Best of Forum VII

Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Re: Best of Forum VII

Post 10 cze 2025 08:06

Emika – Sing To Me

Było pochmurnie i deszczowo więc miałem wzorem Hiena wrzucać ponury track z pewnej gry komputerowej. Ale dobrze, że się wstrzymałem, bo dzisiaj od rana bezchmurnie i słonecznie, więc uznałem, że to jednak nie jest dobra pora na taką nutę. Wybrałem więc coś innego.
Emikę poznałem jakoś w ubiegłym roku poprzez Spotify. Był to tak zwany ślepy strzał. Po prostu wyświetliło mi ją w propozycjach i postanowiłem rzucić uchem. Lubię tak czasami robić, bo można coś dobrego trafić.
A owa Emika to pseudonim artystyczny Emy Jolly – brytyjskiej kompozytorki i wykonawczyni muzyki elektronicznej. Emika to córka Czeszki i Brytyjczyka i ma na koncie kilka albumów. Jeszcze nie ze wszystkimi się zapoznałem, jeszcze się w nie nie wgryzłem jak należy, aczkolwiek album „Dva” z 2013r. wydał mi się całkiem do rzeczy. A w szczególności polubiłem właśnie utwór Sing To Me. Nie był singlem, a mimo to ze wszystkich utworów z albumu posiada zdecydowanie najwięcej odsłon. Chyba więc coś w nim jest. Bo to właśnie ten utwór trafiłem w pierwszej kolejności i to on spowodował, że w ogóle Emikę zapisałem na liście do sprawdzenia.
Tak więc bierzcie i słuchajcie że tak powiem.

https://www.youtube.com/watch?v=k9sDBZm8pgk
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 11 cze 2025 00:35

W sumie nie mam nic ciekawego do napisania odnośnie tego co mieliście do napisania nt. mojej wrzuty, więc lecę dalej

Gentle Giant - Think of Me with Kindness

Tym razem cofam się do 2012. Jak zapewne wiecie, wtedy raczej bliżej mojego kręgu zainteresowań leżał szeroko pojęty rock progresywny i nawet próbowałem siedzieć na takim jednym forum, które nazywało się FORUM DINOZAURÓW i skupiało ludzi w średnim wieku, którzy, cóż za zaskoczenie, eksplorowali muzykę z tego gatunku. Mój pobyt tam nie wypalił, bo ciężko, by dwudziestolatek z mentalnością gimnazjalisty, którym wówczas byłem, mógł siedzieć przy jednym stole z jednak dorosłymi i osłuchanymi ludźmi, a poza tym to jakoś tak nigdy nie miałem zapału, by eksplorować jakieś nieznane płyty z NRD z rockiem symfonicznym.

Gentle Giant w sumie chyba nie poznałem tam, a jak już to nie bezpośrednio. Skoro tak, to czemu o nich pisze w kontekście tego zespołu? A bo se mogę. W każdym razie była to całkiem przyjemna muzyka dla tego typu dziadków, co jednak chcieliby czasem wyjść poza ramy tych najbardziej ogranych zespołów, a jednocześnie uważają, że muzyka skończyła się w latach 70 (w sumie dosłownie ten zespół istniał tylko w tej dekadzie). Tak ją przynajmniej zapamiętałem. Na pewno nie było tam tego, co mnie od tego nurtu odstręczało, czyli niebezpiecznego natężenia patosu i ogólnego NADĘCIA.

W każdym razie ten kawałek to znakomity tego przykład, bo patrzcie jaki on ładny, śliczny i w ogóle jak zaaranżowany. Myślcie o nim miło biorąc i słuchając go.

https://www.youtube.com/watch?v=n-KRg21F5yA
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 11 cze 2025 01:15

Coco & Clair Clair - Everyone But You (2024)

Zaczęło się od sympatycznego tiktoka dostrzeżonego jeszcze w czasach na Komandorskiej. Jeden z zachodnich twórców treści do utożsamienia (relatable wrzutki na TT/IG) na socialach, jakiś event w stylu gali, stanie na ściance... w przerwie gibał się w towarzystwie drugiego ładnego młodzieńca na offie. W tle właśnie leciał jeden kawałek duetu Coco & Clair Clair. Pościelowy trapik, luźne r&b na nieskomplikowane tematy. Zażarło ze względu na brak takiej muzyki na słuchawach od dłuższego czasu, potrzebę przyjęcia czegoś lżejszego, prostego, ale klimatycznie baardzo do utożsamienia. Proponuję mój ulubiony kawałek z trzeciej płyty. Jako całość trochę gorsza od Sexy, choć wciąż całkiem sympatyczna. Szczególnie Everyone But You. Ma taką letnią energię godną pod odradzającą się PO RAZ KOLEJNY ciepłą aurę, a jednocześnie buja, ma charakterystyczne ala rapowe fragmenty, jest w tym nawet jakaś drobna melancholia i angst. Lubię tę estetykę tak całkiem bezwstydnie. Pora na chill.

https://www.youtube.com/watch?v=yZeziBZq1pc
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 11 cze 2025 08:22

Kolejka 15. (165.)

79. Psykosonik – Need to Die (Hien)
80. Sparks - Good Morning (devotional)
81. Dntel - Anywhere Anyone (stripped)
82. Emika – Sing To Me (shodan)
83. Gentle Giant - Think of Me with Kindness (mintaj)
84. Coco & Clair Clair - Everyone But You (Dragon)
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 12 cze 2025 10:00

Psykosonik – Need to Die

Potrafię sobie wyobrazić obecność instrumentalnej i zremiksowanej wersji tego utworu w Mortal Kombat. Czy Need to Die jako utwór muzyczny się z kolei broni? W sumie sam nie wiem. Niby jest ok, ale nie umiem się w to tak do końca wgryźć. Fajny początek to na pewno. Jakby żywcem wyjęty z jakiegoś intro do Resident Evil. Pojawiają się też fajne klawisze i arpy. Nie do końca pasuje mi za to sam bit i ten zniekształcony wokal. Tworzy to jakiś dziwny industrialny klimat. Klimat, który do świata gier pasuje dobrze, ale jako muzyka do posłuchania to raczej pozostawia mnie tym razem neutralnym.

Sparks - Good Morning

Widzę, że utwór pochodzi z 2008 roku. Myślałem szczerze mówiąc, że to jest dużo starsze. Utwór ma taki wesoły vibe jak na Sparks przystało. Może nie jest to do końca muzyka z mojej bajki, ale muszę przyznać, że nawet nieźle chwyta i buja. Ta zagrywka na pianinie wkręca się w świadomość. Tak samo jak charakterystyczny wokal Russella. Na koniec bardzo dobre outro. Darzę braci Mael naprawdę sporą dawką sympatii. I mimo, że utwór nie jest tak dobry jak piosenki z albumu No. 1 in Heaven, to daję ostrożnie łapkę w górę.

Dntel - Anywhere Anyone

Oo i tutaj robi się dla mnie ciekawie. Murzyn w tej 25-ce póki co wrzuca sporo rzeczy jakby skrojonych pod moje zainteresowania muzyczne. Świetny klimat ma ten utwór. Niespieszny, zamulający rytm zawsze u mnie mile widziany. Sporo fajnie i ciekawie brzmiącej elektroniki. Ładne dzwoneczki. Lubię utwory, w których bit to się pojawia, to znika. No i znakomity wokal. Kobitka strasznie mi kogoś przypomina, ale nie mogę skojarzyć kogo. Osobiście nie postrzegam tej piosenki jako czegoś depresyjnego. Ale na pewno jako coś bardzo interesującego dla mnie.

Gentle Giant - Think of Me with Kindness

Tutaj mamy taki ładny i przyjemny utwór dla – jak to określił mentos - starych dinozaurów. Ale utwór jeszcze bardziej mógłby robić za tło dla jakichś filmów dla dzieci i młodzieży. Np. mógłby być to track do Kubusia Puchatka. A co, niby nie? Jest pianinko, milutka melodia, trąbeczki, łagodny głos wokalisty. Wszystko milutkie i gładziutkie. Nie mam prawa narzekać. I nie będę narzekać. Ale mnie to muzycznie nie chwyta jakoś mimo wszystko. Ładne, ale nie rozmiękczyło zbytnio mego serca. Szukam trochę innych klimatów.

Coco & Clair Clair - Everyone But You

I na koniec całkiem przyjemna nuta od Dragona. I całkiem ciekawa przy okazji. Fajny klimacik, ładne gitary, bas i perkusja. Bardzo ciepłe brzmienie ma piosenka. Również dzięki przyjaznym wokalom. No i buja rzeczywiście. Jak napisał Dragon – lekkie i proste, ale dobre.

Ogólnie kolejka znowu dobra. Nie było tu złego utworu. Wszystko co najmniej rzetelne. Ale najciekawszy Dntel.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 12 cze 2025 10:31

Wujas, co Ty masz z tym światem gier...
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 12 cze 2025 11:52

Sparks - Good Morning

Też polubiłem Sparks bardziej po albumowej wrzucie Mentosa, ale nie rzuciłem się jakoś na poznawanie więcej. Kawałek z klipowej był spoko, ale bez przesady. Teraz słucham „Good Morning” i w zasadzie mogę to samo napisać, kawałek jest spoko, ale bez przesady. Wychodzi po prostu na to, że to jest rodzaj piosenkopisarstwa i muzyki, który mogę szturchnąć raz na jakiś czas, ale nie za bardzo wyobrażam sobie karmienie się tym na co dzień. Interesująca rzecz, która jak najbardziej potwierdza, że bracia Sparksowie są utalentowani pod wieloma względami. Bardzo szanuję, bardzo fajna piosenka, i tyle. Nie czuję się jak frajer stulecia, więc się nie utożsamiam.

Dntel - Anywhere Anyone

Ciekawy rabbit hole, na który być może bym szybko nie trafił. Jimmyego Tamborello znam tylko z Postal Service, jakoś nie miałem szczególnej potrzeby szperania w jego CV, ale być może teraz to zrobię. Nie znam się na glitchowej elektronice, ale facet jest wyjątkowo charakterystyczny w tym co robi, co szczególnie robi wrażenie przy tak chaotycznie skonstruowanej muzyce. Podoba mi się to. Kawałek ma wszystko to, za co polubiłem (za którymś razem) „Give Up”. Atmosfera jest fajna, elektronika ciekawa i przyjemna, dodatki zajebiste i wokal również uważam za fajnie wpasowany i przetworzony. Jest super.

Emika – Sing To Me

Hmm, no powinienem wyciągnąć jakiś głupi wniosek, że skoro Wuja użył w opisie słów „gra komputerowa”, to należy porównać jego wrzutę do jakiejś muzy z gier i zaorać na koniec jakimś tekstem w stylu „w grze by to było ok, ale tutaj to nie”. Żarty żartami, ale czasami rozumowanie Artura to dla mnie czarna magia. Na szczęście nie mam więcej powodów żeby się nad nim pastwić, bo piosenka jest spoko. Nie zalatuje Eską, jak wiele wrzut Wujasa ostatnio, ma fajny tajemniczy klimat i całkiem ok wokale. Podoba mi się ta elektronika, mam z nią pewne nieokreślone skojarzenia, albo niektóre bardziej określone, ale nie chcę palić swojej przyszłej wrzuty. W każdym razie, duży props dla Wuja, powiem nawet, że to taki utwór zachęcający do przesłuchania płyty.

Gentle Giant - Think of Me with Kindness

Bardzo lubię Gentle Giant, a Octopusa swego czasu kupiłem od kolegi z Żaka, który akurat wyprzedawał swoją kolekcję cd. Lubię ten zespół, między innymi za to o czym napisał Seba, czyli brak nadęcia i patosu. Giganci nie tłuka mnie po ryju cmenatrnymi mellotronami, a raczej płyną sobie lekko, i to słowo – LEKKO, dobrze charakteryzuje te muzykę. Bo nawet kiedy Gentle Giant nie grają jakoś szczególnie lekko, to i tak brzmią lekko. Ich płyty są pięknie wyprodukowane, a oni sami brzmią jak eleganccy, dobrze wychowani ludzie, którzy mają olbrzymi talent, ale są zbyt skromni żeby epatować przesadną dumą. Kurde no, mógłbym tę laurkę zachować na swoją wrzutę GG, ale myślę, że coś jeszcze wymyślę. A ten numer w zasadzie pasuje do tego mojego opisu wyżej. Piękna, wiosenna piosenka, która sprawia, że mam ochotę usiąść do stołu ze starymi dziadami, nawet gdybym miał tylko słuchać o tym, że kiedyś to było.

Coco & Clair Clair - Everyone But You

O kurde, numer zaczyna się jak jakiś Steven Wilson xD No, ale potem wchodzi lekko pierdzący bit (ale tak fajnie pierdzący, trochę mi się kojarzy z Radiohead) i wszystko zmierza w innym kierunku. Zwrotki gadane mi nie robią, ale refren brzmi jak jakaś zaginiona perła późno90sowego rocka. No, jest to niesamowicie wręcz dobre, najbardziej podobająca mi się wrzuta Dragona w tej 25tce. Murowane miejsce na moim telefonie podczas wakacyjnego wyjazdu urlopowego, a kto wie czy nie dalej. Ja nie potrafię być głuchy na dobre melodie, dobry zestaw akordów, na proste, ale całkowicie celne zabiegi, które w efekcie tworzą naprawdę mocarny efekt wow. Fantastyczna rzecz.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 12 cze 2025 12:40

Hien pisze:
12 cze 2025 10:31
Wujas, co Ty masz z tym światem gier...
No nie wiem, może Ty miałeś na myśli soundtrack do filmu MK, a ja mylnie pomyślałem o grze.
W ogóle to się ciesz, że moje recki wjechały dzisiaj a nie np. w poniedziałek, zamiast marudzić mi tutaj. :P
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 12 cze 2025 12:42

Nie no, cieszę się bardzo
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 14 cze 2025 12:18

Psykosonik - Need To Die

Na początku jedyne co kołatało mi się po głowie odnośnie tego numeru to to że brzmi jak takie NIN na kiju trochę, ale bardziej popowo. Długo biłem się z tym numerem ale dziś kliknęło, poczułem dopiero bujający groove w tym, spodobała mi się kwasowa elektronika, efekt na wokalu, klawisz, wszystko gra. Ostatecznie to bardziej takie 90sowe alternative dance jakiego namiętnie poszukiwałem po zafascynowaniu sie SOFADem i takimi różnymi klimatami lat tamtej ery. Po długiej walce polubiłem się z tym kawałkiem, może warto byłoby i sięgnąć po więcej?

Sparks - Good Morning

Wkurzające od pierwszego odsłuchu, denerwuje mnie zagrywka na klawiszach, denerwuje mnie wokal. Zdecydowanie najsłabszy numer Sparksów jaki słyszałem na tym forum.
Tak pisałem o tym utworze jeszcze wczoraj, dzisiaj nawet dostrzegałbym jakieś plusy, pianinko już tak nie denerwuje, elektronika nawet fajna, ten śpiew może nie do końca mi leży ale chórki fajne. Outro interesujące. Może nie będę tu wracał ale rozumiem co Musiał w tym widzi.

Emika - Sing To Me

Wuja uparł się ostro na te przeróżne wokalistki w tej 25., nie było chyba takiego zagęszczenia ich od pierwszej bestki a ja powoli wysiadam. Powoli przestaje widzieć różnice między nimi, dla mnie ten numer to mogłaby być równie dobrze Austra albo Monika Linkyte. Zdecydowanie wolę klawisze tutaj niż te u Sparksów ale poza tym nic szczególnego tu nie znajduję ani wokalnie ani muzycznie. Trochę drażni mnie jej akcent albo maniera śpiewu w refrenie, bit jest taki plastikowy, elektronika jakaś taka no nie wiem... Nie siedzi mi to po prostu.

Gentle Giant - Think of Me With Kindness

Prog ale z tych bardziej spokojnych i lirycznych, do tego raptem 4,5 minuty? Ok, mamy w mostku specyficzne sylabizowanie które jakoś wyróżnia ten numer tak żebym w ogóle poczuł że to progrersi. Niby takie miękkie, ładne o, ciche - do depeszwizji by się nawet wpasowało obecnej myślę. Ale z drugiej strony jakieś takie... nie wiem, jak na prog bezpieczne, mało zaskakujące a z kolei jako liryczny numer nie chwyta mnie aż tak? Ma w sobie to tą typową dla wielu progowych rzeczy nutę czegoś starodawnego i magicznego, na myśl nasunęła mi się też Kate Bush trochę przy odsłuchu. Końcówka podniosła, taka krzepiąca jakby. Nie do końca kupuję może ten numer ale z drugiej strony nabrałem ochoty żeby posłuchać sobie VDGG (ale nie Pawn Hearts).

Coco & Clair Clair - Everyone But You

Takie indie popik wymieszany z r&b jakby coś. Ten wokal (a może ta taka pseudorapowana maniera?) mocno mi kogoś przypomina ale nie pamiętam teraz za cholerę... Podobają mi się te momenty z gitarą na pierwszym planie najbardziej. Całkiem fajny, lekki numer, taki luźny jakby od niechcenia nagrany i ten luz to jeden z większych atutów tutaj myślę. Bezpieczna okejka, na myślenie o powrotach przyjdzie czas... albo i nie, zobaczymy.



Przyznam że dawno tak nie walczyłem z jakąś kolejką już, chciałbym napisać że winne jest po prostu przemęczenie ale chyba nie mogę bo obecna depeszwizja weszła dużo łatwiej. Zaczynam się zastanawiać czy bestka nas nie ogranicza, chyba łatwiej tam rzucić dobrym numerem bez zbędnych tłumaczeń niż tu znaleźć coś dobrego jednocześnie wartego wspominek, opisów itd. Osobistych numerów coraz mniej a dobre numery bronią się i bez kontekstu - czasem może tylko zależy w jakim towarzystwie będą. Ta kolejka bestki może nienajgorsza ale wszystko z gatunku wrzutek mocno bezpiecznych jakby, tym samym mało emocji wzbudza.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 14 cze 2025 16:11

Psykosonik – Need to Die

Takk, czuć najtisami na kilometr. Trochę drugoligowy telewizyjny serial kryminalny, trochę brzmień typu acid, trochę z ducha Nine Inch Nails, a trochę mi nawet przypominało Come Undone. Żadna filozofia, ale bardzo stylowo osadzone w czasach powstania. Za pierwszym razem może przelecieć przez uszy bezszelestnie, ale im dalej w las, tym przyjemniejszy groove, dobre brzmienie, nie ma lipy. Kolejne dobrze grzeczne strachy pod poduszką z dzieciństwa.

Sparks - Good Morning

Śmiech przez łzy, z kogo się śmiejecie? z samych siebie się śmiejecie, humor qrwa i inne takie. Takimi literami z tego utworu bije: SATYRA. Dalekie echa bezpośredniego propsu, ale dzisiaj nic nie pamiętam z ich repertuaru. Może wkurzać taką ostentacyjnym pomyślunkiem, dystansem, właściwym przekazem ponad powierzchowne... zaskakuje mnie rok wydania, w całej kuriozalności kawałka tkwi jednocześnie dziwna uniwersalność. Śmieszny pseudo falsecik, elektroniczne pierdzenie (najlepszy element), natchnione progressive popowe harmonie wewnątrz. Co za dużo, to dla mnie często zdrowo, ale w tym przypadku prędzej czysty groch z kapustą. Może nie trzeba jeszcze defekacji na środek, tylko że to dość męczące jest. Nie słucham i nawet nie wiem, kiedy mógłbym po to sięgnąć. Na dzień 14 czerwca AD 2025 prędzej bym się obawiał. I jeszcze wrażenie wyrwania z szerszego kontekstu i konceptu. No cóż...

Dntel - Anywhere Anyone

Jako naczelny ambienciarz bardzo szanuję to tło moralnego niepokoju. Wszyscy by marudzili, ale ja bym nawet zostawił tylko to i byłby złotko. Cała reszta to jakaś 1/10 efektu, na szczęście gliczy nie ma za dużo, wokal też szczególnie nie psuje. Klimat odrealnionej emocjonalnej bomby jest, choć to żadne wyżyny czy ekstremum. Zbyt duże skupienie na tekście (szumnie nazwijmy) zepsułoby wrażenie, bo nie ma czego szczególnie długo analizować. Druga część dodaje mnóstwo życia z tym fałszywie klubowym synthem, vip room dla introwertyków jak się patrzy. Na początku mógłbym marudzić, a po kilku dniach pełnoprawny szacun. Z Take Me To Heaven było to samo. Będzie ogrywany dłuższą chwilę w wolnych chwilach.

Emika – Sing To Me

Taak, to bez wątpienia muzyka elektroniczna. Nie sądzę, żeby sama wykręciła te dubstepowe figury basowe, ale one robią robotę. Przy takim biciorze wokal praktycznie zbędny. Na tyle inne od reszty rzucanej od dłuższego czasu, że ja to kupuję nawet przy miliardzie powtórzeñ tytułowej frazy. Emocji raczej nie ma, zbyt konkretny mózgomuł chwilami (mimo kombinacji aranżacyjnych). Czasem jak Andy Stott czy inny Machinedrum w domu, ale bez produkcyjnego dopracowania (albo zdecydowania w którym kierunku warto pójść?). Wokal zupełnie neutralny. Podsumowując, plusik za solidne urozmaicenie na gruncie śpiewających pań.

Gentle Giant - Think of Me with Kindness

Koniec końców podobało mi się, ale Seba (jak zwykle) zarzuca wątkami, które do pewnego stopnia w żywocie swym miałem szansę poznać na własnej skórze i one jeszcze bardziej ciekawią. Po pierwsze, po co rock symfoniczny z NRD, skoro można sięgnąć po progresywną elektronikę... tych muzyków nie było zbyt wielu... Po drugie, w czasach minionych (gimnazjum) lubiłem we wspomiany typ forumów wchodzić z podskórną frajdą i pewnie nieraz efektownie się wyłożyłem, zdarza się. Gentle Giant też kojarzę z puli rzucanych i propsowanych, choć nie w czubie najpopularniejszych czy najbardziej docenionych. Sam pewnie zapisałem krótkie notki w legendarnych zeszytach "na przyszłość" i było to warte tyle, co przygotowywana każdego dnia rozpałka do pieca w sezonie zimowym. Okładki trochę mnie odstraszają, podobnie jakieś folkowe wtręty czy taki maksymalizm środków w krótkich formach. Tutaj przynajmniej jest ten słodki fragment fortepianowy. Roztapia me serduszko za każdym razem, gdy akcent wokalisty trochę rozdrażnia. Podobnie dosc chamsko wciśnięty fragment techniczny z fletem (melotronem?), no to nie brzmi tak dobrze, jak mogłoby. Poza tym jest kulturka, jest KLAWO.

Kolejka lepsza niż depeszwizja, ale dość listopada w tym roku!
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 15 cze 2025 12:04

Psykosonik - Need to Die

Whoah, Munlup jak czymś przyłoży, to już na pełnej. Zapowiadał najntisy - są najntisy. Zapowiadał brzmienie w stylu Sister Machine Gun - jest brzmienie w stylu Sister Machine Gun (bo dla mnie to nie tylko wokal, to całokształt, co tu dużo mówić). Numer jest świetny, pachnie latami 90. na kilometr. To jest coś, co mógłby produkować Simenon (może tak było? Pewnie nie, ale mój headcannon to mój headcannon). Naprawdę bardzo, bardzo dobra piosenka. Rok 1997 all over again, tylko jeszcze komputera nie mam (o internecie nie wspominając). Takie rzeczy kształtowały mój gust muzyczny w tzw. czasach przedwiecznych. Powiem więcej, szkoda, że ten kawałek nie jest dłuższy. Brakowało tam mocno jakiegoś breaking solo, po którym nastąpiłoby dźwiękowe pierdolnięcie. Ale narzekać nie będę, mój faworyt <3

Dntel - Anywhere Anyone

No no no, Murzyn również wchodzi do swojego wagoniku z napisem DOSTARCZAM. Albowiem Murzyn, well, dostarczył (a nawet DOSTARCZYŁ). Wyjątkowo fajny utwór, choć faktycznie lekko depresyjna aura się udziela. Właściwie trudno rozgryźć, jaki tutaj jest przekaz poza byciem w jakimś takim emocjonalno-fizycznym limbie, taki stan, jaki się osiąga po wyjątkowo bolesnym rozstaniu a trzeba iść spać i się z tym walczy (nie bardzo wiem po co btw). Wybaczcie porównanie, ale lepiej nie mogłem tego ująć, tak myślę xD Ta leciutko zgliczowana muza mi się bardzo podoba, pokrzywione pady w tle też są super. Wokal może się nie wyróżnia nie wiadomo jak, ale nieco eteryczny głos Mii Doi Todd (to się chyba tak odmienia?) robi robotę. Wideoklip do tego musiałby być w kosmosie, nie widzę inaczej. Względnie kamera biegnąca pomiędzy zblazowanymi twarzami kompletnie zjaranych nastolatków w jakimś starym, ciemnym mieszkaniu. Dobre to!

Emika - Sing to Me

Odkąd tylko przeczytałem w opisie Wujasa, że to pół-Czeszka, nie mogę odrzucić od siebie obrazów wokalistki nagrywającej ten numer w knajpie z knedliczkami. Mój mózg działa... dziwnie. Co zaś do piosenki per se, nie jest źle, ALE nie jest to też mój klimat. Tzn. muzycznie to się nawet jakoś broni, ten "pływający" basik jest spoko, ale np. te "pizzicatowe" klawisze mnie denerwują. Śpiew wyróżnia się średnio, żadnego solidnego refrenu, więcej tutaj efektów post-nagraniowych i produkcyjnych sztuczek, niż faktycznej kompozycji. Nie mówię jednoznacznie "nie", ale nie mówię też tak, co zapewne wrzucający zinterpretuje tak, jak ktoś inny zinterpretował takie słowa z moich ust przed rokiem. O, końcówka na plusik, fajne outro, również dzięki tej przyjemnej elektronicznej perkusji. Nie bardzo widzę potencjału na wzrost w przyszłości, ale płakać też nie płaczę. Ot, wrzuta. So be it.

Gentle Giant - Think of Me with Kindness

Oto ten rodzaj muzyki, który dla mnie stanowi kwintesencję gustu RYMowców, Porcysów i pretensjonalnych muzbawkowych lasek z Pokolenia Z, które wyglądają tak samo jak ich rówieśniczki (wszechobecne dziary, wszechobecny piercing, włosy w kolorze rozlanej benzyny; jbc nie hejtuję, też bym tak wyglądał gdyby nie to, że jestem na to za stary), ale flexują się słuchaniem LEPSZEJ MUZYKI niż jakaś Bili Ajlisz, czy kogo tam teraz Zetki słuchają. Czy ta muzyka jest zła... Obiektywnie nie, ale wszyscy już tutaj znają moje do proga podejście. Szczęśliwie wrzuta Mentosa jest naprawdę spoko, zaś jeśli chodzi o poziom nagrania, to równie dobrze możnaby mi wkręcić, że nagrał to jakiś undergroundowy zespół hipsterów z Kanady w 2009 roku, którym potem inspirowali się kolesie z Grety Van Fleet. Bardzo dobra piosenka, czilowa, spokojna, melancholijna, owszem, ale w takim hmmm przyjemnym stylu. Prog poetycki? Coś takiego.

Coco & Clair Clair - Everyone But You

Proszę, Dragon przywala... Wujasem, przynajmniej takie mam skojarzenia. Ze Smokowego opisu wnioskowałem, że powinienem się spodziewać jakiegoś paskudnego trapowego szajsu, a dostałem letniaczka tego lata i to jeszcze zanim lato się zaczęło. Munlup wyżej napisał, że zaczyna się to jak Wilson i coś w tym jest, ale dla mnie refren i gitary weń też brzmią jak Wilson lol. To taka, nie wiem, Dua Lipa produkowana dla eksperymentu przez Thoma Yorke'a. Kolabo, którego nikt pierwotnie nie chciał, ale każdy dostał i teraz każdy się jara. Te wzmiankowane już wyżej gitary, pady, wesoła perkusja, wszystko na swoim właściwym miejscu (Kid A?). Zajeżdża mi solidnie rzeczami, które odkrywałem latem 2012 i potem w mniejszym zakresie latem 2015. Dum Dum Girls? Kto je jeszcze pamięta? A ostatnio ta, jak jej tam, Ha Vay. Podobne rzeczy, bardzo czilowe, utopijne i nastrajające na lato. Piszę te słowa, a za oknem słońce i gorąc, jak dotąd mam absolutnie fantastyczny weekend w fantastycznym towarzystwie (a jeszcze się nie skończył), Dragon na sam koniec dowala mi pasującym soundtrackiem. Złoto!

Powiem tak, każdy w tej kolejce dostarczył. Może Wujek troszkę nie do końca w moim guście, ale wpasowania mu się w ogólny klimat tego rozdania odmówić nie sposób. Czuć, że zbliża się lato (nawet, jeśli zaczynaliśmy z Munlupem od deszczu i SMG), oby było ciepłe i przyjemne (takie z obrazkami z Ostatniego Komersa). Propsy!
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 16 cze 2025 00:05

Psykosonik - Need to Die

Chciałem zacząć od pisaniny, że to jest utwór z gatunku RZETELNYCH i klasycznie dodać te swoje mambo-dżambo o tym, że nie mogę nic utworowi zarzucić itede itepe, że fajny itepe itede. I generalnie to nie jest tak, że w trakcie słuchania mnie nawiedził Duch Święty i uświadomił, że syf, ale uświadomiłem sobie czemu ten utwór ląduje tylko w tej kategorii. Ano, powodem jest to, że jak na industrial jest imo zbyt mało hałaśliwy i za mało tu napierdalania w rury, a na piosenkę popową - za mało chwytliwy i nośny. Ten "rozmydlony" efekt nałożony na wokal też nie pomaga, za psi knut nie jestem fanem takich zabiegów. Posłuchałem, nie bolało, może kiedyś zaskoczy, ale na razie zostaję z uczuciem niedosytu.

Sparks - Good Morning

O jaaa. Dziwnie się czuję, gdy ktoś wrzuca kawałek zespołu, który to ja tutaj próbowałem lansować, a jeszcze dziwniej gdy słyszę kawałek, którego sam nie znam. Bo w sumie moja zajawka na ISKIERKI była dość krótka i jak to z moimi zajawkami - pobieżna, bo nadal mam duże luki w ich dyskografii. Siara i żenada, ale w sumie pasuje do piosenki o frajerach, zwłaszcza, że też się ostatnio jako taki czuję. W recenzjach innych wyczuwam mniej lub bardziej zawoalowane mehanie, ja może jakoś bardzo mehać nie będę, ale przyznam, że jestem skonfudowany. Jednocześnie jest tu wszystko, za co ten zespół lubię (harmonie wokalne, humor, losowosć), ale jednocześnie to BARDZO dziwny wybór do bestki (jednak czego się spodziewać innego po tym wrzucającym) i w życiu by mi nie przeszło próbować sprzedawać Sparks tą drogą. xD Umiarkowany props, ale głównie z racji tego, że bardzo lubię braci Mael.

Dntel - Anywhere Anyone

Kurde, tak se kminie skąd ja znam tę okładkę, bo generalnie dobrze kojarzę tę karetkę i w ogóle. Odpowiedzi udzielił mi niezastąpiony portal o nazwie RateYourMusic, dzięki któremu dowiedziałem się, że poznałem tę płytę latem 2017, a wtedy albo słuchałem rzeczy sprzedawanych mi przez ówczesną laskę, albo niczego. xd No w każdym razie jest to bardzo fajne, brzmi to trochę tak jakby Aphexowi odwaliło i postanowił bez żadnego szczególnego powodu nagrać "zwykłą" piosenkę. I wyszło jednocześnie dziwacznie, onirycznie, nostalgicznie i po prostu bardzo dobrze. IMO najciekawsza wrzuta tej kolejki.

Emika – Sing To Me

W sumie nie wiem jak wygląda to teraz, ale gdy w ostatnim czasie próbowałem obczajać polecajki Spotify to generalnie jakichś rewelacyjnych mi nie podrzucały. To ogólny "problem" streamingów imo, bo na YT Music pod tym względem szału nie ma, na TIDALu raczej też nie, chociaż ten motyw z podrzucaniem każdego dnia kilku potencjalnie spoko utworów był spoko, ale gdzie tam temu do bestki. No ale MOŻE POWINIENEM WRÓCIĆ, czy coś, bo ta wrzuta jest zaskakująco okej. Może i nic wielkiego, ale w sumie instrumentalnie jest całkiem przyjemnie, wokal laski mnie bierze i w sumie wszystko jest tu git.

Coco & Clair Clair - Everyone But You

Chciałem zacząć od pisania o polskim nieżalu, bo mam wrażenie, że co trzeci polski zespół z tej bańki gra mniej-więcej to samo co ten zespół, ale nie napiszę, bo mógłbym napisać coś bardzo złośliwego - np. to, że każdy z nich chciałby grać jak ten zespół. Bo ten, no, niespodziewanie dostałem w pysk bardzo fajnym dream popem, który imo brzmi tak, jak ta muzyka brzmieć powinna w mojej wyobraźni. Bardzo to jest urocze, ciepłe i rozmarzone, doceniam deklamowane zwrotki, o których nadmienił Robert, bo odnoszę wrażenie, że można byłoby nimi bardzo łatwo "położyć" ten kawałek, a tu w sumie to one go robią. Dobrze wyważony oraz uroczy kawałek, propsuję bardzo.

Fajna kolejka, chociaż po dwóch pierwszych kawałkach się nie spodziewałem. xD
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 16 cze 2025 11:12

T.Love – Moje Pieniądze

Był kiedyś w Łodzi taki fajny antykwariat na Piotrkowskiej. Schodziło się do niego po schodkach na dół, a tam dwóch spoko gości miało naprawdę zajebisty zbiór książek i komiksów. Mieli też półkę z kasetami za bezcen. Kupiłem tam dużo dobrego stuffu. Kasetę „Model 01” kupiłem jakoś koło 2004 r., bo znałem single z tej płyty i były one całkiem spoko, a sama kaseta kosztowała, nie wiem, 5 zł? To jest naprawdę dobry album, ale moją uwagę przede wszystkim zwróciły „Moje pieniądze”. Utwór z ciekawą historią, zwłaszcza dla mnie wtedy, ponieważ mówi się, że główną inspiracją dla zespołu w przypadku tego kawałka było Depeche Mode. Elektronikę w „Moich pieniądzach” zrobił im Smolik, który w tamtym czasie miał już spore poważanie. Jak robił wtedy, tak ten numer nadal robi wrażenie. Wyjątkowo dobry, jak na Muńka, tekst i muzyka oraz dosyć ujmująca aranżacja. Oni nieczęsto robili takie zwroty w kierunku elektroniki (w tamtym czasie, to chyba tylko „Polish Boyfriend”), ale mimo to, nadal brzmią tu jak T.Love. Wtedy, dla niespełna osiemnastolatka, kawałek był sporym odkryciem i strzałem w papę. Po 20 latach, mogę powiedzieć, że nic się nie zmieniło.

https://youtu.be/i2dwj0_BtI0?list=RDi2dwj0_BtI0
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 16 cze 2025 11:24

(w tamtym czasie, to chyba tylko „Polish Boyfriend”)
Do dziś pamiętam jak w tamtym czasie teledysk do tego kawałka leciał na TV4 jakieś kilkanaście razy na dzień, w tym praktycznie zawsze między KRESKÓWKAMI (ktoś tam chyba wyszedł z założenia, że skoro jest animowany, to nadaje się dla dzieci xd)
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 16 cze 2025 11:30

Mam podobne wspomnienia z "Chłopaki nie płaczą", do których klip też był raczej mało dla odbiorców kreskówek xd
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 16 cze 2025 12:53

Deanie Ip - Hao Dong Xi
(1987)

Wykopalisk wrzutkowych część kolejna, tą napisałem chyba z myślą o 3 bestce albo coś. Jest to też ostatnia część pewnego tryptyku - mianowicie obskjurowych wrzutek z cudnego roku '87 kiedy to urodził się niejaki Murzyn. Za sprawą Marengo oraz Maya zwiedzaliśmy rok po roku Hiszpanię oraz Francję, tym razem czas na podróż po Azji.

Znajomość tego numeru zawdzięczam śledzeniu pewnego kanału na YT udostępniającego w większości niszową muzykę klubową różnej maści. W 2020 roku na tenże kanał wjechał pewien edit sklecony z dwóch numerów właściwie, tego który wrzucam oraz oryginału, gdyż wrzucany przeze mnie utwór jest tak naprawdę coverem utworu "Hang On To Your Love" grupy Sade z 1984 roku. Przenigdy pewnie nie doszedł bym do tego coveru Deanie Ip gdyby nie to, że w dzisiejszych czasach jeśli we wrzucanym filmie YT jest wykorzystana czyjaś muzyka to wszystkie dane na ten temat zawarte są w informacjach pod filmikiem.

Po co właściwie mi ten cover skoro można posłuchać oryginału? Ano jakoś dzięki niemu ten numer nabrał dodatkowego kolorytu dla mnie. Deanie Ip jest przedstawicielką sceny cantopop, lokalnego wytworu muzycznego z Hong Kongu. Tak jak Japończycy mieli swój city pop tak i społeczność Hong Kongu miała swój wytwór inspirowany brzmieniami zachodniego świata w którym śpiewali po kantońsku, był to element lokalnej popkultury wraz z prężnie rozwijającą się w latach 70./80. kinematografią z tamtej części świata.
O ile oryginał Sade już sam w sobie ma to subtelne wyrafinowane brzmienie rodem z elitarnego nocnego klubu tak cover Deanie Ip sprawia że momentalnie przenosi mnie w wyobraźni do jakiegoś kasyna bądź nocnego klubu w Hong Kongu właśnie, jest ciepły letni wieczór ale na dworze pada deszcz, z takim letnim wilgotnym klimatem kojarzy mi się ten numer. Cover ten poza innym wokalem i językiem niewiele różni się od oryginału, acz ma delikatnie szybsze tempo i co rzuciło mi się w ucho dopiero w tym coverze - podoba mi się ten taki piszczący klawisz który wchodzi w refrenach (produkcja w tym coverze jest odrobinę mniej subtelna niż w oryginale i dzięki temu bardziej rzucił mi sie on w ucho). Poniekąd o tym numerze przypomniał mi Hien swoją wrzutką z soundtracku do Yakuzy więc częściowo to taka odpowiedź na tamten numer a częściowo mój trick by przemycić więcej Sade bez konieczności sięgania po duble.

https://youtu.be/BAfIjmAlG4c
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 16 cze 2025 13:16

Atlantic Popes - Talktalk (2001)

W 2006 roku robiłem wielki przegląd side projektów różnych swoich ulubionych wykonawców, koncentrując się na ich rzeczach solowych. Tak wpadłem w Electronic, drugi album Monaco, ale też The Other Two (nie chwyciło). To z uniwersum New Order. Z kolei z uniwersum Alphaville sięgnąłem po Golda solo (jest całkiem spoko), oraz poczytałem o solówkach Rainera Blossa (ich wieloletni producent, zmarły w 2015 roku) i połowy Alphaville (do 2005 roku), czyli Bernharda Lloyda (koleś niby odszedł 20 lat temu, ale wciąż współpracuje z Goldem i jego ekipą na jakichś niejasnych zasadach).

Bernhard Lloyd założył for fun mały projekt z ziomem, wokalistą Maxem Hollerem jeszcze w 2000 roku i obaj nazwali go Atlantic Popes. Odkrycie tej nazwy bardzo mnie zaciekawiło, ale był pewien problem - back in 2006 ni cholery nie było tego na żadnym Soulseeku ani nigdzie xD Musiałem się obejść smakiem zarówno przy tym, jak i przy ww. Blossie. Trwało to do... 2010 roku, kiedy przypadkiem wpadłem na gościa na pewnym chyba już nieistniejącym portalu z brązowym gryzoniem na KOMPLETNĄ dyskografię Alphaville (single, kasety, bootlegi) oraz tzw. artystów towarzyszących - w tym Atlantic Popes. Zassałem, posłuchałem, so much fun! Bardziej pop niż synth w tym synthpopie, ale bardzo fajna produkcja, fajne numery, które pewnymi rozwiązaniami zahaczają o typowe najntisy (mój brat określił ich mianem Ace of Base tył na przód), dobry wokal Hollera. Pierwszy numer, który odpaliłem z tego albumu to Talktalk. Dlaczego? A to nie oczywiste?

Kawałek mnie rozwalił wtedy, pięknie się buduje, ma jakąś taką, nie wiem, mocną strukturę, doskonałą zagrywkę na saksofonie tuż przed refrenem, kapitalny bit. W 2010 to było wszystko, czego potrzebowałem. No, wiosną, albowiem latem wlecieli Editorsi, zimą Yello... to już inna historia. Tymczasem zachęcam do wejścia w świat spin-offu Alphaville z wyjątkowo trafionym wokalem. Jak na rok 2000 i okrągłe zero marketingu to uważam, że się wszystko ładnie broni. Trivia - po wydaniu jedynego albumu AP zniknęli i wrócili w pandemii, od tamtej pory ciągle puszczają jakieś single.

https://youtu.be/1QM95aU_PZ4?si=FE8hd75UTrgRKqK0
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 17 cze 2025 10:58

Fink – Shakespeare

Pociągniemy jeszcze temat Finka. Moja znajomość z tym wykonawcą nie jest długa. Można ją liczyć zaledwie w miesiącach. Ale jest na tyle intensywna i wyrazista, że nie miałem wątpliwości, czy należy mu się miejsce w mojej bestce.
Już utwór z 63 kolejki Truth Begins bardzo mi się spodobał. Ale jeszcze wtedy nie zdecydowałem się na sprawdzenie czegoś więcej. Wszystko zmieniło się przy okazji przesłuchania i omawiania albumu Biscuits For Breakfast. Wtedy okazało się, że to muzyka bardzo w moim guście. Szybciutko sięgnąłem więc po album Hard Believer z 2014 roku, z którego pochodzi utwór Truth Begins. Stamtąd pochodzi też mój utwór Two Days Later, którym zająłem ostatnio 3-cie miejsce w Depeszwizji.
Cały album Hard Believer jest bardzo dobry, a obok wspomnianych wyżej utworów największe wrażenie od początku zrobił na mnie właśnie Shakespeare. Piękna, melancholijna melodia. Ładne i spokojne akustyczne zwrotki kontrastują z dynamicznymi refrenami, gdzie prym wiodą genialnie brzmiące gitary elektryczne. Do tego ten wokal Finka!
Bywają dni, kiedy zapętlam sobie ten numer i słucham jak nawiedzony.
Fajne jest to, że nie przesłuchałem jeszcze wszystkich albumów od Finka. Więc takich perełek może być w jego dyskografii więcej. Niemniej jestem pewien, że dla Shakespeare tak czy siak to miejsce w bestce należy się już teraz.

https://www.youtube.com/watch?v=DLsQFt1Wvwc
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 18 cze 2025 09:32

Przypominam, że tylko Wuja ma legalnie prawo lecieć w siusiaka
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn