Best of Forum VII
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Badums
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Poznawałem to na lata do przodu, więc historia z singlem PJ to dla mnie tylko historyczna ciekawostka 
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
George Maple - Vacant Space
>"trzeba to po prostu poczuć"
Brak uczuć? Podziękuję, mam dość
a tak zupełnie serio mówiąc, całkiem przyzwoita nuta. Nie jest może do końca z mojej bajki, albowiem trąci Eską, z drugiej strony trąci też alternatywną (powiedzmy) elektroniką, której gdzieś tam słucham. Co to generalnie oznacza? Zupełnie nic, ale też nie będę na tę piosenkę mehał, gdyż widać, że wokalistka całkiem sprawnie sobie radzi z budowaniem jednocześnie atmosfery smutku i obojętności, muzyka zaś - uczciwie mówiąc - pomaga. Klawisze są super, ten przytłumiony kick też daje radę, brzmienie jakby zza ściany potęguje wrażenie izolacji emocjonalnej wypływającej z tego kawałka na pełnej. Plus to lekko ambientowe zakończenie, w dodatku ze świetną melodią, więc generalnie daję props, możliwe, że z czasem siądzie jeszcze bardziej (tylko nie chcę już tego przeżywać hehe).
The Durutti Column - Future Perfect
Nazwę tę w odniesieniu do zespołu Reilly'ego pierwszy raz usłyszałem w filmie 24h Party People (skądinąd świetny obraz, do dziś wspominam wspólne oglądanie z Hienem w moim ówczesnym aucie na łódzkiej ulicy Kruczkowskiego, lato było), później zaś przypadkiem odkryłem, że jeden z moich ulubionych numerów od Thieves Like Us, czyli Drugs in My Body jest właściwie w całości zbudowany na przesamplowanym Sketch For Summer właśnie od TDC. Fajny utwór skądinąd, ale z tych starych, post-punkowych czasów. Tutaj dostaję w ryj elektroniką, która w porównaniu z wczesnymi dziełami Reilly'ego przywodzi na myśl takie, nie wiem, Chemical od New Order postawione obok Doubts Even Here. Czilowy to utwór przepotwornie, aż się chce przy tym zasypiać, powtarzalność brzmień jest wyjątkowo kojąca. Munlup wspomina Sandomierz - relować nie mogę, albowiem nigdy tam nie byłem i raczej się w najbliższym czasie nie wybieram. Moje skojarzenia idą w stronę skrajnie letnio-wakacyjnych obrazków, gdzie w ich centrum ZAWSZE musi być woda. A więc jakieś jeziora, morza, oceany. Totalnie mógłbym stać sobie na brukowanym nabrzeżu jakiejś greckiej wyspy i tłuc ten utwór na repeacie. Piękna rzecz <3
Higher Intelligence Agency - Tortoise
Kurde, jeśli wrzuta Munlupa była czilowa, to ta jest ewidentnie nastawiona pod jakieś emotional freedom techniques, nic, tylko oczyścić mózg, serduszko i spać xD Z drugiej strony mam skojarzenia z jakąś bardziej wymagającą i bardziej "na serio" platformówką, ale może to dlatego, że zwłaszcza warstwa "perkusyjna" to wypisz-wymaluj OST do Raymana 2 w wykonaniu Erica Chevaliera. Czy będzie to nędzny zarzut? Absolutnie, bowiem ww. OST to jeden z moich ulubionych growych soundtracków ever. Prostota Żółwia jest z jednej strony aż denerwująca, z drugiej takie teksturowe granie mogłoby się ciągnąć i godzinę, a ja bym się nie znudził. Wyjątkowo lubię rzeczy, które mają bardzo neutralne brzmienie, nie wywołują żadnych emocji w moim wiecznie znerwicowanym mózgu i pozwalają się uspokoić mojemu ADHD. Ostatnio odwróciłem się trochę plecami do muzyki słuchanej pod kątem osiągnięcia choćby 1/20 nirwany przerzucając się na podkasty, ale może kluczem jest odnalezienie pasujących mi brzmień? Czuję, że zatrzymam się tutaj na dłużej. Zdecydowanie warto.
