LIVE - najlepsze wersje utworów - edycja post Memento Mori Tour
-
Hien
- Posty: 24709
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
-
shodan
- Posty: 18356
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
A propos - z JCGE to na Ciebie Hien czekaliśmy miesiącami. Ale spoko, od jutra się za to biorę, bo rzeczywiście już czas.
-
Dragon
- Posty: 10366
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Czezu co podsumował fanatoli
-
Hien
- Posty: 24709
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
No ok Wujas, nie przeczę, ale w sumie jakie to ma znaczenie? Ja tylko zapytowuję na czym stoimy, a jak Ty chcesz zwlekać miesiącami, bo ja tak zrobiłem, to nie ma problemu. Ja tylko pytam.shodan pisze:09 sty 2025 22:16A propos - z JCGE to na Ciebie Hien czekaliśmy miesiącami. Ale spoko, od jutra się za to biorę, bo rzeczywiście już czas.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10366
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Siądę tutaj, może nie za szybko, ale między wyprawami, magisterkami i zaliczeniami na pewno.
-
shodan
- Posty: 18356
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Nie chcę zwlekać, no co Ty. Już się dzisiaj biorę za odsłuchy. Po prostu zapomniałem o temacie.Hien pisze:10 sty 2025 00:28No ok Wujas, nie przeczę, ale w sumie jakie to ma znaczenie? Ja tylko zapytowuję na czym stoimy, a jak Ty chcesz zwlekać miesiącami, bo ja tak zrobiłem, to nie ma problemu. Ja tylko pytam.
-
shodan
- Posty: 18356
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
1. Devotional Tour
2. Touring The Angel
3. World Violation Tour
4. Global Spirit Tour
5. Music For The Masses Tour
6. Memento Mori Tour
7. Black Celebration Tour
8. Some Great Reward Tour
9. Construction Tour
U mnie w sumie klasyfikacja bardzo podobna do tej z 2020r. Właściwie identyczna. Jedynie to wykonanie z MMT musiałem gdzieś wcisnąć. Wahałem się trochę. Wpierw miało być po GST, ale jednak ostatecznie umieściłem po MFTM Tour ze względu na wokal, który na ostatniej trasie ewidentnie kulał. Na żywo na Narodowym tego nie słyszałem, ale na nagraniu w domu już tak. Te doły Gahana są fatalne wręcz, a i Martin zawodzi strasznie.
Najlepsza nadal wersja z Devotional. To brzmienie mi się bardzo podoba. Wilder miał pomysł na ten utwór i zrobił z tego prawdziwego wymiatacza. Wersja z TTA też bardzo dobra z żywą perkusją. Taka w stylu z Devotionala, ale trochę przerobiona. Brzmienie zdecydowanie ciekawsze od oryginału. A i wokalnie było spoko. Pamiętam jak kiedyś, prawie dwie dekady temu, przy omawianiu trasy TTA narzekaliśmy na wokal Gahana i Gora. Że to już nie to co kiedyś. Teraz po kolejnych prawie 20 latach i kolejnych kilku trasach wspominamy te wokale z TTA zupełnie inaczej.
Wersja z WVT brzmiała może i trochę sucho, ale ten remix na początku naprawdę super.
Najgorsze jednak chyba CTA Tour. Brzmienie jakieś takie niemrawe i najmniej ciekawe.
Everything Counts to jest dobry utwór i na żywo właściwie zawsze wypadało przynajmniej nieźle. Poszczególne wersje miały zarówno jakieś tam wady jak i zalety. Ale tak naprawdę podekscytowany byłem zawsze jedynie przy wersji z Devotional i TTA.
2. Touring The Angel
3. World Violation Tour
4. Global Spirit Tour
5. Music For The Masses Tour
6. Memento Mori Tour
7. Black Celebration Tour
8. Some Great Reward Tour
9. Construction Tour
U mnie w sumie klasyfikacja bardzo podobna do tej z 2020r. Właściwie identyczna. Jedynie to wykonanie z MMT musiałem gdzieś wcisnąć. Wahałem się trochę. Wpierw miało być po GST, ale jednak ostatecznie umieściłem po MFTM Tour ze względu na wokal, który na ostatniej trasie ewidentnie kulał. Na żywo na Narodowym tego nie słyszałem, ale na nagraniu w domu już tak. Te doły Gahana są fatalne wręcz, a i Martin zawodzi strasznie.
Najlepsza nadal wersja z Devotional. To brzmienie mi się bardzo podoba. Wilder miał pomysł na ten utwór i zrobił z tego prawdziwego wymiatacza. Wersja z TTA też bardzo dobra z żywą perkusją. Taka w stylu z Devotionala, ale trochę przerobiona. Brzmienie zdecydowanie ciekawsze od oryginału. A i wokalnie było spoko. Pamiętam jak kiedyś, prawie dwie dekady temu, przy omawianiu trasy TTA narzekaliśmy na wokal Gahana i Gora. Że to już nie to co kiedyś. Teraz po kolejnych prawie 20 latach i kolejnych kilku trasach wspominamy te wokale z TTA zupełnie inaczej.
Wersja z WVT brzmiała może i trochę sucho, ale ten remix na początku naprawdę super.
Najgorsze jednak chyba CTA Tour. Brzmienie jakieś takie niemrawe i najmniej ciekawe.
Everything Counts to jest dobry utwór i na żywo właściwie zawsze wypadało przynajmniej nieźle. Poszczególne wersje miały zarówno jakieś tam wady jak i zalety. Ale tak naprawdę podekscytowany byłem zawsze jedynie przy wersji z Devotional i TTA.
-
Hien
- Posty: 24709
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
No nie wiem, ja wspominam wokal z TTA praktycznie tak samo jak 20 lat temu. Jest to poprawa formy w stosunku to Exciter Tour, ale jednak ma się nijak do tego, co Gahanowi udało się osiągnąć np. na Delcie. Ostatnia trasa była nierówna, ale nie mogę się zgodzić, że wokal Gahana kulał w każdym kawałku i przez całą trasę, wręcz przeciwnie, chwalono mocno jego kondycję i ja się pod tym podpisuję. Niestety niektóre utwory mu nie robią, choćby nie wiem co robił, czego przykładem było choćby "It's No Good", do którego dojdziemy z czasem.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18356
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Ale ja pisałem tylko o EC, a nie o każdym utworze.
-
Hien
- Posty: 24709
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Odebrałem to całościowo, ale ok, może nadinterpretowałem.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18356
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Źle się wyraziłem. Szczerze mówiąc nie pamiętam jak Gahan się prezentował w innych utworach.
-
Hien
- Posty: 24709
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Towarzyszu Dragonov, daway
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10366
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
postaram się sprężyć w kilka dni, będzie rzetelny komentarz
-
Hien
- Posty: 24709
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Come on Barbie let's go party
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10366
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Ok Ken, po czwartku się melduję z zadaniem domowym, najpierw odbębnię ostatnie obowiązki uczelniane i mogę eseje dla siebie tutaj.
-
Dragon
- Posty: 10366
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Everything Counts
CTA Tour
Albumówka odegrana praktycznie od linijki, ale w standardzie ówczesnej koncertowej odsłony. Faszystowska wierność aranżacji, każde pierdnięcie od linijki. W tym miksie wypada wręcz niemrawo, każdy klawisz trochę z innej parafii. Jak nie zgrali tego dobrze to wychodził pewnie groch z kapustą. Wokalnie też jeszcze bez pazura, ale to prędzej kwestia konkretnego koncertu. Nic ciekawego na dłuższą metę. EC jako otwieracz koncertów tylko wtedy miał sens, bo nic mocniejszego nie mieli w repertuarze. Ciekawostka: w pewnym momencie Gahan wjeżdża nawet w chórkach.
SGR Tour
Szkielet bez większych zmian, ale brzmieniowo trochę inaczej, ciekawiej. Mniej klawiszologii, ale wszystko wybrzmiewa wyraźniej, mocniej. Perkusyjnie bardziej klapa od kibla. W otoczeniu tych cyfrowych analogów wypada spoko. Wokal pewniejszy, choć brzmi po prostu gorzej. Od tego momentu bardziej będzie pełnić rolę nieistotnego dodatku, chyba że chodzi o chórki - tutaj Martin zawsze generalnie w formie. Do tego znacznie lepsze miejsce w setliście. Klawisze przed ostatnim zaśpiewem na pół z publiką KAMPOWE, ale jeszcze nie cyrkowe.
BC Tour
Podmieniłem sb bootlega, bo coś mi nie pasowało, ale tu chyba generalnie Alan przesadził - perkusja mocno w tle, dzięki czemu numer zrobił się zaskakująco marszowy, spowolniony. Raz, dwa, raz, dwa. Brejki w zwrotkach spoko, reszta niezbyt. Panowie w chórkach dzielnie walczą nawet w drugiej zwrotce, elegancko. Generalnie kondycja zespołu lepsza niż przy okazji pierwszej okazji na EC jako żywo, więc bardziej na plus mimo pewnej kaszanki rytmicznej.
MFTM Tour
Jakub mówi, że niby wszyscy znamy na pamięć z konkretnych powodów, ale ja mam violatorowy rodowód (plus kawałki ze starszych płyt niż MFTM) i nigdy 101ki aż tak nie katowałem. Mimo tego to wciąż najlepsza wersja z tych najstarszych. Analogi tam gdzie trzeba, rytm mocniejszy, choć po poprzedniej wersji słychać mocniejszy marszowy odcisk. Niby jeszcze ze śladami epoki walenia po blachach, ale ze spójnym brzmieniem, charyzmatycznym wokalem. Wszystko się zgadza.
WVT
O, tutaj wreszcie zaczyna się zabawa pełną gębą. Mocniejszy klubowy odcisk, ładnie powycinane sample do rytmu - intro robi 500% efektu. Bardzo przyjemny bas. Numer zyskał trochę mroku, ogólnie dzieje się znacznie więcej mimo bardziej minimalistycznego podejścia. Gahan przećpany i drący japę to jest idealne uzupełnienie. Wokalnie i tak lepszy niż na większości tras w XXI wieku. Instrumentalny mostek godny remiksów wypuszczanych w epoce Violatora, tak wtedy to robiono - charakterystyczny znak czasów w dyskografii DM. Chyba tutaj zaczyna się wywoływanie efektownych wywrotek wokalnych u fanów w końcowej części.
Devo
Na mnie to właśnie ta wersja robiła największe wrażenie. Po pierwsze kontekst, po drugie popieprzone urozmaicone i stylistyczne wykręcenie samo aranżu. Dzikie brejki, potężny szkielet basowy, prawie przerysowana dramaturgia z tymi smykami w środku, a potem dziwnie spokojnymi w zakończeniu. Wokalne szeptanki trochę wycięte z I Want You Now, a trochę z Tour de France. Na koniec jeszcze acidowe pętle wszyte w zwrotki. W 1993 roku mocne zakończenie, na Exoticu tylko kolejny etap jeszcze większego odlotu do pierwszego wypadnięcia poza tor. W wersji z San Francisco jeszcze te dodatkowe typowe wildertronics - oj działo się.
TTA
Okej, nie można się narkotyzować w nieskończoność. W momentach poważniejszej wczuty emocjonalnej wybiorę poprzednią wersję. W sytuacjach miłości do trzeźwości i zabawy bez przesady wrzucam na słuchawki tę. Szkielecik devotionalowy, ale brzmieniowo jeszcze uwspółcześniony, choć z ukłonem do klasycznego aranżu. Fikuśny bas w podwójnej dawce, najbardziej rozpoznawalny mostek idzie z podwojeniem. Wokalnie Gahan najgorszy w historii, ale sam fakt powrotu do EC robił robotę. Przy takim aranżu mógłby nawet drzeć japę tylko przez kilka sekund. Ładne klawiszowe flety, równie przyjemna imitacja tego smykowego brzmienia z wersji devotionalowej. Statystycznie chyba na tej trasie mamy najwięcej wypierydolek martinowych. Trzeba jednak przyznać, że podczas wielu koncertów towarzyszyło mu wiele napojów wyskokowych. Teraz stawiam wyżej od Devo, bo szanuję granie praktycznie wszystkiego od ręki.
GST
Im dalej od koncertów, tym coraz mniej lubię generalnie aranże WSZYSTKIEGO, co wtedy grali. Najgorszy Eigner w historii, zmęczony Gahan pod koniec trasy jak nigdy. Świetne transowe intro to jedyny udany element. Okropna klapa od kibla, przerysowane bekowe reakcje Gahana, szczelanie koszulkami, klawisze i sample w ogóle nie pasują do tego nowego klubowego szkieletu. Po latach nadaje się tylko do kibla.
MMT
To samo intro, ale w standardzie brzmieniowym rodem z Memento Mori, czyli bardziej na ostro. Na bootlegach perkusja wciąż brzmi słabo (choć lepiej niż poprzednio!), mam lepsze wrażenia z Narodowego. Z drugiej strony fatalne miejsce w secie, tutaj są te dżeksony, co na minus. Z Warszawy ich nie pamiętam. Muszę też przyznać rację Hienowi - słychać ewolucję tego aranżu, naprawdę panowie walczyli, choć na moje to przegrana walka, bo numer był zbędny na tej trasie. Mogę tylko domniemywać, jak brzmiał Photographic... nawet tak wysoko miałby więcej sensu. Wokalnie po prostu przyzwoicie, choć bez szału.
9 - Touring The Angel
8 - Devotional
7 - World Violation Tour
6 - MFTM Tour
5 - SGR Tour
4 - BC Tour
3 - CTA Tour
2 - MM Tour
1 - GS Tour
CTA Tour
Albumówka odegrana praktycznie od linijki, ale w standardzie ówczesnej koncertowej odsłony. Faszystowska wierność aranżacji, każde pierdnięcie od linijki. W tym miksie wypada wręcz niemrawo, każdy klawisz trochę z innej parafii. Jak nie zgrali tego dobrze to wychodził pewnie groch z kapustą. Wokalnie też jeszcze bez pazura, ale to prędzej kwestia konkretnego koncertu. Nic ciekawego na dłuższą metę. EC jako otwieracz koncertów tylko wtedy miał sens, bo nic mocniejszego nie mieli w repertuarze. Ciekawostka: w pewnym momencie Gahan wjeżdża nawet w chórkach.
SGR Tour
Szkielet bez większych zmian, ale brzmieniowo trochę inaczej, ciekawiej. Mniej klawiszologii, ale wszystko wybrzmiewa wyraźniej, mocniej. Perkusyjnie bardziej klapa od kibla. W otoczeniu tych cyfrowych analogów wypada spoko. Wokal pewniejszy, choć brzmi po prostu gorzej. Od tego momentu bardziej będzie pełnić rolę nieistotnego dodatku, chyba że chodzi o chórki - tutaj Martin zawsze generalnie w formie. Do tego znacznie lepsze miejsce w setliście. Klawisze przed ostatnim zaśpiewem na pół z publiką KAMPOWE, ale jeszcze nie cyrkowe.
BC Tour
Podmieniłem sb bootlega, bo coś mi nie pasowało, ale tu chyba generalnie Alan przesadził - perkusja mocno w tle, dzięki czemu numer zrobił się zaskakująco marszowy, spowolniony. Raz, dwa, raz, dwa. Brejki w zwrotkach spoko, reszta niezbyt. Panowie w chórkach dzielnie walczą nawet w drugiej zwrotce, elegancko. Generalnie kondycja zespołu lepsza niż przy okazji pierwszej okazji na EC jako żywo, więc bardziej na plus mimo pewnej kaszanki rytmicznej.
MFTM Tour
Jakub mówi, że niby wszyscy znamy na pamięć z konkretnych powodów, ale ja mam violatorowy rodowód (plus kawałki ze starszych płyt niż MFTM) i nigdy 101ki aż tak nie katowałem. Mimo tego to wciąż najlepsza wersja z tych najstarszych. Analogi tam gdzie trzeba, rytm mocniejszy, choć po poprzedniej wersji słychać mocniejszy marszowy odcisk. Niby jeszcze ze śladami epoki walenia po blachach, ale ze spójnym brzmieniem, charyzmatycznym wokalem. Wszystko się zgadza.
WVT
O, tutaj wreszcie zaczyna się zabawa pełną gębą. Mocniejszy klubowy odcisk, ładnie powycinane sample do rytmu - intro robi 500% efektu. Bardzo przyjemny bas. Numer zyskał trochę mroku, ogólnie dzieje się znacznie więcej mimo bardziej minimalistycznego podejścia. Gahan przećpany i drący japę to jest idealne uzupełnienie. Wokalnie i tak lepszy niż na większości tras w XXI wieku. Instrumentalny mostek godny remiksów wypuszczanych w epoce Violatora, tak wtedy to robiono - charakterystyczny znak czasów w dyskografii DM. Chyba tutaj zaczyna się wywoływanie efektownych wywrotek wokalnych u fanów w końcowej części.
Devo
Na mnie to właśnie ta wersja robiła największe wrażenie. Po pierwsze kontekst, po drugie popieprzone urozmaicone i stylistyczne wykręcenie samo aranżu. Dzikie brejki, potężny szkielet basowy, prawie przerysowana dramaturgia z tymi smykami w środku, a potem dziwnie spokojnymi w zakończeniu. Wokalne szeptanki trochę wycięte z I Want You Now, a trochę z Tour de France. Na koniec jeszcze acidowe pętle wszyte w zwrotki. W 1993 roku mocne zakończenie, na Exoticu tylko kolejny etap jeszcze większego odlotu do pierwszego wypadnięcia poza tor. W wersji z San Francisco jeszcze te dodatkowe typowe wildertronics - oj działo się.
TTA
Okej, nie można się narkotyzować w nieskończoność. W momentach poważniejszej wczuty emocjonalnej wybiorę poprzednią wersję. W sytuacjach miłości do trzeźwości i zabawy bez przesady wrzucam na słuchawki tę. Szkielecik devotionalowy, ale brzmieniowo jeszcze uwspółcześniony, choć z ukłonem do klasycznego aranżu. Fikuśny bas w podwójnej dawce, najbardziej rozpoznawalny mostek idzie z podwojeniem. Wokalnie Gahan najgorszy w historii, ale sam fakt powrotu do EC robił robotę. Przy takim aranżu mógłby nawet drzeć japę tylko przez kilka sekund. Ładne klawiszowe flety, równie przyjemna imitacja tego smykowego brzmienia z wersji devotionalowej. Statystycznie chyba na tej trasie mamy najwięcej wypierydolek martinowych. Trzeba jednak przyznać, że podczas wielu koncertów towarzyszyło mu wiele napojów wyskokowych. Teraz stawiam wyżej od Devo, bo szanuję granie praktycznie wszystkiego od ręki.
GST
Im dalej od koncertów, tym coraz mniej lubię generalnie aranże WSZYSTKIEGO, co wtedy grali. Najgorszy Eigner w historii, zmęczony Gahan pod koniec trasy jak nigdy. Świetne transowe intro to jedyny udany element. Okropna klapa od kibla, przerysowane bekowe reakcje Gahana, szczelanie koszulkami, klawisze i sample w ogóle nie pasują do tego nowego klubowego szkieletu. Po latach nadaje się tylko do kibla.
MMT
To samo intro, ale w standardzie brzmieniowym rodem z Memento Mori, czyli bardziej na ostro. Na bootlegach perkusja wciąż brzmi słabo (choć lepiej niż poprzednio!), mam lepsze wrażenia z Narodowego. Z drugiej strony fatalne miejsce w secie, tutaj są te dżeksony, co na minus. Z Warszawy ich nie pamiętam. Muszę też przyznać rację Hienowi - słychać ewolucję tego aranżu, naprawdę panowie walczyli, choć na moje to przegrana walka, bo numer był zbędny na tej trasie. Mogę tylko domniemywać, jak brzmiał Photographic... nawet tak wysoko miałby więcej sensu. Wokalnie po prostu przyzwoicie, choć bez szału.
9 - Touring The Angel
8 - Devotional
7 - World Violation Tour
6 - MFTM Tour
5 - SGR Tour
4 - BC Tour
3 - CTA Tour
2 - MM Tour
1 - GS Tour
-
shodan
- Posty: 18356
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Przez rok czasu omówiliśmy dwa utwory. Nieźle. 
-
Hien
- Posty: 24709
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
A jesteście gotowi z Somebody? Bo ja bardzo chętnie.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10366
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
A na co czekamy?
-
shodan
- Posty: 18356
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Na podsumowanie EC.
Sorry, nie wiedziałem co robię.