LIVE - najlepsze wersje utworów - edycja post Memento Mori Tour

Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

LIVE - najlepsze wersje utworów - edycja post Memento Mori Tour

Post 09 kwie 2024 15:36

Trasa się skończyła, więc czas wznowić zabawę, bo być może dowiozła jakieś nowe ulubione wersje, lub chociaż zamiesza w ogólnym zestawieniu. Oto kawałki, które zagrali między 2023, a 2024 r.:

Walking in My Shoes
It's No Good
Policy of Truth
Sister of Night
In Your Room
Everything Counts
Precious
Strangelove
Somebody
But Not Tonight
Shake the Disease
Heaven
Dressed in Black
Home
A Question of Lust
I Feel You
A Pain That I'm Used To
World in My Eyes
Black Celebration
Wrong
Stripped
Behind the Wheel
John the Revelator
Enjoy the Silence
Waiting for the Night
Condemnation
Just Can't Get Enough
Never Let Me Down Again
Personal Jesus

O utworach z Memento Mori pogadamy w dragonowym "Tour by Tour", bo póki co nie za bardzo jest do czego porównywać.
Proponuję lecieć chronologicznie, zatem zaczniemy od "Just Can't Get Enough" i będziemy się powoli pięli do góry.
Jeżeli macie jakieś sugestie, to teraz jest moment, no i zgłaszać się kto bierze udział.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 09 kwie 2024 16:29

Zgadzam się, że chronologicznie będzie najlepiej no i oczywiście melduję się jako uczestnik nr 1
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 09 kwie 2024 16:36

To ja mam jeszcze jedną prośbę do Ciebie, jako znawcy tematu, bo na pewno przesłuchałeś więcej bootlegów z trasy niż ja, jeżeli są jakieś wyróżniające się, zajebiste wykonania kawałków z konkretnych koncertów i bootlegów, to podrzuć mi pls na fejsie.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 09 kwie 2024 16:41

Nasrali tyle tych "bootlegów", ale da się zrobić, pewnie
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 07 cze 2024 23:49

Ok, Panowie, zaczynamy. Nie szykowałem tego dwóch miesięcy, ale tyle czekałem żeby usiąść w jeden wieczór i napisać od zera lol. Dzięki dla Dragona, który ogarnął mi całe Memento Mori Tour, Smoku jest wielki. nie pamiętam kto deklarował chęć zabawy, ale chyba poza mną i Smokiem, byli to Shodan i Czez. Melki wrócił na forum i te kilka lat temu tez brał udział, więc jego tez oczywiście zapraszam! Lec fakin go.

Kiedy wszedłem do naszego tematu best of live S&S, żeby skopiować sobie bazę do tej edycji, to uderzyło mnie jak gówniano potraktowałem Just Can’t Get Enough. Opisy dosłownie po jednym zdaniu, na odpiernicz. Zwalam to na zmęczenie live tematem na tym etapie i chorą ilością wersji do przesłuchania i opisania. Niemniej, należało to zrobić porządnie i tym samym, z takim nastawieniem przysiadłem do tego tym razem. Macie zatem porządnie opisane te wersje i też Was zachęcam do trochę grubszej rozkminy, szerszych komentarzy, może nawet przyzwoitej dyskusji, w końcu jesteśmy na forum. Nie chcę słyszeć wymówek ala „nie znam się”, ja też się nie znam, ale wszyscy mamy uszy i jakoś odbieramy te różne wykonania. Liczę zatem, że to nie będzie tylko bezmyślne wrzucanie ocen, ale jakaś wymiana opinii na temat DM live. Zwłaszcza, że zaczynamy od piosenki wiekowej, brodatej, która niejedno widziała, niejedno przeżyła i była częścią większości okołoalbumowych wydarzeń związanych z Depeche Mode. Numer legenda, któremu tu na forum nigdy nie oddaliśmy raczej w pełni zasłużonej czci i oklasków.

Just Can’t Get Enough

1980 r.

Wersja proto. Baja-bongo intro nie zapowiada w ogóle z czym zaraz wyskoczą. Tempo jest dosyć kosmiczne, w ogóle mam wrażenie, że w tle leci jakiś odrobinę przerobiony bit do „Photographic” pomieszany z czymś innym. W połowie jest jakiś śmieszny break z czymś co brzmi jak partia na bębnach. Jezu, jak ja kocham te wczesne koncerty, totalna wolna amerykanka, nigdy nie wiadomo co tam wyskoczy w tych kawałkach, wszystko brzmi jak coś innego. Słychać od samego początku jaki ten numer ma potencjał. Melodie się kształtują, ale niewiele zostało do końca. Gahan dedykuje kawałek swojej ówczesnej dziewczynie (potem żonie, matce pierwszego dziecka) Jo. Tu się zaczyna historia Depeche Mode.

https://media.dmlive.wiki/stream/dm1980 ... 644/04.m4a


Speak & Spell Tour 1981

O ile na początku roku grano JCGE tak samo jak w 1980 r., to po wyjścia singla wersja się zmieniła. Typowa wersja z późniejszej części S&ST brzmiała tak:

https://media.dmlive.wiki/stream/dm1981 ... 644/06.m4a

Słychać, że to jest TO, to jest Just Can’t Get Enough, które znamy z płyty, ale oczywiście lekko pokraczne ze względu na ograniczenia związane z przeniesieniem brzmień na sprzęt wykorzystywane na koncertach. Martin kozacko zapiewa najpierw w 1:20, a potem już na pełnej od 2 minuty. Takich kwiatków już potem nie było, a szkoda. Fragment przed ostatnią zwrotką trochę rozciągnięty. Pod koniec Panowie już totalnie lecą w kosmos (mała pozostałość po wcześniejszej wersji), robi się mały chaos, ale to jest piękne w tych wersjach, że sobie pozwalali na takie graniczące z fakapem momenty.

Trochę inną wersję grali w tv.

https://media.dmlive.wiki/stream/dm1981 ... 644/06.m4a

W ucho rzuca się więcej różnych klawiszowych zagrywek i nieco bardziej zwarta całość. Wersja unikatowa.

Tak jak pisałem, ma początku 81 r. grano jeszcze wersję zbliżoną do tej z 1980 r., wrzucam ją bo nagranie ma lepsza jakość.

https://media.dmlive.wiki/stream/dm1981 ... 644/08.m4a


See You Tour 1982

Tu już nieco bardziej wymodelowana wersja, przypomina trochę niektóre wykonania z 81 r., z których aktualnie toczymy beke w temacie tour by tour. Mocne walenie garami od początku. Pierwsze koncerty z Alanem, lekka zmiana brzmień na klawiszach, trochę innych ciekawych zabiegów. Głównie szczegóły, ale można to usłyszeć. Panuje ekonomia klawiszowa, Alan leci wszystko na jednym brzmieniu. Fletcher, jeśli to on, a nie podkład, ma ustawiony tak komiczne brzmienie basu, że trudno opanować uśmiech. Numer nadal jest lekko rozciągnięty w środku. Gahan trochę beka i beczy na wokalu.

https://media.dmlive.wiki/stream/dm1982 ... 192/04.m4a


A Broken Frame Tour 1982

Alan, lub ktoś inny, porządnie wziął się za podkład i perkusja nie wchodzi już z taką komiczną topornością. Wydłużona jest ta wersja zawiera dłuższy początek i Schizo Mix na końcu. Ponownie śmieszne rzeczy dzieją się z basem, zaczyna to przypominać czołówkę z kreskówki. Klawisze nadal są dalekie od wersji studyjnej, ale coś tam zostało podrasowane na pewno, bo to słychać. Schizo mix robi niezłą robotę, niby nagła zmiana klimatu, ale zabawa trwa. Całość o minute dłuższa niż wcześniej.

https://media.dmlive.wiki/stream/dm1982 ... 644/10.m4a


Construction Time Again 1983

Trochę podrasowana wersja z poprzedniej trasy. Coś tam było wygładzane w klawiszach, na pewno na basie, ale bez jakichś wielkich rewolucji. Alan więcej dogrywa w zwrotkach, co znamy między innymi z wersji ze „101”. Słychać, ze zespół ma już to ograne do granic możliwości. Środkowa partia przed ostatnią zwrotką skrócona względem poprzednich tras. Schizo Mix nadal obecne, bez większych zmian. Gahan mocno wyrobiony i mocno zabawowy.

https://media.dmlive.wiki/stream/dm1983 ... 644/15.m4a


Some Great Reward Tour 1984

Praktycznie to samo, co na poprzedniej trasie. Może coś tam znowu wygładzili na klawiszach, ale to tak na słowo honoru. Gahan jeszcze bardziej rozhulany i, jak to na tej trasie, drze mordę jakby go obdzierali ze skóry. Wydaje mi się, że Schizo Mix został okraszony jakimiś nowy brzmieniami i melodiami.

https://media.dmlive.wiki/stream/dm1984 ... 644/20.m4a


Black Celebration Tour 1986

Pisaliśmy sobie w track by track, jak to Black Celebration było albumem WOW, jak to wyraźnie wolniej się starzeje niż płyty przed nim, itd. Nie przekłada się to, w każdym razie, na brzmienie klasyków na trasie. Wywalono Schizo Mix i dołożono trochę tańszych syntezatorów, ale takich naprawdę i w dziwny sposób wiejących amatorką. Main lead przypomina mi trochę to, co zrobili na Global Spirit Tour, wysokie, piszczące brzmienie. Poza tym, nic szczególnego. Niby podobnie jak na kolejnej trasie, a jednak w 87/88 udało im się zrobić z tego coś więcej.

https://media.dmlive.wiki/stream/dm1986 ... 320/18.m4a


Music For The Masses Tour 1987/88


Wersja jaką znamy dobrze, bo słuchaliśmy jej setki milionów razy na „101”. Mocny upgrade klawiszy w stosunku do wersji z poprzednich tras, nigdy dotąd nie zbliżyli się tak do wersji albumowej. Słychać, że Alan kilka nocy nie spał, żeby w końcu to zabrzmiało jak trzeba. Podkład został, z tego co słyszę, identyczny jak na poprzedniej trasie, ale to jest ok. Poza tym, bardzo zwięzła wersja, odegrane co trzeba i tyle. To jest ostatnia trasa kiedy numer ten jest wykonywany: 1) z Alanem, 2) bez żywej perkusji, czyli Christiana i 3) z Gahanem, którego głos nie został wcześniej zdewastowany przez nadużywanie narkotyków i alkoholu. Kończy się pewna epoka, ale kończy na poziomie wysokim.

https://media.dmlive.wiki/stream/dm1988 ... CD2/06.m4a


Singles Tour 1998

Im więcej czasu mija, tym bardziej zapomina się, że Just Can’t Get Enough miało jakieś przerwy w trasach, a tymczasem był moment, w którym kawałek zniknął z setu na okrągłe 10 lat, a dokładnie na 2 trasy. Swoją drogą, robi wrażenie, że między Music for the Masses Tour a Singles Tour, było tyle odległość, co między Delta Machine Tour, a Memento Mori Tour. Te drugie wydają się jakby między nimi nie było żadnej przerwy, a pierwsza dwójka, to wręcz nie ten sam zespół i ludzie. No, nie ważne. Just Can’t Get Enough w 1998 r., pierwszy raz po dłuższej przerwie, pierwszy raz z perkusją. Bardzo podobna wersja do albumowej, na ile oczywiście dało się to zrobić. Kawałek zadziwiająco się broni w secie z kawałkami pochodzącymi tylko z okresu „86 – 98”, a jednoczesnie nie było potrzebne żadne deinfantylizowanie ala Everything Counts w 93/94, żeby to brzmiało rasowo i szczerze. Gahan, jak to na tej trasie, z mocno basowym, ale jednoczesnie kontrolowanym wokalem, bez beczenia, którego nabawił się z niewyjasnionych przyczyn na Exciter Tour.

https://media.dmlive.wiki/stream/dm1998 ... CD2/08.m4a


Paper Monster Tour 2003

Gahanoza pokazał się na tamtej solowej trasie z wielu różnych stron i z perspektywy czasu naprawdę się cieszę, że mogłem go wtedy zobaczyć live, bo takich koncertów już więcej nie zagra, nie na taką skalę. Pozbawione podkładów wersje kawałków dawały różne możliwości, i wprawdzie zespół Gahana nie wykorzystywał tego w pełni, to czasami to i owo dorzucali. Np. Just Can;t Get Enough w środku Enjoya. Od ok. 2:54 w nagraniu poniżej, zaczyna się wpleciona wersja hitu w hicie. Trwa to około minutę. Jeżeli kiedykolwiek DM, czy Gahan, zbliżyli się do totalnych szant, to jest ten moment. Wymieszanie Joho i butelka rumu, z country. Z biegiem lat, coraz cieplej myślę o tej małej ciekawostce. Niby nic, ale pomysł nie był zły.

https://media.dmlive.wiki/stream/dg2003 ... 648/12.m4a


Touring The Angel 2005/2006

„Im więcej czasu mija, tym bardziej zapomina się, że Just Can’t Get Enough miało jakieś przerwy w trasach” part 2. Po odsiedzeniu swego na Exciterze, JCGE zaliczył triumfalny powrót do setu. Wersja jest zbliżona do tej z Singli, poza kilkoma mniej lub bardziej drobnymi zmianami. Pady Chritiana nie mają już tak topornego brzmienia, a wręcz odnoszę wrażenie, że gra tu głównie na zestawie akustycznym. Klawisze również zbliżone są do wersji z Singli, czyli dosyć wiernie w stosunku do albumówki. Gahan wokalnie trochę niedomaga, ale tak to było na tej trasie niestety. Z początku grali to dosyć zwięźle:

https://media.dmlive.wiki/stream/dm2005 ... CD2/05.m4a

ALE jakoś w 2006 r., zaczęło pojawiać się przedłużone outro w wykonaniu Eignera i Fletchera, co dało początek tradycji kontynuowanej i rozwijanej na kolejnych trasach.

https://www.youtube.com/watch?v=5gUfwr4ADzQ

Dorzucam jeszcze jedno nagranie, specyficzny IEM, w którym generalnie niewiele słychać zespołu (poza, uwaga, FLECZEM), ale dużo słychać taśmy z podkładem, co wynurza dodatkowy klawisz z wersji albumowej, który gra sobie pod tym, co odgrywa Christian. Wrócę do tego tematu przy okazji wersji z MM Tour.

https://media.dmlive.wiki/stream/dm2005 ... 644/19.m4a


Delta Machine Tour 2013/2014

„Im więcej czasu mija, tym bardziej zapomina się, że Just Can’t Get Enough miało jakieś przerwy w trasach” part 3. Numer chyba nawet nie grzał ławki rezerwowych na Tour of the Universe, po prostu nie był w planach i tyle, ale może istnieje jakiś druzgoczący moją teorię screen ekranu komputera zza miksera z ledwo widocznym JH4T C6OT GNE ENEGH, no to z góry przepraszam.
Zaszły zmiany. Mniej perkusyjnych wstawek z taśmy, przynajmniej w intrze, bo potem wchodzą. Na początku mamt tylko gołego kicka z przeszkadzajkami wrzucanymi tu i tam przez Christiana. Zmiana barw klawiszy po raz kolejny i tym razem już w sposób mocno odbiegający od tego, co znamy z płyt, czy tras 1998 i 2005. Main lead brzmi mocno Dance eJayowo, wręcz dyskotekowo, jakby to grał współczesny band weselny, zreszą wszystko tu jest ekstrmealnie cyfrowe. Brzmi to kuriozalnie, ale paradoksalnie pasuje do tego numeru. Fletcher już wyrobił sobie markę jako wodzirej i król tego numeru, co nadal celebrowane jest zakończeniem live sekcji rytmicznej.

https://media.dmlive.wiki/stream/dm2013 ... 256/13.m4a


Global Spirit Tour 2017/2018

Kolejna zmiana barwy klawisza, to zaczyna przypominać lata 80 kiedy co trasę było inaczej. Tym razem mamy piszczałkę, która przypomina mi trochę to, jak grano ten numer na samym początku istnienia zepsołu.

https://media.dmlive.wiki/stream/dm2018 ... 128/17.m4a


Memento Mori Tour 2023/2024

No i oto najświeższa wersja, grana jeszcze parę miesięcy temu.

https://media.dmlive.wiki/stream/dm2023 ... 644/23.m4a

Kolejna zmiana klawisza grającego main lead, tym razem na niższy, mniej piskliwy, ale to nie wszystko. Ktoś tu ewidentnie poszedł po rozum do głowy przy montowaniu podkładu i tu przydało się moje grzebanie w 5.1 „Speak & Spell” kilka lat temu, kiedy odkryłem, że ten motyw na albumie, to nie jeden, ale dwa klawisze. Tutaj są przykłady:

https://ln5.sync.com/dl/006d26dc0/3p7dt ... 9-pvxgt64y

https://ln5.sync.com/dl/a12c99960/k56jw ... e-kxs49zkt

Ktoś podkleił brzmienie z przykładu nr 1 jako tło do nowego klawisza z, heh, klawisza, dzięki czemu udało się uzyskać efekt bliższy oryginałowi. Wiadomo, nadal to zalatuje cover bandem, ale zdecydowanie mniej.

Inna sprawa to bas. Zaczynamy reaktywację tematu od omawiania dosyć znamiennego utworu, bo to był w końcu popisowy moment ś.p. Fletchera podczas koncertów na ostatnich trasach z jego udziałem. O ile jeszcze na GST bas od początku wychodził na pierwszy plan, tutaj jest bardzo przytłumiony, w tyle, jakby specjalnie schowany. Dopiero podczas segmentu doklejonego na samym końcu, brzmi trochę frywolniej, jednak słychać, że to nie jest Fletch, co jest dosyć niesamowite, bo gość, który przez większość życia kojarzony był z tym, że nie umie grać, wyrobił sobie na tyle rozpoznawalny styl gry, że od razu czuć jego nieobecność. Obstawiam, że w tym wyjściowym fragmencie gra Gordeno, ale wcześniej? Albo też Gordeno, druga łapą, albo leci z taśmy aż do momentu kiedy podkład się kończy. Nie wiem, nie chce mi się sprawdzać na YT, pewnie i tak tylko mnie to interesuje, no ale heh, wrócę do tematu jak dojdziemy do tego w tourbytour.

Poza powyższym, wersja z Memento Mori Tour ma lekko inne intro, niż na wcześniejszej trasie, Eigner zaczyna szybciej wybijać sekwencję na tomie. Outro, o którym wspominałem, jest krótsze i zdecydowanie większy jest udział publiki niż zespołu, który strzela lekkimi sugestiami muzycznymi. Gahanoza lekko niedomaga wokalnie, co jest dosyć istotne, bo mówimy tu o trasie, na której generalnie Gahan władał wokalnie w porównaniu do ostatnich lat.

No i to tyle. Sam na razie głosów nie wrzucam, ale przypominam, że wersji jest 14, zatem oceniamy od 14 punktów dół (najlepsza wersja 14 pkt, najsłabsza 1pkt), tak jak to robiliśmy przed laty. Zapraszam tez od razu do dyskusji.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 08 cze 2024 00:13

Zanim wyliczanka z punktami... pierwsza uwaga na temat pewnej wersji Justa. Na żywo nie było tak źle, ale gdy kiedykolwiek zdarzy się wrócić do bootlegów z GST to uderza mnie brzmienie leadu, piszczące okropieństwo. Przypomina porzuconą kilka lat temu zabawę w odtwarzanie Justa w FLu, tbh wyszło mi lepiej niż im wtedy xD
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 16 lip 2024 20:50

are u ready boys

Just

1980
Jaka dziwna sraka, o Marksie xD Embrionalna wersja z zapożyczeniami rytmicznymi z Photographic. Takich stricte justowych rzeczy charakterystycznych dla właściwej wersji tego kawałka jest już trochę, ale wtedy mnóstwo rzeczy brzmiało identycznie w ich repertuarze. Lekko wcięty bar w chórkach pod koniec, szybko dukający Gahan. W międzyczasie też pętla jak z Tora! Tora! Tora sobie chodzi. I dlaczego właściwa melodia leci tylko chwilę, a potem znowu to mniej wyraziste przygrywanie? Ajajaj.

1981
Tak, tutaj dziarsko udało się pokonać wsz... większość problemów z uporządkowaniem aranżu i nadawaniem mu właściwie przebojowego charakteru. Z drugiej strony z tego okresu najbardziej lubię tę wersję stojącą w rozkroku między embrionalną i tą oficjalną. W lepszej jakości, z sensownym rozwinięciem zarówno dzikie brejki perkusyjne jak i intro wypadają lepiej. Ten klawiszowy dziwny dżemik w trasie zwrotek trwa w najlepsze, brzmi to średnio zamiast ogrywania właściwego leadu. Końcówki to natomiast takie dżam seszyn na jakie mogli sobie wtedy pozwolić... czyli bardzo często bliskie asłuchalności xD

See You Tour
Zmiany sprzętowe mocno wpłyną na brzmienie zespołu, poza automatem to właściwie coś zupełnie innego. Ostatecznie ten bardziej WAVETABLE kanciasty synth niż wcześniej tu wypada spoko. W ogóle granie od linijki to jednak coś co bardziej mi odpowiada. Obok tego mamy śmiechowy klawisz basowy, no nie wiem co to jest, akordeon/harmonijka połączone z dźwiękami pierdzenia. W innych okolicznościach można by rzec KAMPOWE, ale wtedy inaczej nie mogli. Mimo to aż tak nie psuje wrażenia. Pod koniec automat trochę inaczej podaje, fajne dodatkowe cykania. Na plus moje ulubione zjawisko związane z Justem live, czyli Gahan na wolno na koniec z tym AJ KEN GET ENAF, czasami wypadał nawet bardziej zawadiacko niż tutaj.

ABF Tour
Jeszcze lepszy synth z przodu, jeszcze bardziej bekowy ten z tyłu, bo bas idzie swoją drogą (czego nie da się wyłapać na wielu innych bootach z tej trasy). Just tutaj wypada wręcz dubowo xD Gahan wyrabia się, choć trochę brakuje do ideału... na poziomie interakcji z publiką. Ale o tym tańczeniu i łapach to bardzo często rzucał w erze promocji ABF. Schizo Mixa nie lubię, w koncertówkach to wydłużanie mocno na siłę. Robi się zbyt mroczno i popieprzenie jak na tak prosty kawałek, pocopoco.

CTA Tour
Sama w sobie dość średnia, ale robi robotę pod względem brzmieniowego dopasowania do repertuaru w secie, o czym pewnie jeszcze będziemy rozmawiać przy okazji 'tour by tour'. Mostek nie jest aż tak zabity. Dobrze, że przynajmniej jest porządek w aranżu. Ładne te syntezatorowe efekty przed wjazdem Schizo. Tym razem dodatek wypada lepiej. Razem z solidnym ograniem numer sprawia pewną przyjemność. Wreszcie dobrze też skupić się na Gahanie.

SGR Tour
Wyraźna zmiana w pętli perkusyjnej, bardziej metaliczne/industrialne, oczywiście na tyle, na ile Just może być JAKKOLWIEK industrialny. Schizo ewoluuje w jakiś mały syntezatorowy poemacik. Ze wszystkimi pozytywami walczy Gahan, który przesadza z darciem japy. Czasami uzależnia publikę do tego stopnia, że odpowiadają identycznie nawet na jakieś konwencjonalne linijki. Oj, nie lubię tego. Cała reszta to już solidny standard/koncertowa instytucja.

BC Tour
Ciekawy dobór bootlega, nie powiedziałbym że to najlepsza jakościowo rzecz. Żabosyntezator chyba najlepszy w historii, ale to tak do docenienia tylko w izolacji. Upodobniania klasyki do nowinek ciąg dalszy, tyle że ten numer poza wokalem coraz dalej od pierwotnej lekkości. Coraz gorszy Gahan, tutaj też wjeżdża z tym łooooo. Bardziej brzmią jak Kombi niż Black Celebration, ale tego typu oczywistych ejtisów w ich muzyce nie szukam. Przy okazji odsłuchów bootlegów z BC Tour tutaj jestem wyjątkowo rzadko. Ogrywanie i konwencja zaczęły ich zżerać przynajmniej w tym przypadku. Nie pomogło wywalenie sekcji Schizo.

MFTM Tour
Tu akurat bardzo fajny dobór bootlega, bo jak pamiętamy, numer robił za drugonocnego zmiennika podczas objazdu Europy wobec marudzeń fanów o brak wyraźnie starszych numerów na koncertach. Mimo wszystko zmiana Pleasure Little Treasure na to była żartem xD Leave In Silence zaje.bali na tyle skutecznie, że może dobrze, że pod ręką zawsze był Just. Photographic też dobity. Wiele bardzo dobrych zmian. Lepsze brzmienie wszystkich klawiszy. Porządniej wypada sam Gahan. Do Schizo nie ma nawet planów powrotu. Koniec pierwszego żywota z godnością.

Singles Tour
No nie do końca zgadzam się z Hienem. Ta wersja brzmi naprawdę dobrze i może nawet dzięki perce pasuje do reszty... ale na moje w ogóle gryzie się z całością seta. Na plus wyjątkowa wierność pod względem brzmień klawiszy, tutaj pewnie po prostu wgrano sample z płyty. Wyjątkowo mało Gahana - to akurat kwestia moodu podczas konkretnego koncertu na trasie. Krótko, oszczędnie, ale lubię za spójność i brak cepelii trwającej w nieskończoność. Ostatni Just grany na poważnie.

PMT
Będę ostrożny w słowach, mimo wszystko. Nie uważam Gahana za rockmena, a na tej trasie bardzo często sięgał po dość dyskusyjne rozwiązania, które po prostu nie pasują. Nie wiem jak mógłbym to odebrać w epoce. Solo Gahana znam tylko z płyt, chyba nigdy nie przesłuchałem ani jednego bootlega z tej trasy w całości. Nigdy też mnie w te strony nie ciągnęło. Okropne wersje, okropny wokalnie Gahan. Chyba po Hourglass, łapaniu coraz większego bluesowego bakcyla jakoś tam go względnie kupuję. Country klisza wykonana wyjątkowo niedbale. Koncerty Martina z tamtego roku to było samo dobre. Tutaj prawie samo brązowe. I jeszcze męczył ludźmi tą wstawką całą trasę... Odnotujmy historyczną prawidłowość kaszanienia właściwego leada, małe mrugnięcie okiem w stronę początków Justa. panie idź pan w chui/10, już lepszy lekko wcięty Martin podczas sesji pianinkowych w hotelach

TTA
Tak sobie myślę po czasie, że naprawdę szanuje ich za taki kraftwerkowy sposób myślenia o kawałkach granych na żywo. Chodzi raczej o wewnętrzną spójność w secie niż wyjątkową wierność oryginalnym wersjom. W porównaniu do Singles Tour totalna zmiana. Nawet brzmienie perkusji podrasowano. Trochę bić, a trochę cykania z laptopów. Nie wiem czy lead to jeszcze sampel czy już urok wykorzystywanych wtedy na trasie syntezatorów, ale cały zestaw ogólnie wypada świetnie. Przed ostatnim 'refrenem' zaraz po mostku wjeżdża świetny klawisz. Dobrze wiedzieć, że nawet w nowożytnych czasach potrafili to grać tak spójnie. Na TTA jeszcze te przedłużenia były naprawdę spoko, nie za długie. Wokalnie Gahan w POWAŻNYM kryzysie (szczególnie w porównaniu do ostatniej trasy, c'mon). Mimo to wypada okej, tutaj wiele nie trzeba. W tej chwili moja ulubiona wersja.

Rzucany IEM brzmi rewelacyjnie, ile tutaj drobiazgów słychać, to była naprawdę rzetelnie przygotowana wersja.

Delta Tour
Pod względem sentymentalnym moja ulubiona wersja, łódzki wykon z niekończącą się interakcją z fanami ogrywaliśmy z przyjacielem dość często wtedy. Gahan po pierwszej części trasy zarzucił tak bezpośrednią zgrywę z Fletcha... a szkoda! Chyba, że Rudy Pan się obraził, no to trudno. Cyfrą daje aż niemiło, ale kulminacja nadejdzie na następnej trasie. Eigner w roli głównej. Wokalnie niby lepiej, choć wciąż dość przeciętnie. Słuchając tego nagrania aż trudno uwierzyć w późniejsze przebudzenie... odrzucam sentymenty i stawiam tę wersję relatywnie nisko.

Spiryt Tour
Wydawało mi się, że panowie tą wersją skutecznie zabili radochę z tego kawałka (w odsłuchu domowym). Jest jeszcze oszczędniej niż poprzednio, dzięki czemu z klawiszy nie ma praktycznie niczego fajnego. Sam fakt kontynuacji dostosowywania numerów do obecnego brzmienia koncertowego zespołu doceniam, no ale po latach tę trasę odbieram jako aranżacyjne nieporozumienie. Okropna perkusja, bardzo stylowa i mocno dudniąca klapa od kibla. Klawisze? Każdy z innej parafii. Gahan przeżarty dystansem i konwencjonalnymi zachowaniami. Dobrze, że przynajmniej tutaj nie robił głupich min, macał się po fallusie czy uskuteczniał niepotrzebne skłony. Już na Openerze byłem lekko zdziwiony brzmieniem, ale koncertowo uszło we wczutym tłoku. Słucham dzisiaj i jest dramat.

MMT
Eignera nie da się naprawić. Przynajmniej Gahan z biegiem trasy coraz fajniej wypadał, gdy na większym zmęczeniu mówił o tej nadchodzącej fun now. Brzmienie podobny dramat jak poprzednio. Mimo dogęszczenia to ten lead dalej zajeżdża najgorszą darmową wtyczką VST w stylu emulacja analoga. Słychać brak Fletchera (!), ale to wciąż nie robi większej różnicy od GST, zupełnie inaczej panowie rozłożyli akcenty. Wokalnie znacznie lepiej, ale tę trumnę powinno się domknąć na Delcie.


14 TTA
13 Singles Tour
12 MFTM Tour
11 See You Tour
10 Delta Tour
9 CTA Tour
8 SGR Tour
7 ABF Tour
6 BC Tour
5 S&S Tour
4 MM Tour
3 Global Spirit Tour
2 1980 Tour
1 PMT

na co czekacie hehhe
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18356
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 13 sie 2024 07:44

Naprodukowaliśmy ostatnio tyle różnych tematów, że o tym szczerze mówiąc zupełnie zapomniałem. Ale nadrabiam.

Just Can’t Get Enough

1980
Utwór tak się zaczyna, że przez chwilę nie ma się pojęcia, co to za numer. Ta zmieniona główna zagrywka klawiszowa jest dobra. Mnie przez lata Just tak już obrzydł, że taką zmianę przyjmuję z pocałowaniem ręki. W ogóle ta wersja mocno chaotyczna, ale całkiem fikuśna. Młodziutki Gahan wypada tu dużo urokliwiej i naturalniej niż ten z ostatnich tras.

1981
Ta wersja późniejsza już dużo bardziej przypomina Justa. Bardziej uporządkowana. Syntezator fajnie buczy. W wersji z TV w refrenach pociesznie tłuką w klawisze. No i panowie na wokalu dają czadu. Szczególnie Martin. Kompletnie nie pamiętam tych wczesnych wersji, więc mogę czuć się zaskoczony. Może nawet niektórych nie słyszałem. Ta najwcześniejsza wersja z 82r. ma niesamowicie rozchybotane brzmienie klawiszy i wokalu. I wydaje mi się, że jest zagrana w szybszym tempie. Albo to tylko takie wrażenie.

See You Tour 1982
Jeszcze bardziej dopracowana wersja. Podoba mi się to co słyszę w tle. Dziwaczny ale fajny ten bas. Dobre to. W refrenach klawisze niestety pogrywają „nudniej” i „zwyczajniej” niż w TV w 1981r. Nagranie w lepszej jakości niż poprzednie, to i lepiej wszystko słychać. Gahan w końcówce fajnie śpiewa.

A Broken Frame Tour 1982
Znowu zmiany w brzmieniu basu. To dobrze, że kombinowali. Zagrywki coraz bardziej podobnie brzmiące do albumowych. Końcówka bardzo dobra. Ja lubię Schizo mix. To najlepszy fragment tej wersji.

Construction Time Again 1983
Tutaj brzmienie klawiszy już mocno przypomina to z albumu. Chociaż nie wiem, czy dla mnie to zaleta, bo ja albumówki nie lubię. Bas zdecydowanie gorszy. Największy plus tej wersji to dobry wokal Gahana i znowu Schizo Mix na końcu.

Some Great Reward Tour 1984
Wersja podobna do wcześniejszej. Gładziutka jak stół. Automat perkusyjny bardziej rozcykany. Na uwagę zasługują zabawy Gahana z publiką. W ogóle w przeciwieństwie do wszystkich uważam, że mimo tendencji do darcia japy to jest najlepsza wersja Gahana. Fajnie pozmieniana końcówka.

Black Celebration Tour 1986
Ta wersja to ze dwa kroki w tył wg mnie. Gorsze brzmienie klawiszy, brak Schizo Mix na końcu. I tutaj Gahan to już rzeczywiście siłowo drze japę. I to tak mało przyjemnie.

Music For The Masses Tour 1987/88
Wersja mocno podobna do albumowej, dlatego też już mi zajeżdża nieco nudą. Ja „101” nie przesłuchałem nawet z 10 razy, a co dopiero setki milionów. A już Justa do tego co drugi raz i tak przeskakiwałem. Na pewno Gahan lepszy niż na BC Tour.

Singles Tour 1998
Żywa perkusja wypada bardzo dobrze. Wersja bardzo bliska oryginałowi. Czyli znowu dosyć nudno. Gahan daje radę. Ale dziwię się, że na tej trasie to tknęli mając tyle innych dobrych singli.

Paper Monster Tour 2003

Ciekawy pomysł, który mi się podoba. Szanty wersja jak to określił Hien brzmi dosyć niedbale, ale w tym jej urok. Gahan bardzo nisko śpiewa. Niezła ciekawostka.

Touring The Angel 2005/2006

Dobrze brzmi ta wersja. Klawisze jak na albumie, ale jest parę rzeczy, które się wyróżniają. Dobrze chodzi perkusja. Na początku brzmi, jakby Christian grał na puszkach. Klawisz przed ostatnią zwrotką rzeczywiście fajny. Gore ładnie ciągnie w chórkach, za to Gahan się nieco męczy.

Delta Tour
Klawisze rzeczywiście brzmią mocno inaczej. Za to Eigner daje radę. Ta gra na perkusji daje temu utworowi zupełnie innego wydźwięku. Gahan generalnie na tej trasie wokalnie niezły. Choć są momenty jakby beczenia. No ale taki to on ma teraz wokal. Słychać to nawet na albumach. Fajna końcówka z publicznością. Doceniam zawsze takie rzeczy.

Global Spirit Tour 2017/2018
Klawisze brzmią gorzej niż na Delcie. Perka też gorzej. Poza tym po tylu wersjach mam już tego utworu serdecznie dość.

Memento Mori Tour 2023/2024
Dla mnie obecność tego utworu na koncercie w 2023r. było od razu równoznaczne ze zmarnowaniem slotu. Wersja kompletnie bez polotu. Stałem parę metrów od sceny i się szczerze mówiąc nudziłem. Gahan momentami fatalnie.

No cóż, niełatwo było przebrnąć przez te wszystkie wersje. Jest ich zatrważająco dużo. W dodatku nie lubię tego utworu. Często opisuję tylko ogólne wrażenia, bo w szczegóły nie chciało mi się zbytnio wnikać. I tak przesłuchanie tego wszystkiego zajęło mi od cholery czasu. Ułożenie kolejności też nie jest łatwe. Odkopałem sobie dla porównania temat z 2020r. i wtedy odbierałem to nieco inaczej. A nawet zupełnie inaczej.

13 SGR Tour
12 CTA Tour
11 Delta Machine Tour
10 A Broken Frame Tour
9 MFTM Tour
8 Touring The Angel
7 Global Spirit Tour
6 Singles Tour
5 BC Tour
4 See You Tour
3 Speak & Spell Tour
2 Early Gigs (1980)
1 Paper Monsters Tour

Obecnie wygląda to tak:

1. A Broken Frame Tour 1982 - 14 pkt.
2. SGR Tour - 13 pkt.
3. CTA Tour - 12 pkt.
4. See You Tour 1982 - 11 pkt.
5. Speak & Spell Tour - 10 pkt.
6. Early Gigs (1980) - 9 pkt.
7. Touring The Angel - 8 pkt.
8. Delta Machine Tour - 7 pkt.
9. Paper Monsters Tour - 6 pkt.
10. Singles Tour - 5 pkt.
11. MFTM Tour - 4 pkt.
12. BC Tour - 3 pkt.
13. Spirit Tour - 2 pkt.
14. MM Tour - 1 pkt.

Tak więc mocno tym razem doceniłem te najwcześniejsze wersje. Młodzieńcza fantazja i nieporadność dużo bardziej ekscytujące od męczących się nie wiem po co oldboyów. Bo z JCGE im dalej, tym było gorzej właściwie. Przynajmniej tak z grubsza. Ten utwór powinni dawno zakopać głęboko pod ziemią. W ogóle najlepsze wersje to te, gdzie wykorzystano Schizo Mix. Główna zaleta tych wykonań.
Wiem na koniec tylko jedno – najgorsza część zadania z tego tematu wykonana i nie tknę już Justa przez najbliższe 20 lat.
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18356
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 11 paź 2024 09:45

Szeryfie miasta Łódź, a w tym temacie coś działamy, czy jak?
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 11 paź 2024 10:14

Działamy. Czekałem aż Czez i Melki się łaskawie wypowiedzą, czy biorą udział, czy nie (ale widać bozia nie dała mowy), a potem zapomniałem. Wrzucę niedługo moje typy i lecimy we trójkę (jak zwykle).
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6943
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 11 paź 2024 10:17

No jak czekacie na te dwójkę, to równie dobrze możecie lecieć dalej xd
DEPESZWIZJA 123: EDYCJA NOWOFALOWA
FINAŁ 21:15
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 11 paź 2024 10:47

No ja, jako dorosły i koleżeński człowiek, chciałem się upewnić, ale ostatecznie zawsze zostaje olany, więc heh (heh).
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 11 paź 2024 15:11

Byłbym zdziwiony, gdyby przeczytali w całości ten temat heh
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 09 gru 2024 11:24

14 Speak & Spell Tour
13 1980 r.
12 A Broken Frame Tour
11 Some Great Reward Tour
10 Construction Time Again Tour
9 See You Tour
8 Music For The Masses Tour
7 Black Celebration Tour
6 Singles Tour
5 Touring The Angel
4 Memento Mori Tour
3 Delta Machine Tour
2 Global Spirit Tour
1 Paper Monsters Tour

Wielkich zmian nie ma, w zasadzie jedyną jest umiejscowienie najświeższych wykonań zaraz za Touring the Angel, ale przed Deltą i poniższymi.
Jest to jakiś krok w dobrym kierunku, ale jednocześnie razi brak Fletcha (!). W innym zakresie, nadal uważam, że wczesne wykonania mają magię, która potem stopniowo ulatywała z tego kawałka, kiedy otoczenie w secie zaczynało być coraz bardziej z dupy (a raczej odwrotnie) i z każdą trasą, coraz bardziej przypominało to męczarnie cover bandu próbującego zrozumieć, jak funkcjonuje zespół, którym oni nie są (w tym wypadku 'już nie są'). Szanuję próby, mimo wszystko, ale jednak preferuję wykonania z czasów, kiedy Vince był w zespole, a sam kawałek nie musiał wchodzić na jakieś śmieszne wyżyny napinki i technologii, żeby być sobą.

Oto wyniki w składzie Munlup, Wuja i Smoku:

A Broken Frame Tour - 33 pkt
Some Great Reward Tour - 32 pkt
Construction Time Again Tour - 31 pkt
See You Tour - 31 pkt
Speak & Spell Tour - 29 pkt
Touring The Angel - 27 pkt
1980 r. - 24 pkt
Music For The Masses Tour - 24 pkt
Singles Tour - 24 pkt
Delta Machine Tour - 20 pkt
Black Celebration Tour - 16 pkt
Memento Mori Tour - 9 pkt
Paper Monsters Tour - 8 pkt
Global Spirit Tour - 7 pkt

A to wyniki sprzed czterech (lol) lat, w gronie znacznie większym:

44 A Broken Frame Tour
40 Some Great Reward Tour
38 Construction Time Again Tour
33 Singles Tour
32 Speak & Spell Tour
31 Music For The Masses Tour
30 Touring The Angel
28 Delta Machine Tour
25 See You Tour
24 Black Celebration Tour
21 1980 r.
14 Global Spirit Tour
4 Paper Monsters Tour

Wychodzi na to, że nasza trójka jest zdecydowanie bardziej hojna dla wcześniejszych tras, ale zwycięzca pozostał ten sam.

Z innej beczki, serdeczne dzięki (za nic) Czezowi i Melkiemu, że chciało im się napisać choćby "pocałuj mnie w dupę" w kwestii udziałui, no trudno. Lecimy we trójkę, jak zresztą od dawna w tematach o DM. Zabieram się do pisania o następnym kawałku.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 09 gru 2024 13:04

Everything Counts

Construction Time Again 1983/1984


Ta wersja ma dłuuuugie intro, podczas którego zespół był skryty za kurtyną. Klawisze są tutaj jakieś takie rozwleczone, Gahana głos się chwieje. Panowie w chórkach zresztą nie są lepsi, pieją potwornie. Całość jest fajna, ale trochę mdła. To jeszcze nie jest to EC. Powiem wręcz, że to jest takie "Everything Counts" w wersji "A Broken Frame", te klawisze na początku przypominają mi jakieś "Oberkorn".

https://media.dmlive.wiki/stream/dm1983 ... 644/01.m4a


Some Great Reward 1984/1985


Niby nic nie zrobili, a kawałek brzmi zupełnie inaczej. Skrócono trochę intro, wymieniono sample i przede wszystkim wrzucono kawałek na koniec głównego setu dzięki czemu narodziło się chóralne śpiewanie. Mamy tu do czynienia z pierwszym „klasycznym” EC.

https://media.dmlive.wiki/stream/dm1984 ... 644/12.m4a


Black Celebration Tour 1986

Wersja podobna do poprzedniej, małe różnice w brzmieniu klawiszy. Słychać, że Alan ciągle kombinował pod tym względem. Gahan rozwrzeszczany jak na poprzedniej trasie, ale jednocześnie lepiej śpiewa. Energia w tym kawałku na tej trasie jest świetna.

https://media.dmlive.wiki/stream/dm1986 ... 644/05.m4a


Music For The Masses Tour 1987/1988


Lekko podbity podkład (chociaż może mi się wydawać) i kolejna zmiana w klawiszach (najlepsze brzmienia „klasycznej” wersji). Wszyscy znamy tę wersję na pamięć. To najklasyczniejsza „klasyczna” wersja.

https://www.youtube.com/watch?v=ms6U4oOx_sQ


World Violation Tour 1990


Po 4 trasach grania praktycznie tej samej wersji, DM postanowili skorzystać z fajnego remiksu, który zrobił im pod koniec lat 80 Tim Simenon. I tak powstała wersja live 1990 r. Odświeżono klawisze, ktoś tam uderzał w pady (na video to widać, ale nie chce mi się sprawdzać, z pamięci mogę powiedzieć, że chyba Martin). Wykonania z WVT cierpią, tak jak wszystko z tej trasy, na suchy i mało mięsisty podkład, ale ogólnie jest to bardzo spoko.

https://media.dmlive.wiki/stream/dm1990 ... 644/05.m4a


Devotional Tour 1993/1994

Połączenie poprzedniej wersji z wcześniejszymi plus nowe zmiany, które Alan poczynił aby dostosować brzmienie do nowszego materiału. Nowy bas, trip-hopowa perkusja i nowe klawisze, które zrobiły z EC kawałek niemal mroczny. Refren też nabrał zupełnie innego charakteru. Im wcześniejsze nagrania z trasy, tym lepsza kondycja Gahana. Na Exoticu, poczyniono jeszcze więcej zmian na klawiszach, zwłaszcza zmieniło się solo koło 3 minuty, które w 1994 r. brzmiało bardziej jak w całości odpalone z samplera, niż faktycznie zagrane, jak w 1993 r. Szok, że kiedy pierwszy raz słuchałem San Francisco, to wykonanie miało tylko 7 lat, a teraz dobijamy do 20tki.

1993

https://media.dmlive.wiki/stream/dm1993 ... 648/14.m4a

1994

https://media.dmlive.wiki/stream/dm1994 ... 648/04.m4a


Touring The Angel 2005/2006

EC zniknęło na dwie trasy. Na TTA, patent polegał na tym, że wersja z Devotionala była grana w formie wersji z lat 80 (dłuższe intro i weselszy, niemal weselny refren i końcówka) + żywa perkusja (jak ja już dawno nie pisałem o Eignerze). Refren dorobił się fikuśnego basu. Z perspektywy czasu, doceniam ten mariaż starego z jeszcze starszym, ale też odnoszę wrażenie, że zespół nie do końca czuł te czaczę. Nie jest zaskakujące, że kawałek wyleciał z setu po tej pierwszej części trasy.

https://media.dmlive.wiki/stream/dm2005 ... 644/20.m4a


Global Spirit Tour 2017/2018

Kompletnie przerobili ten kawałek. Niby to powrót do wersji oryginalnej z lat 80 r., ale zrobiony na nowo. Fajne intro w stylu Kraftwerk. Nie wiem czemu Gahan robi tego Jacksona co jakiś czas. Martin też nie do końca wyrabia z graniem swojej zagrywki, ma za grube paluchy? Refren też jest odśpiewywany jakby na zwolnionych obrotach, Martin już nie podciąga "grab all they can", jak kiedyś. Gahanowe "take it boys", rozkłada na łopatki, mam wręcz wrażenie, że oni to grają dla zgrywy, ze względu na lekko jarmarczny vibe refrenu i całej końcówki. W sumie nie byli w błędzie. Czuć jednak, że mają niesamowity fun, czego nie było na przykład na TTA. Pod tym kątem, nie dziwi mnie zupełnie, że wrócili z tym na MMT, mimo że sam numer pasował tam jak pieść do nosa.

https://media.dmlive.wiki/stream/dm2018 ... 128/10.m4a

Memento Mori Tour 2023/2024

Wydawało mi się z początku, że nic nie zmienili względem GBS ale jest więcej klawiszy w intrze i nie są to złe klawisze. Jest też dodatkowy drone basowy. Wokalnie pozostało praktycznie tak samo, jak na trasie wcześniej, łącznie ze jacksonami i 'take it boys' Gahana (chociaż na początku trasy o tym zapominał. Christian jest jeszcze bardziej rozhulany pod koniec. Sama końcówka też ma trochę inną wstawkę na klawiszach pod sam koniec.. Pewne różnice wyłapałem dopiero teraz, podczas składania tej listy, więc mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że nie jest to bezczelne kopiuj/wklej, ale jakaś tam naturalna ewolucja względem GST. Nie wiem co dokładnie robił Fletch, ale nie potrafię tego wyłapać po wykonaniu bez jego udziału.

https://media.dmlive.wiki/stream/dm2023 ... 644/08.m4a

Moje typy:

9 Music For The Masses Tour
8 Some Great Reward
7 Black Celebration Tour
6 Devotional Tour
5 World Violation Tour
4 Touring The Angel
3 Construction Time Again Tour
2 Memento Mori Tour
1 Global Spirit Tour

Gdyby nie EC ze 101, to pewnie byśmy tutaj nie rozmawiali, a to tylko wierzchołek góry lodowej. Prawdziwy efekt motyla. I po latach muszę stwierdzić, że to nadal najlepsza, definitywna wersja Everything Counts. I moja ulubiona. SGRT i BCT też bardzo dobre. Devotional bardzo pomysłowy i po prostu bardzo dobry, podobnie WVT. TTA jest bardzo spoko, zwłaszcza w podkładzie i o dziwo, w Christianie, ale te tanie klawisze w refrenie mnie nie przekonują. CTAT była przez jakiś czas moją ulubioną wersją, ale jednak ostatecznie ląduje bardzo nisko ze względu na niesamowitą ospałość. MMT jest niewielkim, ale dosyć wyraźnym krokiem do przodu względem bliźniaczego GST. Dodatki są fajne, nie brzmią jakby zostały wepchnięte na odpiernicz, ale co najważniejsze, nadal jest ten zaraźliwy fun. GST to naprawdę fajne EC, ale coś musiało wylądować na dole. Inna sprawa, że wokalnie te wykonania brzmią na strasznie wymuszone, ale i tak jest spoko. Wniosek jest taki, że ten kawałek zawsze dobrze brzmiał i o żadnej wersji złego słowa nie powiem, poza jakimiś drobiazgami.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 09 sty 2025 18:06

Elo elo
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Czez
Posty: 9735
Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
Ulubiony utwór: Cala masa
Lokalizacja: Glasgow

Post 09 sty 2025 18:49

Chcialbhm sie w to pobawic, ale niestety, czasowo ciezko. Przesluchac 14 razy JCGE przynajmniej jeden raz to ok 2h czasu. Do tego pewnie trzdba bedzie "dosluchac" to czy tamto. Potem to jakos uporzadkowac I napisac cos o tym. Mysle, ze to w sumie 4h czasu. Fajnie, ze macie tyle. U mnie jest z tym problem.
Enjoy The Silence
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 09 sty 2025 19:08

Wiesz Czezu, nikt z nas nie siada do 4godzinnych maratonów z JCGE, nikt się tu nie spieszy. Jak sobie to rozłożysz na tydzień, to wychodzi jakieś +/- 10 minut dziennie.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 09 sty 2025 19:46

Po pół roku pisanie takich rzeczy jest trochę zabawne, a trochę nie
Awatar użytkownika
Czez
Posty: 9735
Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
Ulubiony utwór: Cala masa
Lokalizacja: Glasgow

Post 09 sty 2025 21:15

Hien pisze:
09 sty 2025 19:08
Wiesz Czezu, nikt z nas nie siada do 4godzinnych maratonów z JCGE, nikt się tu nie spieszy. Jak sobie to rozłożysz na tydzień, to wychodzi jakieś +/- 10 minut dziennie.
10 minut, to w takim razie jedna wersja. Wobec tego 14 wersji to 2 tygodnie. Trudno jest porownac rozne kawalki sluchajac po jednym dziennie, na przestrzeni dwoch tygodni.
Enjoy The Silence