Best of Forum VII

Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Re: Best of Forum VII

Post 17 mar 2025 08:52

Omni Trio - Thru The Vibe

Nie będę niestety tą osobą, której to ewentualnie miało siąść. Taka perkusyjna naparzanka naprawdę rzadko mnie bierze. Po prostu nie jarają mnie takie rzeczy. To wszystko co jest w tle nawet jest ok (w większości), ale sumarycznie nie zgrywa mi się to w żadną sensowną całość, którą chciałbym słuchać. Bo rzeczywiście brak mi tu jakiegoś konkretnego klimatu. Jeszcze początek obiecywał coś fajnego, ale jak wszedł ten koszmarny z mojego punktu widzenia damski wokal, to aż się wzdrygnąłem. Pomijając wszystko ten wokal zrujnowałaby nawet najlepszy utwór świata.

David Bowie - Where Are We Now?

Bowie to był jednak gość. Tyle razy się już ukazał w różnych bestkach i wciąż mnie miło zaskakuje. Na tyle miło, ze sam go wrzucałem. O ile w bestce trochę za sprawą kolaboracji z PSB, o tyle w depeszwizji już prosto z serducha. I pomyśleć, że jeszcze 3 lata temu nic o jego muzyce właściwie nie wiedziałem i niewiele słyszałem. Ale po to są te nasze bestki, żeby się edukować i poznawać takich wykonawców, których się przez całe życie z jakiegoś powodu omijało. Utwór jest naprawdę dobry. Niby nie jakiś wyjątkowy patrząc na inne jego dokonania, ale Bowie nie schodzi praktycznie poniżej pewnego poziomu. Tutaj jest po prostu dobrze. Im dłużej się tego słucha, tym bardziej się podoba. Ten nostalgiczny klimat potrafi zauroczyć. Nie zawsze potrzebna jest w muzyce przebojowość, efekciarstwo. Czasami wystarczy tak jak tu – prosto, klasycznie, a jednak tak pięknie. Nostalgicznie, smuteczkowo, tęsknie. To jest coś, co nigdy mi się nie znudzi. No i wokal Davida jak zawsze robi niesamowitą robotę.

Exotic Birds – Join Hands

No obskjur niezły, bo kompletnie mi nieznany. Żyłem w tamtych latach, a jednak jakoś nie czuję nostalgii w tym przypadku aż tak bardzo. Może trochę. No ale najważniejsze, że autor wrzutki czuje na maksa. Owszem są elementy mocno zdradzające okres pochodzenia. W ogóle to wszystko tutaj z czymś mi się kojarzy. Wszystko począwszy od wokalu, poprzez pianino, a na syntezatorowych podkładach kończąc. Można więc w tym przypadku też śmiało powiedzieć, że brzmi to jak tysiąc innych tego typu utworów. Ale po co? W sumie nie to jest problemem, bo to nigdy nie jest dla mnie problemem. Wszystko jest tu przyzwoite, ale nie rusza mnie jakoś. Może to nie jest dobry czas na takie wykopaliska. Wokal rzeczywiście trochę podobny do Schillera - z tym, że I Feel You było dla mnie utworem lepszym jednak i dużo bardziej klimatycznym.

Gang Gang Dance - Young Boy (Marika in Amerika)

Dragon przewidział, że wokale mogą irytować i tak rzeczywiście jest. Chwilami jest ciut lepiej gdy wokalistka podchodzi lekko pod Sandrę. Ale są momenty, gdy przeistacza się w najprawdziwszą wewiórzycę. A to już ponad moje siły. Brzmienie ogólne utworu jest w miarę ok. Ten syntezator w drugiej zwrotce całkiem niezły. Ale melodia wokalu jest tak strasznie mdła i nie zapamiętywalna, że w połączeniu z jakością wokalu zajeżdża dramatem. Choćbym słuchał cały dzień to nie zanuciłbym chyba tego. Nie ma szans. No i fakt, że te elementy orientalne wplecione ta pałę bez większego sensu.

Genesis - Dancing With The Moonlit Knight

Genesis znam trochę jedynie z czasów z Collinsem. To stare wcielenie z Gabrielem jest mi zupełnie obce. No ale nigdy nie ciągnęło mnie do tego z uwagi na to, że naprawdę nie jestem fanem rocka progresywnego. Owszem lubię pewne dokonania Wilsona i Porcupine Tree (choć też nie wszystkie), ale to wyjątek, bo Wilson ma co by nie mówić swój styl, który mi po prostu odpowiada. Pamiętam też, że całkiem dobrze wypowiadałem się o albumach Pink Floyd czy King Crimson. No ale trafiły też pewnie na lepszy okres u mnie na takie granie. Ostatnio nie mam kompletnie serca do staroci z wyjątkiem niezawodnego PSB.
Słuchając Dancing With The Moonlit Knight po raz kolejny uzmysłowiłem sobie, dlaczego nigdy nie zostałem fanem proga. Mnogość zabiegów, solówek, zwroty akcji, wielokrotna zmienność tempa – to wszystko mnie bardziej odrzuca niż przyciąga. Powyższy utwór ma dobre momenty. Podoba mi się początek – dwie pierwsze spokojne minuty. Jest naprawdę klimatycznie i dobrze. Ładnie pogrywa gitara. Potem zaczyna się progowa gonitwa. Tutaj gitary już z gatunku takich, których wręcz nie cierpię. Mnogość różnych rozwiązań i dźwięków wcale nie działa na korzyść. Co za dużo, to niezdrowo. Końcówka znowu w porządku. Od 6-tej minuty znowu przyjemnie się tego słucha.
Generalnie to oczywiście nie jest zła muzyka. To w końcu Genesis. Ale to gatunek niekoniecznie dla mnie. Taki We Can’t Dance wspominam dużo lepiej. No ale to już jednak zupełnie inny Genesis.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 17 mar 2025 14:53

czasem śpiewane piosenki nie są 3minutowymi bangerami do radia to tak dla przypomnienia
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 17 mar 2025 14:55

Nie ma na to mojej zgody
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 17 mar 2025 14:59

Nie wiedziałem, że Schiller śpiewa.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 17 mar 2025 15:10

Lol pardon, Heppner ofc
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 17 mar 2025 15:23

Hien pisze:
17 mar 2025 14:59
Nie wiedziałem, że Schiller śpiewa.
Każdy wie o co chodzi. ;)
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 18 mar 2025 02:35

Omni Trio - Thru The Vibe

Nie pamiętam ile razy i kiedy to tu pisałem, ale w jakimś 2013 w ś.p. Music Cornerze w Krakowie kupiłem sobie kilka KASET - choćby i z powodu szoku wywołanego faktem, że jeszcze wtedy ktokolwiek sprzedawał muzykę na tym nośniku. Wśród tych kaset, była jedna z muzyką firmowaną logiem Polsat 2 i programu muzycznego DŻANATOP. Nie kojarzyłem ni chu-chu tego programu, nie miałem pojęcia co tam mogło lecieć, ale kupiłem trochę ze względu na logo, trochę ze względu na fakt, że do tej kasety dołączono… płytę CD, z demami ówczesnych hitowych gier komputerowych. Tę kasetę odpaliłem z raz, albo raczej sprawdziłem z ciekawości jej zawartość na YT i cóż - wtedy nie mogło się udać mnie porwać. Piszę o tym, gdyż mam dziwne wrażenie, że ten kawałek mógłby się tam na luzie znaleźć - jest tu vibe obscure elektroniki, która mogłaby być puszczana na Polsacie 2 o 3 w nocy. Z obecnej perspektywy, to komplement, bo jestem nocnym markiem i takie klimaty po prostu lubię. Fajna pętelka na pianinku, dobra sieka dramenbejsowa i generalnie jest milusio. Damn, może wrócę do tej kasety.

PS dźwięki w okolicach 3 minuty kojarzą mi się z muzyczką z menu Nintendo DS. - kolejny komplement

David Bowie - Where Are We Now?

Kiedyś pisałem tutaj o "talencie" Adriana do wyboru kontrowersyjnych propozycji moich ulubionych artystów. Nie chcę tu pisać, że znowu taką zapodał, ALE przyznaję, że sięgnąłbym po ten utwór w którejś tam kolejności. Ale też nie jakiejś bardzo odległej by nie było, bo jakiś tam sentyment do tej płyty mam, nawet kupiłem ją tuż po premierze i w ogóle. Ona generalnie jest spoko, ale mam do niej taki zarzut, że jest ciut zbyt nostalgiczna oraz "normalna" (mimo awangardowej okładki), przez co brakuje mi ciutki tego pierwiastka szaleńca, który było słychać na albumie wydanym nieco później. Tutaj bardziej mamy starszego pana wspominającego, że kiedyś było. Zarzutów nie czynię, dobra muzyka jest dobra, kupuję to jak najbardziej i w sumie sam wspominam trochę czas, gdy słuchałem tego utworu premierowo z rozrzewnieniem. Jest miło.

A ty Musiał nie baw się w młodego Beksińskiego xd

Exotic Birds – Join Hands

Też mam tu coś zbliżonego do efektu Mandeli. Nie polegającego na tym, bym znał to skądkolwiek, bo ta nazwa jest zbyt niszowa, ale bardziej wynikającego z tego, że ten utwór brzmi trochę jak zbitka motywów, które znam bardzo dobrze i słyszałem wielokrotnie, a że hooków tu od groma, to łatwo sobie pomyśleć o tym, że się to słyszało. I cóż, jeśli jest hooków od groma w piosence poprockowej, to chyba znaczy, że jest dobrze. AI by tak dobrej rzeczy nie zrobiło. Fajne to.

Gang Gang Dance - Young Boy (Marika in Amerika)

O, to jedna z tych nazw, z którym się ledwo tylko zetknąłem ze względu na fakt, że nie byłem sympatykiem portalu o nazwie na literkę P. Gejem w sumie też nie. To syntezatorowe intro daje mi vibe wstępu do LSO - Serce czy piosenki dla Teresy Orłowski, w sensie wiecie, epicki wstęp na klawiszach i te sprawy i w sumie to nawet przez chwilę myślałem, że całość tak będzie brzmieć, po czym po minucie wjechał drop. I chciałem napisać, że zaczęła się rzeźnia, ale w sumie tak nie było - ot, po prostu zaczęło się dziać w tym utworze trochę więcej. I dobrze, bo coś mi mówi, że gdyby tu wjechała jakaś intensywna łupanina, to by było źle. A tu nie, jest ciut intensywniej, ale nadal względnie nastrojowo, orientalnie i cholera wie jeszcze jak. Wokal faktycznie trąci Grimes, nie wiem czy to wada czy nie, ale rozumiem, że Bóg chciał, aby tak brzmiał i ja to kupuję. Amen.

Jax Jones feat. RAYE - You Don't Know Me

Dobra, to już znam z radia. O Jaxie Jonesie nie wiedziałem do tej pory nic, RAYE w sumie też nie znam. Całkiem możliwe, że to leciało w radio do oporu w 2016 roku, ale mimo wszystko - nie słuchałem go wówczas zbyt często z własnej woli. Kiedyś tu Hien mnie wyśmiał za to, jak kiedyś wspomniałem o tym, że w 2017 siedziałem z ówczesną dupą w busie wracając z jej wiochy i szkalowaliśmy radiowe hity. Chciałem napisać, że ten mógł tam wówczas polecieć, ale nie dam sobie za to nic urwać. xD W każdym razie jeśli jakieś wrzuty shodana traktowałem niesprawidliwie wrzucając do wora z napisem "Mainstreamowa radiostacja", to nie mam wrażenia, bym czynił to w tym przypadku. Sorry. :(

No cóż, kolejka z gatunku nie aż tak zajebistych jak ostatnio, ale ciągle dobrych. Fajnie było wrócić do Bowiego, mniej fajnie do JAXA Jonesa, nowości też spoko. Stabilnie lecicie w tej edycji.
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 18 mar 2025 20:03

Omni Trio - Thru the Vibe

Ok, trochę beka, bo generalnie zakodowałem sobie, że taki truskulowy drum'n'bass to jest muza z bardziej "mojej epoki", tj. lata dwutysięczne, a tutaj... Cóż, jak już wcześniej pisałem, mało wiem. Fajny jest ten numer, nieco niespodziewanie wręcz, bo spodziewałem się mimo wszystko raczej sieczki bez ładu i składu. Ten podejrzanie wysoko brzmiący żeński wokal plus plastikowe pianinko dają wspaniały wajb najntisów, przypominają dzieciństwo spędzone przypadkiem w paśmie Parady czy czegoś takiego po 22 (bo zasnąłem a radio wciąż grało), albo rzeczy, których słuchała moja siostra cioteczna nim nawróciła się na hip hop (a potem próbowała nawrócić mnie). Ciągnie eJayem, ale w ogóle mi to nie przeszkadza. Murzyn dostarcza marcową muzykę w marcu, czyli wszystko na swoim miejscu.

Exotic Birds - Join Hands

Nie wiem, czy bardziej reluję z numerem i jego chemią, czy z opisem Munlupa, ale reluję (może z jednym i drugim). Po pierwsze - dobry kawałek, nieironicznie. O Exotic Birds i udziale Reznora w tymże zespole wiedziałem od dawna, jakoś wiosną 2011 nawet próbowałem wsiąknąć w to lore, ale za dużo się wówczas działo i jakoś nie pykło. Czy warto nadrobić? Nie wiem, ale faktycznie ten konkretny kawałek ciągnie latami 90. na pełnej, kiedy pop próbował być jednocześnie popem i być mroczny, ale nie na tyle, by nie być puszczanym w mainstreamowym radio (coś jak niektóre kawałki HIM). Pewna rozkoszna taniość produkcji podpowiada mi też Moev ze swojej ostatniej inkarnacji, tj. na krótko przed śmiercią Dean Russella (tak na siłę to nawet jakieś podobieństwa w wokalu słyszę). Może nie widzę bloków na Rado i Pegasusa (nigdy nie miałem Pegasusa), ale jest w tym utworze coś takiego nostalgicznego mimo woli. A ja się lubię z nostalgią, więc mi to wystarczy.

Gang Gang Dance - Young Boy (Marika in Amerika)

Nie wiem, NIE WIEM. Z jednej strony jest nawet spoko i fajnie się zaczyna, potem robią się jakieś dziwne rzeczy, które przypominają mi rozstrojone klawisze i celowo zniekształcone brzmienia, a potem robi się jakoś tak... eksperymentalnie. Urgh, znałbym PERFEKCYJNY setting do takiej muzyki, ale wszystko dawno temu szlag trafił, więc mogę se najwyżej przed kompem posiedzieć. Chipmunk to chyba nie jest (po prostu tak brzmi), jednak wciąż na granicy wkur*ienia mnie. Z drugiej bit całość ratuje, te nagłe rozwleczenia w przestrzeni, dość sterylne melodie... Bo ja to, Proszę Państwa, generalnie lubię takie rzeczy. Ale to musi dobrze trafić i dobrze wejść, a tutaj jakoś tak nie do końca to czuję mimo wszystko. Może wzorem Munlupa rzeba do lata poczekać. No to poczekam.

Jax Jones feat. RAYE - You Don't Know Me

Po pierwsze, nie mam pojęcia kto to RAYE. Po drugie, nie znam też ksywy Jax Jones. Z radia słucha wyłącznie Tok FM a i tego nawet nie ostatnio, więc nie mam pojęcia, co jest na topie, a co nie. Numer jak numer, faktycznie eskowy vibe, całkiem fajny bicik, wokal... taki se, bo tym ałtotjunem nasrane że hej. Trochę szkoda, bo samo zdjęcie tych paskudnych efektów mogłoby pomóc. Co się stało z laskami, które potrafią śpiewać? ;( Także wokal byle co, ale tekst nawet zabawny, więc mały plusik jest. I troszkę - zaznaczam, TROSZKĘ - buja. Mogłoby bardziej, ale jak wyżej - wiosna się zesrała, jest cholernie zimno, dziś w Warszawie padał śnieg a ja mam dużą ochotę w końcu uderzyć w jakiś lokal. Szczęśliwie Shibuya i Shinjuku czekają, jeśli poleci tam gdzieś ten numer - odszczekam mehnięcia.

Genesis - Dancing With the Moonlit Knight

Jezu, prog rock, wczesne Genesis i ponad 8 minut muzyki, nie dam rady tego strawić. Po prostu czas stanąć w prawdzie i powiedzieć to głośno - nie lubię starego progu, męczy mnie, nudzi, boli - jak drzazga w fiucie. Z tym, że jak już wyjmę tę drzazgę to nie tylko po prostu przestaje boleć - dzieją się inne ciekawe rzeczy. I tak po tej jakże wysublimowanej anatomicznej metaforze pozwolę sobie powiedzieć, że to jest całkiem fajny numer. Te nachodzące na siebie solóweczki, ogólne przyspieszenie, motoryczne bębny, przynajmniej ma to jakąś melodię (w przeciwieństwie do większości zoverhajpowanego szajsu z jakiegoś powodu wynoszonego przez wszystkich pod niebiosa, jak np. pierwsze płyty Led Zeppelin, oni mają dosłownie jeden dobry kawałek i nie zapraszam do dyskusji bo nie ma o czym), jednak działa trochę łatka z napisem "GENESIS". Bo ja Genesis ogólnie lubię, ale do pierwszych ich albumów zabieram się jak pies do jeża. I nawet ten Podświetlony Księżycem Rycerz tego nie zmieni. Mimo wszystko - jest bonus, dobra wrzutka i nieco przycięła mojej ogólnej progowej niechęci <3
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 18 mar 2025 20:07

równie dobrze po prostu panie z japonii śpiewające po angielsku to też chipmunk xd jak na razie porównanie sezonu
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 18 mar 2025 20:15

Ja nie wiem czy musiał moja wrzute skomplementował czy zjechał
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 18 mar 2025 20:28

Dragon pisze:
18 mar 2025 20:07
jak na razie porównanie sezonu
ok ciało obce w prąciu >>>
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 18 mar 2025 21:07

mintaj pisze:
18 mar 2025 20:15
Ja nie wiem czy musiał moja wrzute skomplementował czy zjechał
Musiał tyle razy już w tej zabawie użył słowa prog, tam gdzie go nie było, że równie dobrze możesz sobie sam wybrać czy zjechał, czy nie
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 18 mar 2025 21:15

No ta, ale tutaj to dosłownie połowa to dissowanie proga i Genesis, a druga to jego chwalenie
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 18 mar 2025 21:18

Cały Musiał, połowa to dissowanie siebie a druga chwalenie się fancy podróżami
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 19 mar 2025 01:08

W sumie Musiał napisał, że nie lubi progu, więc może nie chodziło w ogóle o muzykę.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 19 mar 2025 06:34

To już wszyscy, nie?

Bronski Beat - Smalltown Boy (1984)

Ja wiem, ja wiem, walę "endżojem", ale trudno. Zbyt ważny jest to dla mnie numer, takie pierwsze zastygłe w mojej pamięci wspomnienie obcowania z synthpopem w gęstych latach 90. Pierwszy wyjazd do Murzasichla na narty, to był marzec 1998, nagrałem ten kawałek - który lubiłem od zawsze - na kasetę i katowałem na walkmanie w nieskończoność. Nie miałem pojęcia co to za zespół, jaki jest tytuł piosenki, potrafiłem wyłowić dosłownie pojedyncze słowa z tekstu (i tak całkiem nieźle jak na średnio rozgarniętego dziewięciolatka), w ogóle nic nie wiedziałem. Wiedziałem tylko, że mi się podoba.

Kiedy po latach zczaiłem, że to był generalnie gigantyczny hicior w całej Europie nie docierał do mnie jeszcze kontekst tego dzieła. Zacząłem go ogarniać nieco później i - nieco przewrotnie stwierdzę - na tamte czasy to był naprawdę konkretny statement. Piosenka - dla nieobeznanych - traktuje o byciu młodym gejem w nastawionej homofobicznie społeczności małego miasteczka. Choć nie mam tutaj tak bezpośrednich doświadczeń jak wielu moich homoseksualnych znajomych i przyjaciół, to przyszedł moment, że sam zacząłem mocno relować z tekstem przez sam fakt bycia, mówiąc wprost, dziwakiem w wielu kwestiach i różnych form, nazwijmy to dyplomatycznie "dyskryminacji" również za dzieciaka z tego tytułu doświadczyłem. A tak poza tym to jest po prostu dobry numer, świetnie zrealizowany, odpowiednio melancholijny i refleksyjny, powiem wręcz - taki nieoczywisty protest song. Jimmy Sommerville, frontman na jeden krążek (trochę jak Limahl lol), napisał naprawdę dobrą piosenkę i - niespecjalnie ukrywając jej przekaz - udało mu się wraz z ziomami z bandu przebić z nią do mainstreamu w jakże "przyjaznych" szeroko pojętemu queerowi ejtisach w Wielkiej Brytanii. Gorzko zabawnym znajduję fakt, że w roku 2025 wciąż masa ludzi może w Polsce z tym numerem relować.

A tak poza tym to jest po prostu dobry kawałek i tyle. Bierzcie i słuchajcie z tego wszyscy.

https://youtu.be/8PGppDW8kD0?si=YYPFQ0ch3NG0F5Oo
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 19 mar 2025 06:54

Baby D - Take Me To Heaven
(1996)

Brejkowych odkryć ciąg dalszy ale z muzyki drum & bass przechodzimy do breakbeatu, tanecznego trochę lżejszego kuzyna a właściwie protoplastę muzyki d&b która zaczęła się od breakbeat hardcore właśnie. Baby D łączą połamane rytmy z brzmieniami i melodiami muzyki house, grupa składa się z wokalistki Dorothy "Dee" Fearon oraz muzyków Claudio Galdeza i Terry'ego "Nino" Jonesa, który również rapuje czasem w ich utworach.

Jak poznałem ich muzykę? Nie wiem, nie pamiętam, prawdopodobnie jak wiele innej SZUKAJĄC i szperając po przeróżnych składankach, playlistach tudzież przesiadując na Wikipedii gdzie od strony do strony wertując historię różnych gatunków i podgatunków też wyłapywało się istotniejsze nazwiska, pseudonimy i nazwy wykonawców. Nie jest to istotne, istotne jest tylko to że numer który Wam serwuję to kawałek przyjemnej radiowej muzyki dance z zamierzchłej epoki w naprawdę fajnym wydaniu. Ukochane przez Dragona PIANINKO, brejki, damski wokal, potem trochę kwaśne przejście, nadal pozostajemy zatem w klimatach kultury rave ale już u jej zmierzchu bardziej a od następnej kolejki zabiorę Was w trochę inne klimaty.

https://youtu.be/0bgZZCw7lP4?si=_HVgCng0DzgRkxgo
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 19 mar 2025 10:34

Thomas Frinking – Frontside 360

Jakoś między 2020, a 2022 r., spędzało się z oczywistych powodów dużo czasu w domu. Umilałem sobie ten czas oglądając sport, między innymi skoki narciarskie i snookera, a robiłem to oczywiście na Eurosporcie. Eurosport ma bardzo spoko jingle, nie ważne, czy te użyte bezpośrednio w relacjach, czy w reklamach samego kanału. Tak trafiłem na „Frontside 360”, który był użyty jako podkład do reklamy samego Eurosportu, w której, w formie efektownego montażu, zaprezentowane były wszystkie dyscypliny, które można na Ojroszporcie oglądać. Jeden, drugi, setny raz, numer zaczął mi się wkręcać i tak zostało do dziś. Kojarzy mi się z tymi dziwnymi czasami zawieszenia, kiedy siedziało się w domu i poza nim, niemal cały świat wydawał się jak internet, coś z czym łączysz się przez komputer, ale niewiele więcej. Pomijając nostalgiczną otoczkę, jest to po prostu zajebisty kawałek. #eurosportgang

https://youtu.be/SpINLxD2Sjk
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 20 mar 2025 06:52

Zapraszamy Panów na uroczyste otwarcie 155. kolejki bestki gdy tylko dowiozą swoje wrzuty :8
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 20 mar 2025 10:12

zaraz kurde noc jest kurde

Yves Tumor - Licking An Orchid (feat. James K) [2018]

Mały segment z kroniki czasu sturm und drang trwa, ale w sumie dobrze się składa. Już trochę nie mam czasu na ciągłe gonitwy za rankingami, niektóre miejsca odjechały mi na dobre. Cały czas mam na oku, choć bez skrupulatnycy odsłuchów. Piszę to, bo pomimo pewnej znajomości wsród moich licealnych znajomych, inaczej nie mógłbym znaleźć się w uniwersum muzycznym Tumora. Safe in the Hands of Love wtedy idealnie pasowało. Ekspresja, stylówka, teksty, generalnie atmosfera niedogrzania, powątpiewania, niepokojów rurznyh. Następne twory już poza moimi stanami emocjonalnymi i potrzebami, na dłuższą metę nie moja planeta. Co innego tutaj. Jeszcze czasy zdobywania płyt w n i e s z a b l o n o w y sposób poprzez n i e o f i c j a l n e kanały dystrybucji. Zamiast kopania się w czoło wolałem wrzucać płyty na telefon i tak na kilka dni miałem gotowe zestawy, co najwyżej podmieniałem jedną czy dwie najbardziej ograne lub najsłabsze. Z poprzedniego telefonu wciąż nie sprzątnąłem zestawu sięgającego połowę pandemii. Obok depeszowego bootlega czy space ambientu jest też Tumor właśnie.

Ten numer z serduszka, ale też z dedykacją. Wrzutka depeszwizyjna z intencją odpowiedniego bakcyla dla najmłodszej uczestniczki forumu, bo to są wyborowe historie, które mogą po latach wrócić z podwójną mocą sentymentu i melancholii. Besteczka solóweczka dla romantyków w kryzysie odczuwania i obcowania. Albo po prostu chętnych na świeże r&b z lekkim nerwem. Czasem jestem zaskoczony tym, jak bardzo niektóre teksty oddawały ducha czasu, w których były blisko człowieka. W chwilach nocnych rozmyślań przy zbyt długim kontakcie z informacjami krajowymi/światowymi miewam podobne refleksje... poza tymi bardziej uczuciowymi. W tym przypadku ostatnio bez napięć. Rozumiem jednak obie strony medalu. Jak mniej zawiłe odbicie Only When I Lose Myself (nie muzyczne, drogi czytelniku, choć w sumie...)

Teledysk też fajn.

https://youtu.be/_nYKT2XbHVM?si=dDB4mAO8PDww1xXZ