Best of Forum II
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Jeszcze, a propos tego co Murzyn napisał w kwestii Smoka, to mniej więcej o to mi chodziło. Jeżeli jesteśmy na etapie "best of życia", to dla mnie raczej nie jest to etap na przebieranie w kawałkach i zastanawiania się, co będzie lepsze. Albo to jest, tak jak to ujął Murzyn, złoty strzał, albo faktycznie krążymy bardziej w kategorii reko. Z tego tez powodu, wielu ulubionych wykonawców, w przypadku których takich ulubionych utworów jest dużo, zepchnąłem na jakieś odleglejsze 25-tki, bo to by po prostu nie było to. Zgodzę się też z Murzynem, że z Dragonowego opisu nie płynie jakaś one-of-a-kind historia (poza tym, że miał długie włosy jak kupował). To już więcej osobistego kontentu dostarczył Mentos kompletnie poza konkursem, kiedy napisał, że podkupił koledze z roku MBV xD Tak więc jak czytam, że Smok miał jeszcze w rękawie takie i takie numery, no ale mu teraz melancholia nie siadła i wybrał inny, to mi to nie pachnie za bardzo bestką życia xD
Mnie osobiście, bardziej chodzi o to żeby przedstawić coś dla mnie ważnego, niż żeby robić na Was wrażenie, bo i tak się nie da xd
Mnie osobiście, bardziej chodzi o to żeby przedstawić coś dla mnie ważnego, niż żeby robić na Was wrażenie, bo i tak się nie da xd
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
No macie rację. Bardziej tu KC podpada pod kategorię "jeden z zespołów życia" dla Dragona.
Myślę, że ja też gdzieś tam taki błąd jak Dragon czy stripped mogłem popełnić.
Jakby tak przeanalizować sprawę, to rzeczywiście głównie są to klimaty pop i R&B. Więc jeżeli ktoś patrzy przez ten pryzmat, to ok. No ale taką muzykę lubię najbardziej, więc nie ma co się dziwić. Każdy ma swój ulubiony nurt.
Myślę, że ja też gdzieś tam taki błąd jak Dragon czy stripped mogłem popełnić.
To wcale nie tak dużo, jak myślałem.stripped pisze:29 wrz 2022 08:23amerykańscy naukowcy wyliczyli że 17 z 37 zapodanych dotychczas wrzutek
No i tu się mogę z golasem zgodzić. Dobrze to ujął. I dał mi do myślenia. Nigdy w ten sposób na to nie patrzyłem.stripped pisze:29 wrz 2022 08:23O ile ok - mogę się z wujkiem zgodzić że to nie są zawsze te same klimaty, jednak dużo z nich oscyluje w granicach takiego bezpiecznego popu/r&b
Jakby tak przeanalizować sprawę, to rzeczywiście głównie są to klimaty pop i R&B. Więc jeżeli ktoś patrzy przez ten pryzmat, to ok. No ale taką muzykę lubię najbardziej, więc nie ma co się dziwić. Każdy ma swój ulubiony nurt.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Tzn ja nie mam problemu z zespołami życia, ale fajnie jeśli taki zespół ma dla nas, z jakiegoś powodu, jeden najważniejszy numer, że wybranie innego nie podlega dyskusji (chyba, że ci ktoś go podjebie, to wtedy można improwizować).
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Strzała w Musiała, ba dum ts zuum zuum!
Postaram się też tych wykonawców życia spychać dalej, dlatego też np. nadal nie poleciała Katy B choć na jej muzę zawsze czekam mocno.
Postaram się też tych wykonawców życia spychać dalej, dlatego też np. nadal nie poleciała Katy B choć na jej muzę zawsze czekam mocno.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Sprawdziłem sobie to "This World" i faktycznie, kojarzę to z reklamy Kindera, chociaż bardziej nową wersję "Enigmy". Gdyby Shodan wrzucił tamten numer, to by była inna rozmowa xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
ESG - UFO
Killing Joke nie zażarło, więc kolejna wrzutka uderzająca w takie tony... Może faktycznie jest tak, jak podaje wyciąg encyklopedyczny, ale nie mam ochoty na zabawę w alchemika i odmierzanie, ile jest tutaj no wave, a ile modelowego post-punkowego łupania. Ma charakter filmowy, na pewno lepiej weszłoby z obrazem. Przyjemne są te "mroczne" soundscapes na początku i końcu, mówiąc szczerze lepiej siadłby mi taki dziesięciominutowy ambient, niezależnie czy bardziej uciekający w stronę industrialu czy przyjemnego, ciepłego plumkania na syntezatorach. Na pewno ciekawsze będzie sprawdzenie jak te dźwięki działają w ramach hip-hopowego wałka w spowolnieniu. Choć bez dreszczy i rumieńców.
Front 242 - U Men
Powiem tak, gdybym jakimś cudem wpadł na zlot depeszowy i już z godzinę słuchał podobnej muzy, to bym się złamał i siłą naporu coś polubił. Tutaj bardziej chropowato, zgryźliwie niż motorycznie, ale z drugiej strony to jest głębokie wykopalisko. 1982 rok? Przyznam się, że to mnie trochę zaskoczyło. Na pewno bym do tego nie potańczył... wystarczy mi lekkie bujanie głową, noga też chodzi w tym dość spokojnym rytmie. Przy laptopie, w autobusie, wszędzie zapewne tak samo. Może bas jest tutaj trochę za bardzo wygładzony. Ostatecznie jest całkiem ok, lepsze niż Covenant na bank. Nieśmiało daję okejkę.
Sister Machine Gun - Burn
Najtisów nie da się pomylić z wielu względów. Tutaj jest dużo dźwięków i to nawet ciekawie rozmieszczonych przestrzennie, ale wszystko jest takie płytkie. Gitara zduszona w klatce, za to masa świdrujących efektów, znowu chropowate dźwięki szaleją. Dodatkowo na wokalu też efekt. Przynajmniej bas jest naprawdę w porządku. Przyjemny refren, elegancki jest ten instrumentalny fragment, PRAWIE jak William Orbit, tylko, że u niego brzmienie jest tłuściutkie, przeznaczenie klubowe. Tu jest wszystko pomiędzy, a mnie takie monotonne pudrowanie trochę nudzi. No, trochę jeszcze jak demówka, od początku do końca to samo wrażenie. Wokalista pracuje na jakąś zmysłowość, ale pogrąża go aranż (i te wyłapane efekty). Daję kolejne szanse i rytm miejscami zaczyna wciągać, ale zaraz się wywala przez niepotrzebny dodatek. Ocena: ty no nie wiem/10.
Selah Sue - Right Where I Want You
Zaczynam się uśmiechać pod nosem, kiedy widzę kolejną śpiewającą panią, ale tutaj shodan atakuje w stylu Radia RAM, proszę państwa. Faktycznie, ten wokal aż prosi się o wykorzystanie w tego typu dobrych kawałkach R&B. Wszystko od linijki, ale trochę inne od reszty podobnie brzmiących rzeczy we wspomnianym nurcie. Głęboki bas, przyjemne drumsy, choć nie ma totalnego breakbeatowego odjazdu. Nie zawsze jest konieczny, bo wtedy faktycznie mógłby być problem z odróżnieniem jednej od drugiej. Całe szczęście, że te wszystkie akustyczne dodatki są pochowane. Drzemie tu potencjał na numer przeładowany patosem i pompą, ale udało się to zdusić, przez co efekt jest zupełnie inny, pozytywny. Po pierwszych odsłuchach to była moja faworytka.
The Cure - More Than This
Dłuższe to intro, słuchacz wytrzyma. Zakładam, że numer od początku do końca musiał być wykorzystany w jakimś epizodzie Z Archiwum X, bo jest okropnie rozlazły. To już nie jest żaden gotyk, żaden punk, nawet specjalnie żaden rock. Za pierwszym razem przyszedł mi do głowy Falco i to całkiem serio. Takie brzmienie kojarzy mi się z jakimś drugoligowym filmem telewizyjnym. Ja bym jeszcze mocniej dokręcił trip hopową śrubę, wyrazista perkusja, bardziej minimal aranż i byłoby godnie. Przynajmniej tak dobrze jak u Garbage. Na pewno przydałoby się lepiej to poprowadzić wszystko, jest tak przynajmniej o minutę za długo. Wokale wchodzą późno, ale potem dziwnie ciągną się do samego końca. Jak dev to wrzuca to nie jestem w ogóle zaskoczony, bo to brzmi jak naturalna kontynuacja pewnego trendu i takich wspominkowych/duchologicznych/tajemniczych emocji, ale gdyby to był Hien... to byłaby jedna z gorszych jego wrzutek xD
John Cale - Paris 1919
O, jaki ładny to utwór. Taki powabny. Taki szykowny. Wszystko ą ę. Muzyczny odpowiednik filmu kostiumowego. Ten sam problem miałem z Queen i Death on Two Legs. Tu przynajmniej nie dzieje się rockowy teatr, już wolę tego typu musical. Na dodatek jest też sekcja "la la la", więc testuje się tutaj moją tolerancję na ten zabieg. Najlepiej jest w środku, kiedy już na pełnej pachnie jakimś Dworzakiem, a Dworzaka lubię! Wywalić to skrzypcowe i byłoby bardzo dobrze, a tak jest w porządku, tylko w porządku. To taka zabawa w udawanie udawania, jak poczuję taką energię w muzyce to robi się naprawdę problem.
No i shodan wygrał, bez żadnych wątpliwości. Na podium wrzucam jeszcze Mentosa i Czeza.
Nie uważam wrzucenia Easy Money za błąd. King Crimson ma dla mnie takie znaczenie, epizody słuchania ich muzyki były na tyle intensywne, że w ich przypadku nie ma czegoś takiego jak jeden dobry utwór. Jedno najmocniejsze wspomnienie? To nie tutaj, sorry. Niech pierwszy w moją skromną osobę rzuci kamyczkiem ten, kto nigdy takiego wrażenia nie odczuwał wobec jakiegoś zespołu czy wykonawcy. Pozwalam sobie na wrzuty, które podlegają dyskusji, bo inaczej się nie da.
To nie jest losowy wybór, Easy Money i tak było wpisane w rozpiskę. Sprawdzałem swoje odczucia wobec innych najmocniejszych strzałów i w wielu przypadkach trochę wrażenie osłabło. Z płytą jestem jeszcze bardziej pewien swojego wyboru. Fałszywe byłoby wrzucanie czegoś i udawanie spuszczania się nad czymś pomimo tego, że rzadko słucham i tak naprawdę jakieś rzeczy (no Starless albo Epitaph np.) już mnie tak nie biorą, choć są dobre. To byłaby dopiero rekomendacja, a nie jest to mój zamiar numero uno tutaj.
Bardzo blisko były Eyes Wide Open i koncertowa wersja The ConstruKction of Light z 2003 roku.
Są zespoły, gdzie wybór nie jest prosty i zawsze będzie niedosyt. Jeśli ktoś to odbiera jako losowe - no trudno, ale słuchamy muzyki, nie konceptu wrzucania jakiegoś utworu tak na samym końcu. Easy Money otwierało mi klepkę na improwizacje, rocka, który sięga głębiej. Przez tego typu utwory zaczęła się faza na progrocka, której skutki jeszcze tutaj się objawią
Easy Money to ten jeden z pierwszych momentów przełomu. Dzisiaj lekko wieje sandałem, ale to wszystko jest bogatsze o sentyment, wspomnienia, wpływ, jaki dawniej wywołał.
Bardzo nieprzyjemne uczucie musieć się tłumaczyć, no ale nie ma innego wyjścia. Wyciągam wnioski na przyszłość i w paru miejscach przemyślę swoje typy.
Killing Joke nie zażarło, więc kolejna wrzutka uderzająca w takie tony... Może faktycznie jest tak, jak podaje wyciąg encyklopedyczny, ale nie mam ochoty na zabawę w alchemika i odmierzanie, ile jest tutaj no wave, a ile modelowego post-punkowego łupania. Ma charakter filmowy, na pewno lepiej weszłoby z obrazem. Przyjemne są te "mroczne" soundscapes na początku i końcu, mówiąc szczerze lepiej siadłby mi taki dziesięciominutowy ambient, niezależnie czy bardziej uciekający w stronę industrialu czy przyjemnego, ciepłego plumkania na syntezatorach. Na pewno ciekawsze będzie sprawdzenie jak te dźwięki działają w ramach hip-hopowego wałka w spowolnieniu. Choć bez dreszczy i rumieńców.
Front 242 - U Men
Powiem tak, gdybym jakimś cudem wpadł na zlot depeszowy i już z godzinę słuchał podobnej muzy, to bym się złamał i siłą naporu coś polubił. Tutaj bardziej chropowato, zgryźliwie niż motorycznie, ale z drugiej strony to jest głębokie wykopalisko. 1982 rok? Przyznam się, że to mnie trochę zaskoczyło. Na pewno bym do tego nie potańczył... wystarczy mi lekkie bujanie głową, noga też chodzi w tym dość spokojnym rytmie. Przy laptopie, w autobusie, wszędzie zapewne tak samo. Może bas jest tutaj trochę za bardzo wygładzony. Ostatecznie jest całkiem ok, lepsze niż Covenant na bank. Nieśmiało daję okejkę.
Sister Machine Gun - Burn
Najtisów nie da się pomylić z wielu względów. Tutaj jest dużo dźwięków i to nawet ciekawie rozmieszczonych przestrzennie, ale wszystko jest takie płytkie. Gitara zduszona w klatce, za to masa świdrujących efektów, znowu chropowate dźwięki szaleją. Dodatkowo na wokalu też efekt. Przynajmniej bas jest naprawdę w porządku. Przyjemny refren, elegancki jest ten instrumentalny fragment, PRAWIE jak William Orbit, tylko, że u niego brzmienie jest tłuściutkie, przeznaczenie klubowe. Tu jest wszystko pomiędzy, a mnie takie monotonne pudrowanie trochę nudzi. No, trochę jeszcze jak demówka, od początku do końca to samo wrażenie. Wokalista pracuje na jakąś zmysłowość, ale pogrąża go aranż (i te wyłapane efekty). Daję kolejne szanse i rytm miejscami zaczyna wciągać, ale zaraz się wywala przez niepotrzebny dodatek. Ocena: ty no nie wiem/10.
Selah Sue - Right Where I Want You
Zaczynam się uśmiechać pod nosem, kiedy widzę kolejną śpiewającą panią, ale tutaj shodan atakuje w stylu Radia RAM, proszę państwa. Faktycznie, ten wokal aż prosi się o wykorzystanie w tego typu dobrych kawałkach R&B. Wszystko od linijki, ale trochę inne od reszty podobnie brzmiących rzeczy we wspomnianym nurcie. Głęboki bas, przyjemne drumsy, choć nie ma totalnego breakbeatowego odjazdu. Nie zawsze jest konieczny, bo wtedy faktycznie mógłby być problem z odróżnieniem jednej od drugiej. Całe szczęście, że te wszystkie akustyczne dodatki są pochowane. Drzemie tu potencjał na numer przeładowany patosem i pompą, ale udało się to zdusić, przez co efekt jest zupełnie inny, pozytywny. Po pierwszych odsłuchach to była moja faworytka.
The Cure - More Than This
Dłuższe to intro, słuchacz wytrzyma. Zakładam, że numer od początku do końca musiał być wykorzystany w jakimś epizodzie Z Archiwum X, bo jest okropnie rozlazły. To już nie jest żaden gotyk, żaden punk, nawet specjalnie żaden rock. Za pierwszym razem przyszedł mi do głowy Falco i to całkiem serio. Takie brzmienie kojarzy mi się z jakimś drugoligowym filmem telewizyjnym. Ja bym jeszcze mocniej dokręcił trip hopową śrubę, wyrazista perkusja, bardziej minimal aranż i byłoby godnie. Przynajmniej tak dobrze jak u Garbage. Na pewno przydałoby się lepiej to poprowadzić wszystko, jest tak przynajmniej o minutę za długo. Wokale wchodzą późno, ale potem dziwnie ciągną się do samego końca. Jak dev to wrzuca to nie jestem w ogóle zaskoczony, bo to brzmi jak naturalna kontynuacja pewnego trendu i takich wspominkowych/duchologicznych/tajemniczych emocji, ale gdyby to był Hien... to byłaby jedna z gorszych jego wrzutek xD
John Cale - Paris 1919
O, jaki ładny to utwór. Taki powabny. Taki szykowny. Wszystko ą ę. Muzyczny odpowiednik filmu kostiumowego. Ten sam problem miałem z Queen i Death on Two Legs. Tu przynajmniej nie dzieje się rockowy teatr, już wolę tego typu musical. Na dodatek jest też sekcja "la la la", więc testuje się tutaj moją tolerancję na ten zabieg. Najlepiej jest w środku, kiedy już na pełnej pachnie jakimś Dworzakiem, a Dworzaka lubię! Wywalić to skrzypcowe i byłoby bardzo dobrze, a tak jest w porządku, tylko w porządku. To taka zabawa w udawanie udawania, jak poczuję taką energię w muzyce to robi się naprawdę problem.
No i shodan wygrał, bez żadnych wątpliwości. Na podium wrzucam jeszcze Mentosa i Czeza.
Dragon Smok Dragona Smoka Dragonowego
fajnie jeśli taki zespół ma dla nas, z jakiegoś powodu, jeden najważniejszy numer, że wybranie innego nie podlega dyskusji
błąd jak Dragon
No dobra, w takim razie jestem i jak ktoś chce się dowiedzieć o co chodzi, to zapraszam do lektury.trochę losowy album track który jest fajny ale w sumie nic poza tym
Nie uważam wrzucenia Easy Money za błąd. King Crimson ma dla mnie takie znaczenie, epizody słuchania ich muzyki były na tyle intensywne, że w ich przypadku nie ma czegoś takiego jak jeden dobry utwór. Jedno najmocniejsze wspomnienie? To nie tutaj, sorry. Niech pierwszy w moją skromną osobę rzuci kamyczkiem ten, kto nigdy takiego wrażenia nie odczuwał wobec jakiegoś zespołu czy wykonawcy. Pozwalam sobie na wrzuty, które podlegają dyskusji, bo inaczej się nie da.
To nie jest losowy wybór, Easy Money i tak było wpisane w rozpiskę. Sprawdzałem swoje odczucia wobec innych najmocniejszych strzałów i w wielu przypadkach trochę wrażenie osłabło. Z płytą jestem jeszcze bardziej pewien swojego wyboru. Fałszywe byłoby wrzucanie czegoś i udawanie spuszczania się nad czymś pomimo tego, że rzadko słucham i tak naprawdę jakieś rzeczy (no Starless albo Epitaph np.) już mnie tak nie biorą, choć są dobre. To byłaby dopiero rekomendacja, a nie jest to mój zamiar numero uno tutaj.
Bardzo blisko były Eyes Wide Open i koncertowa wersja The ConstruKction of Light z 2003 roku.
Są zespoły, gdzie wybór nie jest prosty i zawsze będzie niedosyt. Jeśli ktoś to odbiera jako losowe - no trudno, ale słuchamy muzyki, nie konceptu wrzucania jakiegoś utworu tak na samym końcu. Easy Money otwierało mi klepkę na improwizacje, rocka, który sięga głębiej. Przez tego typu utwory zaczęła się faza na progrocka, której skutki jeszcze tutaj się objawią
Bardzo nieprzyjemne uczucie musieć się tłumaczyć, no ale nie ma innego wyjścia. Wyciągam wnioski na przyszłość i w paru miejscach przemyślę swoje typy.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Tyle, że wspomnień tu nie ma, bo jak Dev sam zwrócił uwagę, nie ma z tym żadnych wspomnień związanych, czym totalnie zmarnował ten numer i tbh nadal kompletnie nie rozumiem czemu go w ogóle wrzucał.Dragon pisze:29 wrz 2022 14:42kontynuacja pewnego trendu i takich wspominkowych/duchologicznych/tajemniczych emocji, ale gdyby to był Hien... to byłaby jedna z gorszych jego wrzutek xD
Teraz wiesz, co ja przechodzę z Shodanem w co drugiej kolejce.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Jak zwykle między wierszami i tak udało mu się coś wcisnąć o depresji, tęsknocie... nawet jak to tylko drobne wrzutki to wystarczyło. Pytanie, czy ten numer na takie podejście zasłużył xdHien pisze:29 wrz 2022 15:19Tyle, że wspomnień tu nie ma, bo jak Dev sam zwrócił uwagę, nie ma z tym żadnych wspomnień związanych, czym totalnie zmarnował ten numer i tbh nadal kompletnie nie rozumiem czemu go w ogóle wrzucał.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Typowy Dragon, kopanie leżącego.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Żeby te moje krucjaty jeszcze odnosiły jakiś skutek.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Ale na jaki skutek liczysz? Że wszyscy będą odbierać i oceniać utwory jak Ty? To nie wojsko 
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Czez
- Posty: 9728
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
Ty to Hien dobry jestes. Przy filmach zalapales focha, ze ktos nie bedzie ogladal filmu tak jak Ty chcesz zeby obejrzal, a teraz to samo w innej kwestii zarzucasz komu innemu 


Enjoy The Silence
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Ale co ma piernik do wiatraka? Gdyby Shodan mi napisał "posłuchaj tej piosenki na słuchawkach, w domu, przy zgaszonym świetle, tak będzie lepiej" to bym to zrobił bez gadania. Ale to czy mi się spodoba i jakie będą moje kryteria oceny, to już coś czego nikt nikomu nie może wmusić. Jeżeli nie widzisz różnicy między jednym, a drugim to pozdro.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
No ja też nie kumam tego "zarzutu", Czezu ty tam forsowałeś oglądanie filmów na smartfonie, na Boga. xD
W kwestii smoka to ja sam nie wiem, mam dużo rzeczy, które lubię, bo lubię i z którymi nie mam jakichś wartych wzmianki wspomnień, sam w sumie jeszcze w utworowej nie wrzuciłem żadnego kawałka Pink Floyd, bo po prostu nie mam takiej jednej kompozycji, do której mógłbym dopisać jakąkolwiek historię.
Dzisiaj pewnie moje recki tu wlecą, tylko nadmienię, że te brytyjskie skojarzenia kolegi Jakuba są... dość oryginalne. Nie żebym dissował, ani nic, może to ja za bardzo uległem sile skojarzeń i może przez to siłą rzeczy jeśli miałbym ten swój kawałek "lokalizować", to szukałbym go gdzieś we francuskiej knajpie pod wieżą Eiffela, ale w życiu bym go nie wiązał z Wielką Brytanią. xd Intrygujące.
W kwestii smoka to ja sam nie wiem, mam dużo rzeczy, które lubię, bo lubię i z którymi nie mam jakichś wartych wzmianki wspomnień, sam w sumie jeszcze w utworowej nie wrzuciłem żadnego kawałka Pink Floyd, bo po prostu nie mam takiej jednej kompozycji, do której mógłbym dopisać jakąkolwiek historię.
Dzisiaj pewnie moje recki tu wlecą, tylko nadmienię, że te brytyjskie skojarzenia kolegi Jakuba są... dość oryginalne. Nie żebym dissował, ani nic, może to ja za bardzo uległem sile skojarzeń i może przez to siłą rzeczy jeśli miałbym ten swój kawałek "lokalizować", to szukałbym go gdzieś we francuskiej knajpie pod wieżą Eiffela, ale w życiu bym go nie wiązał z Wielką Brytanią. xd Intrygujące.
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Lol to Ty mentos coś słabo muzę ogarniasz cheba. Koleżka jest z Walii, muza wali fasolką po bretońsku na kilometr
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
No wiem, że jest z Walii, ale mnie to wali(i), to nadal nie brzmi brytolsko
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Brzmi brytolsko w opór, to jest tak zaśpiewane, że za chwilę po tej piosence tylko czekasz na jakiś skecz Monty Pythona
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
nie znacie sie
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Mentos pewnie myśli, że w UK wszystko brzmi jak Song 2
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Bardziej jak dżingiel BBC
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA