Best of Forum III

Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Re: Best of Forum III

Post 20 lut 2023 14:20

No fakt. Poprawiłem.
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 21 lut 2023 03:07

Sandra - Maria Magdalena

Jakoś tak niedawno sobie uświadomiłem, że w toku tej zabawy wracam do pewnych okresów i momentów w moim życiu zdecydowanie częściej niż do innych - odnoszę wrażenie, że w sumie to się nie wychylam za bardzo z pierwszej połowy poprzedniej dekady. No wiadomym jest, że to był okres mojego wkraczania w dorosłość, które w moim przypadku polegało na studiowaniu pierdyliona kierunków, zamulaniu w necie oraz słuchaniu gargantuicznych ilości muzy (momentami to aż się sam sobie dziwię, że mam jakiekolwiek wspomnienia), no ale wiadomix - to był etap pośredni między byciem niedojrzałym gówniakiem na smyczy starych a byciem dorosłym człowiekiem z problemami typu praca, zobowiązania czy dostawanie kosza od ćpunek. No, powiedzmy, bo wcale aż tak różowo nie było, ale mimo wszystko życie bardziej przypominało okładkę Loveless niż teraz. xd W każdej razie oba te etapy mojego jestestwa łączy fakt, że w ich trakcie muzyka nie odgrywa(ła) w moim życiu AŻ TAK istotnej roli co wtedy - nie ukrywam, że słucham o wiele mniej, niż tę parę lat temu, zupełnie nie ogarniam nowości i porzuciłem jakiekolwiek ambicje związane z szeroko pojętym ZNANIEM SIĘ na niej. Tak, wiem, że piszę te słowa na forum MUZYCZNYM.
Mimo to postanowiłem poszukać w odmętach mojej pamięci czegoś, co mógłbym ulokować z jakimkolwiek okresem przed 2010 rokiem. Olśnienie przyszło jak zawsze z tego samego źródła - [informacja o źródle dostępna dla subskrybentów MINTAJ+]. Przypomniało mi to, o tym jak pierwszy raz świadomie usłyszałem tę piosenkę. Było to lato roku 2006, ja byłem na "wczasach" u mojego wujka na Lubelszczyźnie. Mój wujas był dość specyficznym połączeniem samotnego nerda w średnim wieku oraz rolnika i hodowcy gołębi - lubiłem doń jeździć w dziecińśtwie, kiedy obecność komputera oraz dekodera z dostępem do Eurosportu i Polsatu 2 w domu były luksusami na poziomie przynajmniej klasy średniej wyższej. No i to on sprzedał mi hasło "Depeszowca wal z gumowca", którym ubarwił swoją historyjkę o tym jak napierdalał depeszów w 90sach xd.
Na tych "wczasach" to niby trochę wiało wacem, ale nie do końca, bo z jednej strony siedziałem i gierczyłem prawie cały czas, a z drugiej - nie potrzebowałem wiele więcej do szczęścia, robiłem to na lepszym komputerze oraz w dodatku dostałem kupę płyt z przegranymi gierkami, które wówczas miały dla mnie wartość może nie ogromną, ale większą niż teraz (hej, to były czasy, w których nie miałem nawet internetu w domu!). No i dostałem w ramach prezentu coś, co mogło mieć rację bytu w tamtej epoce czyli ODTWARZACZ MP3 Pentagrama, z jakąś śmieszną ilością pamięci. Jego zawartość generalnie przyprawiała mnie o ból zębów - jakieś hiphopy typu ten od shodana z poprzedniej kolejki, biedaskładanki energy, jakieś randomowe gówno i ta jedna z nielicznych piosenek, która była akceptowalna i do której chciało mi się nawet czasem wracać.
Z Sandrą to generalnie miałem tak, że długi czas to raczej nie traktowałem jej poważnie i szczerze mówiąc jakiś tam renesans popularności zaliczyła u mnie w okolicach 2019 roku, w okresie kiedy to już na dobre poodrzucałem prawie wszystkie bzdurne, muzyczne konwenanse. Może daleko mi do bycia jakimś fanem, ba, nie jestem nawet największym fanem na tym forum, ale generalnie SZANUJĘ i doceniam i nawet miło wspominam płytkę, którą onegdaj podrzucił tu Melczet. No i mam też jakiś szczególny stosunek do tego kawałka, bo siłą rzeczy przenosi mnie do tego 2006 roku, do czasów zupełnie innych niż współczesne, do epoki która jednocześnie była chujowa i jednocześnie spoko, bo z perspektywy czasu człowiek się zastanawia jak w tamtych warunkach dawał radę, a z drugiej to i tak wszystko zmieniało się na znacznie lepsze (dygresja: Może to głupie, ale w roku 2006 ostatni raz w życiu jechałem Maluchem i generalnie fakt, że w tamtym czasie było ich widać na ulicach zdecydowanie mniej jest dla mnie nieformalnym symbolem znacznego skoku cywilizacyjnego, jaki miał miejsce po wejściu do Unii Europejskiej). Okresu Mundialu w Niemczech oraz premiery Gothica 3. Okresu, w którym rządził PiS i kiedy to człowiek nie spowiedział się, że zaraz to się zmieni. Okresu, w którym byłem nielubianym w gimnazjum nerdem i kiedy to człowiek nie spodziewał się, że zaraz to się zmieni. Okresu, w którym kończę tę notkę, bo odnoszę wrażenie, że wchodzę w jakieś pretensjonalne tony, a ja nie jestem żaden Gombrowicz, tylko zwykły cham z Wrocławia.
Bierzcie i słuchajcie tego po prostu.
https://www.youtube.com/watch?v=NP4LZZGYI5E
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 21 lut 2023 06:52

"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 21 lut 2023 08:18

Louie Austen - Hear My Song

Musiał na fali poprzedniej udanej kolejki rozpędza się i wjeżdża z kolejnym hitem. Jezu jakie to jest przyjemne to głowa mała. Taki jakiś niby broken beat z lounge'owym pianinkiem, powtarzaną w kółko jedną frazą a żre jak mało co. Początkowo miałem większy dysonans między tym bicikiem a croonerskim śpiewem ale potem bardziej się to w całość ułożyło, nie jest to aż tak odległe jak klarnet na noworomantycznym podkładzie Kur, ogólnie całość robi mi vibe jakiegoś numeru który mógłby lecieć w radyjku w GTA 2, tam były z grubsza takie numery totalnie generic, muzakowate do bólu mające reprezentować jedynie określony gatunek muzyki i nic więcej jakby, ale to najprzyjemniejszy muzak jaki słyszałem od dawna. Z tego względu paradoksalnie nawet bałbym się sprawdzać teraz cokolwiek więcej od Louiego aby nie zatrzeć tego wrażenia. To może być złoty strzał na miarę Obsidian.

Red Box - Stay

O, Hien jak na zawołanie wraca w klimaty swojej szufladki. Zgrabny melancholijny kawałek, ale z taką nutką nadziei jakby. Co by nie mówić nasz kolega Kuba jest po prostu dobry w tych klimatach i tu często może załapać łatwe okejki z mojej strony. Na fali powrotów do Waszych wrzutek albumowych nieco kojarzy mi się to z no-man ze Schoolyard Ghosts, niemniej tu nie ma Tima z którym tam trochę miałem problem, i jest ciut pozytywniej jakby. Ma ten numer też taką filmową jakość w sobie, widziałbym go na dużym ekranie w jakimś rom-comie z Hugh Grantem czy coś.

Manfred Mann's Earth Band - Demolition Man

Manfreda Manna kojarzę w dwóch różnych wcieleń, jedno to lata 60. i przebój Doo Wah Diddy, drugie to lata 70. i Blinded By The Light zgrabnie samplowane w pewnym numerze rapowym. Tu przechodzimy w lata 80. i otrzymujemy cover numeru The Police, i... zabawna rzecz - ja ten numer znam, ale w postaci jeszcze innego coveru. Zanim Manfred Mann to coverowała ten numer też Grace Jones (1981 rok bodajże) na płycie Nightclubbing gdzie wspierana była przez rytmiczny duet Sly & Robbie, legendy reggae:

https://youtu.be/WNw7ZkdWtos

Z tego względu na wejściu już jestem trochę zbiasowany bo Grace bardzo lubię i za tą jej inność ją sobie cenię. Wersja MMEB jest mimo wszystko bardzo spoko, to nadal dobry przebój choć zrealizowany raczej kliszowo ejtisowo. Na pewno jest to też wersja lepsza od oryginału i solowej wersji Stinga, nawet wydaje mi się bardziej filmowo brzmieć w ich wydaniu, ot spoko hicik dla mnie.

Bring Me The Horizon - Follow You

No Dragon też całkiem ładnie zaskoczył tym razem. Wracamy do opowiadań z cyklu "Wspomnienia młodego Roberta" i ja bardzo lubię to wydanie, czasem w tej bestce mam tak że muzyka staje się nieraz sprawą drugorzędną przy Waszych opisach. Tu mogłoby tak być ale utwór jest równorzędny i obie rzeczy żyją w pełnej symbiozie, soundtrack zgadza się z obrazami z opisu idealnie. Zaskoczył ten numer bo po takim wstępie nie pomyślałbym że to może skręcić w takie ostrzejsze emo-rockowe tony, ten kawałek jest totalnie skrojony aby wywoływać feelsy i ja słuchając tego wspominam własne młodzieńcze dramy i czuję drobne ukłucie w serduchu po latach nadal. Bardzo miła odmiana z całym szacunkiem dla tego całego świata interesującej elektroniki którą zwykł nas Dragon raczyć.

Twenty One Pilots - Heathens

Byłem przekonany że przyjdzie mi tu mehnąć znowu na wujową wrzutkę ale nie wiem, może to trochę kwestia dobrego sequencingu tej kolejki że ta wrzutka po odsłuchaniu wrzuty Dragona dobrze mi wchodzi bo pozostaję w takim nastoletnim mindsecie nadal, ten numer to w sumie taki radiowy rap dla dzieciaków trochę bardziej (jak i ten film chyba, który widziałem swego czasu - czy to nie jest kawałek z napisów końcowych?). Nie będę się znęcał bo nie muszę, jest w porządku, mocno radiowa rzecz, pewnie sam z siebie po to nie sięgnę ale gdyby poleciała w radiu to nie przełączę stacji. Biorąc pod uwagę że na polski rap mehnąłem a wcześniejszą Dido znałem można uznać że lepszy taki rydz jak nic.

Sandra - Maria Magdalena

No nie, jak zobaczyłem co mentos wrzucił to najpierw przewróciłem oczami a potem przewróciłem się z krzesła i zrobiłem fikołka. Mój stosunek do Sandry jest już raczej dość znany, nie przepadam za tą panią, aczkolwiek z rzeczy które dotychczas wrzucał Melczet były znośne wyjątki na albumie jak i ten numer z lat 90. był też znośny. Ale Ma Ryja Magda Lena to nie polubię raczej, drażni mnie tu Sandra wokalem dość mocno, tona kiczu wypływa i nie umiem tego słuchać nieironicznie. Żal jedynie produkcji Pana Cretu bo tu całkiem funky bassline pogrywa i roztrwoniony został na tak płytki kawalek. Odbiorę zatem ten numer jako mem, taki trolling ze strony miętusa i poczekam jak wróci w chwale, bo wiem że ten osobnik potrafi miewać momenty kiedy tylko nie wrzuca evergreenów (w albumach lepiej mu to wychodziło).
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 21 lut 2023 09:07

Louie Austen - Hear My Song

Dev sprzedał mi Austena jakoś w czasach stricte covidowych. Last mówi, że to był maj 2020 r.
To było w ramach naszej wymiany. Z materiału, który wtedy dostałem podobało mi się wszystko, ale najbardziej „Hear My Song” właśnie, a oprócz tego „Remember”. Byłem wtedy mocno zaskoczony, że Musiał czegoś takiego słucha, a z drugiej strony, jak wszyscy zdążyliście się przekonać, człowiek ten potrafi być muzycznie nieprzewidywalny. To, co uderza mnie w tym utworze, to przepiękny, nocny vibe tułania się po mieście. W bardzo 00sowym stylu. Do croonerów to ja miałem słabość od lat, zresztą wystarczającym świadectwem była obecność Sinatry w albumach. Nie chce mi się rozpisywać nad tym kawałkiem, bo to trochę jak rozgrzebywanie bardzo ładnego tortu, nie warto go dziabać, patrzeć co jest w środku i analizować to, trzeba go żreć.
No, ale to pianino, nienachalna, fajna elektronika, przyjemny, gęsty bit… no jest tu dużo dobrych i dobrze zrealizowanych składników, ale oczywiście najbardziej błyszczy wokal.

Bardzo zazdroszczę tego koncertu Austena, ma którym był Musiał. To mi przypomina o koncercie Granta w Chorzowie, o którym się dowiedziałem przez przypadek, w ostatniej chwili, albo jak byliśmy z Musiałem na Dagny, na imprezie zorganizowanej praktycznie tylko dla norwegów xD. Pamiętam jak mi Dev wysyłał foty tego wieczora i filmiki, to było takie zajebista, cała ta otoczka, ten lokal, rezerwacja stolika zamiast biletu, ten typ z eskortą. No lol, po prostu, a jednocześnie totalnie mi to pasuje do Austena. Świetny kawałek, świetne wspomnienia OPa (gangam style) i jednak z najbardziej klimatycznych (jako całość) wrzutek tej zabawy.

Marika - Bezsenność w Warszawie

O ile Shodan ma opinię pana i znawcy śpiewających pań, tak Murzyn niekoniecznie, zwłaszcza jeśli chodzi o polskich wykonawców. Śpiewające Polki, do tej pory były raczej takie sobie w rozdaniu murzyńskim, więc jak zobaczyłem Marikę w 00sowej fryzurze, to miałem flashbacki z lilowskiego wietnamu. No, ale ok. Włączam i mogę powiedzieć, że jest spoko. Murzyn opisał kontekst i wychodzi na to, że Marika chciała mieć na koniec płyty coś bardziej edgy, lekko eksperymentalnego. Eksperymenty dla eksperymentów, jako kaprys, często bywają doświadczeniem cringowym. No i tutaj trochę tak jest, a trochę nie. Otóż cały kawałek jest świetny… dopóki Marika nie śpiewa, mówi, czy co tam robi. Jej głos brzmi kopiuj/wklej, tekst jest słaby, sposób w jaki śpiewa sugeruje, że nie było tu żadnego pomysłu na ten wokal. Nie znam się na tej lasce, więc odpaliłem jakiś inny kawałek z tej płyty („Uplifter”). O ile jakiegoś mega-talentu tu nie stwierdzam, to jest lepiej, w zasadzie pod każdym względem (ok, teksty nadal cringują) i podoba mi się to jak Marika śpiewa. Wychodzi zatem, że połowicznie miałem rację, „Bezsenność w Warszawie” to jest taki trochę kaprys, ale kaprys muzycznie bardzo fajny.

Manfred Mann's Earth Band - Demolition Man

Wrócił Melki i od razu zapodał coś typowo Melki-corowego, coś za czym się tęskniło podczas jego nieobecności. Niby klasyczny rock, ale jednocześnie z kosmosu. Rzadko pojawiają się w tej zabawie covery i też trochę inaczej o nich myślę i inaczej je traktuję. Ta wersja „Demolition Man” brzmi jednocześnie bardziej i mniej klasycznie niż wersja The Police. W oryginale, nigdy nie zwróciłem uwagi na ten utwór, mimo że go słyszałem. Po prostu średnio mi się podobał. Wersja Manfreda wchodzi mi chyba bardziej, chociaż jest tez bardzo ejtisowo-plastikowa. Jak zwykle w przypadku wrzutek Melkiego, moje uczucia są mieszane. To nie jest generalnie rodzaj muzyki, w którym się lubuję, ale też jest w tym coś intrygującego. Większość propozycji Melkiego wraca do mnie po czasie, więc ten utwór również wróci.

Bring Me The Horizon - Follow You

Był czas, że zarzucałem Dragonowi śladowe ilości Dragona w Dragonie, no ale widzę, że Smoku się powoli przełamuje i pozwala sobie na bardziej osobiste wrzutki (a przynajmniej otwarcie osobiste, a nie ukryte za profesorskimi analizami). Utwór jest bardzo spoko, lubię takie rzeczy, gdybym miewał guilty pleasures, to bym pewnie tak to katalogował, ale na szczęście nie muszę. Gdyby Smoku nie napisał o metalowym rodowodzie, to bym pewnie tego sam nie wychwycił, bo te elementy są tutaj tak schowane w miksie, że w sumie głównie poznaję po perkusji, że ten band kiedyś metalował. Takie pop emo wychodzi, ale lubię sobie posłuchać takich rzeczy. Nawet powiem, że żałuję, że takie piosenki nie były popularne kiedy byłem w gimnazjum, czy liceum. Tzn, w zasadzie emo wtedy zaliczało revival, ale mówimy tu o takich zespołach jak Tokyo Hotel. Kiedy zaczęły wypływać bandy emo, których faktycznie mógłbym zacząć słuchać (np. Fall Out Boy), to już byłem na studiach i muzycznie tkwiłem w kompletnie innym miejscu. Jedyna grupa z czasów liceum jaka mi się w bardzo luźny sposób kojarzy z taką rozwrzeszczaną, rozemocjonowaną stylistyką i jakiej słuchałem dosyć mocno, to Linkin Park. Ale ja wtedy też pozowałem na poważnego metala. Śmiesznie się złożyło, bo akurat zapuściłem włosy, co było spowodowane chęcią zobaczenia jak to jest, a nie wtapiania się w jakąś subkulturę, czy coś. Ale przez to oraz przez to, że się ubierałem na czarno (bo DM), zostałem w pierwszej liceum z miejsca uznany za metala i dobry rok z hakiem funkcjonowałem jako metal-pozer (aż ściąłem włosy, które sięgały już do pasa), bo to była pierwsza w moim życiu przepustka do przynależenia, jakiegoś szacunu, itd. A że zbudowane to było na kłamstwie (przynajmniej w pewnym stopniu, bo metal ogólnie lubiłem), to heh, niech pierwszy rzuci kamień, itd.
Trochę popłynąłem z własnymi wspomnieniami, ale musiałem się trochę uwstecznić wiekowo, żeby jakoś bardziej wdrożyć w narrację Dragona z czasów nastoletnich. Zwłaszcza, że byłem dzieciakiem dosyć emocjonalnym, a do tego zadurzającym się często i gęsto, po czym mocno przeżywającym kosze, których nie było, bo nawet nie zagadałem xD Jezu, zabawne jak taka muzyka przywołuje te kretyńskie uczucia z czasów kiedy się było źrebakiem i jakie to jest, mimo wszystko, uniwersalne. Dobry w wuj jest ten kawałek.

21 pilots – Heathens

Wuja zaskakuje. Tak jak przy Melkim mam czasami wrażenie, że podbiera bestkę mamie, to u Shodana w drugą stronę, mam wrażenie, że podbiera kawałki dzieciom. Jeszcze kilka lat temu, bym grubo śmiechnął, gdyby mi ktoś powiedział, że Artur (uuuu) taki utwór wrzuci do bestki życia. No, ale wrzucił. „Suicide Squad” z 2016 r. lubię, nie wiem czemu, chyba ze względu na wspomnienia i klimat. Utworu tego w ogóle nie pamiętam, ale pewnie tam był. Bo ten kawałek szczerze mówiąc, nie zapada jakoś bardzo w pamięć. Brzmi jak blend wszystkiego co leci w radiu. Trochę rapu, trochę współczesnego popu i popowej elektroniki. Powinienem napisać coś wkurwiającego ala „no, to faktycznie brzmi jak nagrane do jakiegoś filmu”, ale błagam, miejmy rigcz. Wuja ostrożnie wraca na dobre tory. O ile nie zostałem totalnie powalony na kolana, to mi się to generalnie podoba. Słucham już czwarty raz, pewne elementy zaczynają powoli zapadać w pamięć, nie jest to tak zapominalne jak się z początku może wydawać. Kto wie, może z czasem spodoba się jeszcze bardziej? Szanse są spore. EDIT: po czasie numer daje radę, jest dobrze.

Sandra – Maria Magdalena

Z początku zareagowałem jak Murzyn, bo wrzuty Mentosa naprawdę przypominają czasami włączenie jakiejś zetki, czy coś. Jednocześnie nie mogę udawać, że nie mam wspomnień związanych z tym utworem i zaraz o tym napiszę. Generalnie, mój resurgence zainteresowania Sandrą (chociaż to średnie słowo, bo tego zainteresowania wczesniej nie było) przypada na niezbyt odległy czas, bowiem +/- środek 2018 r. Nie będę wchodził w szczegóły czemu tak się stało, bo to nie jest w ogóle interesująca historia, generalnie to był ciężki i nieprzyjemny okres mojego życia i dużo wspomnień z tamtego czasu to nie są przyjemne sprawy.
Były jednak momenty lepsze i do takich zaliczam pewien dzień, który spędziłem w towarzystwie znanego Wam i lubianego Adriana M. Tenże, zaproponował wyjazd nad Jeziorsko, taki żeby se pogadać o życiu z ładnym landszaftem w tle i jakoś się wyluzować. Kiedy tam jechaliśmy, ja, naczelny hejter ejtisów, zaskoczyłem Musiała proponując Sandrę (co dla niego miało podwójny wymiar humorystyczny, ale nie będę tu sypał cudzymi kartami). Miałem wtedy taki żelazny zestaw utworów Sandry: Maria Magdalena, Secret Land, Innocent Love i Little Girl. No i słuchaliśmy tego, a bliżej celu, przerzuciliśmy się na Depeche Mode, więc widzicie, że było grubo xD Kiedy słyszę „Marię M.” to mam przed oczami tamten wyjazd, i to jest najpozytywniejsze skojarzenie z tym miauczeniem. Bardziej na sucho: nie mam nic do tego kawałka, potrafi się wkręcić i pomimo koszmarnej, ejtosowej aranżacji, potrafię tego słuchać bez krzywienia się, a nawet lepiej, z jakimś lekkim, giocondowskim uśmiechem. Gdyby nie te szczątki miłych wspomnień, to pewnie bym tę wrzutę zjechał, ale już sam nie wiem. Odbieranie muzyki naprawdę zależy od chwili i sytuacji, mnie te piosenki trochę pomagały w ciężkich czasach, to też nie będę się nad nimi znęcał. Jedno wiem na pewno, Sandra miała więcej do zaoferowania, niż sugeruje ten kawałek. A i tak wiadomo, że Mentos to wrzucił, bo wrócił Melki, i można było załapać łatwą okejkę.


Kolejka jest spoko, różnorodna, niemal młodzieżowa (najbardziej przydziadersowałem ja i Mentos). Austen uber alles, ale ja go znałem wcześniej i to mój ulubiony jego kawałek, więc trochę sie nie liczy. Poza tym wysoko Dragon i Wuja. Sandra zajmuje specyficzne miejsce, gdzieś pomiędzy parsknięciem śmiechem, a nostalgicznym westchnieniem. Melki tradycyjnie do przegryzienia, pomimo prostoty utwory, a Murzyn, niestety, znowu bliżej mehnięcia (ale nie ma tragedii).
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 21 lut 2023 10:12

stripped pisze:
21 lut 2023 08:18
ten numer to w sumie taki radiowy rap dla dzieciaków
Niepotrzebnie chyba to w ogóle próbujesz traktować jako rap? Bo to nie jest muzyka rap mimo, że gość chwilami rapuje.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 21 lut 2023 10:15

Ja bardziej odnoszę wrażenie, że gość chwilami śpiewa, a większość to rap. I również odebrałem to jako rap. Ale ja się nie znam.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 21 lut 2023 10:28

shodan pisze:
21 lut 2023 10:12
stripped pisze:
21 lut 2023 08:18
ten numer to w sumie taki radiowy rap dla dzieciaków
Niepotrzebnie chyba to w ogóle próbujesz traktować jako rap? Bo to nie jest muzyka rap mimo, że gość chwilami rapuje.
Ale to akurat jest rap? Rap ale nie hip hop, więcej to ma z popem wspólnego ale rapują jednak, tak jak Macklemore czy dawniej jakieś Gym Class Heroes może ale rapują.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 21 lut 2023 10:38

No i o to mi chodziło właśnie.
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 21 lut 2023 11:20

Hien pisze:
21 lut 2023 09:07
Tak jak przy Melkim mam czasami wrażenie, że podbiera bestkę mamie, to u Shodana w drugą stronę, mam wrażenie, że podbiera kawałki dzieciom.
Na pewno nie. Od córki podpatrzyłem tylko kiedyś Billie Eilish. Ale ona znała tylko kilka singli, więc dawno zostawiłem ją w tyle w tym temacie. Za to córka podbierała często coś ode mnie. :D
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 21 lut 2023 11:23

Pewnie Recoil hehe
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 21 lut 2023 11:37

Recoil akurat nie. Ale parę innych było. :P
Hien pisze:
21 lut 2023 09:07
A i tak wiadomo, że Mentos to wrzucił, bo wrócił Melki, i można było załapać łatwą okejkę.
To samo pomyślałem xd
Hien pisze:
21 lut 2023 09:07
aż ściąłem włosy, które sięgały już do pasa
Hien i włosy do pasa? :/ Nieźle.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 21 lut 2023 11:54

Niczego nie żałuję, było to ciekawe przeżycie, które teraz jest całkowicie poza moim zasięgiem. Ostatecznie wygrało lenistwo, bo nie chciało mi się wstawać rano pół godziny wcześniej żeby umyć te włosy i żeby zdążyły wyschnąć. Wróciłem potem do długich włosów na chwilę, na przełomie 2008 i 2009 roku, ale to już nie była taka długość.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 6483
Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
Ulubiony utwór: World in My Eyes
Lokalizacja: właściwa

Post 21 lut 2023 15:41

Ja już długich włosów mieć nie będę, a i tych krótkich coraz mniej... Bywa.
Dziś nie wrzucę tekstu, po prostu nie mam jak nad tym przysiąść (wrócę koło 21 dopiero i jeszcze inne rzeczy są do ogarnięcia). Mam nadzieję, że jutro się uda, a jak nie, to pewnie w czwartek-piątek chwila się znajdzie (oby). O Tears for Fears pamiętam.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 21 lut 2023 16:42

Tutaj ode mnie odpowiedź wskoczy jutro/pojutrze, Tetris for Febris od piątku można oczekiwać
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 21 lut 2023 17:09

Ja tu wrzutkę zrobię jak się skończy ta kolejka, zapowiadam się jakoś na przyszły tydzień.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 21 lut 2023 19:13

Ja to mam tyle prania do zrobienia, że nie wiem czy w tym miesiącu.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 22 lut 2023 11:04

Louie Austen - Hear My Song

Na początku nie byłem przekonany do tego utworu, ale im więcej słuchałem, tym było lepiej. Bardzo przyjemny klimat muszę przyznać. Opis deva przeczytałem szczerze mówiąc dopiero po kilku odsłuchach i wtedy na dobre otworzyłem się na gościa. Poczułem w pełni ten klimat opisywany przez deva podczas występu na żywo. Pomogła dodatkowo okładka. Elegancki i towarzyski gość w białym gajerku i kapeluszu śpiewający na luzie w takim stylu, skory do rozmów z gośćmi i nawet popijający z nimi drinki to coś fantastycznego. Też zazdroszczę koledze Adrianowi takiego przeżycia, bo sam chętnie bym się na taką imprezę pisał. To dużo bardziej musiało być zaje.biste, niż słuchanie tego samego w domu. Louie rzeczywiście śpiewa w kółko to samo, muzycznie jest cały czas to samo, ale jest super. Pianino bardzo mnie jara. Trąbka też. Że o rewelacyjnym wokalu nie wspomnę. Mógłbym sobie usiąść w fotelu ze szklaneczką whiskey, zapętlić ten utwór i słuchać cały wieczór. Świetna rzecz. A dev dorobił do tego taką otoczkę swoim opisem, że już w ogóle.

Red Box – Stay


Tutaj oczywiście bezbłędnie można by w ciemno stawiać, czyja to propozycja. Melancholijna ballada z męskim wokalem to oczywiście domena Hiena. Piękna ta piosenka. Zgadzam się z Murzynem, że może to się kojarzyć z no-man, a to już dla mnie coś. Zgadzam się też, że mogłoby to być wykorzystane w jakimś klimatycznym filmie. Prosty utwór na gitarę i pianino, bardzo przyjemny wokal i piękna melodia. Podejrzewam, że spróbuję całego albumu, bo to zbyt w moim też stylu, żeby nie spróbować. W ogóle styl Hiena jest dość bliski mojemu, z tym, że u mnie częściej występują kobiety na wokalu.
No i nie po raz pierwszy zazdroszczę Kubie tych wycieczek po Polsce z ojcem i wspólnego słuchania muzyki. To jest coś naprawdę fajnego. Pozostają fajne muzyczne wspomnienia z każdego wyjazdu. Ja zawsze byłem i właściwie jestem skazany na słuchanie muzyki w samotności.

Marika - Bezsenność w Warszawie

Nie znam kompletnie Mariki ani jej muzyki. Nie wiem, jak brzmi jej pozostały repertuar, ale Bezsenność w Warszawie jest bardzo spoko. Zgadzam się, że wokalnie jest tutaj bardzo przeciętnie, tak jakoś niby nawet nijako. Marika śpiewa bez życia w głosie. Sama barwa głosu też niezapamiętywalna zbytnio, no ale prawdopodobnie tak tu miało być. I w sumie wcale mi to nie przeszkadza. W każdym razie bardzo podoba mi się budowa utworu. Ta zwrotka na początku i końcu jest bardzo dobra. Fajnie spina utwór tą wokalną klamrą w całość. A instrumentalny środek bardzo ciekawy. Bryluje jazzujący saksofon, któremu wtóruje pianino i dobry bit. Tempo jest zmienne, co bardzo lubię. Fajny klimat się tu wytwarza. Może nawet w tle za dużo jest tych różnych przeszkadzajek i część z nich bym nawet wyciął. Ale generalnie jestem mocno na tak.

Manfred Mann's Earth Band - Demolition Man

W ogóle nie pamiętałem tego utworu w wykonaniu The Police czy Stinga, więc z chęcią sobie przypomniałem. To taki utwór dosyć typowy dla Stinga właśnie i w sumie w jego solowym wykonaniu podoba mi się najbardziej. I ze względu na ostrzejsze brzmienie gitar jak i ze względu na wokal Stinga, który bardzo lubię. Ale MMEB też brzmi nieźle. Rytmiczny, energetyczny numer brzmiący „grzeczniej” niż u Stinga. Rzeczywiście bardzo ejtisowo. To też może nie jest mój najbardziej ulubiony styl muzyczny, ale czasami fajnie i takich rzeczy posłuchać. Wkręca się z czasem coraz bardziej.

Bring Me The Horizon - Follow You

Dragon zagrał tutaj dosyć nietypowo, jak na siebie myślę. W ogóle rozpisał się nam tutaj bardziej o swoich pacholęcych latach niż o samej muzyce. Zresztą już przy okazji Paktofoniki tak było. Ale to dobrze. Fajnie się czyta takie historie o młodzieńczych rozterkach kolegów z forum muzycznego. Szczególnie gdy są ściśle powiązane z tematami muzycznymi. Ja sam nigdy w sumie nie próbowałem żadnej lasce imponować muzyką w ten sposób co kolega Robert, ale go rozumiem.
A co do samego utworu – to mam odczucia trochę mieszane. Podoba mi się początek i zwrotki. Takie bardzo spokojne i klimatyczne. Naprawdę niezłe. Trochę gorzej jest w refrenach, gdy wokalista zaczyna drzeć japę. Bardzo nie lubię takiego stylu. Przez to zawsze czułem niechęć do np. Linkin Park. Tak więc refreny do wycinki jak dla mnie. Reszta jest spoko.

Sandra - Maria Magdalena

Seba podebrał utwór z podwórka Melkiego. Ciekawe, czy spytał w ogóle o zgodę. :D
Ja Sandrę to oczywiście znam od grubo ponad 3 dekad, choć nigdy nie słuchałem jej w jakimś większym zakresie. Nigdy nawet nie słyszałem całego albumu aż do 2022 roku. Ale za moich młodych lat to była bardzo popularna pani. Idealnie wpisywała się ze swoją muzyką w klimat lat 80’. I Maria Magdalena to jest sztandarowy tego przykład. Wtedy takie aranżacje królowały i się podobały. Dzisiaj mogą już wywoływać uśmieszek, bo zalatuje kapciem i kiczem. Nie wiem, czy chciałbym tego słuchać za często. Raczej nie, wolę bardziej współczesną muzykę. Ale sentyment jednak działa i czasami warto posłuchać takich utworów. Bo utwór jest dobry. Nie najlepszy w dyskografii Sandry, ale spoko. Charakterystyczna przedpotopowa aranżacja może już teraz co wrażliwszych nawet odstraszać. Szczególnie tych z młodszego pokolenia. To normalne. Ale ja już swoje lata mam i pamiętam jaki to był kiedyś hicior. Obowiązkowy na każdej domowej imprezie czy szkolnej dyskotece. Przywołuje fajne wspomnienia. A wspomnienia trzeba pielęgnować. Tym bardziej, że czas zaciera pewne rzeczy w pamięci. A muzyka jest na pewno jedną z tych rzeczy, która potrafi te wspomnienia przywołać.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 23 lut 2023 23:45

Podobno działa: "Melki i Dragon co jest?"
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 23 lut 2023 23:49

Dragon pisze:
21 lut 2023 16:42
Tutaj ode mnie odpowiedź wskoczy jutro/pojutrze, Tetris for Febris od piątku można oczekiwać
Jak do tej pory pojedynczy odsłuch, bdz później.