Best of Forum IX

Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7404
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 11 maja 2026 06:57

Dziś będę, luzik
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 11 maja 2026 07:48

i ja też
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24710
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 11 maja 2026 09:43

STandART - Corrosion

Uhuhuh. Korozija. Na StandART trafiłem na Myspace, a raczej to Kalvis trafił na mnie, bo spodobał mu się jeden mój kawałek. Wtedy zaczęła się moja przyjaźń z tym gościem, która zaowocowała współpracą nad kilkoma kawałkami, które wylądowały na płytach StandART oraz remiksami, które swego czasu robiłem dla nich regularnie. Cały zespół, to byli mega mili ludzie. Na żywo spotkaliśmy się raptem dwa razy, w 2007 i 2008 roku, ale były to niesamowicie miłe okazje.

„Corrosion” wspominam bardzo miło, bo to był pierwszy kawałek, nad którym Kalvis wtedy pracował. Ścieżki, które mi wysłał były bardzo ubogie, pamiętam że się mocno zszokowałek, jak usłyszałem finalną wersję. I tutaj zaznaczę, że zdecydowanie bardziej wole wersję z singla

https://youtu.be/ceRULH5uzP0?list=RDceRULH5uzP0

która nie ma jeszcze gitary. Szok, wiem, Munlup hejtuje gitarę, co jest dziwne, bo generalnie gitarzystę, Jurisa, bardzo lubię cenię, ale po prostu, moim zdaniem, ta gitara jest niepotrzebna w tym numerze (podobnie jak nie pchałem się z gitarą do „Burzy nad miastem” Azbestu).

W każdym razie, mam do tego kawałka bardzo osobisty stosunek, słuchałem go miliony razy i po prostu bardzo go lubię, jak większość twórczości StandART. Trochę nam się kontakt z Kalvisem rozjechał, głównie z mojej winy, bo utrzymywanie znajomości na odległość, to nie jest jakiś mój mocny punkt, ale zespół nadal istnieje (chociaż w kompletnie innym składzie, chyba jako duet) i gra fajną muzykę. Fun fact, że Kalvis swego czasu rywalizował nawet z Brainstorm, którzy mu podwędzili coś z utworu, nie będę wchodził w szczegóły, bo nie pamiętam, jak to było.

Sam się zbieram do wrzucenia czegoś z Kalvis-versu, więc wtedy napiszę coś więcej, tymczasem ave Korozija.

Sébastien Tellier — Une heure

Bardzo fajny kawałek, od razu napiszę. Przypomina mi trochę Jonathana Wilsona, tylko gdyby grał hipsterską elektronikę. Podoba mi się ciepły i ciasny miks, kompletnie oczarowała mnie psychodeliczna gitara i analogowa elektronika w tle. Wszystko ze sobą współgra, że aż człowiek ma ochotę przyklasnąć. Na jakieś momenty chęci na tego typu granie, jest to reko obowiązkowo dla mnie do sprawdzenia. Jedna z najlepszych rzeczy jakie ostatnio wleciały do bestki.

Lukatricks feat. Fokus, Gano, HST - Podaruj mi trochę słońca

Co to jest. „Podaruj mi trochę słońca” to jest taka ładna piosenka, żeby to przerabiać, to warto jednak mieć naprawdę konkretny pomysł, a tu takie… no trochę siusiak wie co. Dobrze, że tego nie tykałem na majówkę, bo tylko bym się zachmurzył. Nie będę się rozpisywał, no jest to słabizna, ani rap dobry, ani bit dobry, a ten nieszczęsny sampl, to tylko gwóźdź do trumny. Na majówkę to taki numer, który gasi grille, ściąga deszcz i obniża temperaturę. Wyjątkowy dół urodzaju u Murzyna.

Sanah - Miłość jest ślepa

Wuja nie odpuszcza, szanuję, niemniej z mojej strony nie ma szans na to żebym miał zaczął wsiąkać w Sanah. Mogę przyjmować takie pojedyncze kawałki od Wujasa, w ramach naszej zabawy, spoko, ale póki co nic się nie zmieniło i „Miłość jest ślepa” też niczego nie zmienia. Tekst jest straszny, ale to nie tylko Sanah cierpi na takie grafomaństwo, cała scena Męskiego Grania ma to samo. Muzycznie jest ok, podejrzewam, że z inną wokalistą też bym się jakoś nie zapalił w miłości, ale nie odrzucam tego jako jakiegoś szajsu, bo jest to po prostu ok. Wujas ma potężne zaplecze emocjonalne, związane z żoną i rozkwitem związku, co jednak ma znaczenie, bo ja w takich okolicznościach polubiałem naprawdę różną muzykę. Bez tego, nie jest łatwo docenić takie kawałki jak „Miłość jest ślepa”, zwłaszcza, że pobrzmiewa mi to kimś innym, ale nie potrafię powiedzieć kim. W każdym razie, ja Sanah nadal podziękuję, ale niech Wuja próbuje, bo jest to i tak lepszy od wrzuty Murzyna.

