DM track by track #1: Speak & Spell
-
Hien
- Posty: 24709
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
-
shodan
- Posty: 18356
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
-
Hien
- Posty: 24709
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Ale zdajesz sobie sprawę, że fundamentem tych zabaw jest eliminacja i coś musi odpaść?shodan pisze:18 sie 2022 11:56Myślałem, że w tych zabawach też się głosuje na poważnie, a nie dla żartów.
Jest naprawdę bardzo małe grono utworów DM, które uważam za chujowe, tak więc ligi i inne zabawy odzwierciedlają bardziej co mi się w danej chwili bardziej podoba, niż nie podoba. Wiele razy już to tłumaczyłem, ale widzę, że nie idzie...
Brzmi jak poważna opinia.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10366
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Otóż to. Pojedyncze rzeczy w ich repertuarze nadają się do dissowania, 3-4 kawałki to jest maksimum. Jak na prawie dwieście utworów to jest świetny, a liga czy jakieś rankingi... milutko jest sobie wszystko uporządkować, ale to nie oznacza (przynajmniej U MNIE i MOIM ZDANIEM), że najlepszy jest najlepszy na świecie, a rzeczy poniżej średniej to poziom Moev. To tak nie działa
Ja swojego zdania wgl nie opieram na ligach tylko na swoim doświadczeniu z tymi kawałkami. Nie jestem w stanie sobie przypomnieć jak głosowałem miesiąc temu
-
Dragon
- Posty: 10366
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Kto miał napisać ten napisał, zatem
Any Second Now (Voices)
Trochę nie rozumiem czemu np. dmwiki traktuje ten numer jako jedno z instrumentalem. Nie są aż tak podobne do siebie, przez brak wokalu (obvious) rozwija się trochę inaczej, lead nie idzie 1:1 w porównaniu z tym, co śpiewa Martin w Voices. Nie żeby było co bronić, ale to dla mnie dostatecznie silne argumenty za tym, by traktować je osobno. Ich związku nie da się nie usłyszeć, ale są wyraźne różnice. To jedyna sytuacja na studyjnych płytach, gdzie Gore śpiewa tekst nieswojego autorstwa, może też dlatego zlewa go ciepłym moczem i nigdy Voices nie dostało nawet sekundy na koncertach. Domyślam się, że też nigdy nie dostał o to pytania, bo kto ostatecznie przejmowałby się czymś w rodzaju zapychacza płyty, ale to przyjemne dwie i pół minuty. Od początku do końca stoi w miejscu, ale to wokalnie miłe urozmaicenie dla gahanowej reszty. Tak, jak już sobie przypominam o istnieniu tego kawałka to właśnie ze względu na wokale, to jeden z lepszych momentów pod tym względem na Speaku.
Any Second Now (Voices)
Trochę nie rozumiem czemu np. dmwiki traktuje ten numer jako jedno z instrumentalem. Nie są aż tak podobne do siebie, przez brak wokalu (obvious) rozwija się trochę inaczej, lead nie idzie 1:1 w porównaniu z tym, co śpiewa Martin w Voices. Nie żeby było co bronić, ale to dla mnie dostatecznie silne argumenty za tym, by traktować je osobno. Ich związku nie da się nie usłyszeć, ale są wyraźne różnice. To jedyna sytuacja na studyjnych płytach, gdzie Gore śpiewa tekst nieswojego autorstwa, może też dlatego zlewa go ciepłym moczem i nigdy Voices nie dostało nawet sekundy na koncertach. Domyślam się, że też nigdy nie dostał o to pytania, bo kto ostatecznie przejmowałby się czymś w rodzaju zapychacza płyty, ale to przyjemne dwie i pół minuty. Od początku do końca stoi w miejscu, ale to wokalnie miłe urozmaicenie dla gahanowej reszty. Tak, jak już sobie przypominam o istnieniu tego kawałka to właśnie ze względu na wokale, to jeden z lepszych momentów pod tym względem na Speaku.
-
shodan
- Posty: 18356
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Any Second Now (Voices)
Pamiętam, że przez całe dekady totalnie zlewałem ten utwór. Dopiero jak zaczęliśmy grać w nasze ligi, to go sobie dla przypomnienia posłuchałem raz, drugi, trzeci i doszedłem do wniosku, że to jednak bardzo fajny utwór. Jego akcje od tamtego czasu wciąż u mnie rosną. Na tyle, że chciałbym, aby wyrwał się wreszcie z 10 ligi, bo na to zasługuje. Podoba mi się ten główny motyw syntezatorowy, który przygrywa od pierwszej do ostatniej sekundy. W ogóle jest tu naprawdę sporo bardzo klimatycznych dźwięków. Zawsze jak słucham ASN to wyobrażam sobie, że stoję w słoneczny dzień pośrodku łąki pełnej kolorowych kwiatów, pośród których latają wesoło chmary pszczółek i bąków. Podobne wyobrażenie mam przy słuchaniu The Great Outdoors. To podobny klimat w sumie do ASN. Nieco dłuższa instrumentalna wersja Any Second Now też jest równie przyjemna.
Podsumowując to nie jest oczywiście utwór z gatunku tych przebojowych, ale raczej takich bardzo klimatycznych i pogodnych miniaturek.
I od pewnego czasu na pewno nie traktuję go już jako zapychacza.
Pamiętam, że przez całe dekady totalnie zlewałem ten utwór. Dopiero jak zaczęliśmy grać w nasze ligi, to go sobie dla przypomnienia posłuchałem raz, drugi, trzeci i doszedłem do wniosku, że to jednak bardzo fajny utwór. Jego akcje od tamtego czasu wciąż u mnie rosną. Na tyle, że chciałbym, aby wyrwał się wreszcie z 10 ligi, bo na to zasługuje. Podoba mi się ten główny motyw syntezatorowy, który przygrywa od pierwszej do ostatniej sekundy. W ogóle jest tu naprawdę sporo bardzo klimatycznych dźwięków. Zawsze jak słucham ASN to wyobrażam sobie, że stoję w słoneczny dzień pośrodku łąki pełnej kolorowych kwiatów, pośród których latają wesoło chmary pszczółek i bąków. Podobne wyobrażenie mam przy słuchaniu The Great Outdoors. To podobny klimat w sumie do ASN. Nieco dłuższa instrumentalna wersja Any Second Now też jest równie przyjemna.
Podsumowując to nie jest oczywiście utwór z gatunku tych przebojowych, ale raczej takich bardzo klimatycznych i pogodnych miniaturek.
I od pewnego czasu na pewno nie traktuję go już jako zapychacza.
-
Hien
- Posty: 24709
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Any Second Now (Voices)
Wiele razy zastanawiałem się czemu ten kawałek sam w sobie włada, ale na płycie jest kompletnie niewidzialny. Fajna melodia na syntezatorze, bardzo ładna i zapamiętywalna melodia wokalu, itd, jak widziałem nazwę "Any Second Now" to to do mnie do razu wracało, ale słuchając płyty, zawsze byłem zaskoczony, że przed finałem jeszcze coś jest. Do czasu oczywiście, bo teraz już nie mam tego osobliwego problemu, niemniej i tak często zastanawiałem się, czy to miejsce w trackliśćie działa na taką niekorzyść ASN, czy ten utwór po prostu taki jest i ginie w tłumie, mimo że nie powinien. Nie wiem prostytutka no xD
Lubię ten utwór, mimo że nie wracam do niego szczególnie często. Taka fajna wypadkowa Vinsowych i Martinowych wrażliwości, jasno ale ciemno, płynąco ale z wyraźnym leadem na klawiszu. Nie biłbym się za ten kawałek w ciemnej uliczce, ale szanuję go lubię, bo takich kawałków już więcej DM nie miało.
Wiele razy zastanawiałem się czemu ten kawałek sam w sobie włada, ale na płycie jest kompletnie niewidzialny. Fajna melodia na syntezatorze, bardzo ładna i zapamiętywalna melodia wokalu, itd, jak widziałem nazwę "Any Second Now" to to do mnie do razu wracało, ale słuchając płyty, zawsze byłem zaskoczony, że przed finałem jeszcze coś jest. Do czasu oczywiście, bo teraz już nie mam tego osobliwego problemu, niemniej i tak często zastanawiałem się, czy to miejsce w trackliśćie działa na taką niekorzyść ASN, czy ten utwór po prostu taki jest i ginie w tłumie, mimo że nie powinien. Nie wiem prostytutka no xD
Lubię ten utwór, mimo że nie wracam do niego szczególnie często. Taka fajna wypadkowa Vinsowych i Martinowych wrażliwości, jasno ale ciemno, płynąco ale z wyraźnym leadem na klawiszu. Nie biłbym się za ten kawałek w ciemnej uliczce, ale szanuję go lubię, bo takich kawałków już więcej DM nie miało.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18356
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Just Can't Get Enough
No dobra, kończymy ten album (chyba, że bonusy też omawiamy).
Kiedyś jakoś przychylniej patrzyłem na ten numer. Ale od jakiegoś czasu nie mam w ogóle do niego cierpliwości. Niby w sumie to typowy przedstawiciel Speaka, nawet dosyć przebojowy, ale na mnie ta przebojowość zupełnie nie działa. Za to działa mi, ale na nerwy, ta przewodnia zagrywka klawiszowa. Chyba tylko Boys Say Go! oceniam niżej od JCGE. Właściwie to oba numery są równie obciachowe. I aż się dziwię, że DM grał to na żywo aż do Global Spirit Tour, gdy tymczasem tyle innych o niebo lepszych utworów nie doczekało się wersji live, bądź choćby drugiego podejścia.
Z tych wersji live to najlepsze chyba te, gdzie wpleciono Schizo mix. To troszkę polepszyło odbiór.
Krótko, ale nie mam pomysłu, co tu dodać więcej, bo zwyczajnie nie ma o czym.
Dobrze, że ten Vince po tym albumie sobie poszedł w siną dal i oddał kompozytorskie pole dla Gora.
No dobra, kończymy ten album (chyba, że bonusy też omawiamy).
Kiedyś jakoś przychylniej patrzyłem na ten numer. Ale od jakiegoś czasu nie mam w ogóle do niego cierpliwości. Niby w sumie to typowy przedstawiciel Speaka, nawet dosyć przebojowy, ale na mnie ta przebojowość zupełnie nie działa. Za to działa mi, ale na nerwy, ta przewodnia zagrywka klawiszowa. Chyba tylko Boys Say Go! oceniam niżej od JCGE. Właściwie to oba numery są równie obciachowe. I aż się dziwię, że DM grał to na żywo aż do Global Spirit Tour, gdy tymczasem tyle innych o niebo lepszych utworów nie doczekało się wersji live, bądź choćby drugiego podejścia.
Z tych wersji live to najlepsze chyba te, gdzie wpleciono Schizo mix. To troszkę polepszyło odbiór.
Krótko, ale nie mam pomysłu, co tu dodać więcej, bo zwyczajnie nie ma o czym.
Dobrze, że ten Vince po tym albumie sobie poszedł w siną dal i oddał kompozytorskie pole dla Gora.
-
Hien
- Posty: 24709
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Klasyczny Shodan xd Dziwisz się tak jakby na koncerty chodziły same Shodany, a przecież ludzie ten kawałek uwielbiają, 40 lat temu to był przebój. JCGE zawsze budzi owacje, tymczasem Twój ulubiony Halo wyleciał po jednym koncercie, bo ludzie mehali. Takie są realia. Jest całkowicie zrozumiałe, że tak często to grają.shodan pisze:30 sie 2022 14:33I aż się dziwię, że DM grał to na żywo aż do Global Spirit Tour, gdy tymczasem tyle innych o niebo lepszych utworów nie doczekało się wersji live, bądź choćby drugiego podejścia.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18356
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Niby racja. DM lubi grać to, czego chce gawiedź niestety. Takie są realia.
A czy rzeczywiście mehali na Halo to nie wiadomo. Nikogo z nas tam nie było, a na filmie gówno było widać. Może chcieli mieć jeden utwór więcej w rekordach trasy.
A wiesz, że Gahan lubi śpiewać tylko to, co mu pasuje. Ludziom podobał się Corrupt na GST, a i tak wyleciało z listy.
A czy rzeczywiście mehali na Halo to nie wiadomo. Nikogo z nas tam nie było, a na filmie gówno było widać. Może chcieli mieć jeden utwór więcej w rekordach trasy.
A wiesz, że Gahan lubi śpiewać tylko to, co mu pasuje. Ludziom podobał się Corrupt na GST, a i tak wyleciało z listy.
-
Hien
- Posty: 24709
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Gahan lubi śpiewać, to na co publiczność reaguje. Widać po jego zachowaniu, że jego napędzają reakcje ludzi, więc jeżeli coś wypada, to raczej przez słaby odbiór. Niestety widać to po setlistach z ostatnich tras czyli nowa płyta + hity, albo jak ostatnio, same hity. Corrupt to był dziwoląg i uważam, że mieliśmy wielkiego farta, że pojawił się w ogóle.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10366
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Bawią się sami eksperci, to spokojnie możemy i bonusy oblecieć
Just
Niech sobie grają tego Dżasta, byleby klawisze nie brzmiały jak te, które chodzą na Allegro w przedziale cenowym 25-50 złotych. Parę lat mogłem już nie słuchać albumówki tak uważnie. W przeciwieństwie do shodana nie mam problemu w aspekcie cierpliwości, po prostu wracam naprawdę rzadko, bo ta estetyka Depeche Mode nie robi na mnie większego wrażenia. Idealny balans między naiwnością What's Your Name, a dobrym syntezatorowym brzmieniem jak na Photographic na przykład. Przebojowości tej piosence odmówić nie można. Ile to sytuacji wydarzyło się z Justem w tle. Śpiewanie razem ze znajomymi w podstawówce, gimnazjalne młócenie wersji z Łodzi 2014, kiedy sam zespół nakręcał publikę, a ta nie odpuszczała tematu "oooo". Najświeższa wspominka to zamówienie tego numeru na studniówce, nawet parę osób też do tego tańczyło. Tak, traktuję ten numer jako czystą zabawę, przestałem doszukiwać się tu czegoś więcej ponad melodyjne granie, charakterystyczne linijki, całą tę przyjemną otoczkę związaną z różnymi wykonami koncertowymi (poza ostatnią trasą). Schizo Mix to był straszny zakalec.
Just
Niech sobie grają tego Dżasta, byleby klawisze nie brzmiały jak te, które chodzą na Allegro w przedziale cenowym 25-50 złotych. Parę lat mogłem już nie słuchać albumówki tak uważnie. W przeciwieństwie do shodana nie mam problemu w aspekcie cierpliwości, po prostu wracam naprawdę rzadko, bo ta estetyka Depeche Mode nie robi na mnie większego wrażenia. Idealny balans między naiwnością What's Your Name, a dobrym syntezatorowym brzmieniem jak na Photographic na przykład. Przebojowości tej piosence odmówić nie można. Ile to sytuacji wydarzyło się z Justem w tle. Śpiewanie razem ze znajomymi w podstawówce, gimnazjalne młócenie wersji z Łodzi 2014, kiedy sam zespół nakręcał publikę, a ta nie odpuszczała tematu "oooo". Najświeższa wspominka to zamówienie tego numeru na studniówce, nawet parę osób też do tego tańczyło. Tak, traktuję ten numer jako czystą zabawę, przestałem doszukiwać się tu czegoś więcej ponad melodyjne granie, charakterystyczne linijki, całą tę przyjemną otoczkę związaną z różnymi wykonami koncertowymi (poza ostatnią trasą). Schizo Mix to był straszny zakalec.
-
Hien
- Posty: 24709
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Oczywiście, że jedziemy wszystkie b-side'y ery, oczywiście wykluczając wersje, bo na to było miejsce przy oryginalnych numerach.
Just Can't Get Enough
Kawałek może być wymęczony i jak to Shodan lubi truć "średni bo przecież potem nagrywali lepsze rzeczy", ale całkowicie rozumiem jego znaczenie, popularność i miejsce w historii Depeche Mode. To był doskonały wybór na singiel, czego potwierdzeniem jest status przeboju i to, że ten kawałek otworzył DM wiele zamkniętych wcześniej drzwi. Jest tu wszystko to, co popowy singiel z tamtych lat powinien mieć - dobra melodia, chwytliwa powtarzana fraza, skoczny rytm, zaraźliwe syntezatory i klip w skórzanych kurtkach. Kawałek zadziwiająco przetrwał próbę czasu, do dziś słyszy się go używanego w reklamach tv (ostatnio w Polsce), w popkulturze można znaleźć odniesienia do niego, a na koncertach publika do tego szaleje. Tyle z ujęcia obiektywnego. Subiektywnie, trudno mi się już po ludzku odnieść do tego kawałka, bo po prostu jestem już nim zmęczony. Były czasy kiedy wałkowałem go regularnie (zwłaszcza wersję ze 101). Na dzisiejsze standardy, jest to praktycznie disco polo, ale co to kogo obchodzi. Uznaję ten utwór za pozytywne oblicze DM, ze świadomością, że gdyby nie ten kawałek, to możliwe, że nie byłoby wszystkich późniejszych. Nie słucham go już, czasami wręcz mnie wkurza, ale generalnie go lubię. Tak jak pisałem, jest wystarczająco wyrazisty i chwytliwy żeby być doskonałym singlem. Jeśli chodzi o wersje live, to rzadko to wychodziło dobrze. W zabawie live pisałem, że im wcześniej tym lepiej, nie chce mi się teraz tego sprawdzać, ale głównie siedzi mi w głowie wersja ze 101. Późniejsze wersje były różne, ta z 98 r. była chyba jeszcze spoko. Potem już raczej dla radości publiki, niż dlatego, że to faktycznie w tym składzie brzmi dobrze. I tyle.
Just Can't Get Enough
Kawałek może być wymęczony i jak to Shodan lubi truć "średni bo przecież potem nagrywali lepsze rzeczy", ale całkowicie rozumiem jego znaczenie, popularność i miejsce w historii Depeche Mode. To był doskonały wybór na singiel, czego potwierdzeniem jest status przeboju i to, że ten kawałek otworzył DM wiele zamkniętych wcześniej drzwi. Jest tu wszystko to, co popowy singiel z tamtych lat powinien mieć - dobra melodia, chwytliwa powtarzana fraza, skoczny rytm, zaraźliwe syntezatory i klip w skórzanych kurtkach. Kawałek zadziwiająco przetrwał próbę czasu, do dziś słyszy się go używanego w reklamach tv (ostatnio w Polsce), w popkulturze można znaleźć odniesienia do niego, a na koncertach publika do tego szaleje. Tyle z ujęcia obiektywnego. Subiektywnie, trudno mi się już po ludzku odnieść do tego kawałka, bo po prostu jestem już nim zmęczony. Były czasy kiedy wałkowałem go regularnie (zwłaszcza wersję ze 101). Na dzisiejsze standardy, jest to praktycznie disco polo, ale co to kogo obchodzi. Uznaję ten utwór za pozytywne oblicze DM, ze świadomością, że gdyby nie ten kawałek, to możliwe, że nie byłoby wszystkich późniejszych. Nie słucham go już, czasami wręcz mnie wkurza, ale generalnie go lubię. Tak jak pisałem, jest wystarczająco wyrazisty i chwytliwy żeby być doskonałym singlem. Jeśli chodzi o wersje live, to rzadko to wychodziło dobrze. W zabawie live pisałem, że im wcześniej tym lepiej, nie chce mi się teraz tego sprawdzać, ale głównie siedzi mi w głowie wersja ze 101. Późniejsze wersje były różne, ta z 98 r. była chyba jeszcze spoko. Potem już raczej dla radości publiki, niż dlatego, że to faktycznie w tym składzie brzmi dobrze. I tyle.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18356
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
No generalnie napisałeś prawdę Hien. I o to mi mniej więcej chodziło. Utwór bardzo rozpoznawalny i ludzie go lubią. A że z mojego punktu widzenia *ujowy, to już inna sprawa. Naprawdę wolałbym usłyszeć po latach np. Breathe, niż to coś.
W ogóle zawsze wkurzała mnie postawa DM pod tym względem. Grać głównie dla poklasku januszów. A co z fanami, którzy oczekują ambitniejszych doznań? Czasami DM zaskoczą jakimś Corrupt czy Useless, ale to wszystko to kropla w morzu potrzeb i oczekiwań.
No ale już wiele godzin o tym dyskutowaliśmy. Jak będzie jeszcze jakaś trasa, to pewnie będzie jeszcze mniej nowości, a więcej zdartych hitów dla poklasku.
W ogóle zawsze wkurzała mnie postawa DM pod tym względem. Grać głównie dla poklasku januszów. A co z fanami, którzy oczekują ambitniejszych doznań? Czasami DM zaskoczą jakimś Corrupt czy Useless, ale to wszystko to kropla w morzu potrzeb i oczekiwań.
No ale już wiele godzin o tym dyskutowaliśmy. Jak będzie jeszcze jakaś trasa, to pewnie będzie jeszcze mniej nowości, a więcej zdartych hitów dla poklasku.
-
Dragon
- Posty: 10366
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Breathe za Just Cant Get Enough to chyba nigdy nie byłoby nawet możliwe 
Wiele godzin dyskusji i wiele tych samych pytań i odpowiedzi. Nie jest aż tak źle, by ich sztandarowym setlistom odbierać ambicji xD A samo Useless jak miało być w tak drewniany sposób grane to już lepiej do niego nie wracać.
Wiele godzin dyskusji i wiele tych samych pytań i odpowiedzi. Nie jest aż tak źle, by ich sztandarowym setlistom odbierać ambicji xD A samo Useless jak miało być w tak drewniany sposób grane to już lepiej do niego nie wracać.
-
shodan
- Posty: 18356
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
No lepsze drewniane Useless (choć nie uważam, że takie było), niż to dziecinne Just.
-
Hien
- Posty: 24709
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Ale janusze też płacą za bilety i ich też trzeba szanować. Może przyszli zobaczyć tylko hity, ale stanowią czasami połowę całej publiczności. DM to profesjonaliści, starają się w miarę możliwości zadowolić wszystkich, a do tego zrobić dobry biznes. To nie jest zespół, który może sobie pozwolić na granie samych albumowych utworów, a do tego są już starzy.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18356
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Hien no nie o to mi chodziło, żeby olać januszy. Ale na kilkadziesiąt koncertów można sobie pozwolić przynajmniej na parę zmian i wtrącenie czasami jakichś nieoczywistych rzeczy. Tym bardziej, jak się gdzieś gra 2-3 koncerty w jednym mieście. Co by nie zagrali, to i tak stadiony zapełnią.
No i nie zawsze byli starzy.
Sam nie raz podziwiałeś zespoły, które potrafią żonglować setlistą i robić duże niespodzianki.
No i nie zawsze byli starzy.
Sam nie raz podziwiałeś zespoły, które potrafią żonglować setlistą i robić duże niespodzianki.
-
Hien
- Posty: 24709
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
No ok, ale DM to nie jest taki zespół. Nigdy nie był. Inna sprawa, że między 2005, a 2014 rokiem całkiem sporo kawałków przewinęło się przez setlistę. Z innej strony, sparzyli się na kilku kawałkach np Strangelove i Master & Servant, niektórych rzeczy nie ma co już ruszać. Breathe to jest utwór, który dosłownie #nikogo, w ogóle cały Exciter. My tu jesteśmy anomalią, która ten album lubi, ale generalnie fani mają go w dupie i zespół o tym wie, nawet singli z tej płyty nie chce ruszać. To jest temat, który już podejmowaliśmy, wałkowaliśmy i wnioski zawsze są te same - setlisty DM to wypadkowa rutyniarstwa Gahana, życzeń większości fanów oraz trzeźwej oceny co warto do setu przywracać, a co nie.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18356
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Wiem i dlatego moje wywody mają charakter tylko czysto życzeniowy.