Best of Forum (Wideoklipy)
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Re: Best of Forum (Wideoklipy)
Taco Hemingway - Deszcz na betonie
Nie widziałem tego clipu wcześniej, ale bardzo mi się podoba. Sam styl kreski bardzo przyjemny. Świetna kolorystyka. No i to co widzimy na ekranie jest super. Obrazki generalnie nieruchome z wyjątkiem jadącego pociągu lub przesuwającego się krajobrazu za oknem. Bardzo lubię pociągi i wiele się kiedyś nimi napodróżowałem (choć nie jechałem pociągiem już od wieków). Mój ojciec był maszynistą, ja grałem za młodu w kolejowej orkiestrze dętej, więc styczność z pociągami i dworcami PKP miałem spory. Dlatego lubię oglądać pociągi w każdej postaci. Fajne te scenki w refrenach, gdy widzimy różne super miejsca i mknący w tle pociąg lub jego cień. Wędkarz siedzący gdzieś nad rzeką, wiatrak, domki nad jeziorem, jakiś ośrodek wypoczynkowy, morska plaża, pole kempingowe, drewniany domek przy lesie – to wszystko bardzo przyjemne miejsca ukazane w przyjemny sposób. Super jest scenka z opuszczonymi szlabanami na szosie, przystankiem na tle drzew, chłopcem nakładającym łańcuch w rowerze pod przystankiem i dzieciaka w płaszczu przeciwdeszczowym i kaloszkach skaczącego po kałużach. To taki mega wakacyjny, letni obrazek. Podobnie jak gość leżący w hamaku w lesie.
Scenki z Warszawy już nie tak przyjemne, bo wiadomo, duże miasto. No ale generalnie ten clip to kawał świetnej roboty. No i sam utwór niczego sobie. Super wrzutka.
Buckshot Lefonque - Breakfast @ Denny's
Kolejny świetny teledysk. Murzyn pisał, że niewiele się dzieje i w sumie to prawda. Ale nie ma to znaczenia, bo to co widać na ekranie w zupełności wystarcza. Są takie miejsca, które szczerze uwielbiam i których widok zawsze sprawia mi wielką przyjemność. I takie amerykańskie bary do nich właśnie należą. Czarnoskóry koleś olewany przez rasistowską obsługę próbuje zwrócić na siebie uwagę. Ale traktowany jest jak powietrze. Zabawna scenka na końcu ukazująca kościotrupa przy barze. Prędzej czarny zamieni się w szkieletora, niż biały przezwycięży swoje rasistowskie uprzedzenia. Te sceny z baru przeplatane są widokiem saksofonisty ubranego w jakąś sportową koszulkę w różnych miejscach. Wokół niego fajnie tańczy jakiś pocieszny Murzynek. Ten saksofonista wielokrotnie kojarzył mi się z jednym z moich ulubionych aktorów - Denzelem Washingtonem. Obraz pachnie amerykańskimi klimatami na kilometr, więc wszystko jest jak trzeba.
Autechre - Gantz Graf
O kurde, niezły muzgotrzep nam Dragon zaserwował. Dziwna muzyka naprawdę. Nie mam kompletnie doświadczenia w takich rejonach muzycznych. A obraz nie mniej dziwny. Z jednej strony niby jakaś cyfrowa nudna chujenka, z drugiej strony w jakiś sposób potrafi fascynować. Człowiek się gapi na te różne figury poruszające się w rytm tego, co słychać z głośników, a na myśl w te kilka minut przychodzą mu do głowy przeróżne skojarzenia i myśli. Cyfrowy złowrogi świat pobudza wyobraźnię. Może nie nazwę tego majstersztykiem i nie będę często wracał, ale było to ciekawe doświadczenie.
Sparks - When Do I Get to Sing "My Way"
Od razu nadmienię, że kocham ten utwór i kocham ten teledysk. Utwór prędzej czy później miał pojawić się u mnie w bestce utworowej. A clip stylizowany na jakiś stary film ma niesamowity urok i klimat. Też mam ochotę jak Mentos obejrzeć ten film, który przecież niestety nie istnieje. Bracia Mael grają tu jak wytrawni aktorzy. Świetnie widzieć ich tak młodych. Ten gość w wąsikach ma naprawdę demoniczną urodę i zawsze jak go widzę, to sobie myślę, że grając Drakulę zgarnąłby wszelkie nagrody. I to bez zbytniej charakteryzacji. Widzimy na ekranie rywalizację między dwoma braćmi o sławę, pieniądze i piękną kobietę zakończoną zbrodnią. Wszystko to jest nagrane w fascynujący sposób. I jeszcze te wielkie napisy na ekranie robią super robotę. Kiedyś uwielbiałem oglądać filmy z serii „W starym kinie”. Pewnie dlatego ten teledysk tak mnie rusza. I to z pełną odpowiedzialnością mogę nazwać majstersztykiem. Świetny debiut Mintaja.
Pkew Pkew Pkew – 65 Nickles
Kurde dobre to naprawdę. Co prawda muzyka mnie nie porywa, ale clip jak najbardziej. Króciutka zabawnie nakręcona historyjka o dwóch przyjaciołach, którzy pokłócili się i pobili z kompletnie bzdurnego powodu. Do tego filmik ma czarno-białe kolory, które bardzo sobie cenię. Nie ma co tu się rozwodzić. Krótki utwór, krótki filmik i krótka pochwalna recenzja. Klimatyczna rzecz. Hien gustuje widzę głównie w dziełach bardzo prostych i niskobudżetowych, ale stojących zazwyczaj na odpowiednim poziomie. Bo to prawda, że czasami dobry pomysł jest skuteczniejszy od pieniędzy.
Bardzo się cieszę z tej bestki teledyskowej, bo wlatują tu naprawdę świetne rzeczy, których nigdy nie widziałem.
Nie widziałem tego clipu wcześniej, ale bardzo mi się podoba. Sam styl kreski bardzo przyjemny. Świetna kolorystyka. No i to co widzimy na ekranie jest super. Obrazki generalnie nieruchome z wyjątkiem jadącego pociągu lub przesuwającego się krajobrazu za oknem. Bardzo lubię pociągi i wiele się kiedyś nimi napodróżowałem (choć nie jechałem pociągiem już od wieków). Mój ojciec był maszynistą, ja grałem za młodu w kolejowej orkiestrze dętej, więc styczność z pociągami i dworcami PKP miałem spory. Dlatego lubię oglądać pociągi w każdej postaci. Fajne te scenki w refrenach, gdy widzimy różne super miejsca i mknący w tle pociąg lub jego cień. Wędkarz siedzący gdzieś nad rzeką, wiatrak, domki nad jeziorem, jakiś ośrodek wypoczynkowy, morska plaża, pole kempingowe, drewniany domek przy lesie – to wszystko bardzo przyjemne miejsca ukazane w przyjemny sposób. Super jest scenka z opuszczonymi szlabanami na szosie, przystankiem na tle drzew, chłopcem nakładającym łańcuch w rowerze pod przystankiem i dzieciaka w płaszczu przeciwdeszczowym i kaloszkach skaczącego po kałużach. To taki mega wakacyjny, letni obrazek. Podobnie jak gość leżący w hamaku w lesie.
Scenki z Warszawy już nie tak przyjemne, bo wiadomo, duże miasto. No ale generalnie ten clip to kawał świetnej roboty. No i sam utwór niczego sobie. Super wrzutka.
