Best of Forum V

Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24710
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 29 lip 2024 11:14

Sin Cos Tan - Love Sees No Colour

Letniaczek pachnący warszawą, czyli syfem, zadzieraniem nosa, itd. Początek sugeruje coś niesamowicie skurwiałego, ale potem robi się lepiej. Ogólnie typowa musiałówka, nie mam żalu, bo jednak to trochę jak czepiać się budowlańca, że zaczyna dzień o małpki. Nie moja wizja lata, nie moja wizja zabawy, ani tym bardziej smuteczkowania. Co się nie reluje, to po ch€je. Nie jest to wrzuta słaba, tylko niekompatybilna z munlupizmem, przynajmniej na tym etapie twórczości zwanej życiem.

Van Der Graaf Generator - After The Flood

Murzyn wrzucający okołoprogresywnych białasów, wszystko jak trzeba, zero zdziwienia. Szkoda, że nie jest 2009 r., bo bym wtedy miał dużo więcej serca do tej muzyki, a teraz mogę najwyżej powspominać. Spoko album VDGG, kawałek raczej z tych słabszych na płycie, ale je generalnie rzadko się naprawdę lubię ze starym Wandergrafem. Folkowe momenty mi się podobają, Hammill tak nie irytuje, chociaż i tak uważam, że dopiero po drugim rozpadzie, zaczął być ciekawy (np. na solowych płytach). Wejście basu w 7 minucie rzeczywiście jest bardzo spoko, ale potem już jest mniej ciekawie. Miałem problem żeby dotrwać do końca tego kawałka, bo dla mnie lato, to taka średnia pora na progresywne numery, na jesieni sobie wrócę do tej płyty, bo generalnie ją bardzo lubię. Szacun dla Murzyna za spontan, a czy było warto to czas pokaże, ale jak znam Murzyna, to będzie stękał xD

Frank Ocean – Pyramids

Czyżby to była piosenka o piramidalnym kretynie? Mamy tu takiego jednego. Ale nie sory, to Frank Ocean. Będę jeszcze o Franku pisał, bo mam wrzuty z nim do obu tematów. Tak do ok. 2021 traktowałem go jak objawienie nieskazitelne, ale tbh ani późniejsze single, ani jego akcje ala nepirdaIam z playbacku na dziwacznym koncercie, nie napawają optymizmem i chyba możemy się raczej z gościem pożegnać. No, ale ale, Wujas wrzucił coś z lepszych czasów. Wniosek ogólnie jest taki – żeby Wujowi sprzedać tę samą rzecz, trzeba mieć cycki, inaczej nie pyknie. „Pyramids” ma trochę vibe Justine Timberlake’a, ogólnie to jest bardzo dobry album, nie ma podjazdu do Blond nawet w snach, ale w tamtym czasie rzeczy Franka dzieliły się na perfekcyjne i odrobinę mniej perfekcyjne. Jest tu wszystko to, co powinien mieć letniaczek, a czego np. musiałowy nie miał. Trochę tu więcej śpiewającego Franka, ale spoko, bo wychodzi to doskonale. W zasadzie to jest album sam w sobie, trudno się o tym pisze w krótkiej notce. Były czasy kiedy w hip-hopie działy się TAKIE rzeczy. Jezu, jak mi tego gościa szkoda, ehh.

Dinal - Zostawiłem Swój Portfel Na Malince

Chwaliłem wrzutę Murzyna, pochwalę też wrzutę Mentosa. Fajny bit, fajne sample, niezły tekst i rap. Tyle w zasadzie potrafię z siebie wysrać, bo nie będę chamem i robił kopiuj wklej z recenzji murzyńskiego numeru (a i tak mam wrażenie, że zrobiłem). Posłużę się zatem pokrętną metaforą, są to te specyficzne zaułki polskiego hip-hopu, a nie takie które odwiedzam pod pretekstem odlania się, ale raczej takie miłe, które potem z nostlagią ogląda się w google street view. Fajnie było.

Arachnoid - Le chamadère


Zaczyna się jak klasyczna smokowa elektronika, co jest dobre. Potem jednak rozwija się w klasyczny smokowy prog, co już niestety sugeruje schody. Najlepszym zwrotem określającym ten numer będzie chyba to, że panowie ‘energicznie przynudzają’. Dużo produkowania się, efekty różne. Fragmenty z gadaniem dziecka bawiąco/cringowe, potem to darcie mordy i wyobrażam sobie jak facet znęca się nad dzieckiem, które, nie wiem, nie chce jeść obiadu. ALE, to jest najlepszy segment numeru i tak. Fajna produkcja, bas w ciekawy sposób się przebija przez resztę kakofonii, tworząc z tego coś totalnie niekakofonicznego. Trochę mi się to kojarzy z wczesnymi rzeczami Goblin, przy czym u nich zawsze musiał być jakiś charakterystyczny lead, a tutaj leadu nie ma. Pływająca gitara po 8 minucie, kojarzy mi się baardzo z czymś, co już kiedyś słyszałem, ale nie mogę sobie za Chiny przypomnieć, co to było. No, ale z progiem trochę tak jest, że jednak wspólne mianowniki, mimo śmietnika stylistycznego jakim jest to określenie, można znaleźć. Rhodes po 9:40 robi robotę. Ciekawy band, nigdy nie udało mi się dotrzeć do francuskiego proga, więc zaliczam to jako spóźnioną lekcję historii, może kiedyś sprawdzę więcej. Pod Olimpiadę jak znalazł.

Tydzień już trwa ta kolejka, uprasza się Wujasa i Sebę o partycypację. Patrząc na to co się odjebuje w depeszwizji, ignoruję totalnie udział Musiała w tej kolejce, wleci z recenzjami jak wróci, ale my nie będziemy czekać w nieskończoność. Zostawił mi numer do następnej kolejki, ale jeszcze rozważę, czy jest sens ją wrzucać.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 29 lip 2024 14:57

Temat olimpiady dobił forum :>
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24710
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 29 lip 2024 18:57

Hien pisze:
29 lip 2024 11:14
Trochę mi się to kojarzy z wczesnymi rzeczami Goblin, przy czym u nich zawsze musiał być jakiś charakterystyczny lead, a tutaj leadu nie ma. Pływająca gitara po 8 minucie, kojarzy mi się baardzo z czymś, co już kiedyś słyszałem, ale nie mogę sobie za Chiny przypomnieć, co to było.
Okazuje się, że oba skojarzenia są tym samym, bo skojarzyło mi się z tym

https://youtu.be/f5p7WOJrKgI?si=z7Q0S0VhneujyJ1C

lubię takie pływające gitary.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18357
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 30 lip 2024 08:31

Hien pisze:
29 lip 2024 11:14
Wniosek ogólnie jest taki – żeby Wujowi sprzedać tę samą rzecz, trzeba mieć cycki, inaczej nie pyknie.
Zaraz, a gdzie Ty lub ktokolwiek z tego forum próbował mi sprzedawać Franka kiedykolwiek?
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13847
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 30 lip 2024 09:21

Kończmy tę kolejkę plis
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18357
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 30 lip 2024 14:34

Tears for Fears – Elemental

Tears for Fears to widzę jeden z popularniejszych zespołów w naszych bestkach. Utwór jest dobry. Fajny początek na bębnach. Potem wchodzi dobry bas. Podobają mi się gitary, zarówno ich brzmienie jak i same zagrywki. Niektóre kojarzą mi się z INXS, inne z U2, a jeszcze inne z jeszcze czymś bliżej nieokreślonym. Chórki też są spoko z wyjątkiem tego wycia w końcówce. Głos Rolanda bardzo charakterystyczny i rozpoznawalny, chociaż nigdy szczególnie mnie nie jarał. No dobry radiowy przebój. Mimo tego nie umiem uchwycić tego klimatu, o którym pisze Hien. Ten zespół zawsze jawił mi się jako fabryka dobrych hitów. Ale to dla mnie za mało, żeby po dotychczasowych przygodach z tym bandem pójść z nimi dalej. Póki co muszę wreszcie wrócić do ich albumu The Tipping Point i zobaczyć, jak to po czasie smakuje.

Sin Cos Tan - Love Sees No Colour

No zgadzam się z Devem, że to letniaczek jak cholera. Bardzo przyjemnie się tego słucha. Lekki i rytmiczny aranż. Dobra elektronika w towarzystwie dobrego wokalu. Melodia też przyjemna. Plus fajna odzywająca się tu i ówdzie gitara oraz dęciaki. Fajny klimat ma ten utwór. Bardzo wakacyjny. Dragon znów przyrównuje SCT do Junior Boys, a to jest na pewno świetna rekomendacja dla tego zespołu.

Van Der Graaf Generator - After The Flood

Murzyn zwiewa z bestki albumowej gdzie pieprz rośnie przed vdGG. Marudzi jak najgorszy Murzyn o bezsensownych i asłuchalnych progowych suitach. Po czym po dosłownie chwili pakuje do innej bestki i Depeszwizji progowe suity tego samego zespołu. I to po 3-sekundowej znajomości tej muzyki. Cały Murzyn. W ogóle podziwiam, że po takim sparzeniu Pawn Hearts chciało mu się sprawdzać coś więcej. Dla mnie problem jest taki, że o ile Pawn Hearts wszedł mi dosyć mozolnie, ale w jakimś stopniu jednak, tak ten utwór zupełnie mnie odstraszył. 11 minut progowej grozy. Murzyn optował, że byłoby lepiej nieskomplikowany dwuczęściowy utwór Oceana rozbić na osobne numery, żeby uniknąć przerostu formy nad treścią. To co w takim razie powiedzieć o After The Flood?
Nie wezmę tego nawet za dopłatą.

Dinal - Zostawiłem Swój Portfel Na Malince

Coś ostatnio moda na to, żeby wrzucać tych samych wykonawców we wszystkie bestki jednocześnie lub zaraz po kimś innym w odpowiedzi. Murzynowi się raczej nie opłaciło z vdGG. Albo utwór Murzyna z 22-iej kolejki był dużo lepszy, albo póki co czuję chyba już lekkie znużenie polskimi gadaczami. Perka i bas fajny, ale poza tym utwór mnie nieco wynudził. Głosy raperów też jakoś bardziej wywołują znów zniecierpliwienie. Może nie czas w tej chwili na tę muzykę, a może jej ostatnio jednak za dużo. Tak że jak co, to jednak poczekam na dalsze odcinki. Byle nie za szybko.

Arachnoid - Le chamadère

Kolejna progowa kobyła. W dodatku po francusku. Oczywiście dużo lepsza od vdGG, ale to i tak nie muzyka dla mnie. Są fragmenty niezłe, szczególnie te spokojniejsze. Są fragmenty gorsze – hałaśliwe i chaotyczne. Język francuski średnio mi tu też pasuje. Sprawdza się w miarę w popie, ale nie w progu. W ogóle to ja już mam proga równie dosyć, co polskiego h-h. Potraficie ludziska obrzydzić niektóre rejony muzyczne i to z premedytacją. Kto to w ogóle widział latem słuchać proga?

Hien i Dev na plus. Mentos jeszcze w miarę. Reszcie jednak podziękuję.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13847
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 30 lip 2024 14:39

Ale Ty bredzisz xd
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 30 lip 2024 14:40

Shodan przymurzynił mocno, naprawdę kończmy tę kolejkę
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18357
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 30 lip 2024 14:42

stripped pisze:
30 lip 2024 14:39
Ale Ty bredzisz xd
Takie prawo Wuja. Przymurzynić.
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7404
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 30 lip 2024 14:44

Właśnie usiadłem do pisania recek.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13847
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 30 lip 2024 14:55

shodan pisze:
30 lip 2024 14:42
stripped pisze:
30 lip 2024 14:39
Ale Ty bredzisz xd
Takie prawo Wuja. Przymurzynić.
Mehaj do woli ale nie opowiadaj glupot o jakichś suitach, normalne utwory dawałem xd
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18357
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 30 lip 2024 14:58

To nie chcę wiedzieć, jak brzmią nienormalne. :o
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24710
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 30 lip 2024 15:06

Suita to duże słowo. Zresztą Wujas dawał 20-minutowego Wilsona, kaman xd
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 30 lip 2024 15:11

Muszę wygrzebać (albo pomóc sobie dzięki AI) jakąś 15minutową s u i t ę od Siksy czy Belli Ćwir, może definitywnie skończą się te płytkie marudy
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18357
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 30 lip 2024 15:13

Jak chcesz kolejnego wykurzyć z bestki, to śmiało. :P
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 30 lip 2024 15:14

Oho, wrażliwy punkt, mam to na uwadze w takim razie ;)
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7404
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 30 lip 2024 15:31

Tears For Fears - Elemental

Hien wie, w jakie tony uderzyć, acz nie zawsze wie, kiedy (z mojej perspektywy). Oczywiście zarówno Elemental (płytę), jak i Raul and the Kings of Spain znam dobrze, ale to nie wszystko - należę do entuzjastów obydwu. Break It Down Again było jednym z pierwszych pobranych przeze mnie kawałków TFF ever, jeszcze w 2005 roku. W 2015 odkryłem Elemental na nowo dzięki Cold (wtedy zassałem cały krążek), który pozostaje jednym z moich ulubionych numerów od Orzabala ever. Minus? TFF bezwzględnie (z drobnymi wyjątkami) kojarzy mi się z jesienią, Elemental w ogóle z jakimś październikiem. A za oknem lipiec... Przymykam na to oko, gdyż utwór jest fantastyczny i basta. Orzabal ma fantastyczny głos, w hui zazdroszczę mu takiej mocy i melodyjności, nie ma szans, żebym kiedykolwiek choćby się do tego zbliżył. Ponadto gość po prostu pisze dobre piosenki i tyle. Propsuję, całkowicie, nie mam nic więcej do powiedzenia. To jest po prostu genialna piosenka.

VdGG - After the Flood

Cóż, zacznę od tego, że znam dwa utwory o tym samym tytule, które są lepsze od tej wrzuty. Ciekawa przy tym jest historia Jacy, jak to poznał utwór dosłownie chwilę temu i już wstawia go do bestki. Ale też, z drugiej strony, takie przypadki się tutaj zdarzały. Niestety, tolerancji we mnie na proga ostatnio jest coraz mniej, zwłaszcza tego "klasycznego", już wolałbym Porcupine Tree. Po prostu po tak dużej ekspozycji w ciągu ubiegłych kilku tygodni mam już zwyczajnie dosyć, wszystko mi się miesza i zlewa w jedno. Sam koncept utworu jest spoko, warstwa tekstowa fajna etc., ale przysięgam, te rozwleczone historie możnaby spokojnie zamknąć w 5-6 minutach, względnie zrobić z tego jakąś trylogię albo coś, bądź chociaż zagranie w stylu Home By the Sea/2nd Home By the Sea (ja wiem, że to nie to samo, ale chyba rozumiecie ocb). Kawałek ma momenty, ale słuchając go łącznie trzykrotnie (tyle mu szans dawałem) pod koniec chciałem sobie wywiercić dziury w uszach. Mam wrażenie, że wszystkie te zagrywki już gdzieś słyszałem, a każdy kolejny utwór VdGG brzmi tak samo, jak poprzedni. No go dla mnie.

Frank Ocean - Pyramids

Franka Oceana znam z dwóch rzeczy - pierwsza to cover utworu Swim Good zrealizowany przez We Have Band w roku 2015 (wrzucałem WHB do bestki rok albo dwa temu, już nie pamiętam dobrze), zaś druga to opowieści Hiena o jednym czy dwóch kawałkach. Niestety, albo stety, sam nie wiem, nigdy poń nie sięgnąłem. I oto nadchodzi shodan i sprzedaje mi Piramidy. Nie powiem, z tą konstrukcją w tytule najbardziej leży mi Pyramid Song od Radiohead, po odsłuchaniu tej propozycji niewiele uległo zmianie. Nie jest to zły numer, ma w sobie coś z hipsterskiego grania, do jakiego przysiadałem tak z 12 lat temu, względnie 11, i wtedy miałby większe szanse chwycić. Dziś troszeczkę meham, głównie dlatego, że słyszałem już masę podobnych rzeczy. Co do postaci samego Franka to nie wiem o nim zupełnie nic, nie wiem, dlaczego jest kontrowersyjny, co się z nim działo, co robił, komu robił, etc. i szczerze mówiąc mam to gdzieś. Nadmienię jeszcze tylko, że pierwsza część kawałka podoba mi się bardziej od drugiej, która brzmi jak tani rap. Głównie meham, ale to nic osobistego.

Dinal - Zostawiłem Swój Portfel na Malince

Malinka kojarzy mi się jednoznacznie - to nieformalna nazwa lasu i całkiem formalna nazwa kompleksu rekreacyjnego w sąsiedztwie mojego zgierskiego osiedla. Znam ją jak zły szeląg, łaziło się na spacery, z ziomkami, samemu, jeździło na rowerze (słynne Wilcze Doły, dopiero co zaorane, chlip; w ogóle fajnie, albowiem rower jest w tym numerze wspominany), byłem tam nawet ostatnio i spotkałem zioma z podstawówki z żoną. Nie mogę się pozbyć wrażenia, że chodzi właśnie o tę Malinkę i że gdzieś zaraz ktoś znajdzie portfel podmiotu lirycznego zagrzebany w piachu na "plaży" przed stawem do pływania. Niby rap, niby nic szczególnego, ale ten wypluwany nieco od niechcenia tekst w połączeniu z tym "smolastym" bitem wyjątkowo mi pasują, sklejają się z letnią pogodą na zewnątrz, umilają mi wkurzające przeziębienie, jakie zaatakowało natychmiast po pojawieniu się w Warszawie. 3:40, a brzmi jak 2:40. Fajne, podoba mi się, Mentos przyatakował ze strony nietypowej, a jakże udanej i trafionej. Me like it.

Arachnoid - Le Chamadière

Okurwa, znowu prog, pomocy, niech ktoś coś zrobi... no dobra, ale tym razem nie jest tak strasznie, nie jest to nic z przebzykanej przez wszystkich i na wszystkie strony Starej Szkoły<TM>, a coś odświeżającego (zupełnie jak pewna turecka wrzuta), coś nietypowego, nie do końca wręcz progowego. Długie, tak, ale nie męczy. Faktycznie, jest coś w tym nawiązaniu do JMJ... Mam też skojarzenia z pewnym nieistniejącym już (o ile dobrze kojarzę) projektem gościa o nazwisku Frank Alpine, jest w tym trochę Blank Dogs, muzyka niepokojąca, to na pewno. Dużo klawisza, creepy klawisza momentami, język francuski fajnie brzmi, kiedy jest wykrzykiwany, do tego te przyjemne, zlewające się ze sobą pasaże... Czyli, można powiedzieć, pewnego rodzaju odtrutka na VdGG. Wciąż nie do końca w moim stylu, ale trzyma poziom wyjątkowo dobrze. Kurde, jestem mocno pozytywnie zaskoczony. Może nie w stylu Murzyna, ale też uważam to za swego rodzaju odkrycie. Jestem całkowicie ukontentowany.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6943
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 30 lip 2024 18:31

Tears for Fears - Elemental

Może ZASKOCZĘ, a może nie zaskoczę kolegę Munlupa, ale tak się składa, że znam Elemental. To znaczy słuchałem kiedyś tam, ale skoro mam ten album oceniony na RYMie, to znaczy, że tak było. W każdym razie - SZACUN za próbę pokazania tego zespołu z nieco innej strony niż ta powszechnie znana (mocne jak na kogoś, kto wrzucił Shout co nie). Z Tipping Point u mnie wyszło, bo do płyty nigdy nie wróciłem i jest dla mnie taka se, tak tu jest inaczej. Może dlatego, że w sumie to brzmi jak te ejtisowe płyty TFF. Czyli zajebiście - jest tu świetny songwriting, bogaty aranż, spoko produkcja i wokal Oyrzabala. Idealny przepis na dobry kawałek, który ciężko spieprzyć - i tym razem się nie udało. Świetna wrzuta.

Sin Cos Tan - Love Sees No Color

Lol, faktycznie słuchaliśmy w ramach forumowych zabaw czegoś takiego jak Sin Coś Tam (haha, doceńcie jak błyskotliwie przekręciłem nazwę. Nic z tego nie pamiętam i słuchając tego utworu nasuwa mi się tylko jedno stwierdzenie - WIEM DLACZEGO HEHE. No sorry resory, nic szczególnie ciekawego dla siebie tu nie słyszę. Jeden z tych pierdyliarda kawałków, o których piszę, że mógłby lecieć w przymierzalni w H&Mie czy innej Zarze. Brzmi to jak brzmi - co z tego, że OBIEKTYWNIE może i nawet nieźle, ale w sumie co z tego, skoro mi się to kojarzy z rozwodnioną zupą i po pięciu minutach nic nie pamiętam? Kontekst też mnie nie bierze, na tekst jakoś nie zwróciłem szczególnej uwagi (wokal w tym miksie to brzmi tak, że pewnie po polsku bym za dużo nie zrozumiał heh), a w ogóle to latem 2015 to ja się cieszyłem życiem i ostatnim miejscem, gdzie chciałbym przebywać była Ameryka Południowa (nie wiem co w niej przyjemnego - wizja bycia napadniętym w jakichś fawelach w Brazylii? XD). Sorry, no bonus.

vdGG - After The Flood

Mam wrażenie, że nasz czarny kolega ma bardzo specyficzną relację z Generatorem van der Graafu. Bitwa w bestce albumowej została przezeń przegrana, ale mimo wszystko coś tam, do cholery, w nich usłyszał, skoro forsuje ich w kolejnym temacie. I w dodatku akurat z tą płytą, do której przez lata nie słuchałem.
Będę chwalić, ale od razu zaznaczę, że nie będę się rozpływać. Utwór jest rzecz jasna kapitalny, pełen kapitalnych zabiegów i rozwiązań, dzieje się tu tyle, że można byłoby tym obdarzyć kilkanaście dyskografii, a na dodatek jest patos, pretensjonalność i apokalipsa i wszystkie te rzeczy, przez które brandzlowalem się pod Pawn Hearts, ale… jakkolwiek to zabrzmi, to mam wrażenie, że tego wszystkiego jest za mało? Coś jakbym domagamł się od Hammilla i Co. przegięcia, skrajnej intensywności, może nawet i czegoś na granicy kampu, czego mi osobiście brakuje, ale okazało się być strzałem w dziesiątkę dla Murzyna? A może po prostu to nie było jeszcze ich magnum opus? BYĆ MOŻE. KIEDYŚ PRZYSIĄDĘ, na razie jestem zadowolony, ale do zachwytu mi jednak czegośbrakuje.

PS Ale co by nie mówić, ten robotyczny krzyk Hammilla jest perfekcyjnie wręcz kampowy i bawi mnie bardziej niż powinien xd

Frank Ocean – Pyramids

Szkoda, że Livvka względnie rzadko udziela się na forum w tematach pozarankingowych, bo po Depeszwizji śmiem twierdzić, że ma spoko gust i pewnie mogłaby nam, starym pierdzielom, sprzedać niejedną ciekawą rzecz, a może nawet i siedem. Np. Franka Oceana, chociaż akurat ja osobiście znam - głównie z tego, że kiedyś zaobserwował mnie z oficjalnego profilu na Instagramie, chociaż po chwili to cofnął.
Szczerze mówiąc, mam wrażenie, że ja chyba przespałem odpowiedni czas na słuchanie tej muzyki. Gdybym nad nim przysiadł te kilkanaście lat temu, jak trendy nakazujo hej, to pewnie sam bym coś wam w toku tej zabawy kiedyś choćby i z sentymentu sprzedał. Ale że tego nie zrobiłem, to sytuacja wygląda tak, że dopiero w tym roku pierwszy raz przesłuchałem Oceans, od którego się odbiłem..
Ale ale ale jestem w stanie uwierzyć Wujasowi, że pierwszy album jest lepszy i możliwe, że zadziała u mnie Prawo Drugiej Płyty - to samo, które sprawiło, że Czarny wrzuca nam vdGG.
Bo nie chcę pisać, że czuję się zachwycony czy podjarany, ale na pewno jestem zaintrygowany. JESZCZE nie słyszę w tym geniuszu tak jak Wuja, ale też nie będę krytykować jak CO PO NIEKTÓRZY. Bo jest to na pewno rzecz ciekawa, intrygująca, zawieszona trochę między mainstreamowym rapem, popem, a momentami wręcz ambientem, miejscami przebojowa, miejscami klimatyczna. Mam wrażenie, że potrzebuję jakiegoś szerszego kontekstu, by wyrazić jednoznaczną opinię, choćby i z racji tego, że dzieje się tu duużo. Póki co tylko mogę jedynie z ręką na sercu napisać, że na pewno CUŚ tu jest i że nie żałuję, że dotarłem na tę imprezę spóźniony, tylko cieszę się, że na niej w końcu jestem.

Arachnoid - La Chamadiere

Nie będę jojczeć widząc kolejnego progresywnego kolosa, bo nigdy jeszcze na dragonie się w tej materii nie zawiodłem. Tym razem też nie. Śmiesznie pisać o takim długim, progresywnym bydlaku, że w sumie to jest fajny i spoko, ale generalnie to moje odczucia podczas odsłuchu sprowadzają się prawie wyłącznie do tego. Żadne mityczne, metafizyczne doświadczenie, nic szczególnie nowatorskiego i odkrywczego (z mojej perspektywy najbardziej nietypowy jest wokal, bo jedyny francuski progresywny zespół jaki znam nieźle akurat nie śpiewał w tym języku), po prostu kilkanaście minut RZETELNEGO grania. Są fajne zmiany nastroju, jest odpowiednio budowany klimat, a wokal pasuje i nie trąci jakimś pretensjonalnym kapciem. Czegoż mi więcej trzeba?

Dawno nie było tak "progresywnej" kolejki, i na pewno była ciekawym przeżyciem. Odkryciem Franek Ocean (mam impuls do dania poważnej szansy) i dawno niesłyszane TFF, poza kawałkiem Deva - reszta okej. Okej, lećmy dalej.
DEPESZWIZJA 123: EDYCJA NOWOFALOWA
FINAŁ 21:15
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13847
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 30 lip 2024 19:41

Wujas może się naigrywać do woli ale sięgając po tą płytę VDGG rozbiłem bank na miarę paru najlepszych dla mnie ostatnich wrzutek albumowych, może to nie poziom Laughing Stock które jest IMO płytą IDEALNĄ ale jednak gdzieś w okolicach takiego Gabriela (nie Dragon, nie musisz przypominać że Tobie akurat nie siadł) czy spokojnie takiego Islands, do którego też muszę jeszcze wrócić.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 30 lip 2024 19:48

Nie no powiem ci, Mudżyn, że ten Gabriel to mi n... wait