Sto przysiadów wystarczy.mintaj pisze:15 cze 2022 00:10Zróbmy coś takiego, że jak ktoś następnym razem będzie zwlekał tak długo, że aż przejdziemy do następnej płyty to za karę np. będzie musiał napisać recenzje całej dyskografii danego artysty. Już szykuję Zappę na tę okoliczność 8)
Best of Forum (Edycja albumowa)
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Re:
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Piękne dzięki Melczet, fajnie jednak jest posłuchać jak taką muzykę odbierają osoby z zupełnie odmiennym gustem muzycznym, mimo wszystko coś z tego wyłowiłeś i rzuciłeś zawsze jakieś ciekawe, świeże uwagi. Doceniam bo chociaż nie mam już takiego poczucia że komuś życie uprzykrzam moimi wrzutkami. Czyli w temacie GS pozostaje tylko dev, ciekawe kto kogo pierwszy zrecenzuje, do recki POTF usiądę jutro raczej.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Ktoś był zaskoczony?devotional pisze:14 cze 2022 14:23Jutro z samego rana dostaniecie tutaj ciepłe bułeczki, niektórzy mogą być zaskoczeni nawet ^^
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Dev jest jak typ, który pożycza od ciebie stówe, przez miesiąc obiecuje, ze już jutro odda, i to z odsetkami, po czym przestaje odbierać telefon i po pół roku daje ci dwie wymięte dyszki xddevotional pisze:14 cze 2022 14:23Dopchnę dopchnę, kolanem dupą małym palcem u dużej stopy ale dopchnę. Jutro z samego rana dostaniecie tutaj ciepłe bułeczki, niektórzy mogą być zaskoczeni nawet ^^ niestety opóźniło się przez nagły bałagan w robocie i pewien występ, do którego muszę się intensywnie szykować.
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Albo w ogóle nie oddaje i liczy, że zapomnisz.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
No i jestem przed Musiałem, czy ktoś jest zdziwiony.... chyba nie.
Poets Of The Fall - Signs Of Life
Dev zafundował nam mocny flashback z początku millenium tym albumem, bo choć poza Hienem pewnie nikt z nas może tu o Poets of the Fall nie słyszał, tak chyba większość kojarzy tu Nickelback, zespół którego echa czuć na tym albumie jak i ogólnie całej post-grunge'owej łatki. Nie znam się ale się wypowiem, jak dla mnie post-grunge to taki grunge przemielony przez wielkie wytwórnie i pozbawiony całego angstu i narkotyków xD Trzymamy się wypracowanej formuły spokojnych zwrotek i głośnych refrenów, dorzucimy więcej akustycznej gitarki, jakieś smyczki miejscami a może i być balladka na pianinko dla odmiany żeby w zależności od potrzeb sprzedawać to albo jako alt rock albo jako pop rock. Przyznaję że kiedy pierwszy raz rzuciłem uchem na pierwsze dwa numery z płyty przed paroma tygodniami nastawiłem się na lekki, przyjemny seans z tą płytą, z czasem jednak okazało się że mechanizmy obronne mojego organizmu przed radiową papką są jednak silniejsze. Ale przejdźmy do konkretów...
Album otwiera przebojowy singiel Lift i w tym miejscu już trochę zaczyna się bolączka tej płyty równocześnie bo suma sumarum już na wejściu dostajemy chyba najlepszy numer z płyty (wygodne dla konsumentów którzy znają kapelę z tego przeboju i po to odpalają album by od razu go usłyszeć). Teoretycznie zachęcający początek, w praktyce jednak nieodpowiednie rozmieszczenie akcentów na albumie (charakterystyczne dla tego typu "produktów" pod radio) może sprawić że ktoś z czasem będzie wyłączał płytę po 2-3 kawałkach. Lift trzyma się wspomnianej przeze mnie formuły, najlepiej brzmi w porywającym refrenie, dodać należy że wokalista ma barwę głosu dobraną na wzór dźwięcznych grunge'owych wokali lat 90 (Cornell albo Staley). Po Lift wchodzi kolejny hicik czyli Overboard z grubsza trzymający się szablonu (dla feelsów dodajemy miejscami skrecze i mamy 00s pełną parą). Numer dotrzymuje poziomu otwieraczowi albumu, potem mamy balladę czyli wspomniane przez deva Late Goodbye. Mamy więc akustyczną gitarę i smyki, wokale ładnie brzmią w refrenie. W sumie chyba nawet milej ten numer wspominam niż dwa poprzednie, jest mega filmowy więc zastosowanie go w grze mnie nie dziwi, mam trochę skojarzenia z Goo Goo Dolls. Na odmulenie po nim wchodzi Don't Mess With Me ale nie podoba mi się, brzmi cringe'owo dla mnie. Później od połowy albumu poziom jakby się zaniża i płyta popada w nijakość. Mamy kilka kolejnych radio friendly pop rockowych songów które specjalnie się nie wyróżniają. Kiedy już raz jeden trafiam na utwór w którym podoba mi się brzmienie zwrotek - jak w Everything Fades - to rzecz jasna pada on ofiarą przymusowego rockowego napieprzania w refrenie. Szkoda, ta melodia była dość specyficzna i dla moich uszu mogła tak cichutko transowo plumkać przez cały utwór, właściwie mógłby nie mieć on refrenu. Miętus tak narzeka na depeszowe Somebody, widać nie słyszał jak dotąd czegoś tak żenującego jak Someone Special...
Okropnie lukrowa ballada, przesłodziłem się. Na koniec podobnie jak shodan muszę wyróżnić jeszcze Sleep, ale to chyba jedynie za sprawą wykorzystania fortepianu który pozwala odpocząć od tej wymęczonej mieszanki ostrych i ckliwych gitar na tej płycie.
Niestety srogo zawiodła mnie ta płyta i ja również uważam że to najsłabsza wrzutka deva od początku gry i jedna z najgorszych jakie tu usłyszałem. 12 skrojonych pod radio kawałków, często brzmiących jak klony samych siebie nawzajem. Jak dla mnie bardzo płytka rzecz która totalnie po mnie spływa. Te pierwsze 3 numery jeszcze się bronią jako tako - najlepiej właśnie wciśnięte do filmu albo gry, tak przy okazji mógłbym posłuchać i nie przełączać ale sam po to nie sięgnę raczej.
Cytując klasyka po raz enty...
https://youtube.com/clip/Ugkxx_yiFWizcq ... uq6_BK07KF
P.S.
Album nazywa się Signs of Life ale ze smutkiem śladów życia na niej nie znalazłem
Poets Of The Fall - Signs Of Life
Dev zafundował nam mocny flashback z początku millenium tym albumem, bo choć poza Hienem pewnie nikt z nas może tu o Poets of the Fall nie słyszał, tak chyba większość kojarzy tu Nickelback, zespół którego echa czuć na tym albumie jak i ogólnie całej post-grunge'owej łatki. Nie znam się ale się wypowiem, jak dla mnie post-grunge to taki grunge przemielony przez wielkie wytwórnie i pozbawiony całego angstu i narkotyków xD Trzymamy się wypracowanej formuły spokojnych zwrotek i głośnych refrenów, dorzucimy więcej akustycznej gitarki, jakieś smyczki miejscami a może i być balladka na pianinko dla odmiany żeby w zależności od potrzeb sprzedawać to albo jako alt rock albo jako pop rock. Przyznaję że kiedy pierwszy raz rzuciłem uchem na pierwsze dwa numery z płyty przed paroma tygodniami nastawiłem się na lekki, przyjemny seans z tą płytą, z czasem jednak okazało się że mechanizmy obronne mojego organizmu przed radiową papką są jednak silniejsze. Ale przejdźmy do konkretów...
Album otwiera przebojowy singiel Lift i w tym miejscu już trochę zaczyna się bolączka tej płyty równocześnie bo suma sumarum już na wejściu dostajemy chyba najlepszy numer z płyty (wygodne dla konsumentów którzy znają kapelę z tego przeboju i po to odpalają album by od razu go usłyszeć). Teoretycznie zachęcający początek, w praktyce jednak nieodpowiednie rozmieszczenie akcentów na albumie (charakterystyczne dla tego typu "produktów" pod radio) może sprawić że ktoś z czasem będzie wyłączał płytę po 2-3 kawałkach. Lift trzyma się wspomnianej przeze mnie formuły, najlepiej brzmi w porywającym refrenie, dodać należy że wokalista ma barwę głosu dobraną na wzór dźwięcznych grunge'owych wokali lat 90 (Cornell albo Staley). Po Lift wchodzi kolejny hicik czyli Overboard z grubsza trzymający się szablonu (dla feelsów dodajemy miejscami skrecze i mamy 00s pełną parą). Numer dotrzymuje poziomu otwieraczowi albumu, potem mamy balladę czyli wspomniane przez deva Late Goodbye. Mamy więc akustyczną gitarę i smyki, wokale ładnie brzmią w refrenie. W sumie chyba nawet milej ten numer wspominam niż dwa poprzednie, jest mega filmowy więc zastosowanie go w grze mnie nie dziwi, mam trochę skojarzenia z Goo Goo Dolls. Na odmulenie po nim wchodzi Don't Mess With Me ale nie podoba mi się, brzmi cringe'owo dla mnie. Później od połowy albumu poziom jakby się zaniża i płyta popada w nijakość. Mamy kilka kolejnych radio friendly pop rockowych songów które specjalnie się nie wyróżniają. Kiedy już raz jeden trafiam na utwór w którym podoba mi się brzmienie zwrotek - jak w Everything Fades - to rzecz jasna pada on ofiarą przymusowego rockowego napieprzania w refrenie. Szkoda, ta melodia była dość specyficzna i dla moich uszu mogła tak cichutko transowo plumkać przez cały utwór, właściwie mógłby nie mieć on refrenu. Miętus tak narzeka na depeszowe Somebody, widać nie słyszał jak dotąd czegoś tak żenującego jak Someone Special...
Niestety srogo zawiodła mnie ta płyta i ja również uważam że to najsłabsza wrzutka deva od początku gry i jedna z najgorszych jakie tu usłyszałem. 12 skrojonych pod radio kawałków, często brzmiących jak klony samych siebie nawzajem. Jak dla mnie bardzo płytka rzecz która totalnie po mnie spływa. Te pierwsze 3 numery jeszcze się bronią jako tako - najlepiej właśnie wciśnięte do filmu albo gry, tak przy okazji mógłbym posłuchać i nie przełączać ale sam po to nie sięgnę raczej.
Cytując klasyka po raz enty...
https://youtube.com/clip/Ugkxx_yiFWizcq ... uq6_BK07KF
P.S.
Album nazywa się Signs of Life ale ze smutkiem śladów życia na niej nie znalazłem
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
To tylko Melki został?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Nie no, ja jeszcze. Nie napiszę, że NA PEWNO dzisiaj wrzucę, bo widać ile warte są takie deklaracje, ale myślę, że jeszcze jeden odsłuch mi styknie do tego
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Po raz pierwszy ktoś w tej zabawie wrzucił playlistę z radia
. Będzie ogień
.
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Przecież shodan już wrzucał płyty PSB
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Ale o co Wam obu chodzi?
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Czego znowu nie rozumiesz Shodan xDDD Naprawdę nikt tu nie gada zagadkami.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Widocznie jesteś dużo inteligentniejszy po prostu.
Wybacz, ale nie wiem o jaką playlistę z radia chodzi Melkiemu.
Wybacz, ale nie wiem o jaką playlistę z radia chodzi Melkiemu.
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Chodzi o to, że na tej płycie są same radiowe przeboje. Chyba, że Melczet miał na myśli coś jeszcze innego, ale wtedy w takim razie to ja wyjdę na głupka xd
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Wystarczy, że zapytasz Hiena. On zna odpowiedzi na każdą zagadkę.
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Dezerter - Spytaj Hiena
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
O to, że każdy kawałek z tej płyty jest jak z playlisty Antyradia
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Nie znam Antyradia, więc dlatego nie potrafiłem rozwikłać tej zawiłej zagadki.
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Antyradio to tylko przykład, żadna zawiłość. Kończcie już tych Poetów lepiej, tak jakby było o czym pisać wgl
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Poets Of The Fall - Signs Of Life
Zespołu wcześniej nie znałem, ale czuć w jego nagraniach echa wykonawców, których piosenki grane są przez stacje radiowe w rodzaju Antyradia. W gruncie rzeczy, jak już przyzwyczaiłem mózg do tej myśli, to później nie było już dla mnie zaskoczeń na tej płycie. Nie ukrywam, że nie przepadam za tego rodzaju rockiem (właśnie, w którym miejscu przebiega granica między rockiem a popem? Bo dla mnie jest ona bardzo nieostra. Jeśli w ogóle wywodzić termin "pop" od słowa "popularny", to w zasadzie większość znanych grup rockowych jest/była też zespołami muzyki pop). Mało to dla mnie estetyczne (w którymś momencie zainteresowałem się progiem/jakimś space rockiem/innym, wzbogaconym w dodatkowe elementy rockiem dlatego właśnie, że jest znacznie bardziej urozmaicony od typowego rocka, który nie wzbudza we mnie większych emocji. Ale wróćmy do poezji. Właściwie każda z tych piosenek mogłaby być przebojem, bo słyszałem już szereg podobnych przebojów. Tego właściwie można słuchać zawsze i wszędzie, bo jest sobie, nie przekonując do siebie ani nie zrażając.
Dobra, ale ja właściwie niewiele napisałem dotąd o samej muzyce. Mamy tu melodyjne, gitarowe piosenki, gitary są dość hałaśliwe, wokal bardzo spokojny. W refrenach piosenki stają się bardziej krzykliwe, co nie znaczy, że agresywne (przypomina się choćby właśnie Nickelback czy Bon Jovi z płyty Bounce - straszna nuda, również - ale i jakiś grunge, którego w sumie nie znam
). Solówki są krótkie. Overboard w zasadzie idzie w ślad za poprzednikiem, czyli Lift i powtarza ten model piosenki. Late Goodbye jest łagodniejsza, bardziej nastrojowa (te smyki), coś jak Thank You For Loving Me Bon Jovi, a po niej mamy znów ostrzejszy kawałek. Z każdym kolejnym kawałkiem przekonuję się coraz bardziej, że te hałaśliwe gitary nie integrują się z resztą muzyki. W kontekście muzyki nazwa grupy i tytuł przypominają stroszenie piórek i malowanie się przez dziewczyny, żeby wyglądać na starsze. Dalej robi się po prostu nijako.
Dla mnie ewidentna wtopa kolejki i, być może, jedna z najbardziej ewidentnych wtop naszej zabawy - sorry, dev, rozumiem, że są rzeczy ważne, rzecz w tym, że mojej uwagi to nie przyciągnęło zbytnio. Przykro mi z powodu pojazdu, ale wrzuciłeś coś, co się łatwo i szybko zapomina. Kiedyś może i bym się ucieszył, dziś raczej posłucham, pokiwam głową i włączę coś, co pobudza (bardziej) inne emocje.
Zespołu wcześniej nie znałem, ale czuć w jego nagraniach echa wykonawców, których piosenki grane są przez stacje radiowe w rodzaju Antyradia. W gruncie rzeczy, jak już przyzwyczaiłem mózg do tej myśli, to później nie było już dla mnie zaskoczeń na tej płycie. Nie ukrywam, że nie przepadam za tego rodzaju rockiem (właśnie, w którym miejscu przebiega granica między rockiem a popem? Bo dla mnie jest ona bardzo nieostra. Jeśli w ogóle wywodzić termin "pop" od słowa "popularny", to w zasadzie większość znanych grup rockowych jest/była też zespołami muzyki pop). Mało to dla mnie estetyczne (w którymś momencie zainteresowałem się progiem/jakimś space rockiem/innym, wzbogaconym w dodatkowe elementy rockiem dlatego właśnie, że jest znacznie bardziej urozmaicony od typowego rocka, który nie wzbudza we mnie większych emocji. Ale wróćmy do poezji. Właściwie każda z tych piosenek mogłaby być przebojem, bo słyszałem już szereg podobnych przebojów. Tego właściwie można słuchać zawsze i wszędzie, bo jest sobie, nie przekonując do siebie ani nie zrażając.
Dobra, ale ja właściwie niewiele napisałem dotąd o samej muzyce. Mamy tu melodyjne, gitarowe piosenki, gitary są dość hałaśliwe, wokal bardzo spokojny. W refrenach piosenki stają się bardziej krzykliwe, co nie znaczy, że agresywne (przypomina się choćby właśnie Nickelback czy Bon Jovi z płyty Bounce - straszna nuda, również - ale i jakiś grunge, którego w sumie nie znam
Dla mnie ewidentna wtopa kolejki i, być może, jedna z najbardziej ewidentnych wtop naszej zabawy - sorry, dev, rozumiem, że są rzeczy ważne, rzecz w tym, że mojej uwagi to nie przyciągnęło zbytnio. Przykro mi z powodu pojazdu, ale wrzuciłeś coś, co się łatwo i szybko zapomina. Kiedyś może i bym się ucieszył, dziś raczej posłucham, pokiwam głową i włączę coś, co pobudza (bardziej) inne emocje.