Tour By Tour #1: 1980 - lato 1981

Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Tour By Tour #1: 1980 - lato 1981

Post 09 lut 2024 00:12

Dobra, czas wreszcie rozpocząć tę zabawę!

Historia koncertowa... no jak dla mnie każdy ma swoją. Szczególnie w kontekście samego początku trudno to jednoznacznie podzielić, ale z czasem pewnie okaże się, że kto dotrwa do końca, ten albo zasugeruje się moimi propozycjami albo spróbuje ugryźć temat jeszcze z innej strony. Trochę zwlekałem, bo jednak żeby móc sensownie wybierać, powinienem przynajmniej przed podjęciem decyzji liznąć wszystko, co jest dostępne. Jestem otwarty na różne sugestie, dodatkowe materiały do zapoznania się, wiadomo. Bootlegowy digger musi jednak rzucać konkretnie, więc mamy pierwszy temat.

Okres bytowania Winsa w zespole chciałbym podzielić na dwie części. Pierwsza do lata 1981, druga do końca 1981. Do czerwca/lipca panowie jeszcze raczej szlifują domorosłe produkcje, co koncert to zapewne źródło treści do serii Something Went Wrong. Sporo numerów dostaje szansę na żywo. Przynajmniej niektóre z nich są dostępne tylko dzięki pojedynczym nagraniom. Podział dość oczywisty, bo między czerwcem a lipcem powstanie właściwy szkielet koncertowy, który do końca roku już się nie zmieni. Z samymi kawałkami bywa różnie, co będzie słychać nawet tutaj. Tutaj jeszcze dziesięć utworów max. Później zrobi się miejsce dla czternastu.

Z samego 1980 roku dostępne są na dzisiaj dwa bootlegi. Proponuję następujący wybór:

1980-10-30, Bridge House
Tomorrow's Dance: https://media.dmlive.wiki/stream/dm1980 ... 644/03.m4a
Reason Man: https://media.dmlive.wiki/stream/dm1980 ... 644/04.m4a
Photographic: https://media.dmlive.wiki/stream/dm1980 ... 644/05.m4a

https://dmlive.wiki/wiki/1980-10-30_Bri ... K/Source_1

Całości nie polecam, wybieram rarytasy i Photographic dla ilustracji sytuacji na samym początku - rytm leci z puszki praktycznie tak samo pod każdym kawałkiem.

1980-11-14, Technical College
Addiction: https://media.dmlive.wiki/stream/dm1980 ... 644/02.m4a
Dreaming of Me: https://media.dmlive.wiki/stream/dm1980 ... 644/03.m4a
Sometimes Wish I Was Dead: https://media.dmlive.wiki/stream/dm1980 ... 644/06.m4a

bonusowo jeszcze
Ice Machine: https://media.dmlive.wiki/stream/dm1980 ... 644/10.m4a
(później na jakiś czas z niego zrezygnują, a tutaj słychać zainteresowanie publiki)

https://dmlive.wiki/wiki/1980-11-14_Tec ... K/Source_1

Znacznie lepsza jakość, pod względem dudnienia większe urozmaicenie. Kolejny rarytas, do tego Dreaming of Me jako dowód na to, że już wtedy niektóre kawałki cieszyły się większym zainteresowaniem od reszty. Bonus podstawowy, czyli Sometimes Wish I Was Dead, wtedy jeszcze bardziej emo kawałek xD Tutaj warto przesłuchać całość, ale poniżej będzie lepiej.

1981-04-06, Bridge House
New Life: https://media.dmlive.wiki/stream/dm1981 ... 644/01.m4a
Sometimes Wish I Was Dead: https://media.dmlive.wiki/stream/dm1981 ... 644/02.m4a
Mamma Mia (!): https://media.dmlive.wiki/stream/dm1981 ... 644/10.m4a

https://dmlive.wiki/wiki/1981-04-06_Bri ... K/Source_1

Nie uwzględniałem tego boota przez wiele lat, bo właściwie do zeszłego roku nie był dostępny. Warto cały czas mieć rękę na pulsie! Jeszcze lepsza jakość niż wyżej, ale nie traktuję tego jako materiał wyjściowy. Ciekawy proto New Life, lepiej brzmiący emo Sometimes Wish, a do tego prawdziwe zaskoczenie, czyli pełny koncertowy instrumental Mamma Mia. Dwa miesiące później już nie ma po nim śladu na koncertach.

Za podstawowy materiał dla tego okresu proponuję uznać bootleg, który te X lat temu był chyba najbardziej rozpowszechniony w wielu miejscach internetu, a do tego brzmiał najlepiej.

1981-06-27, Rayleigh
https://media.dmlive.wiki/stream/dm1981 ... mplete.m4a (tu od razu audio do słuchania)
https://dmlive.wiki/wiki/1981-06-27_Cro ... K/Source_1

Chyba najlepszy zestaw ze wszystkich, najbardziej ograne kawałki. Rarytasy z epoki w dobrej jakości, takie The Price Of Love porzucą pod koniec roku. Co ciekawe, moja kopia na dysku nie zawiera szczątkowej zapowiedzi z samego początku. Poza tym bez zmian, w razie co mogę podrzucić bardziej leniwym.

To co, zaczynamy? Jako punkt wyjścia proponuję wszystko to, co podrzuciłem. Jeszcze bardziej ciekawskich zachęcam do sprawdzenia całego Bridge House z kwietnia 81 i drugi boot z 1980 roku, ale oparłbym się przede wszystkim na tym, co podrzucam.

Proponuję przynajmniej dwa tygodnie na spokojne zapoznanie się i jakieś dłuższe wypowiedzi, może nawet urodzi się k o n s t r u k t y w n a dyskusja. Do 25 lutego termin ostateczny, tak myślę.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 24 lut 2024 22:20

Jutro deadline, wszyscy chętni zapoznali się z materiałem?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 24 lut 2024 22:34

Liczyłem na luźniejszy start wcześniej niż start od tej daty xd O ja naiwny
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 24 lut 2024 22:54

Podejrzewam, że swoim postem przypomniałem większości zainteresowanych o istnieniu tego tematu. Biczem trzeba walić co jakiś czas, dla zwykłego przypomnienia.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 24 lut 2024 23:09

Jako Ojciec Założyciel tego tematu sam nie będę tego robić, bo to zaczyna mnie drażnić w innych miejscach xd ale rozumiem oczywiście
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18356
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 24 lut 2024 23:24

Ja wszystko dawno przeanalizowałem. Ale byłem w rozjazdach, więc nie miałem czasu pisać. Jutro, ewentualnie pojutrze uzupełnię.
Jestem fanem tego tematu. :)
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 29 lut 2024 20:13

I jak, Panowie?

Wolę nie zaczynać, by nie sugerować, ale też żeby przypadkiem temat nie ewoluował tylko w moje wypociny w związku z. Moja faza na bootlegi to jedno, otwarcie tematu na jakies może odświeżające refleksje to drugie.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 29 lut 2024 20:28

No ja mogę zacząć, pytanie czy nie skończymy tu sami?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 29 lut 2024 20:32

No to jeszcze szybkie potwierdzenie od shodana (tak/nie) i będzie jasne. Nie chcę ponaglać, ale jednocześnie wolałbym nie robić co trasę przypominajek.
Awatar użytkownika
Czez
Posty: 9735
Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
Ulubiony utwór: Cala masa
Lokalizacja: Glasgow

Post 29 lut 2024 20:34

Ja niestety nie mam na to czasu
Enjoy The Silence
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18356
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 29 lut 2024 21:14

Ja od dawna gotowy.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 29 lut 2024 21:18

Nie będzie więcej "ready steady go"
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18356
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 03 mar 2024 22:16

No Hien miał zacząć, ale coś się zaciął. Więc może ja skrobnę dwa słowa.

Powiem szczerze, że bardzo niewiele w życiu słuchałem czegokolwiek z tak wczesnego okresu działalności koncertowej DM. Chyba jedynie tylko przy okazji naszego omawiania najlepszych wersji utworów ze dwa lata temu. I niewiele z tego pamiętam. Teraz przesłuchałem wszystkie bootlegi zalinkowane przez Dragona może nie w 100%, ale w znakomitej większości.
Wykonania z 1980 roku charakteryzują się rzeczywiście niesamowitą surowością brzmienia. Słychać, że to były dopiero pierwsze kroki zespołu na scenie. Dudnienie z puszki jak to opisał Dragon słyszalne aż nadto. Każdy utwór tłucze rytm na jedną modłę. Kilka utworów ze Speak & Spell plus 5 utworów tych najwcześniejszych, mało znanych pewnie nawet fanom DM. Ja szczerze mówiąc przesłuchałem je kiedyś pobieżnie raz, skrzywiłem się tylko i odłożyłem w niebyt postanawiając do tego nie wracać. Odstraszała mnie marna jakość brzmienia i w ogóle mizerność samych kompozycji. Teraz potrafię na takie starocie spojrzeć z innej perspektywy. To jest po 44 latach działalności zespołu swoisty relikt, rarytas. Wiem, że są ludzie, którzy się takimi rzeczami jarają. Skrzętnie kolekcjonują każde dostępne nagranie choćby w najlichszej jakości. Mnie raczej to nie bierze na dłuższą metę. Zawsze zadowalałem się jedynie oficjalnymi wydawnictwami w dobrej jakości. Nie jestem jakimś zbieraczem czy miłośnikiem bootlegów, ale w ramach tego tematu z przyjemnością się z takimi rzeczami zaznajomię. Bo to jednak kawał zamierzchłej historii zespołu. I będę miał możliwość sprawdzenia, jak zmieniało się brzmienie na żywo zespołu na przestrzeni lat. A czasami nawet miesięcy. Bo już pomiędzy rokiem 1980 a 1981 słychać jednak różnicę i to czasami całkiem sporą. Różnica pomiędzy np. Photographic z 1980 a czerwca 1981 jest naprawdę ogromna. I to w każdym aspekcie. Ba nawet między występem październikowym a listopadowym jest różnica. Nie wiem na ile to kwestia samej jakości nagrania, a na ile jednak dokonanych zmian w podkładach. Wersje z 1980r. to tak naprawdę jedno wielkie dudnienie. Wszystkie utwory odgrywane na jedno kopyto. Ewentualnie rytm szybszy lub wolniejszy. W czerwcu 81’ już jest dużo lepiej. Wersje mocno dopieszczone w porównaniu do tych sprzed pół roku. Taki New Life to już zupełnie inny utwór. Zagrywki na klawiszach dużo bardziej wyraziste i wyeksponowane. Ale większości piosenek jeszcze kształtem wciąż dosyć daleko do wersji z albumu. I na tym etapie widzę, że jeszcze nie wszystkie utwory ze S&S ujrzały światło dzienne. Wielu piosenek brakuje. Podejrzewam, że zaczną się ukazywać w drugiej połowie 1981r.
Z tych 5-ciu najstarszych utworów najciekawsze chyba Tomorrow’s Dance. Nawet można żałować, że nie ukazało się to na S&S zamiast np. BSG!
Bawi mnie jeszcze obecność w secie Mamma Mia. Instrumentalny cover na koncercie DM był możliwy chyba tylko w tamtym okresie działalności. W każdym razie nudny i kompletnie nieinteresujący track. Ale to pewnie Vince się uparł na to.
Z tego całego zestawu dostępnych utworów zdecydowanie najbardziej lubię oczywiście Ice Machine. Szkoda, że na bootlegach z 81’ już nie występuje. Nawet te bardzo wczesne wykonania Ice Machine sprawiają mi dużą przyjemność pomimo, że Gahan jest jeszcze nieco nieopierzony.
Zdjęcia tych kaset na dmlive.wiki przywołują fajne wspomnienia starych czasów i przypominają mi od razu jakim skarbem była taka TDK w latach szkolnych.

Nie wiem czy Dragonowi o takie wypociny chodziło, czy może o coś innego, ale z czasem się pewnie bardziej rozkręcę jak dojdzie koncertowego materiału i lepszych utworów.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 03 mar 2024 23:44

Shodan dobre tropy podrzuca, bardzo przyzwoite wypociny ;)

Ciekawe, czy te starocie w ogóle miały swoje studyjne wersje. Przynajmniej na jakimś etapie powinny być, chyba że panowie (przede wszystkim Wins) lecieli niektóre kawałki na pamięć i wyczucie, ale aż takimi wirtuozami syntezatorów nie byli. Z drugiej strony część utworów jest baardzo oszczędnych. Łatwo wyróżnić rzeczy dopracowane, lepsze zapychacze i totalne szkice. Szczególnie w bootlegach z 1980 roku. Photographic to od samego początku król dżungli.

Jakiś konkretny bootleg przypadł ci do gustu? Coś zostaje na dłużej?
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18356
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 04 mar 2024 07:25

No niespecjalnie. Te dwa ostatnie bootlegi dużo lepsze jakościowo z lepszymi, bardziej dopracowanymi wersjami, ale ze słabszymi utworami. Najciekawsze I Sometimes Wish I Was Dead i Tora! Tora! Tora. Ale na żadnym z dwóch koncertów z 1981r. nie występują jednocześnie. Nie ma przede wszystkim Ice Machine i najlepszego wcześniaka, czyli Tomorrow's Dance. A koncertowe Photographic nigdy mnie jakoś nie jarało.
Najlepsza dla mnie setlista chyba ta z 14.11.80.
No ale z tego, co pamiętam z analizy sprzed dwóch lat to już niedługo zaczną się bootlegi dużo bardziej warte uwagi.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 04 mar 2024 18:34

Myślę, że te też są całkiem ciekawe. W sumie nie dotyczą jakiejś konkretnej trasy. Pod koniec 1981 roku już można o takiej mówić, a tutaj jeszcze często koncerty ustalane dość swobodnie. Taką wyjściową miejscówką było Bridge House, poza tym jakieś kameralne kluby w okolicy, czasem nawet występy w szkole xD Im wcześniej, tym więcej kawałków panowie brali pod uwagę. Takiego Radio News nie ma na bootlegach, a dotrwało na demówce z 1980 roku. Tutaj może jeszcze tkwić wiele ciekawych rzeczy.

Ten pierwszy to totalna ciekawostka. Dobrze, że całkiem krótki, ale i tak męczący ze względu na jakość oraz toporność aranży. Nawet poważne pomysły jak DREAMS of Me czy Photographic brzmią dość słabo. Tomorrow Dance wypada ciekawie, trochę taki brat Tora! Tora! Tora!. Zestaw ogólnie interesujący, jak słychać wiele kanonicznych kawałków z tego okresu jest wyraźnie starszych od reszty.

Drugiego można z pewną przyjemnością, ale i zdziwieniem. Sometimes Wish I Was Dead brzmi jak ponury żart z tymi zaśpiewami. W ogóle zaczyna się jak dość mrocznie, by potem przejść w jakąś dziwną melodyjną papkę. Mimo wszystko lepiej niż Addiction, którego z kolei nie ma na demówce. To jedyne, co do tej pory mamy. Może i dobrze. Dziwny szkic z solówkami w stylu Photographic. Brzmi bardzo niespójne, coś coś się popsuło. Dobrze, że zdechło przed poważnymi nagrywkami do Speaka. Photographic, Ice Machine czy Dreaming of Me wyrastają na prawdziwe highlighty setlisty. Jest jeszcze Television Set jako naczelne wprowadzenie. W wielu nagraniach słychać, że oczekiwane przez fanów/słuchaczy ugułem. New Life rośnie, z kolei Just Can't Get Enough pozbawiony charakterystycznej melodii na intro gaśnie na tle reszty. Długo panowie dochodzi do końcowego efektu. Gahan długo dedykował ten kawałek swojej dziewczynie.

Największe zaskoczenie to ten kwietniowy bootleg. Uważam, że warto dać mu szansę w całości. Część kawałków w pół drogi między studyjnymi wersjami a szkieletami z poprzedniego roku. Sometimes Wish i Just dalej dość średniawe. Tym razem set w stylu im później, tym mocniej i wyraźniej. Photographic i Television Set bardzo sensownie koło siebie. Instrumentalna Mamma Mia to mistrzostwo w robieniu czegoś nowego bardzo tanim kosztem. Rytm dosłownie zerżnięty z Photographic, ale solóweczki na tyle sugestywne, że chwilami słychać zaśpiewy publiki. Dzięki takim relacjom naprawdę warto tu zajrzeć i odpłynąć w teorie, czego tam jeszcze nie grali.

Czerwcowy bootleg z Crocs uważam za dość kanoniczny. Świetna jakość, praktycznie zero zapychaczy. Z najmocniejszych, najlepiej ogranych rzeczy brakuje tylko Ice Machine. Just DALEJ z pokracznym intro. Przy okazji kolejnych odsłuchów tych nagrań jeszcze mocniej doceniam Dreaming of Me. Szkoda, że wersja studyjna jest trochę inna, panowie lekko przekombinowali z brzmieniem.

W tym miejscu wybrałem pauzę, bo pod koniec lata będzie jeszcze inny wariant setlisty, a pod koniec roku można mówić o pełnoprawnej S&S Tour. Pomału zacznę szykować kolejną część, a ja jeszcze zachęcam do komentarzy. No i Pan Hien jeszcze powinien wjechać.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 04 mar 2024 19:06

Wjedzie, ale teraz nie tylko muszę skończyć co zacząłem pisać, ale też jakoś się odnieść do tego, co już tu zostało napisane.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 04 mar 2024 19:07

+1
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 05 mar 2024 12:02

Jako wielbiciel i koneser ery, wyłamię się oczywiście i powiem, że te niewydane, wczesne utwory są całkiem niezłe. Po tylu latach łatwo je odrzucić, zwłaszcza że większość dostępnych wersji pochodzi ze średniej lub słabej jakości bootlegów, lub dem, które brzmiały jak wszystko tylko nie Speak & Spell, ale IMO gdyby to one trafiły na płytę, zamiast niektórych innych z albumu, to teraz sytuacja byłaby pewnie odwrotna. Nie ma co wyrokować, te numery nigdy nie dostały poważnej szansy. „Tommorow’s Dance” jest o tyle ciekawy, że zdecydowanie bardziej przypomina to, czego zespół próbował od mniej więcej „Sounds of the Universe”, czyli electro-blues. Tutaj oczywiście w dosyć infantylnej formie, ale nadal robi to ciekawe wrażenie, porównując do stylówy numerów, które ostatecznie trafiły na album. „Reason Man” również brzmi bardzo fajnie, spokojnie bym to widział jako przynajmniej b-side z tego okresu. Brzmienia jeszcze podebrane z „Photographic”, ale równie dobrze mogło być odwrotnie. „Addiction” trochę odstaje, ta mieszanka automatowa z elementami „Big Muff” i „Sometimes I Whish” powoduje oczywiście lekki mindfuck. Końcówka jest całkiem spoko, ale generalnie utwór jest ze środkowej półki.

Stanę w obronie wczesnego „Sometimes…”, nie tylko ze względu na skojarzenia intra z no-man’em, ale też po prostu z prostego względu, że mi się to podoba xD Zaśpiewy mi się podobają, bardzo to pasuje do boysbandowych naleciałości, które utrzymały się jeszcze mocno na albumie, uważam że w wersji studyjnej to by się obroniło. „Dreaming of Me” również bardzo spoko. „Ice Machine” lepsze niż wersja ostateczna. Będę bardziej pobłażliwy dla brzmienia tych wczesnych koncertów. Nie uważam, żeby aranżacje były jakieś DUŻO bardzo minimalistyczne, czy niedorobione, względem późniejszych. Rytmy nie są na jedno kopyto, są dosyć zróżnicowane, co nie znaczy że nie brzmią topornie i nie powielają zbyt często tych samych brzmień. Nie wiem, czy oni wtedy używali faktycznego automatu, czy już taśmy, ale jeżeli to pierwsze, to czyni to te koncerty znacznie bardziej wyjątkowymi, niż ludzie im przypisują wyjątkowości.

Bootleg z listopada, był kiedyś jedynym nagraniem z tego okresu, to był jeden z pierwszych bootlegów jakie mi wpadły w ręce jakoś koło 2001-2002 roku. Wtedy nie potraktowałem go z należytym szacunkiem i wnikliwością, ale lubiłem do niego wracać. Myślałem, że to jakiś super rarytas, a przecież był dostępny na jednej z wielu stron z bootlegami DM.

Generalnie, jedną z rzeczy, za które najbardziej lubię ten okres, to użycie oryginalnych syntezatorów. W prawilnych wersjach, niektóre rzeczy zabrzmiały jedynie w tamtym czasie. Gdzieś na etapie dołączenia Alana w 1982 r., samplery wymiotły połowę sprzętu, a co za tym idzie, zaczęły pojawiać się substytuty brzmieniowe, raz bardziej, ale najczęściej mniej udane. Vince też zabrał pewnie kilka zabawek przy exicie, zatem jedynie tutaj mamy naprawdę oryginalne Depeche Mode, które nagrywało „Speak & Spell”, potem to był wręcz cover band, jeśli spojrzeć pod tym kątem. Większość fanów ma to w dupie, dla mnie to istotne.

„Mamma Mia”, to taki dowód na to, że DM byli wtedy bandem, który nie przejmował się jeszcze jakoś mocno wizerunkiem (zresztą to nie były te czasy, nie było internetu) i mógł sobie pozwolić na taki moment ‘zespołu weselnego’ i zagrać coś popularnego, żeby ludziom się lepiej browara piło. Zakładam, że „Mamma Mia” to było coś, co grali sobie dla ćwiczeń i dla zgrywy.

Jako, że ograniczamy się do lata 81, to poprę kandydaturę Crocs jako absolutnie esencjonalnego bootlego z tego czasu. Kilka moich ulubionych wykonań pochodzi z tego koncertu („Big Muff” np.), jakość doskonała, kondycja zespołu świetna, no i sporo materiału do analizy, pół-wczesnych wersji, itd. Tutaj słychać już, że niektóre syntezatory użyte w studiu, były własnością Daniela Millera, kosztowały ciężkie pieniądze i zespół nie dostał ich do męczenia na scenach niespecjalnie wyrafinowanych miejscówek. Słychać to zwłaszcza w „Just Can’t Get Enough”, które w połączeniu z tym intrem baja bongo, wydaje się jak coś kompletnie z innego świata, a to był już przecież czerwiec 81. „Television Set” zaczyna się zresztą podobnie heh, tylko perkusja wzięta z „Dreaming of Me”. Sam kawałek jest spoko i myślę, że jako b-side, dałby radę. „The Price of Love” jeden niewielu coverów granych w tamtym czasie, to takie sobie, o. No, fajne.

Ze swojej strony, polecam jeszcze to nagranie

https://dmlive.wiki/wiki/1981-06-11_Ric ... K/Source_1

Sesja w stylu tych u Peela, czyli ‘na żywo, ale w studiu’. Można sobie wyobrazić, jak mogły te numery brzmieć na płycie, gdyby potraktowano je w luźniejszy sposób.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 11 mar 2024 01:48

Wreszcie mam chwilę usiąść przed laptopem i w miarę się odnieść.
Hien pisze:
05 mar 2024 12:02
niewydane, wczesne utwory są całkiem niezłe. Po tylu latach łatwo je odrzucić
Ja mam z nimi problem o tyle, że odbieram je po prostu jako niedoróbki. Rzeczy, nad którymi panowie główkowali, ale po czasie zrezygnowali z nich na rzecz lepszych (?), spójniej brzmiących (?) albo lepiej ogranych kawałków. Takie Tomorrow Dance brzmi jak demo, do tego całkiem niemrawy koniec refrenu. Doszlifowany pewnie byłby znacznie lepszy.
Będę bardziej pobłażliwy dla brzmienia tych wczesnych koncertów.
Ja w sumie tylko tak myślę o tym pierwszym, najstarszym bootlegu. Może to kwestia jakości albo dodatkowej dłubaniny w kilka tygodniu, ale ten drugi z 1980 roku na poziomie perki i aranży wypada znacznie lepiej. Można przynieść trochę radochy z odsłuchu.
Bootleg z listopada, był kiedyś jedynym nagraniem z tego okresu, to był jeden z pierwszych bootlegów jakie mi wpadły w ręce jakoś koło 2001-2002 roku. Wtedy nie potraktowałem go z należytym szacunkiem i wnikliwością, ale lubiłem do niego wracać. Myślałem, że to jakiś super rarytas, a przecież był dostępny na jednej z wielu stron z bootlegami DM.
Ja tak mam właśnie z tymi nagraniami z czerwca 1981. Na początku mojej zabawy w Depesz Mołd nawet bym nie pomyślał, że były jakieś wcześniejsze występy... i to seryjnie, i że ktoś to nagrywał xd
Gdzieś na etapie dołączenia Alana w 1982 r., samplery wymiotły połowę sprzętu, a co za tym idzie, zaczęły pojawiać się substytuty brzmieniowe, raz bardziej, ale najczęściej mniej udane. Vince też zabrał pewnie kilka zabawek przy exicie, zatem jedynie tutaj mamy naprawdę oryginalne Depeche Mode, które nagrywało „Speak & Spell”, potem to był wręcz cover band, jeśli spojrzeć pod tym kątem. Większość fanów ma to w dupie, dla mnie to istotne.
Na mnie robi to różnicę tylko na koncertach. Na płytach nie wykorzystano za dobrze potencjału w syntezatorowych zabawkach Winsa. A ABF to już zupełnie inne brzmienie, IMO znacznie lepsze.
„Mamma Mia”, to taki dowód na to, że DM byli wtedy bandem, który nie przejmował się jeszcze jakoś mocno wizerunkiem (zresztą to nie były te czasy, nie było internetu) i mógł sobie pozwolić na taki moment ‘zespołu weselnego’ i zagrać coś popularnego, żeby ludziom się lepiej browara piło. Zakładam, że „Mamma Mia” to było coś, co grali sobie dla ćwiczeń i dla zgrywy.
Potrafię sobie ich wyobrazić współcześnie w jakiejś budzie z drinkami, gdzie przygrywają przed jakimś głównym zespołem gotowym na wczesną noc. Wtedy i rozumiem sens w graniu takich rzeczy i zakładam, że na tym się nie skończyło xD
Jako, że ograniczamy się do lata 81, to poprę kandydaturę Crocs jako absolutnie esencjonalnego bootlego z tego czasu.
Rabinat zgodny, I like it, I like it
Bardzo dobry wybór, ujawnia się kolejna perspektywa spojrzenia na te kawałki. Można usłyszeć coś więcej.