Best of Forum V
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Błędne spojrzenie, albowiem z naszych mniejszości (trudno powiedzieć jakich, ani Kaszubi ani Ślązacy nie są etnicznymi w rozumieniu prawa) tylko Ślązacy mają w swoich "szeregach" jakichś potencjalnych separatystów, którzy jednak zadowoliliby się autonomią (nawet taką, jaka była w II RP, choć ta była mocno papierowa). Można powiedzieć, że ktoś jest kosowskim Albańczykiem, albowiem w Kosowie wciąż mieszkają Serbowie, choć jest ich mało i wcale nie chcą tam mieszkać.
Mniejsza o to, czas na kolejeczkę!
Kate Bush - Nocturn
Hien oficjalnie dołącza do grona ludzi wrzucających tutaj Bush. Miałbym śmieszny żart o muzyce Bush, ale po przemyśleniu wcale nie jest on taki śmieszny, więc sobie daruję. O swoim stosunku do niej mówiłem już wielokrotnie, więc nie będę się powtarzał, albowiem szkoda strzępić ryja (kiedy wszystko jest wiadome). Aerial to ten krążek, do którego miałem z tysiąc podejść i udało się dosłownie jedno, a i tak sto lat temu. Rozumiem zupełnie feeling Kuby dotyczący odpowiednich dla niego okoliczności odsłuchu tego numeru, ale mnie to teraz - siłą rzeczy - dane nie jest (i w najbliższym czasie nie będzie). Odpaliłem sobie ten kawałek wczoraj wieczorem (jakże zgodnie z tytułem hehe) i kliknęło ładnie. ALE. Posłużę się kwestią często przez Hiena podnoszoną - dlaczego to nie wleciało jesienią? xD Taką wczesną przynajmniej, dla mnie ten utwór jest mało letni (wiosenny to już w ogóle), za to klimat takiego wczesnego października na Wybrzeżu (chyba dowolnym) czuć w nim niesamowity. Wokalnie Bush po tych wielu latach od poprzedniego krążka nic nie traci (no dobra, ale to i tak było 20 lat temu), muza jest świetna, generalnie bardzo "czuję" ten kawałek i ciężko będzie mi to ubrać w sensowne słowa. Mam dziwne skojarzenia z Davidem Sylvianem. Ale to same dobre skojarzenia, niech tak pozostanie.
Sean Paul - No Bligh
Coś tam już pisałem o Szymonie Pawle przy okazji poprzedniej wrzuty Wujasa, więc powtórzę jeszcze raz (proszę tutaj prosto w twarz) - nie trawię gościa. Ma wnerwiający głos, Get Busy zostało mi tak zarzygane w okresie gimnazjalnym, że smród czuję po dziś dzień. Wokal mnie dręczy, muzycznie... Momentami ten podkład kojarzy mi się z muzą z Raymana 2 (to akurat komplement), ale te jamajskie zaśpiewy psują mi odbiór. Sam koncept dancehallu czaję, bo moja dobra kumpela tańczyła długo w tym nurcie i swego czasu puszczała mi tonę powiązanej muzyki - wciąż, była nieco lepsza, proszę o wybaczenie
Oczywiście, rozumiem sentymenty, niejednokrotnie wrzucałem tutaj rzeczy istotne dla mnie, które jednakowoż niespecjalnie spotykały się z prejzem ze strony innych, sam teraz takiego prejzu nie dam. Dobrze chociaż, że utwór jest krótki i te 3 odsłuchy, które mu dałem, mnie nie zabiły. To wciąż może nastąpić w przyszłości tho xD
Tropical Fuck Storm - You Let My Tyres Down
Trochę zmiany klimatu, również w stosunku do samego Dragona. Faktycznie, jedzie stonerem jak moje uszy Get Busy od 2004 roku lol. Ale podoba mi się - jest... luźno, a jednocześnie jakoś tak celowo bez werwy (co nie znaczy, że bez pomysłu i przyłożenia się do jego wykonania), sflaczale, ale zaplanowanie sflaczale. Całkiem przyjemnie wchodzi chórek w refrenie. Reszta... reszta w pytę, mam ochotę walnąć się na kanapie z browarem (koniecznie trochę ciepłym i trochę wygazowanym) oraz szlugiem (a może gietem) i mieć wszystko nonszalancko w dupie. Tak dosłownie, od tej piosenki bije przepotworny klimat pt. "odpierdolcie się ode mnie wszyscy" (nawet, jeśli tekst niekoniecznie to sugeruje, ale też się nie wczytywałem jakoś bardzo), a to jest dokładnie ten vibe, który sam teraz mam i, basically, to, czego oczekuję od życia (czyt. niczego; chociaż przy tym lekkim berserku na sam koniec wyobrażam sobie, jak biorę krzesło i wszystkich morduję). Po 5 odsłuchach stwierdzam - zwycięzca kolejki dla mnie!
Gówno - Wieloryb
Przypomniała mi się pasta o gównie w galerii, chyba bardziej pretensjonalnej nazwy dla zespołu wybrać się nie da (mogę być w błędzie oczywiście, ale raczej nie jestem). Treść utworu nie sugerowała niczego innego - słynne trzy akordy darcie mordy (plus, trzeba przyznać, całkiem fajne i klimatyczne solo), pipa cyce Wadowice, no, próby revivalowania punku tak w sam raz na jakąś małą scenę debiutów na Woodstocku (przepraszam, teraz Pol'and'Rocku). Tam to już wszystkim jest wszystko jedno, dlatego takie rzeczy wchodzą najlepiej - publika i tak już nie słyszy, co się dzieje przed nimi, wszyscy już ostro porobieni padają trupem pod ciężarem rzeczywistości prosto w błoto. Prawdopodobnie bardziej bym to docenił mając lat 17 (chociaż w ogóle nie słuchałem wtedy takiej muzyki), względnie na jakichś Juwenaliach UŁ AD 2012 po przekroczeniu masy krytycznej w zakresie wypitych browarów. Specyficzna dosyć rzecz, a może wcale, zespół mojego brata grał podobne rzeczy, ale mieli zdecydowanie gorsze teksty (nie, żeby ten był super, aczkolwiek refren stał się moim dziwnym guilty pleasure przez sposób jego wyśpiewywania), także ten. Z tego typu rzeczy zdecydowanie bardziej wolę trochę elektroniki, jak np. (nota bene, łódzki) Elektryczny Węgorz (z którego piosenką Nie Wycinaj Drzew od razu mi się Wieloryb skojarzył). Potraktuję to jako ciekawostkę uczciwie przyznając, że owe - zapowiedziane, a jakże, jeszcze by ktoś przegapił, od kiedy to w takim punku są solówki - solo jest naprawdę fajne.
Kosovan-Albanian Lipa - Cool
No dobra, abstrahując od mniej lub bardziej zabawnych uwag dotyczących narodowości, muszę powiedzieć coś ważnego - to jest... fajny kawałek. Sto razy lepszy od Bartiniego. Acz spowodowane jest to przede wszystkim warstwą muzyczną, albowiem klawisz, od którego numer się zaczyna (i który potem przez cały numer biegnie) podoba mi się jak diabli. Mam słabość do takich syntetycznych (aż za bardzo) brzmień. Jak się do tego dołoży ogólny lekko ejtisowo-popowy feeling numeru to już w ogóle. Za słodko nie może być, więc powiem, że głos jednej z Wuja's ladies wciąż bywa drażniący. Zwłaszcza w refrenach, gdzie - odnoszę takie wrażenie - wyciąga momentami głos aż po sam koniec powietrza i w płucach i w przeponie. Rozumiem, taki zabieg, ale do mnie nie trafia (a, i ten mostek jakoś tandetnie brzmi trochę). W kategorii letniaczków jest za to całkiem nieźle, idzie się do tego pobujać i sam bym się nawet pobujał, a co. Może gdzieś pójdę niedługo? Do dentysty bym mógł, odkładam od miesięcy...
Mniejsza o to, czas na kolejeczkę!
Kate Bush - Nocturn
Hien oficjalnie dołącza do grona ludzi wrzucających tutaj Bush. Miałbym śmieszny żart o muzyce Bush, ale po przemyśleniu wcale nie jest on taki śmieszny, więc sobie daruję. O swoim stosunku do niej mówiłem już wielokrotnie, więc nie będę się powtarzał, albowiem szkoda strzępić ryja (kiedy wszystko jest wiadome). Aerial to ten krążek, do którego miałem z tysiąc podejść i udało się dosłownie jedno, a i tak sto lat temu. Rozumiem zupełnie feeling Kuby dotyczący odpowiednich dla niego okoliczności odsłuchu tego numeru, ale mnie to teraz - siłą rzeczy - dane nie jest (i w najbliższym czasie nie będzie). Odpaliłem sobie ten kawałek wczoraj wieczorem (jakże zgodnie z tytułem hehe) i kliknęło ładnie. ALE. Posłużę się kwestią często przez Hiena podnoszoną - dlaczego to nie wleciało jesienią? xD Taką wczesną przynajmniej, dla mnie ten utwór jest mało letni (wiosenny to już w ogóle), za to klimat takiego wczesnego października na Wybrzeżu (chyba dowolnym) czuć w nim niesamowity. Wokalnie Bush po tych wielu latach od poprzedniego krążka nic nie traci (no dobra, ale to i tak było 20 lat temu), muza jest świetna, generalnie bardzo "czuję" ten kawałek i ciężko będzie mi to ubrać w sensowne słowa. Mam dziwne skojarzenia z Davidem Sylvianem. Ale to same dobre skojarzenia, niech tak pozostanie.
Sean Paul - No Bligh
Coś tam już pisałem o Szymonie Pawle przy okazji poprzedniej wrzuty Wujasa, więc powtórzę jeszcze raz (proszę tutaj prosto w twarz) - nie trawię gościa. Ma wnerwiający głos, Get Busy zostało mi tak zarzygane w okresie gimnazjalnym, że smród czuję po dziś dzień. Wokal mnie dręczy, muzycznie... Momentami ten podkład kojarzy mi się z muzą z Raymana 2 (to akurat komplement), ale te jamajskie zaśpiewy psują mi odbiór. Sam koncept dancehallu czaję, bo moja dobra kumpela tańczyła długo w tym nurcie i swego czasu puszczała mi tonę powiązanej muzyki - wciąż, była nieco lepsza, proszę o wybaczenie
Tropical Fuck Storm - You Let My Tyres Down
Trochę zmiany klimatu, również w stosunku do samego Dragona. Faktycznie, jedzie stonerem jak moje uszy Get Busy od 2004 roku lol. Ale podoba mi się - jest... luźno, a jednocześnie jakoś tak celowo bez werwy (co nie znaczy, że bez pomysłu i przyłożenia się do jego wykonania), sflaczale, ale zaplanowanie sflaczale. Całkiem przyjemnie wchodzi chórek w refrenie. Reszta... reszta w pytę, mam ochotę walnąć się na kanapie z browarem (koniecznie trochę ciepłym i trochę wygazowanym) oraz szlugiem (a może gietem) i mieć wszystko nonszalancko w dupie. Tak dosłownie, od tej piosenki bije przepotworny klimat pt. "odpierdolcie się ode mnie wszyscy" (nawet, jeśli tekst niekoniecznie to sugeruje, ale też się nie wczytywałem jakoś bardzo), a to jest dokładnie ten vibe, który sam teraz mam i, basically, to, czego oczekuję od życia (czyt. niczego; chociaż przy tym lekkim berserku na sam koniec wyobrażam sobie, jak biorę krzesło i wszystkich morduję). Po 5 odsłuchach stwierdzam - zwycięzca kolejki dla mnie!
Gówno - Wieloryb
Przypomniała mi się pasta o gównie w galerii, chyba bardziej pretensjonalnej nazwy dla zespołu wybrać się nie da (mogę być w błędzie oczywiście, ale raczej nie jestem). Treść utworu nie sugerowała niczego innego - słynne trzy akordy darcie mordy (plus, trzeba przyznać, całkiem fajne i klimatyczne solo), pipa cyce Wadowice, no, próby revivalowania punku tak w sam raz na jakąś małą scenę debiutów na Woodstocku (przepraszam, teraz Pol'and'Rocku). Tam to już wszystkim jest wszystko jedno, dlatego takie rzeczy wchodzą najlepiej - publika i tak już nie słyszy, co się dzieje przed nimi, wszyscy już ostro porobieni padają trupem pod ciężarem rzeczywistości prosto w błoto. Prawdopodobnie bardziej bym to docenił mając lat 17 (chociaż w ogóle nie słuchałem wtedy takiej muzyki), względnie na jakichś Juwenaliach UŁ AD 2012 po przekroczeniu masy krytycznej w zakresie wypitych browarów. Specyficzna dosyć rzecz, a może wcale, zespół mojego brata grał podobne rzeczy, ale mieli zdecydowanie gorsze teksty (nie, żeby ten był super, aczkolwiek refren stał się moim dziwnym guilty pleasure przez sposób jego wyśpiewywania), także ten. Z tego typu rzeczy zdecydowanie bardziej wolę trochę elektroniki, jak np. (nota bene, łódzki) Elektryczny Węgorz (z którego piosenką Nie Wycinaj Drzew od razu mi się Wieloryb skojarzył). Potraktuję to jako ciekawostkę uczciwie przyznając, że owe - zapowiedziane, a jakże, jeszcze by ktoś przegapił, od kiedy to w takim punku są solówki - solo jest naprawdę fajne.
Kosovan-Albanian Lipa - Cool
No dobra, abstrahując od mniej lub bardziej zabawnych uwag dotyczących narodowości, muszę powiedzieć coś ważnego - to jest... fajny kawałek. Sto razy lepszy od Bartiniego. Acz spowodowane jest to przede wszystkim warstwą muzyczną, albowiem klawisz, od którego numer się zaczyna (i który potem przez cały numer biegnie) podoba mi się jak diabli. Mam słabość do takich syntetycznych (aż za bardzo) brzmień. Jak się do tego dołoży ogólny lekko ejtisowo-popowy feeling numeru to już w ogóle. Za słodko nie może być, więc powiem, że głos jednej z Wuja's ladies wciąż bywa drażniący. Zwłaszcza w refrenach, gdzie - odnoszę takie wrażenie - wyciąga momentami głos aż po sam koniec powietrza i w płucach i w przeponie. Rozumiem, taki zabieg, ale do mnie nie trafia (a, i ten mostek jakoś tandetnie brzmi trochę). W kategorii letniaczków jest za to całkiem nieźle, idzie się do tego pobujać i sam bym się nawet pobujał, a co. Może gdzieś pójdę niedługo? Do dentysty bym mógł, odkładam od miesięcy...
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Człowieku, słuchasz Colour of Spring jesienią, czego chcesz ode mnie xd
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
On słucha Ultry wiosną.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Tbh mnie też się zdarza.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
A kiedy się normalnie słucha Ultry?
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
W październiku oczywiście
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
To ja też słucham jej nienormalnie, luz
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Depeche Mode nie podlega porom roku.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Dla mnie podział na pory roku w przypadku DM nie istnieje. Jedynie ABF lubię słuchać podczas deszczu.
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Musiałowe zdziwienie "Ówczesna muzyka nie gryzie" vol tysiąc pięćset sto dziewięćset i osiem.
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Kate Bush - Nocturn
Przyznam że nie spodziewałem się za wiele po tym numerze gdyż nie oczekiwałem niczego po późnej twórczości Kate Bush, albumu Aerial nie słuchałem chyba nawet bo wystarczająco odrzucił mnie singiel który promował ten album (a może nawet bardziej klip do niego?). Powiedzmy że fajerwerków tu trochę brak bo zasadniczo nie ma dwóch najważniejszych dla mnie elementów jej muzyki, jedno to ten art rockowy sznyt tworzący specyficzny, dziwaczny stempel na jej muzyce niejednokrotnie a drugie to jej wokal który nie ma już tej samej lekkości co młoda Bush. Dostałem za to coś co jest zasadniczo wciąż dobre acz inne, też nieco kojarzy mi się to z twórczością solową (ogólnie post-Japan) Sylviana bardziej, udziela mi się podobny vibe tu trochę. Długi numer, spoko groove który to trzyma do kupy, w końcówce dopiero wyraźniej otrzymujemy tą esencję przypominającą jej starszą twórczość kiedy zaczyna się trochę wydzierać. Jak najbardziej rozumiem dlaczego Kubie się podoba ale jednocześnie też dlaczego przelatuje ten numer nieco obok mnie.
Hintermass - Apple Tree
Musiał wraca w swoim lore, czyt. lore jednego z ulubionych wykonawców którego ja jakoś zbytnio nie łykam (ten klubowy numer rok temu był OK i to chyba tyle). Sielska muzyczka bardzo, lekko rytm, melodie na flecie i wibrafonie? Może mnie to nie odrzuca, może nawet sam będę miał coś podobnego kiedyś ale bardziej dla mnie interesującego ze względu na tekst, ten numer trochę meh dla mnie, nie reluję i nie jestem fanem folk popowych klimatów. Ogółem to Cate Brooks bym podziękował myślę po dotychczasowych doświadczeniach.
Tropical Fuck Storm - You Let My Tyres Down
Dragon wjeżdża z takim dusznym rockiem na początku lata i to zupełnie nie jest coś po co sam bym sięgnął w tym momencie. Bas jest spoko, wokal i gitary mi nie robią jakoś szczególnie. Kolejny numer który gdzieś kompletnie obok mnie przelatuje niestety, męczy mnie słuchanie tego teraz.
Gówno - Wieloryb
No i jak już serio chciałbym lekką ręką napisać że ktoś wrzucił gówno to gówno z tego wychodzi bo to Gówno nie jest wcale złe. Zamiast tego otrzymałem krótką i treściwą, w dodatku całkiem sympatyczną piosenkę o wielorybie i takie kawałki to ja nawet lubię. Proste rzemieślnicze granie, dobry refren, fajne wielorybie solo, całość jest całkiem OK, acz też raczej nie z gatunku numerów do których bym wracał, czas pokaże.
Dua Lipa - Cool
Na koniec dojeżdża Wujek z kolejnym letniakiem prosto z Radia Eska i jest to numer całkiem COOL. Podobnie jak Musiałowi tak i mi podoba się bardzo brzmienie tego prowadzącego numer klawisza, bas też daje radę, Dua Lipa jest ready for the summer i ja teraz też. Jak zatem widać hit hitowi nie równy, Radio Eska miewa i lepsze momenty współcześnie tylko trzeba do nich dotrzeć, dobrze że Wujek nie odpuścił po poprzedniej wrzutce bo tym razem to on ratuje honor tej kolejki.
Przyznam że nie spodziewałem się za wiele po tym numerze gdyż nie oczekiwałem niczego po późnej twórczości Kate Bush, albumu Aerial nie słuchałem chyba nawet bo wystarczająco odrzucił mnie singiel który promował ten album (a może nawet bardziej klip do niego?). Powiedzmy że fajerwerków tu trochę brak bo zasadniczo nie ma dwóch najważniejszych dla mnie elementów jej muzyki, jedno to ten art rockowy sznyt tworzący specyficzny, dziwaczny stempel na jej muzyce niejednokrotnie a drugie to jej wokal który nie ma już tej samej lekkości co młoda Bush. Dostałem za to coś co jest zasadniczo wciąż dobre acz inne, też nieco kojarzy mi się to z twórczością solową (ogólnie post-Japan) Sylviana bardziej, udziela mi się podobny vibe tu trochę. Długi numer, spoko groove który to trzyma do kupy, w końcówce dopiero wyraźniej otrzymujemy tą esencję przypominającą jej starszą twórczość kiedy zaczyna się trochę wydzierać. Jak najbardziej rozumiem dlaczego Kubie się podoba ale jednocześnie też dlaczego przelatuje ten numer nieco obok mnie.
Hintermass - Apple Tree
Musiał wraca w swoim lore, czyt. lore jednego z ulubionych wykonawców którego ja jakoś zbytnio nie łykam (ten klubowy numer rok temu był OK i to chyba tyle). Sielska muzyczka bardzo, lekko rytm, melodie na flecie i wibrafonie? Może mnie to nie odrzuca, może nawet sam będę miał coś podobnego kiedyś ale bardziej dla mnie interesującego ze względu na tekst, ten numer trochę meh dla mnie, nie reluję i nie jestem fanem folk popowych klimatów. Ogółem to Cate Brooks bym podziękował myślę po dotychczasowych doświadczeniach.
Tropical Fuck Storm - You Let My Tyres Down
Dragon wjeżdża z takim dusznym rockiem na początku lata i to zupełnie nie jest coś po co sam bym sięgnął w tym momencie. Bas jest spoko, wokal i gitary mi nie robią jakoś szczególnie. Kolejny numer który gdzieś kompletnie obok mnie przelatuje niestety, męczy mnie słuchanie tego teraz.
Gówno - Wieloryb
No i jak już serio chciałbym lekką ręką napisać że ktoś wrzucił gówno to gówno z tego wychodzi bo to Gówno nie jest wcale złe. Zamiast tego otrzymałem krótką i treściwą, w dodatku całkiem sympatyczną piosenkę o wielorybie i takie kawałki to ja nawet lubię. Proste rzemieślnicze granie, dobry refren, fajne wielorybie solo, całość jest całkiem OK, acz też raczej nie z gatunku numerów do których bym wracał, czas pokaże.
Dua Lipa - Cool
Na koniec dojeżdża Wujek z kolejnym letniakiem prosto z Radia Eska i jest to numer całkiem COOL. Podobnie jak Musiałowi tak i mi podoba się bardzo brzmienie tego prowadzącego numer klawisza, bas też daje radę, Dua Lipa jest ready for the summer i ja teraz też. Jak zatem widać hit hitowi nie równy, Radio Eska miewa i lepsze momenty współcześnie tylko trzeba do nich dotrzeć, dobrze że Wujek nie odpuścił po poprzedniej wrzutce bo tym razem to on ratuje honor tej kolejki.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Kate Bush – Nocturn
Kate Bush wciąż u mnie czeka na swoją szansę. I niewątpliwie ją dostanie. Ten utwór mnie w tym utwierdza, że warto. Co ciekawe znam ten utwór doskonale, choć nigdy nie wiedziałem, kto to wykonuje. W ogóle to myślałem, że ktoś to coverował i że słyszałem ten cover, ale na YT jednak innej wersji nie znalazłem za bardzo. Więc chyba jednak słyszałem Kate nie wiedząc nawet, że to ona. W każdym razie to kawał dobrej muzyki. Bardzo dobre i bogate brzmienie, to od razu zwraca uwagę. Pogrywają tam piękne organy, które od razu kojarzą mi się z niedawno omawianym albumem Laughing Stock (aż zachciało mi się tego posłuchać). Wokal oczywiście doskonały. Piękna okładka albumu. No ale przede wszystkim utwór ma przepiękny klimat. Od pierwszych sekund powiewa taką jakąś magiczną aurą, baśniowością. Słuchacz od razu myślami gdzieś tam odlatuje w inny wymiar. Lubię takie stany.
Biorę ten album w najbliższym czasie na tapetę.
Sean Paul - No Bligh
Ja właśnie Seana Paula znam z okresu, o którym pisze stripped. Lata 2003-2004. Mój roczny pobyt w Syrii. I jak już wspominałem miałem na posterunku prawdziwego fana Paula, który chyba nigdy nic innego nie słuchał. Nasłuchałem się więc mimowolnie albumu Dutty Rock do porzygu. Ale nie przeszkadzało mi to, bo podobała mi się nawet ta muzyka. Zawsze lubiłem głos Seana. Jest absolutnie niepowtarzalny. Nawija tutaj niesamowicie. No i utwór też mi się podoba. Znakomity ten podkład. Zagrywka w refrenie pobrzmiewa bardzo orientalnie i naprawdę się wkręca. Świetne są te miarowe pojedyncze zgrzytliwe dźwięki w zwrotkach. A pod wszystkim dudni fantastyczny bas. Świetny klimat, świetna wrzutka. Ten utwór chyba nie ma teledysku, choć w mojej głowie ma. Słuchając nie potrafię pozbyć się obrazów hindusek tańczących taniec brzucha na jamajskiej plaży. A pomiędzy nimi pląsa i rapuje po swojemu Sean Paul w dredach.
Hintermass - The Apple Tree
Ciekawe, do ilu jeszcze wrzutek Dev wciśnie Brooks bez popełniania dubla?
Ten utwór też znam i też oczywiście nie wiedziałem, kto to wykonuje. I powiem, że to całkiem ładna piosenka. Gość ma spoko wokal, warstwa dźwiękowa też bez zarzutu. Przyjemnie się tego słucha. Totalny chillout. Lubię takie folkowe klimaty. Ten flet czy też fujarka robi super robotę. No i nazwa zespołu miło mi się kojarzy, bo ze studiem Hinterland (ci od The Long Dark).
Tropical Fuck Storm - You Let My Tyres Down
Do tej pory miło było, ale się niestety skończyło. Bardzo nie lubię, jak Dragon atakuje nas od czasu do czasu cięższym rockowym brzmieniem. To jedna z jego działeczek, która mi raczej nie odpowiada. Nie mówię, że to jest złe, bo po kilku odsłuchach nawet potrafię docenić tę gitarową robotę. Ale problem chyba w tym, że to jednak chyba nie moje brzmienie. Czasami potrafię posłuchać coś cięższego, ale raczej są to rzadkie przypadki. Tutaj jest za ciężki klimat dla mnie. Szczególnie w dalszej części, gdy zespół zaczyna podkręcać hałas zarówno przy użyciu gitar jak i wokalu. Te gitary przytłaczają brzmieniem.
Podsumowując – to nie jest zła muzyka, ale ja jednak podziękuję.
Gówno – Wieloryb
Nigdy nie przyszłoby mi do głowy sprawdzić cokolwiek od wykonawcy o takiej nazwie nawet w dobie Spotify i YT, a co dopiero w czasach, o których pisze Mentos. Nigdy też nie lubiłem punku i podobnych rzeczy. Jednak Wieloryba o dziwo słuchało mi się bez zgrzytania zębami. Nie powiem, że jestem zainteresowany Gównem. Mimo beznadziejnego wokalu i muzyki kompletnie nie z mojego świata doceniam pracę gitar. Chodzą po prostu jak ta lala. Traktuję ten utwór bardziej jako ciekawostkę niż cokolwiek więcej, ale nie jest to aż takie gówno, jakby można było sądzić.
Kate Bush wciąż u mnie czeka na swoją szansę. I niewątpliwie ją dostanie. Ten utwór mnie w tym utwierdza, że warto. Co ciekawe znam ten utwór doskonale, choć nigdy nie wiedziałem, kto to wykonuje. W ogóle to myślałem, że ktoś to coverował i że słyszałem ten cover, ale na YT jednak innej wersji nie znalazłem za bardzo. Więc chyba jednak słyszałem Kate nie wiedząc nawet, że to ona. W każdym razie to kawał dobrej muzyki. Bardzo dobre i bogate brzmienie, to od razu zwraca uwagę. Pogrywają tam piękne organy, które od razu kojarzą mi się z niedawno omawianym albumem Laughing Stock (aż zachciało mi się tego posłuchać). Wokal oczywiście doskonały. Piękna okładka albumu. No ale przede wszystkim utwór ma przepiękny klimat. Od pierwszych sekund powiewa taką jakąś magiczną aurą, baśniowością. Słuchacz od razu myślami gdzieś tam odlatuje w inny wymiar. Lubię takie stany.
Biorę ten album w najbliższym czasie na tapetę.
Sean Paul - No Bligh
Ja właśnie Seana Paula znam z okresu, o którym pisze stripped. Lata 2003-2004. Mój roczny pobyt w Syrii. I jak już wspominałem miałem na posterunku prawdziwego fana Paula, który chyba nigdy nic innego nie słuchał. Nasłuchałem się więc mimowolnie albumu Dutty Rock do porzygu. Ale nie przeszkadzało mi to, bo podobała mi się nawet ta muzyka. Zawsze lubiłem głos Seana. Jest absolutnie niepowtarzalny. Nawija tutaj niesamowicie. No i utwór też mi się podoba. Znakomity ten podkład. Zagrywka w refrenie pobrzmiewa bardzo orientalnie i naprawdę się wkręca. Świetne są te miarowe pojedyncze zgrzytliwe dźwięki w zwrotkach. A pod wszystkim dudni fantastyczny bas. Świetny klimat, świetna wrzutka. Ten utwór chyba nie ma teledysku, choć w mojej głowie ma. Słuchając nie potrafię pozbyć się obrazów hindusek tańczących taniec brzucha na jamajskiej plaży. A pomiędzy nimi pląsa i rapuje po swojemu Sean Paul w dredach.
Hintermass - The Apple Tree
Ciekawe, do ilu jeszcze wrzutek Dev wciśnie Brooks bez popełniania dubla?
Ten utwór też znam i też oczywiście nie wiedziałem, kto to wykonuje. I powiem, że to całkiem ładna piosenka. Gość ma spoko wokal, warstwa dźwiękowa też bez zarzutu. Przyjemnie się tego słucha. Totalny chillout. Lubię takie folkowe klimaty. Ten flet czy też fujarka robi super robotę. No i nazwa zespołu miło mi się kojarzy, bo ze studiem Hinterland (ci od The Long Dark).
Tropical Fuck Storm - You Let My Tyres Down
Do tej pory miło było, ale się niestety skończyło. Bardzo nie lubię, jak Dragon atakuje nas od czasu do czasu cięższym rockowym brzmieniem. To jedna z jego działeczek, która mi raczej nie odpowiada. Nie mówię, że to jest złe, bo po kilku odsłuchach nawet potrafię docenić tę gitarową robotę. Ale problem chyba w tym, że to jednak chyba nie moje brzmienie. Czasami potrafię posłuchać coś cięższego, ale raczej są to rzadkie przypadki. Tutaj jest za ciężki klimat dla mnie. Szczególnie w dalszej części, gdy zespół zaczyna podkręcać hałas zarówno przy użyciu gitar jak i wokalu. Te gitary przytłaczają brzmieniem.
Podsumowując – to nie jest zła muzyka, ale ja jednak podziękuję.
Gówno – Wieloryb
Nigdy nie przyszłoby mi do głowy sprawdzić cokolwiek od wykonawcy o takiej nazwie nawet w dobie Spotify i YT, a co dopiero w czasach, o których pisze Mentos. Nigdy też nie lubiłem punku i podobnych rzeczy. Jednak Wieloryba o dziwo słuchało mi się bez zgrzytania zębami. Nie powiem, że jestem zainteresowany Gównem. Mimo beznadziejnego wokalu i muzyki kompletnie nie z mojego świata doceniam pracę gitar. Chodzą po prostu jak ta lala. Traktuję ten utwór bardziej jako ciekawostkę niż cokolwiek więcej, ale nie jest to aż takie gówno, jakby można było sądzić.
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Dev najwierniejszy, wiadomix
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Wuj najwierniejszy, wiadomix
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
E tam, jakieś rasistowskie romantyzowanie huehue (tw: zabieg czysto prowokacyjny humorystycznie)
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Rzuć jakie prowokacyjne recki lepi a nie
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Sean Paul - No Bligh
Spodziewałem się czegoś dużo gorszego, ale ostatecznie jest to ok wrzuta. Wokal to bełkot i już wole zdecydowanie Shaggy’ego, bo i numery miał lepsze, ale tutaj flow jest tak nieustępliwy, że mimo początkowego wkurwiania, ostatecznie się sprawdza. Podkład bardzo dobry. Razem, daje to naprawdę spoko całość do słuchania na wakacjach, więc Murzyński aż tak nie wtopił z tym Szonem Polem. Na pewno lepiej niż jego feat w poprzedniej wrzucie Wujasa.
Hintermass - The Apple Tree
Zwycięzca aktualnej depeszwizji, Steven Wilson, nagrał kiedyś z kolegami album na cześć labela Tonefloat, o nazwie TF100. Pojawili się tam, między innymi, Sand Snowman, Theo Travis, itd. Bardzo podobny klimat miał tamten album do wrzuty Musiała, mnie podszedł. Jest coś w tym kawałku Hintermass (myślałem z początku, że to Hitnmiss) mroczno-bajkowego. Dev wyskakuje czasami z jakimis dziwadłami nie ze swojego coru, tutaj np. z folkiem, i fajnie, że robi takie wyskoki. Bardzo DIY muza, ale może właśnie w tym tkwi jej urok.
Tropical Fuck Storm - You Let My Tyres Down
Musiałem dwa razy sprawdzić, czy nie pomyliłem wrzucającego. Dragon i jakieś stonerowe rzeczy?
Dobra, nie będę zgrywał Wujasa. Zawsze takie wyimki tworzą ciekawy całokształt. Ja taką muzykę lubię, więc generalnie odbiór mój jest pozytywny. Gitary pierdzą jak trzeba, wykonanie jest idealnie niedbałe, ale nie na odpierdoI. Czuć kaca w głosie. To nie jest muza na każdą chwilę, ale kiedy wchodzi to już potem łatwiej się, chociaż na czas trwania takiego utworu, przestawić na właściwy rejestr. Propsy.
Gówno - Wieloryb
Hihi, zespół nazywa się GÓWNO, hehe. Lubię granie z jajem, lubię granie chamskie, lubię granie proste, czasami nawet prostackie, lubię minimalizm w gitarowaniu, itd., itd. W każdym razie na papierze to ładnie pasuje, ale numer jest taki se, o. Niby jest ok i spoko, ale płynie z tego bandu jakiś pretensjonalny vibe, a jeśli z takiego darcia mordy i trzech akordów bije pretensjonalność, to jednak coś jest nie tak. Zostawmy takie rzeczy Grabażowi. Nie jarają mnie rzeczy nagrywane dla shock value, to jest takie sobie, nie wiem, nikomu nie potrzebne. Ale „o ja jeeebie, o ja jeeebiee” nawet się wkręca.
Dua Lipa – Cool
Wujas atakuje nadal letniaczkami, na szczęście tym razem celniej. Dua Lipa jest spoko, to chyba konsensus na tym forum. A czy tam ona jest z Mazowsza, to mnie nie interesuje szczególnie. Będę miał kiedyś odpowiedź na ten numer, ale to będzie za wiele czasu, mam nadzieję, że będę pamiętał żeby się odnieść. Jest letniaczkowo na pełnych obrotach i na poziomie. Nasz forumowy Krzysztof Ibisz jest lepiej zorientowany w nowościach tego typu, niż ktokolwiek inny tutaj. Biorę i ściągam ten album, jutro zabieram na plażę.
Spodziewałem się czegoś dużo gorszego, ale ostatecznie jest to ok wrzuta. Wokal to bełkot i już wole zdecydowanie Shaggy’ego, bo i numery miał lepsze, ale tutaj flow jest tak nieustępliwy, że mimo początkowego wkurwiania, ostatecznie się sprawdza. Podkład bardzo dobry. Razem, daje to naprawdę spoko całość do słuchania na wakacjach, więc Murzyński aż tak nie wtopił z tym Szonem Polem. Na pewno lepiej niż jego feat w poprzedniej wrzucie Wujasa.
Hintermass - The Apple Tree
Zwycięzca aktualnej depeszwizji, Steven Wilson, nagrał kiedyś z kolegami album na cześć labela Tonefloat, o nazwie TF100. Pojawili się tam, między innymi, Sand Snowman, Theo Travis, itd. Bardzo podobny klimat miał tamten album do wrzuty Musiała, mnie podszedł. Jest coś w tym kawałku Hintermass (myślałem z początku, że to Hitnmiss) mroczno-bajkowego. Dev wyskakuje czasami z jakimis dziwadłami nie ze swojego coru, tutaj np. z folkiem, i fajnie, że robi takie wyskoki. Bardzo DIY muza, ale może właśnie w tym tkwi jej urok.
Tropical Fuck Storm - You Let My Tyres Down
Musiałem dwa razy sprawdzić, czy nie pomyliłem wrzucającego. Dragon i jakieś stonerowe rzeczy?
Dobra, nie będę zgrywał Wujasa. Zawsze takie wyimki tworzą ciekawy całokształt. Ja taką muzykę lubię, więc generalnie odbiór mój jest pozytywny. Gitary pierdzą jak trzeba, wykonanie jest idealnie niedbałe, ale nie na odpierdoI. Czuć kaca w głosie. To nie jest muza na każdą chwilę, ale kiedy wchodzi to już potem łatwiej się, chociaż na czas trwania takiego utworu, przestawić na właściwy rejestr. Propsy.
Gówno - Wieloryb
Hihi, zespół nazywa się GÓWNO, hehe. Lubię granie z jajem, lubię granie chamskie, lubię granie proste, czasami nawet prostackie, lubię minimalizm w gitarowaniu, itd., itd. W każdym razie na papierze to ładnie pasuje, ale numer jest taki se, o. Niby jest ok i spoko, ale płynie z tego bandu jakiś pretensjonalny vibe, a jeśli z takiego darcia mordy i trzech akordów bije pretensjonalność, to jednak coś jest nie tak. Zostawmy takie rzeczy Grabażowi. Nie jarają mnie rzeczy nagrywane dla shock value, to jest takie sobie, nie wiem, nikomu nie potrzebne. Ale „o ja jeeebie, o ja jeeebiee” nawet się wkręca.
Dua Lipa – Cool
Wujas atakuje nadal letniaczkami, na szczęście tym razem celniej. Dua Lipa jest spoko, to chyba konsensus na tym forum. A czy tam ona jest z Mazowsza, to mnie nie interesuje szczególnie. Będę miał kiedyś odpowiedź na ten numer, ale to będzie za wiele czasu, mam nadzieję, że będę pamiętał żeby się odnieść. Jest letniaczkowo na pełnych obrotach i na poziomie. Nasz forumowy Krzysztof Ibisz jest lepiej zorientowany w nowościach tego typu, niż ktokolwiek inny tutaj. Biorę i ściągam ten album, jutro zabieram na plażę.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Smoki miętowe kończmy tę koleję bo się wleczemy mam jakieś wrażenie takie
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Kate Bush Nocturn
Trochę pozazdroszczę Hienowi wrażeń. Dla mnie znalazło się tutaj coś więcej dopiero przy ostatnim odsłuchu. Mimo to wciąż stoję obok. Ładne atmosferyczne pady, solidne wokale, ale w połączeniu brzmi jak zderzenie dwóch różnych światów nie do pogodzenia. Może przy kontakcie z całą płytą wzięłoby z zaskoczenia, może odpowiedni aranż sytuacyjny... tak o mnie nie bierze zbytnio. Do tego to losowe zakończenie - bez pompy, bez sensownego podsumowania. Aż mi się Peter Gabriel przypomina z rozciąganiem rzeczy do tych 8-9 minut, by było dostatecznie artsy, konceptualnie, pretensjonalnie. Na szczęście jest lepiej niż tam. Temat rozwojowy, choć od początku kontaktu z Nocturn niewiele się zmieniło.
Sean Paul No Bligh
Jak dla kogo wyróżniający się wokal to zaleta. Dla mnie ten Król Julian dukający za każdym razem to samo z obowiązkowym przytoczeniem swojego pseudonimu to jest jakaś prowokacja służb chyba. Na moje nieszczęście dograł się pod niesłychanie zaraźliwy podkład, ta tandentna cyfra w połączeniu z masą dźwięków imitujących PRAWDZIWE instrumenty dopełnia dzieła pozytywnego zniszczenia. Refren wkręca się w uszy, nie powiem. Na szczęście zwrotki klasycznie grafomańskie. Mój były przyjaciel wkręcił się w riddimy, reggae i całe te zaśpiewy ku chwale Jah - w kontakcie z Szonem (nie: kurwi-szonem, pamiętajmy) Polem byłby pewnie dość ostrożny i wstrzemięźliwy. Podsumowując, dobry podkład, ale wokal i cała persona artystyczna tego gościa jest już dla mnie zupełnie nie do przyjęcia. Ani jako guilty pleasure, a już na pewno nie jako szczera i oczekiwana przyjemność.
Hintermass Apple Tree
Odkładam rozkminy filozoficzne na inny czas. Szczególnie po dzisiejszym egzaminie, który pośrednio dotyczył podobnych zagadnień. Na razie zostaję na powierzchni. Jest tutaj dostatecznie przyjemnie, bo i dziwnie znajomo. Te etykietki folko-, gitaropopowe prędko by mnie odrzuciły, ale na szczęście słuchamy, a nie tylko czytamy. Dev jako naczelny brooksolog forumowy podrzuca kolejną piękną współczesną pocztówkę z lat 70'. Piękny melodyjny kawałek opatrzony tym, co lubię najbardziej - soczyście brzmiącymi syntezatorami w starym stylu. Pozostałe ozdobniki nie psują wrażenia. Jak Brooks, to ciągłe orbitowanie w przestrzeni muzyki Garsona czy innych Anglików nakurzających rozkołysane muzaki do telewizyjnych dokumentów. Lubię te klimaty. Oprócz tego tam zawsze podskórnie tkwi coś więcej. Jeśli nie w liryce, to właśnie w dziwnie złowrogich aranżach, jak się tak temu przysłuchać z określonej perspektywy... Easy win, Mr Adrian.
GOWNO_WIELORYB.mp3
To nie jest kuraw Pink Floyd, to Gówno. Nie jestem ortodoksem wrzucania czystych muzyków bez klipów czy obrazków innych niż okładka płyty, singla, czegokolwiek. Gdyby nie prosta, ale bardzo dobrze uzupełniająca przekaz animacja uznałbym ten kawałek za mało śmieszny żarcik godny grania na imprezach dla studentów uchlejtusów. Tymczasem kryje się tu coś więcej, tyle że trzeba temu pomóc, bo muzycznie jest dość tępo. Emocjonalność i szczerość ukryta pod infantylnymi rymami, ostrzejszymi rytmami... no z biegiem lat to zupełnie nie po mojemu. Obrazek już znacznie bliższy serduszku, bo mimo wszystko poważniejszy. Więcej powiedzą gesty, grymasy czy jakikolwiek ruch niż flegmatyczne darcie japy, wiadomo, co mogę innego powiedzieć. W drugiej zwrotce jest najciekawiej. Jaki ostateczny werdykt? O ja yebie, o ja yebie, to chyba można odczytać, prawda?
Dua Lipa Cool
Houdini podobało mi się bardziej, ale tutaj nie odczuwam wyraźnego spadku jakościowego. Może troszkę refren jest przeciągnięty. Wokalnie bez wielkiej ekstazy. Chwila bujanki, a potem odnoszę wrażenie, że tych powtórek jest za dużo. Nie chwyta, nie nosi aż tak jak powinno. Produkcja przynajmniej na poziomie Dangerous Woman, tyle że z mocniejszym skrętem w stronę synthwave i funky akcentów. Bezpieczny kciuk w górę. Dalej na dystansie wolę sięgnąć po Radykalny Optymizm.
Trochę pozazdroszczę Hienowi wrażeń. Dla mnie znalazło się tutaj coś więcej dopiero przy ostatnim odsłuchu. Mimo to wciąż stoję obok. Ładne atmosferyczne pady, solidne wokale, ale w połączeniu brzmi jak zderzenie dwóch różnych światów nie do pogodzenia. Może przy kontakcie z całą płytą wzięłoby z zaskoczenia, może odpowiedni aranż sytuacyjny... tak o mnie nie bierze zbytnio. Do tego to losowe zakończenie - bez pompy, bez sensownego podsumowania. Aż mi się Peter Gabriel przypomina z rozciąganiem rzeczy do tych 8-9 minut, by było dostatecznie artsy, konceptualnie, pretensjonalnie. Na szczęście jest lepiej niż tam. Temat rozwojowy, choć od początku kontaktu z Nocturn niewiele się zmieniło.
Sean Paul No Bligh
Jak dla kogo wyróżniający się wokal to zaleta. Dla mnie ten Król Julian dukający za każdym razem to samo z obowiązkowym przytoczeniem swojego pseudonimu to jest jakaś prowokacja służb chyba. Na moje nieszczęście dograł się pod niesłychanie zaraźliwy podkład, ta tandentna cyfra w połączeniu z masą dźwięków imitujących PRAWDZIWE instrumenty dopełnia dzieła pozytywnego zniszczenia. Refren wkręca się w uszy, nie powiem. Na szczęście zwrotki klasycznie grafomańskie. Mój były przyjaciel wkręcił się w riddimy, reggae i całe te zaśpiewy ku chwale Jah - w kontakcie z Szonem (nie: kurwi-szonem, pamiętajmy) Polem byłby pewnie dość ostrożny i wstrzemięźliwy. Podsumowując, dobry podkład, ale wokal i cała persona artystyczna tego gościa jest już dla mnie zupełnie nie do przyjęcia. Ani jako guilty pleasure, a już na pewno nie jako szczera i oczekiwana przyjemność.
Hintermass Apple Tree
Odkładam rozkminy filozoficzne na inny czas. Szczególnie po dzisiejszym egzaminie, który pośrednio dotyczył podobnych zagadnień. Na razie zostaję na powierzchni. Jest tutaj dostatecznie przyjemnie, bo i dziwnie znajomo. Te etykietki folko-, gitaropopowe prędko by mnie odrzuciły, ale na szczęście słuchamy, a nie tylko czytamy. Dev jako naczelny brooksolog forumowy podrzuca kolejną piękną współczesną pocztówkę z lat 70'. Piękny melodyjny kawałek opatrzony tym, co lubię najbardziej - soczyście brzmiącymi syntezatorami w starym stylu. Pozostałe ozdobniki nie psują wrażenia. Jak Brooks, to ciągłe orbitowanie w przestrzeni muzyki Garsona czy innych Anglików nakurzających rozkołysane muzaki do telewizyjnych dokumentów. Lubię te klimaty. Oprócz tego tam zawsze podskórnie tkwi coś więcej. Jeśli nie w liryce, to właśnie w dziwnie złowrogich aranżach, jak się tak temu przysłuchać z określonej perspektywy... Easy win, Mr Adrian.
GOWNO_WIELORYB.mp3
To nie jest kuraw Pink Floyd, to Gówno. Nie jestem ortodoksem wrzucania czystych muzyków bez klipów czy obrazków innych niż okładka płyty, singla, czegokolwiek. Gdyby nie prosta, ale bardzo dobrze uzupełniająca przekaz animacja uznałbym ten kawałek za mało śmieszny żarcik godny grania na imprezach dla studentów uchlejtusów. Tymczasem kryje się tu coś więcej, tyle że trzeba temu pomóc, bo muzycznie jest dość tępo. Emocjonalność i szczerość ukryta pod infantylnymi rymami, ostrzejszymi rytmami... no z biegiem lat to zupełnie nie po mojemu. Obrazek już znacznie bliższy serduszku, bo mimo wszystko poważniejszy. Więcej powiedzą gesty, grymasy czy jakikolwiek ruch niż flegmatyczne darcie japy, wiadomo, co mogę innego powiedzieć. W drugiej zwrotce jest najciekawiej. Jaki ostateczny werdykt? O ja yebie, o ja yebie, to chyba można odczytać, prawda?
Dua Lipa Cool
Houdini podobało mi się bardziej, ale tutaj nie odczuwam wyraźnego spadku jakościowego. Może troszkę refren jest przeciągnięty. Wokalnie bez wielkiej ekstazy. Chwila bujanki, a potem odnoszę wrażenie, że tych powtórek jest za dużo. Nie chwyta, nie nosi aż tak jak powinno. Produkcja przynajmniej na poziomie Dangerous Woman, tyle że z mocniejszym skrętem w stronę synthwave i funky akcentów. Bezpieczny kciuk w górę. Dalej na dystansie wolę sięgnąć po Radykalny Optymizm.