Best of Forum IV

Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 28 gru 2023 20:14

SLD jako partia technicznie rzecz biorąc powstało w 1999 roku, wcześniej istniała koalicja o tej nazwie skupiająca SdRP i inne partie lewicowe. Tako mi ciocia Wiki podpowiada:

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Sojusz_ ... kratycznej
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 28 gru 2023 20:17

Czyli do końca mnie jednak nie powaliło. Fajno.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 28 gru 2023 20:21

Teraz to mi głupio
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 28 gru 2023 22:42

Jestem, zażarłem się w święta, pochłonął mnie Gothic II, generalnie tzw. "klimat".

Avril Lavigne - I'm With You

Lol, co za flashbacki z Wietnamu. Pierwsze miłości, pierwsze odrzucenia (tzn. tylko odrzucenia), poza tym mroczny czas mojej gimbazy, czyli Musiał AD 2003. Aż trudno uwierzyć, że minęło już 20 lat. Kawałek ten znam bardzo dobrze, choć nie słyszałem go z 18 lat przynajmniej. Kojarzę przede wszystkim z gimbazjalnymi dyskotekami, i szansą na to, żeby zatańczyć wolnego z laską, która się podobała. Tak się składa, że mam tutaj wspomnienia związane z jedną konkretną dziewczyną, trochę beka, albowiem zupełnie przypadkiem spotkałem ją 11 lat później już w Warszawie (w 2003 za nią wprost szalałem). Jeszcze odświeżam sobie Gothica II, w którego pierwszy raz zagrałem właśnie w okolicach Gwiazdki 2003 (chyba pisałem o tym w bestce growej, która już nie żyje), generalnie full rekonstrukcja historyczna czasów sprzed dwóch dekad. I jeszcze rzeczone dziewczę uwielbiało Avril. Ja zatrzymałem się gdzieś na numerze Girlfriend i nic więcej nie pamiętam. A, przez jakiś czas laska była żoną tego typa z Nickelback. Konotacji świątecznych nie stwierdzono, ale nostalgia na pełnej.

Rusted Root - Send Me On My Way

Murzyn wspomniał, że mu to wszystko pachnie mocno Talking Heads, i ja się zgadzam. I to właściwie wszystko, co mam do powiedzenia. Mam trochę bekę (znów) z tego, jak Hien pisze, iż kojarzy mu się to ze świętami. Mnie w ogóle. Raczej wiosna, lato. Świąt w tym nie ma za grosz, a jeśli chodzi o popularny motyw, well, nie używam Instagrama od wielu lat, więc nie mam pojęcia, a rolek kompulsywnie nie oglądam, bo mnie nieziemsko wkur*iają, zresztą te na FB jeszcze bardziej (wrzuciłem w życiu całe 2 relacje, po jednej na Insta i na FB i teraz żałuję, bo nie mogę przez to mówić, że nigdy nie skorzystałem z tego gówna). Żebym TikToka użył to musiałbym autentycznie sobie mózg podmienić na garść płatków śniadaniowych. Ale też trop pokazuje, że można w takim szambie odnaleźć coś fajnego, albowiem utwór bardzo mi pasuje. Jest happy-up i w ogóle, mało zimowy, ale też ta zima mało zimowa, więc niech będzie trochę wiosny czy tam lata. Nawet głos typ ma podobny do Byrne'a, a to już jest wielki plus i hui.

Alpha Wave Movement - Liquid Cosmos

Dragon being Dragon i jestem mu za to wdzięczny. Potrzebuję teraz muzyki wyciszającej niesamowicie, a ta ma taki charakter, trochę dobrego ambientu nigdy nie zaszkodzi. Akurat widziałem się wczoraj z dobrym ziomkiem (pochwalę się, że znam kogoś sławnego, albowiem typ jest połową duetu prowadzącego bardzo popularny ostatnimi czasy w pewnych bańkach podcast), z którym rozmawialiśmy o problemach w poznawaniu nowej muzyki, która byłaby autentycznie nowa, a nie próbami odtwarzania czegoś, co gdzieś już kiedyś zagrał. Ale też doszliśmy do konsensusu, że koło ciężko wynaleźć dwukrotnie i nie ma przecież nic złego w "milionie godzin tego samego", jak to kiedyś ujął Czezuczesku. Tutaj jest super, serio. Jest czilera utopia, klimacik odpowiedni, trochę Journey FM z GTAIV, trochę jakaś undergroundowa stacja radiowa odpalona przypadkiem po 22 w pustym mieszkaniu, nastrój na rozkminy i nieco melancholii, ale też kompletny luz. W ogóle, dopiero niedawno dotarło do mnie, ile fajnej muzy przez Was tutaj, PT Forumowicze, odkryłem, i dopiero od niedawna zacząłem to zasysać do swojej własnej biblioteki (od Dragona np. GAS). Ten utwór i wykonawca dołączą, bez wątpienia.

Zuza Jabłońska - Mario, Czy Już Wiesz

Nie bardzo wiem (jeszcze nie wiem, może potem będę już wiedział), co o tej wrzucie myśleć. Przede wszystkim, mam awersję do takich dosłownie religijno-teologicznych tekstów, a ten jest bardziej religijny niż teologiczny i jeszcze dość pretensjonalny w tym wajbie. Jednocześnie muzycznie i aranżacyjnie to się, kurde, broni, a i sama Jabłońska ma całkiem niezły głos i muszę przyznać, że nie dałbym jej 17 lat lol (w sensie na moment nagrywania tego kawałka). Może jak zaczyna piać trochę bardziej, to czuć nieco między wierszami, że niedawno jej głos dojrzewał. Nie wiem, może jestem przygłuchy (tell me something I don't know). No, także lirycznie jest tak sobie, ale niech będzie, w końcu nie ona pisała ten tekst, za to wokalnie i muzycznie już całkiem całkiem, choć to wciąż nie moja bajka w ogóle. Ani trochę, ale nie męczyłem się jakoś bardzo, także ręka na boki lol.

Cocteau Twins - Fru-fru Cośtam-cośtam

Jeden z tych tytułów, które trudniej chyba zapisać, niż wypowiedzieć. Peak dziwopisarstwa Elizabeth Fraser. No i oczywiście druga najlepsza rzecz, jaką Simple Minds dali światu (poza samymi sobą). O płycie już coś tam pisałem przy okazji wrzutki z lata 2022 (w ogóle, czaicie, że zaraz zabawy w bestki będą miały drugą rocznicę? Czas spieprza w takim tempie, że głowa mała). Lubię KOKTO, lubię Fraser, lubię album Heaven or Las Vegas, choć dla mnie to jest lato 2010 a nie rok 2012. W ogóle, cała ta bestka ma raptem jeden (nie licząc mojego) wprost zimowo-świąteczny kawałek, reszta to skojarzenia ludzi, a ja dostałem najsamprzód opieprz od Hiena za wrzucanie Bregovicia z Katarzyną Szczot, że to mało świąteczne. A potem dostałem prejz, niezbadane są wyroki Jakubowe. Także, no, słucham tego, i słyszę lato 2010 (jeszcze ten tytuł). Moja ciemnozielona Xsara, denerwująca mnie dziewucha, Jeziorsko tam i z powrotem, pierwsze przymiarki do Editorsów, tak to szło. Co mogę powiedzieć, fajen, Mentos łatwy prejz otrzymuje, ale też nie powinien być zaskoczony, wszak wie, kto tu jest fanem CT, a kto tylko symuluje.

No, tak mało świąt w kolejce świątecznej jeszcze nie było, ale punkty za nostalgię, albowiem Avril Lavigne wraz z Goticzkiem naprawdę pchnęły mnie w objęcia roku 2003, i teraz aż się zastanawiam, gdzie jest teraz Agnieszka (poza tym, że chyba ciągle w Warszawie). Jaka beka z tego, że wówczas moim największym problemem była możliwość pogadania z nią wyłącznie na szkolnym korytarzu, bo jeszcze nie miałem własnego telefonu komórkowego nawet (nie wspominając o dostępie do neta), a dziś lekko skisłem płacąc 200 ziko na prąd w mieszkaniu, z którego właściwie nie korzystam (za 2 miesiące, kill me, tam wszystko jest odłączone, co jest do ch*ja wafla). Idę płakać (grając w Gothica). I puszczę sobie cały album, wiecie, że ja go chyba wtedy KUPIŁEM?
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 28 gru 2023 23:07

Skojarzenia z Epoką Lodowcową, itd, no to forum nie przestaje mnie zaskakiwać, bo ja sam zapomniałem kompletnie, że to było w Epoce Lodowcowej, nie oglądałem tego od lat (chociaż lubię). Dziwi mnie, że Musiał, który słucha "The Colour of Spring" jesienią, dziwi się, że komuś może coś się kojarzyć nietypowo. Gdzieś Ci Stary wyobraźnia wyparowała. W każdy razie, pozwolę sobie otworzyć sylwestrową i mam nadzieję, narzucić trochę taneczny klimat.

Vitas – The 7th Element

Na Sylwestra zapraszam na ruską dyskotekę. Żeby dolać oliwy do ognia, dodam że ruską z korzeniami ukraińskimi. No bo tak to wyszło. Vitas wychował się w Ukrainie, ale karierę piosenkarza rozwinął w Rosji, co obecnie stawia go dosłownie między młotem, a kowadłem. Ale mniejsza z polityką. Vitaly Vladasovich Grachev wybił się w drugiej połowie lat 90-tych, za sprawą kawałka „Opera #2”, który pokazywał niespotykane umiejętności i skalę Vitasa (tytuł utworu nie jest przypadkowy). Jego debiut „Philosophy of Miracle” to naprawdę ciekawy album, momentami całkiem eksperymentalny. Ja jednak wrzucam kawałek, za sprawą którego kilka lat temu Vitas zaliczył mały revival. Ktoś wrzucił klip z jego występu z początku lat 00wych, wykonującego utwór „The 7th Element”, ktoś inny udostępnił, jeszcze ktoś inny wrzucił na Reddita, itd., wiecie jak to działa. Nagle „weird Russian singer” stał się viralem, szybko powstały memy. Trudno się dziwić, bo wszystko co się tyczy tego występu było niespotykane, począwszy od wokalnych akrobacji Vitasa, jego kostiumu (podobnie jak sam utwór, inspirowanego filmem „5th Element”), a na mimice kończąc. Nie mówiąc o tym, że „The 7th Element” to jest kretyńsko chwytliwa rzecz. Wali trochę typowo 90sową tandetą, ale czasami tęsknię za takimi brzmieniami, a już na zabawę Sylwestrową to się nadaje idealnie. Vitas pojawił się w moim życiu w momencie nieoczekiwanym, bardzo chaotycznym, kiedy trudno było się czegoś złapać. Swego czasu wrzucałem to tu na forum, Wuja się wtedy zbulwersował, więc już wiem kto na pewno będzie hejtował, ale wiem też kto nie. Udanej zabawy życzę i równie udanego nowego roku.

https://youtu.be/RkcO1Bkm4Tw
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 29 gru 2023 01:17

Jaden Smith - Fallen
(2016)

W tym roku nie wlatuję imprezowo, szkoda mi slotu na numery nieważne. Sylwester prawdę powiedziawszy dla mnie to nigdy nie był jakiś udany imprezowo wieczór, nawet jeśli bywały imprezy to raczej takie które pozostawiały jakiś niesmak po sobie. Z braku laku już chyba wolę te spokojne wieczory spędzane we dwoje. Koniec 2016 roku to był dobry czas, czas kiedy zaczynałem na nowo relację z kobietą która zawsze była mi bliska ale z różnych przyczyn przez lata się mijaliśmy. Jak już wspomniałem przy okazji wrzutki Fisza jesienią tego roku nawiązałem ponownie kontakt i znalazłem oparcie w jej osobie, wspólne przegadane wieczory przy winie były mi terapią jakiej wtedy bardzo potrzebowałem, towarzystwo kogoś pozytywnego kto ma inne spojrzenie ale też wzbudza pozytywne emocje, to był powiew świeżości w moim życiu wtedy. Po euforii pierwszych spotkań szybko jednak zrozumieliśmy oboje że prawdopodobnie ta znajomość nie zatrzyma się wcale na takim platonicznym poziomie, pewnych rzeczy nie da się wyłączyć, oboje byliśmy wolnymi ludźmi po przejściach którzy zawsze mieli się ku sobie. Wtedy na przełomie roku weszliśmy w fazę takiej niepewności, bo z jednej strony oboje mieliśmy potrzebę bliskości drugiej osoby a jednak każde z nas z racji swoich doświadczeń bardzo ostrożnie rozważało każdy następny ruch w tej relacji.

Wówczas to pod koniec roku 2016 poznałem utwór Fallen autorstwa Jadena Smitha - zbieżność nazwisk nieprzypadkowa, jest to syn samego Willa Smitha, który karierę muzyczną dopiero zaczynał a miał już za sobą role aktorskie (choćby w remake'u filmu Karate Kid w roli głównej). Fallen będące pierwszym singlem zapowiadajacym debiutancki album Jadena z miejsca przypadło mi do gustu. W kawałku tym właśnie pojawia się parę linijek które dobrze oddawały to jak się wówczas czułem, to poczucie niepewności i tego że chciałem drążyć tą odnowioną relację ale bałem się kolejnej porażki bo dopiero wstawałem z kolan. Jaden przemówił do mnie wtedy swoją taką kruchością i wrażliwością w tym numerze. Są tu też linijki które mogą wydawać się cringe'owe i nawiązujące jednak bardziej do życia współczesnej młodzieży ale to naturalne skoro pisał to 19-latek. Bardzo podoba mi się też bit autorstwa niejakiego IQ, nadaje kawałkowi takie brzmienie które CHYBA (stary jestem, nie znam się) trochę zahacza o cloud rap, jest takie rozmarzone, dreamowe że tak powiem. Ogólnie z tego co czytałem to nagrywając ten debiutancki album Jaden inspirował się takimi płytami jak "Blonde" Franka Oceana czy "The Life of Pablo" Kanye Westa. Niby rap ale trochę emo i bardziej mi to brzmi jak współczesne r&b niż hip hop. Bardzo lubię, bardzo sobie cenię ten numer, dla mnie TOP.

Podrzucam wersję singlową, na albumie jest dodatkowe outro za którym nie przepadam.

Polecam, Murzyński

https://youtu.be/FkyG30D46CE?si=Icwg8meX_EdE6Jg9

P.S. w przypiętym komentarzu pod wideo jest tekst kawałka
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 29 gru 2023 02:22

Hien zapodał Wam najlepszą metodę na kontakt ostatniego ratunku z ambientem. Jeśli nawet wtedy nie działa, to po prostu nie możecie przejść na tę stronę mocy, sry

Madonna - Sorry (2005)

Trochę nieplanowana, ale doskonała odpowiedź rok później na Mandarynę. Wtedy ostatni bis drugiej części bestki. Dziś około sylwestrowa wrzutka wcale nie kończy sezonu. Zastanawiałem się nad różnymi opcjami klimatu. Zwyciężyła opcja na klubową modłę, tyle że bez skrupułów, z nutką goryczy, zawadiackim odszczeknięciem. Mam kartę z Madonną w rękach od samego początku. Trochę czekałem na odpowiedni moment, choć bywały kolejki, gdzie byłem bliski wypuszczenia jej do gry. Nie lubię przyzwyczajać na dłuższą metę do określonego typu rzucanych rzeczy, ale jednocześnie unikam mocniejszego wytrącenia z równowagi. Pośrednio pomogli też Panowie wyżej. Warto podkreślić wydźwięk osobisty. Rok temu antyimpreza w domu wybrana wbrew sugestii drugiej połówki. Niedługo potem rozpadł się związek, zniknęła potrzeba komunikacji. Nie zamierzam w tym dłużej grzebać. Teraz znów bez imprezy na 31 grudnia. W tym samym gronie, choć po zupełnie innym roku. Znacznie ciekawszym, momentami szalonym, ale bogatym w doświadczenia zawsze podejmowane z pełną świadomością sytuacji i w zgodzie ze sobą. Zapowiada się moment wytchnienia, symboliczna lampka bezalkoholowego napoju. Potem może filmy, które na mnie czekają (dziś poprzez dekoder nagrałem sobie kolejny, TYM RAZEM bez zakłóceń). Kolejny dzień przerwy, następnie kontynuacja robótek na zakończenie semestru i zdanie wszystkiego bez problemu. Na razie jeszcze trwamy w 2023 roku, więc warto trzymać poziom.

Wyciąg biograficzny w tym przypadku nie ma sensu, status Madonny jest niepodważalny. Nie sądzę, by pod tym względem były tutaj jakieś wątpliwości. Jej dyskografia na przestrzeni kilku dekad nie ma zbyt wielu słabych punktów. Co dekada to udane strzały, ciekawe co współcześnie ma jeszcze do powiedzenia. Znacznie lepiej pamiętam Hung Up, niezapomniany teledysk ze scenami w sali ćwiczeń znam od najmłodszych lat. Szanuję też ukłon w stronę ABBY, ale w tym momencie numerem jeden z tej płyty jest właśnie Sorry. Wybaczam Królowej nawet polsko-ruskie psiepraszom. Świetna melodia okraszona lekko dramatycznymi, ale niespecjalnie patetycznymi smykami. Szczególnie przy tak klubowym, tanecznym otoczeniu nie przygniatają całości. Reluję do tekstu, mam przyjemne wspomnienia z nucenia fragmentów ze znajomymi w różnych okolicznościach (w teatrze też oczywiście). Do tego ikoniczny wizerunek Madonny w tamtym czasie, jedna z lepszych stylówek w jej karierze.

Kandydatka do wielokrotnego pojawienia się tutaj z mojej strony melduje się po raz pierwszy. Prawdziwe Confession on a Dance Floor. Dowód mistrzowskiego podążania za kolejnymi pokoleniami, trzymania tempa zmian, być może nawet nadawania biegu nowym trendom. Królowa strikes again (pol. atakuje znów)

https://www.youtube.com/watch?v=B_NFYleguso
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 29 gru 2023 09:51

mintaj pisze:
28 gru 2023 19:45
Po tym jak Murzyn napisał mi na priv co o tym kawałku myśli, bałem się czegoś skrajnie okropnego.
Wydało się. Wygląda na to, że Murzyn na priv wszystkim obrzydza moje propozycje. ;)
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 29 gru 2023 10:12

Postaraj się to będę hajpował nim odsłuchają
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 29 gru 2023 10:22

Joy – Touch by Touch (12” Version)

Kolejka sylwestrowa, więc zaproponuję coś imprezowego i tanecznego. A jak tanecznie według shodana, to najlepiej w rytm lat 80’. Niektóre przeboje z tamtych czasów mają w sobie coś takiego, że mnie to rusza. Że jak słyszę, to się bujam, a nogi same chodzą. Takie utwory jak Touch by Touch zawsze wprowadzają mnie w znakomity imprezowy nastrój. A prawie zawsze z żoną gdzieś się bawimy w Sylwestra. Tylko raz czy dwa przez ostatnie dwie dekady siedzieliśmy sami w domu, w tym raz z powodu covidowych ograniczeń i stwierdziłem, że póki będę miał siły i zdrowie, to już tego nie zrobię. Szkoda takiego wieczoru.
Touch by Touch to znakomity numer do zabawy. Taka muzyka to najlepsza alternatywa dla wszędobylskiego disco polo. Ale prawdę powiedziawszy ja naprawdę lubię ten utwór. Nierzadko zdarza mi się go posłuchać nawet w domu gdy jestem w odpowiednim nastroju. Słyszałem ten utwór już w wielu wersjach, w polskiej też, ale nie ma to jak oryginalna wersja z 1985r. Joy co ciekawe to austriacki zespół grający muzykę pop/italo disco, który właśnie singlem Touch by Touch z ich debiutanckiej płyty Hello osiągnął szczyty list przebojów.
Znowu prezentuję Wam wersję 12” bo uważam ją po prostu za najlepszą.

https://www.youtube.com/watch?v=C-CbUU_-wS4
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 29 gru 2023 11:47

Vaya Con Dios - Nah Neh Nah (1990)

Prrroszę Państwa, Szanowne Osoby Userskie, Porcupine Tree Forumowicze, zabawę czas zacząć! Odchodzę na moment (dosłownie na moment, zatęsknicie jeszcze) od smut i płaczów, lamentów i westchnień, wpadam w lekko dekadencką egzaltację, evviva l'arte blablabla. Oto numer, który zdecydowanie należy do moich all-time-favs i zastanawiałem się długo, gdzie go powinienem wepchnąć. Autentycznie, mam go na listach od samego początku tej bestki. Może to być, zaraz obok We Built This City od Starship, jeden z tych kawałków, których słuchałem "świadomie" jako pierwszych. Zdecydowanie tak, może nawet to jest taki proto-kawałek tego typu, może nawet starszy od Starship, pamięć niestety zawodzi, kiedy chodzi o sam początek najntisów. A utwór ten to jest wielki początek najntisów i jedna z 3 belgijskich rzeczy w muzyce, które lubię (pozostałe to Hooverphonic i Milk Inc. ofc, gwiazda ubiegłorocznego Sylwestra). Także, no, słuchajcie i się zachwycajcie. Kim są ci ludzie? A raczej - kim byli (bo technicznie rzecz biorąc, już ich nie ma)?

Vaya Con Dios tłumaczy się z hiszpańskiego na polski jako "idź z bogiem", i jest to - a raczej było - trio. Dwóch gości o bardzo flamandzkich nazwiskach, tj. Dirk Schoufs i Willy Lambregt, oraz wokalistka Dani Klein. Lambregt nie doczekał nawet premiery debiutu i sobie poszedł, zastąpił go Jean-Michel Gielen. W ogóle śmiesznie, że spośród wszystkich tych wymienionych przeze mnie w poprzednim akapicie zespołów Z BELGII, właściwie WSZYSCY tworzący je muzycy to są Flamandowie, czyli bardziej Holendrzy xD walońska część Centrum Europy zdecydowanie ma gdzieś muzykę, względnie słucha wyłącznie francuskiego szansonu. No, ale wracając. Grupa powstała w 1986 roku, debut był w 1988 (pochodził zeń dość charakterystyczny utwór pt. Puerto Rico, ich pierwszy ważniejszy singiel), a numer wrzucany przeze mnie pochodzi z ich drugiego krążka, Night Owls, który miał premierę oczywiście w 1990. Z miejsca stał się wielkim hitem w całej Europie, również dzięki naprawdę fajnemu wideo (kto chętny niech se obejrzy), nakręconemu w jednym ujęciu. Utwór jest krótki i stanowi fuzję jazzu, muzyki latynoskiej i takiego staroszkolnego rock'n'rolla. I mniej więcej właśnie taką twórczość - momentami zahaczającą o soul - prezentowali Belgowie.

Dlaczego prezentowali? Bo zespół już właściwie nie istnieje, nagrali parę płyt, zrobili trochę szumu (choć nigdy nie powtórzyli sukcesu Night Owls, które prócz Nah Neh Nah promowało także What's a Woman, kolejny wielki hit, na pewno znacie ten numer - Nah Neh Nah zresztą też na pewno znacie lol), ale już po premierze Night Owls Schoufs, który był muzycznym mózgiem tej operacji, odszedł z grupy po czym się zaćpał. Z najważniejszych ich piosenek pamiętam jeszcze Don't Break My Heart, a potem wielkie nic. A za dzieciaka znałem Night Owls na pamięć! Jak to możliwe? Otóż bardzo lubiła ich moja mama i zakupiła daaawno temu kasetę Night Owls właśnie, także album był pod ręką non stop. I bardzo często gościł w kaseciaku w wieży, a wiadomo, ciężko z taśmy skipować numery, więc po prostu krążek (tasiemek?) leciał od początku do końca zawsze. Do Nah Neh Nah na pewno wiele razy tańczyłem, szkoda, że zawsze nieudolnie. Polecam do sylwestrowej zabawy. Albo nie. Ja np. będę pił częściowo do lustra słuchając Waszej playlisty, może i Klein z kolegami Wam pomoże. Enjoy!

https://www.youtube.com/watch?v=bIgJ645Naek
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 30 gru 2023 11:19

Sądziłem, że KOKTO się przyjmie i się przyjęło. Raczej nie zakładałem JACY jako jedynego reprezentanta grupy Maruderów, prędzej KUBĘ, ale nie powiem, że jestem jak Marysia z pewnej piosenki WWO. Dobra tam - JEDZIEMY PANOWIE

Caroline Polachek - Welcome To My Island

Zbliża się koniec roku pańskiego 2023. Kiedyś bym dopisał, że zaczyna się okres podsumowań, ale od pewnego czasu zapanował trend, którego nie do końca rozumiem, czyli podsumowywanie bieżącego roku w grudniu. Tak, piję do Spotify i ich Wrapped (o którym dowiedziałem się niedawno, że zlicza odtworzenia za okres od stycznia do jakiegoś późnego października, co jest jeszcze większym kuriozum, niż mi się wydawało na początku), aczkolwiek nie tylko, bo odnoszę wrażenie, że niedługo mój notatnik będzie generować podsumowanie roku. Ciężko mi jednoznacznie stwierdzić czy to ja się tak starzeje, czy faktycznie świat aż tak od pewnego czasu zapieprza, że już 1 stycznia 2024 to co się działo w roku pańskim 2023 jest już nieaktualne i przebrzmiałe.
Nie udzielę wam odpowiedzi na to pytanie, bo nie jestem tu od tego. Jestem tu po to, by zaprezentować wam muzykę. Podobnie jak Murzyn, nie jestem fanem fetowania zmiany roku i spędzam te dni zazwyczaj w domu - tak se teraz uświadomiłem, że ostatni raz, gdy gdziekolwiek wyruszyłem na imprezę sylwestrową był 5 lat temu. Notabene i tak ją przespałem, ale nie żałuję, bo odbywała się w Warszawie. Anyway, z racji tego nie proponuję wam żadnej wrzuty taneczno-imprezowej ni niczego w ten deseń. Podszedłem do tego tematu z nieco innej strony, tj. postanowiłem zaproponować wam rzecz wydaną w tym roku, która mi się najbardziej spodobała. Zadanie to nie było trudne, z przyczyny prostej - takich rzeczy było mniej niż niewiele.
O Carolinie Polachek usłyszałem cholera wie kiedy i cholera wie skąd. Na "moje czasy" niezalowego ogarniania bieżączki ewidentnie się nie łapię, więc zakładam, że po prostu gdzieś przyciągnęło moją uwage nietypowe nazwisko i spodobała mi się okładka jej płyty. No w każdym razie nie jest to na tyle ciekawa historia, by o niej się rozpisywać. W każdym razie COŚ sprawiło, że nie tylko postanowiłem sprawdzić kto to, ale sprawdzić i muzykę tego kogoś i chyba ta muzyka ma w sobie to COŚ, bo do niej co jakiś czas wracam i jej dość często słucham. A może to nawet nie jest jakieś metafizyczne coś, tylko fakt, że to jest po prostu (że polecę klasykiem) kawał dobrego popu, wręcz niemal idealnie skrojonego pod gusta kogoś takiego jak ja? Jest tu bowiem wszystko co lubię: nieszablonowa i niebanalna kompozycja, kapitalne hooki godne najmocniejszych ejtisów i mocny, wręcz ANGSTOWY MOSTEK.
Kto nie polubi ten trąba i się nie zna na muzyce. Dobra, to ten rekomenduję państwu brać i słuchać tego i życzyć, abyśmy jeszcze dotrwali w tej zabawie do sylwestra 2024 i aby ten rok nie był gorszy niż 2023 (który dla mnie był spoko). Bierzcie i słuchajcie tego

https://www.youtube.com/watch?v=DfnKnAINNV8
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 30 gru 2023 11:54

"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 30 gru 2023 13:10

Vitas - 7th Element

Kojarzę ten numer albo bardziej kojarzę wspomniany przez Hiena występ telewizyjny w tym dziwnym stroju, pokazywał mi to swego czasu kumpel w robicie jako ot zabawną ciekawostkę ale i z tego co pamiętam musiał mi też coś innego pokazywać bo zachwalał właśnie skalę głosu Vitasa. Powrót do tego występu tv nie zrobił mi najlepiej (odpaliłem by się upewnić czy to to), wróciłem zatem do słuchania kawałka bez żadnego obrazka i było lepiej. Ogolnie jest dobrze, zwłaszcza że zaobserwowałem u siebie w minionym czasie spory przypływ nostalgii do muzyki z przełomu tysiącleci (zwykle nostalgizowałem przełom 80s/90s bardzo, może organizm stwierdził że zaniedbałem kolejną dekadę). Spoko klubowy kawałek o przedziwnym tekście, trochę jak wrzucane przez deva Obsidian ale tam było bardziej trance'owo. Największy mindfuck jednakże miałem dowiadując się że w końcówce Vitas rapuje po polsku linijki z utworu Dziewczyny autorstwa Kazika xD zdecydowanie crossover na jaki nie zasługiwaliśmy. Sympatyczna wrzutka, nostalgizuję i propsuję, jednak Vitasa lepiej słuchać niż oglądać.

Madonna - Sorry

Dragon swoją wrzutą dołącza do loży nu-disco w której zasiadały dotąd munlupowa Shakira i moja Chylińska. Bardzo dobrym numer który zawsze lubiłem, Hung Up było srogo ograne i hitowe a mimo to Sorry uważam... jest jeszcze lepsze. Zawsze wkręcał mi się ten zaśpiew AW HERD IT OL BIFOR, bardzo zgrabne nu-disco, mam sporą słabość do takiego żwawego grania przy smutnych numerach, wspominałem o tym już przy okazji Poor Leno z wrzucanego albumu Röyksopp, to samo w sumie też masowo dostałem zagłębiając się po latach w muzykę Depeche Mode. Fajne użycie smyczków i vocodera. Doskonale znany ale banger, prawdopodobnie jeden z ulubionych moich kawałków tej artystki. Aż po tej wrzutce odrobinę pożałowałem jak przypomniałem sobie że mam takie smutne lirycznie kawałki disco które mógłbym wrzucić no ale wygrały tym razem sentymenty przy wyborze wrzuty.

Joy - Touch by Touch

Aaa, czyli to stąd się wzięło to "Chciałbym Ci powiedzieć, że ja...". Wujas znowu robi lekcję historii przy okazji otwierania swego muzeum italo disco/euro disco. Jako fan muzyki tanecznej szacunken za sięganie po maxi singlową wersję, jednakże co by nie mówić - taki Savage dwa razy się nie trafia. Dość płaska i tania jest produkcja w tym numerze i to nieco psuje mój odbiór tego skądinąd sympatycznego numeru. Trochę drażni mnie też ten jeden synth brzmiący nieco jak harmonijka lub akordeon. Mogę jeszcze dać ułamek plusa za sam wybór wrzutki bo numeru nie znałem więc fajnie że Wujas sięga faktycznie bo jakieś własne wybory a nie typowe utarte hity. Bez hejtu ale i też nie porwało mnie do tańca, moje wujostwo pewnie by przy tym wymiatało na parkiecie.

Vaya Con Dios - Nah Neh Nah

O, dev sięgnął po kawałek który spokojnie mógłby za kilkaset kolejek paść z mojej strony. Był czas kiedy totalnie nie trawiłem, tak jak dużo innej muzyki którą lubi moja mama a ja z automatu ją odrzucałem, ot byłem za młody. Przyszedł jednak moment powrotów do wielu przebojów sprzed lat i rewidowania poglądów na wiele z nich, podobnie było z tym numerem, wiem że nawet zassałem i nieco prejzowałem album Night Owls przy okazji. Bardzo podoba mi się gitarowa wirtuozeria w tym numerze, to taki gypsy guitar jazz ale trzeba to kojarzyć bardziej z Cyganami z Francji lub Hiszpanii właśnie a nie Romami ze wschodu. Będę miał nawet numer w tym stylu kiedyś do wrzucenia, Nah Neh Nah to chyba najlepszy przykład przebicia się takiego grania do radiowego współcześniejszego mainstreamu. Lubię ten numer, gościł na moim weselu również, na jednej playliście RAZEM z Prawy Do Lewego chociażby. Stare ale jare i robi robotę. Łatwiutka okejka z mojej strony bo w sumie jakby ukradziona wrzutka.

Caroline Polachek - Welcome To My Island

Mentos ostatecznie dojeżdża z wrzutą reprezentującą godnie jego electropopową nitkę, wiele wrzutek tego typu już prejzowałem do tej pory i tu w sumie też jest całkiem nieźle. Wokale (te gadane zwrotki) kojarzą mi się z numerem z Cyberpunka, śpiewany refren mocno przypomina Grimes, jest lekko, żwawo, przebojowo. Numer z tą euforyczną energią za którą cenię sobie tego typu wrzutki od mentosa. Wyróżnikiem na pewno gitara elektryczna, chyba że to jakiś keytar, wszystko możliwe. Numer krótki więc prosi się o to by go zapętlać, bardziej niż koniec roku tu czuję początek roku, świeża energia i te sprawy, wiecie. Odrobina słońca przebijającego się za oknem pomaga podbić vibe. Naprawdę dobra wrzuta, do tego numer otwierający album więc dobre zaproszenie do zapoznania się z całością, a sprawdzałem chyba ze dwa numery z tej płyty już kiedyś. Pytanie co będzie pierwsze - ja wygram walkę z prokrastynacją czy może ta płyta wjedzie kiedyś do bestki? Zgrabne zamknięcie roku dobrym vibem.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 30 gru 2023 15:16

Jaden Smith - Fallen

Trochę beka z Murzyna. Zapodaje imprezowe numery regularnie w bestce, a tu nagle „w tym roku nie wlatuję imprezowo, szkoda mi slotu na numery nieważne”. Trochę nie wiem jak to interpretować xD W każdym razie Jaden Smith. Uszykuję sobie Justina Biebera na przyszły rok, żeby mieć kontrę. Ale już kompletnie serio, Bieber tez ma dobre numery w tym stylu. Pamiętam jak kiedyś Jaden mówił, że to się zabawnie złożyło, że jego ojciec zaczynał od muzyki i skręcił w aktorstwo, a u niego jest odwrotnie. IMO dobrze wyszło, bo z Jadena na pewno jest lepszy wykonawca, niż aktor. Kawałek wrzucony przez Murzyna kojarzy mi się mocno z drugim albumem King Krule’a (który to album w tym czasie powstawał, więc kto wie, możliwe, że Marshall się inspirował), zresztą lista inspiracji samego Smitha wiele tłumaczy, na bank obaj słuchali tych samych płyt, bo umówmy się, zarówno Kanye, jak i Ocean to była absolutna podstawa czarnego hip-hopu w tamtym czasie (Frank znalazł się nawet później w topce Obamy z „Chanel”). Ciekawy wybór na pierwszy singiel z debiutanckiej płyty, ale z drugiej strony, takie rytmy były wtedy popularne. Bardzo lajtowa nuta. W 2017 r. słuchałbym takich rzeczy jak porabany, teraz trochę odpuściłem taki hip-hop i sięgam częściej po klasykę (którą często serwuje nam Murzyn), ale doceniam, i sam planuję wrzuty w takim stylu. Nie gwarantuję, że puszczę na sylwka, mimo że spędzam w domu na spokojnie, ale wrzutę propsuję.

Madonna - Sorry

Łojezu, jaka łatwa okejka, no sory. Zgadzam się w sumie ze wszystkim co napisał Dragon, począwszy od zajebistego image’u Madonny (jak wiele się niestety zmieniło od tamtej pory), po samą muzykę na płycie, która była doskonała. Samo „Sorry” wspominam bardzo miło z epoki, to jest jedno z moich top skojarzeń z 00sami. Zawsze podziwiałem u Madonny umiejętność zaadaptowania bieżących trendów i potraktowanie ich tak, żeby nie brzmiały jak jakiś has-been flirtujący ze współczesnymi brzmieniami dla kaprysu i próby zarobienia łatwej kasy. Wręcz przeciwnie, babka pchała ten wózek jeszcze bardziej do przodu, czego dobrym przykładem jest kolejny album „Hard Candy”, IMO mocno niedoceniony. „Sorry” to był niekwestionowany przebój, zresztą nadal nim jest, bo w radio leci regularnie i jak każdy prawdziwy hit, nie starzeje się. Dobra, wyrzygałem się tęczą, ale po prostu bardzo lubię ten kawałek Madonny i tyle. Dobry bit i groove, fajne sample, fajna i nienachalna elektronika, doskonały wokal Madonny i melodie. Dostarczone.

Joy – Touch by Touch (12” Version)

Miałem nadzieję na taką wrzutkę od Wuja na Sylwestra i się nie zawiodłem. Shodan nam tu rośnie powoli na królewicza italo. Co tu dużo mówić, w Polsce takie rzeczy się kojarzą bezpośrednio z imprezami okolicznościowymi. Wesele, Sylwester, festyn, dopóki za muzykę odpowiadają ludzie, którzy urodzili się przed 90 rokiem, to musi polecieć jakieś italo. Moja wiedza na temat tego nurtu nie wychodzi daleko poza żelazne hity, więc Wujek robi tu za profesora i fajnie wciągnąć kolejny kawałek w tym stylu. Nawet akordeon jestem w stanie zdzierżyć. Fajna jest kowbojska gitara w tle, no i refren jest mocno chwytliwy. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że słucham tego częściej i to w warunkach kompletnie nie imprezowych, a to jednak o czymś świadczy. O samym utworze więcej nie ma co się rozpisywać, bo jest to kopiuj/wklej cała scena italo, ale mi to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie.

Vaya Con Dios - Nah Neh Nah

Łojezu. Dev przyczeził, bo oczywiście kawałek znam bardzo dobrze, ale nie wiedziałem kto to, to co to. Mogę sobie dopisać w końcu do listy rzeczy zagubionych/znalezionych. Sam bym tego nigdy tu nie wrzucił, ani podejrzewam nie włączył z własnej woli, bez przesady, ale jak leci w eterze to zawsze spoko. Zabawne, że Musiał mi się nigdy nie chwalił, że jest fanem tego kawałka. O ile Starship leciało wiele razy w aucie, tak to nie. Szanuję, że utwór jest krótki, bo więcej bym tego neeeenanana nie wytrzymał, a w takiej dawce jest to bardzo miłe doświadczenie. Nie rozpuszczam się nad tym jakoś bardzo, ot po prostu kawałek, który lubię i szanuję, ale ta 25-tka u Deva jest potwornie hit-miss, więc cieszą nawet takie lekko pozytywne wrzutki. Kciuk w górę.

Caroline Polachek - Welcome To My Island


Mery Spolsky, Caroline Polachek, co to za moda lol. Może czas wystartować jako Steven Yanush, czy Miriam Pola Tshek Bieda-Tshek. Biorę i słucham tego, ale uczucia mam mieszane. Intro jest super, ale sugeruje coś zupełnie innego. Zwrotka jest meh, nie lubię takiego robotycznego recytowania, takie rzeczy to tylko w Kraftwerk. Refren o wiele lepszy, fajne melodie i wokal. To HE HE HE w tle kojarzy mi się z tym samym zabiegiem w numerze Bon Joviego, który wrzucał Melki jakiś czas temu, wręcz mam wrażenie, że to jest dosłowny cytat xD Tło w sumie ok, ale też mnie momentami wkurza. Nie wiem, wychodzi ze mnie taka pół-trąba, bo o ile refren jest świetny, tak reszta raczej kiepska To jest ta strona Mentosa, której trochę nie rozumiem, bo on najczęściej tego typu wrzuty hejtuje. Jeszcze zabawniejsze jest to, że „Welcome to My Island” trąci na kilometr… warszawką. Tak jest, moje liczne, acz zazwyczaj krótkie wizyty w warszawie najczęściej otoczone są takimi brzmieniami, nawet jeśli w ogóle nie leci żadna muzyka. Nie wiem, może to ma po prostu zbyt swaggerową otoczkę, a za mało osobowości w samej Caroline Polaczek, żeby ten swagger przeszedł. W każdym razie, kciuk w bok, który drga w dół kiedy lecą zwrotki, a lekko podnosi się ku górze, kiedy leci refren. HE HE HE HEEE.

Sylwestrowa taka na smęcie, bo każdy musiał podkreślić jak to w Sylwestra się nie bawi (żeby było śmieszniej, też należę do tego grona, ale po co się z tym obnosić xD). W praktyce, tylko Murzyn zapodał smęta, ale całkiem fajnego. Wujek, Dev i Smoku bezpiecznie, ale z plusem. Mentos jak to Mentos. Wesołego nowego.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 30 gru 2023 15:30

Porównywanie Caroline Polachek z Mery Spolsky to trochę jakby w recenzji Kraftwerka pisać o Mai Kraft xd
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 30 gru 2023 15:31

Dziwne bo wydaje mi się że od czasu wakacji i Flight Facilities nie zapodałem nic imprezowego raczej? Ostatniego housiku nie liczę bo to było mocno chillowe. Szczerze wydaje mi się że za wiele takich numerów nie wrzucałem a teraz nie widziałem innej okazji dla Fallen, numer poznałem 29 grudnia 2016 i 29 grudnia po 7 latach wrzuciłem tu :D

Btw

Też trochę bekowo z tą Polachek bo tu jednak nie jest to ksywa xD
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 30 gru 2023 15:43

mintaj pisze:
30 gru 2023 15:30
Porównywanie Caroline Polachek z Mery Spolsky to trochę jakby w recenzji Kraftwerka pisać o Mai Kraft xd
Mery Spolsky a Gabriela Zapolska - podobieństwa i różnice
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 30 gru 2023 15:46

osobiście wolę Kacpra Złotopolskiego
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 30 gru 2023 16:26

mintaj pisze:
30 gru 2023 15:30
Porównywanie Caroline Polachek z Mery Spolsky to trochę jakby w recenzji Kraftwerka pisać o Mai Kraft xd
No, ale to porównanie jest DOKŁADNIE na takiej zasadzie.

Widzę, że generalnie towarzystwo dziś pozbawione humoru.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn