Best of Forum III

Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 13 cze 2023 20:06

Dobra, ciupciać go xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 6483
Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
Ulubiony utwór: World in My Eyes
Lokalizacja: właściwa

Post 13 cze 2023 21:42

Dragon pisze:
13 cze 2023 19:26
Hien hipokryta!!1!1!1!1!1#1
A to łobuz! ;)
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 14 cze 2023 08:38

Dobra, bo faktycznie wyjdę na hipokrytę. Dev niech się kuruje, my lecimy.

Ps. dostałem info z drugiej ręki (bo z pierwszej nie idzie), że Adrian M. wjedzie dziś z wrzutą.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 14 cze 2023 11:55

stripped pisze:
13 cze 2023 18:56
No chyba na głowę ktoś tu upadł(...)
Dosłownie :--

Republika - Odchodząc (1998)

Właściwie nie będzie to długi opis, bo ze względu na ów wypadek, co to go miałem parę dni temu, nie jestem teraz zbyt trzeźwy na umyśle. Jeśli chodzi o osobisty stosunek do numeru, no, pewnie rozumie się samo przez się i niech tak pozostanie. Tytuł, tekst etc., wiele mówią I guess. Pamiętam, jak pierwszy raz usłyszałem ten numer w 1998 roku mając 9 lat i generalnie wiedziałem dobrze, kto go nagrał, co to za grupa i dlaczego jej frontman jest tak ważną postacią na polskiej scenie. Z prostej przyczyny - mój stary bardzo Republikę lubił (lubi ją nadal), ma w swojej kolekcji ileś tam winyli i czasem je odpalał. Jak nie winyl, to kaseta, a jak nie kaseta, to stacje radiowe szczególnie często grały wtedy Odchodząc na zmianę z Mamoną, starsze rzeczy też się trafiały (to były takie czasy, że można było jeszcze w eterze usłyszeć Moją Krew, kto pamięta w ogóle). Czasem poleciał Obywatel G.C. solo... Ciechowski zawsze wydawał mi się postacią z innego świata, ale też długo miałem takie przekonanie generalnie wobec tych twórców, których mało znałem (niekoniecznie, jeśli chodzi o ich twórczość, ale ludzi). Masowe zapoznawanie się z ich katalogiem (chyba po raz pierwszy ever na taką skalę) latem 2014 po tym, jak na jakimś ruskim serwerze dopadłem ich calutką dyskografię w 320 kbps... nie zmieniło tego spojrzenia. Ciechowski nadal nie jest dla mnie człowiekiem z krwi i kości, tylko jakimś enigmatycznym muzycznym czarodziejem, nawet próby pisania przez niego radio-friendly mocno popowych piosenek (vide moja wrzutka) nie były w stanie tego zmienić. To trochę tak, jakby Richard Lederer z Summoning nagle zaczął nagrywać słodkie love songi. Ale to dobrze, trzeba takich pomników z nie wiadomo kąd. Ciechowski takim dla mnie pozostaje, ta muzyka również, ta piosenka, cóż, osobista dla mnie, resztę przemilczę, howgh.

https://www.youtube.com/watch?v=VXOx8E8Ehug
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 14 cze 2023 12:07

"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 14 cze 2023 12:49

Freak Power - Turn On, Tune In, Cop Out

Śmiesznie się składa (jak zwykle w tej bestce), że piszę ten tekst niemal dokładnie co do dnia drugiej rocznicy pewnej mojej konwersacji z Murzynem w temacie „czego słuchasz”. Ja wtedy pisałem o Laid Back, a Jacek, w formie bonusowego contentu, zapodał ten numer Freak Power, tylko w kozackiej wersji live, gdzie faktycznie widać jak Norman stoi z wiosłem. To był dla mnie szok, tzn ja wiedziałem, że Cook coś tam grał jako normalny muzyk w zespołach, ale nigdy tego nie widziałem. Co ciekawe, ta muza mocno przypomina to, co potem robił jako Fatboy Slim, tylko w formie zszywek z sampli. W każdym razie, vibe tego kawałka jest doskonały. Teraz kiedy to piszę, leje deszcz, ale to nie ważne, bo i tak działa. Murzyn ma talent do wyciągania fajnej, wieczorowej muzyki. „Turn On” brzmi trochę jak Simply Red na jeszcze większym lajcie (nawet bym Austena na wokalu tu słyszał), niby nic oryginalnego, ale się klei. Wtedy, dwa lata temu, miałem sprawdzić ten band, ale ostatecznie nie sprawdziłem, więc może zrobię to teraz. To tylko dwie pyty, a ten singiel jest zacny.

Edmund Fetting - Deszcze niespokojne (Ballada o pancernych)

Melki, trochę siara, że nawet wykonawcy nie podałeś. Kaman. Do tego zamiast dać prawilnego linka w dobrej jakości

https://www.youtube.com/watch?v=kZHrD43-qb0

to dajesz ripa z czołówki (w którym dźwięk leci za szybko i za wysoko). Trochę bylejakość się z tej wrzuty wylewa Panie, a to jest kilka sekund roboty. Jeśli chodzi o sam kawałek, to znam oczywiście, bo chyba wszyscy znają. „Czterech Pancernych” nigdy za bardzo nie oglądałem, wolałem „Przygody Psa Cywila”. Trudno mi się odnieść do tej piosenki i tego wykonania z jakąś czystą głową, tak samo bym reagował gdyby ktoś wrzucił theme z „Janosika”. Brakuje mi dystansu do tego, no ale takie jest ryzyko wrzucania tego typu muzyki. Nie przypominam sobie żebym kiedykolwiek włączał to z własnej woli i niestety nie ma tu teraz tego efektu, co kiedyś „Last Christmas”. Wojskowe klimaty są mi raczej odległe i mnie nie kręcą (sorry, Wuja), jeśli chodzi o samą muzykę, to jest to dobre, przynajmniej obiektywnie. Wokal Pettinga jest dobry, facet ma głos jak dzwon i dostarcza tekst w sposób tęskny i smutny. Wszystko tu jest na miejscu, ja to doceniam, ale nie czuję jakiegoś szybszego bicia serca przy słuchaniu. Z uznaniem kiwam głową, myślę że to też ok.

The Connells - '74-'75

Powiem szczerze, że współczuję Wujowi braku większej ilości jakichkolwiek przeżyć z muzyką w tle. Nie wiem, czy to wynika z braku przeżyć w ogóle (no, ale kaman – Syria), czy tego, że Shodanowi muzyka gra w głowie tylko kiedy faktycznie jej słucha. W każdym razie, mogę się odnieść tylko do muzyki samej w sobie, to też się odniosę. Z początku trochę kekłem, bo to brzmi jak lajtowe „Unforgiven”, a Wuja z klimatami Metalliki nigdy nie wiązałem. Widzę, że to był nawet umiarkowany hit, ale ja go słyszę po raz pierwszy w życiu (przynajmniej świadomie). Są to lata 90 w zarodku, przynajmniej ich gitarowa odsłona, do tego stopnia, że spokojnie mógłby ten kawałek być w encyklopedii pod hasłem „90s lite alternative rock”. Mam peselowy sentyment do takich brzmień, a do tego utwór jest w sumie całkiem niezły. Mam też miłe skojarzenia z Crash Test Dummies. Fajna, pomysłowa i oszczędna solówka na początku drugiej połowy (ta finałowa też jest fajna). Nie obstawiałbym, że to Wuja będzie tutaj wrzucał takie rzeczy, ale proszę. Jest spoko!

Crystal Castles - Year of Silence

Ahh, Crystal Castles. Może to być trudne do uwierzenia, ale (II) to była na studiach moja ‘go to’ płyta na kaca. Nie pytajcie jak to działa, ale kiedyś po jakiejś grubszej popijawie, włączyłem to rano i zauważyłem, że zamiast drażnić, działa jak lekarstwo. Mimo to, nie jest tak, że (II) mi się tylko kojarzy ze spożywaniem napojów wyskokowych. Crystal Castles poznałem w 2008 r., czyli na fali pierwszej, heh, fali ich popularności.. i tyle powiem na razie, a resztę zachowam na swoją wrzutkę CC. Pierwsza płyta była wybitna, druga dobra, trzeciej to musiałem na laście sprawdzić czy w ogóle słuchałem (słuchałem), a z ostatniej bardzo mi się podobał singiel „Frail”, ale nie wiem czy słuchałem więcej z pyty. W dzisiejszych czasach, przyznawanie się do słuchania Crystal Castles jest gorsze niż przyznawanie się do słuchania Morrisseya, bo od razu wszyscy myślą, że gwałcisz i bijesz swoją dziewczynę (obowiązkowo nieletnią). Skłamałbym jednak gdybym powiedział, że nadal ich jakoś dużo słucham, w zasadzie od paru lat nie włączałem w ogóle tej muzy. Był moment kiedy to było nowe, ciekawe i fajne, ale po kilku albumach, na których było robione praktycznie to samo, temat się naturalnie wyczerpał i może dobrze, że pod tym szyldem nic już się nie dzieje.
No, ale co – Years of Silence. Nie jest to na pewno ich najjaśniejsza godzina, zresztą już (II) nosiła ślady zmęczenia, ale były tam jeszcze spoko kawałki. Tego niemal nie pamiętałem. Może to faktycznie działa kiedy jest się w jakiejś off fazie, itd., w zasadzie to co Mentos pisał o momencie, w którym się nakręcił na CC, bardzo przypomina to, skąd do mnie ta muza docierała. Może to jest jak z mlekiem, dobrze smakuje kiedy jest świeże, a potem jest coraz gorzej i ten sam napój, który był dobry te 15 lat temu, teraz wali kapciem. Wiem, że na pewno za czasów studiów mi się bardziej ta muza podobała. To absolutnie nie jest złe i obiektywnie nadal uważam, że należy się prejz, ale może to moja skomplikowana relacja z tym zespołem po prostu wyłazi i tyle. Daję sentymentalną okejkę o zapachu kaca.

Troye Sivan - My My My!

No, i to jest Dragon, o którym się śpiewa przy ognisku (wiem, że ten tekstu już jest mega zmęczony). Zabawna sprawa, bo gdybym to usłyszał wiosną 2018 r., to by mi się to bardzo spodobało. Można powiedzieć, że i ja wtedy byłem w okresie przejściowym, niemal pod każdym względem, a kiedy się jest w takim okresie, to człowiek chętniej chłonie nowości (wszelkie – ludzie, muzyka, itd.), a rzadziej zerka za siebie. Potem to się oczywiście wyrównuje, ale są takie momenty, zrywy, które właśnie tak wyglądają. Kiedyś będę miał na to odpowiedź, może nawet powinienem wrzucić teraz numer od tego wykonawcy, którego chcę kiedyś wrzucić, ale się wstrzymam i nie będę rozmydlał czyjejś wrzuty jakimiś swoimi linkami. Smoku rzuca fajnego letniaka i na pewno ten kawałek uwzględnię przy montowaniu wakacyjnych plejek. Kiedy ja chodziłem do liceum to ludzie słuchali jakiegoś chujowego polskiego rapu (jakiś prostytutka Liber, czy Mezo). Świetny kawałek współczesnego popu, daję olbrzymią okejkę!

Republika - Odchodząc

To już czwarty kawałek Republiki w utworowej bestce, myślę że śmiało można uznać ten zespół za główny wspólny mianownik tego forum (obok Kraftwerk, Jarra, no-man, Porcupine Tee i New Order). Co ciekawe, jest to trzecia wrzuta z jednej płyty - „Masakry” - co myślę mocno podkreśla, że jest to najlepszy album tego zespołu. Melki i Dev rzucili singlami, ale to nie ważne, nie ma złego kawałka na tej płycie, a już na pewno nie mógłby nim być „Odchodząc”. Od jakiegoś czas zastanawiam się o czym jest ta piosenka, bo de facto, to Ciechu był w swoich związkach tym, który odchodził (najpierw od pierwszej żony, potem od Potockiej). Może to jakaś próba postawienia się w sytuacji drugiej osoby, może ktoś Grzegorzowi coś takiego kiedyś powiedział, a on (jak każdy wybitny piosenkopisarz) to ukradł. Nie wiem (TM). Tzn. wiem tylko tyle, że przy nagrywaniu „Masakry”, Ciechowski był szczęśliwym mężem w związku, który do samego końca dawał mu 100pro satysfakcji. No, ale to takie moje fanowskie zastanawianie się, a bierze się z tego, że po prostu jest to niesamowicie dobry tekst. Muzycznie, poziom jest równie wysoki. Niepozorne gitary z początku, potem wchodzi ten mocarny loop i numer robi zakręt. Krzywański robi cuda, Ciesielski lekko podkreśla rytm talerzem w refrenie, Biolik utrzymuje piękny groove, a z tym wszystkim w tle, Ciechowski śpiewa w ten typowo dla siebie smutno-chłopięcy sposób. Aj no, zaczynam wpadać w bełkot, ale to taki kawałek, jak by się o nim nie pisało, to i tak ma się wrażenie, że się w niewystarczająco ozłacający sposób o nim napisało. A tu przecież nawet niczego nie trzeba wyjaśniać, skoro wszystko jest jasne, wystarczy słuchać. Jest to jeden z najjaśniejszych momentów dyskografii Republiki i twórcości Grzegorza Ciechowskiego. Jest coś w tym, co Musiał napisał, o tym, że trudno myśleć o tym człowieku, jak o zwykłym człowieku, który chodził wśród nas, którego można było spotkać w tramwaju, czy siedzieć w tej samej restauracji na obiedzie co on, itd. Kiedyś w Warszawie specjalnie namówiłem samochodową wycieczkę żeby przejechała koło miejsca, w którym Ciechowski i Potocka wynajmowali mieszkanie w połowie lat 80. Ciechu wspominał głośny dzwon kościoła, który ich budził, próbowałem zlokalizować ten kościół i chyba mi się udało xD Ale fakt, że brakuje faceta na tym świecie i często zastanawiam się co by było gdyby nie umarł wtedy w 2001 r., jakie by były kolejne płyty Republiki, jakie by były koncerty, w tym te, na które bym się wybrał (na koncerty Ciechowski-less wersji się też nie załapałem z własnej głupoty), itd.

Kolejka z tych, co we wszystkie strony wyrywają. Wszystko mi się raczej podobało, zarówno te rzeczy, które znałem, jak i te które były dla mnie nowościami. Bardzo spoko kolejka.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 14 cze 2023 22:18

Hien pisze:
14 cze 2023 12:49
Wojskowe klimaty są mi raczej odległe i mnie nie kręcą (sorry, Wuja)
Spokojnie, mnie też nie kręcą. Bycie wojskowym jeszcze o niczym nie świadczy.
Hien pisze:
14 cze 2023 12:49
Powiem szczerze, że współczuję Wujowi braku większej ilości jakichkolwiek przeżyć z muzyką w tle.
No nie da się do wszystkiego mieć jakichś wspomnień. Bo jakie można mieć do utworu, który się usłyszało w tv i się po prostu spodobał, a dzień był równie zwyczajny jak każdy inny? Jedne utwory czy płyty się z czymś kojarzą, wywołują konkretne wspomnienia, inne nie.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 15 cze 2023 08:28

Think About Mutation - The Rewinding Seeds

Hien to obok deva największy wygrzebywacz obskjurowych numerów lat 90. znajdujących się na jakichś składakach leżących po marketach w koszach z tanimi płytami. Raz na jakiś czas chłopaki wyskakują z takim numerem który zna pewnie 5 osób na krzyż, albo inaczej, tyle osób o nich pamięta po latach. Tym razem dostajemy w papę fuzją alt rocka i ambientowego drum 'n' bassu, ja zawsze mawiam że te fuzje rockowo-dance'owe sobie cenię i w ogóle ale o dziwo tu jest inaczej. Nie siadło jak powinno, brzmi to jak naprawdę nienajgorszy numer właśnie w stylistyce ambient d&b który niestety ktoś postanowił przykryć warstwą rockowego rżnięcia tworząc specyficzną fuzję jaka mogła chyba powstać tylko w tamtej dekadzie i brzmi nieco jak jakiś growy arcade soundtrack. Jak dla mnie trochę zmarnowano fajny numer który tu leci w tle, nie kupiłem tego połączenia jakoś, sorry.

Edmund Fetting - Ballada o pancernych

Tu wrzutka której nie będę w stanie ocenić miarą czysto muzyczną gdyż jest to prawdopodobnie ulubiony utwór mojego syna. Odkąd swego czasu moja żona zapoznała go z Czterema Pancernymi i Psem młody nauczył siebie (a mimo woli i nas) tekstu tej pieśni na pamięć (wszystkich 3 zwrotek), najzabawniejsze że zawsze śpiewając go jeszcze nuci do tego melodię fletu która jest między zwrotkami xD trudno ocenić na ile to szczere w moim przypadku ale lubię bardzo i nie czuję potrzeby rozbierać tego numeru na czynniki pierwsze, co ciekawe będę miał odpowiedź na ten numer w swoim czasie - nie myślałem jednak że Pancerni wlecą do tej bestki pierwsi ani że wlecą w ogóle, przynajmniej nie będę tracił miejsca w opisie by tłumaczyć pewne rzeczy. Swoją drogą zabawnie się składa jak Melki kojarzy ten numer ze swoim tatą a ja kojarzę go z moim synem, widać to już utwór ponadczasowy przekazywany z pokolenia na pokolenie, bardzo jestem ciekaw co na jego temat będzie mógł powiedzieć nam Dragon.

The Connells - '74-'75

Wujas niby zdaje się wybierać już ostatnie ochłapy ze swojej listy wrzutek a z drugiej strony to są jedne z najsmaczniejszych kąsków jakie tu zapodawał w ogóle. Numer znam i kojarzę, zwłaszcza przez wspomniany przez shodana teledysk, kawałek znam ze ślęczenia przed VH1 i możliwe że w pierwszym telefonie komórkowym jaki miałem zapisywałem kiedyś sobie tytuł i wykonawcę bo to jeden z naprawdę fajnych one hit wonderów lat 90. To jest w ogóle bardzo pokrewna nitka do tej którą otworzyłem moim Freak Power jednakże tu są to numery bardziej nostalgiczne, melancholijne (Hien też celnie kombinuje z Crash Test Dummies) rzucę coś tego sortu nieraz tu gdy nadejdzie pora. Dawno nie słuchałem, przyjemnie było wrócić i znów docenić bardziej, to jest moja strefa komfortu stopro i ulubiona wrzutka kolejki (czy wujas właśnie wygrał u mnie drugą kolejkę z rzędu? co tu się...)

Crystal Castles - Year Of Silence

Mentos z kolei tym razem sprowadził mnie z nieba do piekła bo tak wyobrażam sobie soundtrack do torturowania ludzi za grzechy po śmierci. Po bardzo fajnym Łosowskim wjeżdża z naprawdę nieprzyjemną wrzutką, to ma po prostu fatalną energię w sobie dla mnie, przygnębia albo zamula albo nie wiem, okropne to jest. Kiedy bit odpuszcza na chwilę miałem nadzieję na lżejszy klimat ale potem dalej rżnie to umpa umpa z islandzką mantrą i ja wymiękam, to jest jakieś guano dla mnie. Wprawia mnie to w dyskomfort zwyczajnie i nie mam ochoty się tym katować, słuchając tego czuję się jakbym był na gigant kacu, zdychał i marzył o śmierci byle się tak nie czuć a nic nie piłem, jou. NOŁ FENK JU jak mawia Pataj kiedy go grzecznie o coś poproszę xD

Troye Sivian - My! My! My!

Dragon zaskoczył... nie zaskakując tym razem heh. Znaczy się wrzucił coś tak normalnego że tak brzydko powiem że aż nie mogę wyjść z szoku. Australijskiej sceny elektronicznej trochę łykałem swego czasu i to faktycznie brzmi jak coś co tam się mogło zadziać jakiś po 2015 roku bo na moje ucho powoli wtedy zaczęto przechodzić od tych bardziej lokalnie brzmiących wonky czy trapowych rzeczy ku bardziej zwyczajnie radiowo brzmiącym numerom pop czy house. Ten numer ma dość letni vibe, to by siedziało też w miksie z jakimś chillwave dobrze. Numer jest po prostu spoko, nie wiem, może ewentualnie nie jara mnie ten młody wokal i brzmi to ciut zbyt teenage dla mnie jeśli już, kojarzy się odrobinę z Justinem Bieberem. Ogólnie plus ale nie obiecuję powrotów, czas pokaże.

Republika - Odchodząc

No ładnie nam tu dev zamyka kolejeczkę bo jest to możliwe że mój ulubiony numer Republiki nawet i taki który uważam że po prostu kiedyś MUSIAŁ wlecieć tu do bestki i oto jest, więc wszystko się zgadza. Jaram się tym numerem odkąd go usłyszałem właśnie na VH1 przed laty, piękna smutna ballada, jedna z najlepszych polskich ballad tamtej dekady obok może Ostatniego od Bartosiewicz. Odchodząc wyróżnia jednak fajna ówczesna, współczesna produkcja, ten rytm który jest niemalże trip hopowy, no i Ciechu, nasz smutny bard, jak najbardziej kumam te teksty że to nie był zwykły człek, to była postać. Tacy muzycy zdarzają się rzadko, gdybym miał szukać na siłę porównań pewnie napisałbym coś o Davidzie Bowie choć to inna skala to pod pewnymi względami mam podobne odczucia wyjątkowości tych panów. Duża buźka za ten numer, choć numer może lepszy to stawiam go ciut za The Connells gdyż zwyczajnie nie mam potrzeby/ochoty smutać a trudno nie smutać gdy słyszę Odchodząc.


No to taka kolejka zatem u mnie w myśl zasady że LUBIĘ TE PIOSENKI KTÓRE ZNAM heh. Kilka przyjemnych powrotów, podróże w nieznane traktuję bardziej w formie ciekawostek, kilka kierunków na wrzutki wyznaczone ale czy w tej 25. wjadą - NIE WIEM.

P.S.

Zabawne jak Hien sprejzował Freak Power i napisał że fajne wieczorne klimaty wrzucam podczas gdy ten numer traktuję właśnie jako ost na przejażdżkę w promieniach słońca, a z typowo wieczorną wrzutą ciągle się zbieram xd
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 19 cze 2023 01:52

najpiękniejsza katastrofa eksploduje supernowaaaaa

Think About Mutation Rewinding Seats

Wrzutka jutubowa jest dość podłej jakości, więc zacząłem chomikować i znalazłem jedyne miejsce, gdzie ktoś wrzucił całe Hellraver. Hien poważnie zaskoczył i żadna w tym zaleta. To takie brejki robione przez tych i dla tych, którzy nie lubią dnb. Łatwo porównywać do Earthling, ale to zestawienie aż się prosi. Tam brzmienie jest wyraźnie dogęszczone, chociażby nakładają się partie perkusyjne, przez co nie ma wrażenia małego muzycznego bordera. W tym przypadku ono trochę przeszkadza. Jazgot gitarowy wjeżdża od czapy. Gdyby ten numer trwał trzy minuty to byłoby rewelacyjnie. W tym momencie całość się wyczerpuje, a dalsze wariacje na tak cienko wykrojonej pętli brzmią przeciętnie. Na początku jest o tyle dobrze, że to jeszcze przypomina prędzej Timeless niż Earthling. Estetyczny syntezatorowy pad, najbardziej rozwinięta forma brejka, wokal też pasuje, ale wraz z wjazdem kolejnych dodatków brakuje łączenia i całość nie robi wrażenia przez tak długi czas. Głupi jest też ten pseudo refren, lepiej pójść w bardziej happy klimaty z żywym wokalem. Ambiwalentność totalna. Z drugiej strony pamiętam własne doświadczenia z zakupów na pałę. Samej muzyki już nie pamiętam, ale w głębokim dzieciństwie też dorwałem coś w rodzaju techno/house kompilacji w stylu dodatku do jakiegoś czasopisma. Wrażenie odkrycia coś dobrego w zupełnie nieoczekiwany sposób potrafi zostać w głowie. Ciekawe jak po latach przeszłoby pozytywną weryfikację.

Freeq Power Turn On Tune In Cum Out

Początek przypomina mi coś znajdującego się na końcu języka, na pewno hulało w wielu reklamach. Całość sprawia wrażenie takiej lekkiej, ilustracyjnej muzyki, która niespecjalnie jakkolwiek grzeje, leci bez zakłóceń w tle i tyle. Śmieszny jest ten cowbell, dramat. Średnio też wypadają te chyba sensualne w założeniu niskie wokalizy, efekt ostatecznie wymuszony, nie wiem, drażni i budzi dziwny niesmak, nieprzyjemne wrażenie. Acid jazz kojarzy mi się z bardziej kwaśnymi rzeczami, na pewno nie tak muzakującymi, fajne przykłady były na śp. Ishkurze. Z jednej strony bliżej soundtracku do pornosa, a z drugiej poważniejsze instrumentarium, faktycznie z ducha jazzowe, a nie dziwnie kompromisowe. Tutaj reklama jogurtu to najmniejszy wymiar oczekiwanej kary. Trochę tribal, trochę jazzy, trochę wallpaper, czyli trochę nic.

Eddie Fetter Deszcze niespokojne

Podstawowa kwestia, która mnie zainteresowała to wydawnictwo, gdzie po raz pierwszy pojawia się wrzuta Melkiego. Dzięki tej ciekawości podłubałem trochę na Discogs i dotarłem do punktu, gdzie muzykę wydawano w formie cylindra wielkości rolki od papieru toaletowego. 1959 rok to dla mnie już archeologia, ale kontekst Czterech pancernych jeszcze długo będzie bardzo czytelny dla następnych pokoleń. Może nawet nie w kontekście pewnej propagandy, ale nastroju sentymentu, starej historii ot o wojence, popisów aktorskich młodego Gajosa, i tym podobne. Historii polskiej kinematografii. Z nią naturalnie jest połączona historia polskiej piosenki. Podchodzę więc do tego utworu jak do treści napotkanych w podręczniku szkolnym. Tych, co nie są w stanie wyjść poza ramy historycznej opowieści, kontekstu w jakim się pojawiały. Chcę powiedzieć, że trudno mi tego słuchać samego w sobie. Nie przepadam ze serialem, a piosenki też nie traktuję jako coś wartego większej uwagi. Poza fletami i smykami ciągnie się za nią ogniskowy, wojskowy, ot przyśpiewkowy charakter, którego nie lubię. Wokal głęboki, ale też bez szału. Technicznie okej, lecz bez porozumienia serc. Czasy i zjawiska słusznie minione. Dwa wspomniane elementy w porządku, resztę odbieram neutralnie z odchyłem na nie. Zwalam to na częsty kontakt z serialem, często niechciany. Swoją drogą... chyba dopiero teraz przesłuchałem w całości.

The Connells 7475

Wracamy do kategorii rzeczy ogranych, ale anonimowych. Ten numer szczególnie kojarzy mi się z zachodem słońca, generalnie ciepło z czasami słuchania radia, spędzania czasu na rzeczach bez odczuwania większych trosk dookoła. Podoba mi się okładka, która wieńczy Ring, z którego wrzuta pochodzi. Elegancko uzupełnia nastrój odczuwany do tej pory i odpowiednio oddaje charakter muzyki. Lekki rockowy numer z pewnym nerwem w sobie, melancholią, małą tajemnicą, bo kto pokuma o czym to jest tylko na podstawie tytułu na przykład? Lubię takie momenty jak ten, gdy wjeżdża trochę bardziej rozbudowana partia gitarowa. Ciepła klucha wychodzi z człowieka. Jesienarskie do zdrowej przesady. Miło będzie wracać ze świadomością, że wreszcie wiem co to!

Crystal Castles Year of Silence

Seba jednak kuma cza-czę trochę inaczej, bo dla mnie tylko numer ze Smithem jest tym dobrym, nic więcej. Noo może oprócz tego, co wpadło tutaj. Lata temu musiałem się męczyć z całą Dwójką od Crystal Castles, RYM pod tym względem nie pozostawia złudzeń. Echa pamiętnej znajomości były w tej muzyce zakodowane. Dzisiaj raczej nie ma co się szczypać z półśrodkami, napotkałem na swojej drodze bardziej konkretne rave uderzenia lub queerowe basowe wywrotki podszyte intensywnymi emocjami. W tym przypadku to trochę jak pionierska, ale jednak namiastka. Not In Love ma znacznie więcej do zaproponowania pod względem wokalu i monstrualnego hooka. Tutaj wjeżdża większa psychodela, całość ma dość rozmytą konstrukcję, głos też pływający. Za którymś razem znalazłem w głowie sytuację, w której mógłbym do tego z satysfakcją wrócić, ale takiej doomerskiej energii dawno nie czułem. W czasie kaca często sam ze sobą nie mam siły wytrzymać, a co dopiero z dość drażniącą muzyką.

Republika Odchodząc

Ciekawe, czy to nie było jedno z bardziej symbolicznych spoiw małżeństwa moich rodziców? Ojciec - fan Republiki, którego wokalne popisy pod wpływem słyszałem wielokrotnie, szczególnie upodobał sobie robić je pod krótką koncertową płytkę. Wydaną chyba przez jakąś gazetę? Była tam na pewno Biała Flaga. Nie znam dokładnie odczuć mamy względem bandu Ciechowskiego, ale akurat Odchodząc lubi i podśpiewuje czasem tekst. Pod tym względem dała się złapać podczas pewnego popołudnia z jakimś Kino Polska Muzyka w tle. Nie dość, że Masakra muzycznie jest rewelacyjna, to paru kawałkom dodatkowo się poszczęściło i dostały bardzo charakterystyczne, dobre teledyski. Od tego numeru i Mamony kilka lat temu zaczęła się rodzić moja miłość do ostatniej płyty Republiki, chyba faktycznie najlepszej. Nikt w Polsce wśród ichniejszej konkurencji nie brzmiał tak dobrze, tak świeżo. Ciechowski umiejący w sampling, czerpiący odpowiednio z tego, co warto było znać, żeby nie wyjść na ignoranta. Lirycznie zawsze zastanawia, robi wrażenie. Pod względem interpretacji to samo. Chciałbym wierzyć, że gdy widzi swoje numery grane w absurdalnie spowolnionych wersjach (nie daruję nikomu zarżnięcia Halucynacji), to przewraca się w grobie i pomstuje. Tutaj świetnie działa nałożenie perki z bitem. Niby klasyczne rockowe granie, ale brzmiące bardzo przestrzennie, gęsto, świeżo. Ciepły, przyjemnie nienachalny bas, no bomba po prostu. To się nigdy nie zestarzeje pod każdym względem. Jedna z niewielu wrzutek, którą podśpiewuję czasami pod prysznicem. Złota propozycja z repertuaru złotego zespołu.
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 19 cze 2023 09:09

Think About Mutation – The Rewinding Seeds

Hien się dziwi, że z wieloma utworami nie mam związanych jakichś konkretnych wspomnień czy przeżyć. Ja za to bezustannie się dziwię, że on praktycznie ze wszystkimi utworami te przeżycia ma. Pamięta kiedy i jak je poznał, co się wtedy działo w jego życiu. Ciekawe Hien, czy powiedzmy za te 15 lat nadal będziesz to wszystko pamiętał, czy się w pamięci zatrze.
Co do samego utworu nie jestem ani na tak, ani na nie. Na początku strasznie mi się nie podobał. Jak usłyszałem te gitary na początku, to aż mnie skręciło. Myślałem, że to znowu jakaś młócka będzie. Na szczęście jest to inny rodzaj muzyki, choć te gitary cały czas pobrzmiewają. Na pierwszy plan wybija się jednak zdecydowanie perkusja brzmiąca, jakby ktoś grał na puszkach. Trochę to za bardzo dla mnie wyeksponowane, bo po paru przesłuchaniach potrafi nawet w końcu nieco przeszkadzać. Sam utwór jest spoko, ale też uważam, że bez tych gitar mogłoby być lepiej. W każdym razie pozostanę chyba neutralny jak Szwajcaria.
Ps. Dziś rano po raz kolejny posłuchałem i tak sobie myślę, że to byłby dobry soundtrack do jakiejś gry komputerowej. Tak mi się jakoś skojarzyło. Stwierdzam też, że wokalne partie są naprawdę niezłe. Nawet jestem w końcu chyba bardziej na tak niż jeszcze wczoraj.

Freak Power - Turn On, Tune In, Cop Out

Utwór dosyć typowy dla Murzyna. I przy drugim odsłuchu zajarzyłem, że właściwie go znam. Przewijał się tu i tam. Aż dziwne, że nie wychwyciłem tego od razu. To jest ten rodzaj muzyki, który najczęściej pobrzmiewa gdzieś z głośników w galeriach handlowych. I nie jest to żadna ujma, bo po prostu doskonale się do takiego wybrzmiewania w tle nadaje. Człowiek wchodzi do jakiegoś H&M, słyszy taką muzykę w tle i czuje się po prostu fajnie. I jestem absolutnie przekonany, że właśnie w takich okolicznościach nie raz ten utwór słyszałem.
Turn On, Tune In, Cop Out to na pewno dobry utwór. Tutaj też mamy perkusję z puszek, ale nie tak dominującą jak w utworze wyżej. Jest też sporo innych fajnych brzmień. Super ta basowa zagrywka i pobrzmiewająca oszczędnie, ale stylowo gitara. Trąbka też nie zawodzi podobnie jak wokal. Vibe tego utworu jest naprawdę doskonały.

Edmund Fetting - Deszcze niespokojne

No tylko Melki może tu zapodawać takie rzeczy. Serial o pancernych znam oczywiście doskonale i bardzo go lubię. Lubię też tę piosenkę. Może nie jest to muzyka do słuchania na co dzień, ale gdy słyszę, to super mi się kojarzy. W ogóle chyba po raz pierwszy go słuchałem w oderwaniu od filmu. Zawsze stanowił dla mnie tylko czołówkę do serialu właśnie. Ale traktując go z osobna muszę powiedzieć, że to naprawdę fajna piosenka. Ma klimacik. Lubię stare polskie filmy wojenne. W ogóle interesuje mnie tematyka II WŚ. Ten utwór ma taki wojenny właśnie klimat. Świetny klimat, choć przecież były to bardzo trudne i tragiczne dla Polski i Europy czasy. Ale serial 4 pancerni i pies ukazywał temat wojny raczej w żartobliwy sposób.

Crystal Castles - Year of Silence

Nie wiem, z czym się może kojarzyć CC, bo kompletnie nie znam tego zespołu. Ale zaproponowany przez Mentosa utwór bardzo mi się podoba. Ma naprawdę gęsty klimat. Właściwie nie ma standardowej budowy ten utwór. Jest śpiewana w kółko ta sama fraza poprzecinana jedynie instrumentalnymi wstawkami. Ale ja lubię takie rzeczy. Bit jest hipnotyczny. Klawiszowe zagrywki w instrumentalnych momentach kojarzące mi się z dragonowymi vaporowymi brzmieniami bardzo fajne. Trochę mi to w ogóle zalatuje jakąś Fever Rey. W każdym razie jest dobrze.

Troye Sivan - My My My!

Nietypowo „normaly” utwór jak na Dragona. :D Zwyczajny, radiowy przebój. Ale to wcale nie musi znaczyć, że wpada jednym uchem, a drugim wypada. To jest właściwie ten rodzaj muzyki, który bardzo lubię. Prosty i komercyjny, ale potrafiący przyciągnąć uwagę i zatrzymać ją na dłużej. A nie każdy radiowy przebój to potrafi. Ten utwór mógłby spokojnie znaleźć się na ostatniej płycie Swift i w ogóle by nie podpadło. Szczególnie zwrotki bardzo w stylu Taylor. Naprawdę dostrzegam dużo podobieństw stylistycznych. No i dobre brzmienie ma ten utwór. Takie na czasie po prostu. Wokal też dobry. Aż jestem ciekawy innych utworów tego gościa.

Republika - Odchodząc

Kolejny utwór Republiki i kolejny raz mi się podoba. Oni naprawdę mieli ciekawe brzmienie. To zupełnie inne granie niż u większości polskich zespołów z tamtego okresu. Muzyka Republiki znacznie godniej się starzeje niż dajmy na to Lady Punk. Bardzo ładna kompozycja, szczególnie refren. Świetny wokal Ciechowskiego, super brzmienie. Sporo się dzieje w tym utworze. A najbardziej podoba mi się ta gitara po drugiej zwrotce. Nadaje utworowi takiego latynowskiego wręcz klimatu. Fantastyczna piosenka. Najlepsza Republiki, jaką w tej bestce słyszałem. Muszę kiedyś posłuchać tego albumu w całości.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 19 cze 2023 10:01

shodan pisze:
19 cze 2023 09:09
Ciekawe, czy powiedzmy za te 15 lat nadal będziesz to wszystko pamiętał, czy się w pamięci zatrze.
Gdyby miało się zatrzeć, to już by się po tych 22 latach zatarło, więc mogę spokojnie powiedzieć, że nie. U mnie muzyka hibernuje wspomnienia na zawsze, dlatego niektóre (a nawet większość) utworów życia (w końcu to utwory życia) mają jakiś życiowy podkład, który zawsze będzie w tych piosenkach żył. Bo życie jest takie życiowo życiowe.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 6483
Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
Ulubiony utwór: World in My Eyes
Lokalizacja: właściwa

Post 19 cze 2023 14:49

Think About Mutation – The Rewinding Seeds

Takie odkrycia to jest coś! Sam mam trochę różnych skojarzeń z muzyką, którą poznawałem czy słuchałem w takich czy innych okolicznościach, ale z Hienem na pewno pod tym względem nie mogę się równać, długo bowiem nie przykładałem do dźwięków aż takiej wagi, choć towarzyszyły mi w ten czy inny sposób od zawsze. Fajnie mieć takie wspomnienia. Jakieś płyty z gatunku składanek ze stoiska to i ja mam na półce, ale aż mi się nie chce ich sprawdzać, czasem mam wrażenie, że będą tam leżeć w nieskończoność. Sam kawałek robi na mnie średnie wrażenie: te napastliwe gitary elektryczne i wokal, na który nałożono chyba jakiś efekt nie brzmią zbyt zachęcająco. Plus jeszcze tekst jak wypluty przez robota "chciałbym zobaczyć, jak się uśmiechasz", który działa na mnie mrożąco, czuję się, jakby ktoś mnie obserwował i wyrzucał takie reakcje z siebie jak ciasteczka na kompie, które cię śledzą. Dla odmiany za to ozdobniki w tle i natarczywa perkusja są w dechę, głosy jakby z oddali (coś jak u Porcupine Tree) i wychodzi na to, że gdyby zdjąć tę warstwę gitar i mechanizujący efekt z wokalu, to byłby zgrabny kawałek. Zaskakujące, bo po pierwszych odsłuchach w ogóle bym tak nie pomyślał. Wychodzi na to, że jest ok, co już jest dużym plusem, bo pierwsze wrażenie było fatalne. Jakby poznawanie muzyki (i w ogóle świata) miało iść głównie w tę stronę, to byłoby super!

Freak Power - Turn On, Tune In, Cop Out

Nie wiem, czemu, ale pierwsze dźwięki skojarzyły mi się z przearanżowaną Sexbomb Toma Jonesa. I chyba Steve'em Millerem (to chyba ten muzyk). A dalej to już skojarzenie z latami 90. i graniem "z nerwem". I, oczywiście, skojarzenie z typowo murzynowym graniem. Bujający, taneczny bit, przyjemny, głęboki głos Slatera pomaga wciągnąć się w tę zabawę. Świetna trąbka w tle. Większość tego typu piosenek kojarzy mi się z późną porą, mniejszymi lub większymi klubami, barami, parkietem tanecznym i mniej lub bardziej kolorowym towarzystwem. I z Turn On, Tune In, Cop Out jest tak samo! No, chyba, że z wieczornym spacerem lub jazdą po mieście, tu też czuć ten drogowy vibe. Świetny jest fragment zaczynający się około 2:10. Zdecydowanie jest to kawałek do grania w tle, ale jakie bogate, jakie zmysłowe to tło. Kolejna bardzo dobra wrzutka Murzyna!

The Connells - '74-'75

Nie wiem, co oznacza określenie "alternatywny rock" w tym przypadku; alternatywny wobec kogo? Czasem mam wrażenie, że do wszystkiego, co nie jest Modern Talking czy inną Madonną, a w przypadku rocka czy to Pink Floyd i Deep Purple, czy to Bon Jovi, dolepia się w naszym kraju łatkę "alternatywy" i wygląda to dosyć śmiesznie. Tym bardziej, jeśli pojęcie pochodzi sprzed 30-40 lat. Sama piosenka jest mi dobrze znana, ponieważ regularnie pojawia się na playlistach stacji radiowych, których słucham (kiedy słucham). Podoba mi się to oszczędne brzmienie gitary, śpiew przyjemny dla ucha. W sumie nie wiem, czy puszczałem to wcześniej z własnej woli, nie wiedziałem nawet, kiedy to nagrano (a okazało się, że w 1993). Sympatyczna, nastrojowa piosenka. Bez głębszych skojarzeń, ot, taka do posłuchania. Jest dobrze.

Crystal Castles - Year of Silence

Zaczyna się elektronicznym buczeniem, a po bardzo krótkim wstępie wchodzi robotyczny wokal jakby z oddali i elektroniczny bit. Aura jest ciężka i już wiadomo, że będzie ciężko. Artykulacja wokalistki nie zmienia się, przez co kawałek jest dosyć monotonny. W kółko się powtarza ta fraza i męczy ucho. Jest w tym coś mocno wciągającego w swój świat, ale krążą w nim złe fluidy (szkoda, że żadna piosenka nie kojarzy mi się ze złym fluidem, bo to na pewno byłby hit!) Rozmyta jest ta muzyka i, jak napisał Stripped, zaraża złą energią, w dodatku jest odpowiednio długie, żeby zdenerwować. Sam czuję, jak to piszę, że nerwowość, która dopiero co ze mnie zeszła, zaczyna znów narastać. Nie wiem, o czym pisze Hien i co ci goście jeszcze zrobili, starczy, że nagrali to.

Troye Sivan - My My My!

Zaczyna się jakby od zacinającego się odbiornika, a potem wchodzi... zupełnie coś innego. Zupełnie jak u Dragona. Niski, męski wokal, z początku człowiek zdaje się wyczekiwać, co nastąpi. I wchodzi całkiem chwytliwy i zaraźliwy refren, już czuć, że kawałek jest dosyć minimalistyczny. Słucha się nieźle, jak wielu kawałków pop z ostatniej dekady, ale sam raczej takowej muzyki nie włączam, nawet nie wiedziałbym, od czego zacząć i z której strony to ugryźć. Trochę nie wiem, co napisać, rzetelny kawałek, a to już coś. W każdym razie z dobrej półki zdjęty.

Republika - Odchodząc

Na koniec mamy melancholijną Republikę i Odchodząc. Lubię słuchać Ciechowskiego, uważam go za jednego z najbardziej wyrazistych, najciekawszych, także najbardziej inteligentnych polskich rockmanów, jego propozycji się zazwyczaj co najmniej dobrze słucha (tu można by dorzucić Maanam, Lecha Janerkę, generalnie jednak niewielu takich było, standardowy polski rock to jednak kipi albo złą energią, albo prostactwem, ewentualnie jeszcze zmierza w stronę muzyki pop i to bywa często ciekawe i/lub znośne). I tak samo jest z Odchodząc. Jak zacząłem słuchać tej piosenki, to w pewnym momencie zorientowałem się, że zdążyłem przesłuchać całe trzy płyty Republiki na Spotifaju, tak dobrze się tego słuchało.
Świetny wokal, inteligentne skojarzenia słowne, oszczędne brzmienie na pierwszym planie i, dosyć drewniany, bit na dalszym. Fajnie brzmi ta gitara, Ciechowski elegancko frazuje, a sam główny motyw gitarowy zapada w pamięć. Dobrze to brzmi. Powoli się wycisza, a przebija z tego rezygnacja, bo nie czuć zbytniej afektacji w głosie. I w ten sposób kończy się całkiem udana kolejka.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 19 cze 2023 15:34

Czytałem sobie z ciekawości, co ludzie pisali o innych kawałkach z "Masakry" Republiki i rozbawiło mnie grubo, jak stały zestaw tekstów ma Wuja do recenzowania tego zespołu xD

Strażnik Snu
shodan pisze:
09 maja 2022 09:13
Kompletnie inaczej (dużo lepiej) się to starzeje niż choćby muzyka LadyPank.
Mamona
shodan pisze:
15 mar 2023 15:19
Muzyka wielu innych wykonawców, których kiedyś lubiłem bardzo źle się zestarzała i teraz już drażni.
Odchodząc
shodan pisze:
19 cze 2023 09:09
Muzyka Republiki znacznie godniej się starzeje niż dajmy na to Lady Punk
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 20 cze 2023 09:26

Hej Boss, czy dzisiaj popołudniu ruszamy z wrzutami? Dev się chyba zaszył i udaje że go nie ma
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 20 cze 2023 10:03

Będą po południu na wszystko!
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 20 cze 2023 10:40

Czas rzeczywiście leci. Panowie Mentos i Dev mają dziś wjechać, inaczej od jutra lecimy, olewam jakieś 24h, bo mamy 11 dzień kolejki.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 20 cze 2023 12:47

Think About Mutation – The Rewinding Seeds

Zupełnie nie pamiętam wiosny 2001, więc powiedzmy, że nie uda mi się rozpocząć tej notki od jakiegoś bezpośredniego nawiązania do tego okresu. Mam w pamięci tylko jakieś mgnienia, które są tak niewyraźne i nieistotne, że nawet nie chce mi się o tym pisać. Mogę nieco więcej napisać o tzw. PŁYTACH Z KOSZA - sam mam parę rzeczy, które można wrzucić do worka o takiej nazwie. Jakoś tak z dekadę temu, gdy jeszcze byłem Krakusem, zdarzało mi się zachodzić do sklepu o nazwie Music Corner, w którym jak gdyby nigdy nic było stoisko z kasetami, gdzie obok jakichś kolęd Polsatu 1996 oraz niszowych post-punków, wyczaiłem coś takiego jak kompilację muzyki z programu DŻANA TOP, emitowanego na kanale Polsat 2 pod koniec lat 90 Do tej kasety ktoś postanowił dołączyć jeszcze płytę CD z demami ówczesnych hitów, jest zdecydowanie jednym z pomysłów, na które wpadł ktoś żyjący w tamtej epoce.
Ja już nie pamiętam co na tej składance się znajdowało tak szczerze, bo słuchałem jej może z raz i to dawno, a może nawet i nie słuchałem, bo gdy już ją kupiłem, to się za bardzo kaset już nie słuchało. Nie wiem, czy ten kawałek mógłby się tam szczerze mówiąc załapać, ale na bank mógłby się znaleźć w menu którejś z gierek z dołączonego cedeka, bo nie tylko brzmi jak typowy OST, ale też jak coś, co tkwi po uszy w swojej epoce i aż czuję się nieswojo w momentach, w których pojawia się wokal. Może to też mieć coś wspólnego z faktem, że ten wokal po prostu mi się nie podoba i nie pasuje. xD Trochę mi też całośćzalatuje Goopyą Peezdą Kultu, może przez pewne podobieństwo tych elektroniczno-industrialnych sampli na początku. Ogólnie to nie jest rzecz, której mógłbym słuchać dla przyjemności, ale nie żałuję tego, że ją poznałem.

Freak Power - Turn On, Tune In, Cop Out

Zacznę od okładki, bo mimowolnie przyciągnęła moją uwagę i jest po prostu SYMPATYCZNA - jedna z tych maksymalnie i esencjonalnie 90sowych rzeczy, ale jednocześnie też taka, która zestarzała się w uroczy sposób. Taki w sensie, że niby patrzy się na nią jak na relikt swojej epoki, ale jest w tym jakiś urok, jakiś czar i w ogóle. Wiecie o co chodzi, a może i nie. Acid jazz to kolejna z tych łatek, które znam, ale na których się nie znam, zresztą powstała we wczesnych 90sach, a wtedy wszystko było kwaśne i jakieś popierdolone - jak ja się cieszę, że tę epokę możemy tylko wspominać, bo żyć bym wtedy ni cholery nie chciał. No, może ewentualnie mógłbym wrócić na chwilę, by posłuchać takiej muzyczki, bo jest fajna. Murzyn obiecywał wrzucenie fajnego kawałka bez żadnych mecyi i kompilacji, po czym z tej obietnicy się wywiązał, bo to jest tylko i aż fajny kawałek i nic więcej, ale jak to często piszę w takich przypadkach - czasem wiele więcej do szczęścia nie trzeba. Chciałem też gdzieś zażartować, że to pewnie musiałem słyszeć w jakimś filmie czy tam reklamie, po czym się okazało, że tak było lol - choćby i z tego powodu dam okejkę.

Edmund Fetting - Ballada o pancernych

Powoli Melczet wyrasta nam tu na przedstawiciela nurtu staratwojejstarejcore czy tam muzyki dla innego studenta historii. Może być, byleby się obyło bez tego alkoholika zwanego szumnie bardem Solidarności, bo generalnie to on mnie wkurza. Sentymentu do serialu prawie w ogóle nie mam, niby jeszcze załapałem się na czasy, w których leciał w telewizji jakieś 225 tysięcy razy na rok, ale nic z tego serialu nie pamiętam poza tym, że był tam pies i tekstem PYRKOSZ, PYRKOSZ I NIE JEDZIESZ. Mniejsza z tym, w każdym razie jestem trochę zaskoczony tym, że ta niby ograna, ale jednocześnie przykurzona melodia po prostu na mnie działa i tyle - wiem, że nie powinienem, bo od pewnegeo czasu akurat takie rzeczy mi podpasowują najbardziej, ale kij już z tym. W każdym razie jakoś jestem w stanie wyobrazić sobie żołnierza jedzacego konserwę menażką, który sobie nuci to pod nosem, tęskniąc za domem, swoim psem oraz domem rodzinnym, a ja jestem prostym człowiekiem i jednak takie obrazki na mnie działają i mnie wzruszają. Duży plus, chyba najlepsza rzecz w tej kolejce.

The Connells - '74-'75

Czasy WUJA wrzucającego śpiewające panie chyba już na dobre odeszły do lamusa, znowu mamy poprock z telewizji muzycznej z lat 90. W sumie fajnie, co prawda chyba wolałbym takie rzeczy oglądać z klipami na kablówce we wczesnych latach 90, przeplatane jakimiś absurdalnymi programami, dziwnymi jingle'ami oraz reklamami produktów, ktorych nigdy mieć nie będę. To jest rzecz, którą fajnie sobie puścić raz na jakiś kwartał i zapomnieć, bo nie jest na tyle dobra, by mi się chciało słuchać jej częściej, ale jednocześnie nie jest też na tyle zła, bym miał o niej napisać cokolwiek złego. No i w sumie fajnie się dowiedzieć, że kawałek który znam od lat, ma taki tytuł i jest wykonywany przez taki a nie inny zespół, chociaż pewnie nigdy bym tego nie sprawdził, gdyby nie ta za zabawa. I to chyba wszystko, bo pewnie też nie pytalibyście mnie co sądzę o tej piosence, ani by was to też nie obeszło, gdyby nie ta zabawa HEHE.

Troye Sivan - My My My!

Ja się czuję dziwnie czytając te wrzuty Dragona wspominającego chodzenie do liceum w 2018, bo wiecie no - ja w 2018 zerwałem z kobietą, zamieszkałem w obskurnym pokoiku i wykonywałem pracę, której szczerze nienawidziłem. To jest dobra podstawa do rozważań na temat tego, ile w moim życiu się zmieniło od tej pory, chociaż jak sobie myślę, to troche za długo czasu tkwiłem w tym erzacu życia i w ogóle, ale chyba już się dzieliłem tego typu rozkminami i w ogóle. W każdym razie niby rzuciłem tą datą przypadkowo, ale też nie do końca, bo jak sobie tak pomyślę, to ten 2018 to już zaczynał być ten okres, w którym pojawił się tiktok i generalnie - jak to się mawia - przestawałem nadążać za trendami i ówczesnym światem. Trochę lipa, że stałem się dziadem w wieku 26 lat, ale co począć.
Tego typa o którym mowa zupełnie nie znam, muzycznie w kwestii Australii jestem jaroszem, w sensie wiecie no - znam tę parę rzeczy, które zna każdy jak Kylie Minogue czy tam inne INXS, plus jednak mówimy o przedstawicielu świata, na który się już nie załapałem. No i też nie dołączę do grona sympatyków tego kawałka, bo po prostu ni cholery mi nie wchodzi. Podchodziłem raz, drugi, trzeci, próbowałem, starałem się i nic - czuję się jak inkasent przy bezrobotnym. Nic z tego nie wycisnę. Czasem tak się zdarza, w sumie dawno nie miałem tak z żadną propozycją kolegi Roberta, więc prędzej czy później musiało się to wydarzyć.

Republika - Odchodząc

Nie jestem pewien, czy któryś z tutejszych statystyków to weryfikował, ale wydaje mi się, że ta płyta Republiki byłaby w topie najczęściej przewijających się albumów w bestce utworowej, bo pamiętam, że Melki wrzucał Mamonę, munlup też coś wrzucał i chyba kolega Negroid też? Na Republikę miałem krótką, bo krótką, ale jednak fazę, i pewnie coś z mojej strony się pojawi, ale póki co czekam na lepsze czasy. Mam śmieszną relację z tym zespołem, bo w sumie to jednocześnie niby mogę zgodzić się z WUJĄ, że ten zespół zestarzał się lepiej niż Lady Pank, ale z drugiej do Republiki prawie wcale nie wracam, a do LP mi się zdarza, i to wcale nie tak rzadko, a w dodatku nawet z taką pewną przyjemnością. Ale mniejsza z tym, jest w tej muzyce faktycznie coś... dziwnie metafizycznego, niepojmowalnego, też chyba fakt, że ten Ciechowski przez jakiś czas był mocno popularny i umarł, gdy byłem dość młody, sprawia, że ta muzyka nabiera mimowolnie innego wymiaru. To po prostu piękny kawałek i tyle, czego więcej już tu nie napiszę - będzie banalne.

Kolejka z gatunku średnich, zresztą chyba najlepiej o tym świadczy fakt, że najlepiej mi się słuchało rzeczy, które znam, z czego na jedną spojrzałem w inny sposób niż zazwyczaj. Wrzuta murzyna jakiś tam potencjał ma, reszta to takie tam rzeczy niby typu nie złe, ale też nie jakieś dobre. BYWAŁO LEPIEJ
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 20 cze 2023 12:58

Ciekawy tasiemiec, bo Goopya Peezda to skucha z Techno Syndrome
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 20 cze 2023 17:27

To nie będą wyszukane recki, bo jestem w dupie ze wszystkim, nie zdałem ważnego dla siebie egzaminu i generalnie wszystko ssie.
Ale muzyka na szczęście nie.

Think About Mutation - The Rewinding Seeds

Panie, jaka to jest dziwaczna muzyka. I jednocześnie jaka fajna, to naprawdę brzmi jak z jakiejś gry, gdyby wywalić wokal to nawet z Gexa. Jeszcze fajniejsze są okoliczności poznania tego przez Hiena, mam zresztą wrażenie, że kiedyś mi o tych kompilacjach opowiadał (z drugiej strony, o czym my sobie nie opowiadaliśmy, NA PEWNO kiedyś o tym gdzieś wspomniał przy jakiejś okazji). Fajny motyw na znalezienie ciekawej muzy. Trąci późnymi latami 90. na kilometr, też mi daje taki przyjemny vibe położenia łap na jakiejś bootlegowej wręcz kompilacji, najlepiej na taśmie magnetycznej, wciśnięcie jej do walkmana i spacer Pietryną do nieistniejącego już Chinatown (powiedziałbym, że na miejsce Offa, ale ten też właśnie przestaje istnieć xD), letni wieczór, a może nakurwianie na desce po Teofilowie C? No, coś w tym stylu. Sama okładka albumu jest odjazdowa, to jest zdecydowanie muzyka, której mógłby słuchać dzieciak z video do Freestylera, gdyby nie to, że słuchał Freestylera. Wielki znak jakości. Super rzecz.

Freak Power - Turn On, Tune In, Cop Out

Murzyn nie zaskakuje, proponuje typowo murzyńskie rzeczy, i w ogóle ciekawa sprawa, bo ja to skądś znam, tylko nie mogę sobie za cholerę przypomnieć skąd kurde. Swoją drogą, jakby mi ktoś powiedział, że to pierwsza inkarnacja (de facto) Fatboy Slima, ni cholery bym nie uwierzył. Przyjemna jest ta muza, jak diabli, spokojnie mogłoby być na jakimś RAM cafe bądź czymś podobnym, może w GTA? xD Kapitalnie się ciągnie ten bit, bas, klawisze, trąbka też jest super, to brzmi jak tysiąc innych podobnych piosenek, ale dzięki Golasowi nauczyłem się je bardzo doceniać, niedługo będę potrzebował słuchać bardzo dużo takich dźwięków, żeby za wszelką cenę wyczilować, za dużo mi się na łeb zwaliło ostatnio. W ogóle trochę kisnę z tytułu płyty, tak powinienem nazwać swój solowy album (gdybym go kiedykolwiek wydawał xD). Kupiło mnie nawet to zwolnione zakończenie. Super, super muzyka. Bardzo się jaram.

Edmund Fetting - Ballada o Pancernych

O to Melczet dowalił "klasykiem", nie no, to w sumie jest klasyk, oczywiście znam i nagle się okazało, że pamiętam niemal cały tekst. Śmiesznie, bo swego czasu i sam serial znałem niemal na pamięć, albowiem za dzieciaka się nim bardzo jarałem. Ba, z grupą kumpli w podstawówce (były to lata, ja wiem, 96-99) oglądaliśmy namiętnie, odgrywaliśmy sceny, nienawidziliśmy Szwabów etc., co jest o tyle zabawne, że tak samo ten serial przeżywał w podstawówce mój stary, ale jakieś 20 lat wcześniej. Na marginesie - przerażające, że 20 lat temu Polska już właściwie była w Unii, a jak odejmę 20 lat od takiego 1997 to Polską wciąż rządził Gierek xD. Oczywiście mam sentyment i do tej muzy i do tego serialu, moi rodzice bardzo go lubili i tak samo pamiętam, jak wkurzył ich Wildstein, gdy nakazał zdjęcie tego i paru innych rzeczy z ramówki TVP, bo to komusza propaganda. Jednocześnie ci sami moi rodzice to zatwardziali PiSowcy, no, ale jak widać, z ludzką twarzą. Fajna, sentymentalna rzeczy i bierze mnie z miejsca, Pancerni górą, Fetting górą, tylko gdzie jest Marusia?

The Connells - 74-75

Dobrze znam ten kawałek, raz, że często słyszałem go w radio, a dwa, że masę razy widziałem wideo na MTV Classic czy później VH1. Zawsze mnie mocno intrygowało tym zestawieniem zdjęć absolwentów jakiegoś amerykańskiego ogólniaka z ich podobiznami 20 lat później (ten jakiś amerykański ogólniak to szkoła z miasta, z którego pochodzi zespół, nie wiedziałem o tym). To plus tytuł wystarczyło, żebym połączył kropki bez znajomości tekstu i zczaił, że chodzi o nostalgiczną wycieczkę w przeszłość. A że ja jestem nostalgiczny as fuck... nutę znam od jakichś 25 lat lekką ręką, 15 lat temu skończyłem ogólniaka, zastanawiam się czasem, co się stało z tymi wszystkimi ludźmi, z którymi chodziłem do szkoły, jednej, drugiej, trzeciej... Z podstawówki mam dziś kontakt z 2,5 osoby (z dwoma bezpośredni i niezmącony od 1996 roku, z jedną się bezskutecznie próbuję od lat ustawić na piwo), jest garstka ludzi w znajomych na FB, ale nie widzę ich na feedzie (oni mnie pewnie też nie), z gimnazjum... chyba już nikogo nie widuję, nawet bym chyba nie chciał. Liceum? Same. Co się stało z tymi ludźmi? Dokąd poszli, co teraz robią, czym się zajmują? Czy zrealizowali swoje plany? Z jednej strony gunwo mnie to obchodzi, z drugiej byłaby to ciekawa obserwacja socjologiczna. Na marginesie dodam, że Stan Ridgway napisał kiedyś podobną piosenkę (tzn. o podobnej tematyce), Whatever Happened to You, którą Wam polecam, jak też chcecie przynostalgizować. Zrobił to zresztą jak kiedyś na ulicy wpadł na niego ziomek z dawnej klasy - a było to już w latach 90., a więc Ridgway był kurde znany w USA i poza nimi też - a w ogóle nie wiedział, co on teraz robi xD To też sporo mówi o pewnych rzeczach. Albo nie mówi nic. Muzycznie jest najntisowo i amerykańsko. Jest fajnie. Ale nostalgia wygrywa.

Crystal Castles - Year of Silence

Z Crystal Castles miałem dwa "spotkania". Pierwsze to ofc. Not in Love, już wspomniane tu i ówdzie, no bo Robert Schmidt i wypadało posłuchać. Było nienajgorzej, ale wtedy jeszcze nie miałem fazy na taki noise w elektronice. Drugie było bardzo przyziemnie, moja ostatnia kochanka miała tytuł ich piosenki wytatuowany w miejscu intymnym. Nie słuchałem tego numeru tho xD Oczywiście nie ominęły mnie cyrki z wykorzystywaniem Alice Glass przez jej partnera muzycznego, także w pewnym momencie w pewnych kręgach zespół został niemalże scancellowany (a przynajmniej przyznawanie się do słuchania ich muzyki), ale... też to zlałem, bo nigdy ich nie słuchałem. Także można teraz powiedzieć, że znam 2,5 piosenki od nich (to pół to tylko tamten tytuł). Wrzutka mentosowa... nic szczególnego tbh. W podobnym klimacie, zbliżonym bardziej podobała mi się mentosowa Grimes. Gra sobie w tle, do jakiegoś klubu byłoby niezłe, zakładając, że byłbym już nieco porobiony. No, ale jestem trzeźwy, siedzę w biurze i smęcę, więc not this time. Chyba spóźniłem się na ten pociąg dawno temu, trzeba było się jarać w 2010, ale byłem wtedy zajęty Cocteau Twins i Editorsami. Chyba postawiłem na lepszego konia trololo.

Troye Sivan - My My My

Wy wy wy, oni oni oni, nie mogłem się powstrzymać z wrzucaniem tak nędznego żartu. Nie wiem skąd - znów - ale kojarzę nazwę wykonawcy. Niewiele więcej. Muzyka, przyjemna, chillowa, coś takiego niby Dragon-core, ale jednak Dragon bardziej przystępny, lajtowy, spokojny, opuszcza narkotyczny rejw i - wciąż pozostając w jakichś tam okołoqueerowych klimatach - zaprasza do beach baru, gdzie chłopy przebrane za baby, baby przebrane za femboyów, ja przebrany za samego siebie z dodatkiem wszystkiego powyżej, kolorowe drinki, ciepły wieczór, lampki z tandetnych ikeowych żarówko-sznurów rozwieszonych na skleconych byle jak i z byle czego słupkach, piasek, ciepłe morze, generalnie jest letnio i fajnie i w takich momentach żałuję, że skończyłem ogólniaka jakieś 10 lat przed Robertem, jestem chyba za stary na takie rzeczy teraz xD chociaż, biorąc pod uwagę jaki przekrój wiekowy widziałem na balach - i mówię tu o ludziach wychodzących w kategoriach przeróżnych - to powinienem pewnie zamknąć mordę. A tak zupełnie serio - bardzo dobry numer, świetnie wchodzi w taką cudną letnią pogodę, mam ten sam vibe co Hien. I te same, prostytutka, wspomnienia, albowiem u mnie w ogólniaku albo był pop punk, albo metal, albo rap, i jeśli słuchałeś czegokolwiek innego, byłeś przegrywem. A tu takie rzeczy, i to Wałbrzych, ten kraj jednak poszedł do przodu.

Dobra kolejka, aż ją sobie podsumowałem własną wrzutką, żeby nie zrobiło się nazbyt optymistycznie. Jest fajnie, jest dobrze, dobra muzyka, ja wracam się uczyć.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 20 cze 2023 18:01

No i super, jako że jesteśmy w dupie z czasem, to zachęcam do wrzucania wrzutek następnej kolejki względnie prędko.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn