "ajsingdefankiiiiilektrik", wszystko mi się ładnie spina. Głowa sama chodzi (czy raczej skacze), noga lata, będę chętnie wracał. Świetna nuta, coś, jakby Dragon to wrzucił ale akurat było dobre (sorry Dragon) ;( zasłużone srebro tej kolejki, doskonały wybór.

Matthew Feasley - Best Drugs

Okurwa, nie dość, że hipstersko, to jeszcze dreamy i nostalgicznie as hell. Może nie mam tak jednoznacznych skojarzeń z morzem jak Hien, ale numer ciągnie mi latem, a przynajmniej jego końcem, ew. początkiem jesieni. Mam trochę wrażenie, jakbym słuchał uhipsterzonego Lanegana, albo Widowspeak pomieszane z Beach Fossils a na wokalu Lanegan, ale trzeźwy (RIP Mistrz). To jest taka muzyka, która z powodzeniem mogłaby zostać wydana w Captured Tracks. Zgadzam się z Miętusem, że to mogłoby też lecieć na koniec jakiegoś filmu. No jest klimat, jest smutnawo, jest jakoś tak... a może jest nadmorsko, tylko ja jeszcze tego nie czuję. Zwycięzca kolejki ^^

Jean-Michel Jarre - Equinoxe 4

Dołączę się do chóru, i jeśli ktoś się obawiał, że więcej Żarła nie będzie, to uspokajam - sam wrzucę coś do kolejnego zestawienia. Jarre to trochę klasyk, ale dla mnie taki, że słyszałem większość najważniejszych rzeczy, w tym parę całych płyt, ale nigdy nie usiadłem do niego tak w pełni i na serio (mój ulubiony jego album to live, może to trochę tłumaczy). Mam z nim trochę taki problem, jaki bym miał z Kraftwerk gdyby nie to, że chłopaki z Duesseldorfu to jednak Kraftwerk (nie sposób się z tym nie zgodzić lol), i to już oznacza zwycięstwo w przedbiegach. W każdym razie, wiele zastosowanych przez JMJ zabiegów się kiepsko zestarzało dla mnie. Gdyby to było wydane teraz przez Ghost Box jako, dajmy na to Belbury Poly to podejrzewam, że mógłbym mieć nieco inny odbiór całości. Choć to oczywiście Jarre, więc słuchało mi się przyjemnie, ta muza jest mocno soundtrackowa. Nie będzie tutaj podium, ale jestem zadowolony bądź co bądź i chyba wrócę sobie do całych Equinoxów i Oxygenów, bo właściwie dlaczego nie?

Steve Hillage - Unidentified (Flying Being)

Patrząc po samej okładce, gdybym nie wiedział, kto to Hillage to pomyślałbym, że to jakaś fajna staroszkolna elektronika. Tymczasem dostaję coś z pogranicza solowego Eno z czasów wczesnych a Eno z Byrnem na My Life in the Bush of Ghosts. Ponieważ w/w zaliczam do swoich ulubionych płyt, odbiór był zdecydowanie przyjemny, choć nie mogę powiedzieć, bym wiele znał z twórczości Hillage'a (po prostu wiem, kto to). Znów mam funky feelings jak przy wrzutce numer jeden, i znów jest hook tekstowy, który mi włazi pod głowę ("I aaam, you aaare", cofałem kilka razy do tego fragmentu, potem na koniec "anajdentyfaaaajd"), potem świetną gitarę, zresztą, sam bas mnie absolutnie rozwala (ciśnie też wczesnym Roxy Music). No generalnie brak zastrzeżeń a nawet masa funu, więc mamy ex aequo wraz z Elektrik Funk srebro.

Norah Jones - I've Got to See You Again

Cóż, może się starzeję, może w głębi duszy zawsze byłem stary, ale lubię Norę Jones. Choć znów, to kolejny wykonawca, którego żadnego albumu nigdy w całości nie odsłuchałem (poza ...Featuring, ale to bardziej kompilacja jest, choć Blue Bayou na tym krążku z EM Wardem jest wyborne, polecam i pozdrawiam). Jednocześnie pojedynczych kawałków znam całą masę i to jest jeden z nich. Właściwie tylko dlatego, że takich rzeczy, mocno RAMowo-SFTowych słucham późną jesienią/wczesną zimą, daję brąz, bowiem nie jestem w stanie się w pełni wkręcić w klimat tego kawałka, kiedy za oknem ponad 30 stopni (już prawie xD). Ale generalnie wielkie propsy, świetna porcja muzyki. Okołojazzowe rzeczy zawsze na propsie.

Vox - Bananowy Song

Miętus przypadkiem rozwiązał dla mnie niezgłoszoną jeszcze zagadkę z wątku o zaginionych utworach xD latami zastanawiałem się, co to za numer z tym dziwacznym zaśpiewem w środku, jednocześnie ponieważ u mnie w domu się mało polskich rzeczy słuchało (w jakiś taki oczywisty sposób), to nie kojarzyłem choćby fragmentu tekstu, który mógłby mnie do czegokolwiek doprowadzić. A to było tak blisko, jak zawsze zresztą ;( nie wiem, co mnie bardziej bawi, ten utwór, czy fakt, że nazywano Vox polskimi Bee Gees. Ale słuchało się przyjemnie, ten bit z tym zaśpiewem się wkręcają strasznie. Jest letnio, w końcu coś pod wakacje wjechało xD chyba sobie dorzucę do playlisty... niech będzie, zwycięstwo poza konkurencją!
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 27 cze 2022 08:49

Akurat sobie pisałem podsumowanie, robię podgląd, a tu takie zaskoczenie - wjeżdżają recki deva w międzyczasie! Zuch. :D
Cieszy mnie bardzo dobry odbiór Norah Jones. A jeszcze bardziej fakt, że udało mi się wreszcie "upolować" Murzyna. :nlmda:
W ogóle ciekawa rzecz - jak ja chwaliłem wcześniejsze kolejki, to stripped marudził jak stara babka. Teraz jak ja narzekałem, że słabo, to stripped się jara, że najlepsza kolejka ever. To pokazuje z grubsza, z jak innych muzycznych światów jednak pochodzimy.
Chociaż jest między nami taki mały wspólny mianownik i myślę, że go już wyłapałem.
Tak jak pisałem dla mnie kolejkę wygrał Hien, bo wrzucił coś ładnego, co mi się zwyczajnie podoba.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 27 cze 2022 08:49

No i się potwierdza, wystarczy ryknąć i wszystko hula.
devotional pisze:
27 cze 2022 08:41
Mam z nim trochę taki problem, jaki bym miał z Kraftwerk gdyby nie to, że chłopaki z Duesseldorfu to jednak Kraftwerk (nie sposób się z tym nie zgodzić lol), i to już oznacza zwycięstwo w przedbiegach.
Lol
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 27 cze 2022 09:22

Jednak musiał się zna.
Cóż, mogłem spodziewać się takiego a nie innego odbioru, nikt mnie w tej kwestii nie zaskoczył jakos mocno. Sam raczej uważam, że gdyby nie ten splot okoliczności, o którym tu pisałem, to by na pewno tu nie trafił xd
Ja za to mam na koniec przygotowane dwa maksymalnie oczywiste utwory 🤫
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 6483
Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
Ulubiony utwór: World in My Eyes
Lokalizacja: właściwa

Post 27 cze 2022 10:02

Mnie bardzo cieszy pozytywny odbiór Hillage'a, w sumie to nie spodziewałem się i to, że ja nigdy nie traktowałem tego jako głównej części moich muzycznych zainteresowań, też pokazuje, że nasze światy są mocno odmienne ;). A teraz pojadę czymś bardzo podobnym.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 27 cze 2022 10:32

Śmieszna sprawa, bo bardziej niż cieszy sukces mojego utworu, smuci mnie to, że prawie nikt tu się nie poznał na The Killers. Ale spokojnie, będzie jeszcze niejedna szansa żeby to zweryfikować. Swoją drogą, bawi mnie jak wszyscy podjęli ten temat hipsterskości mojego numeru. Ja tę uwagę poczyniłem jako fun fact (w lekkiej frustracji, że nie mogę o gościu nic więcej napisać), ale to nie ma tak naprawdę żadnego znaczenia, bo numer brzmi raczej mało hipstersko xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 27 cze 2022 10:35

Ale my jedynie w tym kontekście to podjęliśmy - rzadkiego znaleziska a nie bynajmniej żadnych skojarzeń brzmieniowych
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 27 cze 2022 10:38

Tylko w sumie nie wiem czemu xD Ale już srautopies. Idę kończyć pisać przedostatnią wrzutkę.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 6483
Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
Ulubiony utwór: World in My Eyes
Lokalizacja: właściwa

Post 27 cze 2022 10:53

stripped pisze:
27 cze 2022 10:35
Ale my jedynie w tym kontekście to podjęliśmy - rzadkiego znaleziska a nie bynajmniej żadnych skojarzeń brzmieniowych
No więc właśnie, też o tym myślałem - o piosenkarzu, który jest bardzo mało znany. Bo sama muzyka krąży wokół jak najbardziej znanych motywów.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 27 cze 2022 11:05

U Deva to wygląda jakby ta hipsterskość była jakąś grubą zaletą.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 27 cze 2022 11:42

To dobrze, bo będzie więcej hipsterskich rzeczy, takich prawdziwie hipsterskich xD
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 27 cze 2022 11:46

Czyli sam siebie zawczasu prejzujesz? xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 27 cze 2022 12:14

devotional pisze:
27 cze 2022 08:41
Mam z nim trochę taki problem, jaki bym miał z Kraftwerk gdyby nie to, że chłopaki z Duesseldorfu to jednak Kraftwerk (nie sposób się z tym nie zgodzić lol), i to już oznacza zwycięstwo w przedbiegach.
Co prawda to prawda, chłopak z Lyonu to nie to samo co chłopak z Dusseldorfu :!:

Miło, że jednak parę osób strawiło ten dylemat w sprawie wycinania części z całości i dało się wciągnąć. Equinoxe to naprawdę solidny znak jakości, nie ma wielu płyt, od których można zacząć i w jakimś stopniu się nie odbić. Zdziwiłbym się, gdyby ktoś zareagował rzeczywiście bardzo negatywnie. Czekam na kolejne wrzutki, coś tam z pewnością ciekawego dopiszę (już nie mówię o tym, że ja miałem nawet gotową reckę na Magnetic Fields, ale Czez powiedział pa pa i tak sobie ona leżakuje).

Z dnia na dzień coraz bardziej okazałe zwycięstwo Melkiego, na Green dzieją się wielkie przyjemności.
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 6483
Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
Ulubiony utwór: World in My Eyes
Lokalizacja: właściwa

Post 27 cze 2022 12:23

Cieszy mnie to bardzo. Green to znakomita, chociaż dosyć eteryczna (tj. niekoniecznie w moich klimatach, a przynajmniej tak mi się zdawało; teraz myślę, że to nie jest centrum moich zainteresowań, ale jakieś tam odgałęzienie od jednego z głównych konarów) płyta. Podsumowujemy jeszcze czy jedziemy dalej?
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 27 cze 2022 12:56

Dragon, możesz wrzucić tę recenzję Magnetic jak już skończymy tę 25. Podobnie, Melki może wrzucić zaległe recenzje za 3 kolejkę (do czego go nie zmuszam, ale zachęcam).
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 27 cze 2022 13:07

Ta o Magnetic Fields dotyczy albumówek, ale tam też po tej pierwszej dziesiątce mogę wrzucić. Albo po prostu po tej kolejce, żeby to nie była totalnie przeterminowana rzecz.
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 6483
Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
Ulubiony utwór: World in My Eyes
Lokalizacja: właściwa

Post 27 cze 2022 13:13

A, zapomnieć już zdążyłem. Ale chętnie wrócę do tamtej kolejki.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 27 cze 2022 14:40

Jak ktoś ma chęć jeszcze podsumować, to spoko, ale może już zaczniemy w międzyczasie

Boards of Canada - Kid For Today (2000)

Na tym etapie równie długo zajmuje mi wybór odpowiedniego kawałka i pisanie opisu dla już wybranego. Na długo przed odkryciem vaporwave'u, całej masy kasetowych dziwolągów polskich z początku najtisów i innych nagrań kojarzonych przez 15 osób podobną funkcję dla mnie pełnili goście z Boards of Canada. W gimnazjum miałem na ich muzykę pełnoprawną fazę, dzisiaj najczęściej wracam do jednej płyty w sporych odcinkach, June 9th (wiadomo, nagrali dla mnie urodzinowy utwór to trzeba słuchać) i właśnie Kid For Today.

Na początku mojej przygody z BoC fascynowało mnie to zawieszenie. Do pewnego stopnia jest tutaj duchologicznie, ale to nie jest wzbudzanie duchów przeszłości do samego końca. Sample nie kierują w stronę jakichś naprawdę konkretnych tekstów kultury, to bardziej uniwersalne wrażenie, a nie dokumentacja i próba wskrzeszenia jakiegoś nastroju 1:1. Często zresztą nie trzeba w ogóle sampli, wystarczy samo brzmienie i dość sugestywnie poprowadzone harmonie. Nie ma też w ich dyskografii ciągłego trwania przy tym samym. Potrafi być lżej, mroczniej, różne płyty mogą kojarzyć się z najbardziej rozmaitym klimatem na dworze. W wielu miejscach uknuta jest jednak atmosfera niepokoju, jakiegoś oczekiwania przed najgorszym. EPka, z której pochodzi Kid For Today, jest tylko najlepszym przykładem. Po Music Has the Right to Children atmosfera robi się mniej rozmyta. Na wierzch wychodzi to rozedrganie. Chwilami niby jest spokojnie i radośnie, ale te ucinane głosy dzieciaków nie są aż tak przyjazne. Na Geogaddi znowu wejdzie klimacik soundtracku dla telewizji, zrobi się gęściej, syntezatorowe pomruki będą bardziej posępne, ale i rytm się wyostrzy. Kid for Today kojarzy mi się ze spacerem przy lekkim deszczu w jesienną porę. Klawisze miejscami przypominają to, co działo się na MHtRtC, ale to tylko takie drobne spojrzenia za siebie. Brzmienia na początku kojarzą mi się z szumem wiatru, jest przyjemnie dla głowy. Mnie to uspokaja, choć nie jest wcale tak nieśpiesznie, a i pod koniec robi się mały zgrzyt.

Nie mam bardzo konkretnych wspomnień związanych z muzyką BoC. Najczęściej pasowała mi (i wciąż pasuje) do konkretnych emocji, jakie czułem w danej chwili, ale nie potrafiłem jej wiązać z jakimiś wydarzeniami. W przypadku pojedynczej wrzutki na początku zastanawiałem się nad różnymi typami, ale po Kid For Today nie mam drugiego tak silnego kandydata, przynajmniej na teraz.

https://www.youtube.com/watch?v=zV0P-WO0Mds
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 27 cze 2022 15:00

Travis – Boxes

Fanem Travis jestem od bardzo dawna. Pierwszy raz zetknąłem się z ich muzyką koło 1999 r. kiedy wydali album „The Man Who”, na którym jest ich największy przebój „Why Does It Always Rain on Me”. Mój ojciec kupił tę płytę na kasecie (hehe) i często leciała w samochodzie. Głębiej w dyskografię zacząłem się zapuszczać kiedy w domu pojawiło się stałe łączę (jakoś koło 2004 r.), zaczęło się od fazy na debiut, który to często leciał u mnie jesienią 2007 r. kiedy zacząłem studia. Potem już było dosyć lawinowo, wszystkie ich płyty mi się w większym lub mniejszym (ale nadal wysokim) stopniu podobają, ale najbardziej zatrzymałem się przy wydanym w 2013 r. (ale prawilnie odsłuchanym dopiero w 2017 r.) „Where You Stand”. Z tej płyty pochodzi zajebisty kawałek „Moving”, który prawie się tutaj znalazł, tzn znalazłby się gdyby nie, no właśnie, „Boxes”.

Jeżeli ktoś się już zmęczył atmosferą podsumowań i sentymentalizmu w moich wrzutkach, to ma problem, bo jest to kolejny kawałek z tej kolekcji. Powiem nawet, że jest to absolutny król tego rodzaju piosenek. Chyba pierwszy raz, zwracam tu bardziej uwagę na tekst, niż na muzykę, bo jest zwyczajnie bardzo dobry. Prosty, ale jednocześnie kompleksowy i mocno in your face (czemu my nie mamy w języku polskim takich fajnych zwrotów?). Fran Healy śpiewa niby banały, ale potrafi te banały bardzo poetycko opakować i ja w takiej postaci to kupuję. Bardzo podoba mi się metafora życia ukazana w formie pudeł/klocków/skrzyń (polski język ponownie wszystko komplikuje) wcielona w popową balladę.

Instrumentalnie, jest to typowe Travis z małymi bonusami (np. bardziej elektroniczny podkład). Zawsze lubiłem ten zespół za porządną dawkę melancholii i atmosfery, nawet kiedy grywali nieco ostrzej niż tu. No i wokal Frana, to jest zdecydowanie jeden z moich ulubionych męskich wokali w ogóle i pasuje do tej muzyki idealnie. Nie wiem, czy kupicie to, tak jak ja to kupiłem, ale z pewnością jest to jeden z najważniejszych utworów dla mnie.

https://www.youtube.com/watch?v=zewhl70Olfg
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 6483
Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
Ulubiony utwór: World in My Eyes
Lokalizacja: właściwa

Post 27 cze 2022 15:25

Gong - The Isle of Everywhere

https://www.youtube.com/watch?v=e_X-6mvZekE

Zabawne jest to, że najpierw poznałem Hillage'a, a dopiero potem jego dawny zespół Gong, z którym dokonywał wspaniałych rzeczy (chociaż bez przesady, to było tylko kilka tygodni odstępu). W każdym razie z trylogii Czajniczek - Jajo - You zawsze najbardziej podobał mi się ten ostatni album (chyba najmniej zwariowany, a najbardziej komunikatywny). Gong należał także do tzw. sceny kanterberyjskiej, gdzie wiele zespołów miał płynny skład, a muzycy często się wymieniali. The Isle of Everywhere zaczyna się jak wstęp do psychodelicznej piosenki, a potem szybko przechodzi w szalony muzyczny jam o mocno transowym charakterze. W poprzednim kawałku (Perfect Mystery) słyszymy w tekście zapowiedź "The Isle...", a tu mamy rozwinięcie tego motywu, przyznać trzeba, że tekstowa warstwa ma dość mocno idealistyczny, a może i prześmiewczy charakter. W każdym razie, kiedy jam się zaczyna, a mamy tu mocarną warstwę rytmiczną, na tle której słyszymy rozmaite wokalizy (świetna Giraudy, to ta sama pani, którą słychać u Hillage'a, w końcu - jego partnerka życiowa; cały zespół funkcjonował trochę jak komuna, działała w nim też para Allen - Smyth). Ten dudniący bas, narastające napięcie, gitarowe solówki, wokalizy, solówki Malherbe'a na instrumentach dętych (czytaj: bogata struktura utworu, dobrze się go słucha także, a może przede wszystkim jako fragmentu całości) czynią z utworu małe, psychodeliczne arcydzieło. Świetne są te dęciaki! Całość nieco przypomina mi Moonloopa Porcupine Tree (w sumie to i Burning Sky i tym podobne też są trochę tak zbudowane, że na tle rytmu dzieją się piękne rzeczy i to jest w tym stylu), moim zdaniem Stefan w pewnym momencie ewidentnie nawiązywał do Gonga. Ten trans mógłby trwać jeszcze długo, bo takie jamy się nie nudzą, można tylko przysłuchiwać się kolejnym motywom i podziwiać talent muzyków do tworzenia długich, spójnych dzieł.