Best of Forum III

Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 15 maja 2023 16:17

Zapomniałem wyedytować "WRITTEN", ale teraz z tego kisnę, niech zostanie xD
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 15 maja 2023 17:24

Black Charlemagne

Już się boję kolejnej płytki od Musiałowskiego. Jest czego, gdy cała płyta ma brzmieć tak jak Charlemagne. Talk Talk to nie jest, choć odnoszę wrażenie, że ten projekt przynajmniej do tego momentu ewoluował w podobny sposób jak band Hollisa. Nie wiem czemu, ale zawsze myślałem, że to nie jest brytyjski zespół. Wonderful Life brzmi na tyle specyficznie, że prędzej kojarzyłem takie granie z Niemcami. Szarlemejn to granko ogołocone ze wszystkich ozdobników, ot najzwyklejsza balladka z ducha melancholijna. Przez ten "zapowiadany" początek mieszały mi się bestki w głowie, bo przecież na Glasshouse mamy kawałek, który startuje w ten sam sposób. Głęboki, niski głos trochę jak Cave leci nad usypiającym, niespecjalnie wymyślnym tłem. Refren ma niezłą melodię, dzieje się tam wreszcie coś. Nie za dużo, ale lepsze niż nic lub totalnie przezroczyste rzeczy. Na feelsach bazuje, odpowiedniej pogodzie się opiera. Bardziej jesieniarskie niż wiosenne. Drewniane tarasy, żółte i brązowe liście w obejściu, taka sytuacja. Muzyczny odpowiednik herbaty z melisą. Potrzebuję silniejszych środków.

Sokół & Oxy.Gen Angela

Odpaliłem numer na JuTube i uśmiechnąłem się pod nosem. Dobrze pamiętam czasy kolabo Sokoła z Pono w ramach Teraz Pieniądz W Cenie. Uderz w Puchara, W Aucie, wszechobecne PROSTO, przeróbki w wykonaniu Grupy Operacyjnej w ramach Fristajlo na VIVIE (Ugryź suchara). Kolorystyka, font na okładce, charakterystyczne facjaty. Kawałek jest przypisany do ich drugiej wspólnej płyty i z niej nie przypominam sobie tak dobrze przyjętych singli. Chyba pomału zaczęło brakować paliwa w baku. Do Sokoła pewnie jeszcze wrócę w którymś momencie, bo jest wiele nieoczywistych związków z jego muzyką w moim skromnym żywocie. Wojciecha docenia się za charyzmę i zdolność prowadzenia ciekawych narracji. W tym przypadku jest sporo żenaduwy, za pierwszym razem brzmiał mi bardziej jako Żyto z ostatniej płyty z Noonem niż Sokół sam w sobie. W ogóle dziwna sprawa, bo to nigdy nie był dla mnie bardzo blokerski raper. Idealny kompromis między takim Penerem a Łoną. W karierze ma parę wybitnych współprac, potrafi dobrze korzystać z potencjału współpracowników. Nie znam kompletnie Oxygene, ale ten instrumental robi znakomitą robotę. Wielkomiejski klimat przyjemnie mijającego wieczoru. Słuchałem z przyjemnością, za którymś razem aranż po prostu przeważył. W środku robi się mała ewolucja, bardziej motoryczny segment przed instrumentalnym finałem zaskoczył. Trudno o feelsy w moim przypadku, tutaj byłoby o to łatwiej te 10-13 lat wcześniej. Teraz podelektuję się samym nastrojem, ale to i tak bardzo dużo. Mudżyn wraca na dobre tory!

Dadi Cool 10 Years

Nie lubię Eurowizji i unikam jak ognia, ale że dysponuję queerostagramem, to co roku widzę dziesiątki znajomych wrzucających ślady oglądania transmisji, podniety kolejnym ciekawszym kawałkiem lub wybitną choreografią czy ciuszkiem. Na grupce starotelewizyjnej jakiś czas temu ktoś wrzucił wiadomy kawałek Telex i jest to jedyny numer z całego tego przedsięwzięcia, który darzę większym uczuciem. Nie moja zabawa, co zrobić. Szanuję przynajmniej za kolorowy anturaż i sranie na głowy prawicowych dzbanów. Muzycznie kompletnie nic ciekawego. Przy pierwszym odsłuchu odpuściłem sobie czytanie opisów, a mimo to miałem z tyłu głowy skojarzenie z typowo eurowizyjnym formatem piosenki. Mieści się w trzech minutach, teoretycznie chwytliwe, ale w praktyce za bardzo pogmatwane. Tak, dzieje się za dużo, a właściwa melodia rozmywa się w masie dodatków, pomysłów na każdą część osobno, które razem tworzą specyficzny bohomaz. Nie dałbym nawet funta kłaków, że to islandzka propozycja, brzmi jak modelowa produkcja rodem ze Stanów. Taneczny produkt. Fajnie, że wzbudza to u ludzi dobre reakcje.

Irene Cara Flashdance... What a Feeling

Od razu lepiej. Ejtisami pachnie na kilometr, ale do takich rzeczy warto wzdychać. Soczyste elektroniczne brzmienie, w ogóle wszystko tutaj jest dobrze staroszkolne, ma czas wybrzmieć, wyraźnie wedrzeć się do głowy, a do tego nie gubi tanecznego pierwiastka. Takich mostków z gitarkami już się nie robi, chyba że ktoś chce wyraźnie nawiązywać do klasyki tego typu grania. Nigdy od początku do końca nie słyszałem, dlatego dodatkowo doceniam chórki idące w ostatnich sekundach, robi się soulowo wręcz na moment! Moroder nigdy mnie specjalnie nie interesował i nie zachwycił - tutaj sprawdza się rewelacyjnie. Oczywiście najpierw poznałem wersję Global Deejays. Kiedy myślę o tym kawałku, to zawsze pierwsza do głowy przychodzi unowocześniona wersja. Nie ma jednak podjazdu do oryginału. Znam go też jakiś czas, ale nie tak długo.

Jessie Ware The Kill

O ile Glasshouse jest miejscami niemożliwie nijakie, tak tutaj już wjeżdża coś więcej. Za produkcję odpowiada dobrze nam znany James Ford. W przeciwieństwie do Depeche Mode proponuje jednak trochę bardziej oczywiste patenty, ale działają i jest spoko. Jeśli już kręcić się w rytm, to w bardzo spokojny sposób. Prędzej robi dobrze głowie niż biodrom. Zamiast drewnianego rytmu idzie coś bardziej żywego. Punktem wyjścia są syntezatorowe pasaże rodem z jakiegoś Stranger Things na kiju, nakładające się arpy. Później do tej dżungli przedostają się przebłyski słońca. Dzisiaj zaskoczyło specyficzne przejście i lekka zmiana nastroju w środku, Jessie chwyta nas za rączki i wyprowadza z gęstego lasu na polanę z widokiem na coś pięknego. Cieszę się chwilą. Chyba jednak warto sprawdzić, o co tyle zachodu z What's Your Pleasure. U Seby dzieje się coś i ja chyba łapię skalę powagi sytuacji, bo to naprawdę dobry numer, który WAŻY. Lubię takie potańcówki w myślach, które jeszcze tworzą gęsty klimacik.

Olivia Rodrigo happier


Trudno będzie pobić tę propozycję. Shodan nie ma szans rzucić czegoś bardziej oczywistego i podobnego do reszty. Czegoś, co tak bardzo podoba mu się u innych śpiewających pań, co ma równie dzisiejszy aranż, nieciekawą perkę i od początku do końca elegancko stoi w miejscu. Trochę jak u Taylor Swift, ale przede wszystkim przypomina Billie Eilish. Nie mam już słów w słowniku na opisywanie tego samego enty raz. Zaskakujące, że Wujas nie dał szansy od razu, toż to modelowy przykład kolejnego udanego artystycznego romansu. Trzy, cztery razy wystarczy na jakieś trzy, cztery lata.

Największy grower w trakcie kolejki? Jessie Ware. Największy sentyment do pewnych czasów? Angela. Hotel? Trivago.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 16 maja 2023 08:19

Wuja co, znowu w Turcji? Bo o M i M to nawet nie pytam.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 16 maja 2023 09:04

Dzięki panom M&M nie muszę gnać na złamanie karku. :D
Dzisiaj bedzie.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 16 maja 2023 09:37

Śmiechy śmieszkami, ale to faktycznie tak działa psychologicznie. Choćby z tego powodu, że TY byłeś w Turcji, to praktycznie cała reszta czekała do Twojego powrotu.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 16 maja 2023 14:00

Black – Charlemagne

Black to dla większości ludzi zapewne taki wykonawca jednego hitu. I nie ma się co dziwić, bo i dla mnie takim dotychczas był. Wiele razy się jednak przekonałem jak bardzo takie podejście może być dla niektórych artystów krzywdzące. Mnie samemu nigdy nie przyszło do głowy, żeby sprawdzić coś więcej poza Wonderful Life. Ale od czego są nasze bestki?
Black pokazuje tutaj, że mniej znaczy więcej. Właściwie sam jego fenomenalny głos przy tak pięknej kompozycji by już wystarczył. A tu jeszcze są akustyczne gitary. Jeżeli tak brzmi cała płyta, to koniecznie muszę sprawdzić. Piękną aurę roztacza Colin. Ja też mam skojarzenia związane z przyrodą. Jakaś piękna łąka gdzieś w Ameryce, lekki wiaterek, słońce, gość z gitarą. Od razu przypomina mi się teledysk do The War on Drugs – Living Proof. Podobny chillowy, piękny klimat. Piękna rzecz.

Sokół feat. Oxy.gen - Angela (Gdybym wiedział, że istniejesz...)

Sokoła znam jedynie z utworu wykonanego kiedyś z Frankiem Kimono. Niemniej jak na polski hip-hop, co do którego mimo najlepszej woli nie potrafię się wyzbyć uprzedzeń, jest całkiem dobrze. Tak jak pisał Hien – jest bardzo elektronicznie, a nawet tanecznie. Czyli wydaje mi się dosyć nietypowo jak na ten gatunek. Nie wszystkie zagrywki mi tu może pasują, ale ogólnie jest ok. Głos Sokoła też przyzwoity w porównaniu do większości polskich gadaczy. Nawet jeżeli nie jest on typowym gadaczem i tylko recytuje.

Daði Freyr – 10 Years

Ja Eurowizję oglądałem może z raz w życiu. Jakoś mnie ten format nie rusza. Ale ten Islandczyk wypada całkiem dobrze. Taka taneczna dyskotekowa nuta. Choć smyczkowy początek zwiastował zupełnie co innego. Dobry bicik, dobry wokal, bas. Utwór buja słuchacza, który od razu popada w dobry humor. Nie mam pojęcia, czy jest płasko, nie wiem jak Wy to wyłapujecie, bo ja mam czasami zupełnie odmienne odczucia.
I choć może nie jest to nuta z mojego core, to czasami dobrze i posłuchać sobie takich rzeczy dla odmiany. A już na pewno lepiej, niż punka.
Tym bardziej, że mamy animowanego Hiena na okładce. ;)

Shackleton - Asha In The Tabernacle

Podobnie jak Hien nie do końca zrozumiałem wprowadzenie Dragona, ale on już ma taki enigmatyczny styl pisania nie od dziś, więc przywykłem.
Pierwsze odsłuchy strasznie mnie wynudziły niestety. Potem przeczytałem wypowiedź Murzyna o tropikalnej wyspie i FarCry i trochę to zadziałało. Rzeczywiście jako soundtrack do tego typu klimatycznej gry to nawet ziała. Oczyma wyobraźni widzę chwilami te tropikalne, zagubione na oceanie wyspy z wojskowymi kompleksami badawczymi i wałęsającymi się mutantami. Później jak wchodzi bas, to już ten klimat jednak raczej ucieka. Robi się niepotrzebna młócka. Utwór jako muzyka do posłuchania na mnie z kolei nie działa. Mógłbym nawet napisać po dragonowemu, że ponad 8 minut to stanowczo za długo jak na utwór, który stoi w miejscu i donikąd nie zmierza. Ale nie powiem tego, bo uważam te argumenty za bzdurne. Uważam, że utwór muzyczny albo działa na słuchacza, albo nie. Na mnie ogólnie Asha In The Tabernacle nie działa. Jedynie pierwsze trzy minuty jak je odpowiednio potraktuję. Nie będę więc ściemniał, że do tego kiedyś wrócę.

Irene Cara Dune - What a Feeling!

No Melki ładuje bezustannie takimi radiowymi hiciorkami, że trudno ich nie znać. Choć też oczywiście nie wiedziałem, kto to śpiewa. Jest to jeden z tego rodzaju utworów, które lubię, choć sam z siebie ich nigdy nie puściłem. Wystarcza mi po prostu to, że słyszę to gdzieś przy okazji. A tych okazji w przypadku tego utworu jest całkiem sporo. Fajny wolny początek, a potem robi się bardzo tanecznie. Filmu nie widziałem, ale jestem pewien, że ten utwór to doskonały soundtrack do takiego obrazu. Rzeczywiście czuć tutaj, że to muzyka z Ameryki. Fajnie brzmi, fajne chórki, super wokal. Dobry utwór, choć pewnie dalej go sam z siebie nie włączę.

Jessie Ware - The Kill

I oto mamy utwór, który przeszedł u Mentosa długą 3-dniową drogę na szczyt. :D
Rzeczywiście Jessie w tym utworze trochę udaje kogoś innego, bo to nie jest jej normalny styl. Przynajmniej z tego, co poznałem. Od razu powiem, że utwór jest zajebisty (naprawdę nie wiem, skąd Hien wiedział, że mi się spodoba :roll: ). Z ciekawości posłuchałem całego albumu What's Your Pleasure, ale tak samo jak Murzyna mnie ta płyta nie zachwyciła. Te utwory w stylu disco nie robią na mnie zbytniego wrażenia. Z wyjątkiem The Kill oczywiście. Bo tu jest wszystko, co lubię. Piękna melodia i super brzmienie. Brzmienie bardzo w starym stylu i to w najlepszym wydaniu. Niezwykle rytmiczny i bujający numer w umiarkowanym tempie. Coś w stylu wrzucanego przeze mnie Fugitive od Savage. Idealne do tańca w parze, ale i do posłuchania. Ma coś w sobie ten utwór naprawdę wyjątkowo fajnego, że chciałoby się słuchać wciąż więcej i więcej.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 16 maja 2023 14:08

Shodan kompletnie nie gotowy na młóckę młóckę, tutaj jest pełna kultura jeszcze. Ciekawą perspektywę podsyłacie z tym klimatem na początku, wręcz ambientem
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 16 maja 2023 14:48

shodan pisze:
16 maja 2023 14:00
Tak jak pisał Hien – jest bardzo elektronicznie, a nawet tanecznie.
Ja tak pisałem?

shodan pisze:
16 maja 2023 14:00
Tym bardziej, że mamy animowanego Hiena na okładce. ;)
Mówisz o tej RUDEJ, PIEGOWATEJ KOBIECIE? thnx Wuja
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 16 maja 2023 14:57

Rude kobitki są fajne. :P
Hien pisze:
16 maja 2023 14:48
Ja tak pisałem?
Pokićkało mi się chyba. To sam Murzyn pisał o elektronicznym instrumentarium.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 16 maja 2023 21:15

Wuja recenzja uświadomiła mi, że Sokół zawsze wydawał mi się wystawać z szufladki "hip-hop dla ludzi, którzy nie lubią hip-hopu". "W Aucie" słuchali chyba wszyscy moi znajomi, którzy na co dzień nie słuchają w ogóle rapu.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 17 maja 2023 10:36

Zorientowałem się, że już tydzień minął wczoraj, Mentos i Melki, wjeżdżać dzisiaj, jutro jedziemy z tym koksem.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 17 maja 2023 19:10

Black - Charlemagne

Był Big Black, czas na Black, którego naturalnie znam tylko z jednego hiciora, a może i dwóch, ale nawet jeśli, to ten drugi tak znam, że nawet jego tytułu nie pamiętam. Ja ten hicior to w sumie nawet jakoś tak polubiłem z wiekiem, bo nawet nigdy mnie nie drażnił jeśli mam być szczery. Ale mniejsza o nim, zwłaszcza, że to co nam podrzucił kolega Musiał jest tak skrajnie odmienne od wzmiankowanej przeze mnie piosenki, że nie ma sensu o niej pisać. Pozycja mocno MUNLUPOWA, jak se tak słucahm tej kolejki to odnoszę wrażenie, że mamy do czynienia z klasycznym prankiem polegającym na tym, że koledzy się zamienili propozycjami, bo wrzuta kolegi Jakuba też brzmi jak coś, o czego wrzucenie podejrzewałbym kolegę Adriana. Generalnie to nawet fajna sprawa poznać kogoś znanego z ejtisowego bangera z totalnie innej strony, jest to doświadczenie ciekawe i nie powiem, że nieprzyjemne. Niby słyszałem to tutaj sto razy, ale złe to nie jest. Nie wiem czy będzie sto pierwszy, bo różnie to z muzyką bywa, ale nie takie comebacki człowiek w życiu zaliczał.

Sokół feat. Oxy.gen - Angela (Gdybym wiedział, że istniejesz...)

Jako rasowy millenials mam jakiś tam cień zalążka sentymentu do postaci Sokoła, trzeba było żyć chyba pod kamieniem w 2008 roku, by nie mieć żadnej styczności to z nim w jakiejkolwiek postaci. Ja wtedy raczej taki amuzyczny byłem, słuchałem jakichś randomowych guwien pobieranych z polskiemp3.tk czy zgrywanych od kolegów, ale pamiętam W Aucie albo Uderz w Puchara, które szanowałem za wzmiankę o Pro Evo 6, bo to był zarazem ten okres w życiu, gdy nie robiłem wiele więcej poza graniem w to z kolegami. Nie powiem, że spodziewałem się czegoś złego, bo jednak generalnie wasze ksywy są gwarancją pewnego poziomu, nawet jeśli są to rzeczy, po które nie chciałoby mi się za cholerę sięgać w innych okolicznościach. Ja doskonale rozumiem to, że można było z tym kawałkiem się utożsamiać, by nie rzec RELować te kilkanaście lat temu i w sumie to nawet nie tak dawno temu miałem sytuację, gdy byłem w stanie to robić (resztki zdrowego rozsądku póki co powstrzymują mnie przed powtórką z rozgrywki xD) i może to z tego tytułu nie umiem tu wypluć z siebie niczego szczególnie negatywnego na jego temat. Okej, może to jest trochę pretensjonalne, niektóre wersy i momenty są niebezpiecznie blisko granicy z napisem KRINDŻ, ale na pewno całość tejże nie przekracza. Oceniam ten kawałek na Szwajcarię: niby neutralnie, ale są jakieś plusy.

Daði Freyr – 10 Years

W kwestii Eurowizji długo byłem jaroszem, i w sumie dopiero tegoroczna edycja, którą obejrzałem spontanicznie i z braku lepszego laku sprawiła, że chyba powoli zacząłem kumać ten fenomen. Może nie wszystkie rzeczy muzycznie są jakieś arcyciekawe, ale jednak ta otoczka rywalizacji międzynarodowej robi na tyle robotę, że śledzenie tego, wkurwianie się na głosy jury, liczenie na wyprzedzenie sąsiada i w ogóle jest po prostu zaskakująco ciekawą rozrywką. W sumie to nie wykluczam też, że parę piosenek z tej edycji dzięki temu podobało się bardziej, a parę mniej, ale mniejsza z tym. W każdym układzie myślę, że gdybym śledził tę edycję sprzed 2 lat, to pewnikiem byłbym w stanie wymodzić coś więcej ciekawego na temat tej wrzuty, bo szczerze mówiąc po prostu teraz przelatuje mi przez uszy i nie wywołuje praktycznie żadnych uczuć poza wzruszeniem ramionami. Bywa i tak.

Shackleton - Asha In The Tabernacle

O ile paru kolegów zdążyło się tu pozamieniać swoimi core'ami, tak reszta póki co raczej dość konsekwentnie tkwi w ramach i stylistykach z których ich jeśli nie znamy i kochamy, to chociaż przynajmniej kojarzymy. Geez, jaki potworek językowy. W każdym układzie kolejna dragonowska elektronika jest kolejną dragonowską elektroniką. Mocno minimalistyczne, transowe, momentami egzotyczne - ja sobie zdaje, że nie są to najbardziej oryginalne przymiotniki, za pomocą których da się określić te muzykę, ale nic na to nie poradzę. Jest w tym wszystkim ten słynny FAJNY NIEPOKÓJ, o którym też wydaje mi się, iż pisałem ze setki razy, ale z tego kawałka naprawdę mocno wybrzmiewa - szczególnie w tym momencie w okolicach 3:30, kiedy wjeżdza ten nibydrop i w ogóle to jest fajny moment, bo te dźwięki, co to wjeżdzają potem niemożebnie mi się kojarzą z armią jakichś dzikusów czy cholera wie czego, która lada moment wyciągnie włócznie i mnie zaatakuje. xd Szczerze mówiąc, to ja bym wywalił te sample z ludzkimi głosami, bo to jest jedna z tych rzeczy, które niby przyciągają uwagę przy pierwszym odsłuchu, ale im bardziej się człowiek wkręca w ten kawałek, tym bardziej siakieś jakieś z dupy się wydają i nie pasują, by nie rzec - zaburzają wszystko. Ogólnie to naprawdę jest spoko, podoba mi się to i daję lajka mojej ex hyhy.

Irene Cara - Flashdance... What a Feeling (Radio Mix)

Duet M&M to najbardziej losowa i spóźnialska para tej zabawy, ale uważny kontestator pewnie jest w stanie zauważyć jakieś tam może nie wyznaczniki stylu, ale przewijające się motywy. U Melkiego jest nim wrzucanie co jakiś czas bangerów rodem z programu Wideoteka Dorosłego Człowieka - czasem mi się wydaje, że to Maria Szabłowska siedzi z tego konta i wrzuca te bangiery z prlowskich potańcówek i dancingów. Pierwszy odsłuch wywołal u mnie chęć może nie zroastowania, co jakiegoś relatywnie quasibłyskotliwego przejechania się po tym utworku, bo uznałem go za potworek i koszmaret, no ale po pierwszym odsłuchu to ja se mogę. To jest jeden z tych hiciorów, które sprawiają wrażenie, że słyszałem je w życiu kwasipierdylion razy, ale jak co do czego przychodzi to się okazuje, że 55% tych odtworzeń to jakieś remixy remixu coveru Davida Guetty z Radia Zet z 2009 roku, 69% to jakieś fragmenty refrenu wykorzystywane w filmie czy reklamie i pozostałe 14% to faktyczne odtworzenia. I pewnie przez to słuchało mi się tego po prostu dobrze. Fajny letniaczek i w ogóle, nie wykluczam, że przewinie się u mnie przez playlisty latem raz, albo i osiem.

Olivia Rodrigo - happier

Jak mocno żyję pod kamieniem jeśli nie słyszałem do tej pory o lasce? To pytanie retoryczne, bo wszyscy wiedzą doskonale, że mieszkam w beczce jak Diogenes. Mniejsza z tym. Jestem człowiekiem pełnym słabości i ograniczeń - ledwo jestem w stanie przyjąć do wiadomości fakt, że typiara młodsza ode mnie od ponad dekadę jest już pełnoletnia, ledwo ogarniam też kto jest popularny w Ameryce i kto tam robi coś tam. Znam tylko Taylor Swift i wrzucaną przez wuja Billie. I szczerze mówiąc, o ile od czegokolwiek, co słyszałem w wykonaniu Taylor ten album jest lepszy o kilka kategorii, tak skojarzenia z Billie Eilish są dla mnie tak intensywne, że nie mogę od nich po prostu uciec, cały czas mając wrażenie, że słucham jakiejś kopii. No i jak to z tymi mieczami rycerskimi bywało, często one są słabsze od oryginału, i tutaj jednak czegoś w pełni brakuje. Niezłe, niezłe, ale tylko tyle i aż tyle.

Kończę waść z tą kolejką, była specyficzna. Nie będę ukrywać, że najmocniej przykuł moją uwagę smoku i przypomniał mi o tych specyficznych rejonach elektroniki, co to ją chciałem eksplorować, ale odpuściłem, bo tak. Reszta tylko i aż zapodała przyjemnymi ciekawostkami na różnym poziomie i z których prawie każda ma jakieś szanse na to, by wgryźć się w przyszłości, jak i na to, by przepaść w odmęcie dziejów. Bywało lepiej, ale i zdarzyły się gorsze kolejki.
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 17 maja 2023 19:30

Lol. Ciekawe co by Mentos wypierdział o Dadim, gdybym w opisie w ogóle nie wspomniał o Ojrowizji. Chyba by to było jedno zdanie. A ja się Murzyna czepiałem, że mało o Blacku pisał, tss. Sorry, Murzyn.

Melki, wjeżdżaj dzisiaj. Jutro z rana lecimy dalej.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 17 maja 2023 19:52

O to to, teraz nawet rozumiem czemu nie warto pisać że poznało się kawałek w GTA xD mentos się rozjechał z kolejką, chyba inne rzeczy w głowie mu teraz (np The Kill).

Tym razem garść ogólników bez jednej zapamiętywalnej metafory, bywa i tak.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 17 maja 2023 21:40

Nie wiem, co Wy z tymi porównaniami Olivii z Billie. Mnie to w ogóle nawet do głowy nie przyszło. A w końcu to chyba raczej ja tu jestem ekspertem od wokalistek. :roll:
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 17 maja 2023 21:46

No totalnie z dupy te porównanie dla mnie no ale jak się zna dwie śpiewające panie na krzyż to tak pewnie słyszą o
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 17 maja 2023 21:52

Też nie wiem ocb z tymi porównaniami do Billie
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 17 maja 2023 22:51

Ja też niespecjalnie kumam o co chodzi
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 17 maja 2023 23:02

Jak nikt nie wie, o co chodzi, to kto w końcu porównywał? :8
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 17 maja 2023 23:12

Ciesz się Wuja, że przynajmniej od Mentosa dostałeś coś, co chociaż przypomina recenzje
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn