Best of Forum II

Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Re: Best of Forum II

Post 28 lip 2022 19:52

Raz w życiu można. :D
W gościach to ja berbeluchę piłem i rżnąłem w karty, a nie słuchasłem muzyki. Ale już jestem w domu i nadrabiam.

A w ogóle to wydaje mnie się, że Ty masz w pewnych klimatach większe zaległości niż ja. :P
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 28 lip 2022 21:21

Marengo - Puente de Esperanza

Nie wiem, miałem jakąś blokadę w głowie próbując opisać ten kawałek - za pierwszym odsłuchem tej kolejki praktycznie mi przemknął, za drugim siadł na tyle mocno, że wiedziałem, że rozpierdzieli te kolejkę, ale naprawdę miałem jakąś pustkę w głowie, próbując napisać o nim parę zdań. Dopiero jak wróciłem do notki murzyna mnie olśniło - tu faktycznie słychać Art of Noise! A ja generalnie Art of Noise bardzo lubię i propsuję, zwłaszcza ten długachny utwór oparty na jednym motywie, co to został wykorzystany w filmiku z zakończenia Vivy Zwei, więc nie dziwota, że Puta Esperanza mi się spodobała, bo przy tym brzmi mocno ejtisowo i wakacyjnie. A ja w sumie teraz to wakacje nawet lubię (pamiętam, że w czasach bycia wkurwiającym nastolatkiem pisałem coś innego, ale to dawno i nieprawda), o ile nie ma upałów rzędu 40 stopni. Ładne, przyjemne, mocno ejtisowe, nic tylko pierdolnąć sobie hamaczek i słuchać sobie tego popijając mojito. Mocny props.

Milli Vanilli - Girl You Know It's True

Nigdy nie słuchałem Milli Vanilli, bo wiecie no - jakieś gówno dyskotekowe, a jak się okazało, że to oszustwo równie wielkie jak telefony z zaproszeniem na pokazy garnków dla emerytów, to generalnie ten zespół został okryty hańbą po wsze czasy. Nie wiem, w dupie to mam szczerze mówiąc, wielkie mi mecyje i oszustwo, że z playbacku lecieli - znaczy trochę lipa, ale wyklęto ich tak jakby nie wiem Gwiazdkę odwołali przez to. xD Ten dokument, o którym pisze Hien to pamiętam, bo swego czasu jutubek wpieprzał mi go w rekomendacje pod WSZYSTKO (ten algorytm tak miewa, swego czasu nie było filmu, pod którym nie było rekomendacji jakiegoś randomowego odcinka Najsłabszego Ogniwa xD), ale ofc go nie obejrzałem - choćby i z tego powodu.
Generalnie zaskakująco spoko to jest Bodaj podczas recenzji płyty Sandry ktoś tutaj pisał o specyfice popu przełomu dekad, ten vibe zawieszenia między dekadami słychać i tutaj. Są chórki, jest coś a'la rapowanie, nagromadzenie hooków i chwytliwych motywów przekracza wszelkie normy unijne. Czyli coś dla mnie, słowem mówiąc. Może ten wstęp to dla mnie za dużo krindżu, ale generalnie to podoba mi się to. Mogę być oszukiwany w ten sposób.

Papa Dance - Ciało i Talent

Ehhh. Jestem drugim największym fanem Papa Dance w Polsce po Dejnarowiczu (albo i pierwszym, bo z tego co wiem, to typ jest dość mikrej postury), ale nawet dla mnie i dla niego Nasz Ziemski Eden to za dużo. Nie jestem jakimś szczególnym hejterem akordeonu, ale sorry - tutaj brzmi wyjątkowo przaśnie, jakby jakiś Czesław Śpiewa pomylił epoki oraz studia nagraniowe i zaczął pitolić. I trochę szkoda, bo ten kawałek miał jakiś tam potencjał przebojowy, są tu fajne momenty, ale wygrzebywanie ich spod tego akordeonu i warstwy tych dziwnych, specyficznych rzeczy, które wpierdzielono do tego utworu przypomina trochę grzebanie w śmieciach. Meh niestety.

Dolly Parton, Kenny Rogers - Islands In the Stream

Nie no, Czezu, to że Bee Gees skomponowali tę piosenkę imo nie jest jakimś tam szczegółem. xD Nie wiem, generalnie tym razem Czez tego nie wygra, utwór typu wlatuje jednym i wylatuje drugim, słuchałem tej kolejki parę razy, ale za każdym razem kilkanaście minut po odsłuchu mój mózg wymazywał wszelkie informacje o tym kawałku. Być może to kwestia mojej awersji do typowego, hamerykańskiego country, które po prostu jest dla mnie jedną z okropniejsiejszych rzeczy w muzyce (bo strasznie to zazwyczaj jest wykalkulowane, a przy tym przaśne - pewnie ktoś tu napisze, że w tym gatunku jest dużo dobrych rzeczy, ok, spoko, wierzę na słowo xd), co tutaj słychać. ALE słychać też znak jakości Bee Gees, bo jak tego już słucham, to mimo wszystko bez jakiegoś większego bólu, nawet momentami z taką lekką, nieśmiałą przyjemnością. Zachwytów nie będzie, ale krytyki nie, bo rozumiem doskonale, że Czezowi ten kawałek się kojarzy z pewnym okresem życia, a sam z tego powodu wrzucałem tu rzeczy, które w innych okolicznościach sam bym dissował. xD

Andy Stott - How It Was

Jezu, dragon znowu wyjezdza z moja byla core. xD Chciałem napisać, że kiedyś przysnąłem na koncercie Andy'ego Stotta na OFFie 2014, ale okazało się, że nie dość, że on nie grał na tym offie, to w ogóle chodziło mi o Johna Talabota i edycję z 2013 roku. xD IMO takiego czegoś własnie lepiej się słucha w takim kontekście, albo i niekoniecznie tylko takim, w każdym bądź razie - na żywo. Za dużo ta muzyka traci słuchana z komputerka, coś jakby brakowało tu głębi i faktycznie ostało sie tylko monotonne łup łup łup. Raczej jestem na ni tak, ni nie, ale jedna ze słabszych smoczych elektronik, acz może mi to jeszcze zaskoczy we łbie.

Rihanna - Man Down

Kurde, latem 2011 to ja siedziałem na tym forum naprawdę sporo, ale ni cholery nie pamiętam motywu wyjazdu Musiała do Krakowa i nocowania u jakiejś typiary. Ciekawe, czy żeśmy się w tym mieście minęli - to byłby w takim razie kolejny znany mi przypadek nieświadomego zlotu konfy po słynnym "spotkaniu" z Hienem na dworcu w Krakowie wiosną 2015. xD Generalnie to też był fajny czas w moim życiu, moze nie ruchałem jakichś maniurek i nie puszczałem im muzyczek ze starego laptopa, ale przesłuchałem gigatony muzyki, zagrałem w szaberdziesiąt gierek i generalnie to był okres mojego maksymalnego braku życia. Nie żałuję absolutnie niczego, było spoko, ja to generalnie uważam, że tak naprawdę wtedy zacząłem prawdziwe życie, a to co było wcześniej to był jakiś jego teaser albo Jan Paweł Pierwszy - wersja próbna prawdziwego doświadczenia, jakiś mierny erzac, w dodatku mocno niedopracowany.
No ale mimo to miało to być o muzyce, co nie xD No niestety, kawałek zjadę. Nie wiem, coś jest z tą Rihanną, że niby chce się forsować, że jest spoko i w ogóle, ale wrzucacie jakieś takie jej kawałki, że ciężko je spropsować. W kontekście tych wspominek nad tamtym okresem to śmiesznie zabrzmi, ale w sumie to nawet nie kojarzy mi się ten utwór za bardzo z tamtymi czasami - niby kojarzę to rampampampam, ale że wtedy raczej bojkotowałem radiowe hiciory, to ten kawałek gdzieś tam zlał sie z ówczesną zetkową mielizną. Niby to jest chwytliwe, ale to jest ten typ chwytliwości, który wrzyna ci się w głowe w tak mocno, ze zaczyna ci robić borowanie ósemek - ale od strony skroni. No nie podoba mi się to, te cytaty z Marley'a też jakieś takie wstawione z dupy mi się wydają, weźcie mi to w ogóle i dajcie spokój. xD

Generalnie to ten - mocno LETNIA kolejka, i brzmieniowo i - niestety - jakościowo. Dwa niezłe kawałki, 2 średnio-solidne i dwa słabe - bywało lepiej niestety. Zobaczymy, może propozycja murzyna i propozycja hiena obronią sie z czasem, może stott urośnie, ale do reszty wracać sam z siebie nie zamierzam.
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 28 lip 2022 22:54

shodan pisze:
28 lip 2022 19:52
Ale już jestem w domu i nadrabiam.
Chyba DM lol
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 28 lip 2022 23:01

haha ten jak stalkuje
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 28 lip 2022 23:17

haha haha
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 28 lip 2022 23:19

Jak mnie sprawdza. :8
Nadrabiam zaległości znaczy piszę recki. Nasłuchałem się już wczoraj wieczorem, bo przed podróżą samochodem picie berbeluchy jest już raczej niewskazane.

Marengo - Puente de Esperanza

Utwór ma jak dla mnie swoje plusy, ale i minusy. Choć tych pierwszych jest więcej. Na tyle więcej, że piosenka podoba mi się. Ma bardzo dobre brzmienie, fajnie chodzi bas i bębny plus wszystkie inne przeszkadzajki. Dobry rytm, dobra melodia. Pierwsza głos daje w utworze kobitka, więc już się cieszyłem. Niestety zaraz potem wchodzi jednak męski wokal. Ale nie mówię, że mi się nie podoba. Jest spoko, a w duecie z partnerką jest jeszcze lepiej.
Wspomniałem na początku o minusach. A te są dwa.
Pierwsze to język. Jakoś nie lubię latynoskich zaśpiewów. Nie przeszkadza mi francuski, włoski czy nawet japoński, ale śpiewających Latynosów zazwyczaj nie znoszę. No ale utwór jest na tyle sympatyczny, że pal licho i to.
Drugim minusem jest to, że stripped nieco spóźnił się z tą wrzutką i nie miałem możliwości posłuchać jej w takich okolicznościach jak Hien. No ale w sumie widok z mojego balkonu (piękne korony brzóz i obłoczki na błękitnym popołudniowym niebie) też stworzył niezły klimat. :D
Podsumowując utwór fajny, przyjemny, choć jednocześnie nie zniewalający. Jak Hien znowu sprawi nam na koniec prezent w postaci plików flac, to będę miał Marengo na dysku. Jak nie, to sam szukał nie będę.

Milli Vanilli – Girl You Know It’s True

Hien pisał, że stripped był cwany robiąc wrzutkę. Ja powiem, że to Hien jest cwany, bo wrzuca znowu utwór, którego nie da się zrąbać. Przynajmniej mnie. Bo MV to zespół, który znam od ponad trzech dekad i który w latach mojej młodości był bardzo popularny w moich szkolnych kręgach. Gdy to leci, to od razu znowu myślami jestem w czasach technikum i słyszę, jak puszczają to na przerwach w radiowęźle. Od razu widzę twarz mojego kolegi z klasy, który był wielkim fanem MV. Sam miałem ich kasetę, którą ostro słuchałem. I lubię Girl You Know It’s True do dziś. Na tyle, że sam brałem to pod uwagę. Ostatecznie utwór w tej 25-ce się nie znalazł, ale całkiem możliwe, że w następnej już by się ukazał w moich propozycjach.
Girl You Know It’s True ma świetną linię melodyczną, fajnie brzmi i zawsze jarały mnie wokale. Gdy się dowiedziałem o całej aferze dotyczącej wiadomo czego, to jakoś wcale nie byłem zaszokowany, bo nigdy ci kolesie typu Rob i Fab nie pasowali mi do tych wokali. Nawet się ucieszyłem, że jednak to wcale oni nie śpiewali, bo prawdę mówiąc wkurzali mnie samą swoją powierzchownością. A najbardziej te ich pląsy w teledyskach. No u Michaela Jacksona to oni raczej się tańczyć nie uczyli. A w tych rajtuzkach i marynarkach, z których zapomnieli wyjąć wieszaków wyglądali po prostu komicznie.
No ale odbiegam od tematu, bo my tu oceniamy nie wygląd, a samą muzykę, a ta jest jak najbardziej bardzo dobra. Nawet po tylu latach.

Blur - Song 2

Ten utwór, podobnie jak wrzutka Golasa też ma plusy i minusy, tylko w odwrotnych proporcjach.
Plusy są dwa. Pierwszy to tylko dwie minuty długości utworu. A drugi to skojarzenia z moją ulubioną sportową grą komputerową, czyli Fifą. Reszta to już niestety tylko minusy. Nigdy nie lubiłem takiego typu muzyki, wokalistów drących mordę w ten sposób i tak brzmiących gitar. Po prostu nie lubię takiego grania. Nuda do kwadratu niestety.

Dolly Parton and Kenny Rogers - Islands In The Stream

Czez spędził z nami w tej zabawie niewiele czasu, bo łącznie zaledwie 10 kolejek, ale już dosyć dobrze chyba byłbym w stanie określić jego preferencje muzyczne.
Nie znałem tego utworu, ale muszę przyznać, że im więcej go słucham, tym bardziej mi się podoba.
Wcale nie zdziwił mnie fakt, że to kompozycja Bee Geesów, bo to bardzo w ich stylu. I cieszy mnie, że oni sami tego nie zaśpiewali, tylko oddali dla Dolly i Kennye’go, bo ten duet brzmi tu po prostu wyśmienicie. Zalatuje to troszkę takim country. Nie wiem może dlatego, że śpiewa tu Parton. Ale oczyma wyobraźni widzę mimowolnie znowu jakieś ranczo i kombojów. :D I w sumie coraz bardziej lubię country.
Po prostu bardzo ładna i przyjemna melodia z wkręcającym się w mózg refrenem. Dobrze zaaranżowana i świetnie zaśpiewana. Dobra robota Czezu.

Andy Stott - How It Was

Ajaj Dragon znowu zaczyna tą 25-kę, podobnie jak pierwszą, w nie najlepszym stylu. Pierwsza wrzutka była jeszcze niezła, choć chyba i tak poniżej jego średniej, ale tutaj jest rzekłbym fatalnie. Tylko sam początek da się posłuchać. Jak potem weszły te syntezatorowe zagrywki, to myślałem, że laptop mi się spier*olił. Albo słuchawki. Takiego dziwacznego i irytującego elektronicznego brzmienia to jeszcze chyba nie słyszałem. Musiałem wręcz zmniejszyć siłę głosu o połowę, bo myślałem, że mi mózg eksploduje. Ta przebasowana i przesterowana ściana dźwięków to naprawdę za dużo jak na moje uszy. Że o potwornej monotonii nie wspomnę. Ale były już tutaj utwory niby monotonne, a jednak dobrze brzmiące. O How It Was nie da się tego niestety powiedzieć. I trwa to na dodatek całe 6 minut. Kolejne odsłuchy tylko pogłębiały moją niechęć.
Niedawno w podsumowaniu pierwszej tury zabawy pisałem, że na początku bałem się dragonowych propozycji. I miałem na myśli właśnie takie cuda jak How It Was. Na szczęście taka elektroniczna kakofonia przydarzyła się Dragonowi pierwszy raz.
Mówię Ci kolego Dragonie zawróć z tej drogi. Nie idź tą drogą, bo zaprowadzi Cię ona na manowce.

Rihanna - Man Down

Na początku muszę powiedzieć, że nie lubię reggae. Co innego, gdy jakiś artysta którego lubię, wykonujący na co dzień zupełnie inny typ muzyki zrobi sobie jakiś skok w bok w takim stylu. I na dodatek zrobi to tak dobrze jak Rihanna.
Lubię Rihannę choć zaznaczam, że jakimś wielkim jej fanem też znów nie jestem. Bo znam w całości tylko jedną jej płytę plus parę innych utworów i tyle. Man Down nie znałem i gdy przeczytałem zapowiedź, że to reggae, to czułem zaniepokojenie. Ale to uczucie rozmyło się prawie natychmiast, jak usłyszałem jej fantastyczny wokal, który od zawsze uwielbiam. To „Rampapapam” kupiło mnie natychmiast. Przy okazji mojej wrzutki Rihanny większość narzekała na to, że ona śpiewa nijako. Nie zgadzam się z tym. Dla mnie to jeden z najbardziej charakternych wokali żeńskich.
Utwór jest świetny, aranż świetny, ale największą robotę i tak robi Rihanna. Z inną wokalistką ten utwór nie byłby aż tak dobry.
Super zaskoczenie od Deva. Właśnie takich utworów chciałbym więcej z jego strony. I w tym przypadku nie będę czekał na paczuszkę od Hiena. Sam lecę ściągnąć ten utwór.

Podsumowując kolejka bardziej na plus. Początkowo myślałem, że znowu wygra Hien, potem chciałem przyznać złoto Czezowi, bo jednak jego propozycji nie znałem w przeciwieństwie do Milli Vanilli. W końcu jednak wygrywa dev i reggae od Rihanny.
Za tą trójką stripped.
Niestety na minus tym razem Mintaj i szczególnie Dragon.

Rampapapam rampapapam.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 28 lip 2022 23:28

Jak wrócę z urlopu, to zacznę uzupełniać pliki na mega na bieżąco.

Jeżeli Czez z uwagi na podróże, nie wyrobi się przed weekendem, to jutro już moglibyśmy lecieć w wrzutkami do następnej kolejki, a Czesław nadrobi.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 29 lip 2022 00:10

Ale że się tylko Dev się pozna na Stotcie
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 29 lip 2022 00:15

Za rok Ci napisze, że nigdy tego nie lubił
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Czez
Posty: 9728
Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
Ulubiony utwór: Cala masa
Lokalizacja: Glasgow

Post 29 lip 2022 07:53

Hejka, ja robie pauze do poniedzialku. No nie mam szans.
Enjoy The Silence
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 29 lip 2022 08:14

Znakiem tego lećmy dalej z numerami a Czezu nadgoni po weekendzie :)

To ja jeszcze słowem podsumowania napiszę że przyjemnie zaskoczony jestem odbiorem mojej wrzutki, nie spodziewałem się, chyba zwłaszcza po mentosie który niedawno stwierdził że jak ja coś wygrzebię to zębami idzie zgrzytać :D cudowny rocznik '87 powróci w kolejnych odcinkach ale rozrzedzę ten temat jednocześnie utrzymując wakacyjny klimat 😎

Roy Ayers Ubiquity - Everybody Loves The Sunshine
(1976)

Roy Ayers proszę Państwa po raz pierwszy (myślę że ten jegomość przewinie się tu jeszcze nieraz, na pierwszy ogień idzie on w zestawie ze swym ansamblem Ubiquity założonym w latach 70.), jedna z postaci która swego czasu zdobiła mój avatar na tym forum (nawet będę miał okazję i tamtą konkretną fotkę jego Wam odświeżyć), wibrafonista, kompozytor tworzący muzykę jazz, funk i soul (a czasem i wszystko to na raz, był jedną z wiodących postaci sceny jazz fusion). Tyle wiem, nie będę udawał że jestem mega fanem i znam dyskografię na wylot, znam jej bardzo malutki tak naprawdę a jednocześnie to co znam wystarcza by gościł w mojej bestce niejeden raz.

Utwór "Everybody Loves The Sunshine" to jeden z najbardziej znanych w dyskografii Ubiquity jak i samego Ayersa w ogóle. Zanim poznałem ten utwór słyszałem przynajmniej dwukrotnie sample z tego utworu w różnych hip hopowych kawałkach (swoją drogą sample na tyle różne od siebie że gdy usłyszałem oryginał byłem zaskoczony że oba brzmienia pochodzą z tego samego utworu, jeden z nich to charakterystyczny lekko brzmiący riff na pianinie przewijający się przez większość numeru a drugi to pochodzący z późniejszej części utworu syntezator przełamujący ten słoneczny wydźwięk utworu). Prawdopodobnie (nie mam pewności) oryginał a raczej po prostu ten utwór poznałem dzięki jego obecności w GTA Vice City Stories wydanym na konsole PSP w 2006 roku - uprzedzając ewentualne pytania dodam że kompa z netem miałem w domu dopiero ok 2009 roku bodajże, stąd wcześniej tylko telewizja i te gry (bądź ich same soundtracki) stanowiły główne źródła inspiracji dla mojego gustu muzycznego. Możliwe że soundtrack do GTA VCS nadrabiałem buszując po necie u brata na wakacjach w Londynie, w każdym razie mam bardzo wyraźne wspomnienie związane z tym numerem.

Latem 2008 roku byłem w Londynie po raz drugi w życiu, wolny czas spędzałem w dużej mierze właśnie pochłaniając muzykę z neta (nadrabiałem braki z domu) i przesiadując na popularnym wowczas jeszcze komunikatorze GG. Wyjeżdżając z rodzinnego miasta musiałem na dwa miechy pożegnać się z moją kumpelą którą rok wcześniej poznałem, co zabawne - będąc właśnie w Londynie. Choć mieszkaliśmy w tym samym bloku, jesteśmy w podobnym wieku a nasi starsi bracia są kumplami od wielu lat nigdy jakoś nasze drogi się nie skrzyżowały i na dobrą sprawę znaliśmy się jedynie z widzenia. Kiedy jednak byłem latem '07 w UK tak się złożyło że ona również tam była, z braku znajomych twarzy w moim wieku pojechałem ją odwiedzić i tak oto zaczęła się nasza znajomość dopiero 1600 km od rodzinnego miasta xD ona wkrótce potem wróciła do domu, ja niewiele później ale nawiązaliśmy kontakt w naszym mieście i zaprzyjaźniliśmy się. Szybko okazało się że mamy dość dużo wspólnego jeśli chodzi o muzyczne gusta i nie tylko, ale te muzyczne fascynacje zawsze jakoś pomagały utrzymać tę znajomość przez lata. Przy okazji nawiążę do mojej pierwszej wrzutki - bo pamiętam wyraźnie dzień (w przerwie między Bożym Narodzeniem a Sylwestrem) w którym odwiedziłem ją, leżała przeziębiona pod kocem a ja odpaliłem kompakt z hip hopem od brata i włączyłem jej Electric Relaxation i momentalnie się zainteresowała. Pamiętam też że właśnie tamtego konkretnego dnia chyba po raz pierwszy pomyślałem sobie że coś do niej czuję, postanowiłem jednak zbytnio nie rozkminiać nad tym żeby nie komplikować sobie tamtej relacji. Piszę to bo jest to istotne z punktu widzenia chronologii całej historii.

Wracamy zatem do roku 2008, jest lato, siedzę u brata i klikam sobie na GG z moją inną przyjaciółką (tą samą która jest dziś moją żoną, niezbadane są wyroki losu). W trakcie tej rozmowy poruszyliśmy temat mojej kumpeli z osiedla i wtedy moja rozmówczyni zwróciła mi wprost uwagę że to widać że jestem zakochany. I wówczas to wystarczyło, w tamtym momencie wszystkie mechanizmy obronne w jakie się dotychczas zbroiłem puściły i dopiero wtedy tak naprawdę przyznałem się przed sobą do tego uczucia jakim ono było naprawdę. I w tamtym momencie odpaliłem Everybody Loves The Sunshine (które jakoś musiałem niedawno odkryć chyba akurat) i ten numer stał się soundtrackiem do mojego pierwszego poważnego w życiu zakochania. Ciepło tego numeru rozlało się po mnie jak ciepło z mojego serducha i poczułem wielkie uczucie ulgi.

Na tym cliffhangerze (może nieco słabym bo w sumie sequele tej telenoweli pt. "Zakochany Murzyn" już znacie tylko z innymi postaciami już) się zatrzymam, niech zatem ta wrzutka będzie zarówno wakacyjnym soundtrackiem dla Was jak i teaserem kolejnego lovestory Murzyna które wjedzie tu później z kolejnymi odcinkami, ale to może jak już nadejdzie jesień czy jakoś.

https://youtu.be/SSBWiFGzsyU
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 29 lip 2022 09:08

To ja dla odmiany, totalnie spodziewałem się prejzu dla Milli Vanilli, bo to jest, kaman, Milli Vanilli. Recenzji Deva nie biorę pod uwagę, bo sam już nie wie co pisze. Wykazaliście się rigczem, oczywistym, ale przynajmniej nikt się tutaj (poza jedną osobą) nie zbłaźnił. Ogólnie to fajna kolejka była, wszystko mi w mniejszym lub większym stopniu podeszło pod wakacje, więc szanuję Panowie. Nawet Shodana CIAO i TALENT, chodziło mi po głowie kilka dni, więc można odtrąbić sukces. No, ale nie ociągajmy się tylko lećmy z muzyką.

Marvin Gaye - Sexual Healing

BAAAAABYYYYY. Proszę państwa, wjeżdża kolejny z króli. Król soulu i r’n’b – Marvin Gaye. Wokalista wybitny, a także niesamowity człowiek, którego życie było usłane problemami z alkoholem i narkotykami, depresją oraz kłopotami sercowymi. Był to facet pełen pasji i niezliczonych talentów. Zmarł tragicznie, zastrzelony przez własnego ojca. Nie pamiętam kiedy pierwszy raz zetknąłem się z jego twórczością, ale na ślepo strzelam, że pewnie to było „Let’s Get It On” użyte w jakimś filmie, czy reklamie, czy coś. Znacie ten numer, nawet jeśli nie kojarzycie tytułu. „Sexual Healing” to była końcówka kariery Gaye’a. Facet był w dole, a jego gwiazda kompletnie przygasła. Miał tyle długów, że musiał uciekać do Europy, bo zalegał z podatkami. W mieszkaniu swojego przyjaciela w Belgii, kopnął narkotyki i wrócił do życia, czego efektem była jego ostatnia płyta „Midnight Love”. Pochodzące z niej „Sexual Healing” stało się największym hitem Gaye’a. To był wielki come back, którym Marvin cieszył się niestety tylko półtora roku.
Ten album, a zwłaszcza ten utwór, to było wejście muzyka na nieznane dotąd terytorium. Przyzwyczajony do grania z jazzowym składem, Gaye nagrywał ostatni album w towarzystwie automatu perkusyjnego, flirtując między innymi z reggae. Płyta powstawała dosłownie w domu.

Jest w tym kawałku coś takiego, czego nie potrafię opisać xD Taki luz, swag, energia, ta inspirująca i motywująca melodia. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że wszystkim laskom miękły nogi i kisiel leciał z gaci, a każdy facet ruszał w tany, będąc w trybie zadaniowym xD

Kawałek opisuje proste życiowe mechanizmy, w zasadzie jest o tym, że mimo problemów z jakimi się borykamy na co dzień, życie jest w istocie proste. Dla mnie, jest to utwór z tego cyklu co „Sunshine Reggae”, czy „Girl You Know It’s True”, czyli cyklu wakacyjnego, luźnego, słonecznego, do słuchania w rozpiętej, hawajskiej koszuli. Jednocześnie, chcę zaznaczyć, że to nie oznacza traktowania przeze mnie tych utworów w sposób pobieżny i lekceważący. To nie jest tylko vibe, doceniam w „Sexual Healing” doskonałą muzykę, tekst i fenomenalny wokal Gaye’a, z którego zresztą ten wykonawca słynął. To nie jest przypadek i zbieg okoliczności, że to był wielki przebój i do tej pory przemawia do ludzi, nawet samym brzmieniem, czy melodią. Za tym stoi wielki talent (i ciało, hehe).

https://www.youtube.com/watch?v=9LxPoJ4QoSk
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 29 lip 2022 09:47

Trochę totalnie beka bo przypadkowo Hien wrzucił numer z Vice City Stories i to z TEJ SAMEJ stacji radiowej co moja wrzutka Ayersa czyli Vice City For Lovers xD
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 29 lip 2022 11:03

Narzuciliśmy z Murzynem wysoki poziom, liczę że reszta sprosta xd
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 29 lip 2022 11:17

No chłopcy, wyskakiwać z ulubionych numerów z GTA xD
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 29 lip 2022 11:48

3. Fiction Factory - Time Is Right (rok wydania 1985, rok pierwszego odsłuchu 2006)

https://youtu.be/I6zQc4UmmuM

Nie wracam do GTA (jak chciałby tego Mudżaj), ale wracam do ejtisów. Ale takich mocno nieoczywistych - bowiem prawdopodobieństwo, że ktoś z Was zna ten kawałek oscyluje gdzieś w granicach błędu statystycznego. Najsamprzód słowo o zespole: Fiction Factory swego czasu było bardzo znane. Właściwie u fanów Tamtej Słynnej Dekady<TM> znane jest wciąż, ale TYLKO z jednego numeru, którym jest (oczywiście) Feels Like Heaven. Tutaj z kolei nie ma szans, żebyście kiedyś tego numeru nie słyszeli. Do dziś idzie go czasem wyczaić w jakiejś stacji radiowej, nawet, jeśli to Jedynka albo Vox z pasmem hity wszechczasów czy też inne tego typu gówno. FF to grupa, która nie miała za bardzo szczęścia, i nazywanie ich one hit wonderem jest jak najbardziej zasadne. Powstali jako grupa grająca ska i oi! punk (polecam poczytać zwłaszcza o tym ostatnim gatunku), ale grali na tyle ciekawie, że wytwórnia, z którą coś tam mieli podpisanego poprosiła, by zmontowali skład do grania koncertów z prawdziwego zdarzenia. Zrzucili nacjolskie szaty i zaczęli cisnąć zabarwiony nową falą pop (warto dodać, że w tamtym czasie dołączył do nich perkusista Simple Minds, Mike Ogletree; Ogletree nagrał z SM tylko jeden album, ale i tak uważano go za pełnoprawnego członka zespołu). Efektem był debiut z w/w singlem-hitem, tyle że poza singlem-hitem nic innego hitem nie było. Album sprzedał się słabo, po premierze i krótkiej trasie, na której supportowali OMD, większość składu odeszła i zostało tylko 2 kolesi, w tym wokalista Kevin Patterson (jak obejrzycie wideo do Feels Like Heaven zobaczycie, że koleś faktycznie mógłby być członkiem Britain First). Tych 2 kolesi zebrało kilku sesyjnych kolesi i nagrali jeszcze jedną płytę, która... jest gorsza od tej pierwszej, żaden z singli ją promujących nie byłem choćby minor hitem, a najlepszy kawałek - który Wam zapodaję, moi PT Forumowicze - na singla nawet nie był typowany. Dość powiedzieć, że po premierze albumu zespół rozpadł się na amen a Patterson zaczął pracować jako informatyk (ale po 2 płytach i trasie po Europie mógłby nawet usłyszeć na OFF Piotrkowska, że chyba pracuje w IT). Reunion był jeden na jeden koncert lata temu, ewidentnie kolesie nie są już zainteresowani graniem. No trudno.

Numer ten poznałem dokładnie wiosną 2006 przez wspominane tu kilkakrotnie przy okazji innych moich wrzutek forum80s.pl. Byłem tam średnio aktywnym użytkownikiem w zakresie komentowania czegokolwiek, za to każdy link do YouSendIt traktowałem jak Świętego Graala, bo zawsze zwiastował porcję dobrej muzy z Tamtej Słynnej Dekady<TM> (nawet, jeśli zawsze były to pojedyncze numery). Poznałem tak od cholery wykonawców, bądź też mniej znane i nieoczywiste właśnie kawałki znanych wykonawców. Time Is Right należy do tej drugiej grupy (choć w przypadku tego wykonawcy ciężko mówić o jakimś wielkim znaniu; nawiasem mówiąc, do pierwszej MÓGŁBY należeć Falco, który miał tam swój bardzo duży temat, ale gdzieś przeczytałem, że typ gra italo disco i ani razu do tego wątku nie zajrzałem xD w efekcie Der Kommissar pierwszy raz wyleciał z moich głośników 12 lat później) i od samego początku ekstremalnie mi się podobał. Oczywiście, wprawne ucho od razu się zorientuje, że to ejtisy (produkcja jest zbyt obvious), ale poza tym to jest naprawdę fajny pop, dobry bicik, fajnie współgrający z bębnami bas, prosty acz chwytliwy refren (ejtisowy jest też oczywiście falsecik Pattersona), fajny bridż (forrester), no generalnie obiektywnie nie ma się jak przypieprzyć, chyba, że ktoś ma po prostu alergię na taką muzykę. Do utworu tegoż mam dość osobisty stosunek, towarzyszył mi niemal cały rok 2006, ale pamiętam, że kiedy znalazłem w końcu na Soulseeku cały album byłem mocno rozczarowany ogarniając, że pozostałe tracki nie trzymają tego poziomu. A ten numer moim zdaniem go wyznacza - jest mocno dreamowy; gdyby wprowadzić minimalne zmiany w produkcji i nie wiedziałbym, że to kolesie od Feels Like Heaven byłbym skłonny uwierzyć, że to ktoś z 4AD tamtych czasów. To jest fajny numer. Otworzył mnie na nieoczywiste rzeczy nieoczywistych wykonawców i błyskawicznie wylądował na mojej superplayliście roku 2006 (co miało wtedy kolosalne znaczenie, miałem 6 GB Zena Micro a muzy tyle, że musiałem robić ostre selekcje; nadmienię tylko, że w tej chwili na moim telefonie jest prawie 250 GB muzy xD), nie schodząc z niej bardzo długo. Wracam co wiosnę i co lato właściwie, i teraz się z Wami, PT Forumowicze, nim dzielę. Posłuchajcie i wpadnijcie w delikatną nostalgię, bądź też inne niesprecyzowane uczucie powiązane z wakacjami. Murzyn i Hienałke wprowadzają Was w funky swag, ja przypominam, że memento mori i w ogóle. Czyli DAVE at his finest.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 29 lip 2022 12:10

Ja tylko dwie rzeczy napiszę, że 1) wbrew pozorom, ja nie poznałem Marvina przez GTA xD i 2) poziom kolejki jest gruby póki co.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 29 lip 2022 13:02

Jeszcze słowo na temat 2 kolejki. Odbiór utworu Ciało i talent był właściwie bliski tego, jakiego się spodziewałem. Choć nie sądziłem, że prawie wszyscy tu są tak uczuleni na akordeon. No i w sumie trudno oczekiwać pochwał od kogoś, kto nie lubi akordeonu, wszak w utworze Ciało i talent instrument ten odgrywa wiodącą rolę.
W kwestii wyjaśnienia – ja też nie łykam wszystkiego, co jest wygrywane na tym instrumencie. Nie lubię wcale muzyki akordeonowej zbytnio. Jak kiedyś nastała u nas moda na tego gościa, którego nazwiska nie pamiętam, a który grając na akordeonie wygrał jakiś program muzyczny, to wcale nie byłem jego muzyką zainteresowany. Za to lubię, jak ten instrument jest czasami w fajny sposób wykorzystywany w muzyce rozrywkowej. Gdy jest tylko jednym z wielu brzmień, dodatkiem.
Tak więc pijany Cygan z harmonią też by u mnie nie przeszedł. ;)

No dobra, nie udało się dwukrotnie, to czas poratować się… śpiewającą kobitką. I to nie byle jaką. :D

Ariana Grande - Leave Me Lonely

Ariana Grande to jedna z tych artystek, którymi przez lata wzgardzałem, jednocześnie nie znając w ogóle ich muzyki. Zawsze myślałem, że to muzyka tylko dla nastolatek. Ale często rzeczywistość okazuje się zupełnie inna. Nie powiem, że jestem jakimś wielkim fanem Ariany, bo nie wszystko od niej mi pasuje, ale jednak ma sporo fajnych utworów. Jest w czym wybierać, a Leave Me Lonely to obok Dangerous Woman mój wielki faworyt.
Ariana Grande imponuje nie tylko nietuzinkową urodą, ale też naprawdę potężnym i charakterystycznym głosem. Należę do wielkich fanów jej wokalu. Sposób śpiewania Ariany bardzo mi odpowiada i w proponowanym utworze w pełni pokazuje swój ogromny potencjał.
Utwór Leave Me Lonely pochodzi z mojej ulubionej płyty „Dangerous Woman” z 2016r. i gościnnie występuje w nim inna znana wokalistka R&B o nietuzinkowym głosie - Macy Gray. Utwór nie był żadnym singlem, więc jeżeli ktoś nie słyszał płyty, to mało prawdopodobne, że to zna. Ale często bywa, że właśnie te mniej znane piosenki mają największą moc.
Leave Me Lonely to naprawdę ładna i ciekawa kompozycja. Ariana i Macy to prawdę mówiąc wokalistki z kompletnie innych planet, ale może właśnie dlatego śpiewając naprzemiennie przy akompaniamencie chórków brzmią tak interesująco. Warstwa brzmieniowa jak zwykle w przypadku Grande również prezentuje wysoki poziom.

https://www.youtube.com/watch?v=-kYVljnA6rI
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 29 lip 2022 18:38

Czez spokojnie hamuje tempo, ja tutaj też się jutro zamelduję.

Nawet jak Dev po czasie też to zyebie to i tak jest dowód, że kiedyś mu to podpasowało xd Bardzo szanuję.
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 30 lip 2022 21:36

Jutro prawie mija. :D