M83 - Oblivion [feat. Susanne Sundfør]
Wow, było tak spokojnie, a tu Wujaszek przypier*olił Ladytron na sterydach (albowiem cały ten numer brzmi mocno w stylu ich ostatniej płyty). Sa goście z M83, jest i Zuzanna. Ktoś wyżej pisał (albo mi się przywidziało), że jej głos bardziej pasuje do takich "żywych" i wymagających wokalnie utworów, a zatem takie Music For People in Trouble to marnujące jej możliwości smęty (to już moja wtrętka). Z tym, że się nie zgodzę, uważam bowiem, że odnajduje się ona i tu i tu. Z tym, że... no, Midnight City to to nie jest, brzmi trochę nazbyt tanio, nie jest to też Purchawka z Running to the Sea. Całkiem spoko refren i niektóre zagrywki w samej muzyce, ale reszta jakoś mnie nie porywa. Tbh spodziewałem się czegoś lepszego. Cała ta podniosłość, o której pisze Shodan wydaje mi się tutaj być strasznie sztucznie napompowana poprzez dosyć tanie zabiegi produkcyjne (choć akurat perka np. mi się podoba). Końcówka... końcówka jest najlepsza tbh i ratuje ten numer, w przeciwnym razie raczej byłoby jajco. Ale pianinko wyszło wyjątkowo dobrze, odpowiednia dawka smuteczków została zapodana (może koresponduje to z filmem, ale nie wiem, albowiem w życiu nie słyszałem nawet tego tytułu). Meham, ale też nie do końca.
Herbie Hanc*ck - F*ckit!
Damn. Primo, ni cholery nie pamiętam tego z GTA. Mniejsza jednak - pamiętam odnalezienie tego kawałka na własną rękę jakoś w 2017 roku czy coś, gdy sobie gęsto ejtisy odświeżałem i miałem dużą potrzebę poznania czegoś, czego jeszcze wcześniej nie słyszałem, albo przynajmniej olałem sto lat temu (czyli w jakimś 2005). Oczywiście, przeczytałem, że Rockit! to najbardziej znany kawałek Hancocka (którego jeszcze wcześniej omyłkowo wziąłem za imię i nazwisko wokalisty Simple Minds, ale o tym już wiecie), więc odpaliłem i... mehłem nieco. Owszem, utwór ten może się bronić jako dzieło epoki, niemniej jednak należy do tamtego czasu i o ile bez prezentyzmu mogę powiedzieć - całkiem niezłe to BYŁO i zapewne również rewolucyjne (jazzowy pianista robi hip-hopową nową falę, kaman), tak z dzisiejszej perspektywy to lepsze rzeczy nagrywałem sam lol. A tak zupełnie serio - pionierski utwór przestaje robić wrażenie w momencie, w którym prezentowany przez niego kierunek został już wyeksploatowany na wszystkie możliwe sposoby. Umówmy się, Art of Noise to to nie jest, a lepszy miks hip-hopowych bitów z elektroniką zaprezentowali New Order na Confusion, o Falco nie wspominając. Chylę copkę po mentosowemu, bo to Hancock, ale większego prejzu z mojej strony nie będzie.
>"trzeba to po prostu poczuć"
Brak uczuć? Podziękuję, mam dość
The Durutti Column - Future Perfect
Nazwę tę w odniesieniu do zespołu Reilly'ego pierwszy raz usłyszałem w filmie 24h Party People (skądinąd świetny obraz, do dziś wspominam wspólne oglądanie z Hienem w moim ówczesnym aucie na łódzkiej ulicy Kruczkowskiego, lato było), później zaś przypadkiem odkryłem, że jeden z moich ulubionych numerów od Thieves Like Us, czyli Drugs in My Body jest właściwie w całości zbudowany na przesamplowanym Sketch For Summer właśnie od TDC. Fajny utwór skądinąd, ale z tych starych, post-punkowych czasów. Tutaj dostaję w ryj elektroniką, która w porównaniu z wczesnymi dziełami Reilly'ego przywodzi na myśl takie, nie wiem, Chemical od New Order postawione obok Doubts Even Here. Czilowy to utwór przepotwornie, aż się chce przy tym zasypiać, powtarzalność brzmień jest wyjątkowo kojąca. Munlup wspomina Sandomierz - relować nie mogę, albowiem nigdy tam nie byłem i raczej się w najbliższym czasie nie wybieram. Moje skojarzenia idą w stronę skrajnie letnio-wakacyjnych obrazków, gdzie w ich centrum ZAWSZE musi być woda. A więc jakieś jeziora, morza, oceany. Totalnie mógłbym stać sobie na brukowanym nabrzeżu jakiejś greckiej wyspy i tłuc ten utwór na repeacie. Piękna rzecz <3
Higher Intelligence Agency - Tortoise
Kurde, jeśli wrzuta Munlupa była czilowa, to ta jest ewidentnie nastawiona pod jakieś emotional freedom techniques, nic, tylko oczyścić mózg, serduszko i spać xD Z drugiej strony mam skojarzenia z jakąś bardziej wymagającą i bardziej "na serio" platformówką, ale może to dlatego, że zwłaszcza warstwa "perkusyjna" to wypisz-wymaluj OST do Raymana 2 w wykonaniu Erica Chevaliera. Czy będzie to nędzny zarzut? Absolutnie, bowiem ww. OST to jeden z moich ulubionych growych soundtracków ever. Prostota Żółwia jest z jednej strony aż denerwująca, z drugiej takie teksturowe granie mogłoby się ciągnąć i godzinę, a ja bym się nie znudził. Wyjątkowo lubię rzeczy, które mają bardzo neutralne brzmienie, nie wywołują żadnych emocji w moim wiecznie znerwicowanym mózgu i pozwalają się uspokoić mojemu ADHD. Ostatnio odwróciłem się trochę plecami do muzyki słuchanej pod kątem osiągnięcia choćby 1/20 nirwany przerzucając się na podkasty, ale może kluczem jest odnalezienie pasujących mi brzmień? Czuję, że zatrzymam się tutaj na dłużej. Zdecydowanie warto.
M83 - Oblivion [feat. Susanne Sundfør]
Wow, było tak spokojnie, a tu Wujaszek przypier*olił Ladytron na sterydach (albowiem cały ten numer brzmi mocno w stylu ich ostatniej płyty). Sa goście z M83, jest i Zuzanna. Ktoś wyżej pisał (albo mi się przywidziało), że jej głos bardziej pasuje do takich "żywych" i wymagających wokalnie utworów, a zatem takie Music For People in Trouble to marnujące jej możliwości smęty (to już moja wtrętka). Z tym, że się nie zgodzę, uważam bowiem, że odnajduje się ona i tu i tu. Z tym, że... no, Midnight City to to nie jest, brzmi trochę nazbyt tanio, nie jest to też Purchawka z Running to the Sea. Całkiem spoko refren i niektóre zagrywki w samej muzyce, ale reszta jakoś mnie nie porywa. Tbh spodziewałem się czegoś lepszego. Cała ta podniosłość, o której pisze Shodan wydaje mi się tutaj być strasznie sztucznie napompowana poprzez dosyć tanie zabiegi produkcyjne (choć akurat perka np. mi się podoba). Końcówka... końcówka jest najlepsza tbh i ratuje ten numer, w przeciwnym razie raczej byłoby jajco. Ale pianinko wyszło wyjątkowo dobrze, odpowiednia dawka smuteczków została zapodana (może koresponduje to z filmem, ale nie wiem, albowiem w życiu nie słyszałem nawet tego tytułu). Meham, ale też nie do końca.
Herbie Hanc*ck - F*ckit!
Damn. Primo, ni cholery nie pamiętam tego z GTA. Mniejsza jednak - pamiętam odnalezienie tego kawałka na własną rękę jakoś w 2017 roku czy coś, gdy sobie gęsto ejtisy odświeżałem i miałem dużą potrzebę poznania czegoś, czego jeszcze wcześniej nie słyszałem, albo przynajmniej olałem sto lat temu (czyli w jakimś 2005). Oczywiście, przeczytałem, że Rockit! to najbardziej znany kawałek Hancocka (którego jeszcze wcześniej omyłkowo wziąłem za imię i nazwisko wokalisty Simple Minds, ale o tym już wiecie), więc odpaliłem i... mehłem nieco. Owszem, utwór ten może się bronić jako dzieło epoki, niemniej jednak należy do tamtego czasu i o ile bez prezentyzmu mogę powiedzieć - całkiem niezłe to BYŁO i zapewne również rewolucyjne (jazzowy pianista robi hip-hopową nową falę, kaman), tak z dzisiejszej perspektywy to lepsze rzeczy nagrywałem sam lol. A tak zupełnie serio - pionierski utwór przestaje robić wrażenie w momencie, w którym prezentowany przez niego kierunek został już wyeksploatowany na wszystkie możliwe sposoby. Umówmy się, Art of Noise to to nie jest, a lepszy miks hip-hopowych bitów z elektroniką zaprezentowali New Order na Confusion, o Falco nie wspominając. Chylę copkę po mentosowemu, bo to Hancock, ale większego prejzu z mojej strony nie będzie.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Czuję się zawsze diabelnie skofundowany gdy czytam te recki musiała z których ciężko wywnioskować czy on chwali czy gani
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Więc raz jeszcze - bez prezentyzmu to całkiem niezły kawałek jak na swoje czasy. Ale nie wyrwał mnie z kapci i już tego nie zrobi, nie widzę w nim nic bardzo szczególnego.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Okej, kumam
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
To mniej więcej to samo co rzetelna półka, czy coś. Nie pamiętam kto tak pisał.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
No jeśli jest z tym taki problem, to wcale nie musicie tego czytać. Mogę wam to ułatwić.
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Ale co Ty taki wściekły, wyluzuj.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Klasycznie, w rubryce KTO SIĘ ZESRAŁ wpisuję swoje imię, a ostatecznie obrażają się wszyscy inni ;_; Przypomnę, że na Russian Groove zesrali się niemal wszyscy xD
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Ja chętnie czytam, akurat te sebowe mają najmniej uprzedzeń, sugestii i wyobrażeń na temat, co na plus
krytycy wybrali wtedy język faktów, a i wrzucający się dystansował
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Łącznie z Tobą xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Jestem rusofobem i ta wrzuta miała -20 za samą nazwę wykonawcy
Tak, zesrałem się
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
George Maple - Vacant Space
Dziwna ksywka jak na kobitkę, ale mniejsza o to. Utwór jest całkiem dobry. Może nie jest to najlepsza rzecz z Antypodów jaką wrzucał Jacek, ale poziom wciąż bardzo dobry. Podobają mi się te momenty wyciszenia, zmienność tempa. Brzmienie też mi pasuje. Najmniej wyróżniająca jest może sama melodia wokalu, ale właśnie dzięki warstwie instrumentalnej jednak sporo zyskuje. Te synthy mniej więcej w połowie utworu bardzo dobre. Wokalistka ma całkiem spoko głos. No i oczywiście najlepsze ostatnie 80 sekund, gdy utwór wyhamowuje, zamienia się w ambient i czaruje klimatem. Mogłoby to potrwać nawet sporo dłużej a byłbym jeszcze bardziej zadowolony.
The Durutti Column - Future Perfect
Znowu jest elektronicznie, co mnie oczywiście cieszy. Nazwa wykonawcy obiła mi się może o uszy, ale tylko tyle. Rzeczywiście klimat utworu jest taki bardzo luzacki i bardzo letni. Fajnie by się tego słuchało gdzieś w słoneczny dzień nad brzegiem morza gapiąc się w fale. Może w Grecji nawet spróbuję przy tym poczilować. Myślę, że efekt może być znacznie lepszy niż w Sandomierzu. Wokal też taki zwiewny dosyć. Ładne klawisze i perka. Ładne brzmi wszystko. Po prostu dobry i bardzo przyjemny utwór.
Higher Intelligence Agency – Tortoise
Aż sprawdziłem, czy to rzeczywiście trwa ponad 7 minut, bo w ogóle tego nie czuć. Bardzo fajny utwór w stylu jaki po prostu lubię. Paleta przyjemnych brzmień, świetne tempo, sporo się dzieje, ale bez poczucia przytłoczenia, bo wszystko to jest ładnie i z głowa rozłożone na dystansie tych 7 minut. I to naprawdę ma klimat. Taki lekko tajemniczy. Lubię, jak przy słuchaniu czegoś klimat utworu powoduje, że jestem w stanie sobie coś fajnego i konkretnego wyobrazić. I tutaj jestem w stanie sobie sporo wyobrazić. Nasuwają mi się jakieś myśli związane np. z Tomb Rider lub Indianą Jonesem. Czyli jakaś tajemnicza wyprawa w jeszcze bardziej tajemnicze zakątki świata.
W ogóle to kojarzy mi się to jeszcze dosyć mocno z Andreą Parker.
A w ogóle to utwór jest o parę minut za krótki.
Kino - Spokoynaya Noch
Znowu ruskie atakują! Ale nie szkodzi. Muzyka to muzyka i ja sam prawdopodobnie będę miał kiedyś do zaprezentowania coś z tego kraju. Utwór jest dobry. Podoba mi się warstwa dźwiękowa. Bardzo dobre gitary po prostu. Całość raczej dosyć standardowa, nic szczególnie odkrywczego, ale jakie to ma znaczenie? Za to dołączę do osób narzekających na wokal. Rzeczywiście gościu brzmi jak stary zmęczony dziad. Nie lubię takiego wokalu niestety. Ale generalnie nawet to nie zepsuło mi dosyć dobrego ogólnego wrażenia.
Herbie Hancock – Rockit
Znam ten utwór od wieków i to w cale nie dzięki GTA. Nie wiem nawet skąd ale znam. Ale japa mi się uśmiechnęła, jak to usłyszałem. Jeszcze bardzo się zdziwiłem, jak się okazało, że nagrała to legenda jazzu. Krótko mówiąc utwór obudził we mnie jakieś ukryte niesamowite pokłady nostalgii. Nawet nie pamiętałem z jakiego okresu to utwór, ale podejrzewałem, że powstał dawno temu. W starych dobrych czasach. I bardzo ten numer lubię. To jeden z tych utworów, przy których ciężko mi usiedzieć w spokoju. Wystarczy, że Wam powiem, iż słuchając tego w siłowni robiłem w rytm tych skreczy przed lustrem jakieś robotyczne wygibasy jak głupi (dobrze, że byłem tam sam
). Ale nosiło mnie jak zawsze, gdy to słyszę.
Bardzo dobra kolejka. Wszystko mi się podobało.
Na koniec jeszcze jedno ogłoszenie parafialne. Z uwagi na mój wyjazd do Grecji najbliższą kolejkę odpuszczam. Nie ma sensu blokować zabawy przez tydzień czasu. Miłej majówki życzę.
Dziwna ksywka jak na kobitkę, ale mniejsza o to. Utwór jest całkiem dobry. Może nie jest to najlepsza rzecz z Antypodów jaką wrzucał Jacek, ale poziom wciąż bardzo dobry. Podobają mi się te momenty wyciszenia, zmienność tempa. Brzmienie też mi pasuje. Najmniej wyróżniająca jest może sama melodia wokalu, ale właśnie dzięki warstwie instrumentalnej jednak sporo zyskuje. Te synthy mniej więcej w połowie utworu bardzo dobre. Wokalistka ma całkiem spoko głos. No i oczywiście najlepsze ostatnie 80 sekund, gdy utwór wyhamowuje, zamienia się w ambient i czaruje klimatem. Mogłoby to potrwać nawet sporo dłużej a byłbym jeszcze bardziej zadowolony.
The Durutti Column - Future Perfect
Znowu jest elektronicznie, co mnie oczywiście cieszy. Nazwa wykonawcy obiła mi się może o uszy, ale tylko tyle. Rzeczywiście klimat utworu jest taki bardzo luzacki i bardzo letni. Fajnie by się tego słuchało gdzieś w słoneczny dzień nad brzegiem morza gapiąc się w fale. Może w Grecji nawet spróbuję przy tym poczilować. Myślę, że efekt może być znacznie lepszy niż w Sandomierzu. Wokal też taki zwiewny dosyć. Ładne klawisze i perka. Ładne brzmi wszystko. Po prostu dobry i bardzo przyjemny utwór.
Higher Intelligence Agency – Tortoise
Aż sprawdziłem, czy to rzeczywiście trwa ponad 7 minut, bo w ogóle tego nie czuć. Bardzo fajny utwór w stylu jaki po prostu lubię. Paleta przyjemnych brzmień, świetne tempo, sporo się dzieje, ale bez poczucia przytłoczenia, bo wszystko to jest ładnie i z głowa rozłożone na dystansie tych 7 minut. I to naprawdę ma klimat. Taki lekko tajemniczy. Lubię, jak przy słuchaniu czegoś klimat utworu powoduje, że jestem w stanie sobie coś fajnego i konkretnego wyobrazić. I tutaj jestem w stanie sobie sporo wyobrazić. Nasuwają mi się jakieś myśli związane np. z Tomb Rider lub Indianą Jonesem. Czyli jakaś tajemnicza wyprawa w jeszcze bardziej tajemnicze zakątki świata.
W ogóle to kojarzy mi się to jeszcze dosyć mocno z Andreą Parker.
A w ogóle to utwór jest o parę minut za krótki.
Kino - Spokoynaya Noch
Znowu ruskie atakują! Ale nie szkodzi. Muzyka to muzyka i ja sam prawdopodobnie będę miał kiedyś do zaprezentowania coś z tego kraju. Utwór jest dobry. Podoba mi się warstwa dźwiękowa. Bardzo dobre gitary po prostu. Całość raczej dosyć standardowa, nic szczególnie odkrywczego, ale jakie to ma znaczenie? Za to dołączę do osób narzekających na wokal. Rzeczywiście gościu brzmi jak stary zmęczony dziad. Nie lubię takiego wokalu niestety. Ale generalnie nawet to nie zepsuło mi dosyć dobrego ogólnego wrażenia.
Herbie Hancock – Rockit
Znam ten utwór od wieków i to w cale nie dzięki GTA. Nie wiem nawet skąd ale znam. Ale japa mi się uśmiechnęła, jak to usłyszałem. Jeszcze bardzo się zdziwiłem, jak się okazało, że nagrała to legenda jazzu. Krótko mówiąc utwór obudził we mnie jakieś ukryte niesamowite pokłady nostalgii. Nawet nie pamiętałem z jakiego okresu to utwór, ale podejrzewałem, że powstał dawno temu. W starych dobrych czasach. I bardzo ten numer lubię. To jeden z tych utworów, przy których ciężko mi usiedzieć w spokoju. Wystarczy, że Wam powiem, iż słuchając tego w siłowni robiłem w rytm tych skreczy przed lustrem jakieś robotyczne wygibasy jak głupi (dobrze, że byłem tam sam
Bardzo dobra kolejka. Wszystko mi się podobało.
Na koniec jeszcze jedno ogłoszenie parafialne. Z uwagi na mój wyjazd do Grecji najbliższą kolejkę odpuszczam. Nie ma sensu blokować zabawy przez tydzień czasu. Miłej majówki życzę.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Baw się dobrze Wujas
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Miłego wypoczynku w Helladzie!
A jeszcze taka uwaga odnośnie do Coja, ten jego przepity i przepalony głos zbierał wśród fanów i sporej części krytyki największy prejz i stał się jego znakiem rozpoznawczym. Faktem jest, że nie każdemu podejdzie. I ciekawostka, gość niemal w ogóle nie pił, ale palił zdaje się sporo. Sam nie wiem, czy mieć taki głos w wieku dwudziestu paru lat to dobrze czy nie lol
A jeszcze taka uwaga odnośnie do Coja, ten jego przepity i przepalony głos zbierał wśród fanów i sporej części krytyki największy prejz i stał się jego znakiem rozpoznawczym. Faktem jest, że nie każdemu podejdzie. I ciekawostka, gość niemal w ogóle nie pił, ale palił zdaje się sporo. Sam nie wiem, czy mieć taki głos w wieku dwudziestu paru lat to dobrze czy nie lol
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
A chciałbyś mieć taki?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
George Maple - Vacant Space
Ten, no. Mam problem z "australijską" serią Czarnego, bo generalnie to lubię ten kraj, miło wspominam okres, z którego pochodzą wzmiankowane wrzuty i elektronikę z tamtego okresu też lubię i na tej podstawie powinienem mieć wystawioną piłkę z metra do pustej bramki z napisem "PREJZ". Tymczasem ja tu naprawdę rozumiem te uczucia, które opisuje Jaca, na poziomie obiektywnym doceniam i szanuję, bo brzmi to fajnie, świeżo i intrygująco, jest w tym coś przyciągającego uwagę, to jak budowane jest to napięcie i jak opada w końcówce jest bardzo fajne, ale jednocześnie mam to absurdalne uczucie, że ta wrzuta powinna mi się podobać jeszcze bardziej? Brzmi kretyńsko, ale nic nie pocznę. By nie było - lokuję na półce z napisem DOBRE (nie RZETELNE).
The Durutti Column – Future Perfect
Nazwe znam, bo onegdaj przewertowałem pierdyliard list z płytami post-punkowymi i przynajmniej na bazylionie tychże przewijała się nazwa tego zespołu. Słabo to pamiętam, jak większość rzeczy w moim życiu, w związku z tym podchodzę do tej wrzuty z czystą głową i w sumie to ten… kupuję to. Może trochę bardzo dałem się nakierować opisowi Munlupa, ale faktycznie jest w tym klimat zwyczajnego i normalnego dnia, w trakcie której nic szczególnego się nie dzieje, ale między innymi i z tego powodu jest miło oraz przyjemnie. No bo to w sumie też nie jest po prostu przyjemna i miła (ale nie RZETELNA) piosenka, której dobrze się słucha. I fajnie.
Higher Intelligence Agency - Tortoise
Kurczę, brzmi to jakoś znajomo. Raczej nie poznałem tego w okresie kompulsywnego przesłuchiwania WSZYSTKIEGO lata temu, a przynajmniej nie mogę znaleźć żadnego dowodu na to, ale to plumkanie ze wstępu brzmi mi jakoś znajomo. I najlepsze jest w tym to, że nie kojarzy mi się nawet to z bestką, tylko z jakimś menu czegoś pokroju flashowej encyklopedii multimedialnej czy innej aplikacji komputerowej z lat 90/00, tudzież bliżej niesprecyzowaną gierką, i to taką z etapem w dżungli. Dam sobie rękę też uciąć, że to jakieś figle mojej pamięci, ale szczerze mówiąc? Nie przeszkadza mi to. Buja, płynie, przywołuje fajne wspomnienia i ma spoko klimacik. Nie potrzebuję niczego więcej. Znowu nie jest RZETELNIE - jest fajnie.
M83 - Oblivion (feat. Susanne Sundfør)
Od tygodnia mój FB huczy o remake'u Obliviona (grałem chwilę i spoko), po czym wchodzę na forum i co widzę? Shodana wrzucającego Obliviona hehe. Jeśli chodzi o M83, to fakt - w okresie "hipsterstwa" całkiem ich lubiłem, potem trochę się odciąłem i przyznam, że w okresie premiery filmu Oblivion oraz soundtracku doń już był mocno poza moją orbitą zainteresowań. Przyznaję, filmy z Tomem Cruisem to nie jest do końca to, czego szukam w kinie, soundtracki doń to też nie moja bajka, ale akurat tutaj byłem zaintrygowany, bo po prostu lubię panią ze śmiesznym O w nazwisku. Cóż, dostałem dokładnie to, czego oczekiwałem, czyli tonę patosu i ot RZETELNĄ (w końcu hehe) elektronikę, czyli dokładnie to, czego mógłbym się spodziewać. Może ta instrumentalna końcówka jest jakimś tam zaskoczeniem, ale kaman - to nie jest solo na tamburynie czy coś. xD No okej, jak na soundtrack do hollywódzkiego filmu to to nie jest złe, ale czy do tego kiedykolwiek wrócę? Cholera wie.
Kино - Спокойная Hочь
W zasadzie powinienem nic nie pisać o tej wrzucie, bo nie cierpię rosji i praktycznie wszystkiego, co związanego z tym narodem, włącznie z językiem, kulturą itd., a skoro wrzucający sam zasugerował, że w takim przypadku powinienem być "dupa cicho", to powinienem spełnić jego życzenie czy coś.
Żarty żartami, ale nic nie poradzę na to, że Kino to jest sztandardowy przykład zespołu, który powinien mi wchodzić jak zły, a nie wchodzi. Niby już myślałem, że się z nimi pogodzę po tej wrzucie depeszwizyjnej, która naprawdę dawała radę, a tu… To nie do końca tak, że się odbijam. W sensie niby tak, ale nie z powodów muzycznych, bo muzycznie jest dobrze. To jest wręcz sztandarowy przykład doomerskiego post-punku, którego się słucha będąc zmęczonym życiem i szlajając się ze szlugiem w ustach i utyskując na jakieś pierdolety. A ja po prostu nie mam ochoty na takie klimaty, jestem zmęczony, zwłaszcza ostatnio, może nawet i bywam sfrustrowany, czemu dałem ujście dziś na forum i za co przepraszam, ale damn, to zdecydowanie nie są klimaty, które mnie kręcą. Jest wiosna, świeci słońce, mieszkam w ładnym mieście, mam spoko znajomych i przyjaciół, nie utożsamiam się z typem, który w wieku 25 lat brzmi jakby przeszedł pięć operacji krtani i nie chce mi się słuchać o tym, że życie jest ciężkie, a potem się umiera.
Znowu dobra, nawet nie rzetelna wrzuta, ale totalnie przestrzelona dla mnie klimatem.
Ogólnie to mi się podobało, nawet jeśli nie wrzucaliście elektroniki. Miłego wypoczynku, shodan
Ten, no. Mam problem z "australijską" serią Czarnego, bo generalnie to lubię ten kraj, miło wspominam okres, z którego pochodzą wzmiankowane wrzuty i elektronikę z tamtego okresu też lubię i na tej podstawie powinienem mieć wystawioną piłkę z metra do pustej bramki z napisem "PREJZ". Tymczasem ja tu naprawdę rozumiem te uczucia, które opisuje Jaca, na poziomie obiektywnym doceniam i szanuję, bo brzmi to fajnie, świeżo i intrygująco, jest w tym coś przyciągającego uwagę, to jak budowane jest to napięcie i jak opada w końcówce jest bardzo fajne, ale jednocześnie mam to absurdalne uczucie, że ta wrzuta powinna mi się podobać jeszcze bardziej? Brzmi kretyńsko, ale nic nie pocznę. By nie było - lokuję na półce z napisem DOBRE (nie RZETELNE).
The Durutti Column – Future Perfect
Nazwe znam, bo onegdaj przewertowałem pierdyliard list z płytami post-punkowymi i przynajmniej na bazylionie tychże przewijała się nazwa tego zespołu. Słabo to pamiętam, jak większość rzeczy w moim życiu, w związku z tym podchodzę do tej wrzuty z czystą głową i w sumie to ten… kupuję to. Może trochę bardzo dałem się nakierować opisowi Munlupa, ale faktycznie jest w tym klimat zwyczajnego i normalnego dnia, w trakcie której nic szczególnego się nie dzieje, ale między innymi i z tego powodu jest miło oraz przyjemnie. No bo to w sumie też nie jest po prostu przyjemna i miła (ale nie RZETELNA) piosenka, której dobrze się słucha. I fajnie.
Higher Intelligence Agency - Tortoise
Kurczę, brzmi to jakoś znajomo. Raczej nie poznałem tego w okresie kompulsywnego przesłuchiwania WSZYSTKIEGO lata temu, a przynajmniej nie mogę znaleźć żadnego dowodu na to, ale to plumkanie ze wstępu brzmi mi jakoś znajomo. I najlepsze jest w tym to, że nie kojarzy mi się nawet to z bestką, tylko z jakimś menu czegoś pokroju flashowej encyklopedii multimedialnej czy innej aplikacji komputerowej z lat 90/00, tudzież bliżej niesprecyzowaną gierką, i to taką z etapem w dżungli. Dam sobie rękę też uciąć, że to jakieś figle mojej pamięci, ale szczerze mówiąc? Nie przeszkadza mi to. Buja, płynie, przywołuje fajne wspomnienia i ma spoko klimacik. Nie potrzebuję niczego więcej. Znowu nie jest RZETELNIE - jest fajnie.
M83 - Oblivion (feat. Susanne Sundfør)
Od tygodnia mój FB huczy o remake'u Obliviona (grałem chwilę i spoko), po czym wchodzę na forum i co widzę? Shodana wrzucającego Obliviona hehe. Jeśli chodzi o M83, to fakt - w okresie "hipsterstwa" całkiem ich lubiłem, potem trochę się odciąłem i przyznam, że w okresie premiery filmu Oblivion oraz soundtracku doń już był mocno poza moją orbitą zainteresowań. Przyznaję, filmy z Tomem Cruisem to nie jest do końca to, czego szukam w kinie, soundtracki doń to też nie moja bajka, ale akurat tutaj byłem zaintrygowany, bo po prostu lubię panią ze śmiesznym O w nazwisku. Cóż, dostałem dokładnie to, czego oczekiwałem, czyli tonę patosu i ot RZETELNĄ (w końcu hehe) elektronikę, czyli dokładnie to, czego mógłbym się spodziewać. Może ta instrumentalna końcówka jest jakimś tam zaskoczeniem, ale kaman - to nie jest solo na tamburynie czy coś. xD No okej, jak na soundtrack do hollywódzkiego filmu to to nie jest złe, ale czy do tego kiedykolwiek wrócę? Cholera wie.
Kино - Спокойная Hочь
W zasadzie powinienem nic nie pisać o tej wrzucie, bo nie cierpię rosji i praktycznie wszystkiego, co związanego z tym narodem, włącznie z językiem, kulturą itd., a skoro wrzucający sam zasugerował, że w takim przypadku powinienem być "dupa cicho", to powinienem spełnić jego życzenie czy coś.
Żarty żartami, ale nic nie poradzę na to, że Kino to jest sztandardowy przykład zespołu, który powinien mi wchodzić jak zły, a nie wchodzi. Niby już myślałem, że się z nimi pogodzę po tej wrzucie depeszwizyjnej, która naprawdę dawała radę, a tu… To nie do końca tak, że się odbijam. W sensie niby tak, ale nie z powodów muzycznych, bo muzycznie jest dobrze. To jest wręcz sztandarowy przykład doomerskiego post-punku, którego się słucha będąc zmęczonym życiem i szlajając się ze szlugiem w ustach i utyskując na jakieś pierdolety. A ja po prostu nie mam ochoty na takie klimaty, jestem zmęczony, zwłaszcza ostatnio, może nawet i bywam sfrustrowany, czemu dałem ujście dziś na forum i za co przepraszam, ale damn, to zdecydowanie nie są klimaty, które mnie kręcą. Jest wiosna, świeci słońce, mieszkam w ładnym mieście, mam spoko znajomych i przyjaciół, nie utożsamiam się z typem, który w wieku 25 lat brzmi jakby przeszedł pięć operacji krtani i nie chce mi się słuchać o tym, że życie jest ciężkie, a potem się umiera.
Znowu dobra, nawet nie rzetelna wrzuta, ale totalnie przestrzelona dla mnie klimatem.
Ogólnie to mi się podobało, nawet jeśli nie wrzucaliście elektroniki. Miłego wypoczynku, shodan
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA