Radiohead – There There (reż. Chris Hopewell)
Ciekawa sprawa. Ja was od dłuższego czasu męczyłem o założenie bestki klipów w 90% po to żebym mógł wrzucić „There There”. A tu Dragon był o TYLE (ten sam zespół, ten sam reżyser, podobna stylówa) żeby mi to zepsuć xD Na szczęście nie ma powodu do lamentu, mimo że było blisko.
Trochę historii. Zanim Radiohead zdecydowali się zwrócić do Chrisa Hopewella, mieli marzenie aby zaangażować Olivera Postagate’a, twórcę Bagpussa, postaci z bajki animowanej, która w UK była czymś tak popularnym, jak u nas Miś Uszatek. Facet odmówił, bo był starym dziadkiem na emeryturze i nie chciało mu się bawić w takie rzeczy. I tu wkracza Hopewell. Zespół miał tylko dwa życzenia: 1) aby klip miał klimat baśni braci Grimm oraz 2) aby jako punktu odniesienia, Chris użył dzieł czeskiego surrealisty i animatora Jana Svankmajera. Reszta jest historią.
Może to fakt, że mam słabość do bajkowości, a może kwestia wychowania na Se-Ma-Forowych bajkach, może to przez pochodzenie (Se-ma-for to łódzka wytwórnia). Wiecie, że mamy w Łodzi Muzeum Se-Ma-Foru? Ich stałe ekspozycje są piękne. Niewiele brakowało, a miałbym tam praktyki studenckie, ale ostatecznie zdecydowałem się na łódzkie Muzeum Kinematografii. Tam również można zobaczyć oryginalne kukiełki Muminków, Misia Uszatka, czy Pingwina Pik-Poka i Misia Colargola. Oglądając je z bliska, mogłem bardziej docenić pracę włożoną w ich powstanie oraz wprawienie ich w ruch, co za dziecka wydawało nam się takie proste i oczywiste.
To jednak przyszło później. Wcześniej, w 2003 r., Radiohead wypuścili „There There”. Nie będę przedłużał, wszystko mi się w tym klipie podoba, to jest małe dzieło sztuki. Yorke z tą swoją creepy twarzą i minami, pasuje idealnie do grimmowskiego klimatu. Historia przedstawiona w tym klipie opowiada się sama, nie potrzeba słów, czy napisów, wystarczy uważnie oglądać. Nie ma tu zmarnowanego kadru. Ślub kocurów, wiewiórki palące fajki, uczta królików, jeży, itd., Thom z tym krzywym chodem przez las, idealnie korespondującym z rytmem, uciekający przed krukami, zamieniający się w drzewo. I wszystko to w ciągu 5 minut.
Ja nie jestem jakimś maniakiem klipów do piosenek. Muzyka absolutnie mi wystarcza, ale raz na długi czas trafiam na coś takiego jak „There There”, co nie tylko ilustruje lub ozdabia utwór w sposób, który jest jedynie pretekstem do odtworzenia kawałka w tv, ale wychodzi daleko ponad to, staje się dziełem samym w sobie, które włącza się do obejrzenia, a nie tylko by fajniej się słuchało. A tutaj też słucha się doskonale i klimat całości jest rewelacyjny.
Cytując Mentosa, bierzcie i oglądajcie to.
https://www.youtube.com/watch?v=7AQSLozK7aA