Best of Forum (Wideoklipy)

Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 27 kwie 2023 07:57

No dobra Panowie, lecimy dalej zatem.
Mała prośba ode mnie - gdyby ktoś tego nie robił - zanim odpalicie klip przeczytajcie uważnie opis do tej wrzutki i zawartą w niej instrukcję aby mieć jak najlepszy odbiór tego klipu i kawałka.

Wiosna to taka pora kiedy miłość wisi w powietrzu, życie rozkwita, ptaszki śpiewają a pszczoły zapylają lol, to tak sobie myślę że może to dobry czas by wrzucić jakiś lovesong? Tym razem zrobię pewien wyjątek ale ostatecznie uznałem że to będzie najlepsze rozwiązanie i podrzucam klip do kawałka który miał wjechać w bestce utworów. Stwierdziłem że mogę sobie na taką odrobinę luzu pozwolić bo wciąż jest to jeden z moich ulubionych rapowych obrazków odwołujący się mocno do mojego zamiłowania do oldskulowych klimatów hip hopowych. Przy okazji to chyba ostatnia tak ważna wrzutka w temacie ulubionych numerów hip hopowych (i kolejna z cyklu tych które powinny były pojawić się już dawno, planowałem tę wrzutkę w pierwszej 25. utworów).

Common Sense - I Used To Love H.E.R.
(1994, reż. Chris Halliburton)

Common (raper z Chicago, do 1994 roku występujący jeszcze jako Common Sense zanim otrzymał pozew od kapeli reggae o tej samej nazwie) z utworem I Used To Love H.E.R. z jego drugiego albumu Resurrection (polecam przy okazji, gdyż nie znajdę na niego miejsca w albumach). Numer ten wraz z towarzyszącym mu teledyskiem wpadł mi jakoś w ręce latem 2008 roku gdy byłem na wakacjach w Londynie. Trudno powiedzieć jak na niego natrafiłem, prawdopodobnie sprawdzałem kawałki o których usłyszałem w dokumentalnym filmie Beef na temat rapowych konfliktów, a ten numer trochę przypadkowo stał się iskrą zapalną konfliktu Commona z Ice Cubem (raperem z Los Angeles). W filmie był raptem zamieszczony fragment tego utworu i pewnie chciałem sprawdzić całość numeru i jak się okazało ten kawałek z miejsca mi przypadł do gustu. Instrumentalnie klimat jest podobny trochę do Electric Relaxation, tu jednak mamy sample gitarowe z George'a Bensona, ogólnie spokojny bicik no i ten tekst... Tekst jest tu dla mnie kluczowy w tym numerze. Z pozoru brzmi to jak jeden z wielu rapowych numerów o miłości ale cała historia relacji opowiedzianej tu przez Commona nabiera głębszego sensu dopiero kiedy dosłucha się kawałka do samego końca. Dlatego dla ułatwienia możecie sobie w podrzuconym przeze mnie klipie odpalić angielskie napisy (wszystko wyjaśnia się w końcowych słowach ostatniej zwroty, nawet wuja skuma jak odpali sobie napisy).

Klip zasadniczo jest dość prosty ale po prostu ocieka vibem starego hip hopu. Mamy przedstawioną w nim mniej więcej relację Commona z jego wybranką oraz ukazane jak ona sama zmieniała się na jego oczach z biegiem lat (widzimy jak w zależności od panującej mody zmienia ubrania a potem po przeprowadzce do innego miasta jak wpłynęło na nią nowe otoczenie). To wszystko wymieszane jest z przebitkami zwyczajnych scen ukazujących Commona z ziomkami siedzących gdzieś w parku albo ujęciami ludzi na koncertach czy tańczących breakdance. Jest też jeden moment tego klipu który mi naprawdę robi i który dla mnie podbija wartość samego numeru, jest to właśnie moment gdy padają ostatnie słowa trzeciej zwrotki, bit wyłącza się na parę sekund, jest taki moment zawieszenia a po nim wjeżdża w formie jakby slideshowu kilka bardzo znajomych obrazków, robi mi się wtedy ciepło na sercu i przechodzi mnie dreszcz, jeden z tych rzadkich momentów kiedy mój organizm fizycznie reaguje na serwowaną mu muzykę i obraz. Kocham ten kawałek, kocham ten obrazek i... a zresztą, sami zobaczcie, kto choć raz był tak zakochany ten zrozumie.

P.S.

Pamiętajcie o napisach dla ułatwienia!

https://youtu.be/TrUERC2Zk64
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 27 kwie 2023 11:34

Weezer – Buddy Holly (1994, reż. Spike Jonze)

Ostatnio, po dłuuuugim czasie, wróciłem do słuchania Weezera, i wszystko kliknęło jakbyśmy się nie rozstawali. Skorzystam z okazji, żeby wrzucić ten klip, który zadziwia mnie za każdym razem jak go oglądam. Teledysk do „Buddy Holly” wyreżyserował Spike Jonze, którego dzieło mogliście już w tej bestce oglądać kiedy Murzyn wrzucił „Sabotage”. Nie wiem, czy inspirowano się tutaj klipem do „In Bloom” Nirvany, nic mi na ten temat nie wiadomo, ale biorąc pod uwagę bliskość czasową, i to, że Rivers Cuomo (lider Weezer) to wielki fan Nirvany, to jestem niemal pewien, że tamten klip przynajmniej przetarł szlak.

Całość prezentowana jest jako wycinek z odcinka starego, amerykańskiego sitcomu „Happy Days”, z lat 70-tych, który był raczej fenomenem lokalnym, bo nie kojarzę aby puszczano to w polskiej telewizji. No, ale żeby jakoś to porównać, to tak jakby u nas jakiś zespół w stylu Myslovitz, nagrał klip nawiązujący do „Miodowych lat” (tylko jakoś teraz). Zresztą byłem niemal przekonany, że to o tym serialu (w sensie „Happy Days”) był zajebisty odcinek X-Files, o gościu który potrafił urzeczywistnić ulubiony program tv, ale sprawdziłem i to było „”The Brady Bunch” (też z lat 70-tych, więc zbliżony vibe).

W KAŻDYM RAZIE. W klipie stylizowanym na lata 70-te, Weezer występują w przydrożnym barze Ala Delvecchio z „Happy Days”. W trakcie, pojawiają się różne postacie z serialu. Co jest najciekawsze, i co najbardziej robi na mnie wrażenie, to to, jak udało się nowo nakręcone sceny z udziałem Weezer, przepleść oryginalnymi ujęciami z serialu w taki sposób, że idzie się w 100% nabrać, że to było nagrane w tym samym czasie (a nie w odległości 20 lat). Klimat udało się odtworzyć w pełni, łącznie z obowiązkową przerwą w środku. Klip jest pełen nawiązań do serialu, których my oczywiście nie ogarniamy, ale wydaje mi się, że to jest wyjątkowo prosty teledysk, więc to nie przeszkadza w żaden sposób. Mnie „Buddy Holly” rozczula mocno i sprawia, że od razu czuję się lepiej i jakoś mi się cieplej w środku robi. Chylę również czoła przed Spajkiem Jonze i jego ekipą, że wyczarowali taką magię. Zero CGI było użyte przy tworzeniu tego teledysku, wszystko to ciężka praca i umiejętny montaż. Chciałbym powiedzieć, że idealnie na wiosnę, ale już nie chcę zapeszać, bo mimo tego, że mamy już prawie maj, ta wiosna póki co jest na pół gwizdka i nie może się przebić. Może teraz.

https://www.youtube.com/watch?v=kemivUKb4f4
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 27 kwie 2023 12:57

Banco de Gaia - I Love Baby Cheesy (1999, reż. Toby Marks, czyli Banco de Gaia)

Trzeci raz, w trzeciej bestce atakuję Marksem i jego dziwaczną muzyką. O ile Obsidian biegł jakimś patternem, zresztą podobnie jego debiut, a więc Maya, tutaj mamy przede wszystkim chaos. I muzyczny i, no, wizualny xD Nie wierzę, że ten numer nie powstał dla beki, ale wyszło mu to wprost fenomenalnie. Właściwie nie inaczej jest z samym klipem, gdzie dzieją się rzeczy niestworzone. Występują w nim sam Marks (to ten z tlenionymi włosami, jakby ktoś nie wiedział, jak wygląda), Ted Duggan (ten, co gra na bębnach) i Ashley Hopkins (z basem w łapie). Skład nie jest przypadkowy, albowiem w tamtym czasie Banco de Gaia to był właściwie zespół właśnie tych trzech gości, choć Marks potrzebował ich głównie do występów na żywo (na marginesie, Obsidian z żywą perką brzmi bardzo fajnie). W wideo najlepsze jest to, że łatwo jest nabrać wrażenia (niedalekiego tak bardzo od prawdy przecież), że cała muza jest kurde elektroniczna, a tutaj jakieś żywe instrumenty, których niemal nie słychać. Poza tym ci goście... po prostu się wydurniają. Skaczą, tarzają się i rzucają po jakiejś plaży hui wie gdzie, bawią się wypoczynkowo-pływackim akcesorium, tańczą jak debile, próbują lepić piaskowe baby (sic!), groźnie spoglądają do kamery, generalnie cyrk. Najlepsze jest to, że wszyscy wyglądają na takich wujków-boomerów (nie mam pojęcia, ile lat mieli Duggan i Hopkins w momencie kręcenia wideo, ale Marks miał 35 lat i wygląda najmłodziej, choć moda przełomu milleniów zestarzała się fatalnie xD), którzy dorwali się do kamery cyfrowej we Władysławowie w jakimś 2003 roku, wypili trochę zbyt dużo taniej whisky i nie mają co zrobić z końcówką urlopu. Numer jest bardziej wakacyjny niż wiosenny, ale primo, zasłuchiwałem się w nim wiosną ubiegłego roku (jak jeszcze były powody, żeby się dobry nastrój udzielał), secundo, wakacje i lato generalnie już blisko, więc wejdźmy w klimat, kto komu broni. Budżet tego wideo był prawdopodobnie mniejszy od budżetu przeznaczonego na Blair Witch Project, więc może jest tanio, za to również kiepskiej jakości xD Niestety, wyższej nie uświadczycie, więc wyobraźmy sobie, że oglądamy to wideo jako przerywnik między planszowymi reklamami kablowej stacji Rad-Sat 2, a będziemy w stanie uwierzyć, że premierem wciąż jest Jerzy Buzek.

https://www.youtube.com/watch?v=sWtOEBP0v40
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 02 maja 2023 14:43

Ja wiem że wuja na razie nie wleci bo wyleciał, heh, ale niech chociaż intensywnie myśli co tu wrzucić a może w międzyczasie Dragon coś jeszcze wymyśli... albo niech woła mentosa o pomoc
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 02 maja 2023 16:54

Chciałem wrzucić przed wylotem, ale już nie zdążyłem. ;(
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 02 maja 2023 17:42

To wrzucaj teraz
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 03 maja 2023 00:38

Spełniam wasze oczekiwania, proszę bardzo

George Michael - Freeek! (2002)
[reż. Joseph Kahn]

Tak wyraźnie odklejonej, kampowej, przegiętej propozycji od Dżordża nikt się nie spodziewał. Brakujący element w artystycznej układance, który dopełnia obraz człowieka barwnego, inteligentnego, wrażliwego. Świadoma gra na granicy kiczu. Dystopijna, futurystyczna historia ze świata, w którym pozornie nie ma zbyt wielu ograniczeń. Popkulturowa swoboda ogranicza się do paru konwencjonalnych haseł, inkluzywności na pokaz bez idącej za tym faktycznej przemiany i odpowiedniej ewolucji świadomości. Nadchodzi Freeek, seksualny macho, który zaprowadzi porządek, a przy okazji zrobi dobrze paru mamuśkom. Zarobi przy tym parę groszy, być może nie będzie w tym żadnej filozofii, ktoś poczuje się pokrzywdzony, mniejsza o to, można przynajmniej popieprzyć tu i ówdzie. Outside to bardziej bezpośrednia odpowiedź na, w tym przypadku warto pogłówkować, ale jednocześnie bez uciekania w wielostronicowe elaboraty o kondycji społeczeństwa. Od seksu nie da się uciec. Naturalna sprawa. Pytanie jak warto o nim mówić w przestrzeni publicznej, co budzi niechęć, a co rozgrzewa chuć. Do czego sprowadza się czasami zbyt skomplikowane tematy, kinki i inne te. Dla mnie wystarczy też po prostu popatrzeć i cieszyć oczy na użytą kolorystykę, zaproponowany rozmach WSZYSTKIEGO. Tak jakby sama piosenka nie była rewelacyjna, to dostała bombowy obrazek.

Sprawia mi przyjemność to, że się odważył w ten sposób.

https://www.youtube.com/watch?v=lpIvIOl_S4M
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 10 maja 2023 12:08

No dobra czas nadrobić zaległości.

The Black Eyed Peas - Shut Up (2003)
Reż. The Malloys.

Brałem ten utwór pod uwagę już w bestce utworowej, ale postanowiłem, że wrzucę go tutaj, bo oprócz muzyki ma też sporo do zaoferowania w temacie obrazu. Nie słucham ogólnie zespołu The Black Eyed Peas, ale akurat Shut Up uwielbiam od zawsze. Bardzo przebojowa nuta plus naprawdę efektowne brzmienie. Bywały dni, kiedy potrafiłem słuchać tego i oglądać po kilkanaście razy.
Teledysk zawiera w sobie wszystko, co lubię w teledyskach. Jest efektownie, dynamicznie i kolorowo. Fajne i pomysłowe scenerie, członkowie zespołu fajnie poubierani. Uwielbiam te tańce i pląsy will.i.ama i apl.de.apa jako dyrygenta, grę Taboo. No i oczywiście widok młodej Fergie będącej w doskonałej formie cieszy oczy jak mało co. Każdy ruch, każdy drobny gest są fantastyczne. Teledysk przedstawia tak w ogóle jakąś historię, której tematem jest walka płci.
Clip jest naprawdę świetnie nagrany i zmontowany. Obraz idealnie współgra z muzyką. Widziałem go dziesiątki razy, a i tak nigdy nie nudzę się ani przez moment.

https://www.youtube.com/watch?v=KRzMtlZjXpU
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 10 maja 2023 12:15

W utworach nadal możesz wrzucić, bo tu jednak skupiamy się na klipach, a nie na muzyce. I trochę szkoda tego numeru.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 10 maja 2023 12:30

>szkoda
>Black Eyed Peas

wybierz jedno
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 10 maja 2023 12:47

"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 13 maja 2023 20:52

łubu dubu łubu dubu

I Used To Love H.E.R.

Oho, wrócił mój ulubiony wariant Mudżyna, czyli hip-hop doskonały, gęściutki klimatycznie w każdym aspekcie. Już sam numer w sobie absolutnie wystarcza i dostarcza, bardzo ładnie uszyta autotematyczna opowieść w przyswajalny sposób bez żadnej pretensji, napinki. Świetna perka, dobry technik za majkiem, a do tego rewelacyjnie wykorzystane sample, wszystko w punkt, za tą końcówką się płynie jak za niektórymi nagraniami Gang Starr, ATCG, 36Mafia. Teledysk to po prostu wizualny ekwiwalent. Po zdemaskowaniu obiektu miłosnego wiele kadrów wjeżdżających wcześniej robi za podpowiedź dla obserwatora. Pokazane tutaj plenery to jedna z niewielu rzeczy, dla których chciałbym kiedyś wybrać się do USA i choć dzisiaj to już raczej byłby pretekst do chłodniejszej obserwacji, tak sentyment do nieprzeżytego, a doświadczonego przez pośrednie źródła przetwarzające pewien wzór (klipy, wiadomo jaka Gra...) jest. To wygląda na tyle dobrze, że spokojnie poszczególne kadry można wycinać i wykorzystywać jako okładki w nowych projektach muzycznych. Między innymi zasługuje na to fragment z ziomkiem pracującym na winylach. Po doświadczeniu takiego rapu polskie propozycje z tego okresu brzmią i wyglądają jak żart, parodia.

Holly Molly

Weezer to dla mnie zespół ze śmiesznych obrazków w internecie. Nigdy nie sprawdzałem, nikt nie rekomendował, nie czułem żadnej potrzeby otrzaskiwania się z masą rzeczy, których znajomość w pewnych środowiskach jest oczywista, a dla mnie zupełnie niepotrzebna. INTERTEKSTUALNOSĆ... temat rzeka. Hien podszedł do tematu trochę inaczej i nie zaprosił nas na grę w odczytywanie znaczeń, tylko przedstawił rozwiązanie zagadki. Z jednej strony super, bo ja w ogóle nie siedzę w amerykańskich sitcomach. Z drugiej szkoda, bo zwróciłem przede wszystkim uwagę na to, w których momentach widać róznice między materiałem źródłowym a nowo powstałą doklejką. Wyszło baardzo akuratnie, na tyle przyjemnie, że całość wzbudza lekką radochę. W pewnym momencie przestałem rozmyślać tylko podążałem za różnymi pomysłami na ogrywanie "dwóch różnych światów". Czasami się zaśmiałem pod nosem. O to chodziło? Wspominana przez Hiena przerwa lepiej pozwoliła zanurzyć się w minionej epoce niż niejeden vaporowy lub inny taki bazujący na found footage patencie projekt. Okejka uznania!

I Love Baby Cheesy

Apropo defacto found footage... początek wręcz niepokojący, ale potem skala niegroźnych głupotek jest na tyle szeroka, że pozbywam się dziwnego nerwu w sobie xD Lepiej wychodzi osobliwa choreografia, pozy, wcinanie lodów, ta gra w stylu typowego zespołu rockowego niezbyt wyszukana. Estetycznie sprawia to wrażenie nagrania popełnionego przez grupkę weteranów rejwów. Noc wcześniej ostro bujali głowami i spożywali dropsy, a dzisiaj budzą się niedaleko sceny w lasku niedaleko plaży, wyłażą z namiotów i szukają wrażeń w mniejszym otumanieniu. Trochę widać, że dalej ich trzyma, no ale cóż. Ja w ogóle nie nabieram wrażenia, bo to musi być w pełni elektroniczne granie, trochę kwaśne, ale idealne jako support przed rąbanką w stylu psytrance. Niepokojący jest ten wujkowo-boomerski wizerunek łączony z negliżem jednego z nich do pewnego stopnia. Te fioletowe koszulki są znakomite. Numer jak numer. Sam klip to czysty fun. Trochę dziwny, ale jestem tolerancyjny. Może mniej lokalna kablówka, dla mnie bardziej programy muzyczne na T5/P1 sprzed dziesięciu lat. Konieczne oglądane przez dziadków, pamiętam tę pikselozę i dźwięk w słabej jakości do dziś. Na szczęście tutaj nie Disko Bandżo, tylko aperitif przed Wixą Pixą.

RYYYYJ

Nie lubię tego całego Williama i Black Eyed Zwis. Maltretowano ich klipy latami w telewizjach muzycznych, a że muzyka w większości przypadków nie dojeżdżała, to po kilku wyrozumiałych kontaktach było tak, że po prostu widząc pierwsze kadry zwisowych teledysków po prostu zmieniałem kanał. Z tym kawałkiem mam najmniejszy problem. Odstawiając uprzedzenia i dotychczasowy negatywny stosunek... noo to jest jakiś sposób na przekonanie mnie realizować teledysk w konwencji jakiegoś bliżej niezidentyfikokwanego widowiska scenicznego. Musical? Teatr muzyczny? Mocno uwspółcześniona wariacja operowa? Podoba mi się gra z konwencją, luźna atmosfera na widowni, jakby cały budynek tego teatru, powiedzmy, został już dawno zeskłotowany, czym uratowano go przed wyburzeniem lub pogrążeniem w ruinie. Dobrze pomyślana rzecz. Ci ludzie dobrze wyglądają, mają na sobie ładne ciuszki. Technicznie w różnych zadaniach też dają radę. Da się oglądać z wewnętrzną satysfakcją, a to ci heca!
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 17 maja 2023 14:43

Common Sense - I Used To Love H.E.R.

Zabrzmię jak zdarta płyta, ale niemal szkoda tego kawałka na bestke klipów, a jednocześnie wcale nie szkoda. Mam nadzieję, że Murzyn wróci jeszcze z tym kawałkiem do sąsiedniego tematu, żeby pokazać go szerszej publiczności i żebyśmy mogli pogadać o muzyce. Mam parę przemyśleń, a nawet fajnych przykładów związanych z samplami w tym kawałku, no ale tu się skupiamy na obrazie. I tu z miejsca beka, bo Common wygląda trochę w tym klipie jak aktor Rockmond Dunbar. Akurat odświeżam sobie „Prison Break’a”, a tam Dunbar gra C-Note’a. Taka trivia na boku. Ja Commona kojarzę, głównie z ksywy i fejmu, klipów jego dotąd nie widziałem i jestem bardzo zadowolony z tego co zobaczyłem. Wiadomo, niby nic – murzyn wspomina laskę, w której się bujał, która się zmieniała, a on to obserwował, itd. Murzyn Jacek to już opisał. Bardzo ładnie to wszystko zostało ukazane, w trochę psychodeliczny sposób. Common siedzący w półmroku w pokoju, przebitki, które nie tylko w jakiś tam sposób ilustrują tekst, ale są bardzo ładnie, z klasą i wyczuciem zrobione. Jedno, z obrazem odbijającym się w lustrze skojarzyło mi się nawet z „Blade Runnerem”. Chodzi o estetyczne i pomysłowe zabiegi. Też mi się podobał moment wskazany przez Murzyna, z tym slideshowem, i generalnie te wszystkie ujęcia z ziomkami i breakdancem przypominają mi trochę filmiki, które się odblokowywało w THPS2, i tam się podobne rzeczy działy, tylko bardziej w tle kultury skejterskiej niż nigasowskiej. W każdym razie, jest to coś do czego sam chętnie będę wracał, bo tu rzeczywiście muzyka zostaje perfekcyjnie dopełniona obrazem, w taki sposób, że aż się nie chce tego inaczej odbierać.

Banco de Gaia - I Love Baby Cheesy


Jest taki odcinek X-files, w którym jeden typ (grany przez Bryana Carstona – czyli Waltera White’a) musi być w ciągłym ruchu samochodem, bo inaczej zaczyna go bardzo boleć głowa. Dopóki jedzie, wszystko jest ok. Ostatecznie eksploduje mu łeb kiedy kończy się paliwo. Podobnie jest z tym klipem. Dopóki oni tańczą, czy nawet bujają głowami, to jest spoko, ale jak przestają, to robi się bieda z nędzą. Te sceny z freezbe, ala zespół rockowy, z lodami, itd., nie kręci mnie to, nie bawi, w żaden sposób nie sprawia, że muzyka dostaje jakiegoś kopa. Nie chcę się pastwić na tym, bo w sumie nie dzieje się tu tak dużo, żeby było o czym pisać. Takie klipy czasami wchodzą, czasami nie wchodzą, mi wszedł częściowo, ale tak jak mówię – tylko fragmenty kiedy oni tańczą, bounce’ują, itd. Częściowo z sukcesem, to można tylko raty płacić. Niestety nie jest to propozycja dla mnie. Cieszę się natomiast, że mamy temat Banco de Gaia kompletnie z dupy xD

George Michael - Freeek!

O, w końcu coś co znam. „Freeek!” pamiętam z czasów kiedy latało na bieżąco w tv. Wtedy odbierało się to jako kicz i dosyć desperacką próbę wykorzystania revivalu cyberpunka po sukcesie „Matrixa”. No i trudno tego nie widzieć, bo nawiązania do „Matrixa” pojawiają się od razu. Ujęcie np. od 0:38 jest żywcem skopiowane z lądowania na komisariacie w „Blade Runnerze”. Liżący się ludzie w taksach, George z dobermanami, którzy zmieniają się w ludzi, prześwietlana babka, ironiczne reklamy przypominające te z filmu „Robocop”, gruby golący cyce, itd. Brak gejowskich scen, pokazuje, że to nie były jeszcze te czasy, dziś George by się z tym już nie szczypał. W 2002 r., wszyscy niemal odbierali to jako tandetę, ALE czas zweryfikował wartość tego klipu, i co. Broni się. Wykonanie jest fajne, pomysły zrealizowane są godnie, na George’a patrzy się z przyjemnością, a nawiązania do cyberpunka, mile łechtają, kiedy już na około wszyscy przestali wytykać, że to była próba podłączenia się pod aktualny, i w sumie dosyć krótki, trend. Erotyka we „Freeek!” zestarzała się na pewno dużo lepiej, niż w klipach hip-hopowych z tamtego czasu.

The Black Eyed Peas - Shut Up


No widzisz Wuja, zmarnowałeś sobie to „Shut Up”, bo tu sobie o tym kawałku nie pogadamy za bardzo. Jeśli chodzi o klip, to jest to tak typowy 00sowy klip, jak tylko się da, powiem więcej, jest to absolutny wzór i to jest w nim chyba najlepsze. Takich teledysków już się nie robi, o ile w ogóle jeszcze się jakieś robi. Kolorowo, na bogato, z pomysłem, momentami teatralnie (te rekwizyty auta, itd.), taki Teatr Telewizji w studyjnym tego słowa znaczeniu. Przypomina mi trochę video do „Mr. Brightside” tylko w wersji współczesnej (a raczej odwrotnie, bo „Shut Up” wyszło wcześniej). TBEP to byli jajcarze, każdy tu gra swoją role, przypomina to czasami skecz kabaretowy. Fergie oczywiście wspaniała. Mam bardzo miłe wspomnienia związane z tym klipem, tzn. czasy może były różne, ale z perspektywy wspominam miło takie rzeczy jak właśnie teledysk do „Shut Up”. Aż czuję, kiedy zbliża się do końca, że zaraz wleci jingiel MTV i zacznie się „Pimp My Ride”.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 17 maja 2023 15:26

Common - I Used to Love H.E.R.

Zacznę od tego, że utwór jest bardzo dobry. A to już połowa sukcesu. Teledysk też mi się podoba. Może nie jest tak zwariowany i spektakularny jak ten od Busty, ale też jest spoko. Niby wiele się w nim nie dzieje, ale amerykański klimat w nim pokazany mi wystarcza. Ja też chciałbym kiedyś zobaczyć Stany, nie tylko ich różnorodną przyrodę, nie tylko te ukryte wśród łanów zbóż i kukurydzy rancza z obowiązkowymi silosami, nie tylko te wielkie międzystanowe autostrady, ale i ulice wielkich miast. Fascynuje mnie ten klimat, a w teledysku mamy malutki skrawek tego klimatu przedstawiony.
Próbowałem w internecie znaleźć tłumaczenie tekstu, ale nigdzie nie ma niestety. Wrzuciłem sobie tekst w translatora, ale wiadomo że to nie to. No ale jakiś ogólny chociaż ogląd na warstwę liryczną mam.

Weezer – Buddy Holly

Zespołu Weezer nie znam, ale muzycznie tak średnio mi się widzi. Nie jestem fanem takich klimatów. Ale teledysk bardzo fajny, bo to z kolei są fajne klimaty. Tym bardziej, jak Hien wyjaśnił, że to mariaż scen z amerykańskiego serialu ze scenkami nagranymi na potrzeby klipu. Gdybym nie wiedział, to bym tego nie wychwycił. Mam wrażenie, że serial mógłby mi się podobać, bo lubię takie klimaty. Super scenki z tymi pojawiającymi się postaciami z serialu. Świetnie to reżyser wszystko zmontował. Wygląda to tak, jakby naprawdę ci aktorzy byli z zespołem w jednym pomieszczeniu. I sama piosenka też bardzo dobrze spasowana z obrazem. Podoba mi się.

Banco de Gaia - I Love Baby Cheesy

Po pierwsze I Love Baby Cheesy to naprawdę super utwór. Z miejsca mnie chwyciło. A teledysk wcale nie gorszy. Niby prosty i tani, ale jaki dobry. Trójka muzyków w średnim wieku wydurniająca się na plaży. Ale jakie to fajne. Uwielbiam teledyski, gdzie ludzie się wygłupiają i robią bzdurne rzeczy. Lubię ludzi z absurdalnym poczuciem humoru. Te niektóre tańce Banco i spółki są niezwykle satysfakcjonujące i sympatyczne. I wyszło im to po prostu tak naturalnie. Nie ma tu żadnej wymuszonej sztuczności. Czysty fun i zabawa. Toby udowadnia, że nie trzeba wykładać dużych pieniędzy, żeby zrobić coś po prostu fajnego i miłego dla oka.

George Michael - Freeek!

Oj dawno nie słyszałem tego utworu, więc zapomniałem, jaki to dobry numer. Ale teledysk też jest na odpowiednim poziomie. Tutaj w przeciwieństwie do clipu Banco zainwestowano pewnie dużo więcej środków pieniężnych. Bo jest efektownie i z rozmachem, ale w inny sposób, niż w I Love Baby Cheesy. Jest bogato i kolorowo, graficy komputerowi pracowali na pełnych obrotach wyciskając z procesorów graficznych ostatnie poty. Te scenki wielkiej futurystycznej metropolii z latającymi wśród drapaczy chmur pojazdami są naprawdę satysfakcjonujące. Jest też w teledysku zawarta spora dawka erotyzmu, ale w taki raczej zjadliwy sposób (z wyjątkiem golącego klatę grubasa :D ).

Krótko mówiąc bardzo dobra kolejka. Było co oglądać.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 17 maja 2023 18:53

Dziwna sprawa Panowie, nie wiem gdzie moje recki się podziały, przysiągłbym że je wrzucałem tu lol...

W każdym razie w moim notatniku wiszą z datą 11 maja...

Weezer - Buddy Holly

O to jest ten jeden jedyny kawałek i zarazem klip Weezer co to go kojarzę z telewizji. Niby wiedziałem o co w nim kaman ale chyba nie skumałem że oni tu odtwarzają klimat Happy Days którego zresztą nie znam bo skąd, jak Hien słusznie zauważył był to serial grywany lokalnie w USA a nie światowo. Faktycznie oglądając to daje się odczuć trochę tego ducha klipu do In Bloom, ja właśnie chyba tak zarejestrowałem go w pamięci że to chodziło o występ w tv jak u Nirvany a to jest jednak występ w lokalu z serialu. Mamy zatem rozwinięcie tej oldskulowej konwencji i fajnie przeplatanie nowych scen ze scenami z serialu plus napisy plus przerywnik, wszystko jest doskonale skręcone i zmontowane tak że śmiga bardzo płynnie i nie czuć co kiedy było kręcone. Nie będę tu filozofował za wiele nad recenzją tego gdyż zwyczajnie bardzo mi się to podoba i jest to dla mnie jeden z najfajniejszych klipów od Hiena w tej bestce. Przy okazji przypomniał mi o innym klipie utrzymanym w takiej konwencji który być może tu kiedyś wrzucę.

Banco de Gaia - I Love Baby Cheesy

Tytuł kawałka z grubsza opisuje musiałowe zamiłowanie do serowości czy to w muzyce czy w obrazie. Jest to taki prosty, trochę głupawo-śmieszny obrazek który mi mocno kojarzy się z podobnymi obrazkami do jakichś starych kawałków Big Cyc albo Kultu. Posklejany z różnych krótkich fragmentów i pojedynczych "gagów" w bardzo dowolny sposób ot jajcarski klip kilku starzejących się ciałem lecz nie duchem kolesi. Przyznam że nie jest to estetyka za jaką przepadam, tu mam wrażenie można by śmiało podłożyć pod ten obrazek czołówkę Świata wg Kiepskich i banglało by to równie dobrze tudzież równie słabo w zależności od odbiorcy, mnie to nie kręci i przyznaję że w którymś momencie poczułem się zmęczony i przeładowany tymi szybko zmieniającymi się obrazami i ich jajecznym ładunkiem humoru. Śmiało mogę powiedzieć że klip do Obsidian już mi bardziej robił choć też ma jakąś taką kijowość w sobie z tamtym jego strojem i tańcami tam a jednak może wraz z absurdalnym kawałkiem lepiej mi wchodzi?

George Michael - Freeek!

Cieszę się że Dragon dzięki tej bestce może zaserwować nam jeszcze więcej Jerzego Michała i dać upust swoim queerowym fascynacjom gdyż ja sam kontakt z jego muzyką miałem w życiu minimalny i wielu rzeczy nie znam a wielu innych nie pamiętam. Freeek CHYBA gdzieś kiedyś mi się przewinął przed oczyma ale fajnie do niego wrócić bo jest tu GM w doskonałej formie robiący to co potrafi najlepiej. Pomijając sam numer mamy znów (jak w Fastlove) trochę futurystyczne obrazki, sporo CGI i nieco cyberpunka a to wszystko podlane litrami yyyy seksapilu (miałem napisać że sosu z George'a Micheala ale dziwnie to brzmi xD). Motyw z tancerkami na smyczy jest przezajefajny, sugestywna scena z dobermanami przymierzającymi się do kopulacji też choć jest to na granicy dobrego smaku już xD Patrząc na GM w tych różnych strojach czuję trochę klimat filmu Batman i Robin, taki fajny cyberpunkowy kicz przełomu lat 90./00. Jedyne czego nie skumałem chyba to ocb z tym płodem na końcu, mimo wszystko całość jest bardzo przyjemna dla oczu i uszu i duża okejka ode mnie.

The Black Eyed Peas - Shut Up

Początkowo nie skumałem ocb Hienowi z tym że szkoda numeru na bestkę klipów ale po obejrzeniu mam takie same odczucia. Gdyż jest to naprawdę fajny numer i będę teraz pamiętał o tym ale my tu nie o muzyce a o klipach mamy rozmawiać. A klip do Shut Up nigdy mi nie robił z tego co kojarzę i przyznaję nic się nie zmieniło w tym temacie. Nie wiem, może to jakieś uprzedzenie do takich estradowych, teatralnych klimatów rodem ze szkolnego przedstawienia/występu, mam wrażenie że trochę tego było w klipach tamtej dekady a nawet jeden z tych klipów sam mógłbym rzucić POMIMO tego że mnie ta estetyka odrzuca (i zrozum tu Murzyna?). Wuja tym samym niechcący zarzucił mi jakiś głębszy temat do psychoanalizy a chyba nie na taką reakcję liczył xD jeśli chodzi o walkę płci i te zmagania dwóch grupek - męskiej/żeńskiej też chyba już widziałem to ciekawiej zrealizowane, ogółem nie czuję w tym klipie nic na czym chciałbym zawiesić wzrok na dłużej, pozostawia mnie obojętnym tudzież znużonym (wizualnie). Z głowy jestem w stanie wskazać inne stare klipy BEP które chętniej oglądałbym jak choćby Where Is The Love czy Let's Get It Started, choć może przemawia przeze mnie sentyment, trudno powiedzieć.



Mieszana mocno ta kolejka, dwa bardzo fajne klipy i dwa od których się odbiłem, nie mniej fajna to była mieszanka ogółem :)
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 17 maja 2023 21:28

Młoda Fergie pozostawia go go obojętnym. Co za rasista. ;(
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 17 maja 2023 21:37

I słusznie, to by było dziwne przeżywać ten występ AŻ tak
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 17 maja 2023 21:45

Nawet wiem, czemu nie przeżywasz aż tak. :--
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 17 maja 2023 21:55

Tzn xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 19 maja 2023 10:49

I Used to Love H.E.R.

Kurde, Kuba ma rację. Trochę zmarnowany potencjał na bestkę utworową, bo numer jest naprawdę fajny i miałbym sporo do powiedzenia o muzyce. Ale to nie ten temat, więc powiem tylko, że kawałek jest dobry, podoba mi się. Chyba nawet bardziej niż wideo, które przypomina nieco losowy kolaż obrazów z każdej parafii, ale też widać, że to wszystko jest z zamysłem, nie ma tu przypadkowości i całość opowiada historię. I no, nie jest to jakaś fajna historia, więc mamy taki broken love song, który w towarzystwie wideo bardzo do mnie trafia. Nic szczególnego, a jakoś chwyta za duszę. Nie ma tu szaleństw, ale też do takiego kawałka nie potrafię sobie tego nawet wyobrazić. Klip daje jeszcze vibe domowego montażu, co w połączeniu z rokiem wydania rzuca widzowi w twarz obrazem czarnych Stanów najntisów. Do tego przebitki z obrazków miejskich, sceny z samą laską, które dobrze współgrają z tekstem wspominającym o jej transformacji. I faktycznie, Common wygląda tu jak Dunbar, a strasznie lubiłem jego kreację w Skazanym, więc dodatkowy plus. Murzyn jest klasycznym Murzynem, jest fajnie, jest klimatycznie, jest też melancholijnie, idealnie pod tę paskudną pogodę na zewnątrz. Aż człowiek ma ochotę wybrać się do USraju.

Buddy Holly

Weezer to taki band, co chyba niczego od nich nie słyszałem (na pewno nie świadomie), ale słyszałem dziesiątki razy, głównie w kontekście tegoż, że Weezer jest zespołem dla pizdusiów i przegrywów, ale nawet nie wiem dlaczego. Po prostu jakaś ogólnoświatowa beka z bandu na grupach muzycznych, a i pewnie wszyscy nienawidziciele tak naprawdę skrycie sobie ich słuchają. I teraz ja słucham i nie wiem, czy kiedyś już to wcześniej słyszałem czy nie. Serialu Happy Days oczywiście nie znam, ale gdyby Hien nie wspomniał o tym, że mamy do czynienia ze zręcznym montażem to w życiu bym się nie zorientował, więc można czołobitnie bić czołem przed reżyserem (kurde, Spike Jonze, c'mon, gość robił świetne filmy później) i jego ekipą wspomagającą. Kuba mówi, że jemu się robi ciepło na sercu, jak to ogląda. Ja za to czuję niepokój xD Trochę jak na początku wideo do Black Hole Sun Soundgarden, po prostu aż się człowiek spodziewa, że zaraz się wydarzy coś dziwacznego i wręcz przerażającego. Zespół jest jakiś nazbyt wesoły, ci ludzie wokół też, w każdej chwili mogłoby się okazać, że tak naprawdę to kanibale, wampiry, mordercy, hui wie kto jeszcze. Ale koniec końców klimat był, stwierdzono, podobało mi się, taka stylistyka zdecydowanie do mnie trafia.

Freeek!

Proszę Państwa, sprawa to niesłychana. Smoku zajumał mi wideoklip xD Poważnie, planowałem tym właśnie dziełem zamknąć tę kolejkę wideo, jako że jest to dzieło sztuki wizualnej dla mnie w jakiś sposób ważne. Pamiętam, jak zobaczyłem to pierwszy raz w życiu na kablówce u dziadków, i muszę tu dodać, że byłem baaardzo długo przekonany, że ten numer i samo wideo są... starsze. Tak o 3 lata przynajmniej, ale to podobne dla mnie zaskoczenie co Sexy Sexy Lover Modern Talking, co do którego byłem PRZEKONANY, że znam z najntisów, a to numer też z 2002 roku, albo to nieszczęsne Sunrise od Simply Red, za które też sobie rękę ucinałem, to jeszcze lepiej - rok 2003. No ale walić to, numer, klip. Numer jak numer, Jerzy Michał being Jerzy Michał w swoim flamboyant wydaniu. Ale nie da się odmówić temu kawałkowi mocno erotycznego zaciągu w brzmieniu. Klip nie próżnuje, nadgania i muszę przyznać, że na ostro kwestionującym swoje jestestwo trzynastolatku zrobił srogie wrażenie. Właściwie idę jeszcze dalej, i śmiem twierdzić, że wideo to miało istotny wpływ na kształtowanie mojej seksualności in general. Także mam z nim bardzo osobiste porachunki i wracałem doń stosunkowo rzadko, teraz oglądam go po raz pierwszy od, ja wiem, 10-ciu lat? Ale dobrze zapamiętałem, co się w nim dzieje. Cyberpunkowa otoczka jest aż nazbyt wyraźna, CGI się troszkę zestarzało, no ale z drugiej strony to był rok 2002, nie będę się pastwił. Erotyka nie ziesmacza, momentami wręcz w zamierzony sposób bawi, Jerzy Michał jak zawsze z klasą, nie ma się do czego przyczepić. Albo po prostu przemawia przeze mnie sentymento-nostalgia. Uśmiecham się i podkreślam literę Q w LGBTQ. A teraz...

Shut Up

A teraz dostaję w pysk kontynuacją swojego nastoletniego gnicia przed telewizorem z włączoną Vivą, Countdown TV, VH1 i co ja tam jeszcze oglądałem. Black Eyed Peas byli częstymi gośćmi na tych kanałach, w ogóle byli wtedy jakoś uberpopularni, tak jeszcze przez przynajmniej 7 lat? Nie pamiętam, z kiedy był ten kawałek o klubie czy tam ten TONIGHT'S GONNA BE A GOOD NIGHT czy jak to tam szło. Sam numer... pewnie też powiedziałbym o nim więcej w innej bestce, tutaj mogę się jedynie wynostalgizować po raz kolejny. Nie jest to zły kawałek, choć w tym 2003 czy tam 2004 nim rzygałem na pewnym etapie. Umówmy się, BEP byli wszędzie, nie dało się otworzyć lodówki spokojnie (a otwierałem ją wtedy często, bo byłem pieprzonym grubasem). Zabawne, że nie widziałem tego klipu sto lat, a doskonale zapamiętałem każdy detal. Bardzo fajny motyw z tym "teatrem" na samym początku (i przewijającym się przez resztę wideo), niby battle między Will.I.Amem a Fergie (co się z nią w ogóle stało, kiedy odeszła ze składu?), dziwne rzeczy dziejące się w dziwnym tempie, gra z widownią, jest spoko. Estradowo, ale w sumie bardziej dla beki, bo i dopiero po wielu latach ogarnąłem, że ta grupa wiele rzeczy dla beki w sumie robiła, a na pewno było to widać w ich klipach. Przyjemnie się oglądało, wycieczka w przeszłość na miarę Leben (nawet rok się zgadza). Keep up the good work.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl