Best of Forum V

Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 25 cze 2024 03:04

Kate Bush - Nocturn

Kurde, niby forum z takim rigczem, a jak co do czego to Kate Bush wlatuje tu zaledwie trzeci raz na 2,5 roku. WEAK. Oddam wam jednak tyle, że przynajmniej jak już, to wrzucacie coś ciekawego - wrzuta Musiała uświadomiła mi, że nawet i tu mogę mieć jakieś braki, a Hien przypomniał mi o Aerials. Płycie, która moim skromnym zdaniem raczej zasłużenie znajduje się poza panteonem Kaśki, co bynajmniej nie znaczy, że uważam ją za złą czy coś podobnego. Po prostu na tle rzeczy bardzo dobrych i wybitnych rzecz tylko niezła, a przy tym nieco za długa najzwyczajniej w świecie odstaje i tyle. I tak se myślę, że ten zarzut mógłbym "przenieść" na ten utwór - jest świetny i kropka, ale no.. raz, że nie odczułbym wielkiej straty, gdyby był nieco krótszy, a dwa - no do swojego panteonu Kaśki go nie wrzucę MIMO WSZYSTKO, a już na pewno nie w tym momencie swojego życia. Mimo tego wszystkiego uważam, że to rzecz świetna, wyborna i generalnie to zamiast czepiać się jej, to mógłbym pobawić się w bycie rzepem u psiego ogona czy coś. Kto wie, może też potrzebuje czasu i miejsca by naprawdę docenić, może też pasowałoby to Aerials sobie przypomnieć, bo jednak też z drugiej strony nie słuchałem w całości od hoho i jeszcze trochę. Na ten moment umiarkowana okejka i wyróżnienie za nieszablonowy wybór.

Sean Paul - No Bligh

Ja to chyba serio żyłem we wczesnych dwutysięcznych pod kamieniem czy coś, bo niby nazwisko Szona Pola coś mi mówi, ale żeby kojarzyło z czymś konkretnym NO TO TYLE TO NIE. Fajnie więc na dzień dobry zapoznać się z czymś z czasów, zanim stał się popularny. Doceniam, tak samo jak kącik edukacyjny - nigdy nie próbowałem udawać się wkręcić w ragga i fajnie było się najzwyczajniej w świecie dowiedzieć czegoś nowego (pod kątem edukacyjnym to już na ten moment jedna z najlepszych edycji od dawna, zresztą Murzyn w tej materii IMO dowozi jak mało kto). Generalnie to pozwolę sobie wyrazić opinię z perspektywy totalnego jarosza łamane na ignoranta i stwierdzić, że TY FAJNE TO. Chciałem pisać o przyjemnej pętli i chwytliwym motywie przewijającym się w refrenie, ale Murzyn mnie uświadomił, że tak naprawdę miałem na myśli przyjemny riddim i chwytliwą marimbę, więc sami widzicie jak to się kończy... W każdym razie zgadzam się z nim, że wkręca się ona jak coś, co się wkręca. Jednym słowem jest to bezpretensjonalne, rytmiczne i zajebiste i KROPKA. Nyga dowiózł i zaorał temat.

Hintermass - The Apple Tree

Zauważyłem, że od paru edycji w bestkach lecimy według schematu, gdzie trafia się przynajmniej jedna rzecz, którą znam dość dobrze, kilka które znam tak se i przynajmniej jedna, której nie znam prawie wcale i nazwa ni siusiak mi nic nie mówi. Tak, tym razem chodzi o przedstawiciela tej ostatniej grupy. Też pozwolę sobie pominąć rozkminy okołofilozoficzne, tak samo jak błyskotliwe żarty o tym, że Musiał pewnie na każdego Marvela chodził, skoro tak dobrze orientuje się w uniwersum artystów, których słucha. Naprawdę, będzie bez biedasmieszkingu, za co przepraszam. Mam problem z tym kawałkiem, bo mam wrażenie, że w jakiś specyficzny sposób rozmija się z moim gustem - jest zbyt sterylny i upopowiony na coś psychodelicznego oraz zbyt udziwniony na wesołą balladkę. Jakoś brak mi tu tego czegoś, jakiegoś podskórnego niepokoju, czegoś w ten deseń, czuje się jakbym słuchał ludzi, którzy chcą być jak Tame Impala. Niby obiektywnie jest spoko, ale gneralnie to coś jakbym dostał nieprzyprawioną pomidorową - nie da się powiedzieć, że to coś złego czy niejadalnego, ale nie umiem się tym zachwycić. Na plus końcówka.

Tropical Fuck Storm - You Let My Tyres Down

Chciałem zacząć od paplaniny, że to kolejna z tych nazw, które znam od dawna i rozwinąć, że jednocześnie słabo, a w ogóle to tej płyty nie znałem itepe itede. Potem się okazało, że w sumie powaliło mi się z innym zespołem i co zabawniejsze - nawet nie wiedziałem jakim, bo pamiętałem, że też miał coś z tropikami w nazwie i wydał coś w okolicach 2015 roku (po zbyt długim researchu okazało się, że chodziło o Tropic of Cancers i debiut z 2013...). Ten stopień ogaru plus to, że Dragon pisał coś o stonerze powinny teoretycznie sprawić, że powinienem czuć się jak w domu. Teoretycznie, bo w praktyce to jakoś tak wychodzi, że ze stonerem łączy mnie tylko aparycja (tak mi ktoś przynajmniej powiedział 6 lat temu), ale to jest temat na inne rozważania. Fajnie, że tym razem Dragon postanowił się wyłamać i wrzucić gitarowych napierdalaczy, jeszcze fajniej, że naprawdę konkretnych. Konkretne, mocne i soczyste gitarki pokochałem od razu, do wokali musiałem się przekonać, ale gdy to się udało, to się okazało, że jednak w tym domu jestem. Bardzo dobre to je.

Dua Lipa – Cool

Heh, pamiętacie jak szkalowałem Duę Lipę? Czasem to mi się wydaje, że to było 20 lat temu, tak samo jak okres pandemiczny w trakcie którego ta płyta wyszła. Jak zapewne wiecie, przekonałem się do niej i to bynajmniej nie tylko dlatego, że jest atrakcyjna oraz jest albańską nacjonalistką. Po prostu typiara robi spoko pop i tak - nawet ten kawałek z samplem Your Woman przestał mi przeszkadzać. W każdym razie na razie jeszcze ciągle wolę tegoroczną płytę niż Przyszłą Nostalgię, ale mam wrażenie, że ta dostanie ode mnie jeszcze szanse, bo słyszę choćby i teraz że są na niej rzeczy warte uwagi. Tak, jednym z nich jest ten banger. Spoko letniak, ciekawie zaaranżowany i skomponowany, żadna tam Eska, tylko solidny pop, o który nic nie robiłem. Klepię banały, ale trudno, w sumie mogę dodać tylko, że to była pierwsza rzecz z tej kolejki, która przyciągneła moją uwagę i nie zdziwie się, jeśli jeszcze dostanie ode mnie swój czas antenowy.

Kolejna kolejka, gdzie wystawiam prawie wszystkim laurki, więc pewnie w następnej zjadę wszystko co wrzucicie poza wrzutą Musiała - CAN'T WAIT.
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 25 cze 2024 08:19

Muszę powiedzieć że nawet pozytywnie zostałem zaskoczony tym że Kuba dostatecznie nie zmiażdżył Seana po pierwszej reakcji alergicznej a Seba nawet pochwalił więc jest git, na Musiała nie liczyłem w tej kwestii ale akurat na niego ogólnie już nie liczę w żadnej kwestii więc bez rozczarowań przynajmniej xd jedziemy, w końcu nadchodzą kolejki jedyne jako tako zaplanowane już od dłuższego czasu w tej 25. u mnie, muszę wrócić do takiego planowania chyba.

Laid Back - Clear Your Mind
(2013)

Nareszcie dotarliśmy do tego punktu bestki czyli urlopowych wrzutek dla naszego kolegi Jakuba, bo tak się jakoś złożyło że już tradycją jest wrzucanie przeze mnie jakichś moich osobistych ulubionych letniaczków kiedy on idzie na wypoczynek a nie kiedy robię to ja (bo ja mogę sobie ich w każdej chwili posłuchać a sprzedać komuś fajny numer w odpowiednim momencie to zawsze jest no tego... fajna rzecz!).

W latach minionych tak się jakoś składało że na urlopik naszego kolegi wjeżdżałem z niemal identycznym zestawem czyt. obskjurowy one-hit wonder roku '87 (Marengo/Maya) plus Murzyni (Ayers/Isley Brothers), tak postanowiłem sobie umyślnie pójść w tym roku w innym kierunku. Zwłaszcza że wykonawca mojej dzisiejszej wrzutki już się tu pojawiał i to nawet wrzucany przez samego Kubę! Była też wrzutka Pana Musiała który w środku zimy raczył nas reggae, ja natomiast reggae Was raczył nie będę, chociaż kto wie co każdy z Was w tym usłyszy.

Pierwotne myśląc o bestce i Laid Back brałem pod uwagę ich przeboje typu White Horse lub Bakerman, jednakże myślę sobie że fajniej będzie zapoznać Was z jakimś innym singlem, o wiele nowszym, bo podejrzewam że mało kto z Was zna ich jakieś nowsze kawałki. Tym samym wybór padł na Clear Your Mind, singiel z roku 2013 który gdzieś jakoś przypadkowo trochę lub nie wpadł mi w ręce na YouTube (chyba to było jakoś gdy zacząłem śledzić ich kanał i tak wyszło). Numer ten jest przepotwornie laid backowy (w sensie relaksacyjny, heh) i zawsze uważałem że pięknie komponuje się z leniwie spędzonym słonecznym dniem. Bit w tym numerze jest prosty jak budowa cepa, ktoś mógłby rzec wręcz prymitywny, aczkolwiek wg mnie to się całkowicie sprawdza gdyż po prostu jest zarazem totalnie nieangażujący, nie zmusza słuchacza do najmniejszego wysiłku xD rytm uzupełniają klawisze, tworzące nieco taki rozmyty w słońcu elektroniczny pejzaż miejscami uzupełniony fantastyczną gitarą elektryczną. Leniwy wokal zachęca słuchacza do wyciszenia, oczyszczenia umysłu z wszelkich trosk, acz jest tu jedna linijka która w kontekście obecnej sytuacji na świecie może nieco wywołać dreszcz niepokoju (no cóż, powiedzmy że kiedy poznawałem ten numer nie odczuwałem tak mocno tego drugiego dna w nim). Mam nadzieję że mimo wszystko kawałek przyjmie się jako chilloutowy soundtrack, z mej strony ze względu na vibe numeru powiedziałbym że to trochę moja odpowiedź na munlupowe zeszłoroczne Tidal Wave od BTB. Pozostaje mi jedynie życzyć udanego odbioru i udanego wypoczynku!

P.S.

w ogóle bekę mam bo teraz zerkam na okładkę płyty z tym numerem i wygląda trochę jak wspomnienie zeszłego lata, spójrz Kuba, toż to koledzy zerkają na Ciebie - Murzyn i Musiał nad wodą pod Bełkiem xD

https://youtu.be/2awbV7xzVf0?si=xMfq-6cSc8WCsxYt
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 25 cze 2024 10:25

W związku z tygodniowym wyjazdem ja z przykrością odpuszczam tę kolejkę.
Ale waszych utworów oczywiście posłucham.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 25 cze 2024 10:33

O, no trudno. Ale doceniamy męskie postawienie sprawy.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 25 cze 2024 11:26

Classix Nouveaux - ...Or a Movie (1981)

Koniec czerwca za pasem, więc wracam do ejtisów, ale tych swoich - lekko nietypowych, zdecydowanie obskjurowych, niemal zupełnie zapomnianych. Classix Nouveaux to był (jest?) zespół, który powstał z resztek dwóch innych zespołów - punkowego X-Ray Spex (nazwa może dziwaczna, ale kto nie słyszał o Poly Styrene ten trąba) oraz mniej punkowego The News. Ta pierwsza resztka przyniosła główne instrumentarium, ale to ta druga dała CN najbardziej jego rozpoznawalny element - lekko ekscentrycznego i proto-queerowego frontmana i wokalistę Sala Solo (który później zrobił dość interesującą woltę poglądowo-twórczościową). CN to zespół brytyjski, ale najbardziej na całym świecie popularny był w... Polsce. Co ciekawe, o ile dobrze kojarzę ich płyty się tu właściwie nie sprzedawały, poza ostatnią, która wygenerowała raptem jeden istotny singiel - Never Never Comes (na pewno to znacie), a po stacjach radiowych latał jeszcze jeden z niej kawałek, który już singlem nie był, ale mu to w airplayu nie przeszkadzało - czyli Heart From the Start (jak Wam nic to nie mówi, to sobie puśćcie, od razu będzie Sudden Clarity Clarence). Classix Nouveaux grali w Polsce bardzo często, z tym, że na koniec grali chyba już tylko tutaj - o ile ich pierwszy krążek (a więc ten, z którego numer wrzucam) spotkał się z ciepłym odbiorem w wielu miejscach, tak po singlu Is It A Dream? z jego follow-upu Zachód o Solo zapomniał, Polska wprost przeciwnie. Doszło do tego, że kiedy zespół się rozleciał a Sal poszedł (hehe) solo, nagrał swój pierwszy singiel z udziałem niesławnych Poznańskich Słowików (San Damiano, z przyczyn dla mnie niezrozumiałych ten numer często ląduje na... składankach świątecznych, podczas gdy ze świętami nie ma nic wspólnego). Kawałek też był popularny głównie w Polsce. Sam Solo z kolei nagle się nawrócił na ostry katolicyzm i zaczął grać christian rocka. Nie wiem, czy dalej tak jest, z zaskoczeniem przyjąłem informację, że 2 lata temu zespół... zszedł się w oryginalnym składzie i nagrał jeszcze jeden album. Ale do tej pory go nie przesłuchałem.

Na CN wpadłem stosunkowo wcześnie, tzn. wcześnie ich usłyszałem, albowiem pamiętam - co ciekawe, przede wszystkim to - Heart From the Start z radio. Oczywiście, Never Never Comes tak samo, a potem nadszedł rok 2006, wiosna (zwłaszcza czerwiec) i przycisnąłem z ejtisami po raz pierwszy "na pełnej" (opowiadałem tę historię już ze 100 razy, więc sobie daruję). Na forum80s ktoś wrzucił Never Again z ich drugiego krążka, ściągnąłem, stwierdziłem, że jest chyba nazbyt pompatyczne jak dla mnie, ale potem ktoś inny wstawił Is It A Dream?, i to już mnie chwyciło. Zacząłem ściągać ich płyty, ale nawet na Soulseeku w tamtym czasie był totalny chaos, dziwne tracklisty, jeszcze dziwniejsze bonus tracki, kompletny chaos. Długo miałem problem z połapaniem się, co jest gdzie i z czym się je. Najbardziej spodobał mi się jednak debiut (nawet, jeśli wtedy miałem go w formie pofragmentowanej). Utwory takie jak Every Home Should Have One, The Protector of Night czy Or a Movie właśnie szybko mnie skradły. Wrzuciłem je na empetrójkę i słuchałem często. Niestety, hype nie potrwał jakoś bardzo długo. Grupa szybko przepadła w moich umysłowych odmętach, aby wrócić w dość zaskakującym momencie 12 lat później - jesienią 2018, podczas mojego ejtisowego revivalu. Ściągnąłem wtedy bestkę, zaraziłem paroma kawałkami Hiena, a sam przepadłem w numerze, który - nie wiem nawet, dlaczego - ignorowałem wcześniej. Specjalnie go tu jednak nie wrzucam, albowiem byłoby to za proste, wolę deep cuta. Tak czy inaczej - wiosną 2019 postanowiłem zrobić revival revivalu i maj oraz czerwiec poświęciłem na Ultravox, Visage i CN właśnie. Wyjątkowo przyjemnie się do tego po Tarchominie rowerem jeździło (a to był mniej więcej ten moment, co nie chciałem się z nimi widywać i katowałem też Men at Work). Rok później jeździłem po Zgierzu, 2 lata później... chyba nie jeździłem lol. A teraz znów gra CN, znów Sal śpiewa solo (huehue), trochę ejtisów pod strzechą z bardziej zapomnianej rzeczywistości. Może mi ktoś obejrzenie filmu zaproponuje ;(

https://youtu.be/1Y-KyHHoDKI?si=Moxj7AKOyI6MmQAw
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 25 cze 2024 11:55

shodan pisze:
25 cze 2024 10:25
W związku z tygodniowym wyjazdem ja z przykrością odpuszczam tę kolejkę.
Ale waszych utworów oczywiście posłucham.
Rozumiem wszystko, ale nie dałbyś rady wrzucić po prostu kawałka bez żadnego opisu, ew. z jakimś bardzo krótkim? Mniemam, że nikt by nie robił problemów
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 25 cze 2024 12:12

Z wrzutką i przesłuchaniem nie ma problemu. Chodzi o to, że przez tydzień nie będę mógł napisać recek.
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 25 cze 2024 12:29

Wjedziesz z opóźnieniem najwyżej i o :)
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 26 cze 2024 00:03

Dehd – Letter

Kontynuuję jedną z moich najdłuższych serii, czyli piosenek poznanych dzięki filmowi „I Used To Go Here”. Z tego źródła wjechali już Matthew Feasley, Grapetooth i Star Parks. W tym roku, reprezentantem będzie Dehd, zespół który ostatecznie został ze mną najmocniej, głównie z uwagi na to, że wydali więcej niż jeden album i generalnie wydają je relatywnie często. W skład wchodzą Emily Kempf (bas), Jason Balla (gitara) i Eric McGrady (bębny). Emily i Jason dzielą się wokalami. To jest bardzo luźna muzyka, trójka przyjaciół grających sobie na luzie dla czystego funu. Okazało się, że mają też spory talent do komponowania. Każda następna płyta czymś zaskakuje. Wyciągam dla was numer, od którego się zaczęło. Dla mnie ten band to już synonim wakacji i czegoś, co mogę nazwać jakimś comfort zonem. Ta chicagowska scena jest piękna.

https://youtu.be/aHyKhJtqmDE
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 26 cze 2024 00:34

No dobra, wjeżdżam jednak. Może uda mi się "w gościach" jednak naskrobać recki. A jak nie, to Hien zgodził się, żebym zrobił to nawet z opóźnieniem. No chyba że np. Mentos będzie tak miły i zmarudzi ze swoimi reckami do mojego powrotu. A wiemy, że nie jest to wcale takie niemożliwe. ;)

FINNEAS – Shelter (2019)

Niektórzy wiedzą doskonale kim jest FINNEAS, czyli Finneas O’Connell. A kto nie wie, to informuję, iż jest to amerykański aktor filmowy i telewizyjny, wokalista, gitarzysta, kompozytor i producent muzyczny. A przede wszystkim to brat niejakiej Billie Eilish. Człowiek odpowiedzialny za ogromne sukcesy, jakie od kilku lat są udziałem tej młodej gwiazdy. Bez Finneasa Billie na pewno nie byłaby w tym miejscu muzycznej kariery, w jakim się obecnie znajduje. Ponieważ Finneas czego się nie dotknie zamienia w złoto.
Brat Billie ma na koncie solowy album oraz EPkę. Utwór Shelter pochodzi z owej EPki „Blood Harmony”. To krótki popowy numer o tropikalnym bicie. Najżwawszy utwór na płytce. Podoba mi się efekt z klaskaniem, chórki w refrenach, praca perkusji oraz brzmienie gitar. Poza tym Finneas ma naprawdę dobry wokal. Myślę, że ten utwór jak najbardziej wpasowuje się w letni klimat.

https://www.youtube.com/watch?v=v2Br_btgnq4
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 26 cze 2024 01:01

Andrew Forrest - Communion (Andromeda Transmission) (1998)

Chwila spokoju przed ostatnim aktem semestru i sezonu teatralnego. Można wrócić do czegoś spokojniejszego z czasów słusznie minionych. Obok Azumy to jedno z moich ulubionych osobistych odkryć. W przypadku Forresta zadziałały soczyście brzmiące cyfrowe syntezatory na początku wrzucanego utworu. Wiedziałem, że muszę się uzbroić w cierpliwość, a jednocześnie pewnie narazić sprzęt i antywirusowe pomoce na szwank, no ale chui, dla sztuki zawsze warto. Przez dłuższy czas byłem zawieszony między zdawkowymi wzmiankami na forach a wirtualną encyklopedią Pugachova. Mimo tego, że to surowa lista nazwisk i tytułów to jednak pomagała jak mało co. Znalazłem namiar. Gorzej z całą płytą. Końcówka lat 90', jakiś domorosły twórca kosmicznego ambientu z domieszką patentów new age. Swoją drogą myślałem, że jest ze Stanów, a tu proszę - tropy ostatecznie prowadzą do Nowej Zelandii. Całą płytę wreszcie sprawdziłem kilka lat później. W pandemii było tak dużo wolnego czasu - głupio nie skorzystać. Kilka niedokończonych spraw znalazło finał. Forrest dorobił się podstrony na Bandcampie. Poza tym dyskografia dostępna pod ręką na streamingach. Po ten konkretny podgatunek nie sięgam teraz za często, ale pewnie jeszcze sprawdzę coś więcej w przyszłości.

Alpha Omega wbrew pozorom zawiera kawałek pięknej muzyki skomponowanej z rozmysłem. Mam nadzieję, że jednak znajdziecie dużo dobrej energii dla tej estetyki. W gimnazjum połowę czasu związanego na tworzenie poświęcałem dłubaninie w FLu. Drugie tyle zajmowało mi wymyślanie konceptów. Do dziś w domu mam wiele zeszytów-pamiątek. Wiele z tych rzeczy teraz trąci myszką lub mocno naiwnym, zbyt infantylnym przekazem czy spoiwem jakiejś głębszej myśli w tytułach. Czemu o tym piszę, hmm... Obok fragmentu podłapanego już nie pamiętam gdzie zainteresowały mnie właśnie tytuły. Całkiem wyraźnie odwołujące do zagadnień kosmicznych. Jednocześnie tkwi w nich pierwiastek duchowy. Po latach wiem, że nie ma co sprawdzać poglądów na życie większości ludzi stojących za takimi projektami. Potem łapię się na reakcji znanej od lat. Utonę w głupotach i kretynizmach, które mimo coraz większego dystansu i tak odbieram z odrazą lub zbyt osobiście. Nie ma co. Liczy się przede wszystkim muzyka.

Communion (Andromeda Transmission) jest całkiem długim utworem. Forrest jak na czternaście minut proponuje naprawdę solidnie rozbudowaną kompozycję. Ogrywa kosmiczne patenty na różne sposoby. Ja bym wyróżnił przynajmniej cztery części. Jest w tym sensowny początek, koniec. Czysta atmosfera przeplata się z chwilami bardziej refleksyjnymi. Pierwszy fragment dobry pod cieplejsze klimaty na zewnątrz. Reszta prędzej pasuje pod nocne rozmowy, posiedzenia, wypoczynek dla głowy na leżąco. Obok wielkich miłości artystycznych mam za sobą poważne poszukiwania dotyczące pojedynczych złotych strzałów. Taki obraz mój. Zapraszam na kolejny odcinek kosmicznych medytacji.

https://www.youtube.com/watch?v=ttOMVPCTm8k
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 26 cze 2024 12:31

Gówno jakie jest każdy widzi. Szczerze mówiąc, potraktowaliście tę propozycję tak jak można było się spodziewać, że potraktujecie, zresztą nigdy nie ukrywałem ani nie uważałem, że to coś więcej niż ciekawostka, ALE ZA TO JAKA FAJNA. No, mniejsza z tym.

Smarki Smark - Kawałek o Niczym konkretnym (dźwięki stereo)

Niby przez lata pisałem tutaj, że polski hip-hope to, tamto, siamto i w sumie faktycznie to jakby się zastanowić to jednak bliżej mi do tego normika, co to gloryfikuje Kalibra i nie zna tych wszystkich przez te wszystkie lata późniejsze nagranych płyt, co to są równie dobre, jak nie lepsze, itepe i Tede, ale z drugiej - no nie jestem takim znowu jaroszem, by nie znać nic i nie cenić nic i nawet miałem okresy, w których ten polski hiphope przewijał się przez moje głośniki dość często.

No takim okresem były wiosna/lato 2015 - jeden z nielicznych okresów w moim życiu, kiedy naprawdę czułem się cool, wszystko się układało jak trzeba, wiosna/lato były lepsze od jesieni/zimy, te wszystkie ciemne aspekty życia, o których słyszę teraz non-stop albo jeszcze nie istniały, albo miałem je w dupie, a kadra Nawałka grała tak, że chciało się to oglądać.

Zebrało mi się na wspominki nieprzypadkowo, bo tak się składa, że byłem w ten weekend U ZNAJOMYCH, no i tak się składa, że w tym gronie znajdował się ziomek, z którym te 9 lat spędzałem dużo czasu i który to sprzedał mi parę ciekawych polskich składów, w tym wspomnianego Smarkiego. Od razu nadmienię, że nie pamiętam, by próbował wkręcić mi Reno, więc tym razem cameo niczym w opisach Musiała nie będzie. ;(

W każym razie w tym przypadku jakoś tak wyszło, że timing ma znaczenie, bo gdyby mi tego Smarkiego ktoś pokazał, powiedzmy rok wcześniej albo może nawet i rok później, to bym jakoś bym się nie wkręcił. Ale ja nie Kieślowski, by wam próbować udowodnić jakie znaczenie w życiu ma przypadek i bycie w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze.

Zamiast tego napiszę wam, że nie znam zbyt wielu równie radosnych, bezpretensjonalnych i pozytywnych rzeczy w polskim hip-hopie. KROPKA. TYLE. Słubice, Częstochowa, Łódź, Orzesze, bierzcie i słuchajcie tego, nawet nie w eterze.

https://www.youtube.com/watch?v=GzllIKhJ6vo
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 26 cze 2024 13:54

"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 26 cze 2024 21:28

Laid Back - Clear Your Mind

Murzyn atakuje muzą, która na dzień dobry brzmi trochę jak dźwięki openingu do GTA San Andreas lol. Co do reszty, Laid Back są laid back, bardzo klimatycznie, bardzo przyjemnie, znów czilowo, to chyba jakaś zorganizowana akcja ;( Kawałek jest świetny i świetnie mi wszedł. Letniaczek na pełnej, luźny i uspokajający. Jedyne, co mi się teraz, po jego odsłuchaniu znaczy, chce, to spać. Względnie drzemać w fotelu i niczym się nie przejmować (zgodnie z tytułem). Oszczędne instrumentarium jest wyśmienite, właściwie z powodzeniem ten numer mógłby wylądować na jakiejś kompilacji Radia RAM (ciągle się ukazują). Pojawiająca się co jakiś czas gitara tylko podbija ten cudowny vibe. Gdybym miał jechać na urlop, totalnie bym odpalał ten kawałek, często gęsto, i w aucie i po prostu na empetrójce. To będzie faworyt tego lata dla mnie, jak ubiegłoroczne Lait De Coco. Teraz jest Lait De Złoto. Poza tym okładka faktycznie przypomina Bełchatów rok temu, może odtworzymy w tym? xD

Dehd - Letter

Dla imć Kuby to jest muzyka wakacji, a dla mnie... no nie wiem, mnie to pachnie jesienią, serio xD Takim późnym wrześniem, może wczesnym październikiem, jeszcze słonecznym i w miarę ciepłym, ale już wiadomo, że lato się kończy (i nie tylko lato). Może to ten DIY klimat kawałka, trudno powiedzieć. Generalnie buja przyjemnie, zwłaszcza, jak wchodzi refren, przypomina mi mocno Beach Fossils czy nawet DIIV momentami (za to łączone wokale męsko-żeńskie zdecydowanie pierwszą inkarnację Minks). Numer taki, ja wiem, pożegnaniowo-końcowy, więc prędzej bym go "wcisnął", powiedzmy, na koniec lata. Ale i tak jest super, tyle, ile trzeba zamknięte w tych trochę ponad 3 minutach z sukcesem, takich rzeczy nie sposób nie lubić (nawet, jeśli teraz nie mam pełnego wajbu - ale ten będzie, tylko później). Fajen.

Finneas - Shelter

Wuja coś tam mówi o zamienianiu Smerfów w złoto (albo Billie Eilish, ale w odpowiednim jej stroju ciężko się połapać kto jest kim), niemniej jednak nie do końca podzielam to stwierdzenie. Z czegóż to wynika? Być może Finneas ma dobre i chwytliwe kawałki, ale ten w moim odczuciu do nich nie należy. Jest... poprawny, zwyczajny całkiem, niespecjalnie wyróżniający się wokal, oprawa muzyczna RZETELNA, refren nie jest jakoś wyjątkowo chwytliwy czy coś, no jakby nie patrzeć to nie jest złe, ale nic wybornego też w tym nie czuję, nie tym razem. Klimatu letniaczka dla mnie nie ma, ale może jestem na taką muzę za stary? Słucham sobie od rana i tak... nie siada i wiem, że raczej nie usiądzie. Już wolę samą Eilish huehuehue.

Andrew Forrest - Communion

Dragon nas ewidentnie zmylił w poprzedniej kolejce, teraz wraca na właściwą - typowo swoją - drogę. Jest elektronicznie i rozwlekle, są echa Tangerine Dream i są echa (trochę, ale zauważalnie są) Żarra. Tytuł bardzo pasuje do zapodanego klimatu, dźwięki są mocno kosmiczne, w sumie takie techno bez techno, jednocześnie jest to coś, czego sam bym w 1998 słuchał (gdybym tylko to znał). Oprawa zmienia się parę razy w trakcie, przez co mam małe (nie takie małe znowu) skojarzenia z kompozycją Targa Briana Eno. Niemniej jednak tamto było trochę bardziej letnie xD Tutaj jest, no co no, kosmicznie lol. Totalnie widziałbym taką muzę w Homeworldzie albo Hegemonii (borze szumiący, jaka to była dobra gra), eksploracja Wszechświata i właśnie taki soundtrack w tle. Prawie że klamrowe dopięcie, 13 minut odlotu na trzeźwo, fajnie, bardzo nawet, ale chyba potrzebuję czegoś żywszego na lato.

Smarki Smark - Kawałek o Niczym Konkretnym

Do tej starotelewizyjnej planszy bardziej by mi pasowała jakaś polska odmiana The Advisory Circle (swoją drogą, taki projekt oparty o telewizję z lat 60. i 70. zza żelaznej kurtyny to mogłoby być złoto). Dostaję hip hop, po raz już kolejny dziś (Reno odpalałem chyba z 5 razy przez ostatnie parę dni), ale teraz widać, a bardziej słychać, że nagrywający robili to zdecydowanie mniej na poważnie, a bardziej dla czystego funu. Tekst zdaje się być mocno przypadkowy (w ogóle zestawienie Częstochowy i Frankfurtu, wtf xD). Może teraz mam wyjątkowo pasujący nastrój, ale muszę przyznać, że Mentosowe podejście mi się nawet udziela, przez co zacząłem mimowolnie kiwać głową (chociaż trochę what the fuck is this). Odrzucam nostalgię, feelsy, takie tam, koncentruję się na wyjebce. Słyszę dźwięki stereo i kisnę z dziwnej nazwy projektu (ksywy rapera?). Chyba wszystko, co miało się udać, się udało. I właśnie dlatego jako kolejne na playliście poleciało mi Kino xD
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 28 cze 2024 12:21

Classix Nouveaux - Or a Movie

Podoba mi się patent z tykającym zegarkiem na wstępie. Instrumentarium utworu brzmi mocno surowo, czuć że to wcześniejsze lata synthpopu. Perkusja zalatuje mi Joy Division ale razem z basem i gitarami całość trąci mi jakoś nowojorsko bardziej rzeczami z ich sceny post-punk post-disco. Dziwne że jeszcze rano jakoś uważałem to instrumentarium za gorące a teraz dopiero wyczułem w tym więcej chłodu jednak, chyba przez to że włączyłem klimę xD końcówka spoko, aż dziw że następne nie wchodzi Here Is The House hehehe. Ostatecznie numer jest kurde spoko.

Dehd - Letter

Bekowo się złożyło ale ten numer na wejściu też robi mi potężny vibe Joy Division xD to jest do chwili zanim wchodzi wokal, no ale to intro a potem bas brzmią jak mocna inspiracja IMO. Wokal mi trochę nie siedzi przyznam ale muzyczka jest w sumie w pytkę. Podejrzewam że to może być kolejny spoko zespół który nam tu munlup sprzeda acz może do tego potrzebować więcej niźli tej jednej wrzutki, będę czekał.

FINNEAS - Shelter

Wujek w trybie letniaczkowym nadal, acz przyznam dostarcza trochę w kratkę, Clean Bandit byłem na nie, Dua Lipa była spoko a to jest takie heh... 50/50? Ten bicik kojarzący się z tym takim minimal popem jak z Shape of You średnio mi leży a całość uderza w podobne klimaty. Myślę więc że Finneas chciałby być Sheeranem no ale jednak nie jest, ale być może ma lepsze numery i jeszcze jakiś nam Wujek kiedy sprzeda.

Andrew Forrest - Communion (Andromeda Transmission)

Kolejna smocza ambientowa kobyłka i w sumie po raz kolejny ze smoczą wrzutą mam największy problem by coś konkretnego napisać. W przeciwieństwie do naszego kolegi nie pałam taką miłością do kosmicznych podróży chyba, chyba że jakieś brzmienie mnie mocno złapie. Tu jest ogólnie całkiem w porządku, mamy jakieś typowe dla takiego new age'owego ambientu chóry, smyczki, jakiś plumkający miarowo klawisz i numer zasadniczo jest dobry w tym co robi acz jest to dla mnie po prostu trochę muzyka funkcyjna po którą rzadko sięgam albo rzadko mam warunki czy ochotę by się nią w pełni napawać, a ona wymaga tych warunków właśnie. Kawałek jest ok choć może brak mu jak dla mnie jakiegoś wyróżnika by odróżnić go od całej rzeszy podobnych?

Smarki Smark feat. Smagalaz - Kawałek o niczym konkretnym (Dźwięki Stereo)

O proszę jak mentos zaskoczył, tego się nie spodziewałem. Smarki (którego mieliście już okazji słyszeć na płycie Lilu) to kolejna legenda polskiego rap podziemia. Numer pochodzi z epki Najebawszy wydanej w roku 2005 i jest to pozycja kultowa której co zabawne - nigdy nie przesłuchałem, taki ze mnie słuchacz rapu heh. Na szczęście przychodzi z pomocą i zachętą mentos i wrzuca... no właśnie, co to za numer jest? Niby kawałek o niczym konkretnym ale jednocześnie jest to niejako... cover mili Państwo, tak właśnie, jest to hołd, nawiązanie, sequel, jakkolwiek to zwał ale w każdym razie oparty na utworze grupy Stereofonia "Dźwięki stereo" z roku 1998 ze składanki DJ 600V, tej samej z której wrzucałem kiedyś Warszafski Deszcz:

https://youtu.be/dLpsXrcPLV4?si=oyXWZYXm2BO8sFc_

"Dźwięki stereo" to kultowy polski rap letniaczek który nawet myślałem Wam kiedyś zapodać ale myślę że nie ma już sensu, tak czy siak to po prostuje fajny luźny numer na ładnych samplach, Smarki wraz z grupą Smagalaz zaś ładnie go odświeżył na swej epce i dorzucił też nowe zwrotki zaś Kixnare zapodał nieco lżejszy bit, ot cała filozofia. Tym samym Smarki - jak dla mnie - niejako zaczął trochę taką kolejną falę truskulu w polskim rapie która lubiła nawiązywać do wczesnych polskich nagrań rapowych, skupiała się na luźnej zajawce, zabawie słowami i leciała na klasycznych samplowanych bitach (tą drogą podążają do dziś choćby Ortega Cartel czy Okoliczny Element których brzmienie i flow na płycie Reno niektórym z Was przypadły do gustu). Smarki na propsie, mentos na propsie.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 28 cze 2024 13:16

Laid Back - Clear Your Mind

Miałem zacząć od tego, czego mi w tym numerze brakuje względem „Sunshine Reggae”, ale dałem sobie spokój, bo to głupie. Numery dzieli 30 lat. Jeżeli to jest ich take letniaczkowy na 2013 r., to jest to udane. Muzyka monotonna, ale bardzo chilloutowa, co daje ten fajny, lekko narkotyczny efekt. Te początkowe wokale są dziwne. Charakterystyczne, ale gość sepleni. Te niższe są fajniejsze. Ogólnie, patrząc na leniwe morze, słysząc te bluesowe gitarki z padami w tle i jednostajnym rytmem, człowiek łapie klimat. Murzyn potrafi w letniaki i nie zawodzi. Może trochę chomąto na Jace nakładam, ale co tam.

Classix Nouveaux - ...Or a Movie


Będę szczery, odpadłem w połowie na czytaniu wikipedii od Musiała, i przeszedłem do podsumowania. Nie znam się na Klasis Nuwo, znam jeden, wiadomo który numer, jest on ok, i to by było na tyle. Numer Musiała brzmi trochę jak nieco grzeczniejszy Falco. Jest to ok, ale jednocześnie uświadamia mi (po raz setny) dlaczego raczej stronię od ejtisów, i dlaczego potrzeba naprawdę grubych okoliczności niemuzycznych, żeby mi się coś spodobało. Nie przyczepię się do tego, bo nie jest to złe, ale jednocześnie wylatuje mi drugim uchem, jak tylko może. Nawet nie chodzi o porę roku, czy pogodę, czy cokolwiek, to by weszło tak samo w losowym momencie, a nie dzieje się też nic takiego w moim życiu, co by pozwoliło się odznaczyć. Zresztą musiał bym posłuchać tego więcej razy niż te kilka do recenzji, a nie chce mi się kompletnie. Liczę na jakiegoś fajniejszego Musiała w przyszłości.

FINNEAS – Shelter

Lubię i cenię Finneasa, ale jest z nim ten sam problem, co np. z ś.p. Frankiem Farianem i jego tworami. Jest dobrym kompozytorem, ale jego wokal, mimo że dobry, brzmi jak milion innych. Zawsze będzie trochę w cieniu siostry, której głos i styl jest absolutnie niepodrabialny. Frank był brzydki, więc tworzył grupy z ładnych ludzi. Finneas, akurat wygląd ma, ale gdyby nie sukces Billie, to by nikt o nim pewnie nie słyszał, a szkoda, bo chłop nagrywa spoko piosenki. Wrzuta Wuja trąci mocno Edem Sheeranem (którego lubiłem jeszcze na etapie debiutu), ale już wybaczę, bo jest to całkiem niezły letniaczek. Generyczny jak się da, ale z letniaczkami trochę tak bywa i to nie jest jakaś zbrodnia (bo chyba, że letniaczki wrzuca Murzyn, jego się wyróżniają). W sumie prosty kawałek i nie wymaga recenzji na pół strony, jest spoko.

Andrew Forrest - Communion (Andromeda Transmission)

Początek skojarzył mi się z Alpha Wave Movement, więc oczywiście pozytywnie. Ciepłe, a jednocześnie chłodne analogi (o ile to analogi), klimat kosmosu, trochę posypki ze zmielonego Jarre’a (te pseudo mellotrony). Zresztą potem jak wchodzi arpeggio i są te spadające dźwięki syntezatora w 6:48, to już mam totalne flashbacki z Żanamiszela. Ale nie piszę tego, żeby podkreślić jakiś brak oryginalności w tym numerze, bo tbh, nie ma to żadnego znaczenia. Tego typu muzyki mógłbym słuchać i słuchać, nie ważne jak podobne do siebie są te wszystkie elektroniczne projekty. Sam bym też chętnie taką muzykę porobił, ktoś chętny? W połowie kawałka robi się mroczniej, znowu coś co przypomina moty z Oxygene 7 i Blade Runnera, zawsze działa. Potem pianinko, trochę konwencjonalniej, ale spoko. Kosmos 100%, uwielbiam te klimaty. Dragon zawsze dostarcza pod tym kątem, to chyba jedyny uczestnik zabawy, którego nigdy nie zjebię za wrzucanie klonów czegoś, co już wcześniej wrzucił. Zapodawaj Smoku więcej.

Smarki Smark - Kawałek o Niczym konkretnym (dźwięki stereo)

Mono jest spoko, nauczyłem się doceniać ten „format” (nie wiem jak to nazwać) po przesłuchaniu mono Sinatry. Wcześniej trochę nie dowierzałem czytając spusty fanatyków The Beatles, toczących batalie internetowe o wyższość wersji mono ich płyt, nad stereo, ale ewidentnie coś w tym jest. Kasety wróciły, to może doczekamy się mono revival, to by było bardzo interesujące. Pisze o tym, bo nie za bardzo wiem co napisać o numerze, poza tym, że jest spoko. Opisując album Reno, zdałem sobie sprawę, jak się nie znam na polskim hip-hopie i jak mało mam o nim do powiedzenia (niezależnie od opinii). Smarki w tym kawałku są natomiast tak luźne, tak odświeżające i jednocześnie dowcipne (śmiechłem na głos przy „mnie odbierał Murzyn z porodu”), że jest to idealną odtrutką na poważny rap, poważnych raperów, rapujących o życiu, o tym, że im nikt niczego nie dał, że teraz są starzy a życie jest takie i srakie. Inna sprawa, że główny raper, ma bardzo melodyjny i fajny wokal. To nie jest typowy rzężący polski raper, który tylko tak umie i brzmi to jakby zaraz ktoś miał ci lutnąć. Ten kolo tutaj, mógłby spokojnie śpiewać. Bardzo lekki podkład, lekki tekst, lekki, ale dobry rap. Lekki, ale nie byle jaki. Po prostu, jak sam to ujął Seba, jest to bezpretensjonalne, a pretensji w polskim hh, jest jednak zatrważająco dużo. Doskonały kawałek.

Kolejka bardzo dobra proszę Państwa. Na pierwszym miejscu Mentos, zaraz obok Murzyn i Dragon. Wujas w sumie niedaleko, Musiał trochę dalej.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 30 cze 2024 10:33

Laid Back - Clear Your Mind

No słyszę, że ten Laid Back to spoko zespół. Ja w ogóle lubię Danię. Czy to w piłce kopanej, czy ręcznej, czy w ogóle. A tu się objawia jeszcze w muzyce. Ten zespół to nie tylko Sonszajn rege widzę. Podoba mi się. Super brzmi utworek. Fajna elektronika. Fajny bit. Wokal gadany, ale jaki fajny. No letniaczek niesamowity. Aż zazdroszczę Hienowi tego morza i tych wrażeń. Ja dopiero za tydzień tego posłucham w takich warunkach. A posłucham na pewno, bo to świetny numer.

Classix Nouveaux - ...Or a Movie

Czy ja wiem? W sumie mocno zgadzam się z Hienem w kwestii eitisów. Z tego okresu podoba mi się już teraz niewiele rzeczy. Muszę albo trafić na odpowiedni moment, albo na odpowiedni utwór. Ten wokal bardziej irytujący niż interesujący. Muzyka taka sobie. Stare i niemodne bym powiedział. No i największa wada to to, że po tym nie wchodzi Here is the house. :D
Nie jest to może złe, ale jednak postoję i poczekam.

Dehd - Letter

Okoliczności odsłuchu mają znaczenie. Jakby to Hien wrzucił w innym czasie, to pewnie bym tak średnio przyjął. Ale wiem, że kolega teraz leży nad naszym pięknym morzem. Ja utożsamiam się bardzo z Wami i potrafię się wczuć w wasze klimaty. Teraz wczuwam się w klimaty Kuby i czuję też klimat tego utworu. Uwielbiam polskie morze, cieszę się z urlopu Kuby i potrafię wczuć się w klimat wakacyjny. Super mi się to udzieliło i propsuję. Zimą pewnie nie posłucham, ale jak będę nad morzem, to jak najbardziej.
Muzyka słuchana nad morzem to zupełnie inny wymiar doznań.

Andrew Forrest - Communion (Andromeda Transmission)

O Wąski, jak tyś mnie teraz zaimponował! Takie rzeczy od Dragona, to ja lubię. Kosmiczne przygody. Sam tytuł zachęca. I okładka. A potem wyruszamy w kosmiczną podróż. Ja lubię takie klimaty. Uwielbiam kosmos i wszystko co z nim związane. Lubię dźwięki ala niby hamujący pociąg. Zajeżdża dla mnie Żarem zdecydowanie jak wjeżdżają te długie klawiszowe dźwięki. Najlepszy jednak początek. Super muzyka. Jedyne czego mi tu brakuje, to Xenomorphy. Ale to można sobie dopowiedzieć wyobraźnią.

Smarki Smark - Kawałek o Niczym konkretnym (dźwięki stereo)

Kurde po nazwie myślałem, że to zmeham jak ta lala. Nazwa nawet zabawna, ale wydawała mi się jakaś nazbyt jednak bekowa. Bo jest bekowa, ale jednak spoko. Na pewno lepsza niż kszakowaluś czy coś w tym stylu. No może mi na starość odwala, ale nie reaguję agresją na polskich gadaczy. Smark nie jest zły. Obleci i bez problemu mogę posłuchać jak leci. Czy sam to świadomie włączę w przyszłości, to jeszcze nie wiem, ale generalnie teraz nawet leciuśko pochwalę.

Ogólnie najbardziej ujęli mnie w tym momencie Duńczycy (jaka szkoda, że odpadli w Euro). Ale generalnie było spoko.
I udało mi się jednak w gościach opędzlować temat. :fletch:
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 30 cze 2024 13:25

No skoro Wujas w rozjazdach dowiózł recki to Smoku z mentosem nie mają już wymówek
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 30 cze 2024 15:34

Na bankiecie nie naskrobię, jutro wlecę
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 30 cze 2024 23:49

Laid Back - Clear Your Mind

Sparafrazuję oklepany tekst i napiszę, że gdybym miał dostawać złotówkę za każdym razem jak tu wleci Laid Back, to ledwo byłoby mnie stać na bagietkę czosnkową, ale popieprzone, że ten zespół pojawia się tu trzeci raz. To chyba najciekawsza rzecz jaką tu napiszę, bo ten - no faktycznie jest to LENIWE, pasuje to jako soundtrack do leżenia na hamaku w cieniu podczas (niedających żyć) upałów, ale dla mnie to żaden wyznacznik czegokolwiek, bo mało czego nie lubię w życiu jak upałów i tego, że w ich trakcie zamiast mózgu się ma gąbkę. Motyw kojarzy mi się z muzyką z menu gry komputerowej Master Rally, którą wspominam pozytywnie, bo to była moja pierwsza legalnie kupiona gra komputerowa z tzw. GAZETY. To paradoksalnie utrudnia mi ocenę, bo chciałem sobie ten kawałek tak najzwyczajniej w świecie zjechać, ale to skojarzenie mi to uniemożliwia. Co mi tam - niech będzie, że DAJE RADĘ.

Classix Nouveaux - ...Or a Movie

Musiał tak się rozpisał, a zapomniał o najważniejszym polskim akcencie - Boczek z Kiepskich w pierwszych odcinkach bardzo często nosił mocno znoszoną, różową bluzę z ich logo. Nie wiem, czy to był zbieg okoliczności, czy świadome puszczenie oczka, ale zawsze uśmiechałem się pod nosem z tego nawiazania. I jednocześnie jest to najciekawsza rzecz jaką mam do napisania o stricte samym zespole, bo tbh wg opisu brzmi jak Standardowy Zespół Post-punkowy, któremu akurat się wylosowało, że stał się popularny w Polsce (swoją drogą myślałem, że to domena wyłącznie rocka progresywnego i pokrewnych). Propozycja Adriana właściwie też tak brzmi, ale w tym konkretnym przypadku to nie jest zarzut - po prostu to kwestia moich wąskich horyzontów. Fajny ten "taneczny" HOOK, brzmi jak coś, pod co można byłoby wyrywać gothki na imprezach tematycznych, ale może nie będę odpalać tego tematu w towarzystwie Musiała. Propsuję i basta, jak mnie kiedyś najdzie, to sprawdzę coś więcej, bo czemu nie?

Dehd – Letter

O, to ten słynny amerykański niezal - nie wiem co to słowo właściwie znaczy, ale na podstawie tego, że taki mam kaprys i tak mi się podoba zakładam, że ten amerykański leci w ścieżkach dźwiękowych do filmów, które oglądają tylko Kuba oraz ludzie, którzy zasypiają przy włączonym kanale Sundance TV (nie możemy wykluczać, że oba te zbiory się pokrywają). Słowem baza. Jest na Facebooku taki pej I'm sad and I listen to Loveless every night, jak się pewnie domyślacie zbierający piwniczaków i doomerów słuchających shoegaze'u, post-punku i TYM PODOBNYCH - na podstawie polskojęzycznej społeczności mniemam, że co trzeci jej członek ma jakiś zespół, który mocno inspiruje się epigonami tego typu grania. Tutaj słyszę bardzo wyraźne echa The Jesus and Mary Chain, ale szczerze? Podoba mi się to. Nie słyszę odtwórstwa, bardziej wyraźną inspirację, ale co mnie to w sumie, skoro dobrze mi się tego słucha? Poszedłbym na ich gig za 20 złotych, zamienił parę zdań z wokalistą i pewnie bawił nie gorzej niż na niejednym koncercie UZNANEJ MARKI. Props.

FINNAS - Shelter

W sumie nie wiedziałem, że brat Billie coś tam se kleci na boku solo i to jest jedna z tych informacji, która wydaje się być logiczna i oczywista, ale sam bym o tym przez chwilę w życiu nie pomyślał. xD Wiadomix, że wyprodukowane to jest pierwszorzędzie - skoro typ odwala tak dobrą robotę u siostry, to i u siebie nie będzie robił na odpiernicz. Gorzej z samym kawałkiem, który jest… no po prostu jest. Wszystko jest tu chwytliwe, ale chwytliwe aż do bólu - mam na myśli zarówno zapętlony motyw gitarowy w zwrotkach, jak i "wyklaskany" refren - jestem na to uczulony. Nah, nie bierze mnie to. Sorry resory.

Andrew Forrest - Communion (Andromeda Transmission)

Tu chciałem zrobić coś zabawnego i napisać po prostu FAJNE - w sumie to nie byłoby głupsze niż próba rozkładania kilkunastomintuowych ambientów na czynniki pierwsze, co zdarzało mi się czynić. No i chyba do tego się sprowadzi moja pisanina, bo mogę napisać jeszcze NO, TAKIE, NO, popierdolić trochę o Tangerine Dream i ewentualnie się czepić paru drobiazgów, które może nawet nie tyle wybijają mnie z klimatu, co jakoś tak nie do końca jestem przekonany. No na przykład w okolicach 10 minuty wjeżdzają takie SPARKLING efekty dźwiękowe, nie wiem jak to określić po polsku, ale jak ich słucham to zastanawiam się - na cholerę to tu? Ale to nie jest nic, co by sprawiało, że te niecałe 14 minut było udręką czy coś. Skonkluduję tylko stwierdzeniem, że w kategorii "muzyka do nicnierobienia" jest to dla mnie o wiele lepsza propozycja niż wrzuta Murzyna.

Kolejka z gatunku W SUMIE SPOKO.
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA