Best of Forum II

Awatar użytkownika
Czez
Posty: 9728
Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
Ulubiony utwór: Cala masa
Lokalizacja: Glasgow

Post 23 sie 2022 14:20

A jak juz sie zakisisz, tak jak np liscie od burakow, to rzucimy Cie krowom na pozarcie 🤣🤣🤣
Enjoy The Silence
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 23 sie 2022 14:47

No nie wiem, mogę nie być ani zły, ani dobry, dokładnie tak, jak Lupe Fiasco.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 23 sie 2022 15:04

Ani dobry, ani porządny xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 23 sie 2022 20:32

Nirvana - Smells Like Teen Spirit

Czez umie to, czego nie potrafi za cholerę Mintaj - regularnie wszystkich zaskakuje. Tym razem wrzuceniem kawałka tak ogranego, że chyba ciężko o większy evergreen. Nwm, mam podobnie co kolega Munlup, w sensie z tych wszystkich oklepanych na wszystkie możliwe sposoby rockowych evergreenów ten nie zdołał mi się znudzić, generalnie to nawet podchodzę teraz do niego z taką dozą sympatii. Im dalej w las, tym generalnie jakoś bardziej lubię Nirvanę, nwm, może to przez to, że w gruncie rzeczy to nie jest jakiś tam błahy zespolik dla nastolatek - znaczy Nvrmd to w sumie może i jeszcze od biedy, ale In Utero to nie jest jakoś szczególnie łatwa w odbiorze płyta. Trochę tak jak z Radiohead z nimi jest, jednak Cobain to był spoko gościu. Duża okejka, póki co Czezu dostarcza i nie zawodzi.

Coldplay - Violent Hill

Długo nie przepadałem za Chłodnymgraniem, nie wiem, strasznie nudziarscy mi się wydawali i w ogóle. Viva la vida czy jak to się tam zwało strasznie mnie drażniło te kilkanaście lat temu, od płyt też się mocno odbiłem, a potem to już w ogóle zespół jako zjawisko wypadł z mojej orbity zainteresowań. Serio, nie pamiętam już kto tam śpiewał, kto tam grał, nawet nie wiem czy oni jeszcze w ogóle się nie rozpadli. xD I tutaj jest szok, bo w sumie... to kawałek mi się podoba. W sumie faktycznie słychać tu dużo takich wewnętrznie sprzecznych emocji, takiego rozdarcia i diabli wiedzą czego, a że ja zaskakująco często tego lata takie rzeczy odczuwałem, to się siłą rzeczy mogę utożsamiać. xD Fajne, fajne, miło się czasem do kogoś/czegoś przekonać.

Grapetooth - Violent

A tutaj będę zaś taki siakiś neutralny. Faktycznie brzmi jak nieślubne dziecko New Order z MGMT, więc generalnie to raczej nie jest coś, czemu bym składał pokłony, bo Nowy Order nawet lubię, a MGMT już lubię ciut mniej, ale no ani jedni ani drudzy w moim ścisłym topie muzyki życia nie są. I w sumie to analogia ze studencką imprezą jest trafna, bo to faktycznie mogłoby lecieć na jakiejś imprezie nwm prostytutka ludzi z Radia ŻAK. xD I pewnie na takiej imprezie mógłbym się nieźle bawić, bo co kogo poznałem związanego z tym radiem, to bardziej pokręcony jest niż dzingiel Lata z Radiem (heh) i pewnie jakbym to na takiej usłyszał, to by mi to pasowało do klimatu, ALE siedzę teraz we wtorkowy wieczór, zaraz zrobię sobie herbatkę i w sumie to takie raczej se jak tego słucham to takie se o. No i ten no. Bywa. xd

Superstar - Lupa Fiasko

No takie NIE WIEM, NIE WIEM. Słucham se tego raz, drugi, trzeci.... Nic. Wlatuje jednym, wylatuje drugim. W sumie to naprawdę nie wiem co tu napisać, bo nic mi nie przychodzi do głowy. To jest po prostu najbardziej neutralna muzyka w dziejach, już chyba wolałem to Lato z Radiem, bo tam chociaż dochodził ten kontekst pozamuzyczny, a tu nic. Po prostu jestem w jakimś najzwyczajniejszym świecie miejscu, w którym na najzwyklejszym w świecie telewizorze ktoś puszcza najnornalniejszą stację muzyczną Eska Rock i zachowuje się maksymalnie normalnie. xD Nie, że sztywno czy coś, po prostu jak zwykły człowiek, który ani mnie drażni, ani mnie ekscytuje, ale z którym nie mam żadnych tematów do rozmowy. No i tak jest z tym kawałkiem. Nie jest to jakaś wizja piekła, ale nie jest to doświadczenie, które chcę przechodzić, gdy nie mam czegokolwiek do roboty. Tudzież skrajnej deprechy. xd Ocena: NIE WIEM.

New Order - Touched by the hand of god

Shodan zagrał bezpiecznymi kartami, ale czasem tak to działa, że takimi można wygrywać najwyższe stawki. Co mam tu pisać - klasa. NO to absolutny majstersztyk brzmieniowy, świetnie się ich słucha, a jak czasem dojdzie do tego genialna kompozycja, to można tylko czapki z głów chylić. Nadal nie twierdzę, że jako całokształt to mój życiowy top, ale jak coś od nich lubię, to jest takie mmmmua, że można tylko cmokać i w ogóle. Nie będę się wypisywał peanów, bo mi się nie chce - shodan wygrał tę kolejkę i elo.

Japan - My New Career

To jest ta płyta, która ma wszystko, co powinna mieć płyta, którą powinienem bardzo lubić, ale jednak jakoś się nią nie jaram. Czemu - diabli wiedzą. Lubię ją fest, ale słuchałem ze 3 razy w życiu, w żadnym swoim topie jej nie mam i w ogóle nie wracam. No i tak teraz słucham i wiecie no - trochę teraz tego żałuję, bo to jest świetny GLAM. Pieczałowicie skomponowany, zagrany, wyprodukowany, wszystko tu jest takie o, że też można tylko cmokać i w ogóle i chyba trzeba w końcu będzie kiedyś nadrobić te stare błędy i wsiąknąć w ten zespół, bo siara tak.

No i cóż, wygrał shodan, tuż za nim smoku. Dalej murzyn i czezu, gdzieś tam w tle hien i musiał, ale to nadal jest NEUTRAL niż NEGATIVE. Generalnie propsik, fajne rzeczy daliśta kumy
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 23 sie 2022 20:39

No i fajnie finito tito. Ciekawe, czy gdybym nie wspomniał o podobieństwie do New Order, to ktoś by w ogóle na to w Grapetooth "VIOLET" zwrócił uwagę i czy Shodana recenzja nadal by wyglądała "lubie NEW ORDER i fajnie jak ktoś udaje NEW ORDER, ale jednak wolę jak NEW ORDER udaje NEW ORDER, bo wtedy jest NEW ORDER, a ja lubie NEW ORDER" xD
No nic tam. Nie znacie się (poza Murzynem).
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 23 sie 2022 20:47

Nom, nie znacie sie
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 23 sie 2022 21:03

Bo tak to zwykle bywa w tej grze już że albo nikt się nie zna poza mną albo ja się nie znam poza resztą bo mam swoje momenty xd
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 23 sie 2022 21:07

Sweet. To co, za godzinkę myślę, że można lecieć z następną kolejeczką w dupeczkę.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 23 sie 2022 21:19

Hien pisze:
23 sie 2022 20:39
Ciekawe, czy gdybym nie wspomniał o podobieństwie do New Order, to ktoś by w ogóle na to w Grapetooth "VIOLET" zwrócił uwagę
No dziwne nie jest.
W ogóle Hien to dawaj album i film zamiast dowcipkować o shodanie. :P
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 23 sie 2022 21:32

Spokojnie, spokojnie ;)
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Czez
Posty: 9728
Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
Ulubiony utwór: Cala masa
Lokalizacja: Glasgow

Post 23 sie 2022 21:42

A Ty Shodan film wstawiles?
Enjoy The Silence
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 23 sie 2022 22:28

No nie znacie się, ale widać że się znacie
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 24 sie 2022 00:16

Radiohead – Reckoner

Fani Radiohead lubią z grubsza wszystko, co ten zespół nagrał (nawet na „King of Limbs” można coś dla siebie znaleźć), ale generalnie dzielą się na trzy grupy – tę która uważa za szczytowe osiągnięcie „Ok Computer”, tę która uważa za szczytowe osiągnięcie „Kid A” i tę która uważa za szczytowe osiągnięcie „In Rainbows”. Ja należę do tej trzeciej grupy. Po latach brania na klatę zarzutów, że oni nie potrafią już pisać piosenek i tylko ukrywają się pod eksperymentami, Radiohead wydali album składający się z samych najlepszych piosenek (a zaraz po nim wydali album, z którego wynika, że nie potrafią już pisać piosenek i tylko ukrywają się pod eksperymentami, ale to już inna historia). Szczytowym osiągnięciem szczytowego osiągnięcia, czyli „In Rainbows”, jest wrzucony przeze mnie „Reckoner”. Ja nawet nie wiem od czego tu zacząć, a jak zacznę to pewnie nie będę wiedział jak skończyć. Zresztą, to jest też wybór naznaczony sentymentalnie, bo jak wybrać najlepszy kawałek z albumu, na którym są jeszcze „Nude”, „House of Cards”, „Weird Fishes”, czy „All I Need”? Dajcie spokój. W zasadzie ja tu naprawdę, dla własnego dobra, powinienem skończyć pisać i po prostu dać Wam słuchać bez tych bredni, ale nie, nie ma bata.

Ja się w ogóle z „In Rainbows” trochę spóźniłem. Album wyszedł pod koniec 2007 r., ale w tamtym czasie miałem bardzo zły, może nawet najgorszy okres w życiu, tzn wychodziłem z niego i zaczynałem bardzo dobry (między innymi z uwagi na studia), ale przez te turbulencje życiowe, niektóre premiery wtedy mnie ominęły, bo miałem problem z poznawaniem nowej muzyki, byłem zbyt struty, żeby sobie psuć radość z poznawania nowego RH (zresztą nie znałem nikogo, kto by ich słuchał, nie byłoby z kim pogadać), a potem jakoś zapomniałem i dopiero w 2009 r. zebrałem się żeby tej płyty posłuchać, bo wybierałem się na koncert, który miał miejsce niemal dokładnie 13 lat temu (28 sierpnia).
Trudno mi było uwierzyć w to jaki ten album jest dobry i cieszę się, że udało mi się być wtedy na koncercie, na którym bardzo dużo z tej płyty grali (w ogóle cały koncert był fenomenalny).
„Reckoner” w Poznaniu zabrzmiał tak, że aż się nogi ludziom ugięły, nie dziwię się, że od tamtej trasy, ten kawałek jest totalnym mainstayem setlist. Rozważałem nawet zapodanie tu wersji z Poznania, ale ostatecznie zdecydowałem się na studyjną, bo tak naprawdę niczego jej nie brakuje.

Trudno mi powiedzieć, co mnie tu najbardziej urzeka, czy ta lekko niechlujna gitara inspirowana Johnem Frusciante, czy wokal Thoma, czy melodie, czy krótka, ale najgenialniejsza partia orkiestry zaaranżowana przez Johnego Greenowooda (jeszcze długo przed jego orkiestrowymi soundtrackami i kolaboracją z Pendereckim). Ten kawałek to jest takie cudo, wypadkowa wszystkich jego cech, że można tu wręcz mówić o muzycznym skarbie narodowym Wielkiej Brytanii. To jest od 13 lar mój ulubiony kawałek Radiohead i naprawdę, nie wiem co by musieli nagrać żeby to się zmieniło. A to zwłaszcza w przypadku Radiohead, zespołu który tak wielbię, że ¾ dyskografii mógłbym tutaj umieścić, coś znaczy.

https://www.youtube.com/watch?v=9wCJPm19XYQ
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Czez
Posty: 9728
Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
Ulubiony utwór: Cala masa
Lokalizacja: Glasgow

Post 24 sie 2022 09:12

The Cure - In Between Days

https://youtu.be/scif2vfg1ug


Nie jestem jakims zagorzalym fanem The Cure. Ale duzo ich slyszalem i musze powiedziec, ze niektore kawalki sa nawet fajne. In Between Days jest jednym z nich. Kiedy go slysze, przypominaja mi sie lata mlodziencze. Takie beztroskie, nieodpowiedzialne i spontaniczne. Nie twierdze, ze teraz brakuje mi spontanicznosci, ale teraz jak wpadnie czlowiekowi pomysl do glowy, to raczej wiem, z jakimi konsekwencjami sie to moze wiazac i czy warra ten pomysl zrealizowac. A nie jskies chodzenie do sasiada, i bezczelne wykradanie arbuzow  w wieku dajmy na to 12 lat. Niektorzy moga nie pamietac, ale dajmy na to w roku 1987 nie mozna bylo sobie pojsc do sklepu i kupic arbuza, tudziesz innych produktow. Chlopacy bawilismy sie w wojne uzywajac do tego "karabinow" ze zlamanej galezi jakiegos grubszego drzewa. Biegalo sie po lesie itp. No i wlasnie z takimi czasami kojarzy mi sie ta piosenka. A fajne to byly czasy, wiec i skojarzenie jest przyjemne.
Enjoy The Silence
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 24 sie 2022 09:59

Zamęczę Was tym schyłkiem najgorętszej pory roku.

a-ha - Summer Moved On (rok wydania 2000, rok pierwszego odsłuchu 2006)

https://youtu.be/wGMXxuR_Qz8

Myślę, że ten numer rozumie się sam przez się. Jest letnio i wakacyjnie, ale jakby już nie. Zresztą, co się będę produkował, myślę, że przynajmniej część z Was już przeczytała opis wrzuconego przeze mnie albumu, tak wszystko doskonale wyjaśniam, o co z tym klimatem chodzi. Wspomniałem tam również, że mam kilka (raczej kilkanaście) piosenek czy całych płyt, które bardzo mi się z końcówką lata kojarzą. Bardzo lubię do nich wracać, rok w rok, często odwiedzając też te same miejsca, które mocno z danymi utworami kojarzę (albo te, które po prostu wywołują we mnie srogie uczucie nostalgii). Np. w najbliższym czasie widzę się z kol. Hienem, i na pewno będziemy właśnie takiej muzy słuchali (zapewne również i tego kawałka). a-ha znam chyba od zawsze, nigdy nie pozbędę się uczucia beki wymieszanej z krindżem, gdy tylko przypomnę sobie, jak dziecięciem będąc byłem przekonany, iż Take on Me to numer Alphaville. Oczywiście zawsze lubiłem skoczny synthpop, więc "polowałem" na ten numer w radio, bo też była to dla mnie jedyna metoda jego posłuchania. Dopóki wiele, wiele lat później nie pożyczyłem od wuja składanki Headlines and Deadlines, a po drodze nie odkryłem MTV Classic, gdzie wideo do Hunting High and Low latało często. a-ha jednocześnie nie stało się dla mnie częścią "ejtisowego wzmożenia" lat 2005-2006, kiedy zasysałem całe płyty Ultravoxu czy Classix Nouveaux. Nie do końca wiem, dlaczego tak było. Pierwszy ich album w całości odsłuchałem dopiero w lutym 2008, i było to Stay on These Roads (które uwielbiam; nota bene, choć doskonale pamiętam premierę Analogue jesienią 2005 pociągnąłem może połowę tracklisty, druga czekała niemal 5 lat). Wrzucony przeze mnie numer pochodzi z kolei z wielkiego comebacku grupy latem 2000 roku - Minor Earth Major Sky. Ten krążek zdecydowanie zasłużył na swoje miano (choć jest nieco za długi, parę kawałków mogłoby z niego spokojnie wylecieć i nikt by nie ucierpiał), jednocześnie trochę się do niego przekonywać musiałem. Z miejsca kupiły mnie tylko 2 numery - internetowy singiel (chyba z pierwszym w historii muzyki cyfrowym wideo) I Wish I Cared i wrzutka z tej kolejki.

We wrześniu 2006, pod wpływem zachwytu całymi dwoma niesinglowymi numerami z płyty Hunting High and Low zakupiłem w Media Markt składankę The Singles 1984-2004. Na Headlines and Deadlines nie mogłem znaleźć Lata, co się przesuwa, gdyż ta kompilacja wyszła bodaj w 1993 roku, jakby no, sporo wcześniej. Oczywiście na samym początku robiłem to samo, co z HaD, a więc katowałem hiciory. Ale pomiędzy nimi a drugim zestawem klasyków (oczywiście single z fenomenalnego Lifelines) znajdowało się Summer Moved On. Pierwszy odsłuch i jestem wciśnięty w ziemię. Drugi i zaczynam pokonywać płaszcz ziemi. Przy trzecim znajduję się już w Australii, gdzie akurat trwa zima, ale i tak jest super. To nie jest po prostu hit, to jest hIt (przez duże I)! Kocham tę nutę, jest fantastyczna, jest... nostalgiczna do obrzydliwości niemal, jest pochłaniająca i rozrzewniająca, Harket śpiewa z utęsknieniem (w ogóle nie przeszkadzają jego nagłe, wciąż landmarkowe wówczas skoki w górę na skali), gitara akustyczna sparowana z pianinem sugerują spokojny przebieg nuty aż do refrenu eksplodującego smyczkami (i w/w zaśpiewami), a potem po prostu raz jeszcze wybrzmiewa "summer mooooved...ooooooon", i dla mnie właściwie lato się kończy (choć przecież "moved on" to żaden koniec). To jest doskonała ścieżka dźwiękowa na czas podsumowań i rozliczeń, na patrzenie wstecz (choćby 2-3 miesiące), a także nieśmiałe spoglądanie w przyszłość. Jak leci ten numer, wszystkie te uczucia i emocje atakują mnie bardziej, niż bym chciał. To jeden z moich "nostalgia hymns", które nigdy mi się nie znudzą, ale też muszą być odsłuchiwane w konkretnych okolicznościach, albo zupełnie tracą na swojej magii. A że akurat - zupełnie przypadkiem, nie żebym to planował - koniec lata jest już za rogiem, zaraz wrzesień, szkoła, a tak w ogóle to idźcie do albumowej, no to nie mogłem tutaj zapodać czegokolwiek innego. Jak się mocno zaciągniecie w parku to prócz palonych śmieci poczujecie spadające liście. Mówię Wam.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 24 sie 2022 10:15

Dev: Zresztą, co się będę produkował

Also Dev: napierdaIa po tym ścianę tekstu
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 24 sie 2022 12:10

Miałem zaplanowaną pewną wrzutkę na ten koniec sierpnia ale teraz jak przyszła jej kolej już mi wena przeszła z kolei, więc zmiana planów. Może zatem będę kontynuował moją opowieść dalej z poprzedniej kolejki, jak to się wszystko potoczyło tamtego pamiętnego lata 2008...

Red Hot Chili Peppers - I Could Have Lied

To były najdłuższe dwa miesiące w moim życiu chyba, a w sumie to ze dwa i pół może nawet, pierwsze "dorosłe" zakochanie i kiedy już przyznałem się do tego przed sobą miałem ochotę oczywiście przyznać się przed resztą świata do tego a przynajmiej przed ówczesnym obiektem moich westchnień. Lato zleciało, ja zasuwałem te miesiące w sklepie w bardzo fajnej miejscówce na Harrow on the Hill (w budynkach kompleksu prywatnej szkoły która się tam znajduje nieraz kręcono filmy, wnętrza były wykorzystywane m. in. w ekranizacji filmów o Harrym Potterze), w końcu nadszedł wrzesień i wróciłem do kraju (po 26 godzinnej podróży autobusami do domu). Po powrocie nie czekałem jakoś specjalnie i podczas pierwszego wieczornego spaceru z moją kumpelą wyznałem jej w końcu co do niej czuję... Fajerwerków nie było, było zaskoczenie, może niedowierzanie, raczej pytania z cyklu czy aby na pewno wiem co czuję itd. Stwierdziła że potrzebuje czasu, czas mijał a ja się niecierpliwiłem. Zwyczajnie nie odwzajemniała moich uczuć, trafiłem do friendzone. Najgorsze było to że cały mój swiat towarzyski w sumie kręcił się już wtedy wokół niej i trochę siłą rzeczy nie potrafiłem się odciąć, próbowałem ale na dłuższą metę to mi się nie udawało. Jak ja wtedy żałowałem tego wszystkiego, tego co czułem i że się do tego przyznałem, wszystko się poje*ało. Był wtedy pewien kawałek który doskonale oddawał ten żal do samego siebie. Miałem w domu parę wypalonych u kumpla pirackich kompaktów z albumami które wtedy sprawdzałem (tak od 2007 roku jakoś), były tam plyty DM, było The Cure czy Nirvana i było też "Blood Sugar Sex Magic" grupy Red Hot Chili Peppers, przełomowy album tej kapeli z 1992 roku. Nigdy jakoś specjalnie go w całości nie chłonąłem ale dzięki niemu odkryłem utwór "I Could Have Lied", smutną oszczędną w aranżu balladę właśnie o tym że żałuje się własnej szczerości w uczuciach które nie zostały odwzajemnione. Tekst idealnie pasował do tamtej sytuacji i mojej osoby, bo tak jak Anthony Kiedis nie jestem osobą która potrafi kryć się z uczuciami, można czytać ze mnie jak z otwartej księgi i zawsze widać gdy coś mnie gryzie. Pełni emocji dodają tu solowe popisy Johna Frusciante na gitarze elektrycznej, krótkie acz bardzo efektywne. To jest fantastyczny numer i miał paść u mnie w pierwszej 25. ale nie chciałem go wycinać z reszty mojej historii i podawać Wam osobno, w złej chronologii. Odpalam i nieco smutam ale to jest najpiękniejsze smutanie na świecie.

https://youtu.be/vvfWewLU7N0
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 24 sie 2022 22:11

Bella Ćwir - Paryż płonie

Z Japan było za grzecznie. Teraz czas na Bellę Ćwir. Pseudonim? Inspirowany postacią z Simsów, choć związków z nią poza samą nazwą nie ma co szukać. Geneza? Ot przypadkowa historia. Początkowo humorystyczny i pewnie do jakiegoś stopnia inscenizowany projekt z dystansem rozrósł się do poważnego (tak myślę) kampowego, queerowego przedsięwzięcia. Zaczęło wychodzić coraz więcej muzyki, jest dość duża aktywność w mediach społecznościowych, a także obecność na wydarzeniach równościowych i tęczowych. Drag queen? Dzisiaj to już trudno tak do końca stwierdzić, w którym momencie kończy się postać, a gdzie zaczyna się osoba odpowiedzialna za tę kreację artystyczną. BĆ to przerysowana, dość karykaturalna ikona mody. Upadła gwiazda? Trans freak? Narkomanka? Blogerka? Nimfomanka? Teksty nie są przeładowane wymyślnymi metaforami... jest za to mniej lub więcej przekleństw. Jest impulsywnie, ekspresyjnie. Przestrzeń do wyrażania siebie, swoich potrzeb, pragnień taka jak wszystkie inne.

Pierwszy raz usłyszałem w 2018 roku, pewnie podczas jakieś aktywności związanej z teatrem, no może jakaś mała popijawa. Wybieram coś z najnowszej płyty, choć to było już trzy lata temu. Popularniejsza jest Lady Popular z 2017 roku, tam pojawia się wiele kanonicznych motywów dla Belli. Paryż płonie pochodzi z krążka trochę bardziej mrocznego, gdzieś ten balans i jasna interpretacja wymykają się spod kontroli. Od początku do końca jest to bardzo dobrze poprowadzona rzecz. Parę dni temu wyszedł najnowszy singiel, ale jakoś mnie nie poruszył specjalnie. W dobie pandemii było parę numerów gotowych, ale przez komplikacje techniczne ostała się tylko jedna demówka na Soundcloudzie. Wybrałbym coś innego, gdyby nie doświadczenie BĆ na żywo. Były wakacje pandemiczne, 2020 rok. Prawie dokładnie dwa lata temu we wrocławskim klubie Akademia odbył się baardzo kameralny event, gdzie na końcu zagrała Bella właśnie. Całkiem sporo kojarzyłem, choć tej ostatniej płyty nie znałem za dobrze. W pewnym momencie wszedł dość mroczny, trapowy, dobrze przyprawiony basem bit i odleciałem. Co to było, że to takie dobre było? Wróciłem do domu następnego dnia, sprawdzam... okazało się, że to był właśnie wrzucany przeze mnie kawałek. Trochę o Notre Dame, ale xD zresztą sprawdzicie sami

Jak się komuś spodoba to będę naprawdę zaskoczony!

https://www.youtube.com/watch?v=DwLwdKMZmxU
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 24 sie 2022 22:35

dragon, ale memy to my wrzucaliśmy ze 2 kolejki do tyłu hehe iksde
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 24 sie 2022 22:57

ale ja nigdy nie przestałem wrzucać memuw