Best of Forum VI

Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 15 wrz 2024 21:25

Ja też, ale te nasze szkoły liczenia to też zawsze wdzięczny temat do zaczepek, także tak tylko rzucam luźną uwagę.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 15 wrz 2024 22:25

A to ciekawe
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 15 wrz 2024 22:35

mam wrażenie że w tym temacie częściej niż o muzyce dyskutuje się o terminach i datach
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 15 wrz 2024 22:45

pamiętam jak Mentos zaproponował kiedyś dwa dni na wrzuty i cztery na recenzje. Ale kiedy to było, dinozaury jeszcze chodziły po Ziemi
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 15 wrz 2024 22:54

mintaj pisze:
15 wrz 2024 22:35
mam wrażenie że w tym temacie częściej niż o muzyce dyskutuje się o terminach i datach
prawda
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 16 wrz 2024 14:06

Kasia Cerekwicka - Dzięki Tobie

Cerekwicką kojarzę może z dwóch utworów. Tutaj mamy sytuację, gdzie ten utwór przywołuje autorowi wrzutki konkretne wspomnienia. I to związane z obecną żoną i swoim ślubem. Wspomnienia nie do przecenienia. Ja takie rzeczy doskonale rozumiem. I w sumie to jest bardzo rzetelna piosenka, z niezłą melodią i dobrą produkcją. Jednocześnie nie skłania mnie do posłuchania czegoś więcej. Brak mi tu jakiegoś pierwiastka, który by mnie bardziej zainteresował. Chyba nieco innych rzeczy szukam w muzyce niż Murzyn. Ale oczywiście jest poprawnie.
Pewnie gdybym to ja tańczył do tego z żoną na swoim ślubie, to bym inaczej postrzegał.

Shanks & Bigfoot - Sweet Like Chocolate

Ten utwór bym ocenił jednak wyżej od poprzedniego. Bo jest jakby ciekawiej. Może nie mam dreszczy czy przyspieszonego tętna, ale jest i tak spoko. Bas dosyć ciekawie pogrywa, cykanie w tle fajne. Melodia dobra. Jedynie te miarowe uderzenia perkusyjne (nie wiem jak to inaczej nazwać) trochę takie jakieś nie teges. Wokal brzmi jakby to śpiewały jakieś 12-latki, ale w sumie mi to nie przeszkadza. Jest rzetelnie.

Orbital - Impact (The Earth Is Burning)

Zupełnie wypadło mi z głowy, że Orbital był już w bestce utworowej. A to przecież ci od Lush 3-1, czyli muzyki dobrze nadającej się do Mortal Kombat. Tam było bardzo orientalnie, klimatycznie. Tutaj nieco inaczej. Klimat już mnie tak nie porywa, ale to wciąż jest dobra porcja muzyki. Może na to co proponuje utwór jest ciut za długi. Może za dużo tego samego, ale już tam nie będę marudził. Bo jest dobrze. Fajne dęciaki i super końcówka.
No i był jeszcze Orbital w bestce clipowej. Co prawda utworu kompletnie nie pamiętam, za to do dziś mam w głowie świetny teledysk z Tildą Swinton.

Underworld - Nylon Strung

O znowu spotykamy się z Karlem Hyde’m, którego dobrze pamiętam z albumówki. Muszę pochwalić ten utwór i to nie wcale ze względu na urodziny Deva. Po prostu jest bardzo dobry. I Exhale z bestki clipowej niezbyt mi się podobało. Tutaj jest o niebo lepiej. Bardzo lekki, wręcz zwiewny, elektroniczny numer. Teksu rzeczywiście niewiele. I mimo, że ten zaśpiew jest powtarzany w kółko przez prawie 7 minut, to w ogóle się nie nudzi. Bo jest to wszystko obudowane bardzo ładnymi brzmieniami. Wokale też idealne wręcz. Ten utwór ma w sobie jakąś taką nutę nostalgii, a ja jestem na to zupełnie nieodporny. Super klimat.

Judas Priest - Painkiller

Mentos coś Ty zrobił? Zmuszasz shodana do słuchania metalu, a to w żadnym wypadku nie mogło się udać. Nawet nie będę udawał, że lubię metal. Nie da się lubić wszystkiego, a kto tak twierdzi to łże jak pies. Z wieloma gatunkami się z czasem polubiłem, ale z metalem nigdy. A już szczególnie jak słyszę taki żabi skrzek na wokalu, to zaczyna mnie boleć głowa. Wokal jest najgorszy z możliwych. A sama muzyka? Pewnie perkusista i gitarzyści wiedzą co robią i potrafią grać na swoich instrumentach, ale ja tego nie ocenię. Nie jestem w stanie, bo nie znam się na metalu ni w ząb. Rozumiem ludzi, którzy lubią ten gatunek. W technikum miałem sporo takich kolegów. Jeden to był tak potwornie zakochany w tej muzyce, że bezustannie wystukiwał palcami na czymkolwiek różne partie perkusyjne. Nawet na lekcji. Ma w domu gitary, które zarzyna niemiłosiernie. Syna też w to wkręcił. No i fajnie, ma chłop pasję życia. Dla mnie metal zawsze był gatunkiem bardzo dołującym. Już same okładki metalowych płyt mnie zawsze odstraszały. Ta cała otoczka wokół tej muzyki jest koszmarna. Mam wrażenie, że gdyby mnie ktoś wysłał na metalowy koncert, to na bank wróciłbym z niego z depresją.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 16 wrz 2024 15:05

shodan pisze:
16 wrz 2024 14:06
Wokal brzmi jakby to śpiewały jakieś 12-latki, ale w sumie mi to nie przeszkadza.
Nie jestem zaskoczony xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 16 wrz 2024 15:15

Zanim rozpoczniemy kolejną bezsensowną dyskusję to ja może pozwolę sobie wjechać z wrzutką co by nam już się czas następnej kolejki odliczał xd

Kate Bush - In Search of Peter Pan
(1978)

Trochę się biłem z myślami czy warto w bestce utworowej teasować Wam mój ulubiony album Kate Bush i jeśli tak to w jaki sposób to zrobić. Bo zasadniczo jednym z ulubionych, jeśli nie ulubionym jej numerem jest dla mnie singlowe Wow - swoją drogą chyba pierwszy utwór KB jaki poznałem (dzięki GTA Vice City), ale z drugiej strony wydaje mi się on nie być do końca reprezentatywny dla albumu Lionheart.

Lionheart poznałem jakieś długie lata po Wow a zdaje się pierwszy odsłuch - fragmentaryczny - tej płyty odbył się końcem 2006 roku w Empiku we Wrocławiu gdzie przebywałem na Sylwestra u znajomych. Wizyta w Empiku w tamtym czasie to była dla mnie prawie jak wizyta w Maku dla małego dzieciaka, nawet jeśli jedyne na co było mnie wówczas stać to to żeby pogapić się i podotykać kilku upragnionych pozycji. Więc kiedy ujrzałem Lionheart na półce szybko zgarnąłem go i poprosiłem o odsłuch (wtedy jeszcze o ile kojarzę sprzedawca brał kopię albumu która Cię interesował i odpalał Ci go odsłuchu w kabinie/stoisku ze słuchawkami), no i pamiętam jak rzucałem uchem na tę płytę obracając w rękach pudełko od niej. Wydaje mi się że Lionheart jest dość niedocenioną pozycją w dyskografii KB ze względu na pośpiech w jakim powstawał album - zasadniczo większość materiału pochodziła z sesji nagraniowych do jej debiutu wydanego na początku roku, a tylko 3 kompozycje były całkowicie nowe, Kate nie była zadowolona z tego tempa ale wytwórnia bardzo chciała skapitalizować sukces debiutu i fakt że była wówczas na fali.

Anyway, dlaczego ostatecznie zdecydowałem się wrzucić właśnie ten pozornie nieznaczący album track? Ano dlatego że Lionheart w mojej opinii jest chyba najbardziej pianinkowym i takim dość baśniowym w brzmieniu jej albumem a In Search of Peter Pan doskonale oddaje ten vibe. Tak naprawdę ze słuchaniem Lionheart mam raczej wspomnienia listopadowe związane z pierwszymi śniegami, pamietam jak to wchodziło gdy za oknem powolutku opadały wielkie płaty śniegu zwiastujące zimę a ta płyta jest jak ciepły kocyk który prosi tylko by się nim otulić i zasnąć, i taki dokładnie jest ten numer - kojący, dający poczucie beztroski, bezpieczeństwa, to jest mój muzyczny escapism na trudne chwile.
Ciepła, delikatna kompozycja oraz młodziutki głos Kate Bush działają jak balsam dla duszy.

https://youtu.be/xnwTNwjxQxI?si=OgEXPBj3MPlUFtI4
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 16 wrz 2024 15:53

Drew Milligan/John Moabi/Gary Forbes – Do You Wrong

Podrzucam obskjura, który jednocześnie wcale nie jest takim obskjurem, ale na stopro jest. Zacznę od początku, bo historia świata pokazała, że tak jest najłatwiej. Jakieś niecałe 10 lat temu, czy coś, usłyszałem ten numer w reklamie Plusa, to była jedna z tych reklam z Majewskim, a dokładnie „plusmix boys pocieszy cię”, o to chodzi https://youtu.be/Fv2-52TcbwY
Nuta mi siadła, przypominała mi kawałki Backstree Boys ze złotych czasów, ale nie mogłem dojść do tego, skąd oni mają te muzykę. Większość ludzi zakłada pewnie, że oni sami te piosenki robią, ale nie, zazwyczaj to są jakieś raczej tanie licencje. Przeczuwałem to i miałem rację, nie pamiętam już jak, ale udało mi się dojść do tego, skąd pochodzi oryginalny podkład. Teraz mamy luksus, bo numer leży automatycznie wygenerowany na YT, Spotify, itd., a kiedy ja prowadziłem swoje śledztwo, znalazłem tylko fragment na jakiejś płatnej stronie i musiałem ostro kopać dalej żeby w końcu zassać jakieś mp3, nie wiem czy nie chamsko ściągane z jakiegoś streama, ale nie pamiętam. W każdym razie, miałem numer, ale do dziś niewiele wiem o jego historii i twórcach, bo info było zerowe. Drew Milligan, jak sugeruje Discogs, to chyba jakiś producent, a wokale należą do Johna Moabi i Gary’ego Forbesa (również kompletne randomy). Czy panowie wygrywają wyścig z Matthew Feasleyem o koronę obskjura? Niewykluczone. Kawałek pochodzi z 2003 r., z kompilacji „Strictly R’n’B”.

Utwór sam w sobie, to bardzo typowe rnb z końcówki lat 90 i początku 00, w zasadzie niczym się nie wyróżnia, mógłby leżeć w encyklopedii jako przykład gatunku. I chyba to mi się w nim najbardziej podoba, bo mam tu nagromadzenie wielu rzeczy, które lubię.

https://youtu.be/rPtXqkFZIa8
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 17 wrz 2024 01:52

Loscil - Chinook (2006)

Najpierw było lekkie oszołomienie. Gdy po gwałtownym przebudzeniu w pociągu po szóstej rano wysiadłem na ostatniej sensownej stacji zderzyłem się z dość silnym wiatrem, ciemną aurą w okolicy, całkiem intensywnym deszczem. W niedzielę rano w Gorcach głucha cisza poza szumem z lokalnym strumyków. Uszkodzony parasol, oberwany plakat wieziony z Wrocka z premiery. Bardziej porozbijany telefon. Pół godziny czekałem na miejski autobus, tj. z Wałbrzycha. Wbrew pozorom w moje rodzinne rejony jechało parę osób. Gdybym przysnął bardziej i wylądował, dajmy na to w Jeleniej Górze, to najpewniej już bym stamtąd nie wyjechał. Z Polskiego Radia nie było jeszcze bardzo dramatycznych informacji. Po ósmej znalazłem się w domu i tam bomba informacyjna zaczęła eksplodować. Tak jakby na mojej dzielnicy krajobraz nie był za mało sugestywny... ale co innego Sobięcin, a co innego początek armagedonu w rejonie kłodzkim. Spałem jakieś cztery godziny. Cały dzień praktycznie w stanie średniej używalności. Przypięty do radia, telewizji, dość zestresowany, bo jak tu się później się wydostać? Za niedługo praca czeka, a tu sieć kolejowa na niedzielę wieczór była wystawiona na ogromną próbę. Przed snem ostatnie poszukiwania informacji, osobiste weryfikacje. Do dworca spokojnie, na szlaku do Wrocka również, ale co będzie w południe... Poniedziałek przywitał nas deszczowo. W okolicy z podwórek wybijające studzienki, skromne uliczne potoki. Przynajmniej zrobiło się cieplej, mniej ponuro. Po trzynastej start do Wrocławia. Ekspedycja ostatecznie udana. Niby w dalszej perspektywie odwołane wydarzenia w teatrze do końca tygodnia, choć pewnie jeszcze dzisiaj/jutro tam będę. Wyjście poza cztery ściany i zderzenie z bardziej optymistycznym klimatem zrobiło swoje.

...a ten numer niech będzie sprytnym splotem współczesności z osobistą klasyką. Ambient musi być, musi być ambient. Wybieram z Plume, czyli tej najlepszej płyty Kanadyjczyka. Subtelnie rytmiczna, ale bez żadnych klubowych skojarzeń. Jest niepokój, oczekiwanie, dość mglista atmosfera. Teraz mogę do tego numeru wrócić z przyjemnym dreszczykiem. Gdyby jednak próbować przełożyć wrażenia emocjonalne na muzykę to pewnie tego typu utwór doskonale by je oddał. Tak to widzę.

https://www.youtube.com/watch?v=mFECYlygl6g
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 17 wrz 2024 09:28

Rednex – Hold Me For a While (2000)

Melki w 74 kolejce wrzucał balladę zespołu Rednex „Wish You Were Here”. Teraz ja odpowiadam czymś właściwie bardzo podobnym. Hold Me For a While to piękna, choć najbardziej standardowa na świecie ballada country z albumu “Farm Out!” z 2000r. Rednex występował tutaj już z inną zupełnie wokalistką. Zdaję sobie sprawę, że ten utwór jest właściwie kalką utworu Melkiego. Ale zawsze bardziej mi się podobał. Ma w sobie jakieś takie pokłady urokliwej nostalgii, że nie jestem w stanie przejść obok niego obojętnie. Nigdy nie byłem od kiedy poznałem. Ma na dodatek bardzo klimatyczny teledysk o dziwo tym razem nie związany z wojną secesyjną w Ameryce Północnej czy Dzikim Zachodem. Rednex zawsze lubili się poruszać w klimatach amerykańskich pomimo, że zespół pochodził ze Szwecji. Są chórki, filmowe klimaty, lukier, patos. Nawet nieco kiczowato. Typowo 00'sowo. Ja to lubię.
Utwór Melkiego został w bestce raczej źle przyjęty, więc ja też nie liczę na nic innego. Ale nie wrzucam tutaj utworów po to, żeby się komuś na siłę przypodobać. Chcę mieć kiedyś świadomość patrząc na zestaw moich utworów, że umieściłem tutaj wszystko to, co chciałem. Wszystko co jest lub było dla mnie ważne.

https://www.youtube.com/watch?v=CQOERzdVngw

Niestety nie znalazłem innej wersji audio niż te z ckliwymi obrazkami w tle. Ale przecież nie trzeba patrzeć.
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 18 wrz 2024 13:13

Jean-Michel Jarre - Equinoxe pt. 4

Byłem wielkim fanem Jean Michel Jarre'a od czasu wydania jego albumu z 1980 roku, *Magnetic Fields*. Wcześniej nie rozumiałem zbytnio jego twórczości, choć na jego ostatnim albumie z lat 70., koncepcyjnym *Equinoxe* (nawiązanie do odejścia Petera Gabriela z Genesis, który rozpoczął swoją solową karierę), bardzo podobał mi się utwór "Equinoxe Part 5". Poza tym wszystkie albumy przed *Magnetic Fields* wydawały mi się zbyt artystyczne, zbyt intelektualne. To właśnie *Magnetic Fields* (Disques Dreyfus; 1981), gdzie obecność Jarre'a stała się bardziej widoczna, a muzyka stała się bardziej nowoczesna, syntezatory stały się bardziej powszechne, a teksty zaczęły być mniej mistyczne i bardziej konkretne (może z powodu odejścia Petera Gabriela), a złożone, niejednoznaczne studia nad stratą stały się, zamiast tego, świetnymi popowymi piosenkami, które z wdzięcznością przyjąłem. Same utwory wydawały się bardziej zorganizowane wokół syntezatorów Jarre'a niż linii basowych Mike'a Rutherforda czy riffów klawiszowych Tony'ego Banksa. Klasycznym przykładem tego jest "Magnetic Fields Part 2", który nie tylko był pierwszym dużym hitem grupy w latach osiemdziesiątych, ale także wydawał się wyznaczać ton dla reszty ich albumów w miarę postępu dekady. Innym wyróżniającym się utworem na *Magnetic Fields* jest "Magnetic Fields Part 4", który opowiada o negatywnych skutkach telewizji. Z drugiej strony, "Magnetic Fields Part 1" to utwór, którego po prostu nie rozumiem, podczas gdy "Magnetic Fields Part 3" to wzruszająca piosenka miłosna napisana do żony, która odzyskuje opiekę nad dzieckiem pary. Czy negatywny aspekt rozwodu kiedykolwiek został przedstawiony w bardziej intymnych kategoriach przez grupę rockową? Nie sądzę. "Magnetic Fields Part 5" i "Magnetic Fields Part 6" mogą coś znaczyć, ale ponieważ teksty nie są drukowane, trudno powiedzieć, o czym śpiewa Jarre, choć na tym ostatnim utworze jest złożona, piękna praca na syntezatorach. Jedynym minusem *Magnetic Fields* jest "Magnetic Fields Part 7", który jest zbyt przypominający "Oxygene Part 4" z późniejszego arcydzieła grupy *Oxygene* i jedynym przykładem, gdzie Jarre naprawdę skopiował samego siebie.

Dobra, chodzi o to że nigdy nie miałem okazji by wrzucić tu Jarre'a, bo ulubiona rzecz wrzucił już Musiał (bk ze mnie że to 2 lata temu zjechalem), a na inne nie było czasu i miejsca, więc wrzucam jeden z fajniejszych momentów koncerty chińskiego, który mocno pomógł mi w przetrwaniu trudnych chwil jesienią 2023. Koniecznie ta wersja, choć studyjna też spoko

bierzcie i słuchajcie tego

https://music.youtube.com/watch?v=zlk9j ... KEDi9lw7qV
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 18 wrz 2024 13:15

tak w ogóle to fajnie że udało się sprzedać painkillera 8) musiał i hien idealnie oddali to co sam myślę o tym kawałku. szkoda tylko że wuja nie dał rady, ale nie można mieć wszystkiego
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 18 wrz 2024 13:23

Ja sam również idealnie oddałem to co myślę o tym kawałku więc wszyscy zadowoleni 8)
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 18 wrz 2024 14:10

Hannah Peel - The Almond Tree (2011)

Krótka piłka z mojej strony - Hannah Peel, utalentowana artystka, multiinstrumentalistka, wokalistka, take your pick. Część zespołu The Maths Johna Foxxa (widziałem ją na żywo <3), współpracowniczka Paula Wellera z The Jam/The Style Council, wydała kilka albumów i epek, ostatnio masowo trzepie soundtracki (za OST do... dokumentu o powstawaniu ostatniego sezonu Gry o Tron była nawet nominowana do jakiejś nagrody, za inny dostała Ivora Novello, więc sroce spod ogona nie wypadła). Poza tym ma świetny głos <3

Jak na nią wpadłem? Przez Johna Foxxa oczywiście lol. Foxx w sumie otworzył mi na przełomie 2010 i 2011 roku drzwi do całej masy ciekawych wykonawców po prostu reklamując ich na swoim fanpeju - Xeno and Oaklander, Matthew Dear, Hannah Peel właśnie (ze wszystkimi chwilę później kolaborował, zawsze na wysokim poziomie), przez tychże ich macierzyste wytwórnie, przez nie jeszcze więcej rzeczy... Nazbierało się. Prawdę mówiąc nigdy nie słuchałbym Blacklist, gdyby nie John Foxx LOL.

The Almond Tree to numer z pierwszego krążka Peel o tytule The Broken Wave. Już okładka sugerowała mi cokolwiek interesujące indie granie, to, co dostajemy, to nawet bardziej folk (jego motywy przewalają się przez całą płytę, Peel jest z Irlandii Północnej i dużo tamtejszego ducha w tej muzyce czuć) - może mniej hipsterski niż u Widowspeak, ale wciąż super. Poznałem ją właśnie w tym 2010, na jesieni (The Almond Tree było już wtedy wykonywane przez nią na jakichś sesjach studyjnych), album wyszedł w styczniu 2011, prędko zassałem. Na taki koniec lata/bardzo wczesną jesień jak znalazł moim zdaniem. Pogoda bardzo nie może się zdecydować, w którą stronę iść, czy ma być ciepło, czy zimno, już czuć zmianę w powietrzu, ale to jeszcze nie to, a może już zaraz to? Kto wie, może uda mi się sprzedać Wujowi kolejną śpiewającą panią. Zapraszam!

https://youtu.be/4BMC6D2NGCs?si=OkMc-CPJ2FTrT2of
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 18 wrz 2024 14:33

"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 18 wrz 2024 15:05

Ej ej ej, ja już wrzuciłem Equinoxe 4 wcześniej xD
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 18 wrz 2024 15:13

O kurde, serio? Nie pamiętałem które to

I co robimy z tym fantem?
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 18 wrz 2024 15:16

Faktiko było ale ja mehałem to nie pamiętam xD

To serio mentos mógłby co innego zapodać JEŚLI TO NIE PROBLEM
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 18 wrz 2024 15:17

Jeśli Seba nie ma pod ręką jakiegoś zastępstwa w miarę szybko to już bym to olał, ot wyjątek potwierdzający regułę na przyszłość