Best of Forum IV

Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Re:

Post 18 sie 2023 08:31

Dragon pisze:
18 sie 2023 00:52


Chłonna gąbka reaktywna i populista, więc zmiana planów w harmonogramie. Rozczarowany odbiorem polskiej sekcji jak do tej pory wracam do strefy komfortu (czyżby?).
Szkoda, to była dla mnie najciekawsza nitka. Postaram się godnie zastępować.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 18 sie 2023 09:21

Łatwo wam to best of życia pozmieniać. Cienkie bolki.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 18 sie 2023 13:38

Tak sobie myślę hehe, czy może nie szło by to nieco sprawniej jakby tak wrzucać recki razem z kolejnymi wrzutami od razu 🤔
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 18 sie 2023 13:40

Ty już lepiej tyle nie myśl.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 18 sie 2023 13:46

+1 shodan xD to wydłuży proces pisania, zrobi większy sajgon, teraz jest idealnie
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 18 sie 2023 13:58

Ja to bym dał generalnie 30 sekund na napisanie recenzji i opierdalal 12 kolejek na dzień, co będziemy zamulać
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 18 sie 2023 14:07

W efekcie pomysłu Murzyna mamy zalew postów w temacie.. ale żaden z nich nie jest wrzutą ;0
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 18 sie 2023 19:12

OK.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 18 sie 2023 19:47

Francesco Napoli – Balla Balla

A tera będzie kurde znowu italo disco. I to druga wrzutka pod rząd po ELO, która „urodziła się„ z marszu trochę w wyniku przypadku. Otóż byłem dzisiaj na działce wujasa mojej żony pomóc mu złożyć ławkę ogrodową. Gość mimo że ma ponad 70 lat i jest schorowany, to bez przerwy słucha muzyki. Szczególnie lubi stare przeboje z lat 60’, 70’ i 80’. No i składamy sobie tę ławeczkę, piosenki lecą jedna po drugiej z głośnika z altanki i nagle zaczyna się Balla Balla. No i wiadomo co było potem – shodan kręci sobie te śruby i tańczy jak poje*any. Potem ku mojej uciesze jeszcze ze dwa razy to poleciało, bo jakoś tak playlista była skonstruowana. A ja tańcuję i cieszę się jakby mi kto gofra obiecał. Tak to już jest z takimi przebojami. Nie słucha się ich latami, a potem jak gdzieś poleci, to człowiek odlatuje. Bo to italo disco w najlepszym wydaniu. A ja dobre italo disco zawsze lubiłem, czego najlepszym przykładem był Savage w poprzedniej 25-ce. I możliwe, że coś jeszcze się tu z tego przedziału znajdzie. Francesco ma wg mnie niesamowicie dobry głos. Język włoski w muzyce też bardzo lubię. No i to ich disco ma coś w sobie. Utwór jest bardzo melodyjny, chwytliwy i nietypowo zbudowany. Nie ma tutaj elementów wiecie typu zwrotka-refren-zwrotka-refren-mostek. To po prostu kilka segmentów, kilka melodii zawartych w jednej piosence. Każdy fragment jest inny od pozostałych. Brzmi to wręcz jak jakiś megamix przebojów.
To, że ta wrzutka wypłynęła tak nagle nie znaczy, że nie zasługuje na miejsce w mojej bestce. Od dawna ją uwzględniałem, ale teraz gdy ją usłyszałem, to pod wpływem chwili uznałem, że lato i urlop to świetny czas na ten utwór. Tym bardziej, że właśnie z latem mam związane wspomnienia z Balla Balla. Gdy miałem lat naście miałem wujka w Chojnicach, który mieszkał na takim osiedlu domków jednorodzinnych pod lasem. W tamtych czasach było to naprawdę dziewicze miejsce. Żadnych chodników ani asfaltu. Prawie zero samochodów. Płoty były właściwie wyłącznie z żywopłotu. Mnóstwo zieleni, drzew owocowych, ogródki jak z bajki. Teraz już takich miejsc nie ma. Bo z czasem nawet tam weszła cywilizacja. Dzikie alejki zastąpiono szerokimi (kosztem działek) ulicami, nastawiano latarni, znaków drogowych, żywopłoty ustąpiły miejsca metalowym przęsłom. Nadal jest fajnie, ale to już absolutnie nie to, co było. Tym bardziej że jako gówniarz też widziałem świat w zupełnie inny sposób. Wujek miał trzech synów. No i pamiętam, jak mój kuzyn rówieśnik łaził po tych działkach z przenośnym magnetofonem trzymanym na barku, a z głośników głośno leciało Balla Balla. Miał kasetę, zapełnioną tylko i wyłącznie tym jednym utworem. Łaził tak całymi popołudniami i wieczorami po całych bardzo rozległych działkach w otoczeniu kumpli. Wszyscy gibali się w rytm piosenki Francesco jak nawiedzeni. Czasami sam z nimi chodziłem, bo miałem na tych samych działkach dziadków i zawsze spędzałem u nich wakacje. Taki oto fajny obrazek z tamtych pięknych i beztroskich czasów utkwił mi w pamięci. I gdy słyszę ten utwór on powraca przywołując ogromne pokłady nostalgicznych wspomnień. I co ważne sam utwór przetrwał u mnie próbę czasu, bo jego słuchanie wciąż sprawia mi ogromną przyjemność.
Tak jak pisałem dawno tego nie słuchałem, ale już dodałem do playlisty na sportify, więc będę wracał częściej. Może ktoś jeszcze da się skusić?

https://www.youtube.com/watch?v=88qe_DUSU-8
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 18 sie 2023 20:16

Hien pisze:
16 sie 2023 21:36
prostytutka, wszyscy tu próbujecie robić kącik filmowy zamiast skupiać się na muzyce. Mam wrażenie, że jak napiszę, że srałem w krzakach kiedy słuchałem innego numeru, to padną komentarze, że nie sraliście przy tym w krzakach, to nie czujecie numeru.
Nie wszyscy. W ogóle oglądanie Godzilli raczej by nikomu tutaj w zrozumieniu utworu nie pomogło, skoro tego utworu w filmie po prostu nie było. :D
Pamiętam jak kiedyś wrzucałem Main title z Obcego. Odbiór nie był zły, a nawet dosyć dobry. Ale wiedziałem, że jak ktoś nie oglądał Obcego i nie zna tego świata, to ni siusiaka nie załapie odpowiednio klimatu tego utworu.
Ale oczywiście zdaję sobie sprawę, że soundtrack stworzony specjalnie na potrzeby filmu to zupełnie inna sprawa, niż istniejący już utwór zaadoptowany do ścieżki filmowej. To raczej nieporównywalne rzeczy.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 18 sie 2023 21:05

Ten kawałek nawet nie był zaadaptowany, on po prostu był na składane i to wszystko. Z Obcym to przynajmniej interpretacje tyczyly się muzyki, moim zdaniem ten main theme broni się bez niczego.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 18 sie 2023 21:24

Wiem, że się broni, ale my i tak go odbieramy inaczej niż reszta.
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 19 sie 2023 20:22

Że też jedynie shodan się poznał na Jurajach.....

Tori Amos - Crucify

Miałem drobny problem z tym, co wrzucić w tej kolejce - przez pewien czas autentycznie miałem pustkę, złapała mnie zawiecha i nie byłem w stanie niczego konkretnego wybrać. Jak już mi przeszło, to propozycji w moim łbie pojawiło się tyle, że nie wiedziałem co w końcu wybrać. Najpierw chciałem wrzucić czołowego przedstawiciela tzw. CLASSIC ROCKA, ale uznałem, że przed chwilą było i się odbiłem, że będzie na to lepszy czas i w ogóle nie ma co sobie gęby przyprawiać. Potem rozważyłem pewne hiphopy, których słuchałem dawno, ale nie chciałem odbierać chleba murzynowi i uznałem, że w sumie to słuchałem ich tak dawno, że nawet nic konkretnego ani ciekawego o nich nie napiszę. Było jeszcze parę innych rzeczy, które odrzucałem bo tak, siak czy srak i w ogóle, może tu jeszcze się pojawią, może nie. Ostatecznie dostajecie śpiewającą panią - wuja już od tak dawna ich nie wrzuca, że pewnie się na mnie nie obrazi, a poza tym dobra śpiewająca pani nie jest zła.
Tori Amos poznałem gdzieś w 2011 roku. Pewnie o tym nie pamiętacie, ale lato tamtego roku było okresem ogromnej liczby muzycznych odkryć u mnie, pośród których kluczową była moja turbozajawka na Kate Bush - słuchałem wówczas wielu różnych rzeczy, odkrywałem tony nowych gatunków, płyt, ale i tak topem topów była Kaśka, katowałem ją na okrągło i właściwie to mógłbym podzielić muzykę na nią i na resztę. Piszę o tym nie bez przyczyny, bo logicznym jest, że mając tak intensywnego pierdolca na punkcie wykonawcy muzycznego i będąc otwartym na poznawanie rzeczy, musiałem obczaić "podobnych" artystów czy tam inne rekomendacje z last.fma tudzież innego miejsca za pośrednictwem którego poznawało się nową muzykę. Nie muszę chyba mówić, że większość tych rekomendacji była z dupy wzięta i podobieństwa kończyły się w zasadzie na tym, że były to albumy nagrywane przez kobiety i nie muszę chyba mówić, że jedną z najczęściej przewijających się wykonawczyń była Tori Amos.
Tak po prawdzie to nie mam żadnej interesującej historii związanej z tą wykonawczynią, z jej muzyką ani tą piosenką. Z jakichś przyczyn w pierwszej kolejności sięgnąłem po album Boys for Pele, od którego mocno się wówczas odbiłem - jak sobie tak myślę, to mogłem go nawet przesłuchać i wcześniej, ale na bank nie byłem wtedy gotowy na taką muzykę. Potem sięgnąłem po debiut i tu się już polubiliśmy ciut bardziej, bo usłyszałem na nim kilkanaście dobrze napisanych i dobrze wyprodukowanych piosenek. Tak jeśli mam być z wami szczery, to jedyna płyta rudej, którą kupuję w całości, bo od pozostałych się albo odbijałem, albo bywały nierówne. Chociaż... słuchałem ich tak dawno i tak pobieżnie, że z obecnej perspektywy pisanie o nich mija się z celem i może nawet powinienem dać im kolejne szanse kiedyś tam.
NO ALE NIE BĘDĘ SIĘ KRZYŻOWAŁ Z TEGO POWODU HEHE XD Zamiast tego robić podrzucam wam jedną z ładniejszych piosenek, które w ogóle znam i ten no... bierzcie i słuchajcie tego.

https://www.youtube.com/watch?v=ne72E-BD328
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 20 sie 2023 17:33

Andru Donalds feat. Evgenia Vlasova - Wind of Hope (2006)

Jest lato, jest sierpień, wracam więc do swoich letniaczków sprzed lat, nawet takich bardzo przypadkowych. I tak oto prezentuję jeden z nich - numer, który obok dwóch innych, ale już nieco zapomnianych przeze mnie (i innych pewnie też) zaznaczał się mocno w przestrzeni publicznej latem 2006. Numer pochodzi zresztą z 2006 roku, więc nie dziwota, i ma chyba wszystkie punkty z checklisty typowego radiowego letniego hiciorka - jest jakoś tam znane nazwisko muzyka, który z niejednego pieca chleb jadł, jest ficzer śpiewającej pani (i to z punktu widzenia zachodniego odbiorcy egzotycznej, albowiem Vlasova jest Ukrainką), jest chwytliwy zaśpiew w ramach refrenu, tani bicik z bongosami, no, pierwsza dekada XXI wieku w pigułce. Coś, czego powinienem nie trawić, a jednak... jak to możliwe?

Otóż numer ten kojarzy mi się z dość konkretnymi wydarzeniami z życia - 17-letni Musiał na obozie językowym w Dźwirzynie, tam przypadkowo pierwsza "dziewczyna" ever (w cudzysłowie, albowiem "relacja" trwała jakieś 4 doby lol), w dodatku taki mój ideał po dziś dzień (Kurek laughing in the background), piękna pogoda nad Bałtykiem, ja wreszcie zaczynałem wyglądać jak człowiek (wierzcie mi lub nie, ale jako nastolatek do mniej więcej właśnie 17-go roku życia wyglądałem jak gówno), także no, może, dużo dobrej muzyki, ziomeczki, śliczne dziewczęta wokół, those were the days. No i ten numer latający po wszystkich stacjach radiowych, a więc w każdej pizzerii, z każdego stoiska z tandetą turystyczną, z każdego namiotu z książkami po 5 złotych sztuka, w każdej marszrutce kursującej do Kołobrzegu i z powrotem, a nawet w ostatni - już deszczowy - dzień z autokarowego radia. Zabawne, że na długo zapomniałem o istnieniu tego numeru (mogłem wyglądać lepiej wtedy niż, powiedzmy, rok wcześniej, ale wciąż byłem potwornym pizdeuszem i potwornie się zauroczyłem tamtą laską, co wygenerowało dużo Cierpień Młodego Wertera w następnych miesiącach), albowiem... średnio mi się kojarzył, ale dziś patrzę na niego z innej perspektywy. Po prostu nostalgicznie. Byłem na tym obozie w pewnym ziomeczkiem, którego imć Hien też zna zresztą, i ów ziomeczek ustrzelił wtedy fotę devowi i tejże rudowłosej pannie, fotę, która zaginęła na jakieś 15 lat. Aż rok temu ziomeczek ją odnalazł xD Wysłał mi, a ja studiowałem każdy detal słuchając tej właśnie piosenki. Co tu dużo mówić, nostalgłem. Wtedy na drodze naszemu "romansowi" stanęła odległość między Łodzią a Warszawą (powinien też fakt, że laska miała 15 lat), teraz ja mieszkam w Warszawie już 11 rok... ciekawe, czy kiedyś na nią wpadłem.

Z kronikarskiego obowiązku dodam jeszcze parę słów o samym wykonawcy - Andru Donalds jest jamajskim wokalistą, muzykiem, artystą in general. Miał jakiś wielki hit w latach 90., Mishale, odpaliłem ten numer kiedyś i ni huia powiem Wam, PT Forumowicze, nie miałem pojęcia, co to xD Tzn. nie mogłem tego słyszeć wcześniej, zapamiętałbym (gość ma dość charakterystyczny głos). Czytam na Wiki, że nagrał jeszcze jakiś inny kawałek, co to był znany, bo trafił na OST do filmu Good Will Hunting (którego jednak nie widziałem). A potem został wokalistą w... Enigmie, obok Sandry. I chyba sporo mu tej Enigmy zostało, bo Wind of Hope brzmi mocno nju ejdżowo, jakby mu to Cretu produkował. A jeśli chodzi o Vlasovą... nie słyszałem o niej ani wcześniej ani później. To co, zapraszam wziąć udział w podróży w Musiałową przeszłość, once again. Tam, gdzie Pączek, dziecko bez rączek...

https://www.youtube.com/watch?v=t8whXJ3nY6U

PS. Ten numer nie ma oficjalnego audio na YT, albo ja nie umiem go znaleźć. Ma beznadziejne oficjalne teledyski (serio, krindżi nawet na 2006 rok) i masę wrzutek-samoróbek z tanimi klipami w stylu Grażyna-core, albo huiowe lyric videos. Znalazłem bodaj najmniej inwazyjny, nie bijcie, słuchajcie ;(
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 20 sie 2023 18:08

Nie nie umiesz, tylko nie chcesz. Zajęło mi to 15 sekund.

https://youtu.be/YfGZf_kIuTY
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 20 sie 2023 18:23

"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 21 sie 2023 13:25

Kuba Badach - Byłaś serca biciem

Ehh Murzyn. Ja ogólnie nie mam nic do smooth jazzu, czasami lubię sobie posłuchać tej muzy, bo ma jesienny vibe i chill, ale covery w tym stylu często wydają się potwornie spłycone (zależy od numeru). Takie wyjęte z dupy, umieszczane na jakiejś składance sygnowanej nazwiskiem Kydryńskiego, jazz dla ludzi, którzy nie lubią jazzu. Wersję Zauchy uwielbiam i mam z nią konkretne wspomnienia. Przez to, nie mogę nie odnieść tu wrażenia, że ten cover to jakiś okrutny, bezduszny żart. Niestety ta wersja brzmi, jak przepuszczona przez jakiś AI smooth jazz generator. Wokal Badacha pół wystękany/wyjęczany, w ogóle do mnie nie przemawia. Odnoszę wrażenie, że facet nie czuje tej piosenki. Jakiś oryginalny kawałek w takiej aranżacji mógłbym przyjąć nawet z kciukiem w górę, ale w tym wypadku twórcy igrają z ogniem i niestety dochodzi do zapłonu. Smooth jazz często kończy jako coś, co włącza się z kompilacji na YT w tle podczas jakiejś imprezy dla znajomych, itd. „Byłaś serca biciem” zasługuje na coś lepszego. JEDNOCZEŚNIE, nie potrafię prostytutka tego hejtować. Nie wiem czemu, może dlatego, że ostatecznie takie smooth jazzowe aranżacje pięknie mi pasuję do zbliżającej jesieni i czasami mam wrażenie, że w otoczeniu spadających liści mógłbym słuchać czegokolwiek w takiej wersji, czy to by było „Du Hast”, czy „Smells Like Teen Spirit”. Rozumiem Murzyna, bo mam sentyment do podobnych kawałków, wszystko jest kwestią tej zasranej nostalgii i właściwego momentu na poznanie muzyki. Koniec końców, dla mnie to jest jednocześnie wzruszenie ramion, ale też lekki prejz. Trochę jak kiedy zaczyna ci się podobać jakaś dziewczyna, ale z początku nie potrafisz tego sam przez sobą przyznać, bo nie rozumiesz co cię w niej pociąga. Od razu kojarzy mi się mój znajomy, który kilkanaście lat temu, na jakiś randomowym spotkaniu na mieście, przedstawił mi swoja koleżankę, a kiedy poszła, to ją hejtował. Od chyba 10 lat są razem xD Może jesienią będę potrafił bardziej docenić, tak w okolicach października na przykład. Aura robi swoje. Kurde, no to jest średnia wrzuta, ale mi się na swój sposób podoba. Czy to jest to ‘guilty pleasure’?

Arcane - Philae

Ehhh moog. Od dobrej dekady marzy mi się kupno tego syntezatora. Czasami tęsknie patrzę sobie na oferty allegro, ale nie jestem w stanie spontanicznie wyciągnąć 5 kafli z portfela żeby sobie kupić taki cud, może kiedyś. Będę miał dla was na jakimś etapie płytę nagraną tylko na tym instrumencie. Tutaj chyba podobny scenariusz (widziałem listę sprzętu, są nie tylko moogi, ale też bliska rodzina syntezatorów). Okładka z Korgiem MS20 od razu mnie kupiła. Trochę jestem zaskoczony, że facetowi uszło na sucho użycie fonta ze Star Wars, nie chcę rozmydlać wątku, ale Musiał może potwierdzić ile się namęczyliśmy, żeby clearnąć font dla NAOP (i ostatecznie nie udało się tego zrobić…). Przejdźmy do muzyki. Myślę, że Dragon znał moją opinię kiedy wrzucał numer z opisem do tematu, nie jest sekretem, że mam słabość do takiej elektroniki. To jest chyba jedyne zjadanie ogona w tej bestce, które jeszcze mi się nie znudziło. Początkowy arp ma coś z Carpentera w sobie, chociaż bardziej chyba kojarzy mi się z nowszymi improwizacjami Tangerine Dream. Na koncercie TD, na którym byłem parę lat temu, zagrali kolosa w tym stylu na sam koniec, było to grube doświadczenie. Dźwięki w tle od razu wprowadzają klimat „Oxygene”, podobnie jak drugi (lub przemodulowany pierwszy), basowy arp (który fanom pewnego zespołu na D i M, może skojarzyć się z pewnym utworem o nocy i czekaniu). Czy w 2:13 wchodzi nawiązanie do Vangelisa (z „Blade Runner End Titles”) i Jarra (z „Oxygene 7”)? Takie hołdy, to ja doceniam. Potem wchodzą jakieś przetworzone organy, w tle elektroniczne ozdobniki. Arcane brzmi tu bardziej jak Jarre niż sam Jarre. W 5:06 zmiana o 180 stopni, wchodzi perkusja, pojawia się jakiś bas (grany na syntezatorze, ale równie dobrze to by mógł być żywy), ale te wysokie przejazdy po skali w tle znowu potwornie zalatują pierwszym Oxy i „Millions of Stars”. Krótki jest ten fragment, może nawet za krótki, bo nie jest w stanie rozwinąć się w żadnym kierunku. Końcówka chillująca. Kawał nocnej elektroniki. prostytutka, mógłbym to zjechać za bycie wannabe „Oxygene”, bo nikt mi nie wmówi, że facet się nie inspirował ciężko Żenem Miszelem, ale nie potrafię, bo tego się po prostu za dobrze słucha, i to samo w sobie jest zbyt dobre żeby mopować tym podłogę za brak oryginalności. Ostatnio często rzucam tą nazwą, ale ok. 2015 (?) nagraliśmy we trójkę z Azbestem improwizację na same synthy, którą po skończeniu nazwałem na szybko „Oxy14” (to było przed wydaniem „Oxygene 3” Jarra). Wiem jaka jest radocha z grania takiej muzy i to się udziela w tej wrzucie Dragona. Bardzo podoba mi się też ta historia o fejkowym zespole z epoki (identycznie zaczynał Steven Wilson z Porcupine Tree). Będę zgłębiał temat.

Ps. Tak, to o tym Dragonie śpiewa się przy ognisku hehe.

Francesco Napoli – Balla Balla

Wuja rośnie nam tu na speca nie tylko od śpiewających pań, ale też od italo disco, co mi się podoba. Jak byłem mały to łyknąłem trochę tej muzyki, bo mój ojciec był DJem (przy czym kiedy się urodziłem, to już się w takie rzeczy nie bawił). Zostały mu całe wielkie pudła winylowych singli i wiele z tego to było italo. On sam tego nie słuchał, ale jako DJ, musiał mieć, bo ludzie się do tego bawili najbardziej. Wuja wrzucił jakiegoś dziwnego medleya. Słyszę tu jakieś włoskie „Stand By Me”, „Volare”, „Ciao, Ciao, Bambina”, „Quando Quando Quando”, itd. W tle jakieś gitary ala Nile Rodgers i najtypowszy podkład do italo. W latach 90-tych, często takie medleye się zdarzały na kasetach Summer Hits, ale najczęściej w obrębie wykonawców (o ile pamiętam, Modern Talking mieli taki zbitek swoich hitów), a nie całego songbooka przebojów. Zabawne to jest, w sumie Wujek trochę oszukuje, bo wrzucił z 10 kawałków w jednej wrzucie xD Italo rządzi się swoimi prawami, czyli głównie brakiem praw. Ten klip z winylem i światłami z dyskoteki jest uroczy. Wyobrażam sobie jak Wuja skręca tę ławkę, i za siusiaka nie może skończyć, bo tańczy. Feelsami przenoszę się na niedawno skończony urlop. Fajna, typowo wujowska wrzuta, a do tego ozdobiona pięknymi wspomnieniami z dzieciństwa. Na takie coś czekałem. Czas teraz na panią śpiewającą do italo disco.

Tori Amos - Crucify

Stała się rzecz niesłychana, bo Mentos mi podjebał wrzutę. Wprawdzie planowałem „Crucify” bardziej na końcówkę drugiej setki, niż teraz, ale był to plan pewny, a tutaj przepadło. Nie mam jednak żalu, bo Seba nie mógł tego wiedzieć (nie mówiłem mu o tym w żadnym aucie, żeby potem mógł mi to ukraść we wrzucie z wypierdzianym opisem), zresztą ostatecznie najważniejsze jest to, że kawałek tu wylądował. Jako niedoszły autor wrzuty, nie muszę chyba pisać, że lubię ten utwór.
Nie jestem jakimś wielkim fanem Tori Amos, bo na dłuższą metę trudno jednak się wgryźć w jej twórczość, nie pamiętam za bardzo nawet tytułów płyt, tylko jedną okładkę pamiętam gdzie siedzi na ganku z giwerą (na pewno lepsza niż ta, na której wygląda jakby srała w pudełku). Kawałek usłyszałem, uwaga, jakoś 20+ lat temu w Trójce, u Kaczkowskiego. Facet był i podejrzewam nadal jest potwornym stanem Amos, więc jej muza leciała u niego regularnie, pod byle pretekstem (mamy dziś piękny jesienny dzień, jak włosy Tori Amos, to posłuchajmy tego i tamtego). Sporo było w tym niezłych kawałków, ale to „Crucify” ściągnąłem z internetu i słuchałem jak porabany. Dużo tu pięknych melodii (jak choćby ta genialna wokalna z tym samym orientalnym motywem granym w tle na pianinie) i w ogóle piosenka jest po prostu dobra. Wokal Amos jest spoko, taki bardzo 90sowy. Mentos zafundował mi, mimo wszystko, mocny blast from the past, bo jednak, prostytutka, minęło prawie ćwierć wieku. Byłem wtedy gówniakiem z gimbazy i ogólnie wstydziłem się przyznać, że słucham takiej muzyki, bo rówieśnicy słuchali innych rzeczy i słuchanie Tori Amos byłoby odbierane za pedalskie (coś, co w obecnych czasach jest wręcz komplementem). Musiał przyznał się do słuchania ejtisów i był w szkole bity. No, ale nie ważne. Wszystko w „Crucify” jest dobre, naprawdę wszystko. Swoją drogą, w życiu poznałem chyba tylko jedną fankę Tori Amos, ale to fanka przez duże F (a także duże T i A). Była również fanką DM, ale to za Amos jeździła wszędzie, wiem z fotek że kilka razy spotkała ją osobiście, a teraz jest wziętą śpiewaczką operową w Austrii, więc nie wiem, może trzeba było słuchać tej Tori Amos, to bym wyrósł na ludzi, a tak wyrosłem na zwykłego, pospolitego MUNLUPA.

Andru Donalds feat. Evgenia Vlasova - Wind of Hope

„17-letni Musiał na obozie językowym” brzmi jak tytuł jakiegoś taniego porno (oglądanego przez Jarvisa Cockera). Kurde, 00s mainstream core wjeżdża znowu. Trochę mnie bawi ten numer, bo wydaje się być świadomie i z premedytacją przerysowany, zaczynając od muzyki (ten studniowy przejazd po bębnach na poczatku, jakby zaraz mieli wjechać Schiller mit Heppner), a na wokalach kończąc (te komiczne zaśpiewy ala Shakira „w domu”). To jest IMO numer z tego samego cyklu co Daddy DJ i David On Liquid, ale brakuje mi tutaj osobistych przeżyć żeby to w pełni sprejzować. Musi mi wystarczyć opis „Cierpień Młodego Musiała”. Tę fotę, którą zrobił Grzesiu, to chyba nawet widziałem, o ile jej nie mam gdzieś na dysku xD Nie będę Deva namawiał żeby to wrzucał na grupę, ale tbh, robi się niezła autobiografia, która aż prosi się o obowiązkowe kilka stron w środku (na błyszczącym papierze) z fotografiami z epoki. Z jednej strony nie ma to polotu i chwytliwości Eriki, ale z drugiej jest w tym coś tanio-fajnego, za co lubię nawet najtańsze piosenki z Eurowizji. Jestem rozerwany, podobnie jak u Murzyna, tylko w trochę inny sposób. W ogóle
devotional pisze:
20 sie 2023 17:33
jakby mu to Cretu produkował
Kretu brzmi jak jakaś chamska gimnazjalna ksywa w stylu Śledziu xD No nie ważne. Z początku na tę wrzutę mehnąłem, ale prostytutka mać, zaczęła się wkręcać zanim zdążyłem od tego uciec i teraz jest pozamiatane. Teraz będzie mi to onajdinajdinajdineeee chodziło po głowie, nie uwolnię się od tego przez całe dni, do siusiaka. No cóż, walić Musena, ale Слава Україні!

Powiem wam, że dawno mi się tak fajnie nie słuchało kolejki, nawet rzeczy, które z początku mnie odrzuciły z pewnych powodów (Musiał i Murzyn), ostatecznie prejzuję, a reszta to naprawdę doskonałe rzeczy, nawet kradzież wrzuty biorę na klatę. Daliście radę Panowie!
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 21 sie 2023 15:44

Nie no, jeszcze pink Floyd ci podebralem
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 21 sie 2023 16:02

Faktycznie. Dobrze, że numeru King Crimson mi nikt nie ukradnie
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 21 sie 2023 18:14

Mi tym bardziej
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup