Best of Forum III
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Tydzień to nie dwa.Hien pisze:11 kwie 2023 09:25A prosiłem Wuja, ogarnąć przed świętami. No sorry, ale prawie dwa tygodnie, to już jest żart.
Ostatnia wrzutka tej kolejki miała miejsce 04.04 czyli we wtorek. Ja w piątek rano wyjeżdżałem, a do tego czasu też nie miałem za bardzo czasu posłuchać. Nie chcę zresztą czegoś robić po łebkach.
Jutro nadrobię utwory, a do soboty album, bo w niedzielę znowu wyjeżdżam na 4 dni do Krynicy Morskiej na manewry. Taki intensywny miesiąc się trafił.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Przed tą Krynicą sobie wrzutkę uszykuj, żeby potem nie było, że i na to czekamy bo Wuja gdzieś pojechał, gdzie nie ma neta i nam o tym daje znać przez neta.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Sądzisz, że Was oszukuję?
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
No Wuja, to nie ja pisałem na forum, że "nie mam neta" xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Lol dobra Panowie, żarty żartami, i tak wiemy że to zwykłe wymówki - że ktoś ma pracę albo co gorsza jakieś życie rodzinne, wujek zwyczajnie gra na czas bo kończą mu się wrzuty więc obsłuchuje kolejne nowe śpiewające Panie o których zaraz będzie wciskał kit że słuchał ich w Syrii 20 lat temu albo coś 
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Czasami wyjeżdżałem z lasu gdzieś, gdzie była cywilizacja albo wychodziłem na plażę, gdzie telefon łapał sygnał.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
No nic, ja przez tę dwutygodniową kolejkę, muszę wywalić jeden numer z listy (na jakiś czas przynajmniej). Ewidentnie ta zabawa zalicza muł, bo kiedyś kolejki potrafiły iść kilka dni, każdy się jarał i czekał na numery innych z wywieszonym jęzorem. Teraz to przypomina już chodzenie do szkoły.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Czasami też człowiek jest bardziej zajęty. Zwyczajnie. Dawno nie miałem tylu wyjazdów i pracy w robocie.
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Hien w ostatnich dniach w trybie prowodyra-marudy, zjawisko też cyklicznie zachodzi
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
no i niszczyciela światów
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Ps. Dev zakomunikował mi wczoraj, że odchodzi ze wszystkich bestek, tak więc jak widać jesteśmy skazani na granie w szóstkę, zawsze kiedy ponad te liczbę wychodzimy, to trwa to krótko. Jak Porcupine Tree kolega Musiał będzie miał siły na zabawę, to niech wtedy wraca (w każdej chwili), a póki co życzymy szybkiej rekonwalescencji.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
No to spora strata niestety. Zawsze szkoda, jak skład się uszczupla.
Też życzę koledze szybkiego powrotu w nasze szeregi.
Też życzę koledze szybkiego powrotu w nasze szeregi.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Lepiej odpocząć niż się zmuszać, co tez Ci Wuja próbowałem uzmysłowić, jak ja chciałem odpocząć od ligi, a Ty zacząłeś lamentować, że w takim razie nie ma sensu robić ligi.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Nie o to mi chodziło. Chciałem tylko zwyczajnie zrobić pauzę wszystkim. Nie jest nas tutaj dużo, więc ubycie jednej osoby z takiej ligi to duża strata.
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Zanim zrobię sobie przerwę celem podratowania skołatanego zdrowia psychicznego (praca, studia, jeszcze już 1/3 nogi jestem w Zgierzu, choć po drodze dowiedziałem się, że właściwie w Warszawie będę musiał być co weekend niemal), chcę dopiąć loose ends. Także oto jestem.
The Bottle
Oh wow, to jest dobre! Luz bijący z tego kawałka otula mnie wiosną, która w końcu zechciała zawitać do Miasta Stołecznego<TM>. Zrobiło się cieplej, jest mocniej zielono, kwiaty na drzewach i krzewach, a ja się pochorowałem xD Zabawne, że aż tak sflaczałem, albowiem pierwszy raz całą tę kolejkę przesłuchałem w ubiegłym tygodniu i najlepiej podszedł mi właśnie ten numer. TIME AFTER TIIIME, leciutki bicik, leciutki flecik (faktycznie są tu echa Jethro Tull), głos wokalisty jest tak groovy, że jestem aż zaskoczony, iż nikt nie wepchnął tego na żadne RAM cafe. Totalnie by się tam odnalazło (albo jest, ale nie mam jeszcze wszystkich kompilacji, które ukazały się jak dotąd). NANANANANANANANA (BATMAN), nucę sobie pod nosem i się jaram. Właściwie nie mam nic więcej do powiedzenia, to jest po prostu super, ewidentnie potrzebuję zajrzeć do butelki lol. Podoba mi się bezapelacyjnie. Kawał fajnej muzy.
Easter Dinner
Tematycznie, klimatycznie, rockowo? Jakoś mi tytuł i setting w ogóle nie pasują do charakteru tej muzyki, w której przy trzecim odsłuchu kupiły mnie organy na wejściu. Gitara, która odpala się po chwili przypomina Corroboree van Dycka i Kaskasa z OST do NFS2 (mapa z Australią, polecam), potem jest tylko lepiej. Kawałek trochę generikowego rocka bez generikowego rocka. Wokal, perka, fajny, zapadający w pamięć i ucho refren, Hienałcze sprzedaje znów porcję zaskakującej muzyki. Też czuję tutaj mariaż końcówki lat 80. (ale w rockowym ujęciu) i lat 90. (w tym samym ujęciu), bardzo ładne i zgrabne połączenie. Obok The Bottle najczęściej posuwany przeze mnie numer tego rozdania. Ciekawe info z tym Thiefem, w sensie, rzadko się raczej zdarza, żeby ludzie byli tak wszechstronnie rozpięci na dość odległych od siebie stronach xD Kuba zachęcił do zapoznania się z resztą ich twórczości, może nawet znajdę na to czas. Kapitalna wrzuta, daję okejkę, chylę copkę, podpalam Zgierz.
Can't Help Falling in Love
Znam ten numer (tzn. tę wersję) dłużej, niż byłbym to w stanie przyznać. W latach 90. chyba każda stacja radiowa w Polsce katowała to w nieskończoność, zresztą nadal się zdarza. Odpalcie STARS.TV, a na pewno zobaczycie wideo przynajmniej raz w ciągu dnia. Co mogę powiedzieć... Nie jestem i nigdy nie byłem wielkim fanem Elvisa, choć ta piosenka w jego wykonaniu mi się akurat zawsze podobała. Jednocześnie Elvis - choć sam dużo coverował - miał to szczęście, że covery jego wersji były z reguły lepsze, choć skrajnie inne - dość wspomnieć Always on My Mind Sex Shop Boys. Fajnie się słucha UB40 (ciekawe, zawsze wiedziałem, że ten numer to jakiś 1991 rok), przywołuje wspomnienia, luzackie czasy bycia szczylem, generalny mamtowdupizm w odniesieniu do wszystkiego. To jest takie reggae, które jest przeze mnie tolerowane, mocno elektroniczne, jedną nogą w ejtisach, poza tym, kurde, nostalgia. Mam jej duże pokłady w sobie i nigdzie się one nie wybierają, takie rzeczy jak to są dla niej świetnym paliwem. Niech się tylko jeszcze cieplej zrobi, daję znak jakości.
Culture Shock
Dragon zapodaje dragon-core, ale jest... fajne. Podoba mi się muzyczna siła tego numeru, który przecież nie jest specjalnie rozbudowany, ostry, czy agresywny, ale daje mi taki vibe xD Prawdopodobnie kwestia wszystkich gliczów dźwiękowych w tle, robią robotę mocno. Głos wokalisty również fajnie pasuje do całości, użyte przeszkadzajki sprawnie korelują z tytułem, powtarzane w refrenie FUCK YOURSELF CHOKE YOURSELF zachęcają do... eksploracji własnych kinków? Dobrze wchodzi, jednocześnie jest tak, jak napisałem wyżej, ale też spokojnie mogę potraktować tę nutę jako taką muzykę tła, neutralną wręcz, dobrze mi się do tego pracowało w ubiegłym tygodniu xD Good shit, Smoku potrafi zapodać coś naprawdę przyjemnie zaskakującego. Zastanawia mnie tylko - a może to już było powiedziane, tylko ja jestem niepamiętnym cymbałem - gdzie i w jakich okolicznościach odkrywał taką muzykę, dlaczego ja w Zgierzu nigdy nawet nie natknąłem się na taką nazwę jak Death Grips (jednocześnie skądś ją kojarzę, tylko nie wiem skąd lol). Fajne, dobre, będę se słuchał, a co.
Super Trouper
Abba to jest recurring motive w moim życiu, rodzice to fani chyba od zawsze, jedna ciotka też sroga fanka, moja pierwsza baba była wielką fanką (na 19-te urodziny zabrała mnie do kina na... Mamma Mia lol), ale też powiedzmy sobie szczerze, tych kawałków NIE SPOSÓB nie znać. Trzeba żyć pod kamieniem, w piwnicy, platońskiej jaskini, nie wiem, Abba to jest fenomen światowy, trochę jak Bitelsi, Coca-cola i marksizm-leninizm. Każdy o tym słyszał, każdy słyszał ich. Ja nigdy nie byłem w stanie traktować tej muzyki w 100% serio, tzn. zawsze miałem wobec niej lekko bekowe podejście, bo i ona dla mnie niosła pewien ładunek beki. Ot, taki słodki pop-disco band skrajnie grzecznych ludzi, którzy wyglądali jak Twoje dwie ciotki i dwóch wujów, co to czasem śpiewali w kościelnym chórze. Ten obraz był tak bardzo zakorzeniony w mojej głowie, że jak ktoś bardziej znający ich backstory powiedział mi, że te dwie słodkie pary od słodkich radiowych piosenek przewalało w studio tony dragów to ciężko było mi w to uwierzyć xD (inna sprawa, że nie chciało mi się tego weryfikować). Melczet przywalił jednym z bardziej obvious hitów, osobiście postawiłbym na innego konia, ale nie mogę nie dać znaku jakości nawet, jeśli nie jestem fanem i w ogóle wciąż się trochę śmieję. Ta muzyka się po prostu broni, jest tak poprawna, że aż dobra choćby tylko przez to. Nie sposób nie zacząć nucić, nie sposób nie zacząć machać nóżką. Essa.
In the Aeroplane Over the Sea
Miętus zaprasza mnie w rejony muzbawki, których nigdy nie chciałem sprawdzać dla samego i czystego bycia edgy (oraz nieskrywanej, płynącej mi z tego przyjemności). Wszystkie te kolaże okładek albumów wrzucane przez tych samych i wyglądających tak samo 20-parolatków fleksujących się tym, że słuchają DOBREJ MUZYKI (wszyscy tam słuchają dokładnie tego samego, mógłbym zrobić bingo) przyprawiają mnie z reguły o mdłości i sprawiły, że niemal znienawidziłem Radiohead xD Doprowadziło to do sytuacji, w której zacząłem odkładać na święty nigdy przesłuchanie rzeczy, z którymi chciałem zapoznać się lata temu, byle tylko nie dać (komu właściwie?) satysfakcji ze słuchania tego samego, co ONI. Seba mnie bardzo wyręcza w tym zakresie, najpierw Songs About Fucking, wcześniej Spiritualized, teraz to xD Przyznam szczerze, nie wiem, czego się spodziewałem, ale chyba nie tego. Ot, muzyka - chyba - alternatywna? Może indie? Może jedno i drugie? Gitary fajne, trąbka w tle też, wokal trochę zamęczał, ale parę odsłuchów poleciało. Spiritualized przesłuchiwałem płytą, NMH raczej mi tego nie wciśnie, ale z drugiej strony, teraz gardzę muzbawkowiczami jeszcze bardziej, a nic lepszego mnie teraz nie spotka, także dzięki Seba <3
The Bottle
Oh wow, to jest dobre! Luz bijący z tego kawałka otula mnie wiosną, która w końcu zechciała zawitać do Miasta Stołecznego<TM>. Zrobiło się cieplej, jest mocniej zielono, kwiaty na drzewach i krzewach, a ja się pochorowałem xD Zabawne, że aż tak sflaczałem, albowiem pierwszy raz całą tę kolejkę przesłuchałem w ubiegłym tygodniu i najlepiej podszedł mi właśnie ten numer. TIME AFTER TIIIME, leciutki bicik, leciutki flecik (faktycznie są tu echa Jethro Tull), głos wokalisty jest tak groovy, że jestem aż zaskoczony, iż nikt nie wepchnął tego na żadne RAM cafe. Totalnie by się tam odnalazło (albo jest, ale nie mam jeszcze wszystkich kompilacji, które ukazały się jak dotąd). NANANANANANANANA (BATMAN), nucę sobie pod nosem i się jaram. Właściwie nie mam nic więcej do powiedzenia, to jest po prostu super, ewidentnie potrzebuję zajrzeć do butelki lol. Podoba mi się bezapelacyjnie. Kawał fajnej muzy.
Easter Dinner
Tematycznie, klimatycznie, rockowo? Jakoś mi tytuł i setting w ogóle nie pasują do charakteru tej muzyki, w której przy trzecim odsłuchu kupiły mnie organy na wejściu. Gitara, która odpala się po chwili przypomina Corroboree van Dycka i Kaskasa z OST do NFS2 (mapa z Australią, polecam), potem jest tylko lepiej. Kawałek trochę generikowego rocka bez generikowego rocka. Wokal, perka, fajny, zapadający w pamięć i ucho refren, Hienałcze sprzedaje znów porcję zaskakującej muzyki. Też czuję tutaj mariaż końcówki lat 80. (ale w rockowym ujęciu) i lat 90. (w tym samym ujęciu), bardzo ładne i zgrabne połączenie. Obok The Bottle najczęściej posuwany przeze mnie numer tego rozdania. Ciekawe info z tym Thiefem, w sensie, rzadko się raczej zdarza, żeby ludzie byli tak wszechstronnie rozpięci na dość odległych od siebie stronach xD Kuba zachęcił do zapoznania się z resztą ich twórczości, może nawet znajdę na to czas. Kapitalna wrzuta, daję okejkę, chylę copkę, podpalam Zgierz.
Can't Help Falling in Love
Znam ten numer (tzn. tę wersję) dłużej, niż byłbym to w stanie przyznać. W latach 90. chyba każda stacja radiowa w Polsce katowała to w nieskończoność, zresztą nadal się zdarza. Odpalcie STARS.TV, a na pewno zobaczycie wideo przynajmniej raz w ciągu dnia. Co mogę powiedzieć... Nie jestem i nigdy nie byłem wielkim fanem Elvisa, choć ta piosenka w jego wykonaniu mi się akurat zawsze podobała. Jednocześnie Elvis - choć sam dużo coverował - miał to szczęście, że covery jego wersji były z reguły lepsze, choć skrajnie inne - dość wspomnieć Always on My Mind Sex Shop Boys. Fajnie się słucha UB40 (ciekawe, zawsze wiedziałem, że ten numer to jakiś 1991 rok), przywołuje wspomnienia, luzackie czasy bycia szczylem, generalny mamtowdupizm w odniesieniu do wszystkiego. To jest takie reggae, które jest przeze mnie tolerowane, mocno elektroniczne, jedną nogą w ejtisach, poza tym, kurde, nostalgia. Mam jej duże pokłady w sobie i nigdzie się one nie wybierają, takie rzeczy jak to są dla niej świetnym paliwem. Niech się tylko jeszcze cieplej zrobi, daję znak jakości.
Culture Shock
Dragon zapodaje dragon-core, ale jest... fajne. Podoba mi się muzyczna siła tego numeru, który przecież nie jest specjalnie rozbudowany, ostry, czy agresywny, ale daje mi taki vibe xD Prawdopodobnie kwestia wszystkich gliczów dźwiękowych w tle, robią robotę mocno. Głos wokalisty również fajnie pasuje do całości, użyte przeszkadzajki sprawnie korelują z tytułem, powtarzane w refrenie FUCK YOURSELF CHOKE YOURSELF zachęcają do... eksploracji własnych kinków? Dobrze wchodzi, jednocześnie jest tak, jak napisałem wyżej, ale też spokojnie mogę potraktować tę nutę jako taką muzykę tła, neutralną wręcz, dobrze mi się do tego pracowało w ubiegłym tygodniu xD Good shit, Smoku potrafi zapodać coś naprawdę przyjemnie zaskakującego. Zastanawia mnie tylko - a może to już było powiedziane, tylko ja jestem niepamiętnym cymbałem - gdzie i w jakich okolicznościach odkrywał taką muzykę, dlaczego ja w Zgierzu nigdy nawet nie natknąłem się na taką nazwę jak Death Grips (jednocześnie skądś ją kojarzę, tylko nie wiem skąd lol). Fajne, dobre, będę se słuchał, a co.
Super Trouper
Abba to jest recurring motive w moim życiu, rodzice to fani chyba od zawsze, jedna ciotka też sroga fanka, moja pierwsza baba była wielką fanką (na 19-te urodziny zabrała mnie do kina na... Mamma Mia lol), ale też powiedzmy sobie szczerze, tych kawałków NIE SPOSÓB nie znać. Trzeba żyć pod kamieniem, w piwnicy, platońskiej jaskini, nie wiem, Abba to jest fenomen światowy, trochę jak Bitelsi, Coca-cola i marksizm-leninizm. Każdy o tym słyszał, każdy słyszał ich. Ja nigdy nie byłem w stanie traktować tej muzyki w 100% serio, tzn. zawsze miałem wobec niej lekko bekowe podejście, bo i ona dla mnie niosła pewien ładunek beki. Ot, taki słodki pop-disco band skrajnie grzecznych ludzi, którzy wyglądali jak Twoje dwie ciotki i dwóch wujów, co to czasem śpiewali w kościelnym chórze. Ten obraz był tak bardzo zakorzeniony w mojej głowie, że jak ktoś bardziej znający ich backstory powiedział mi, że te dwie słodkie pary od słodkich radiowych piosenek przewalało w studio tony dragów to ciężko było mi w to uwierzyć xD (inna sprawa, że nie chciało mi się tego weryfikować). Melczet przywalił jednym z bardziej obvious hitów, osobiście postawiłbym na innego konia, ale nie mogę nie dać znaku jakości nawet, jeśli nie jestem fanem i w ogóle wciąż się trochę śmieję. Ta muzyka się po prostu broni, jest tak poprawna, że aż dobra choćby tylko przez to. Nie sposób nie zacząć nucić, nie sposób nie zacząć machać nóżką. Essa.
In the Aeroplane Over the Sea
Miętus zaprasza mnie w rejony muzbawki, których nigdy nie chciałem sprawdzać dla samego i czystego bycia edgy (oraz nieskrywanej, płynącej mi z tego przyjemności). Wszystkie te kolaże okładek albumów wrzucane przez tych samych i wyglądających tak samo 20-parolatków fleksujących się tym, że słuchają DOBREJ MUZYKI (wszyscy tam słuchają dokładnie tego samego, mógłbym zrobić bingo) przyprawiają mnie z reguły o mdłości i sprawiły, że niemal znienawidziłem Radiohead xD Doprowadziło to do sytuacji, w której zacząłem odkładać na święty nigdy przesłuchanie rzeczy, z którymi chciałem zapoznać się lata temu, byle tylko nie dać (komu właściwie?) satysfakcji ze słuchania tego samego, co ONI. Seba mnie bardzo wyręcza w tym zakresie, najpierw Songs About Fucking, wcześniej Spiritualized, teraz to xD Przyznam szczerze, nie wiem, czego się spodziewałem, ale chyba nie tego. Ot, muzyka - chyba - alternatywna? Może indie? Może jedno i drugie? Gitary fajne, trąbka w tle też, wokal trochę zamęczał, ale parę odsłuchów poleciało. Spiritualized przesłuchiwałem płytą, NMH raczej mi tego nie wciśnie, ale z drugiej strony, teraz gardzę muzbawkowiczami jeszcze bardziej, a nic lepszego mnie teraz nie spotka, także dzięki Seba <3
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Pan Musiał szef, ja tam czekam na come back juzz
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Nawet upadły Musiał wjeżdża przed wujkiem...
SHAME
SHAME
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
UPADŁY MUSIAŁ
Proszę zmienić mój nick na defaultional, HALO ADMINI
Proszę zmienić mój nick na defaultional, HALO ADMINI
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Czuję się jakbym obwieścił śmierć JEZUSA, a ten zmartwychwstał po jednym dniu żeby znowu umrzeć. Jednocześnie pokazując jak bardzo Wuja daje dupy w tej kolejce. Umarł Musiał, niech żyje Musiał.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn