DM track by track #1: Speak & Spell

Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 01 wrz 2022 19:06

Nie chcę przedłużać offtopa, ale jeśli mają zamiar jeszcze koncertować, to już w ogóle te występy się zmienią i jestem ciekaw w jaki sposób. Na pewno ktoś będzie musiał zastąpić Andrzeja. Może skorzystają z okazji przemyślą od podstaw tę konfigurację.

W każdy razie, zostały nam bonusy czyli

Shout
Ice Machine
Dreaming of Me

Pisałem z pamięci, ale to chyba wszystko.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 01 wrz 2022 19:45

A ja to uważam, że nikt więcej nie dołączy do składu koncertowego - chyba, że Gahan będzie miał jeszcze większy napływ dziaderstwa i znowu będziemy widzieli żeńskie chórki. Jak już tak odlatywać w życzenia to ja bym chętnie widział częściej Eignera za klawiszami, perka na GST to był największy problem.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 01 wrz 2022 20:10

Fletcher jednak coś tam grał na tych klawiszach, jeśli nikogo nie wezmą, to trochę to będzie jakby chcieli pokazać, że gówno grał xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 01 wrz 2022 20:18

I tak Gordeno/Eigner zagraliby te partie dupskami, grając w czwórkę dadzą symboliczny przekaz, że pewna część zespołu jest nie do zastąpienia.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 01 wrz 2022 20:42

Tyle, że jest do zastąpienia i powinna zostać na scenie zastąpiona. Eigner ma swoje do grania, Gordeno też. Ja to bym wręcz widział Gordeno na basie cały czas, a do tego dwóch nowych grajków parapetowych.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 01 wrz 2022 20:46

Dwóch to dużo jak na to, że z biegiem czasu coraz skromniejsze te aranże. Takie Halo, Wrong, Pain czy Barrela równie dobrze można puszczać z laptopa.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 01 wrz 2022 21:04

Zobaczymy jaki będzie album, o ile będzie. Ale robienie kroku w tył moim zdaniem nie wchodzi w grę, bo zaraz faktycznie większość będzie szła z taśmy.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18356
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 01 wrz 2022 21:08

A może zrobią trasę z koncertami unplugged? :D
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 05 wrz 2022 16:03

Nie wyszłoby im to na złe tak jak dalsze gibanie dupskiem gahanowym do In Your Room np.

Dreaming of Me

Ja bym się trzymał kolejności chronologicznie, dlatego zapraszam na Dreaming of Me. Jak na pierwszy singiel baardzo niezdarny, zespół kompletnie nieokrzesany. Przez lata nie potrafiłem się do tego numeru jakoś sensownie zabrać, raczej długo świecił mi w głowie pod hasłem "anomalia", aż któregoś miłego dnia przy okazji odsłuchu jednego z bootlegów zaskoczyło. Tekst ma w sobie jakąś pretensję, Vince'a to ja jeszcze długo nie zrozumiem, o ile w ogóle. Ważne, że jest to opakowane w sensowną melodię. Aranż sprawia, że brzmi to jak żywcem wyrwane z jakiegoś programu dla dzieci, taki urok. Ten klawisz ala akordeon, który pojawiał się na późniejszych trasach sprawił, że się poddałem, na płycie jest bardzo zachowawczo. Jedynie w zwrotkach z tyłu idzie brzmienie żywcem wybrane z płyt Numana i ono jest najlepsze. Chórki na końcu w stylu boysbandowym. Singlowa wersja ma wyciszenie na końcu, ale "pełna" ma jeszcze w ostatnich sekundach jakieś takie dziwne zwarcie xD Nawet przy takiej piosence można coś jeszcze znaleźć czasem.
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18356
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 06 wrz 2022 07:28

Dreaming of Me

W sumie Dragon napisał już wszystko, co i ja chciałbym powiedzieć o tym utworze. Pierwszy singiel zespołu co słychać. Takie pierwsze koty za płoty. Bardzo beztroska, rezolutna piosenka z brzmieniem jak z jakiejś dobranocki. Nie jestem żadnym wrogiem tego utworku ani go nie hejtuję, bo nie ma powodu do tego. To jest po prostu kolejna Clarkowa prosta melodyjka w prościutkiej disco aranżacji. Nawet na tym debiutanckim albumie jest parę dużo poważniejszych rzeczy. Nie ma więc powodu, dla którego miałbym tego w ogóle słuchać w oderwaniu od całej płyty.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13846
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 06 wrz 2022 08:03

Dreaming of Me

Spóźniłem się z wystawianiem laurki JCGE ale nadrobię teraz może tym numerem. Dreaming of Me, pierwszy singiel w karierze zespołu, bardzo ważna rzecz, mały krok dla ludzkości ale wielki dla depeszy, bez niego nie byłoby kolejnych. Absolutnie uwielbiam i chyba nauczyłem się go doceniać dopiero po odkryciu dla siebie New Life. Pulsujący bas, lead który brzmi jakby był lekko rozstrojony, całość brzmi przez to mega vintage dla mnie. Wokale po raz kolejny fantastycznie położone w harmonii tworząc chórki, niesamowita popowa lekkość i niezdarność bijąca z tego numeru czynią go idealnym pierwszym krokiem ku karierze zespołu który jeszcze wiele miał do zaoferowania a tym utworem ukazywał ledwie ułamek ich potencjału, jednocześnie już zdradzając talent do tworzenia zgrabnych przebojów okraszonych specyficznym brzmieniem. Jak dla mnie wysoka lecz nienajwyższa półka DM lat 80., i lepsza część tego co wydano w 1981 roku.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 06 wrz 2022 11:08

Dreaming of Me

Podobnie jak Murzyn, uważam że to jest bardzo udany utwór, udany singiel, udany debiut. Landszaft muzyczny był wtedy rozmaity, z jednej strony był post-punk, a z drugiej elektroniczny pop, który zaczynał się rozkręcać. Jak na raczkujący zespół, który nie wiedział jeszcze co chce osiągnąć brzmieniowo, to "Dreaming of Me" jest naprawdę solidnym utworem z dobrymi melodiami, dobry wokalem Gahana, świetnymi chórkami na końcu. Można nie kumać liryki Vinsa, ale facet się wyróżniał i tego nie można mu odmówić. Od strony bardziej subiektywnej, od początku ta muzyka kojarzyła mi się z jakąś sceną 8-BIT i OSTami ze starych gier komputerowych (zwłaszcza "Pokemon Silver/Gold", jestem pewien, że w alternatywnym świecie, "Dreaming of Me" to jest main theme jakiegoś Violet City). Intro, z początku wydawało mi się totalnie z dupy, jak z jakiegoś Scooby-Doo, ale teraz uważam, że jest genialne. Mini solo w środku jest piękne. To nie była miłość od pierwszego wejrzenia, przez lata traktowałem "Dreaming of Me" jako coś ok, ale średniego. Z czasem jednak zacząłem doceniać talent do melodii jaki miał Klark i to jak tu wszystko się ze sobą klei. Podoba mi się też wylewająca się z tego kawałka brytolskość, coś co z każdą następną płytą coraz bardziej zaczęło zanikać. Uwielbiam wracać do tego numeru.

Wersja bez fejda jest śmieszna, w sumie nie wiem czemu to tak wydali w bonusie, ale chwała im za to. W kwestii wersji live, to są one niesamowicie memiczne. Zawsze zaczynam się śmiać kiedy wchodzą wszystkie instrumenty, jest w tym coś potwornie jarmarcznego (zwłaszcza ta wspomniana przez Dragona wersja z "akordeonem"), coś co odrzuca jeśli się tego kawałka wcześniej nie kochało. A jak się kocha, to człowiek po prostu się śmieje z tego, a śmiech to jednak pozytywna rzecz.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 06 wrz 2022 11:30

Ice Machine

Ahh Ice Machine. Utwór, który każdy depesz obowiązkowo musi stawiać wyżej, bo przecież oni już tu są trochę mroczni, więc wiadomo, że lepsi. Taki był mindset kiedyś, podejrzewam że dla wielu januszy depeszyzmu nadal jest. Za dawnych czasów utarło się, że generalnie Speak & Spell gówno, ale Ice MAchine ma free pass, bo nie popują. Ale czy faktycznie nie popują? Oczywiście, że popują, jeszcze jak popują.

To jest kawałek, który ładnie leży koło rzeczy takich jak Puppets, Tora, czy Photographic, czyli numerów, które w mojej kolekcji znajdują się w nieistniejącym folderze pt. "chodzę nocą między blokami i słucham muzyki". DM robią tu trochę inny użytek z tych samych syntezatorów. Automat fajnie cyka, trochę mi to przewołuje w uszach Kraftwerk, zwłaszcza ten dźwięk przypominający kompresory hamulcowe w autobusach. Muzycznie nie jest to zły kawłek, rozumiem czemu nie trafił na album, ale jest to konkretny utwór jak na debiut i, z tego co kojarzę, ulubieniec fanów na wczesnych trasach. Melodia wokalu jest średnia, przypomina mi jakieś ogniskowe przyśpiewki, na które ludzie zdobywają się tylko po większej ilości alkoholu. Wielogłos tez tu nie robi przysług.
Generalnie nie jest to jakieś szczytowe osiągnięcie DM w tamtym czasie, praktycznie wszystko co znalazło się na albumie jest lepsze, ale jest to całkiem solidny b-side. Nigdy nie czułem się z nim szczególnie związany.

Wersja bez fejda nie kryje już takich fajnych niespodzianek jak "Dreaming of Me", te całe 8 sekund wyhamowywania syntezatorów, to tylko ciekawostka przyrodnicza i nic więcej. Wersje live są ok. Swego czasu najgorzej oceniłem wersję z 1980 r., ale teraz pasuje mi ona bardziej, z powolnym, bardziej standardowym automatem. Bardzo podoba mi się też wersja demo z Fletcherem na basie. Czasami wyobrażam sobie co by były gdyby taki układ został na dłużej i gdyby częściej i więcej miksowali elektronikę z akustycznym instrumentarium.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18356
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 06 wrz 2022 14:22

Ice Machine

No i wreszcie mamy coś naprawdę dobrego. Tak, nie pasuje ten utwór do albumu, bo prawie nic z albumu mu nie dorównuje. Oczywiście z mojego punktu widzenia. Czy to rzeczywiście chodzi o mrok? Nie wiem. Nigdy nie słuchałem DM dla samego mroku, choć nie ukrywam, że wiele moich ulubionych utworów to rzeczywiście rzeczy, w których ten mrok jest. Ale klasyfikowanie muzyki na podstawie jedynie mroku jest trochę mało poważne. Klasyfikowanie samych słuchaczy DM wg tych kryteriów też nie jest do końca fair. DM ma dobre zarówno utwory wesołe, lekkie, przebojowe jak i te mroczniejsze.
W Ice Machine już sama linia melodyczna robi na mnie wrażenie. Mostek jest niesamowicie piękny. Do tego opakowe jest to wszystko w co prawda podobne syntezatorowe brzmienia co inne utwory z albumu, ale w lepszym stylu. Choć mogło to brzmieć jeszcze lepiej, co słychać na SGR Tour, gdzie barwy klawiszy odpowiednio podrasowano. Te arpeggia w IM są naprawdę dobre.
Zdecydowanie najlepszą wersją IM jest dla mnie ta ze wspomnianego SGR Tour. Nie tylko dzięki lepszemu brzmieniu klawiszy, ale świetnym chórkom i wokalnym popisom Gahana.
Słyszałem kiedyś Ice Machine wykonane tylko na samym pianinie. Coś pięknego. Ten utwór ma w sobie jakiś taki smutek, który mnie bardzo pociąga.
Royksopp wraz z Susanne Sundfor zrobili kiedyś bardzo udany cover Ice Machine. Jak ktoś jeszcze nie słyszał, to polecam.

https://www.youtube.com/watch?v=hFPlGDKgiYc
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 06 wrz 2022 14:32

Mało którego zespołu tak nie cierpię jak Royksopp
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18356
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 06 wrz 2022 14:49

Zauważyłem. To są chyba te słynne uprzedzenia. :D
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 06 wrz 2022 15:07

Ice Machine

Kiedy zacząłem słuchać Depeche Mode oczywiście łatwiej było podłapać wszystko to, co szło porównać pod względem nastroju do tych najbardziej zachwalanych przez fanów rzeczy. Uważam jednak, że to całkiem dobre dla zdrowia pomału dojrzewać do czegoś innego. Mój stosunek do Ice Machine nigdy się nie zmienił, to zawsze była moja osobista topka z tego okresu. Po latach zacząłem doceniać tutaj inne elementy. Początkowo oczywiście robił wrażenie po prostu ten surowy, ale jednak dość bogaty aranż. Jak rzadko wtedy syntezatory brzmią solidnie, wszystko zbudowane na narastaniu, arpeggiach i bardzo zwartym automacie. Potem lepiej chwyciły wokale, szczególnie tło w ostatniej zwrotce. Całość nie jest mroczna. Jest wreszcie dobry tekst, który naprowadza na skojarzenia z jakimś zatartym wspomnieniem, osobliwą sytuacją, która lekko zatarła się w głowie i nie ma już jasnej odpowiedzi, czego tak naprawdę dotyczyła. Ta dziwność tekstów Winsa tutaj jak rzadko kiedy ma ręce i nogi, a przynajmniej tak ją sobie w głowie ułożyłem. Ostatnio ten element IM mnie najbardziej chwyta.

Wersja z trasy SGR też pomogła w jeszcze lepszym odbiorze IM, choć w porównaniu do pierwotnej robi się za szeroko, wychodzi miejscami dziwny patos. Solidne odrestaurowanie, ostatnia dobra okazja na taki myk. Innych wersji koncertowych nie lubię specjalnie. Demówka prototyp z basem Fletchera daje do myślenia, tutaj jest o dziwo lżej, rytm mniej surowy, w klawiszach też dzieje się więcej, tylko Gahan jeszcze większa dziecina. Przez takie artefakty można spokojnie wyróżnić rzeczy napisane jeszcze w 1980 roku i te pisane przy okazji powstawania Speaka. W Nodisco czy What's Ur Name basu już nie wciśniesz.

Podrzucany przez shodana cover niby po bożemu korzysta z pierwowzoru, ale mnie to nie bierze. Wokal rozpieprza właściwy rytm całości, aranż to już jakiś synthwave z koniecznie podkręconą estetyką na WIĘCEJ MROKU, a słuchacze mają wytrzymać. Dlatego unikam coverów DM.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 06 wrz 2022 15:21

Z coverami DM problem jest taki, że wszyscy się rzucają na stare, najbardziej znane utwory, które w 90% nie działają po przełożeniu na inny język. Nowsze by mogły lepiej wyjść co pokazują np remiksy SixToes, ale za te kawałki nikt się za bardzo nie bierze. W życiu spodobał mi się chyba tylko jeden cover DM, EC w wersji Meat Beat Manifesto.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18356
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 07 wrz 2022 10:27

Shout

No i doszliśmy do ostatniego numeru z epoki S&S. Kiedyś bardzo Shout nie lubiłem. Uważałem go za zdecydowanie najgorszy utwór w dyskografii DM. Ale to podejście nieco się zmieniło przy okazji tematu "Speak & Spell / A Broken Frame Live - najlepsze wersje utworów". Bo wersje live rzuciły nowe światło na ten numer. Wcześniej nigdy nie przyszło mi nawet do głowy, żeby je w ogóle odsłuchać. Faktem jest, że wersje live brzmią o niebo lepiej od albumowej, która jest jakaś przyduszona, zubożała, a wokal brzmi jakby Gahan śpiewał z dna jakiejś studni. Na żywo pięknie chodzi automat perkusyjny i syntezatory. Ta główna zagrywka klawiszowa jest naprawdę ciekawa. Melodia jest bardzo fajna. Bas na swoim miejscu. Kurdę słucham sobie właśnie porównawczo to wersji albumowej, to live z SYT i nie mogę się nadziwić, jak kolosalna jest różnica. Shout z albumu to naprawdę utwór bardzo skrzywdzony przez zespół. Wersja live pokazuje dopiero cały potencjał i brzmi jak należy. I jeszcze ta dodatkowa partia klawiszowa w drugiej części utworu, której na podstawce nie ma, a która robi różnicę. Że o chórkach nie wspomnę.
Gdyby Shout brzmiał w studiu tak jak na koncertach, to byłby to na pewno dla mnie topowy utwór z płyty i jeden z lepszych z pierwszej połowy tamtej dekady. Myślę, że jakby go podrasować, to jeszcze teraz z chęcią bym go usłyszał na żywo. Znacznie chętniej niż Justa.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 07 wrz 2022 10:43

Shout

Anegdota na wstępie. Zespoły Wheatus i Weezer często były ze sobą mylone, więc żeby jeszcze bardziej zrobić ludziom wodę z mózgu, często grali wzajemnie swoje największe hity. Szkoda, że "Shout" DM nie stał się hitem, bo wtedy mogliby wymieniać się z Tears for Fears. Gdyby zliczyć osoby, które brały ich "Shout" za DM, to by się uzbierał fanbase indie zespołu grającego na offie. Szkoda, że "Shout" skończył jako b-side, bo miał wszystkie znamiona dobrego singla. Chwytliwa melodia, zaraźliwy refren, bujający rytm. Ten kawałek zawsze kojarzył mi się trochę z The Beatles (nie tylko ze względu na tytuł i fragment "I wanna hold your hand") i myślę, że zrobili błąd nie wydając tego choćby jako niealbumowy singiel. Bardziej niż "Ice Machine", ten kawałek odstaje od brzmienia Speak & Spell. Nie wiem jak późno powstał, ale chyba późno. Równie późno DM obudzili się z graniem go na żywo.
W każdym razie, dzieje się tu sporo ciekawych rzeczy, wydaje mi się, że pod wieloma względami bliżej temu do ABF niż S&S. Rodowód zdradzają głównie boysbandowe chórki i opisując te kawałki w ramach zabawy, coraz bardziej się przekonuję jak mi tych chórków brakuje na albumach po ABF xD
Psychodeliczna końcówka nadal robi wrażenie. Przepuszczony przez efekty wokal w ogóle mi nie przeszkadza. Rio Mix, to jest w sumie typowy extended mix z tamtych czasów, czyli dołożona partia z dupy na końcu, która się ciągnie i ciągnie. Wersje na żywo są ok, ale bez szału. Wszystko co było fajnie psychodeliczne w wersji studyjnej, zostało wywalone. Zwłaszcza na SGR wyszedł zakalec. To jest tak plastikowe DM jak tylko może być.
W każdym razie, "Shout" to jeden z bardziej lubianych przeze mnie utworów z tamtego okresu. Chętnie bym posłuchał drugiej płyty DM z jakiejś alternatywnej rzeczywistości, w której Vince nie odszedł z zespołu.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn