A słuchałeś płyt Schnaussa?devotional pisze:Ja jeszcze wymiękam przy remiksie Little 15. Schnaussa. Kapitalna robota!
Ja mam wszystkie i po prostu ubóstwiam tego człowieka, wszak ta muza to ambient w czystej postaci. Rewelacja!
A słuchałeś płyt Schnaussa?devotional pisze:Ja jeszcze wymiękam przy remiksie Little 15. Schnaussa. Kapitalna robota!
Właśnie,małolaty połknęły;ten mix jest straszliwym wypłaszczeniem muzycznym,pop którego w żaden sposób nie trawię,nazwałbym to nawet profanacjąHien pisze:
a ja nie mam nic do remiksu Shinody. Odwalił kawał dobrej roboty.
Miał ten utwór odświerzyć i wprowadzić we współczesne klimaty, trudno zarzucić mu to że mu się nie udało. Nie silił się na jakieś niewiadomo co tylko zrobił prosta wersje w stylu Linkin Park, dzieciaki to połkneły.
Ależ nie ma nic złego w remiksach, ja tylko za nimi nie przepadam.Hien pisze:Nie rozumiem co złego jest w remiksach a zwłaszcza w tych, których się nie słyszało.
Nie ma nic lepszego od oryginału.Hien pisze:Remix In Your Room autorstwa Butcha Viga... lepszy od oryginału.
Słuchałem. Właśnie ten remiks mnie zachęcił xD Powiem, że odleciałem. Brzmi niesamowicie przekapitalnie. Jestem zresztą miłośnikiem ambientu, więc ;p Ehh, a zaczynałem od Briana Eno xDHien pisze:A słuchałeś płyt Schnaussa?devotional pisze:Ja jeszcze wymiękam przy remiksie Little 15. Schnaussa. Kapitalna robota!
Ja mam wszystkie i po prostu ubóstwiam tego człowieka, wszak ta muza to ambient w czystej postaci. Rewelacja!
Nie no jasne, oryginał za to wcaaale nie jest komercyjnym popowym numeremnewdress pisze:ten mix jest straszliwym wypłaszczeniem muzycznym,pop którego w żaden sposób nie trawię,nazwałbym to nawet profanacją
Ciekawe. To czemu jeszcze nie słyszałem równie prostego acz genialnego utworu w Twoim wykonaniu?Hien pisze:ETS w oryginale to prosty numer pop do zrobienia z palcem w dupie przez każdego
Ale to jest poniekąd stwierdzenie faktu. Jakoś nie przepadam za linią obrony mówiącą, że do krytyki i oceny trzeba wspiąć się na ten sam poziom/szczebel w drabince.shodan pisze:Ciekawe. To czemu jeszcze nie słyszałem równie prostego acz genialnego utworu w Twoim wykonaniu?Hien pisze:ETS w oryginale to prosty numer pop do zrobienia z palcem w dupie przez każdego
w tym wypadku zlecieć na zbity pyskRajca pisze:nie przepadam za linią obrony mówiącą, że do krytyki i oceny trzeba wspiąć się na ten sam poziom/szczebel w drabince.
A ja nie przepadam, gdy ktoś ocenia utwór na podstawie stopnia skomplikowania. Bo stwierdzenie, że coś jest tak proste, że każdy by to nagrał, to żaden argument. Dla mnie może być coś dziecinnie prostego, a jednak genialnego, wspaniałego i nigdy nie nudzącego się. Jak ETS właśnie.Rajca pisze:Jakoś nie przepadam za linią obrony mówiącą, że do krytyki i oceny trzeba wspiąć się na ten sam poziom/szczebel w drabince.