Best of Forum II
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Rezerwat - Zaopiekuj się mną
Muszę się przyznać że przy całych moich powrotach do polskiej muzyki PRLu lat 80. ten utwór chyba nieco pomijałem i możliwe że nigdy go jakoś rzetelnie nie słuchałem. Jest to kawał książkowej polskiej zimnej fali z fajnymi gitarami i syntezatorami, wokalnie przypomina mi mocno Ciechowskiego, zwłaszcza w tych rozpaczliwych zawołaniach. Mimo wszystko to jest taka esencja, takie książkowo przerysowane polskie ejtisy i może ta gęstość tematu nieco mnie odstręcza, to taki zimnofalowy Endżoj. Jest ok ale nic poza tym w tej chwili dla mnie. P.S. w ogóle jak był wstęp to myślałem że zaraz wjedzie In The Army Now xD
Rooney - When Did Your Heart Go Missing?
Hien... faktycznie jak wuja rzekł trochę wraca w krainę pewnej rzetelności, to jest po prostu numer z pozytywnymi skojarzeniami dla niego bardziej. U mnie wpadło to chyba nie w tę przegródkę, z miejsca odstręczył mnie ten główny gitarowy riff który jest taki LECIUTKI i mega pozytywny, taki HAPPY i mi się jakoś tak skojarzył z pewnym takim właśnie happy, trochę głupkowatym ejtisowym przebojem:
https://youtu.be/I2RXgHfqYx0
Nie lubię takiego czegoś, jest w tym dla mnie ten taki plastikowy fun jak w tamtym kawałku Sii co wuja wrzucał. Kapela brzmi jak jedna z tych które właśnie w tamtym okresie do bólu zajeżdżało londyńskie Capital Radio (odpowiednik Eski, takie radio top20), ale tego numeru nie słyszałem nigdy ani w UK ani w Polsce. Tym razem nie, dziękuję, zobaczymy za jakiś czas.
Mike + The Mechanics - All I Need is A Miracle
Na wstępie muszę zaznaczyć że mocno ubolewam nad faktem że kolega Adrian nie wrzucił kompletnej encyklopedycznej notki nt. historii tej grupy albowiem JA na przykład zespołu kompletnie nie znam, jedynie obiła mi się nazwa o uszy i w życiu bym się nie domyślił że to koleżka z Genesis założył (rzecz jasna żartuję z tą notką, im większa ściana tekstu tym szybciej kończę czytanie opisu). Niemniej jest to kawałek przyjemnego ejtisowego pop rocka, takiego totalnie spod znaku Vice City gdzie pasowałby idealnie wpleciony gdzieś między Roxy Music a ELO czy Squeeze. Trzy najlepsze rzeczy w tym numerze dla mnie to wokal, dzwoneczki oraz syntezator wchodzący pod koniec numeru. Jest tu idealna dawka pastelowego różu i słońca. Odpalam to i wsiadam do hydroplanu polatać nad Starfish Island albo Ocean Beach. Brązowy medal kolejki.
Armia - Kochaj mnie
No takie hardkorowe katolickie granie zasługuje moim zdaniem na adekwatną hardkorowo katolicką reakcję - powiem zatem "Jezus Maria co to za g*wno?". Zdaję sobie sprawę z istnienia szeregu takiej muzy z polskiego PRLu i lat późniejszych, ta wrzutka ląduje mi gdzieś między Dezerterem a Brygadą Kryzys czy Siekierą, jednocześnie nic dobrego mi nie robiąc. Podejrzewam że mój jeden kumpel by mnie tym mógł męczyć i odbieram ten numer raczej bekowo, to mógłby być trochę jakiś inside joke, ogólnie po paru odsłuchach nieco się oswoiłem i uważam że numer jest ch*jowy ale możliwe że w tej ch*jowości jest coś fajnego, tylko na ten moment jeszcze nie wiem gdzie. Dęciaki faktycznie pachną Kultem a jak wyczytałem że Armia inspirowała się m.in. Swans to mi to nie pomogło xD wybacz Armio, nie pokocham Cię, jeszcze nie dziś.
Seal - Crazy
shodan rzucił tym jednym numerem Seala który naprawdę lubię i byłbym wrzucił ale dużo później. Z miejsca był to więc kandydat do wygrania kolejki. O utworze nie będę się rozpisywał, to kawałek świetnego 90sowego popu który odkryłem po latach pewnie z jakiejś składanki mp3 i było to przyjemne odkrycie. Jednakże dziś w kontekście kolejki przyznaje mu srebrny medal, wszak utwór sam w sobie nie był jednym z takich o których myślałem w pierwszej kolejności kompletując tę bestkę.
Radiohead - Idioteque
Przyznaję się bez bicia, w pierwszym odruchu w myślach mehnąłem tak jak Kuba gdy zobaczyłem tę wrzutkę. Numer oczywiście znam i jako jeden z nielicznych z Kid A lubię. Ale przy okazji naszej zabawy można po latach wrócić do czegoś i nabrać innego spojrzenia. Idioteque poznałem od mojego offowego kumpla (tego od Micachu) i numer ten możliwe że był pierwszym przy którym usłyszałem określenie "psychosztormy" a nawet jeśli nie to jest to wzorcowy przykład takiej muzy (Micachu przy tym to był radiowy popik). Tym był dla mnie dawniej, takim chorym wykręconym techno numerem ze smutnymi jęczącymi wokalami i wywoływał depresyjne uczucia. Teraz z biegiem lat uodporniłem się, nie ma tej smutaśnej mocy jak dawniej ale mogę na chłodno się nim rozkoszować i jarać jako taką rytmiczną ciekawostką, jednym z tych specyficznych kawałków opartych o bit/rytm które nabrały rumieńców odkąd posłuchałem Turn To Red i jemu podobnych (trochę na podobnej zasadzie dziś bardziej szanuję depeszowe Monument chociażby). Słucham tego numeru i chwyta mnie jego transowość a wiadomo lubię takie klimaty, mam ochotę tańczyć dziwne tańce i kurde myślę sobie dopiero teraz że tak by mogło brzmieć Joy Division w XXI wieku, widzę Iana Curtisa jak odwala swój Fly Dance przy tym xD to świetny numer i już, byłbym sam go wrzucił pewnie gdyby nie fakt że od pewnego czasu rozważam inny kawałek Radiohead do mojej bestki, zatem numer choć nie jest mi formalnie skradziony to gdybym miał go wrzucić padł by pewnie też na tym etapie czyli wcześniej niż takie Crazy przykładowo.
Fajnie że ten numer tu padł i Dragonowi daję zasłużone złoto, choć ma też nieco szczęścia że brakło w tej kolejce fajnych odkryć dla mnie.
Była to bardziej kolejka powrotów zatem dla mnie ale powrotów udanych, odkrycia w tej kolejce prezentowały się niestety średnio w moim odbiorze ale zweryfikuje je czas.
Zainteresowanych powrotami zapraszam do odsłuchów playlisty Best of Forum II gdzie mamy już 75 utworów:
https://youtube.com/playlist?list=PL9wm ... JBmDpkYO8a
Muszę się przyznać że przy całych moich powrotach do polskiej muzyki PRLu lat 80. ten utwór chyba nieco pomijałem i możliwe że nigdy go jakoś rzetelnie nie słuchałem. Jest to kawał książkowej polskiej zimnej fali z fajnymi gitarami i syntezatorami, wokalnie przypomina mi mocno Ciechowskiego, zwłaszcza w tych rozpaczliwych zawołaniach. Mimo wszystko to jest taka esencja, takie książkowo przerysowane polskie ejtisy i może ta gęstość tematu nieco mnie odstręcza, to taki zimnofalowy Endżoj. Jest ok ale nic poza tym w tej chwili dla mnie. P.S. w ogóle jak był wstęp to myślałem że zaraz wjedzie In The Army Now xD
Rooney - When Did Your Heart Go Missing?
Hien... faktycznie jak wuja rzekł trochę wraca w krainę pewnej rzetelności, to jest po prostu numer z pozytywnymi skojarzeniami dla niego bardziej. U mnie wpadło to chyba nie w tę przegródkę, z miejsca odstręczył mnie ten główny gitarowy riff który jest taki LECIUTKI i mega pozytywny, taki HAPPY i mi się jakoś tak skojarzył z pewnym takim właśnie happy, trochę głupkowatym ejtisowym przebojem:
https://youtu.be/I2RXgHfqYx0
Nie lubię takiego czegoś, jest w tym dla mnie ten taki plastikowy fun jak w tamtym kawałku Sii co wuja wrzucał. Kapela brzmi jak jedna z tych które właśnie w tamtym okresie do bólu zajeżdżało londyńskie Capital Radio (odpowiednik Eski, takie radio top20), ale tego numeru nie słyszałem nigdy ani w UK ani w Polsce. Tym razem nie, dziękuję, zobaczymy za jakiś czas.
Mike + The Mechanics - All I Need is A Miracle
Na wstępie muszę zaznaczyć że mocno ubolewam nad faktem że kolega Adrian nie wrzucił kompletnej encyklopedycznej notki nt. historii tej grupy albowiem JA na przykład zespołu kompletnie nie znam, jedynie obiła mi się nazwa o uszy i w życiu bym się nie domyślił że to koleżka z Genesis założył (rzecz jasna żartuję z tą notką, im większa ściana tekstu tym szybciej kończę czytanie opisu). Niemniej jest to kawałek przyjemnego ejtisowego pop rocka, takiego totalnie spod znaku Vice City gdzie pasowałby idealnie wpleciony gdzieś między Roxy Music a ELO czy Squeeze. Trzy najlepsze rzeczy w tym numerze dla mnie to wokal, dzwoneczki oraz syntezator wchodzący pod koniec numeru. Jest tu idealna dawka pastelowego różu i słońca. Odpalam to i wsiadam do hydroplanu polatać nad Starfish Island albo Ocean Beach. Brązowy medal kolejki.
Armia - Kochaj mnie
No takie hardkorowe katolickie granie zasługuje moim zdaniem na adekwatną hardkorowo katolicką reakcję - powiem zatem "Jezus Maria co to za g*wno?". Zdaję sobie sprawę z istnienia szeregu takiej muzy z polskiego PRLu i lat późniejszych, ta wrzutka ląduje mi gdzieś między Dezerterem a Brygadą Kryzys czy Siekierą, jednocześnie nic dobrego mi nie robiąc. Podejrzewam że mój jeden kumpel by mnie tym mógł męczyć i odbieram ten numer raczej bekowo, to mógłby być trochę jakiś inside joke, ogólnie po paru odsłuchach nieco się oswoiłem i uważam że numer jest ch*jowy ale możliwe że w tej ch*jowości jest coś fajnego, tylko na ten moment jeszcze nie wiem gdzie. Dęciaki faktycznie pachną Kultem a jak wyczytałem że Armia inspirowała się m.in. Swans to mi to nie pomogło xD wybacz Armio, nie pokocham Cię, jeszcze nie dziś.
Seal - Crazy
shodan rzucił tym jednym numerem Seala który naprawdę lubię i byłbym wrzucił ale dużo później. Z miejsca był to więc kandydat do wygrania kolejki. O utworze nie będę się rozpisywał, to kawałek świetnego 90sowego popu który odkryłem po latach pewnie z jakiejś składanki mp3 i było to przyjemne odkrycie. Jednakże dziś w kontekście kolejki przyznaje mu srebrny medal, wszak utwór sam w sobie nie był jednym z takich o których myślałem w pierwszej kolejności kompletując tę bestkę.
Radiohead - Idioteque
Przyznaję się bez bicia, w pierwszym odruchu w myślach mehnąłem tak jak Kuba gdy zobaczyłem tę wrzutkę. Numer oczywiście znam i jako jeden z nielicznych z Kid A lubię. Ale przy okazji naszej zabawy można po latach wrócić do czegoś i nabrać innego spojrzenia. Idioteque poznałem od mojego offowego kumpla (tego od Micachu) i numer ten możliwe że był pierwszym przy którym usłyszałem określenie "psychosztormy" a nawet jeśli nie to jest to wzorcowy przykład takiej muzy (Micachu przy tym to był radiowy popik). Tym był dla mnie dawniej, takim chorym wykręconym techno numerem ze smutnymi jęczącymi wokalami i wywoływał depresyjne uczucia. Teraz z biegiem lat uodporniłem się, nie ma tej smutaśnej mocy jak dawniej ale mogę na chłodno się nim rozkoszować i jarać jako taką rytmiczną ciekawostką, jednym z tych specyficznych kawałków opartych o bit/rytm które nabrały rumieńców odkąd posłuchałem Turn To Red i jemu podobnych (trochę na podobnej zasadzie dziś bardziej szanuję depeszowe Monument chociażby). Słucham tego numeru i chwyta mnie jego transowość a wiadomo lubię takie klimaty, mam ochotę tańczyć dziwne tańce i kurde myślę sobie dopiero teraz że tak by mogło brzmieć Joy Division w XXI wieku, widzę Iana Curtisa jak odwala swój Fly Dance przy tym xD to świetny numer i już, byłbym sam go wrzucił pewnie gdyby nie fakt że od pewnego czasu rozważam inny kawałek Radiohead do mojej bestki, zatem numer choć nie jest mi formalnie skradziony to gdybym miał go wrzucić padł by pewnie też na tym etapie czyli wcześniej niż takie Crazy przykładowo.
Fajnie że ten numer tu padł i Dragonowi daję zasłużone złoto, choć ma też nieco szczęścia że brakło w tej kolejce fajnych odkryć dla mnie.
Była to bardziej kolejka powrotów zatem dla mnie ale powrotów udanych, odkrycia w tej kolejce prezentowały się niestety średnio w moim odbiorze ale zweryfikuje je czas.
Zainteresowanych powrotami zapraszam do odsłuchów playlisty Best of Forum II gdzie mamy już 75 utworów:
https://youtube.com/playlist?list=PL9wm ... JBmDpkYO8a
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Killing Joke - Turn to Red
Umieszczenie tego kawałka w otoczeniu ferajny elektro hałsowej to jakiś wyższy poziom zarzutki. Osobliwy ewenement. Ciekawe jak to brzmi, kiedy słucha się całej EPki, bo Turn to Red w izolacji od niej nie przyszłoby mi do głowy jako kandydat warty wypuszczenia tutaj. Moje odczucia? Bliskie szacunku, ale bez chęci szczególnych i częstych powrotów. W trakcie kolejnych odsłuchów zdarzało mi się gubić uwagę. Ekipa wytęża wzrok i słuch w najróżniejsze strony, ale wychodzi mało charakterna rzecz. Hipnotyczny bas faktycznie dubowy, ładne są disco-elektro pochody. Trochę jak filler kolejki. Brakuje wyraźnej koncepcji, za dużo dróg do wyboru.
Rezerwat - Zaopiekuj się mną
Za młodszego Roberta myślałem, że to ewidentnie kompozycja Republiki. Skoro Ciechowski mógł napisać Ciało, to czemu nie Zaopiekuj się mną? Ostatecznie wiadomo, że to nie on, ale do pewnego miejsca można wskazać wiele wspólnych elementów. Środek zawiera wokale, które bardzo przypominają Ciechowskiego. Tekst ma wszytą specyficzną poetykę, jest namiętnie, romantycznie. Ładne są te klawirki na dzień dobry, posępne akordy. Coś mi mówi, że jeszcze do Rezerwatu wrócimy, bo... na liście rezerwowych jest jeden utwór z ich repertuaru. Klasyk ejtisowej polskiej muzyki popularnej poprowadzony po mistrzowsku. Tego brzmienia nie da się już odtworzyć w pełni. Miło wrócić specjalnie w ramach zabawy, ale i tak stosunkowo często wracam bez trzymania za rączkę xD Bez ucieczki w banał może na tym zakończę. Jest dobrze, bardzo dobrze.
Rooney - Where Did Your Heart Go Missing?
To jeden z tych powodów, dla których naprawdę lubię nasze bestki. Spektakularne odkrycia i powroty w rejony, które kiedyś już odkryłem, ale przez lata (prawie) wszystkie ślady świadczące o tym zdążyły wyparować. Nazwa zespołu nic nie mówi, tytuł piosenki jeszcze mniej. Okładka płyty, z której pochodzi numer jest obrzydliwa, już się nastawiałem na jakieś strasznie suche drewno. WTEM. Zagrywka gitarowa z marszu odświeżyła wspomnienia. Możliwe, że ten kawałek mógł się znajdować na moim pierwszym telefonie "na własność", a do tego na 100% pobrany z jakiegoś chomika albo niezbyt legalnego serwisu z empetrójkami. Subtelna, zapadająca w pamięć zagrywka gitarowa, której ostatecznie czas nie wytarł w pełni z pamięci. Podobnie jest z melodią refrenu. To jest ten moment, kiedy zupełnie czegoś nie pamiętasz, a potem przy pierwszym powrocie mimowolnie to podśpiewujesz. Niezobowiązujące, lekkie, przyjemne. Jak dobry uczuć w ciepły, niespieszny dzień wiosenny. Tak było w tym przypadku. Dzięki, Hien, teraz już nie zapomnę.
Mike + the Mechanics - All I Need Is a Miracle
Zaczyna się jak Talk Talk zespołu Talk Talk, tylko specyficznie spowolnione, przez co wrażenie dziaderstwa udziela się od samego początku. Nie lubię Genesis i to skojarzenie sprawia, że przed pierwszym odsłuchem byłem lekko zaniepokojony. Poważnie rozbudowany numer, który pewnie ma być lżejszy niż faktycznie jest. Progersi robiący specyficzną mieszankę radiowego pop rocka z niezbędną zabudową syntezatorową - nie znam się zbytnio. Lubię Heat of the Moment, oprócz tego w zasadzie wszystko przyjmuję na spokojnie i bez zgrzytu, ale żeby zaraz lubić... Najlepsze są takie ostrzejsze klawisze w zwrotkach, reszta przyzwoita, ale w mojej głowie szybko się rozmywa. Melodie melodiami, ale wszystko takie zwyczajne, bez polotu, głupio się kończy urwaniem w miejscu. Refren bardzo mechaniczny, niby tyle melodii, ale śmierdzi to jakąś chłodną kalkulacją, nie przekonuje mnie to zaśpiewane i w ogóle podane w taki sposób. W tej kategorii dev zdążył trafić znacznie lepiej.
Armia - Kochaj Mnie
It's gonna be good, I tell you. Mentos z osobliwą wrażliwością promuje i zachwala swoją wrzutkę, jak widać taktyki pilnuje konsekwentnie. Nie udało się mnie zniechęcić xD Daleko mi do katolika, ale to nie jest żadna ewangelizacja wprost, bo tylko takie rzucanie bozią na lewo i prawo należałoby wrzucić do zsypu. Punkowiec ze mnie żaden, ale nie mam problemu zarówno z rzeczami nagrywanymi w piwnicach, garażach jak i tymi dopracowanymi, poszukującymi czegoś więcej. Armia raczej właśnie mierzy w to coś więcej, TAK MYŚLĘ. Lubię pewne rzeczy od Swans, od Brygady Kryzys. Brylewski to ziomal. Porównanie z Kultem dociska do ziemi, nie akceptuję do końca (brzmi jednoznacznie negatywnie dla mnie xD), ale jak najbardziej rozumiem. Wersje koncertowe przyjemne, te późniejsze też. Wspominane przez Hiena Leszno również sprawdziłem... Kochaj mnie od razu wpada w ucho. Robi robotę kontrast ostrego łojenia i poetyckiego, skromnego manifestu, w tekście religijne motywy płyną naprawdę subtelnie. Dęciaki to już w ogóle nadają dodatkowych barw, dzieją się Rzeczy, aż dziwne, że można się od tego odbić. Różni są ludzie i oczekiwania, wiadomo. Refren sprawdza się znakomicie, chwytliwy, mocny. Dobry to jest szit i ja Legendę chcę wreszcie poznać w całości, bo znam już wiele tropów prowadzących w tym kierunku.
Seal - Crazy
Shodan kontynuuje wątek radiowy, idzie w ślady Hiena. Rzuca kolejny kawałek, który dobrze znam, ale przez lata niespecjalnie chciał się przypomnieć. Na pewno to mniejsze "odkrycie" niż (Wayne) Rooney, ale jak najbardziej wpisuje się w nurt tych głębszych wykopalisk. Od Sila wolę Kiss From A Rose czy Killer, ale to jest również wysoka półeczka. Najtisów nie da się pomylić z niczym innym, ale nie prowadzą do konsekwentnego rozkładu rok po roku, tutaj jest naprawdę solidna produkcja, tło jest przyjemne. Radiowa, nieafiszująca się elektronika, która służy solidnemu wokaliście. Świetny perkusyjny mostek, na pewno powstał jakiś trip-hopowy remiks obrabiający tę pętlę. Shodan kazał czekać na coś, co mi faktycznie podpasuje i wreszcie mamy to.
Kolejkę wygrywa Mentos, ten kawałek chodził mi po głowie. Hien i shodan (w tej kolejności) bardzo solidnie, podobnie jak Chess, tylko że z Rezerwatem nie było efektu zaskoczenia. Mudżyn wychodzi na zero, wrzuta deva bardziej na nie niż na tak.
Umieszczenie tego kawałka w otoczeniu ferajny elektro hałsowej to jakiś wyższy poziom zarzutki. Osobliwy ewenement. Ciekawe jak to brzmi, kiedy słucha się całej EPki, bo Turn to Red w izolacji od niej nie przyszłoby mi do głowy jako kandydat warty wypuszczenia tutaj. Moje odczucia? Bliskie szacunku, ale bez chęci szczególnych i częstych powrotów. W trakcie kolejnych odsłuchów zdarzało mi się gubić uwagę. Ekipa wytęża wzrok i słuch w najróżniejsze strony, ale wychodzi mało charakterna rzecz. Hipnotyczny bas faktycznie dubowy, ładne są disco-elektro pochody. Trochę jak filler kolejki. Brakuje wyraźnej koncepcji, za dużo dróg do wyboru.
Rezerwat - Zaopiekuj się mną
Za młodszego Roberta myślałem, że to ewidentnie kompozycja Republiki. Skoro Ciechowski mógł napisać Ciało, to czemu nie Zaopiekuj się mną? Ostatecznie wiadomo, że to nie on, ale do pewnego miejsca można wskazać wiele wspólnych elementów. Środek zawiera wokale, które bardzo przypominają Ciechowskiego. Tekst ma wszytą specyficzną poetykę, jest namiętnie, romantycznie. Ładne są te klawirki na dzień dobry, posępne akordy. Coś mi mówi, że jeszcze do Rezerwatu wrócimy, bo... na liście rezerwowych jest jeden utwór z ich repertuaru. Klasyk ejtisowej polskiej muzyki popularnej poprowadzony po mistrzowsku. Tego brzmienia nie da się już odtworzyć w pełni. Miło wrócić specjalnie w ramach zabawy, ale i tak stosunkowo często wracam bez trzymania za rączkę xD Bez ucieczki w banał może na tym zakończę. Jest dobrze, bardzo dobrze.
Rooney - Where Did Your Heart Go Missing?
To jeden z tych powodów, dla których naprawdę lubię nasze bestki. Spektakularne odkrycia i powroty w rejony, które kiedyś już odkryłem, ale przez lata (prawie) wszystkie ślady świadczące o tym zdążyły wyparować. Nazwa zespołu nic nie mówi, tytuł piosenki jeszcze mniej. Okładka płyty, z której pochodzi numer jest obrzydliwa, już się nastawiałem na jakieś strasznie suche drewno. WTEM. Zagrywka gitarowa z marszu odświeżyła wspomnienia. Możliwe, że ten kawałek mógł się znajdować na moim pierwszym telefonie "na własność", a do tego na 100% pobrany z jakiegoś chomika albo niezbyt legalnego serwisu z empetrójkami. Subtelna, zapadająca w pamięć zagrywka gitarowa, której ostatecznie czas nie wytarł w pełni z pamięci. Podobnie jest z melodią refrenu. To jest ten moment, kiedy zupełnie czegoś nie pamiętasz, a potem przy pierwszym powrocie mimowolnie to podśpiewujesz. Niezobowiązujące, lekkie, przyjemne. Jak dobry uczuć w ciepły, niespieszny dzień wiosenny. Tak było w tym przypadku. Dzięki, Hien, teraz już nie zapomnę.
Mike + the Mechanics - All I Need Is a Miracle
Zaczyna się jak Talk Talk zespołu Talk Talk, tylko specyficznie spowolnione, przez co wrażenie dziaderstwa udziela się od samego początku. Nie lubię Genesis i to skojarzenie sprawia, że przed pierwszym odsłuchem byłem lekko zaniepokojony. Poważnie rozbudowany numer, który pewnie ma być lżejszy niż faktycznie jest. Progersi robiący specyficzną mieszankę radiowego pop rocka z niezbędną zabudową syntezatorową - nie znam się zbytnio. Lubię Heat of the Moment, oprócz tego w zasadzie wszystko przyjmuję na spokojnie i bez zgrzytu, ale żeby zaraz lubić... Najlepsze są takie ostrzejsze klawisze w zwrotkach, reszta przyzwoita, ale w mojej głowie szybko się rozmywa. Melodie melodiami, ale wszystko takie zwyczajne, bez polotu, głupio się kończy urwaniem w miejscu. Refren bardzo mechaniczny, niby tyle melodii, ale śmierdzi to jakąś chłodną kalkulacją, nie przekonuje mnie to zaśpiewane i w ogóle podane w taki sposób. W tej kategorii dev zdążył trafić znacznie lepiej.
Armia - Kochaj Mnie
It's gonna be good, I tell you. Mentos z osobliwą wrażliwością promuje i zachwala swoją wrzutkę, jak widać taktyki pilnuje konsekwentnie. Nie udało się mnie zniechęcić xD Daleko mi do katolika, ale to nie jest żadna ewangelizacja wprost, bo tylko takie rzucanie bozią na lewo i prawo należałoby wrzucić do zsypu. Punkowiec ze mnie żaden, ale nie mam problemu zarówno z rzeczami nagrywanymi w piwnicach, garażach jak i tymi dopracowanymi, poszukującymi czegoś więcej. Armia raczej właśnie mierzy w to coś więcej, TAK MYŚLĘ. Lubię pewne rzeczy od Swans, od Brygady Kryzys. Brylewski to ziomal. Porównanie z Kultem dociska do ziemi, nie akceptuję do końca (brzmi jednoznacznie negatywnie dla mnie xD), ale jak najbardziej rozumiem. Wersje koncertowe przyjemne, te późniejsze też. Wspominane przez Hiena Leszno również sprawdziłem... Kochaj mnie od razu wpada w ucho. Robi robotę kontrast ostrego łojenia i poetyckiego, skromnego manifestu, w tekście religijne motywy płyną naprawdę subtelnie. Dęciaki to już w ogóle nadają dodatkowych barw, dzieją się Rzeczy, aż dziwne, że można się od tego odbić. Różni są ludzie i oczekiwania, wiadomo. Refren sprawdza się znakomicie, chwytliwy, mocny. Dobry to jest szit i ja Legendę chcę wreszcie poznać w całości, bo znam już wiele tropów prowadzących w tym kierunku.
Seal - Crazy
Shodan kontynuuje wątek radiowy, idzie w ślady Hiena. Rzuca kolejny kawałek, który dobrze znam, ale przez lata niespecjalnie chciał się przypomnieć. Na pewno to mniejsze "odkrycie" niż (Wayne) Rooney, ale jak najbardziej wpisuje się w nurt tych głębszych wykopalisk. Od Sila wolę Kiss From A Rose czy Killer, ale to jest również wysoka półeczka. Najtisów nie da się pomylić z niczym innym, ale nie prowadzą do konsekwentnego rozkładu rok po roku, tutaj jest naprawdę solidna produkcja, tło jest przyjemne. Radiowa, nieafiszująca się elektronika, która służy solidnemu wokaliście. Świetny perkusyjny mostek, na pewno powstał jakiś trip-hopowy remiks obrabiający tę pętlę. Shodan kazał czekać na coś, co mi faktycznie podpasuje i wreszcie mamy to.
Kolejkę wygrywa Mentos, ten kawałek chodził mi po głowie. Hien i shodan (w tej kolejności) bardzo solidnie, podobnie jak Chess, tylko że z Rezerwatem nie było efektu zaskoczenia. Mudżyn wychodzi na zero, wrzuta deva bardziej na nie niż na tak.
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Killing Joke - Turn to Red
Ja tu już wiele razy pisałem, że generalnie to miałem taki okres, gdzieś tak w latach 2013-15, że post-punk to dla mnie był TOP, nadmuza i generalnie jak ktoś darł ryja, ale zamiast dwóch akordów napierdalał funkowym busem, pisał bardziej poetyckie teksty oraz wkurwiał się na coś więcej niż na to, że jabole podrożały w monopolowym, to ja to hajpowałem, wynosiłem na wyżyny oraz w ogóle się jarałem. Tera to już mi trochę przeszło, sam teraz wrzuciłem w sumie bardziej "zwykły" punk (chociaż w sumie nwm, ja zawsze uważałem, że to bardzo płynna szufladka ten post-punk), no ale nadal rispekt został. Dla Killing Joke też, bo to spoko zespół, Jaz Coleman jest spoko i w ogóle nawet wybaczam im, że zrzynali od Nirvany czy polskiej Siekiery (która, też jest spoko). Mocno mi się to kojarzy z debiutem Public Image Ltd. a on też jest fajny, więc wszystko fajnie. Odkrycie kolejki, bo też generalnie co miałem tu znać to znałem lol
Rezerwat - Zaopiekuj się mną
Jak to pierwszy raz usłyszałem, to też myślałem, że to Ciechowski śpiewa, a na tej okładce to w ogóle wydawało mi się, że Zamachowski jest xD Generalnie to też sprawa jest śmieszna, bo szczerze mówiąc odkryłem tę piosenkę dzięki Pr0bl3mowi i pierwszemu Art Brutowi, jakoś wcześniej mnie ominął, albo nie wiem, jakoś nie zwracałem nań uwagi. Podpiszę się pod słowami kolegi munlupa, że w tych ejtisach faktycznie panował jakiś specyficzny mikroklimat sprzyjający wzrostowi przylaszczek oraz powstawaniu tego typu smutnej muzy, co w sumie nie jest dziwne, bo jakbym żył w tych chujowych czasach, to też bym smutny chodził i wył, że mnie nikt nie kocha hehe. Kupuję, zwłaszcza jako soundtrack do smutnego filmu z końcówki PRLu (byle nie moralnego niepokoju, bo to nudy)
Wayne Rooney - When Did Your Heart Go Missing?
Ja to generalnie jestem młodszy od kolegi Jakuba, więc 2007 to mi się kojarzy jeszcze z gimnazjum. Tbh to czasem mi się wydaje, że nie rozwinąłem się jakoś od tamtej pory, bo tak samo jak wtedy spędzam dnie na oglądaniu piłki nożnej oraz starej telewizji, no, może doszlo do tego słuchanie muzyki czy coś, ale powiedzmy, że miałem znacznie mniej trosk w życiu, a generalnie to żyło mi się jak pączkowi w maśle, bo to był okres, w którym znacznie podniosła się stopa życiowa mojej rodziny i generalnie to było fajnie no. No jakby mi ktoś wtedy powiedział, że Rooney to nazwa zespołu, to bym mu powiedział, żeby se nie robił jajcurów, bo to nazwisko piłkarza hehhee ;] No ni cholery nie umiem skojarzyć tego utworu z tym konkretnym czasem, epoką - juz bardziej ze swoim okresem studiów, który, siłą rzeczy, nastąpił parę lat później i hmmm... no jakbym te 11 lat temu usłyszał to w jakimś barze z ludźmi z roku, to może faktycznie bym to kojarzył z fajnymi czasami, ale póki co to sobie słucham tego wałka z taką lekka obojętnością. No niby sympatyczne, lekkie, ale nie łudzę sie, że będę jakoś szczególnie często wracał.
Mike i Mechanicy - All I Need Ist Miracle
Lubiłem Genesis, lubiłem te twory okołogenesisowe, lubię pedalskie ejtisy, więc oczywistym jest, ze nie znam tego zespołu prawie wcale. xD Taki tam AOR, od którego krew w moich AORtach bynajmniej nie zaczyna krążyć jakoś szybciej, ale w sumie... no to jest fajne takie no. Też mi się wstęp mocno z Talk Talk kojarzy lol, potem już wjeżdzają te typowe ejtisy, niby trochę powywijane, ale jednocześnie kiczowate i słodkie że hej. Dev jest u mnie na krzywej wznoszącej, bo co raz rzadziej dissuje jego wrzuty, a ostatnio to chyba nawet miał serię takich, które spropsowałem. No cóż, tym razem znowu trafił w mój gust (albo mi zaczyna odbijać). Jest potencjał na WZRASTACZA, ale póki co solidna okejka.
Radiohead - Idioteka
Ja ci tam kurde, że dałem to gorsze... Generalnie to ja chyba tu pisałem, że z rok temu polubiłem się z Kid A i zastanawiam się, czy to nie jest jakaś oznaka zbliżającego się kryzysu wieku średniego, bo też znam jegomościa, co przed 30 nie znosił Radiogłowych, a po przekroczeniu tej bariery został fanbojem - trochę sie boję, bo typ mieszka w Krakowie i zajmuję się pomocą osobom z uzależniami. Idiotekę lubię, nie tylko dlatego, że przewidziała premierę filmu Epoka Lodowcowa, ale to fajny, powykręcany kawałek. Może to nie jest taki sam szok, jak w tym 2000 roku, ale nadal jest uroczo powykręcany, cudownie pedalsko smutny i w ogóle bierze mnie, imo to top 3 tej płyty na luzie. No leci łapka w górę, bo co innego mogę dać? W ogóle to czy ktoś tu JESZCZE nie wrzucił Radiogłowych w tej zabawie? xD
Seal - Crazy
Mintaj foki słucha, śmiechu warte. Fajnie sobie odkurzyć ten kawałek, nie słuchałem go wieki. W sumie też mnie trochę omijał, nie pamiętam go z najntisów, ani radia, nawet jak brat mnie katował w swoim Golfie składanką best of 90s, to nie przypominam sobie, by puszczał akurat to. No to jest po prostu RZETELNY hicior, taki tam adult contemplary pop czy jak tam się tam śmieszna muzyczka nazywała. Szanuję i doceniam i nawet mogę powiedzieć, że będę wracał, choćby z racji wspomnianego nieosłuchania. Jest gicik generalnie.
No ładna kolejeczka, chyba wszystko mi się podobało, może ten Rooney najmniej, ale to nadal nie jest rzecz zła, to co znałem szanuję, to czego nie znałem - będę wracał raczej, Killing Joke odkryciem kolejki, dziękuje za uwage
Ja tu już wiele razy pisałem, że generalnie to miałem taki okres, gdzieś tak w latach 2013-15, że post-punk to dla mnie był TOP, nadmuza i generalnie jak ktoś darł ryja, ale zamiast dwóch akordów napierdalał funkowym busem, pisał bardziej poetyckie teksty oraz wkurwiał się na coś więcej niż na to, że jabole podrożały w monopolowym, to ja to hajpowałem, wynosiłem na wyżyny oraz w ogóle się jarałem. Tera to już mi trochę przeszło, sam teraz wrzuciłem w sumie bardziej "zwykły" punk (chociaż w sumie nwm, ja zawsze uważałem, że to bardzo płynna szufladka ten post-punk), no ale nadal rispekt został. Dla Killing Joke też, bo to spoko zespół, Jaz Coleman jest spoko i w ogóle nawet wybaczam im, że zrzynali od Nirvany czy polskiej Siekiery (która, też jest spoko). Mocno mi się to kojarzy z debiutem Public Image Ltd. a on też jest fajny, więc wszystko fajnie. Odkrycie kolejki, bo też generalnie co miałem tu znać to znałem lol
Rezerwat - Zaopiekuj się mną
Jak to pierwszy raz usłyszałem, to też myślałem, że to Ciechowski śpiewa, a na tej okładce to w ogóle wydawało mi się, że Zamachowski jest xD Generalnie to też sprawa jest śmieszna, bo szczerze mówiąc odkryłem tę piosenkę dzięki Pr0bl3mowi i pierwszemu Art Brutowi, jakoś wcześniej mnie ominął, albo nie wiem, jakoś nie zwracałem nań uwagi. Podpiszę się pod słowami kolegi munlupa, że w tych ejtisach faktycznie panował jakiś specyficzny mikroklimat sprzyjający wzrostowi przylaszczek oraz powstawaniu tego typu smutnej muzy, co w sumie nie jest dziwne, bo jakbym żył w tych chujowych czasach, to też bym smutny chodził i wył, że mnie nikt nie kocha hehe. Kupuję, zwłaszcza jako soundtrack do smutnego filmu z końcówki PRLu (byle nie moralnego niepokoju, bo to nudy)
Wayne Rooney - When Did Your Heart Go Missing?
Ja to generalnie jestem młodszy od kolegi Jakuba, więc 2007 to mi się kojarzy jeszcze z gimnazjum. Tbh to czasem mi się wydaje, że nie rozwinąłem się jakoś od tamtej pory, bo tak samo jak wtedy spędzam dnie na oglądaniu piłki nożnej oraz starej telewizji, no, może doszlo do tego słuchanie muzyki czy coś, ale powiedzmy, że miałem znacznie mniej trosk w życiu, a generalnie to żyło mi się jak pączkowi w maśle, bo to był okres, w którym znacznie podniosła się stopa życiowa mojej rodziny i generalnie to było fajnie no. No jakby mi ktoś wtedy powiedział, że Rooney to nazwa zespołu, to bym mu powiedział, żeby se nie robił jajcurów, bo to nazwisko piłkarza hehhee ;] No ni cholery nie umiem skojarzyć tego utworu z tym konkretnym czasem, epoką - juz bardziej ze swoim okresem studiów, który, siłą rzeczy, nastąpił parę lat później i hmmm... no jakbym te 11 lat temu usłyszał to w jakimś barze z ludźmi z roku, to może faktycznie bym to kojarzył z fajnymi czasami, ale póki co to sobie słucham tego wałka z taką lekka obojętnością. No niby sympatyczne, lekkie, ale nie łudzę sie, że będę jakoś szczególnie często wracał.
Mike i Mechanicy - All I Need Ist Miracle
Lubiłem Genesis, lubiłem te twory okołogenesisowe, lubię pedalskie ejtisy, więc oczywistym jest, ze nie znam tego zespołu prawie wcale. xD Taki tam AOR, od którego krew w moich AORtach bynajmniej nie zaczyna krążyć jakoś szybciej, ale w sumie... no to jest fajne takie no. Też mi się wstęp mocno z Talk Talk kojarzy lol, potem już wjeżdzają te typowe ejtisy, niby trochę powywijane, ale jednocześnie kiczowate i słodkie że hej. Dev jest u mnie na krzywej wznoszącej, bo co raz rzadziej dissuje jego wrzuty, a ostatnio to chyba nawet miał serię takich, które spropsowałem. No cóż, tym razem znowu trafił w mój gust (albo mi zaczyna odbijać). Jest potencjał na WZRASTACZA, ale póki co solidna okejka.
Radiohead - Idioteka
Ja ci tam kurde, że dałem to gorsze... Generalnie to ja chyba tu pisałem, że z rok temu polubiłem się z Kid A i zastanawiam się, czy to nie jest jakaś oznaka zbliżającego się kryzysu wieku średniego, bo też znam jegomościa, co przed 30 nie znosił Radiogłowych, a po przekroczeniu tej bariery został fanbojem - trochę sie boję, bo typ mieszka w Krakowie i zajmuję się pomocą osobom z uzależniami. Idiotekę lubię, nie tylko dlatego, że przewidziała premierę filmu Epoka Lodowcowa, ale to fajny, powykręcany kawałek. Może to nie jest taki sam szok, jak w tym 2000 roku, ale nadal jest uroczo powykręcany, cudownie pedalsko smutny i w ogóle bierze mnie, imo to top 3 tej płyty na luzie. No leci łapka w górę, bo co innego mogę dać? W ogóle to czy ktoś tu JESZCZE nie wrzucił Radiogłowych w tej zabawie? xD
Seal - Crazy
Mintaj foki słucha, śmiechu warte. Fajnie sobie odkurzyć ten kawałek, nie słuchałem go wieki. W sumie też mnie trochę omijał, nie pamiętam go z najntisów, ani radia, nawet jak brat mnie katował w swoim Golfie składanką best of 90s, to nie przypominam sobie, by puszczał akurat to. No to jest po prostu RZETELNY hicior, taki tam adult contemplary pop czy jak tam się tam śmieszna muzyczka nazywała. Szanuję i doceniam i nawet mogę powiedzieć, że będę wracał, choćby z racji wspomnianego nieosłuchania. Jest gicik generalnie.
No ładna kolejeczka, chyba wszystko mi się podobało, może ten Rooney najmniej, ale to nadal nie jest rzecz zła, to co znałem szanuję, to czego nie znałem - będę wracał raczej, Killing Joke odkryciem kolejki, dziękuje za uwage
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
I tak jestem w ciężkim szoku, że Runej nie dostał tłustego dissa od Mentosa. Co się w ogóle dzieje.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Dev wzrastacz. 
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Umknęła mi dwuznaczność tego tekstu.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Czez
- Posty: 9728
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
Killing Joke - Turn To Red
Dosc energetyczny utwor i to mi sie w nim spodobalo. A skad bierze sie ta energia? Cale brzmienie jest dynamiczne za sprawa pulsujacej perkusji i gitary. W to wszysto jest jeszcze wplatany jakis futurystyczny klawisz i jest klawo... tylko ten wrzaskliwy wokal mnie drazni. Wszystko momentami brzmi nawwet jakby troche jazzowo. Tylko ten wokal...
Rooney - When Did Your Heart Go Missing
Takie sobie pitu pitu, ani parzy, ani ziebi. Facet spiewa jakby byl pijany. Muzycznie niby jest wszystko poprawnie, jest beat, melodia, refren, przygrywka, ale calosc potrzebowalaby istnego huraganu, zeby mnie to moglo porwac. Piosenka z rodzaju tych, ktorych dziesiatki slyszymy np na eurowizji. Na drugi dzien nikt juz tego nie pamieta. Ale... jesli uslysze to gdzies, kiedys... to powinienem skojarzyc
Mike + - All I Need Is A Miracle
Zaczyna sie bardzo przyzwoicie. Rytmiczna perka, melodycznie plynacy klawisz... a potem tez jest dobrze. Fajny podklad pod spiew, ktory wspolgra z muzyka. Spiew, a nie jakis wrzask. Jest tez sporo roznych pobocznych dzwiekow, ktore rowniez dobrze sie wpasowuja do reszty. Ogolnie bardzo fajna piosenka, przy czym na imprezie moznaby wlaczyc, jjedynie w przypadku, gdy juz wszyscy sa pijani i kazdy ma gdzies co gra.
Radiohead - Idioteque
Najwiekszym atutem tej piosenki, sa dzwieki. Wszystkie oprocz wokalu. Koles wyje, jak zarzynany kot, a do tego ewidentnie sie meczy w tym wyciu, co slychac m.in w urywaniu "spiewu" w celu lapczywego zlapania oddechu. Normalnie jakby go ktos ledwie uratowal przed utonieciem. Jakby wyciac ten wokal, to moglby byc nawet fajny podklad, pod jakas piosenke. Przy czym muzycznie to tylko jakis dzial rytmiczny tu zaistnial, ale mimo wszystko fajny.
Armia - Kochaj Mnie
Mamy tu przyklad typowej zeschizowanej napierdalanki. Szacun dla palkarza, bo tak walic w kotly w czasie dwugodzinnego koncertu, to trzeba miec kondyche. Tutaj jest na pewno beat i jakis rytm, ale ogolnie wyglada to mniej wiecej w ten sposob, ze kto szybciej ten lepiej.
Fani pogola prosze przodem. Sieczka czeka.
Seal - Crazy
I na koniec wisienka na torcie tej kolejki. Utwor przeze mnie znany i lubiany, i nie bez przyczyny. Jest spiew, melodia, rytm, beat i wszystko to razem wspolgra. Rowniez te wszystkie elementy sa mile dla mojego ucha, bo niekoniecznie sam fakt ich istnienia gwarantuje sukces piosenki. Ktos tu sie postaral, zeby wszystko bylo sympatyczne. I jest. Nic wiecej nie musze dodawac.
Dosc energetyczny utwor i to mi sie w nim spodobalo. A skad bierze sie ta energia? Cale brzmienie jest dynamiczne za sprawa pulsujacej perkusji i gitary. W to wszysto jest jeszcze wplatany jakis futurystyczny klawisz i jest klawo... tylko ten wrzaskliwy wokal mnie drazni. Wszystko momentami brzmi nawwet jakby troche jazzowo. Tylko ten wokal...
Rooney - When Did Your Heart Go Missing
Takie sobie pitu pitu, ani parzy, ani ziebi. Facet spiewa jakby byl pijany. Muzycznie niby jest wszystko poprawnie, jest beat, melodia, refren, przygrywka, ale calosc potrzebowalaby istnego huraganu, zeby mnie to moglo porwac. Piosenka z rodzaju tych, ktorych dziesiatki slyszymy np na eurowizji. Na drugi dzien nikt juz tego nie pamieta. Ale... jesli uslysze to gdzies, kiedys... to powinienem skojarzyc
Mike + - All I Need Is A Miracle
Zaczyna sie bardzo przyzwoicie. Rytmiczna perka, melodycznie plynacy klawisz... a potem tez jest dobrze. Fajny podklad pod spiew, ktory wspolgra z muzyka. Spiew, a nie jakis wrzask. Jest tez sporo roznych pobocznych dzwiekow, ktore rowniez dobrze sie wpasowuja do reszty. Ogolnie bardzo fajna piosenka, przy czym na imprezie moznaby wlaczyc, jjedynie w przypadku, gdy juz wszyscy sa pijani i kazdy ma gdzies co gra.
Radiohead - Idioteque
Najwiekszym atutem tej piosenki, sa dzwieki. Wszystkie oprocz wokalu. Koles wyje, jak zarzynany kot, a do tego ewidentnie sie meczy w tym wyciu, co slychac m.in w urywaniu "spiewu" w celu lapczywego zlapania oddechu. Normalnie jakby go ktos ledwie uratowal przed utonieciem. Jakby wyciac ten wokal, to moglby byc nawet fajny podklad, pod jakas piosenke. Przy czym muzycznie to tylko jakis dzial rytmiczny tu zaistnial, ale mimo wszystko fajny.
Armia - Kochaj Mnie
Mamy tu przyklad typowej zeschizowanej napierdalanki. Szacun dla palkarza, bo tak walic w kotly w czasie dwugodzinnego koncertu, to trzeba miec kondyche. Tutaj jest na pewno beat i jakis rytm, ale ogolnie wyglada to mniej wiecej w ten sposob, ze kto szybciej ten lepiej.
Fani pogola prosze przodem. Sieczka czeka.
Seal - Crazy
I na koniec wisienka na torcie tej kolejki. Utwor przeze mnie znany i lubiany, i nie bez przyczyny. Jest spiew, melodia, rytm, beat i wszystko to razem wspolgra. Rowniez te wszystkie elementy sa mile dla mojego ucha, bo niekoniecznie sam fakt ich istnienia gwarantuje sukces piosenki. Ktos tu sie postaral, zeby wszystko bylo sympatyczne. I jest. Nic wiecej nie musze dodawac.
Enjoy The Silence
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
A to nie Zamachowski? Serio nigdy nie byłem pewien, miałem sprawdzić i zapomniałemmintaj pisze:27 wrz 2022 11:40
Rezerwat - Zaopiekuj się mną
na tej okładce to w ogóle wydawało mi się, że Zamachowski jest
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Killing Joke - Turn to Red
Wbrew temu, co niektórzy myślą, nie poznałem tego przez GTA. O Killing Joke słyszałem przynajmniej od 2010 roku, kiedy to wraz z ziomkiem ze studiów rozmawialiśmy sobie o muzyce i mi ich wspomniał i polecał. Oczywiście ja to wtedy zlałem, ale pi razy drzwi wiedziałem, co to za zespół i co mniej więcej gra. Jednocześnie nie mogłem zanucić choćby jednego numeru xD zbierałem się długo i w końcu bestkę zassałem dopiero późną zimą tego roku. Znając wówczas całe dwa kawałki - ultra-mega-hicior Love Like Blood i właśnie ten. A ten skąd? Ano jakieś 2 lata temu zassałem z neta 5-płytową kompilację To the Outside of Everything wydaną przez Cherry (turn to) Red w 2017 roku, która to kompilacja stanowi antologię brytyjskiego post punku z przełomu lat 70. i 80. I jest ona wyjątkowo świetna. Znajdziemy tam rzeczy oczywiste, jak np. pierwszy Ultravox, Magazine, The Fall, Au Pairs czy właśnie Killing Joke (Turn to Red, a jakże), ale również mniej kojarzone z tym nurtem pozycje, jak choćby wczesne The Human League, Fad Gadget albo The Durutti Column. Całą zeszłą jesień od pażdziernika w górę jadąc do roboty słuchałem po jednej płycie i potwornie mi się wkręciło. Jesień i post punk idą pod rękę i akurat idzie jesień, więc zamierzam robić dokładnie to samo, co rok temu. Doskonała wrzuta, zwłaszcza, że aura już się październikowa zaczęła robić mocno. Pulsująca perka, do niej współgrająca gitara, Coleman krzyczący w tle, proste a jakie miodne. Golas zna się na rzeczy, będzie słuchane dużo i często. Idę robić się czerwony. Srebro!
Rezerwat - Zaopiekuj się mną
Srebro, bo ten numer... dostaje złoto xD znam ten kawałek od zawsze, bo to jeden z ulubionych numerów mojego starego (podejrzewam, że ma pewne konotacje związane z matką), ponadto to zespół z Łodzi (o czym Hien już wspomniał), stary często opowiadał, jak chadzał na ich koncerty do starej Hali Sportowej na Skorupki. Już jak byłem dzieciakiem numer ów generował we mnie pewien dyskomfort, czułem się wręcz... wystraszony jego przesłaniem? Jest tutaj coś niepokojącego, ale jednocześnie to jest taki, nie wiem, kojący niepokój xD brzmienie jest absolutnie nie do podrobienia, klawisze, gitary, ejtisty w pełni, trochę jak The Cure, trochę jak... bardziej The Cure (xD), ale jednocześnie jest polskie do bólu, słuchałem swego czasu masy post punku z jeszcze dalszego Wschodu (polecam zwłaszcza ten białoruski), ale nic nie brzmiało jak to. Po prostu polskie brzmienie w tamtym czasie było wprost landmarkowe. Jeszcze ta zagrywka klawiszowa na koniec, która brzmi jak dżingiel z 07 Zgłoś się. Mam osobisty stosunek do tego kawałka również dlatego, że kojarzy mi się mocno z pewną dziewczyną i jesienią 2017. Łezka się w oku zakręciła. Na pewno będę wracał, Czez wyrwał złoty medal i to już któryś raz trololo.
Rooney - When Did Your Heart Go Missing?
Kurde, znam to skądś xD ale nie wiem skąd. Może z Gossip Girl, którego ja co prawda nie oglądałem, ale moja pierwsza dziewczyna już tak? Ostatnia zresztą też, ale nie uczestniczyłem w tych seansach, więc mogło najwyżej gdzieś przeskoczyć w głowie. Jednocześnie wydaje mi się, że słyszałem tę nazwę grupy i w ogóle skądś ich znam. Ale skąd? Może to moja osobista projekcja tych fajnych studenckich czasów, o których wspominał Hien w swojej wrzutce. Lata 2008-2014 zamanifestowane w kilku minutach muzyki, i to fajnej muzyki. Całkiem przystępny pop (indie pop?), wokal mnie nie męczy (nie wiem, ocb przedmówcom), perkusja w pytę, gitary to samo, noga sama trochę chodzi, radio friendly co to trochę wpada jednym uchem a drugim wylatuje, ale ma w sobie to coś. Podoba mi się osobiście, dałbym nawet miejsce na podium (!), ale mam kurde potężny nawał klasyków, więc trzeba było podjąć decyzję xD przyjdzie czas. A teraz ICE AGE COMING-
Radiohead - Idioteque
Oto jeden z tych numerów Radiogłowych, co to na początku go nie znosiłem, a potem pokochałem szczerze. Świetny kawałek, doskonały moment w ich twórczości (Kid Azbest oczywiście), gdzie gitary i "I'm sad" zostały zastąpione przez beep-boop "I'm sad". Elektroniczne bębny cisną i trzeszczą, płaczliwe pady jęczą, Yorke też jęczy, przeszkadzajek dźwiękowych w tle dokładnie tyle, ile powinno być, miodzio, zaprawdę powiadam Wam. Jest chłodno i przygnębiająco, jest ELEKTRONICZNIE, a to dopiero początek zalet. To jest dla mnie taki numer, co to aż za bardzo nie wiem, co więcej mogę napisać, bo wszystko i tak już dawno zostało powiedziane. Tbh miałem fun z grania tego z chłopakami na sali 8,5 roku temu (aż tyle czasu minęło xD), choć wyszedł nam trochę paździerz. Za to wspomnienia piękne <3 brąz, a raczej jego połowa!
Armia - Kochaj Mnie
A to z kolei zespół, o którym dużo w pewnych kręgach słyszałem, za to w ogóle nie byłem zainteresowany jego poznawaniem. I nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Nigdy nie byłem into taka muzyka, choć muszę przyznać, że nie brzmi to AŻ TAK źle, jak sobie bym to wyobrażał. Kwestia produkcji podejrzewam, która dla Hiena jest zbyt wypacykowana, a mnie się właśnie... podoba xD w takim wydaniu punk bym te n lat temu kupił, dlatego też dziś delikatnie to prejzuję. Ale tylko delikatnie, bowiem tak serio to... Byłoby to lepsze jako instrumental, tekst brzmi dla mnie mocno średnio, wokal też jakoś nie porywa (może w refrenie jest trochę lepiej). Gitary za to świetnie się ciągną, przypominają mi nieco... Killing Joke (ale nie wrzutkę Golasa). Wszystko się brzmieniowo błyszczy, tru, ale dzięki temu jest nieco bardziej przystępne. Przekazu chyba jednak nie zrozumiem, mnie takie angstowe czasy z taką muzą ominęły. Przez co teraz odpieprzam w życiu różny dziki szajs xD a trzeba było iść w pogo. W ogóle, dlaczego wokalista brzmi dla mnie jak połączenie Kazika z Bartinim?
Seal - Crazy
Oto drugie pół brązu. Klasyk radiowo-ejtisowy, który był swojego czasu chyba pierwszą nieejtisową (a na pewno jedną z pierwszych) pojedynczą empetrójką, jaką zassałem w jakimś 2005 roku z neta - i jeszcze traktowałem to jako guilty pleasure, bo przecież OSIEMDZIESIĄTE TO ŻYCIE A NIE. Raz, że Seala lubię, gość jest generalnie strasznie pozytywny, dobrze mu z oczu patrzy i chyba nie było żadnego skandalu z nim związanego (poza standardowym szuraniem nogami, jak to biała Heidi Klum mogła za niego wyjść, ale kiedy to było), taki Good Guy 90s (w przeciwieństwie do np. R. Kelly'ego lol). I dobry głos, i dobra muzyka, znam ileś hitów i każdy mi się podoba. To są takie rzeczy, dla których zostawiłbym nastawioną w aucie Zetkę albo RMF (bo tam najczęściej leciały) i bym po prostu słuchał, i rzecz jasna nurzał się w nostalgii. Bo to już dosłownie jest muzyka mojego dzieciństwa, tych fajnych, luźnych czasów, do których mogę wrócić wyłącznie słuchając Frozen Madonny, Kasi Kowalskiej albo tego. Seal is good, Crazy jest super, zawsze bardzo lubiłem tę nutę (na marginesie, Alanis Morissette nagrała fajny cover), lubię ją nadal, także 3 miejsce ex aequo!
Wbrew temu, co niektórzy myślą, nie poznałem tego przez GTA. O Killing Joke słyszałem przynajmniej od 2010 roku, kiedy to wraz z ziomkiem ze studiów rozmawialiśmy sobie o muzyce i mi ich wspomniał i polecał. Oczywiście ja to wtedy zlałem, ale pi razy drzwi wiedziałem, co to za zespół i co mniej więcej gra. Jednocześnie nie mogłem zanucić choćby jednego numeru xD zbierałem się długo i w końcu bestkę zassałem dopiero późną zimą tego roku. Znając wówczas całe dwa kawałki - ultra-mega-hicior Love Like Blood i właśnie ten. A ten skąd? Ano jakieś 2 lata temu zassałem z neta 5-płytową kompilację To the Outside of Everything wydaną przez Cherry (turn to) Red w 2017 roku, która to kompilacja stanowi antologię brytyjskiego post punku z przełomu lat 70. i 80. I jest ona wyjątkowo świetna. Znajdziemy tam rzeczy oczywiste, jak np. pierwszy Ultravox, Magazine, The Fall, Au Pairs czy właśnie Killing Joke (Turn to Red, a jakże), ale również mniej kojarzone z tym nurtem pozycje, jak choćby wczesne The Human League, Fad Gadget albo The Durutti Column. Całą zeszłą jesień od pażdziernika w górę jadąc do roboty słuchałem po jednej płycie i potwornie mi się wkręciło. Jesień i post punk idą pod rękę i akurat idzie jesień, więc zamierzam robić dokładnie to samo, co rok temu. Doskonała wrzuta, zwłaszcza, że aura już się październikowa zaczęła robić mocno. Pulsująca perka, do niej współgrająca gitara, Coleman krzyczący w tle, proste a jakie miodne. Golas zna się na rzeczy, będzie słuchane dużo i często. Idę robić się czerwony. Srebro!
Rezerwat - Zaopiekuj się mną
Srebro, bo ten numer... dostaje złoto xD znam ten kawałek od zawsze, bo to jeden z ulubionych numerów mojego starego (podejrzewam, że ma pewne konotacje związane z matką), ponadto to zespół z Łodzi (o czym Hien już wspomniał), stary często opowiadał, jak chadzał na ich koncerty do starej Hali Sportowej na Skorupki. Już jak byłem dzieciakiem numer ów generował we mnie pewien dyskomfort, czułem się wręcz... wystraszony jego przesłaniem? Jest tutaj coś niepokojącego, ale jednocześnie to jest taki, nie wiem, kojący niepokój xD brzmienie jest absolutnie nie do podrobienia, klawisze, gitary, ejtisty w pełni, trochę jak The Cure, trochę jak... bardziej The Cure (xD), ale jednocześnie jest polskie do bólu, słuchałem swego czasu masy post punku z jeszcze dalszego Wschodu (polecam zwłaszcza ten białoruski), ale nic nie brzmiało jak to. Po prostu polskie brzmienie w tamtym czasie było wprost landmarkowe. Jeszcze ta zagrywka klawiszowa na koniec, która brzmi jak dżingiel z 07 Zgłoś się. Mam osobisty stosunek do tego kawałka również dlatego, że kojarzy mi się mocno z pewną dziewczyną i jesienią 2017. Łezka się w oku zakręciła. Na pewno będę wracał, Czez wyrwał złoty medal i to już któryś raz trololo.
Rooney - When Did Your Heart Go Missing?
Kurde, znam to skądś xD ale nie wiem skąd. Może z Gossip Girl, którego ja co prawda nie oglądałem, ale moja pierwsza dziewczyna już tak? Ostatnia zresztą też, ale nie uczestniczyłem w tych seansach, więc mogło najwyżej gdzieś przeskoczyć w głowie. Jednocześnie wydaje mi się, że słyszałem tę nazwę grupy i w ogóle skądś ich znam. Ale skąd? Może to moja osobista projekcja tych fajnych studenckich czasów, o których wspominał Hien w swojej wrzutce. Lata 2008-2014 zamanifestowane w kilku minutach muzyki, i to fajnej muzyki. Całkiem przystępny pop (indie pop?), wokal mnie nie męczy (nie wiem, ocb przedmówcom), perkusja w pytę, gitary to samo, noga sama trochę chodzi, radio friendly co to trochę wpada jednym uchem a drugim wylatuje, ale ma w sobie to coś. Podoba mi się osobiście, dałbym nawet miejsce na podium (!), ale mam kurde potężny nawał klasyków, więc trzeba było podjąć decyzję xD przyjdzie czas. A teraz ICE AGE COMING-
Radiohead - Idioteque
Oto jeden z tych numerów Radiogłowych, co to na początku go nie znosiłem, a potem pokochałem szczerze. Świetny kawałek, doskonały moment w ich twórczości (Kid Azbest oczywiście), gdzie gitary i "I'm sad" zostały zastąpione przez beep-boop "I'm sad". Elektroniczne bębny cisną i trzeszczą, płaczliwe pady jęczą, Yorke też jęczy, przeszkadzajek dźwiękowych w tle dokładnie tyle, ile powinno być, miodzio, zaprawdę powiadam Wam. Jest chłodno i przygnębiająco, jest ELEKTRONICZNIE, a to dopiero początek zalet. To jest dla mnie taki numer, co to aż za bardzo nie wiem, co więcej mogę napisać, bo wszystko i tak już dawno zostało powiedziane. Tbh miałem fun z grania tego z chłopakami na sali 8,5 roku temu (aż tyle czasu minęło xD), choć wyszedł nam trochę paździerz. Za to wspomnienia piękne <3 brąz, a raczej jego połowa!
Armia - Kochaj Mnie
A to z kolei zespół, o którym dużo w pewnych kręgach słyszałem, za to w ogóle nie byłem zainteresowany jego poznawaniem. I nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Nigdy nie byłem into taka muzyka, choć muszę przyznać, że nie brzmi to AŻ TAK źle, jak sobie bym to wyobrażał. Kwestia produkcji podejrzewam, która dla Hiena jest zbyt wypacykowana, a mnie się właśnie... podoba xD w takim wydaniu punk bym te n lat temu kupił, dlatego też dziś delikatnie to prejzuję. Ale tylko delikatnie, bowiem tak serio to... Byłoby to lepsze jako instrumental, tekst brzmi dla mnie mocno średnio, wokal też jakoś nie porywa (może w refrenie jest trochę lepiej). Gitary za to świetnie się ciągną, przypominają mi nieco... Killing Joke (ale nie wrzutkę Golasa). Wszystko się brzmieniowo błyszczy, tru, ale dzięki temu jest nieco bardziej przystępne. Przekazu chyba jednak nie zrozumiem, mnie takie angstowe czasy z taką muzą ominęły. Przez co teraz odpieprzam w życiu różny dziki szajs xD a trzeba było iść w pogo. W ogóle, dlaczego wokalista brzmi dla mnie jak połączenie Kazika z Bartinim?
Seal - Crazy
Oto drugie pół brązu. Klasyk radiowo-ejtisowy, który był swojego czasu chyba pierwszą nieejtisową (a na pewno jedną z pierwszych) pojedynczą empetrójką, jaką zassałem w jakimś 2005 roku z neta - i jeszcze traktowałem to jako guilty pleasure, bo przecież OSIEMDZIESIĄTE TO ŻYCIE A NIE. Raz, że Seala lubię, gość jest generalnie strasznie pozytywny, dobrze mu z oczu patrzy i chyba nie było żadnego skandalu z nim związanego (poza standardowym szuraniem nogami, jak to biała Heidi Klum mogła za niego wyjść, ale kiedy to było), taki Good Guy 90s (w przeciwieństwie do np. R. Kelly'ego lol). I dobry głos, i dobra muzyka, znam ileś hitów i każdy mi się podoba. To są takie rzeczy, dla których zostawiłbym nastawioną w aucie Zetkę albo RMF (bo tam najczęściej leciały) i bym po prostu słuchał, i rzecz jasna nurzał się w nostalgii. Bo to już dosłownie jest muzyka mojego dzieciństwa, tych fajnych, luźnych czasów, do których mogę wrócić wyłącznie słuchając Frozen Madonny, Kasi Kowalskiej albo tego. Seal is good, Crazy jest super, zawsze bardzo lubiłem tę nutę (na marginesie, Alanis Morissette nagrała fajny cover), lubię ją nadal, także 3 miejsce ex aequo!
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
No, Panowie, elegancko, bez przeciągania, takie kolejki to ja lubię. Dzięki, że żwawo to poszło tym razem. Szkoda, że nie każdy się poznał na Rooneyu, ale jeszcze dorośniecie do tej muzy.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Dorośniemy do muzy którą się jarałeś kilkanaście lat temu? Ok boomer xd
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Ja się nią jaram od kilkunastu lat, to jest różnica xD Ale bardziej miałem na myśli, że dorośniecie do doceniania takich piosenek.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Jak wrócimy na studia i wyjdziemy z Tobą na bilard, musowo. Daję mu czas, jak pisałem źle weszło i muszę się pozbyć bezsensownych skojarzeń, nie na takie rzeczy się mehało.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Ja liczę na to, że w końcu odnajdziecie Boga w sercu i docenicie Armię
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Ja Was wszystkich zapraszam na billard i piwo, z kawałkami bestki w tle.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Może być, niedługo i tak mam być w Łodzi xd
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Weź mnie nie wkurwaj. Chciałem kupić bilety na tc, ale zostały same najdroższe. Trochę mi się odechciało 
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Dev braciedevotional pisze:27 wrz 2022 17:30Jest chłodno i przygnębiająco, jest ELEKTRONICZNIE, a to dopiero początek zalet.
Idioteque to bardzo bezpieczna wrzuta, więc zero zaskoczeń.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Dev szokuje odkryciami xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn