Okurde, rapsowe Art of Noise. A tak zupełnie serio, tego typu bigos, na który składa się milion wstawek, sampli, przeszkadzajek i przeszkadzajków, stuknięć i puknięć i zabaw głosowych to jest coś, za co pokochałem m.in. Yello (zanim odkryłem, że lwia część ich twórczości była jednak bardzo "standardowa"). Zabawa DJa czy nie, wyszło fantastycznie i lajtowo, taki soundtrack na sam koniec zjaranej imprezy, gdzie wszyscy już dogorywają (wszyscy, którzy jeszcze zostali), nie wiadomo za bardzo, która godzina, wszystko się wciąż kręci, ale już jakby wolniej. Lubię takie rzeczy, Murzyn potrafi dostarczyć ciekawego deep cuta, to chyba dobre określenie w tym wypadku. A ten elegancko pocięty wysoki klawisz to już w ogóle, miodzio <3
Steven Wilson - Man of the People
Człowieka Ludu znam aż nazbyt dobrze, kiedy kol. Munlup poinformował mnie na koniec 2020 roku, że szykuje się nowy Wilson, który może mi się spodobać przez swoje założone mocno elektroniczne brzmienie, trochę nie dowierzałem. Wciąż miałem z tyłu głowy Insurgentes, które I TAK uważałem za najbardziej mi przystępną rzecz, jaką gitarowo mógł Wilson nagrać (wówczas moja alergia na prog rocka była jeszcze silniejsza niż obecnie, tak for the record). Jednakowoż uległem, zassałem The Future Bites (najsamprzód usłyszałem Personal Shopper i wgniotło mnie to w ziemię) i przepadłem. Man of the People to jeden z moich ulubionych kawałków z tego albumu, zarówno muzycznie, jak i wokalnie i tekstowo i w ogóle wszystko. Wilson perfekcyjnie tutaj dostarcza, utwór jest z jednej strony ciepły, z drugiej kompletnie zimny i jakiś taki... odhumanizowany? Co świetnie podkreśla narrację w nim prowadzoną. Doskonała piosenka <3
Venetian Snares - Második Galamb
"Kolejny obowiązkowy klasyk", a więc 90% szans, że jest to kolejna rzecz ze stajni Smoka, której nie znam. I, oczywiście, nie pomyliłem się. Nie znam, choć nazwa wykonawcy coś mi mówi. Sam utwór zaczyna się w sposób, hmmm, tani? Nie leży mi ta gadka. Za to potem zaczyna się robić ciekawie. I tak pozostałoby przez cały czas, gdyby wyciąć tę babę. Czysta muzyka starczy w zupełności. Dzieje się dużo, może momentami troszkę zbyt dużo, ale nie czuję się zmęczony lub zniechęcony. Wprost przeciwnie. Kol. Munlup wyżej pisze, że wracać raczej nie będzie, a ja z przyjemnością tak. Faktycznie brzmi to jak showcase przypadkowo przestawianych pstryczków, przesuwanych wajch i wykręcanych potencjometrów, ostatnimi czasy modne są na Insta rolki z dość epileptycznym montażem przypadkowych obrazów, a w tle coś takiego. I mnie się to w trudny do opisania sposób podoba, więc daję zdecydowanie więcej, niż po prostu okejkę ^^
Jean-Michel Jarre - L'ouverture
Jako fan Chińskich Koncertów vel Koncertów w Chinach nie mogę przejść koło tego numeru obojętnie, choć też nie uważam go za najlepsze, co można na tymże klasycznym już albumie znaleźć. Jest, jest spoko, stanowi ciekawy showcase wszystkiego, co nadejdzie później, ale tak zwanej dupy nie urywa. Mam... cokolwiek interesujące skojarzenia z eee Depeche Mode? Nie potrafię tego do końca wyjaśnić, ale jeśli nie słyszycie tutaj A Broken Frame, to polecam przepłukać uszy
Fiona Apple - I Know
Murzyn wyżej wspomniał, że to cosy muzyczka do siedzenia przy kominku, kiedy za oknem wali śnieg, zaś tu jest ciepło i dodatkowo trzymamy w ręku kubek z ciepłą herbatą z dodatkiem syropu malinowego, zaś grubo przepłacone świeczki od Yankee Candle delikatnie wypełniają pokój aromatem cynamonu i jabłuszka (bede rzigoł...). Zgadzam się w stu procentach, ten klimat walnął mnie w łeb już z pierwszą nutką piosenki od Fiony (więc również nie dziwię się naszemu Wujaszkowi, sam mam takie cosy ciągoty). Ciekawa sprawa z wykonawczynią, słyszałem jej imię wielokrotnie, ale byłem pewien, że to ktoś... nowy na rynku, no, stosunkowo nowy (czyli, nie wiem, jakiś 2007-2008 rok na debiut). Nikt mi tej pani nie wciskał, a z pewnością był kiedyś czas, że bym brał bez zbędnych pytań. Skojarzenia mam przede wszystkim z Norah Jones, ale są takie rodzaje muzyki, gdzie można się powtarzać w nieskończoność a i tak będzie fajnie. Propsy dla shodana, albowiem bardzo mi się ta piosenka spodobała, aż zatęskniłem za... jesienią lol.