Todd Terje - Inspector Norse

Razem z opowieścią Seby, ten kawałek brzmi naprawdę fajnie. Menti idzie sobie parkiem, cieszy się, że szajs już za nim i generalnie może być tylko lepiej, ale kiedy było naprawdę chujowo, to każda rzecz cieszy, jak myśl o wyjściu na dwór, w środku covidu. Mogę nawet powiedzieć, że gdyby istniała gra komputerowa o Sebie, to to by był taki „Mentos Theme”. Wyobrażam sobei jak taki 2D Seba leci przez level jak w Mario, tłucze swoich toksycznych znajomych po łbie, dostaje za to monety, a na końcu czeka final boss – Porcys – którego on też słusznie kopie w dupe, wskakuje na rurę z chorągiewką i widzie tekst „Sorry Seba, but your princess is in another castle”. No co, życie. Ale kawałek super.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 11 maja 2026 18:24

STandART - Corrosion

Zaczyna się sympatycznie, bo intro trochę mi przypominało ostatni kawałek z Earthling. Potem trochę bardziej budżetowy elektropop z ducha brzmień i klimatów okołodepeszowych, ale koniec końców ujdzie. Taka trzecia liga hipsterska dla naprawdę poszukujących... albo z kręgu znajomości różnych. Całkiem skromny aranż, takie oszczędne granko z lekko industrialowym sznytem. Wokal najgorszy element całości, zamulak bez ikry może trochę chwilami brzmiący jak Sylvian? To dla mnie za mało. Przy gorszej pogodzie wrażenie zamulania byłoby tylko większe. Niezbyt moje klimaty, choć romansuje z brzmieniami bliskimi mojemu serduszku.

Lukatricks feat. Fokus, Gano, HST - Podaruj mi trochę słońca

Ewa Bem Ewą Bem, ale czemu nie korzystać z klasyki? Szczególnie, że sam numer jest bardzo lekki, nie ma przekombinowania - dobrze wszyte sample, bujające bębny, przyjemnie pasowało do aury ostatnich kilku cieplejszych dni. Nie jestem znawcą, ale nie znam zbyt wielu producentów lubujących w takich klimatach. Oryginał z innej bajki, panowie kulturalnie dojeżdżają na swój sposób. Fokus ma momenty bardziej techniczne, trochę dziwnie go słyszeć na takich rytmach. Ma to swój urok. Naprawdę niezła forma mimo pojedynczych banialuków. Gano to niestety łak straszny xD Banalne nawiązania do rzeczy z epoki... to jest dobre do zabawy w kulturoznawcę, mało przyjemne do słuchania. Kiedyś natknąłem się na jego kawałki z czasów współpracy z Kozakiem i to są okropne nudy na ascetycznych bitach, które tylko bardziej sprzyjają ziewaniu czy bece. HST z kolei wypada po prostu najlepiej. Jest trochę godki, spoko są te zaśpiewy. Nie jestem zdziwiony takim rozstrzygnięciem, znając rzeczy z jego pełnoprawnego debiutu. Faworyt kolejki.

Machine Gun Kelly – bloody valentine

Oczywiście nie znam gościa i mógłbym być złośliwy, że oceny na RYMie najlepiej o tym świadczą, ale... czy ja wiem, czy zasłużył na tak słaby odbiór? Wokale nie odstają za bardzo (choć są dość dziwne), za to cała reszta w należyty sposób po pop punkowemu. Nie ma jakiegoś wyraźnego obniżenia poziomu w porównaniu do rzeczy, które już poznaliśmy w bestce. Może na dłuższym dystansie jest bardziej edgy i stereotypowo? NIE WIEM. Sam podrzucany kawałek to po prostu okej rzecz. Muzyka z kręgu preferowanej przez moich dalszych znajomych z poprzednich etapów życia. Nic się nie wyróżnia, całość jest całkiem udana. Energetycznie, gitarowo, perkusyjnie, tematycznie. Im bardziej przyglądam się dyskografii i social mediów, tym większe mam wątpliwości, ale nie muszę tego dłużej sprawdzać.

Sanah - Miłość jest ślepa

..ale instrumental mi się podoba! Jest w nim coś kwaśnego, to nie tylko takie klepanie popowe dla samego klepania. Tekst niestety zbyt bogaty w rymy częstochowskie, wręcz naiwne linijki, które wzajemnie sobie zaprzeczają, wczytując się w całość. Gdyby nie było tego o bułce tartej, kwiatuszkach i rymów usia-siusia to bym szczerze polubił. Do tego wannabe raperka na koniec... Nie jestem już bardzo młody, dziadostwo też mi jeszcze nie grozi, ale to dla mnie trochę zbyt infantylne. Drażniło mnie to w najpopularniejszych wykwitach raperskich, dlatego skutecznie od nich odbiłem. Z popem mam podobnie, z naprawdę nielicznymi wyjątkami. Jeśli to nie jest w jakieś celowo pokręconej konwencji, to zaczynam wywracać oczami.

Todd Terje - Inspector Norse

Niby moje klimaty, ale początek mnie irytuje. Dużo wysokich tonów, piszczenia, już jestem lekko podkurzony. Na szczęście zaraz potem ta cała syntezatorowa symfonia jakoś się rozkłada w uszach, wjeżdża konkretny motyw, faktycznie robi się trochę disco w stylowym opakowaniu. Dzisiaj już nie kumam za bardzo fenomenu, ale w momencie premiery musiało robić wrażenie retro-futuro zderzeniem rozwiązań. Eksplozja mocy w środku działa bardzo skutecznie - w tym momencie już mógłbym sobie darować. Minimal techno nudzenie (w pozytywnym sensie), transowe psychodele, mniej świszczące house'owe wałki, one zasługują na dłuższe wersje. Może po dłuższym kontakcie przy okazji ogrywania wyścigówki osadzonej na jakiejś ciepłej wyspie nie miałbym powodów do marudzenia? No trochę nie kliknęło, ale momenty były.
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6943
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 12 maja 2026 15:18

STandART - Corrosion

To nawet zabawne, że ta kolejka zaczyna się od utworu powiązanego z latem 2014, a kończy jesienią tamtego roku. To był bardzo dziwny okres w moim życiu - już nie taki zły jak chociażby wiosna, ale nadal zrąbany i związany z jednym incydentem o którym nie chcę pisać. W każdym razie rozumiem kontekst osobisty i nie mam serca na tej podstawie jakoś mocno dissować tej wrzuty.
Średnio lubię te wszystkie synthpopowe zespoły, co grają i brzmią jak DM, a tu mam wrażenie, że inspiracje późnym DM (którego też nie lubię za bardzo) są czerpane pełnymi garściami. Niby mogę tego słuchać, niby nawet bez bólu, ale wiecie - bez podjary. W najlepszym razie RZETELNIAK (w sumie dawno nie było). Możliwe, że jarałbym się bardziej, gdyby na wokalu był ktoś o innej barwie głosu, bo tradycyjnie jest dla mnie irytująca.

Lukatricks feat. Fokus, Gano, HST - Podaruj mi trochę słońca

Nazwijcie mnie pierdzielniętym, ale mam skojarzenia z Kanye słuchając tego kawałka. Nie chodzi bynajmniej o podejście Lukatricksa do kwestii żydowskiej, ale po prostu o to, że mam do czynienia z fajnym (w dowolnym tego słowa znaczeniu) rapowym kawałkiem opartym na samplu z klasycznego kawałka, a jak zapewne część z was wie, na Graduation takowych nie brak. Fajny motyw, fajna pętla, ziomki sobie coś nawijają, ale prawdę powiedziawszy - nie ma to dla mnie żadnego znaczenia, jest przyjemnie. Jest fajnie i tyle.

mgk - my valentine

O, pop-punk. Słyszałem w tym nurcie rzeczy lepsze, słyszałem gorsze, generalnie raczej nie moja bajka, ale ostatnio nawet polubiłem się z nu-metalem, więc może i tu odkryję coś dla siebie? Mam wrażenie, że już się trochę z nim oswoiłem przez tę zabawę, bo pewnie gdybym tego słuchał w okolicach premiery to bym pewnie silił się na jakiś edgy opis i skatologiczne porównania, a tak to sobie przesłuchałem i... okej. Jak byłem w Rumunii, to z ciekawości poszedłem z kolegami do meczetu i nie czułem się tam nieswojo, a nawet na swój sposób mi się podobało, ale też jednocześnie miałem świadomość, że to obce dla mnie miejsce i raczej tam ponownie nie wstąpie z własnej, nieprzymuszonej woli. Ale kto tam wie.

sanah - Miłość jest ślepa

Niby motyw nagłego polubienia sanah po zapoznaniu się z jej twórczością powinien być zabawny, ale nie mam zamiaru się czepiać - tylko krowy nie zmieniają poglądów, a ja też potrafiłem stać się fanbojem kogoś z dnia na dzień. Mógłbym się czepiać sanah, ale przyznam, że ten kawałek nie jest aż tak straszny jak poprzednia wrzuta utworowa czy ta depeszwizyjna. Nawet znośny pop, wymuskany i wygładzony do bólu, momentami trącący kiczem (kaman, fragment z blikiem xd), ale mogę zrozumieć, że komuś się może podobać. Tym razem nie ucieknę z krzykiem, chociaż raczej nie zatrzymam się na dłużej.

PS Gdybym był złośliwy, to bym zasugerował, że wśród osób odpowiedzialnych za sukces sanah należałoby uwzględnić jej bogatych rodziców....

Sébastien Tellier — Une heure

Na sam koniec zostawiam sobie wrzutę smoka, bo to chyba jedyna propozycja w tym zestawie, która naprawdę mocno mnie urzekła i zafascynowała. Faktycznie jest w tym trochę tej specyficznej francuskiej aury i ejtisowe tak, że aż byłem zdziwiony dowiadując się o roku premiery. Nazwijcie mnie debilem, idiotą, troglodytą, pierdzielem lub Sebastian, ale słyszę tu echa Roxy Music, a miejscami nawet trochę mi to trąci kolorowym King Crimson. xd Pedalskie, urocze, francuskie - wpierdalam to z przyjemnością. Kieruję sie więc z pytaniem do smoka czy cała płyta brzmi podobnie, bo nie wiem na ile mogę się sugerować tym co piszą ludki z ryma, a jeśli tak, to biegnę pędzę ją ogarnąć.

Kolejka raczej średnia, ale smoku ostatecznie uratował.
DEPESZWIZJA 123: EDYCJA NOWOFALOWA
FINAŁ 21:15
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13847
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 12 maja 2026 16:21

Sebastian... no wiesz co
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6943
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 12 maja 2026 16:28

No co
DEPESZWIZJA 123: EDYCJA NOWOFALOWA
FINAŁ 21:15
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 12 maja 2026 16:32

Brzmi praktycznie identycznie, dlatego Sexuality jest tak zajebista.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24710
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 12 maja 2026 16:41

Wuja, Musiał, dziś recki
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7404
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 12 maja 2026 20:52

Sébastien Tellier - Une Heure

Smoku wbija na forum i zabiera nas w... miejsca. Znam, bywałem, wkrótce znów będę. W zasadzie nie pozostaje mi nic innego, jak dołączyć do chóru zachwytów i podwrażeń (minus Murzyn), albowiem wrzutka ta zacną jest zdecydowanie i bezbłędnie. Numer kombinuje delikatną elektronikę i funk w sposób, jaki nie śnił się Moroderowi w seventisach. Wyszedł z tego co prawda soundtrack do eleganckiego, francuskiego porno z epoki, ale za to jakże doskonale trafiony. Klawisz, tłusto-kwaśny basik, gitara w tle i ten wokal, aż by się rozebrał i... nie wiem, pranie zrobił, lepsze wrażenia mnie nie czekają w środkowopolskim eremie, do którego postanowiłem się wynieść do odwołania, którego nawet w dającej się przewidzieć przyszłości nie widać. Na szczęście jest Muzyka przez duże M, pod wieloma postaciami. Bestka to jedna z nich, a w jej ramach - fenomenalna propozycja Roberta. Chylę copkę, dawno nie słyszałem czegoś AŻ TAK dobrego w tym klimacie. Ściągam gacie, (a tu) skumbrie w tomacie.

Lukatricks - Podaruj Mi Trochę Słońca

Nie umiem w polskie rapsy bardziej, niż jakiekolwiek inne. No i propsy dla śląskiego powietrza, serio? xD Może sam tytuł wystarczyłby jako homage (choć akurat fanem oryginału też nie jestem, to jedna z tych piosenek, co to mnie drażnią i drażnić będą i tyle), a tak... to byłby całkiem spoko muzaczek (dosłownie słyszę to - a nawet widzę - jako muzę w tle do prostego "powerpointa" z reklamami różnych lokalnych firemek na "kanale" "informacyjnym" nieistniejącej już osiedlowej kablówki u moich dziadków lat temu 30), albowiem bicik jest dla mnie elo, te wszystkie sample (minus słońce), instrumental by zagrał i kliknął. Ale wokale już tak sobie, to dla mnie chyba moment, w którym niby "klasyczne" polskie rapsowanie zbliża się niebezpiecznie do hiphopolo, w tej kombinacji. Muza solo nie udawałby, że jest rapem. Trzyha było dużo, dużo lepsze.

Machine Gun Kelly - Bloody Valentine

Hmmm, całkiem spoko kawałek. Nie wiem, co więcej mogę teraz powiedzieć, bo to bardziej letniaczkowe od innych propozycji tutaj, ale to zrozumiałe, bo jeszcze lata nie ma xD W sumie fajny kawałek, pachnie mi... Killersami. Miałem takiego, powiedzmy, zioma jeszcze w liceum, co to ja mu sprzedałem The Bravery, a on mnie Killersów właśnie. Jakoś w okolicach premiery Sam's Town to było. Poza tym typ katował też solidnie Bloc Party, Panic! at the Disco i takie tam, Billy Talenty etc., no i wrzutka Hiena bardzo czymś takim pachnie. Przejście z rapsów do takiej muzy jakoś mnie nie dziwi bardzo, w sensie, typ robi co mu dusza podpowie i dobrze. Ja też robiłem różne dziwne rzeczy i znów robię co innego i jest super. Jeśli chodzi o Tony'ego Hawka to grałem w dwójkę albo trójkę jak była dołączona do CDA milion lat temu. Podobało mi się, ale na muzę wtedy nie zwracałem wielkiej uwagi. Wracając do piosenki, przyjemny letniaczek będący jednocześnie jakimś egzemplarzem nastoletniej bądź wczesnodwudziestoletniej miłości. Takiej wiecie, przeżywanej na pełni, głównie pełnej krindżu, ale kto zakochany nie krindżował niech pierwszy odetnie mi internet. Ciekawa to propozycja w tej chwili, wiatry, które ją przywiały przyniosły zupełnie przypadkiem coś jeszcze, coś, czego nie było od...

Sanah - Miłość Jest Ślepa

Podobnie jak pozostali wyjmę widły z dupy i podejdę do sprawy profesjonalnie. Ot, współczesna polska muzyka. Nie znam jej za bardzo, zaś to, co znam, to mnie nie zachwyca. Może jestem nazbyt boomerski, ale walić to. Z drugiej strony w sumie nie mogę się w żaden sposób znęcać nad wrzutą Wujasa, bo - było nie było - rozumiem kontekst, w którym umieszcza ten kawałek i pewnie teraz sanah go soczyście uskrzydla, nie będę mu zabierał tej przyjemności z "zakochiwania się na nowo" w małżeństwie. Niech mu się wiedzie <3 Ja sam sprzedałem tutaj naprawdę dużo osobistego tła, którego promieniowanie krindżu mordowało nawet niesporczaki. Z wokalem sanah się nie polubię, jej głos ma dla mnie nijaką barwę, zaś nosowy śpiew wcale mu nie pomaga. Jednocześnie od strony produkcyjnej nie idzie się do czego przywalić, no, radiowy pop. Tylko aranż ssie o tyle, że wokal zapycha cały numer, gdzie miejsce na muzykę (ŻE JA TO MÓWIĘ LOL)? A nawiązując do tego, co napisał Mentos, to chyba nie jest żadna tajemnica, że skyrocket jej kariery jest dziełem jej starych xD Tak samo jak początek Taco to pieniądze i kontakty jego brata (i rodziców chyba też). Że mało etyczne? Nie potrafię odpowiedzieć, czy mając podobne możliwości sam bym nie skorzystał. Btw, kisnę z "mróz, co ci przyfasoli".

Todd Terje - Inspector Norse

Powinienem znać nazwę wykonawcy? Bo coś mi podpowiada, że jak najbardziej. Kawałka na pewno nigdy wcześniej nie słyszałem i tbh żałuję, bo obok propozycji Smoka to jest najlepsze, co wpadło w tej kolejce i w naszej zabawie od pewnego czasu. Muza jest tak cudownie happy-up, że mam ochotę wyjść na ulice tego parszywego "miasta", zacząć tańczyć i przytulać randomowych ludzi. Trochę śmiechłem, jak przeczytałem reckę Hiena, ale zgadzam się na sto pro - do tego powinien być klip z Mentosem jako bohaterem gry o sobie samym. Biegnie przez Wrocław, rozwala Warszawę, potem mierzy się z final bossem, ale czemu księżniczka ma być gdzie indziej? Jest dokładnie tam, gdzie trafia na końcu. Byle nie było to prosektorium. Brzmi to troszkę jak Georges Vert (czyli Cate Brooks), ale bardziej na luzie i trochę wręcz dla beki. Mnie się podoba jak diabli, czuję się kupiony i będę się podniecał. Czyli tak, najpierw człowiek porucha, potem posłucha, potem potańczy i to jest esencja tego rozdania. Doskonała wrzutka, świetny numer i od razu człowiek ma lepszy humor. Lato idzie, ludzie! Tylko Murzyn smuta, ale podejrzewam, że gdybym w Bełchatowie mieszkał, byłoby podobnie. A przecież piszę to ze Zgierza ;___;
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18357
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 12 maja 2026 22:58

STandART - Corrosion

Rzeczywiście trochę to brzmi jak te wszystkie okołodepeszowe zespoły, których zresztą w 99,9% nie lubię. Najgorszy element to oczywiście irytujący wokal, który mi kogoś w ogóle przypomina, ale nie pamiętam kogo. Ale barwa głosu nieprzyjemna. Zwrotki zupełnie bezbarwne. Refreny ciut lepsze. Te refreny faktycznie mogą przywodzić na myśl All That’s Mine. Jestem w stanie tego słuchać bez zgrzytania zębami chociaż jednocześnie nie uniknę przewracania oczami.

Sébastien Tellier — Une heure


Całkiem dobry utwór. Bardzo dobrze brzmi ten bas i gitara. Wokalista też daje radę i znowu kogoś mi przypomina. Ładny klimacik się wytworzył, choć jakoś z Francją mi się za bardzo w ogóle nie kojarzy. Ale to nie ważne. Bo jest ok. Dobry utwór, klimatyczny, w bardzo ładnym aranżu.

Lukatricks feat. Fokus, Gano, HST - Podaruj mi trochę słońca

Stare i znane utwory nagrywane w nowych wersjach, gdzie w zwrotkach produkują się raperzy, działąją na mnie jak płachta na byka. Szczególnie na naszym rodzimym podwórku. Bo że polscy gadacze nadają się tylko do zbierania ryżu, to już dawno pisałem. I to tutaj słychać. W ogóle nie lubię tego utworu w jakiejkolwiek wersji, a co dopiero w takiej. Więc może udam, że w ogóle tego nie słyszałem.

Machine Gun Kelly – bloody valentine


Hien znowu zaczyna męczyć skate-punkami. Niedobrze. Szykuje się kilka kolejek raczej na straty. No ale nie wyprzedzajmy. Może się mile rozczaruję w którymś momencie. Choć punk (i wszelkie jego odmiany) to gatunek, z którym wybitnie mi nie po drodze. Tutaj dodatkowo udziela się irytujący chłoptaś Megan Fox. A zanim się z nim związała, to nie była jeszcze taką sztuczną lalą o kocich rysach twarzy. No ale wróćmy do utworu. Jest żwawy rytm, który niby wywołuje miarowe ruchy nóżki pod stołem. Ale na mnie to niestety nie działa. Wokal z rodzaju ginących w tłumie podobnych. Nie lubię takiej muzyki i nic na to nie poradzę. Spływa po mnie jak po kaczce i przynudza.

Todd Terje - Inspector Norse


Po pierwszych dwóch odsłuchach miałem ochotę napisać, że to fajne disco. No ale jak szybko zatrybiło, tak szybko zgasło. Niby wszystko jest ok. Sympatyczna muzyczka, bardzo optymistyczna, zgrabny rytm i w ogóle, ale… po trzecim odsłuchu zaczyna zwyczajnie nudzić. Muzyczka na krótką metę po prostu. Nie ma żadnego punktu zaczepienia, żeby została ze mną na dłużej niż to tylko konieczne.
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7404
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 13 maja 2026 10:32

Wuja klin klinem chyba xD A tymczasem lecę dalej.

Alphaville - For a Million (1989)

Uwaga, robię KOLEJNEGO DUBLA, który to? Drugi chyba dopiero w moim wykonaniu... ale chyba się cieszę, że zdjąłem z siebie ten kaganiec, albowiem zbyt dużo ważnych dla mnie utworów pochodzi od tego samego wykonawcy lol. Alphaville jest jednym z takich wykonawców. Bla bla bla, Forever Young, bla bla bla, Afternoons in Utopia, bla bla bla, znacie i kojarzycie. For a Million to numer z trzeciego albumu Niemców, tym razem zatytułowanego The Breathtaking Blue. Może niektórzy pamiętają, ale do f.ś.p. klipowej wrzucałem całkiem zgrabne i fajnie zrealizowane wideo do Summer Rain, jednego z całych trzech singli z tego krążka. For a Million singlem nie było (choć dostało wideo z okazji Songlines, odsyłam do opisu teledysku do Summer Rain), ale stało się jednym z tzw. fan favourites i na bestce kilka lat później wylądowało. Całkowicie zasłużenie, wszak sam to wrzucam do swojej, nie?

For a Million to Alphaville późnych ejtisów na pełnej (z czym nie sposób się nie zgodzić wziąwszy pod uwagę rok premiery trololo), niby wciąż synthpop, ale z różnymi kombinacjami, inspiracjami i zapożyczeniami, nawet z jazzu. Zrobiło się mocno czilowo, spokojniej i jednocześnie rozbudowanie, nie wiem, prog synth? Jest coś takiego? xD Ktoś powie, że kawałek wyszedł przekombinowany, ale ja się nie zgodzę. W ogóle całe TBB to bardzo niedoceniona płyta w mojej opinii, do singli mało się wraca, w zasadzie się ich nie pamięta, ot, klątwa Blacka, wydasz dobry debiut to już nikt niczego później nie będzie pamiętał (albo ledwo przynajmniej). Dla mnie For a Million jak i cała płyta to maj 2005 i wypad z Rodzicami na kilka dni do Berlina. Pierwszy raz byłem wówczas w stolicy Reichu (i ostatni jak dotąd), a że już trochę z muzyki jarzyłem i kojarzyłem oraz spędzałem długie godziny szlifując angielski przy pomocy Wikipedii, to przynajmniej w jakimś tam stopniu zdawałem sobie sprawę z wagi tego miasta dla muzyki w latach 70. czy 80. Korzystałem, cóż, po swojemu, czyli wydałem przeznaczony dla mnie hajsik na kupowanie sidików w dużych ilościach, albowiem wychodziły tańsze niż w Polsce (LOL). I tak stałem się posiadaczem Empires and Dance, Street Fighting Years i Neon Lights od Simple Minds, a także właśnie The Breathtaking Blue. Discman już przygotowany w dłoni, wystarczyło załadować nowym krążkiem. Już od pierwszych dźwięków mnie ścięło, czy to wzmiankowane wyżej Summer Rain, czy koturnowe w swojej stadionowości Romeos, czy For a Million właśnie, które z kolei zachowuje równowagę we wszystkim, co w Alphaville lubię najbardziej.

Pamiętam z tamtego wyjazdu kilka rzeczy, ale najbardziej - soczystą, pełną kolorów i intensywnej zieleni acz deszczową wiosnę. Niemal cały nasz pobyt w niemieckiej stolicy z mniejszą lub większą intensywnością padało, choć nie było to bardzo przeszkadzające. Czyste i zadbane ulice nawet po wschodniej stronie miasta (mieliśmy kwaterę na Pankow) robiły wówczas srogie wrażenie, gdy się je zestawiło z Łodzią wczesnego Kropy (w Warszawie jeszcze nie bywałem), zaś szklano-stalowa zabudowa biurowa w ogóle zdawała się pochodzić z innego świata. Wszechobecna ukwiecona zieleń towarzyszyła jednak tej zabudowie, przez co nie było aż tak nieludzko, jak np. w USA, które odwiedziłem nie tak dawno temu. W mojej głowie powstał przez to zalążek kanonu muzyki, która najlepiej wchodzi deszczową wiosną (tylko, na litość Najwyższego, nie aż tak zimną jak teraz). Urósł srogo przez te ponad dwie dekady od tamtego czasu, jest w nim i Hulkkonen ze swoim Dualizmem, jest i Hyde z Edgelandem, ale jest też Alphaville i The Breathtaking Blue. A jak TBB to For a Million. Piosenka po "foxxowsku" europejska, elegancki pop z nutą dystyngowania, radio-friendly elektronika, ale też sporo klasycznych rozwiązań, w sam raz na spacery po Berlinie, Pradze, Wiedniu czy Lublanie, zostając w kręgach Mitteleuropy (nawet, jeśli pewien znany Słoweniec uważa, że Europa Środkowa to choroba psychiczna). Byle wokół były pałace i parki, wąskie, zadrzewione uliczki, rabaty pełne wielobarwnego kwiecia, w kieszeni paczka cienkich, mentolowych Vogue'ów a w kawiarni za rogiem maślany rogalik z czekoladą i dobra, świeżo zmielona kawa. Europemaxxing, którego wszyscy potrzebujemy. Chyba w przyszłym roku wrócę do Berlina tylko po to, by przeżyć kebabiczne rozczarowanie.

Ale maja 2005 nie zabierze mi nikt.

https://www.youtube.com/watch?v=IcPu-50 ... rt_radio=1
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 13 maja 2026 20:50

Edgar Froese - Aqua (1974)

Aura znowu okropna, więc muzyczny nerd siada w zaciszu przy przytłumionym świetle lampek i wertuje stare zeszyty muzyczne. Tak naprawdę to nie, bo solową dyskografię Frezera też znam dość dobrze bez potrzeby odświeżania dla lepszego efektu. Ciekawa statystyka wyskoczyła wczoraj: podobno pierwszym utworem odpalonym przeze mnie na Spotifie był Maroubra Bay. Listopad 2017... ale słuchałem już wcześniej ze zgrywek na Chomiku i innych miejscach opuszczonych przed nadgorliwców w kwestii praw autorskich. To akurat suita z drugiego krążka Edgara. Trochę tam przesadził z minimalizmem, choć mało gdzie znajdziecie tak dużo melotronu. Aqua wyszła rok wcześniej. Rok 1974, początek wielkiej kariery Tangerine Dream, gdy wychodzili z niemieckiego półświatka hipisowskiego dla dziesięcioletniego kontraktu z Virgin Records. Froese też skorzystał na tym, bo właściwie tylko w tym okresie wydawał w pełni autorskie nagrywki. Podobieństwo do kompozycji TD nieprzypadkowe, ja bym nie wykluczył choćby skromnego udziału innych członków zespołu. Edgar to od zawsze był mózg wszystkich przedsięwzięć. Może nie miał ręki do wymyślnych solówek, rozbudowanych improwizacji... potrafił za to bardzo dobrze kreować muzykę nastroju. Franke technik, Baumann/Schmoelling/Haslinger liryczny, Froese pomysłowy gitarzysta ze wszystkim po trochu jak pozostali, choć nie na tak wysokim stopniu rozwinięcia. Po latach zabrakło już solidnych punktów stycznych i poziom artystyczny spadł. Tym razem jednak znowu sięgam po klasykę z mandarynkowego uniwersum, choć wcale nie tak dobrze znaną. Mimo wszystko warto, bo w momencie premiery też musiało robić wrażenie. Może bez przygniatania słuchacza jakąś totalnością, intensywnością czy też neurotyczną psychodelą. Jest tego tutaj trochę, ale znajdźcie mi w tamtych czasach coś równie eksperymentalnego i... odrobinę medytacyjnego, uspokajającego. Charakterystyczne ćwierkanie bardziej jak u Klausa. Obecne później rozmyte dźwięki i stonowane pasaże to natomiast Edgar w pigułce.

Bliżej serduszka mam Aquę oraz ostatnią z okresu Virgin solówkę Pinnacles z 1983 roku. Reszta trochę tonie w nudziarstwie, za dużo wokół, a za mało ikry czysto muzycznej. Tytułowy wstęp do strony B to jednak jedna z piękniejszych jazd w karierze Edgara. Z ducha utrzymana jeszcze w klimatach i inspiracjach końcówki wcześniejszej dekady, tyle że bogatsza o techniczne bajery oraz rodzący się autorski styl. Kojąco niepokojące. Nie nudzi, przynajmniej mnie. Smoczy edukator elektroniczny melduje się po raz kolejny. Hydratacja jest ważna, co nie? Koce w dłoń, wodę postawić przy łóżku i dać sobie możliwość skupienia.

PS Niestety w XXI wieku postanowił "nagrać na nowo" cały swój katalog, więc oczywiście ostrożność procesowa jest niezbędna. Klasyków najlepiej szukać w najstarszych wydaniach. Reszta to półprodukty.

https://www.youtube.com/watch?v=1-KvDT2zfgM
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13847
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 14 maja 2026 10:00

Fokus - Lament
(2011)

Ciepłe przyjęcie polskiego rapu na forum jak zawsze, nie pozostaje mi nic jak tylko brnąć dalej he.

Nie planowana wrzutka ale skoro jadę tą 25. z grubsza na spontanie nic nie przeszkadza by delikatnie pociagnąć temat. Lecimy rok do przodu, po kompilacji Czarne Złoto wytworzył się klimat lekkiego odrodzenia na śląskiej scenie, a Jajonasz vel Lukatricks wyprodukował album duetu Moral/Gano oraz udzielał się producencko również na drugim solowym albumie Fokusa pt. "Prewersje". Spod jego ręki wyszedł między innymi podkład do mojej dzisiejszej wrzutki, który to numer w sumie najbardziej lubiłem z całej tamtej płyty.

"Lament" - jak można wnioskować po tytule - to utwór skupiony na narzekaniu na ówcześnie panujący stan rzeczy na świecie, ale biorąc pod uwagę że OH WELL w sumie niewiele się zmieniło od tamtej pory a nawet można by uznać że nawet jest chyba gorzej niż te 15 lat temu to można na swój sposób relować z przesłaniem kawałka, chyba każdy ma czasem takie momenty kiedy przeglądając informacje w tv, gazecie czy internecie otwiera mu się nóż w kieszeni, bierze go wkurw i najchętniej chwyciłby za jakieś butelki z benzyną i kamienie cytując klasyka. Bicik Lukatricksa brzmi nieco chłodno i cyfrowo i jest przyjemnie przymulony co w sumie nawet mi chwilowo odpowiada kiedy pogoda robi krok w tył i momenty pełnego słońca przecinają nieraz ciężkie chmury a zaspaną gębę o poranku bezpardonowo wita zimny wiatr.

Drobna uwaga do linku - wyjątkowo nie wrzucam z oficjalnego kanału gdyż wisi tam jakaś wcześniejsza wersja tego numeru pozbawiona w refrenie wokalnego sampla z HST "leżymy na ziemi man, patrzymy się w niebo", trochę łysy ten refren bez niego IMO (na Spotify jest za to dobra wersja już)

https://youtu.be/Itq5X3QITdo?is=kSqZsgvtv9sI4UEb
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24710
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 14 maja 2026 10:30

TuralTuranX – Tell Me More

Tydzień eurowizyjny, więc propozycja eurowizyjna od Moonloopa. Póki co, tegoroczna edycja bez fajerwerków, ale rok temu myślałem to samo po pierwszym półfinale, i o ile to była mega blada Ojrowizja w porównaniu do 2021, czy 2022, a nawet 2023 r., to coś tam zostało do słuchania. „Tell Me More” pochodzi z rzutu 2023 r. TutalTuranX to duet braci z Azerbejdżanu. Oczywiście, jak to sporo piosenek, które mi się podoba, ich propozycja nie przeszła do finału, lądując na 14 miejscu (przedostatnim). Zawsze mam wrażenie, że pomimo ekspozycji, ci wykonawcy, którzy nie dostali się do ostatniego etapu, zaczynają trochę znikać, o ile nie mieli wcześniej rozbudowanej kariery, a TuralTuran mieli, ale w pod innymi szyldami, a „Tell Me More” to był ich debiut w formie duetu. Od tamtej pory wydali jeszcze dwa single. Nie wiem, może tak to teraz działa. W każdy razie, czekam na jakiś album, bo ich propozycja eurowizyjna była uroczą i po prostu fajną piosenką zaśpiewaną przez dwa klony Mariusa Lindvika (skoczka narciarskiego). Chwytliwy refren, rapowane zwrotki i mostek, wszystko to opakowane w ładne, soft-rockowe opakowanie, ja to kupiłem od razu w półfinałach i chyba nawet jakieś smsy wysłałem na chłopaków (wychodzi na to, że jako jeden z jedynych na świecie). Wspomnienia, klasycznie, mam najlepsze, bo to oglądanie Eurowizji już dawno stało się w naszym domu sympatyczną tradycją, pełną śmiechu i zabawy. Szkoda tylko, że chłopaki nie doszli dalej, ale ostatecznie ja wygrałem.

https://youtu.be/WcdbmBfOQo8
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13847
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 15 maja 2026 07:50

Nie chcę się czepiać ale
jak byście domknęli byłoby wspaniale
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24710
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 15 maja 2026 10:35

Sebix, dojeżdżam ładnie ze wszystkim w dwizji, weź się zrewanżuj raz
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6943
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 15 maja 2026 13:14

Madvillain - Rhinestone Cowboy

Na razie wrzuta, potem coś może wyskrobie. Wyskrobałem

Madvillain- Rhinestone Cowboy

To jest jedna z tych wrzut, które kiełkowały u mnie długo i które są dowodem na to, ze czasem trzeba sobie dać czasu, by coś w pełni i na serio docenić. Czasem mogą być to tygodnie, czasem miesiące, a kto wie - może za parę dekad stwierdzę, że coś co przez całe życie uważałem za jakieś nudy stanie się dla mnie arcydziełem. Sam niedawno przekonałem się do jednej płyty, którą bezceremonialnie (i głupio) zjechałem na początku bestki albumowej...

W tym konkretnym przypadku potrzebowałem "zaledwie" dekady. Rzecz jasna, nie odkryłem tej płyty samodzielnie. Możliwe, że prędzej lub później bym do niej dotarł, bo żadne to podziemie podziem. W swoich kręgach ten projekt ma status kultowego, bo MF DOOM i Madlib w świecie tzw. rapu alternatywnego są wielcy jak nie wiem... Depeche Mode w fandomie depeszowców? Nawet jeśli przesadzam, to w minimalnym stopniu.

Ale fakty są takie, że poznałem ten album przez ówczesną dziewczynę. Mam wrażenie, że relatywnie rzadko pisałem i wrzucałem tu rzeczy związane bezpośrednio z nią. A czego bym o niej i tej relacji nie mówił, to jednak dzięki tej kobiecie poznałem bardzo dużo dobrej muzyki, i co ważne - muzyki spoza tzw. "mojej" bańki.

Bo tak się złożyło, że pomijając parę punktów stycznych typu Kate Bush, byliśmy z różnych światów. Na czym ja się wychowywałem dobrze wiecie, ona wychowała się na Vivie Zwei i r'n'b z lat 90/00. W sumie to z perspektywy czasu odnajduję dość zabawnym, że akurat w tematach muzycznych i pokrewnych kłóciliśmy się względnie rzadko.

Kobiety nie ma od lat, na tym etapie pewnie nawet już nie pamięta, że mi kiedykolwiek puszczała tę muzykę, bo kontakt się urwał i w ogóle, ale muzyka, tradycyjnie, została. Dla mnie ten utwór jest po prostu wybitny, jego dynamika i energia porywa mnie jak potok rwący lub gangster dla okupu. To zasługa zarówno genialnego bitu (ten przetworzony sampel z Mariana Mariana brzmiący jak jakaś syrena jest wspaniały) i równie błyskotliwego, dynamicznego flow.

Może i wam też to siądzię - życzę wam tego. Bierzcie i słuchajcie tego

https://youtu.be/Sn_M4HQ2pzc?is=2ae_OPO24XGHGrdl
DEPESZWIZJA 123: EDYCJA NOWOFALOWA
FINAŁ 21:15
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7404
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 15 maja 2026 13:57

Panie, co to za fuszera?
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24710
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 15 maja 2026 14:02

I tak więcej niż Wujas
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn