Best of Forum (Albumy) vol. 2
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Meczet to pewnie jeszcze Małego Dużego nie słuchał, więc pożegnaj się z Alphacentauri. Ja tej płyty na majówkę nawet nie biorę xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
A szkoda, bo na wiosnę to świetny materiał jest 
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
I tak jest zima xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Good lorddevotional pisze:26 kwie 2023 07:47W sumie powinienem podziękować Mentosowi, najlepsze bzykanie od dawna
Dobra, dość![]()
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
To niech się jeszcze wypowie w temacie była Mentosa, Dragon.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
W temacie bzykania?
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Kisnę xddddddddddddd
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
No, a czego? Muzyki?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
To się nadaje do forumowych złotych ustdevotional pisze:25 kwie 2023 23:50UDERZ W STÓŁ A MENTOS NAPISZE PRZED TOBĄ LOL. A tak jeszcze nawiążę do tego, co napisał Golas - laska lubi Depeche Mode, ale zatrzymała się na PTAku xD
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Jak Ci idzie Melki słuchanie Wielkiego Czarnego?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Hehe racja zmyj mu ten uśmieszek z twarzy
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Pochwalić się, a potem "przeprosić", top 1 cringe moment 2023 na forum dewotów
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Jeszcze nie idzie; dziś ruszę; i liczę na to, że pójdzie szybko
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Ale na pewno nie bezboleśnie 
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Przy odpowiednim nastawieniu, może pójść bardzo szybko
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Podejrzewam, ze chodzi o seks - ocenił dyrektor Elektrowni Bełchatów
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Seksu na tej płycie tak naprawdę nie ma, temat wypłynął tylko dlatego, że Musiał chciał się pochwalić, że poruchał, a Dragon jako jedyny przeczytał teksty.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Podejrzewam, że nie chodzi o Depeche Mode. ~DMateusz po przeczytaniu nowych postów z ostatnich 24 godzin.Dragon pisze:26 kwie 2023 12:06Podejrzewam, ze chodzi o seks - ocenił dyrektor Elektrowni Bełchatów
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Kurczę pieczone, dziś chyba sześć razy zabierałem się i za płytę, i za jej opisywanie, i za każdym razem rzucałem to w diabły.
Big Black - Songs About Fucking
Jak pierwszy raz przeczytałem opis Mintaja, jak pierwszy raz przeczytałem, że to jest album, który jest na wkurzenie, że się go słucha, jak człowieka coś wnerwi, to pomyślałem: prawie na pewno będzie jazgot, będzie paskudne brzmienie, będzie coś źle przyswajalnego. Sprawdziło się
. Za pierwszym razem
. Sam tytuł, okładka, zawartość to jak kompletne przeciwieństwo tego, co zazwyczaj słyszymy i widzimy w dużych mediach. Więc skierowane do tych, którzy tego nie cierpią. A, że takich, szczególnie dzisiaj, ale pewnie i w chwili wydania, jest dużo, to tak sobie tłumaczę ową kultowość albumu.
Ależ w tym jest energii, czuję się tak, jak wtedy, kiedy pierwszy raz słuchałem Historii podwodnej Lecha Janerki. Tu jest to samo, ten sam angst, ta sama wściekłość na świat, tylko podana w jeszcze bardziej radykalnej formie. Jak było do przewidzenia, po pierwszym odsłuchu pomyślałem: tak, to jest taki syf, jakiego się spodziewałem, jest syf, do którego nie chce mi się wracać... ale nie do końca! Jest w tym coś, co od razu chwyta i po większej liczbie odsłuchów krystalizuje się w bardziej uporządkowaną materię dźwiękową (dotąd rekord był chyba przy yesowych Bramach Delirium i bitwie na instrumenty, tu poszło znacznie szybciej, ale też materiał jest dużo łatwiejszy). Generalnie po pierwszym razie w ogóle nie odróżniałem kawałków, ale wiedziałem, że do tego wrócę i nie tylko z powodu bestki. Sieczka, rąbanka, tak, witamy w dźwiękowym piekle (albo raju, skoro to się stało kultowe).
W kolejnych odsłuchach zacząłem odróżniać poszczególne ścieżki. Spodobał mi się cover The Model (ja jednak wolę to w wersji Das Modell
) z wyraźnie zaznaczonym, charakterystycznym motywem. Tu jest po prostu radykalnie odmieniona dobra piosenka! Te kawałki są jednak całkiem uporządkowane. Krótkie, wściekłe, z jakąś myślą. To się jednak wydaje mocno przemyślane, wcale nie tak bałaganiarskie i na żywioł, jak myślałem za pierwszym razem. Pamiętam, że podobne miałem wrażenie przy Starless & Bible Black King Crimson i to też jest płyta kipiąca wściekłością i agresją (i może właśnie dlatego potem do niej nie wracałem?) W jakimś małym klubie (typu Leśniczówka) chciałoby się usłyszeć taki materiał, mógłby być niezły szoł! W tej tępej furii jest metoda, sobie myślałem. Potem coraz mniej myślałem o furii, a więcej o tym, że tu są radykalnie brzmiące, ale intrygujące kawałki. Od skrajności do skrajności. Radykalizm i duża pewność siebie w prowadzeniu określonej wizji (w którymś momencie, jak się już sporo naczytało o różnych muzycznych radykałach, którzy koniecznie nie chcą przynależeć do głównego nurtu, a stanowić jego negatyw, wchodzi to zupełnie dobrze). To He's A Whore to prawie jak jakiś Danzig/Misfits, nie wiem, czemu, ale z nimi mi się skojarzyło.
Tak, rozumiem, czemu to się ludziom podoba (chyba). W ogóle: na pewne rzeczy jestem mocno zły i może dlatego to wchodzi dobrze? Dobrze, że tutaj jest jak podczas wizyty Najmana na Jasnej Górze, czyli nikogo nie ma
. Uszy krwawią, uszy się z tym męczą, może to dobrze wchodzi aż do zmęczenia?
Kawałków muzycznie nie odróżniłbym od siebie. Zgadzam się z Devem, jest w tym coś pretensjonalnego, ale chyba tak się właśnie zdobywa popularność, nie? W każdym razie na tę chwilę to jest dla mnie na dalekim planie, ale wiem, że jest. Aha, wiem, śmieszy mnie nazwanie tego niezalem, bo moim zdaniem to się z wieloma bardzo popularnymi muzykami doskonale dopełnia, jak yin i yang, jak czerń i biel
. Stripped ma chyba rację, że to się nie nadaje na słuchawki, bo rozsadziłoby mózg.
I wszystko to w oderwaniu od walorów estetycznych, których, powiedzmy szczerze, za wielu tu nie ma, to się nie nadaje do słuchania ani w spokojny dzień, ani przy ludziach. Wokalista drze japę, brzmienie raczej nie w moim typie i raczej tylko w wydaniu studyjnym, live byłaby rzeźnia. Okładka wulgarna. Nie wiem, co o tym pomyślę, jak się zupełnie ułoży, zapewne ocena mocno spadnie. A może nie. Zależeć będzie też od tego, czy się coś jeszcze bardziej wściekłego znajdzie.
Syf, kiła i mogiła (w założeniu), a ja się czuję jak grabarz
. Zdecydowanie, może i przypadkiem, Sebie wyszła jedna z propozycji roku.
A co do bycia bucem to powiem tak: fajnie jest takiemu typowi być bucem, mniej fajnie, jak sądzę, innym obcować z takim bucem
Big Black - Songs About Fucking
Jak pierwszy raz przeczytałem opis Mintaja, jak pierwszy raz przeczytałem, że to jest album, który jest na wkurzenie, że się go słucha, jak człowieka coś wnerwi, to pomyślałem: prawie na pewno będzie jazgot, będzie paskudne brzmienie, będzie coś źle przyswajalnego. Sprawdziło się
Ależ w tym jest energii, czuję się tak, jak wtedy, kiedy pierwszy raz słuchałem Historii podwodnej Lecha Janerki. Tu jest to samo, ten sam angst, ta sama wściekłość na świat, tylko podana w jeszcze bardziej radykalnej formie. Jak było do przewidzenia, po pierwszym odsłuchu pomyślałem: tak, to jest taki syf, jakiego się spodziewałem, jest syf, do którego nie chce mi się wracać... ale nie do końca! Jest w tym coś, co od razu chwyta i po większej liczbie odsłuchów krystalizuje się w bardziej uporządkowaną materię dźwiękową (dotąd rekord był chyba przy yesowych Bramach Delirium i bitwie na instrumenty, tu poszło znacznie szybciej, ale też materiał jest dużo łatwiejszy). Generalnie po pierwszym razie w ogóle nie odróżniałem kawałków, ale wiedziałem, że do tego wrócę i nie tylko z powodu bestki. Sieczka, rąbanka, tak, witamy w dźwiękowym piekle (albo raju, skoro to się stało kultowe).
W kolejnych odsłuchach zacząłem odróżniać poszczególne ścieżki. Spodobał mi się cover The Model (ja jednak wolę to w wersji Das Modell
Tak, rozumiem, czemu to się ludziom podoba (chyba). W ogóle: na pewne rzeczy jestem mocno zły i może dlatego to wchodzi dobrze? Dobrze, że tutaj jest jak podczas wizyty Najmana na Jasnej Górze, czyli nikogo nie ma
Kawałków muzycznie nie odróżniłbym od siebie. Zgadzam się z Devem, jest w tym coś pretensjonalnego, ale chyba tak się właśnie zdobywa popularność, nie? W każdym razie na tę chwilę to jest dla mnie na dalekim planie, ale wiem, że jest. Aha, wiem, śmieszy mnie nazwanie tego niezalem, bo moim zdaniem to się z wieloma bardzo popularnymi muzykami doskonale dopełnia, jak yin i yang, jak czerń i biel
I wszystko to w oderwaniu od walorów estetycznych, których, powiedzmy szczerze, za wielu tu nie ma, to się nie nadaje do słuchania ani w spokojny dzień, ani przy ludziach. Wokalista drze japę, brzmienie raczej nie w moim typie i raczej tylko w wydaniu studyjnym, live byłaby rzeźnia. Okładka wulgarna. Nie wiem, co o tym pomyślę, jak się zupełnie ułoży, zapewne ocena mocno spadnie. A może nie. Zależeć będzie też od tego, czy się coś jeszcze bardziej wściekłego znajdzie.
Syf, kiła i mogiła (w założeniu), a ja się czuję jak grabarz
A co do bycia bucem to powiem tak: fajnie jest takiemu typowi być bucem, mniej fajnie, jak sądzę, innym obcować z takim bucem