Buckshot Lefonque - Breakfast @ Denny's
Kolejny świetny teledysk. Murzyn pisał, że niewiele się dzieje i w sumie to prawda. Ale nie ma to znaczenia, bo to co widać na ekranie w zupełności wystarcza. Są takie miejsca, które szczerze uwielbiam i których widok zawsze sprawia mi wielką przyjemność. I takie amerykańskie bary do nich właśnie należą. Czarnoskóry koleś olewany przez rasistowską obsługę próbuje zwrócić na siebie uwagę. Ale traktowany jest jak powietrze. Zabawna scenka na końcu ukazująca kościotrupa przy barze. Prędzej czarny zamieni się w szkieletora, niż biały przezwycięży swoje rasistowskie uprzedzenia. Te sceny z baru przeplatane są widokiem saksofonisty ubranego w jakąś sportową koszulkę w różnych miejscach. Wokół niego fajnie tańczy jakiś pocieszny Murzynek. Ten saksofonista wielokrotnie kojarzył mi się z jednym z moich ulubionych aktorów - Denzelem Washingtonem. Obraz pachnie amerykańskimi klimatami na kilometr, więc wszystko jest jak trzeba.
Autechre - Gantz Graf
O kurde, niezły muzgotrzep nam Dragon zaserwował. Dziwna muzyka naprawdę. Nie mam kompletnie doświadczenia w takich rejonach muzycznych. A obraz nie mniej dziwny. Z jednej strony niby jakaś cyfrowa nudna chujenka, z drugiej strony w jakiś sposób potrafi fascynować. Człowiek się gapi na te różne figury poruszające się w rytm tego, co słychać z głośników, a na myśl w te kilka minut przychodzą mu do głowy przeróżne skojarzenia i myśli. Cyfrowy złowrogi świat pobudza wyobraźnię. Może nie nazwę tego majstersztykiem i nie będę często wracał, ale było to ciekawe doświadczenie.
Sparks - When Do I Get to Sing "My Way"
Od razu nadmienię, że kocham ten utwór i kocham ten teledysk. Utwór prędzej czy później miał pojawić się u mnie w bestce utworowej. A clip stylizowany na jakiś stary film ma niesamowity urok i klimat. Też mam ochotę jak Mentos obejrzeć ten film, który przecież niestety nie istnieje. Bracia Mael grają tu jak wytrawni aktorzy. Świetnie widzieć ich tak młodych. Ten gość w wąsikach ma naprawdę demoniczną urodę i zawsze jak go widzę, to sobie myślę, że grając Drakulę zgarnąłby wszelkie nagrody. I to bez zbytniej charakteryzacji. Widzimy na ekranie rywalizację między dwoma braćmi o sławę, pieniądze i piękną kobietę zakończoną zbrodnią. Wszystko to jest nagrane w fascynujący sposób. I jeszcze te wielkie napisy na ekranie robią super robotę. Kiedyś uwielbiałem oglądać filmy z serii „W starym kinie”. Pewnie dlatego ten teledysk tak mnie rusza. I to z pełną odpowiedzialnością mogę nazwać majstersztykiem. Świetny debiut Mintaja.
Pkew Pkew Pkew – 65 Nickles
Kurde dobre to naprawdę. Co prawda muzyka mnie nie porywa, ale clip jak najbardziej. Króciutka zabawnie nakręcona historyjka o dwóch przyjaciołach, którzy pokłócili się i pobili z kompletnie bzdurnego powodu. Do tego filmik ma czarno-białe kolory, które bardzo sobie cenię. Nie ma co tu się rozwodzić. Krótki utwór, krótki filmik i krótka pochwalna recenzja. Klimatyczna rzecz. Hien gustuje widzę głównie w dziełach bardzo prostych i niskobudżetowych, ale stojących zazwyczaj na odpowiednim poziomie. Bo to prawda, że czasami dobry pomysł jest skuteczniejszy od pieniędzy.
Bardzo się cieszę z tej bestki teledyskowej, bo wlatują tu naprawdę świetne rzeczy, których nigdy nie widziałem.
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Buckshot LeFonque - Breakfast @ Denny's
Primo, pierwsze słyszę o tym wykonawcy. Ale to ani najważniejsze, ani w sumie jakoś bardzo zaskakujące w przypadku wrzutek murzyńskich (LOL), gdzie ja większość czasu jestem czymś zaskoczony. Kol. Smokowaty napisał, że tutaj to muzyka ciągnie wideo, ja zaś powiem odwrotnie - to wideo ciągnie muzykę, która bez tego byłaby po prostu poprawna, jakby to napisał Miętus, RZETELNA, albowiem muzyka jest bardzo spoko, muszę przyznać, ale jednocześnie mogłaby robić za tło do reklamy, nie wiem, sztućców, albo byłoby podkładem do jakiegoś łażenia po mieście (w sensie artysta w wideo mógłby po prostu chodzić po mieście i ja bym się nie obraził), względnie... ma vibe - nie umiem tego wytłumaczyć - OSTu do... Jacka Orlando xD Kto pamięta tę grę... Wydźwięk antyrasistowski jest mocno zakreślony w klipie, przez co całość dostaje nieco mocniejszego ładunku, niż gdyby to miała być sama muzyka (której nie oceniłbym źle, no ale nie jest to też nie wiadomo jak doskonałe etc.). W całym kontekście nie mogę dobrze umiejscowić w głowie przebitek z ulic, gdzie Buckshot po prostu dmucha w saksofon. Wrzutka z Jayem i ostatnie ujęcie na szkielet siedzący przy barze bodaj najlepsze (choć też smutnawe). "Krzyk" artysty na koniec potraktowałem trochę w kategoriach pięknego wprost wkurwu na sytuację w dinerze, choć no, wiadomo, jaka była kolejność xD Spike'a Lee znam, widziałem Malcolma X, widziałem BlacKKKlansmana, którego w ogóle uważam za jeden ze swoich ulubionych filmów ever. Kunszt kunsztem, tu zrobił po prostu poprawną robotę, ale i tak wyszło fajnie (najbardziej diner, wiadomo), więc ja się tam cieszę.
Shania Twain - Ka-ching!
Łokurde, dawno nie słyszałem tego numeru, a no oczywiście dobrze go znam, ale coś już tam o Shanii pisałem (co się teraz w ogóle z nią dzieje?). Pamiętam, jak na jakiejś Zetce chyba jakieś... 16-17 lat temu? Coś takiego, no w każdym razie, DJ zanim puścił ten kawałek ("DJ", po prostu jakiś nieśmieszny prowadzący równie nieśmieszny program) to zrobił dekonstrukcję tekstu i wtedy zczaiłem, o co chodzi. Wideo musiałem widzieć wcześniej, bo pamiętam te meksykańskie (bardziej specyficznie niż po prostu latynoskie) klimaty. No, wideo próbuje być z przesłaniem, podobnie jak i sam utwór, może to nawet wychodzi, ale ja widzę przede wszystkim ładny wizualnie obrazek. Shania swoją drogą w obydwu entourage'ach, tj. przebrana za córkę właściciela plantacji z wielkim nosem, która jest wannabe Fridą Kahlo, oraz występując na scenie z Telecasterem wypada dość... sztucznie, w sensie gapiąc się do kamery i tu i tu wygląda, jakby robiła to na siłę. Poza tym jest spoko, ale pewnie nie powiem więcej. Też próbowałem nadążyć za jakimś konceptem fabuły, znalazłem go tylko trochę, ale nie mogę tego bardziej eksplorować teraz, jestem zbyt zmęczony robotą xD Zgadzam się, że to fajny numer zabierający mnie w podróż w przeszłość i to samo robi wideo, jakieś MTV w jakimś 2004 roku, może 2005, jakaś kablówka u dziadków... Shania zawsze FTW.
Autechre - Gantz Graf
Ale odjazd xD Nazwę Autechre słyszałem już wcześniej, ale nie pamiętam, żebym słyszał cokolwiek z ich muzyki. Zresztą, "muzyki", to jest trochę zlepek przypadkowo wygenerowanych elektronicznych dźwięków, miałem się jakoś wiosną wybrać na imprezę hardcore techno, gdzie z reguły grają podobne rzeczy (ale bardziej w stylu techno, więc głośniej, mocniej i bardziej przeszkadzająco), no ale nie wyszło. Trochę załuję... to mogłoby być cokolwiek interesujące doświadczenie. Takim jest i słuchanie i oglądanie tego dzieła. Właściwie to nie spodziewałem się niczego innego od Dragona, tzn. to zawsze musi być pokręcone i nie do końca standardowe (dla wielu też pewnie nie do końca normalnie, choć nie twierdzę, że na tym forum akurat). Wideo wygląda jak niedokończone albo zglitchowane materiały reklamowe przedstawiające pracę nowatorskich rozwiązań w nowoczesnych silnikach Volkswagena (albo innej Toyoty), z jakiegoś powodu przywodzi mi na myśl Gigiego D'Agostino i jego Another Way (tylko tam byli jeszcze dziwaczni, pół-cyfrowi ludzie), a to przyjemne, nostalgicznie niejako skojarzenie (jeden z pierwszych klipów, jakie widziałem świadomie odpalając Vivę w jakimś 2001 albo 2002 roku), OSOBIŚCIE jednakowoż wolę takie dziwactwa sklejone z jakichś starych nagrań telewizyjnych (Ghost Box byczyzzz), ale ma to swój specyficzny feeling, który do mnie trafia. Także znów okejka.
Sparks - When Do I Get to Sing 'My Way'
Mogą być okejki, i dwie już były, ale generalnie złoto może być tylko jedno. Ciekawe, że braćmi Mael Mentos już łatwo takie u mnie wyłapał (no kurde, No. 1 in Heaven do dziś się u mnie często kręci), teraz robi to samo. Właściwie nie wiem, czym bardziej, no ale ok, wiadomo, że muzyka zostanie ze mną na dłużej, także wyczuwam kolejny album Sparksów, który zassam na swoją maszynę. Właściwie czemu ja na takie rzeczy wpadam tak późno xD Utwór wymagałby osobnego rozłożenia na czynniki pierwsze, a to nie o to chodzi w tej bestce, więc po prostu zwrócę uwagę na zręczne nawiązanie tytułu samego w sobie nawiązującego do tytułu pewnej piosenki Sinatry do charakteru wideo, które to wideo wyśmienicie wprost nawiązuje (wiem, że nadużywam tego słowa, well, fuck me) stylistyką do hollywoodzkich blockbusterów lat 50. Z tym, że aż poczytałem o wideo i wg wszelkich znaków na niebie i ziemi autorem nie jest Michel Gondry a Sophie Muller, która swego czasu wyreżyserowała też Don't Speak od No Doubt, a ten klip bardzo lubię. Co mogę powiedzieć... Chcę tylko wiedzieć, jak to możliwe, że Russell Mael wygląda tak okrutnie młodo w tym wideo, jest raptem 3 lata młodszy od swojego brata (który zawsze wyglądał jak wzięty z lat 50., jeszcze z tym wąsikiem), a i tak obaj są z drugiej połowy lat 40. goddamnit. Autentycznie, Russell wygląda na może 30-parę lat, podczas gdy ma prawie pięć dych na karku w czasie nagrywania klipu. No ale walić to - odpalałem i klip i kawałek zarazem chyba z 6 razy, w ogóle mi się nie nudził, mam wkrętkę porównywalną z Der Kommissar Falco przeżywaną jesienią 2018, zaś ostatni raz jakieś dziewczę w wideo muzycznym zrobiło na mnie takie wrażenie, kiedy wiosną 2009 miałem fazę na Crucified od Army of Lovers xD Mintaj antycypuje moją nową miłość do czegoś "iskrowego", i najpewniej ma rację. Skojarzenia z PSB były dla mnie błyskawiczne i bezsprzeczne. Jednocześnie fajnie usłyszeć głos czyiś inny, niż Tennanta do muzyki tego typu nagranej bądź co bądź w latach 90. Ciekawe, bowiem jeśli to wideo miało też nawiązywać do ich nieudanej - jak pisze Mintaj - na tamten czas kariery filmowej, to wyszło lepiej, niż mogło, a i sam bym taki film (oparty o fabułę z klipu) z braćmi Mael obejrzał. W ogóle, jakie to jest inne od No. 1 in Heaven, w sensie tam całą płytę walą falsetem, tutaj całość robi zupełnie inne wrażenie. A Ron wygląda trochę jak Scatman John, więc jeszcze dodatkowe punkty. Naprawdę świetny teledysk, jaram się i wkrótce siadam do Soulseeka
Pkew Pkew Pkew - 65 Nickels
Świetnie zakończenie dobrej kolejki, która jednak zaczęła się nieco niemrawo (z mojej strony, bo ominąłem Burrito Hemingwaya). Dziwnie się czuję, bo widzę, że w wideo jest jakaś wczesna jesień i zacząłem ją czuć w powietrzu
(( poza tym faktycznie wideo bekowe nieco, ale też fajne zrealizowane, całość też w czerni i bieli z kolorowymi przebitkami (Sparks wyżej się kłaniają), fabularnie jest wesoło, właściwie znam pewien zespół, który mógłby coś podobnego nakręcić xD skisłem nieco, muzyka też mi się podoba, no ale wiadomo, wideo. Aż mi się żal zrobiło tego gościa na końcu, w sensie blondyna. W ogóle, obaj wyglądają trochę jak gospodarze Podcastexu, co czyni całość dla mnie jeszcze bardziej absurdalną. Ubawiłem się, nie mam więcej do dodania. DZIĘKUJĘ.
Primo, pierwsze słyszę o tym wykonawcy. Ale to ani najważniejsze, ani w sumie jakoś bardzo zaskakujące w przypadku wrzutek murzyńskich (LOL), gdzie ja większość czasu jestem czymś zaskoczony. Kol. Smokowaty napisał, że tutaj to muzyka ciągnie wideo, ja zaś powiem odwrotnie - to wideo ciągnie muzykę, która bez tego byłaby po prostu poprawna, jakby to napisał Miętus, RZETELNA, albowiem muzyka jest bardzo spoko, muszę przyznać, ale jednocześnie mogłaby robić za tło do reklamy, nie wiem, sztućców, albo byłoby podkładem do jakiegoś łażenia po mieście (w sensie artysta w wideo mógłby po prostu chodzić po mieście i ja bym się nie obraził), względnie... ma vibe - nie umiem tego wytłumaczyć - OSTu do... Jacka Orlando xD Kto pamięta tę grę... Wydźwięk antyrasistowski jest mocno zakreślony w klipie, przez co całość dostaje nieco mocniejszego ładunku, niż gdyby to miała być sama muzyka (której nie oceniłbym źle, no ale nie jest to też nie wiadomo jak doskonałe etc.). W całym kontekście nie mogę dobrze umiejscowić w głowie przebitek z ulic, gdzie Buckshot po prostu dmucha w saksofon. Wrzutka z Jayem i ostatnie ujęcie na szkielet siedzący przy barze bodaj najlepsze (choć też smutnawe). "Krzyk" artysty na koniec potraktowałem trochę w kategoriach pięknego wprost wkurwu na sytuację w dinerze, choć no, wiadomo, jaka była kolejność xD Spike'a Lee znam, widziałem Malcolma X, widziałem BlacKKKlansmana, którego w ogóle uważam za jeden ze swoich ulubionych filmów ever. Kunszt kunsztem, tu zrobił po prostu poprawną robotę, ale i tak wyszło fajnie (najbardziej diner, wiadomo), więc ja się tam cieszę.
Shania Twain - Ka-ching!
Łokurde, dawno nie słyszałem tego numeru, a no oczywiście dobrze go znam, ale coś już tam o Shanii pisałem (co się teraz w ogóle z nią dzieje?). Pamiętam, jak na jakiejś Zetce chyba jakieś... 16-17 lat temu? Coś takiego, no w każdym razie, DJ zanim puścił ten kawałek ("DJ", po prostu jakiś nieśmieszny prowadzący równie nieśmieszny program) to zrobił dekonstrukcję tekstu i wtedy zczaiłem, o co chodzi. Wideo musiałem widzieć wcześniej, bo pamiętam te meksykańskie (bardziej specyficznie niż po prostu latynoskie) klimaty. No, wideo próbuje być z przesłaniem, podobnie jak i sam utwór, może to nawet wychodzi, ale ja widzę przede wszystkim ładny wizualnie obrazek. Shania swoją drogą w obydwu entourage'ach, tj. przebrana za córkę właściciela plantacji z wielkim nosem, która jest wannabe Fridą Kahlo, oraz występując na scenie z Telecasterem wypada dość... sztucznie, w sensie gapiąc się do kamery i tu i tu wygląda, jakby robiła to na siłę. Poza tym jest spoko, ale pewnie nie powiem więcej. Też próbowałem nadążyć za jakimś konceptem fabuły, znalazłem go tylko trochę, ale nie mogę tego bardziej eksplorować teraz, jestem zbyt zmęczony robotą xD Zgadzam się, że to fajny numer zabierający mnie w podróż w przeszłość i to samo robi wideo, jakieś MTV w jakimś 2004 roku, może 2005, jakaś kablówka u dziadków... Shania zawsze FTW.
Autechre - Gantz Graf
Ale odjazd xD Nazwę Autechre słyszałem już wcześniej, ale nie pamiętam, żebym słyszał cokolwiek z ich muzyki. Zresztą, "muzyki", to jest trochę zlepek przypadkowo wygenerowanych elektronicznych dźwięków, miałem się jakoś wiosną wybrać na imprezę hardcore techno, gdzie z reguły grają podobne rzeczy (ale bardziej w stylu techno, więc głośniej, mocniej i bardziej przeszkadzająco), no ale nie wyszło. Trochę załuję... to mogłoby być cokolwiek interesujące doświadczenie. Takim jest i słuchanie i oglądanie tego dzieła. Właściwie to nie spodziewałem się niczego innego od Dragona, tzn. to zawsze musi być pokręcone i nie do końca standardowe (dla wielu też pewnie nie do końca normalnie, choć nie twierdzę, że na tym forum akurat). Wideo wygląda jak niedokończone albo zglitchowane materiały reklamowe przedstawiające pracę nowatorskich rozwiązań w nowoczesnych silnikach Volkswagena (albo innej Toyoty), z jakiegoś powodu przywodzi mi na myśl Gigiego D'Agostino i jego Another Way (tylko tam byli jeszcze dziwaczni, pół-cyfrowi ludzie), a to przyjemne, nostalgicznie niejako skojarzenie (jeden z pierwszych klipów, jakie widziałem świadomie odpalając Vivę w jakimś 2001 albo 2002 roku), OSOBIŚCIE jednakowoż wolę takie dziwactwa sklejone z jakichś starych nagrań telewizyjnych (Ghost Box byczyzzz), ale ma to swój specyficzny feeling, który do mnie trafia. Także znów okejka.
Sparks - When Do I Get to Sing 'My Way'
Mogą być okejki, i dwie już były, ale generalnie złoto może być tylko jedno. Ciekawe, że braćmi Mael Mentos już łatwo takie u mnie wyłapał (no kurde, No. 1 in Heaven do dziś się u mnie często kręci), teraz robi to samo. Właściwie nie wiem, czym bardziej, no ale ok, wiadomo, że muzyka zostanie ze mną na dłużej, także wyczuwam kolejny album Sparksów, który zassam na swoją maszynę. Właściwie czemu ja na takie rzeczy wpadam tak późno xD Utwór wymagałby osobnego rozłożenia na czynniki pierwsze, a to nie o to chodzi w tej bestce, więc po prostu zwrócę uwagę na zręczne nawiązanie tytułu samego w sobie nawiązującego do tytułu pewnej piosenki Sinatry do charakteru wideo, które to wideo wyśmienicie wprost nawiązuje (wiem, że nadużywam tego słowa, well, fuck me) stylistyką do hollywoodzkich blockbusterów lat 50. Z tym, że aż poczytałem o wideo i wg wszelkich znaków na niebie i ziemi autorem nie jest Michel Gondry a Sophie Muller, która swego czasu wyreżyserowała też Don't Speak od No Doubt, a ten klip bardzo lubię. Co mogę powiedzieć... Chcę tylko wiedzieć, jak to możliwe, że Russell Mael wygląda tak okrutnie młodo w tym wideo, jest raptem 3 lata młodszy od swojego brata (który zawsze wyglądał jak wzięty z lat 50., jeszcze z tym wąsikiem), a i tak obaj są z drugiej połowy lat 40. goddamnit. Autentycznie, Russell wygląda na może 30-parę lat, podczas gdy ma prawie pięć dych na karku w czasie nagrywania klipu. No ale walić to - odpalałem i klip i kawałek zarazem chyba z 6 razy, w ogóle mi się nie nudził, mam wkrętkę porównywalną z Der Kommissar Falco przeżywaną jesienią 2018, zaś ostatni raz jakieś dziewczę w wideo muzycznym zrobiło na mnie takie wrażenie, kiedy wiosną 2009 miałem fazę na Crucified od Army of Lovers xD Mintaj antycypuje moją nową miłość do czegoś "iskrowego", i najpewniej ma rację. Skojarzenia z PSB były dla mnie błyskawiczne i bezsprzeczne. Jednocześnie fajnie usłyszeć głos czyiś inny, niż Tennanta do muzyki tego typu nagranej bądź co bądź w latach 90. Ciekawe, bowiem jeśli to wideo miało też nawiązywać do ich nieudanej - jak pisze Mintaj - na tamten czas kariery filmowej, to wyszło lepiej, niż mogło, a i sam bym taki film (oparty o fabułę z klipu) z braćmi Mael obejrzał. W ogóle, jakie to jest inne od No. 1 in Heaven, w sensie tam całą płytę walą falsetem, tutaj całość robi zupełnie inne wrażenie. A Ron wygląda trochę jak Scatman John, więc jeszcze dodatkowe punkty. Naprawdę świetny teledysk, jaram się i wkrótce siadam do Soulseeka
Pkew Pkew Pkew - 65 Nickels
Świetnie zakończenie dobrej kolejki, która jednak zaczęła się nieco niemrawo (z mojej strony, bo ominąłem Burrito Hemingwaya). Dziwnie się czuję, bo widzę, że w wideo jest jakaś wczesna jesień i zacząłem ją czuć w powietrzu
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Hien i mentos, dawajta Pany
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Zabierałem się do tego jak jeż do przejścia przez ruchliwą ulicę, ale jestem i ja.
Taco Hemingway - "Deszcz na betonie"
Tak samo jak w przypadku kolegi Musiała, Taco Hemingway jest dla mnie kimś, kogo znajomości moglibyście się po mnie nie spodziewać. Jego debiutu dość często słuchałem w 2015 roku, pamiętam go jako niezły i uznajmy, że takim go zapamiętam, bo nie chce mi się go sprawdzać ponownie w celu weryfikacji tego czy ze mną nadal vibe'uje, czy mam do niego jeszcze sentyment albo - co bardziej prawdopodobne - to już nie jest muzyka dla mnie. Fanem czy tam sympatykiem bym się nie nazwał, bo już od drugiej płyty i nawijania o tym, jak to ma się w życiu ciężko, bo trzeba iść na pocztę po awizo, mocno się odbiłem. W sumie jest to symbol pewnej (całe szczęście) minionej epoki, bo wieki o typie nie słyszałem, a internety mówią, że jego kariera muzyczna zakończyła się gdzieś mniej więcej z pandemią. Pamiętam jeszcze hype na teledysk do tego kawałka na pejach muzycznych i w ogóle, ale w sumie dopiero teraz oglądam go pierwszy raz w życiu lol, albo przynajmniej zupełnie tego nie pamiętam, a trochę szkoda, bo klip wrzucono na Jutubka w fajnym okresie mojego życia i tak mógłby se nabić nostalgia points.
Muzycznie to raczej nie jestem przekonany, jako piwniczak, który spędził najlepsze lata swego żywota na wsi , nie umiem rezonować z warszawskim bananem i generalnie to to trochę mi się wydaje jakby pretensjonalne, ale to nie jest temat do pisania o tym. Ten styl graficzny mocno kojarzy mi się z jakąś gierką typu INDIE - Murzyn tutaj pisze o nawiązaniu do Paper's Please (btw świetna giera, teraz to trochę żałuję, że uśmierciłem poniekąd bestkę gierkową, bo bym pewnie prędzej czy później o niej napisał), ja osobiście mam mocne skojarzenia z takim jednym tytułem ze wczesnych 90sów ANOTHER WORLD. Podobny styl graficzny, kolorystyka, nawet postaci wyglądają jakoś tak znajomo. Doceniam pieczałowitość i dużą liczbę detali - co prawda ja tam nie jestem w stanie sam wyłapać tych nawiązań do twórczości pana FILIPA o których pisze Wikipedia, ale mimo wszystko fajnie się "obczaja" te pierdółki typu naklejka z Kubą w portfelu (czasem się obawiam, że już nigdy nie doczekam się takiej imprezy jak Euro 2016 w wykonaniu polskiej reprezentacji) czy logo CPNu na stacji.
No kurczę, aż szkoda, że nie jest to teledysk do lepszej piosenki hyhyhy. No i jednak w sumie też nie podróżowałem nigdy tą trasą, o której pisze Musiał. Czepiać się timingu nie będę, bo wiadomo jak to jest z tempem tej zabawy. xD Generalnie ładne obrazki i props.
Buckshot LeFonque - Breakfast @ Denny's
Muzycznie jest to zdecydowanie najciekawsza propozycja tej kolejki i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej, ja liczę, że ten projekt jeszcze się przez te zabawę przewinie. Tak, wiem, że mogę go sprawdzić sam z siebie i w ogóle, ale każdy pretekst do poznawania dobrych rzeczy jest dobry.
Klip też jest dobry, w inny zupełnie sposób niż poprzednik, taki jakby mniej efekciarski. W sumie zabawne, że piszę tak o bądź co bądź kompilacji slajdów, ale pal to sześć. Dobrze, że poznałem ten kontekst, bo szczerze mówiąc z jego znajomością naprawdę dużo zyskuje, a w ogóle ta historia to kolejny kamyczek do ogródka, jakim niewątpliwie są Stany Zjednoczone Ameryki. Mnie się generalnie podoba to, że jest to jednocześnie typowy teledysk będący kompilacją śpiewających i grających muzyków, jak i komentarz społeczny - to nawet interesujące, że jest to tak samo niestandarowe połączenie, co mariaż gatunkowy tej grupy. Doceniam aspekt humorystyczny w postaci puenty ze szkieletem, jak i CHEESY efekt przejścia obrazu w fragmencie z Jay'em Leno. No miło się to oglądało.
Shania Twain - Ka-Ching!
Nie słyszałem tej piosenki od jakiegoś 2009 roku, WUJA odblokował mi szufladkę w mojej głowie, której naprawdę dawno nie otwierałem. Generalnie to przyznaję, że cholerstwo jest tak chwytliwe, że aż dziwne, że nigdy przez te lata podświadomie tego kawałka nie nuciłem, bo wbija się w czaszkę jak wiertarka udarowa na maksymalnych obrotach. W sumie ciekawi mnie proces twórczy, tj. dlaczego ktoś uznał, że wrzuci tu jakieś losowe, głodne kawałki o tym, że konsumpcjonizm zły i wydawanie pieniędzy jest zjawiskiem, które ma miejsce, bo odnoszę wrażenie, że równie dobrze pani Shania mogłaby tu czytać instrukcję obsługi wspomnianej wyżej wiertarki i zaryzykuję nawet tezę, że w takim przypadku ten tekst miałby bardziej ręce i nogi niż teraz.
Klipu nie pamiętam zupełnie z żadnej stacji muzycznej, jutuba, skądkolwiek. Po przejrzeniu waszych recek widzę, że nie tylko ja miałem problemy z ułożeniem tych obrazków w jakąś spójną historię, więc uznam, że tak samo jak tekst jest on kompilacją jakichś losowych ujęć związanych z pieniędzmi, konsumpcją i kredytami, które niewątpliwie są zjawiskami i ten no i w ogóle. Jest to też niewątpliwie pretekst do pokazywania Shanii Twain robiącej rzeczy i ostrzeżenie przed powrotem mody na te śmieszne różowe topy i innymi rzeczami, które nosiło się w latach zerowych, chociaż ten outfit "gwiazdy rocka" był jeszcze bardziej abstrakcyjny. No generalnie takie tam obrazki i tyle, powiedzmy, że dam małego plusika za nawiązanie do Pink Floyd hyhy.
Autechre - Gantz Graf
Rzadko teraz słucham Autechre, a kiedyś bardzo ten projekt lubiłem. W sumie nadal lubię. Czemu nie wracam? Nie wiem. Naturalnie też znam tylko ułamek dyskografii, z przyczyn wiadomych, tj. tych albumów jest sporo, są długachne i specyficzne. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że trafię na nich w tej zabawie, bo nie kojarzą mi się z teledyskami, ale człowiek uczy się całe życie czy coś tam.
To jest ten klip, o którym ciężko pisać w kryteriach ładne/nieładne, tak samo jak ciężko coś takiego napisać o tej muzie. No kaman, to po prostu jakieś dziwne, roztentegujące się coś - ktoś tam w komentarzach na jutubku zasugerował porównanie do rozwalonego wnętrza blendera, myślę, że jakbym miał 9 lat to bym na to nie wpadł. Albo i wpadł. Ja powiem generalnie tak - no mi się tak z parę razy w życiu użyć substancji pewnej substancji psychoaktywnej, której pigułki często mają kształty jakichś postaci z kreskówek czy czegoś podobnego. Jednym z jej "ubocznych" efektów poza standardowymi przyjemnościami typu zgrzytanie zębów czy kilkunastogodzinne pobudzenie, były halucynacje wzrokowe. Ja nikomu niczego nie rekomenduję (nie tylko z racji tego, że to forum jest dostępne publicznie lol), ale przyznaję, że było to doświadczenie dość ciekawe i oglądanie randomowych rzeczy na czeskiej telewizji nad ranem było interesujące, bo nagle się okazywało, że jest jakaś taka bardziej żywa, kolorowa i tylko trochę mnie dziwiło to czemu obraz wychodzi poza ekran i skąd te wszystkie kolorowe efekty oraz dziwny szajs przed oczami. Chyba nie muszę pisać, że czuję się podobnie oglądając ten klip, chociaż - z oczywistych przyczyn - w wersji 'soft'?
Z racji tego, że jestem stary i generalnie staram się być trzeźwy uznajmy, że nie pociągne wątku człowiek wersus technologia, nie mówiąc o nim w kontekście tego klipu.
Pkew Pkew Pkew – 65 Nickles
Opis munlupa jest więcej niż lakoniczny, ale jakoś mnie to nie dziwi, bo to prosta historyjka ilustrująca prosty utwór i w sumie faktycznie czasem w takich przypadkach rozpisywanie się nie ma sensu. Muzycznie w sumie jest zaskakująco dobrze, może dziś mam dobry dzień na takie proste, amerykańskie granie rodem z TONY HAWK 3 OST (to kwestia spędzenia dnia na gejmingowej imprezie być może lol).
Faktycznie typy sprawiają wrażenie podobnych do tych od Podcastexu i uświadomienie mi tego przez Musiała sprawia, że to skojarzenie nie wyjdzie mi z głowy nawet po użyciu wiertarki, o której wspominałem pisząc o Shanii Twain. BTW szkoda, że nie oglądali w telewizorze teledysku do Autechre będac na zwale (już kończę z tymi autoreferencjami, słowo). Trochę chciałem mieć pretensje do ojca wrzucającego, bo myślałem przez chwilę, że z tymi 65 centami to jest jakieś nawiązanie do siusiak wie czego, ale sprawdziłem to z ciekawości i po prostu tyle kosztuje przejazd metrem w Kanadzie lol. xD Generalnie to też kupuję ten klimat DIY, ten zalążek historyjki niby na papierze nie pasuje do muzyki, ale jakoś dobrze się ogląda jedno zestawione z drugim. Jako osoba lubiąca dużo chodzić utożsamiam się z tym blondynem, bo zawsze się wkurwiałem, gdy ktoś sugerował przejazd autobusem/metrem/czymkolwiek dystans, który na luzie można przejść w kilka minut, tak jakby te nogi to były od parady, motyw wyjebania przez kogoś, kogo się ma za dobrego ziomka też znam za dobrze, ale kto go nie zna, niech rzuci we mnie ustrojstwem z klipu Autechre. Brzmi to niby dołująco i poważnie, ale całość jest na tyle lekka, zdystansowana i ma ten amatorski klimat samoróby, że nie mogę nie mieć do całokształtu sympatii. Aż mi się przypominają moje pożal się boże próby produkcji filmowych z czasów prehistorycznych - na szczęście większość przepadła w pomrokach dziejów, ale czasem kusi, by se wziąć kamerę, kogoś spoko i coś tam se poświrować amatorskiego. Może kiedyś....
Kurczę, fajna zabawa i ciekawa odmiana, jednak przyjemnie tak pisać to samo co zawsze o czymś nieco innym niż zawsze. Trochę fajnej muzyki i dużo fajnych klipów żeście zapodali, panowie. Sorry za obsuwy, liczę na to, że zabawa jednak nie umrze, nawet jeśli ma się toczyć wolniejszym tempem niż inne tutejsze. PANIE JAKUBIE, CZEKAMY
Taco Hemingway - "Deszcz na betonie"
Tak samo jak w przypadku kolegi Musiała, Taco Hemingway jest dla mnie kimś, kogo znajomości moglibyście się po mnie nie spodziewać. Jego debiutu dość często słuchałem w 2015 roku, pamiętam go jako niezły i uznajmy, że takim go zapamiętam, bo nie chce mi się go sprawdzać ponownie w celu weryfikacji tego czy ze mną nadal vibe'uje, czy mam do niego jeszcze sentyment albo - co bardziej prawdopodobne - to już nie jest muzyka dla mnie. Fanem czy tam sympatykiem bym się nie nazwał, bo już od drugiej płyty i nawijania o tym, jak to ma się w życiu ciężko, bo trzeba iść na pocztę po awizo, mocno się odbiłem. W sumie jest to symbol pewnej (całe szczęście) minionej epoki, bo wieki o typie nie słyszałem, a internety mówią, że jego kariera muzyczna zakończyła się gdzieś mniej więcej z pandemią. Pamiętam jeszcze hype na teledysk do tego kawałka na pejach muzycznych i w ogóle, ale w sumie dopiero teraz oglądam go pierwszy raz w życiu lol, albo przynajmniej zupełnie tego nie pamiętam, a trochę szkoda, bo klip wrzucono na Jutubka w fajnym okresie mojego życia i tak mógłby se nabić nostalgia points.
Muzycznie to raczej nie jestem przekonany, jako piwniczak, który spędził najlepsze lata swego żywota na wsi , nie umiem rezonować z warszawskim bananem i generalnie to to trochę mi się wydaje jakby pretensjonalne, ale to nie jest temat do pisania o tym. Ten styl graficzny mocno kojarzy mi się z jakąś gierką typu INDIE - Murzyn tutaj pisze o nawiązaniu do Paper's Please (btw świetna giera, teraz to trochę żałuję, że uśmierciłem poniekąd bestkę gierkową, bo bym pewnie prędzej czy później o niej napisał), ja osobiście mam mocne skojarzenia z takim jednym tytułem ze wczesnych 90sów ANOTHER WORLD. Podobny styl graficzny, kolorystyka, nawet postaci wyglądają jakoś tak znajomo. Doceniam pieczałowitość i dużą liczbę detali - co prawda ja tam nie jestem w stanie sam wyłapać tych nawiązań do twórczości pana FILIPA o których pisze Wikipedia, ale mimo wszystko fajnie się "obczaja" te pierdółki typu naklejka z Kubą w portfelu (czasem się obawiam, że już nigdy nie doczekam się takiej imprezy jak Euro 2016 w wykonaniu polskiej reprezentacji) czy logo CPNu na stacji.
No kurczę, aż szkoda, że nie jest to teledysk do lepszej piosenki hyhyhy. No i jednak w sumie też nie podróżowałem nigdy tą trasą, o której pisze Musiał. Czepiać się timingu nie będę, bo wiadomo jak to jest z tempem tej zabawy. xD Generalnie ładne obrazki i props.
Buckshot LeFonque - Breakfast @ Denny's
Muzycznie jest to zdecydowanie najciekawsza propozycja tej kolejki i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej, ja liczę, że ten projekt jeszcze się przez te zabawę przewinie. Tak, wiem, że mogę go sprawdzić sam z siebie i w ogóle, ale każdy pretekst do poznawania dobrych rzeczy jest dobry.
Klip też jest dobry, w inny zupełnie sposób niż poprzednik, taki jakby mniej efekciarski. W sumie zabawne, że piszę tak o bądź co bądź kompilacji slajdów, ale pal to sześć. Dobrze, że poznałem ten kontekst, bo szczerze mówiąc z jego znajomością naprawdę dużo zyskuje, a w ogóle ta historia to kolejny kamyczek do ogródka, jakim niewątpliwie są Stany Zjednoczone Ameryki. Mnie się generalnie podoba to, że jest to jednocześnie typowy teledysk będący kompilacją śpiewających i grających muzyków, jak i komentarz społeczny - to nawet interesujące, że jest to tak samo niestandarowe połączenie, co mariaż gatunkowy tej grupy. Doceniam aspekt humorystyczny w postaci puenty ze szkieletem, jak i CHEESY efekt przejścia obrazu w fragmencie z Jay'em Leno. No miło się to oglądało.
Shania Twain - Ka-Ching!
Nie słyszałem tej piosenki od jakiegoś 2009 roku, WUJA odblokował mi szufladkę w mojej głowie, której naprawdę dawno nie otwierałem. Generalnie to przyznaję, że cholerstwo jest tak chwytliwe, że aż dziwne, że nigdy przez te lata podświadomie tego kawałka nie nuciłem, bo wbija się w czaszkę jak wiertarka udarowa na maksymalnych obrotach. W sumie ciekawi mnie proces twórczy, tj. dlaczego ktoś uznał, że wrzuci tu jakieś losowe, głodne kawałki o tym, że konsumpcjonizm zły i wydawanie pieniędzy jest zjawiskiem, które ma miejsce, bo odnoszę wrażenie, że równie dobrze pani Shania mogłaby tu czytać instrukcję obsługi wspomnianej wyżej wiertarki i zaryzykuję nawet tezę, że w takim przypadku ten tekst miałby bardziej ręce i nogi niż teraz.
Klipu nie pamiętam zupełnie z żadnej stacji muzycznej, jutuba, skądkolwiek. Po przejrzeniu waszych recek widzę, że nie tylko ja miałem problemy z ułożeniem tych obrazków w jakąś spójną historię, więc uznam, że tak samo jak tekst jest on kompilacją jakichś losowych ujęć związanych z pieniędzmi, konsumpcją i kredytami, które niewątpliwie są zjawiskami i ten no i w ogóle. Jest to też niewątpliwie pretekst do pokazywania Shanii Twain robiącej rzeczy i ostrzeżenie przed powrotem mody na te śmieszne różowe topy i innymi rzeczami, które nosiło się w latach zerowych, chociaż ten outfit "gwiazdy rocka" był jeszcze bardziej abstrakcyjny. No generalnie takie tam obrazki i tyle, powiedzmy, że dam małego plusika za nawiązanie do Pink Floyd hyhy.
Autechre - Gantz Graf
Rzadko teraz słucham Autechre, a kiedyś bardzo ten projekt lubiłem. W sumie nadal lubię. Czemu nie wracam? Nie wiem. Naturalnie też znam tylko ułamek dyskografii, z przyczyn wiadomych, tj. tych albumów jest sporo, są długachne i specyficzne. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że trafię na nich w tej zabawie, bo nie kojarzą mi się z teledyskami, ale człowiek uczy się całe życie czy coś tam.
To jest ten klip, o którym ciężko pisać w kryteriach ładne/nieładne, tak samo jak ciężko coś takiego napisać o tej muzie. No kaman, to po prostu jakieś dziwne, roztentegujące się coś - ktoś tam w komentarzach na jutubku zasugerował porównanie do rozwalonego wnętrza blendera, myślę, że jakbym miał 9 lat to bym na to nie wpadł. Albo i wpadł. Ja powiem generalnie tak - no mi się tak z parę razy w życiu użyć substancji pewnej substancji psychoaktywnej, której pigułki często mają kształty jakichś postaci z kreskówek czy czegoś podobnego. Jednym z jej "ubocznych" efektów poza standardowymi przyjemnościami typu zgrzytanie zębów czy kilkunastogodzinne pobudzenie, były halucynacje wzrokowe. Ja nikomu niczego nie rekomenduję (nie tylko z racji tego, że to forum jest dostępne publicznie lol), ale przyznaję, że było to doświadczenie dość ciekawe i oglądanie randomowych rzeczy na czeskiej telewizji nad ranem było interesujące, bo nagle się okazywało, że jest jakaś taka bardziej żywa, kolorowa i tylko trochę mnie dziwiło to czemu obraz wychodzi poza ekran i skąd te wszystkie kolorowe efekty oraz dziwny szajs przed oczami. Chyba nie muszę pisać, że czuję się podobnie oglądając ten klip, chociaż - z oczywistych przyczyn - w wersji 'soft'?
Z racji tego, że jestem stary i generalnie staram się być trzeźwy uznajmy, że nie pociągne wątku człowiek wersus technologia, nie mówiąc o nim w kontekście tego klipu.
Pkew Pkew Pkew – 65 Nickles
Opis munlupa jest więcej niż lakoniczny, ale jakoś mnie to nie dziwi, bo to prosta historyjka ilustrująca prosty utwór i w sumie faktycznie czasem w takich przypadkach rozpisywanie się nie ma sensu. Muzycznie w sumie jest zaskakująco dobrze, może dziś mam dobry dzień na takie proste, amerykańskie granie rodem z TONY HAWK 3 OST (to kwestia spędzenia dnia na gejmingowej imprezie być może lol).
Faktycznie typy sprawiają wrażenie podobnych do tych od Podcastexu i uświadomienie mi tego przez Musiała sprawia, że to skojarzenie nie wyjdzie mi z głowy nawet po użyciu wiertarki, o której wspominałem pisząc o Shanii Twain. BTW szkoda, że nie oglądali w telewizorze teledysku do Autechre będac na zwale (już kończę z tymi autoreferencjami, słowo). Trochę chciałem mieć pretensje do ojca wrzucającego, bo myślałem przez chwilę, że z tymi 65 centami to jest jakieś nawiązanie do siusiak wie czego, ale sprawdziłem to z ciekawości i po prostu tyle kosztuje przejazd metrem w Kanadzie lol. xD Generalnie to też kupuję ten klimat DIY, ten zalążek historyjki niby na papierze nie pasuje do muzyki, ale jakoś dobrze się ogląda jedno zestawione z drugim. Jako osoba lubiąca dużo chodzić utożsamiam się z tym blondynem, bo zawsze się wkurwiałem, gdy ktoś sugerował przejazd autobusem/metrem/czymkolwiek dystans, który na luzie można przejść w kilka minut, tak jakby te nogi to były od parady, motyw wyjebania przez kogoś, kogo się ma za dobrego ziomka też znam za dobrze, ale kto go nie zna, niech rzuci we mnie ustrojstwem z klipu Autechre. Brzmi to niby dołująco i poważnie, ale całość jest na tyle lekka, zdystansowana i ma ten amatorski klimat samoróby, że nie mogę nie mieć do całokształtu sympatii. Aż mi się przypominają moje pożal się boże próby produkcji filmowych z czasów prehistorycznych - na szczęście większość przepadła w pomrokach dziejów, ale czasem kusi, by se wziąć kamerę, kogoś spoko i coś tam se poświrować amatorskiego. Może kiedyś....
Kurczę, fajna zabawa i ciekawa odmiana, jednak przyjemnie tak pisać to samo co zawsze o czymś nieco innym niż zawsze. Trochę fajnej muzyki i dużo fajnych klipów żeście zapodali, panowie. Sorry za obsuwy, liczę na to, że zabawa jednak nie umrze, nawet jeśli ma się toczyć wolniejszym tempem niż inne tutejsze. PANIE JAKUBIE, CZEKAMY
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Teraz wiem jak się czuje Mentos, kiedy widzi, że już tylko on został i teraz już serio trzeba się zabrać i napisać te recki.
Taco Hemingway - Deszcz na betonie
Był czas kiedy w mojej bańce (dorosłych, normalnych ludzi) Taco się szanowało i ten kawałek pochodzi chyba z tego okresu. Tu nie ma co komentować, to znaczy, będę komentował, ale wszystko wiadomo. Wiadomo, czemu Musiałowi się to podoba i czemu on reluje. Jest to rzeczywiście udane odzwierciedlenie podróży znad Bałtyku do polski centralnej, chociaż jest tam trochę sci-fi oraz horroru, bo prostytutka może być coś gorszego niż powrót znad morza, do Warszawy? Taco powinien czuć się jak Treat Williams (RIP) wysłany do Wietnamu w finale „Hair”. Kreska przypomina mi trochę promocyjne, flashowe animacje Frugo z początku lat 00wych (z przygodami Mariana, ktoś to pamięta?). Sentymenty unoszą się nad tym klipem gęsto. Kto by pomyślał, że będę tutaj propsował Taco Hemingwaya.
Buckshot Lefonque - Breakfast @ Denny's
Knajpy Denny’s już zawsze będę mi się kojarzyły tylko z tym
https://www.youtube.com/watch?v=9t1aUWlT1TI
no i teraz ewentualnie z klipem zapodanym przez Murzyńskiego Jana. wkurza mnie kiedy wrzucacie tu takie kawałki, bo nie można się rozpisać o muzyce, a bym się chętnie rozpisał. Jednocześnie, większa szkoda by była, gdyby zmarnował się klip, bo faktycznie jest bardzo dobry.
Taki od murzynów, przez murzynów i dla murzynów, a pokątnie i dla białych, żeby im pomachać palcem przed nosem. To jest ciekawa sprawa, kiedy chce się sprzedać jakąś treść, ale ma się tylko instrumentala, więc robi się do niego klip, który jest kompletnie czytelny bez słów, no ok, z wyjątkiem tej wstawki z Jayem Leno. Zazwyczaj takie teledyski są typowo wygaszaczowe, ale nie w tym wypadku. Spike Lee miał fach w łapie, więc całość jest bardzo gustownie i klimatycznie nakręcona, praktycznie każde ujęcie robi wrażenie. To był pewnie ulubiony klip mieszkańców amerykańskiego getta, gdzie podstawową zasadą było „możecie się kłócić, ale nigdy przy białych”.
Shania Twain – Ka-Ching!
Miałem pisać, że nie znam numeru, ale oczywiście znam, tylko nie wiedziałem, że to się tak nazywa. Twain wygląda w tym klipie jak Eva Longoria, co jest na plus, do tego fajny pies. I tyle. Wynudziłem się jak głupi. Niby 00sy, niby klimat, niby wszystko na swoim miejscu (łącznie z ciuchami z epoki), ale to wideo wydaje się być totalnie o niczym. Ja wiem, że jest o czymś, nawet widać, ale zrobiono to w tak nieangażujący sposób, że szczerze mówiąc, w ogóle mnie nie interesują te podteksty. Dużo się w tym teledysku dzieje wizualnie, jak to w 00sach, pierdyliard przebieranek, tańców, itd. Jednak jeśli nawet nostalgia tu nie pomaga, to znaczy, że jest słabo. Szkoda.
Autechre - Gantz Graf
Pierwsze skojarzenie było z jakimiś bardzo krótkimi wideo-dżinglami z mtv, vivy, czy coś, takimi co trwają 5 sekund i wskakują zaraz po reklamie, czy coś. W takiej ilości jest to ok, tymczasem tutaj 4 minuty taniego CGI. Kult filmików z katalogu „na luzie” z płyt CD-Action, jakieś tech demo, do czegoś, co nie powinno w ogóle istnieć, itd. Obejrzałem to w skupieniu, nawet mi brew nie drgnęła w trakcie. Ostateczne skojarzenie, wygaszacze ekranu reagujące na odtwarzaną muzykę, które były modne jakoś w połowie 00sów. Nigdy takiego nie miałem.
Sparks - When Do I Get to Sing "My Way"
Chwała Mentosowi, że na koniec wraca jakiś poziom do tej kolejki. To, że bracia Mael to jajcarze, to wie każdy kto miał chociaż minimalną styczność ze Sparks, i tutaj również to widać. Wideo zrealizowane z pomysłem, smakiem oraz w przekonujący sposób (jak w przypadku „Buddy Holly”). Jest w tym uroczy humor, któremu trudno nie ulec, a wszystko to w estetyce noir, która bardzo lubię. Ron Mael ma tak zajebista prezencję, że ten człowiek po prostu minął się w powołaniem, powinien być aktorem. Generalnie, Sparks to takie zjawisko bardzo inspirujące, bo zewsząd to tryska talentem i to takim nie do doczepiania się. Doskonały debiut Mentosa w zabawie.
Ogólnie to kolejka ok, o ile mówimy o wrzutach na 1,2 i 5. Pozostałe niestety meh.
Taco Hemingway - Deszcz na betonie
Był czas kiedy w mojej bańce (dorosłych, normalnych ludzi) Taco się szanowało i ten kawałek pochodzi chyba z tego okresu. Tu nie ma co komentować, to znaczy, będę komentował, ale wszystko wiadomo. Wiadomo, czemu Musiałowi się to podoba i czemu on reluje. Jest to rzeczywiście udane odzwierciedlenie podróży znad Bałtyku do polski centralnej, chociaż jest tam trochę sci-fi oraz horroru, bo prostytutka może być coś gorszego niż powrót znad morza, do Warszawy? Taco powinien czuć się jak Treat Williams (RIP) wysłany do Wietnamu w finale „Hair”. Kreska przypomina mi trochę promocyjne, flashowe animacje Frugo z początku lat 00wych (z przygodami Mariana, ktoś to pamięta?). Sentymenty unoszą się nad tym klipem gęsto. Kto by pomyślał, że będę tutaj propsował Taco Hemingwaya.
Buckshot Lefonque - Breakfast @ Denny's
Knajpy Denny’s już zawsze będę mi się kojarzyły tylko z tym
https://www.youtube.com/watch?v=9t1aUWlT1TI
no i teraz ewentualnie z klipem zapodanym przez Murzyńskiego Jana. wkurza mnie kiedy wrzucacie tu takie kawałki, bo nie można się rozpisać o muzyce, a bym się chętnie rozpisał. Jednocześnie, większa szkoda by była, gdyby zmarnował się klip, bo faktycznie jest bardzo dobry.
Taki od murzynów, przez murzynów i dla murzynów, a pokątnie i dla białych, żeby im pomachać palcem przed nosem. To jest ciekawa sprawa, kiedy chce się sprzedać jakąś treść, ale ma się tylko instrumentala, więc robi się do niego klip, który jest kompletnie czytelny bez słów, no ok, z wyjątkiem tej wstawki z Jayem Leno. Zazwyczaj takie teledyski są typowo wygaszaczowe, ale nie w tym wypadku. Spike Lee miał fach w łapie, więc całość jest bardzo gustownie i klimatycznie nakręcona, praktycznie każde ujęcie robi wrażenie. To był pewnie ulubiony klip mieszkańców amerykańskiego getta, gdzie podstawową zasadą było „możecie się kłócić, ale nigdy przy białych”.
Shania Twain – Ka-Ching!
Miałem pisać, że nie znam numeru, ale oczywiście znam, tylko nie wiedziałem, że to się tak nazywa. Twain wygląda w tym klipie jak Eva Longoria, co jest na plus, do tego fajny pies. I tyle. Wynudziłem się jak głupi. Niby 00sy, niby klimat, niby wszystko na swoim miejscu (łącznie z ciuchami z epoki), ale to wideo wydaje się być totalnie o niczym. Ja wiem, że jest o czymś, nawet widać, ale zrobiono to w tak nieangażujący sposób, że szczerze mówiąc, w ogóle mnie nie interesują te podteksty. Dużo się w tym teledysku dzieje wizualnie, jak to w 00sach, pierdyliard przebieranek, tańców, itd. Jednak jeśli nawet nostalgia tu nie pomaga, to znaczy, że jest słabo. Szkoda.
Autechre - Gantz Graf
Pierwsze skojarzenie było z jakimiś bardzo krótkimi wideo-dżinglami z mtv, vivy, czy coś, takimi co trwają 5 sekund i wskakują zaraz po reklamie, czy coś. W takiej ilości jest to ok, tymczasem tutaj 4 minuty taniego CGI. Kult filmików z katalogu „na luzie” z płyt CD-Action, jakieś tech demo, do czegoś, co nie powinno w ogóle istnieć, itd. Obejrzałem to w skupieniu, nawet mi brew nie drgnęła w trakcie. Ostateczne skojarzenie, wygaszacze ekranu reagujące na odtwarzaną muzykę, które były modne jakoś w połowie 00sów. Nigdy takiego nie miałem.
Sparks - When Do I Get to Sing "My Way"
Chwała Mentosowi, że na koniec wraca jakiś poziom do tej kolejki. To, że bracia Mael to jajcarze, to wie każdy kto miał chociaż minimalną styczność ze Sparks, i tutaj również to widać. Wideo zrealizowane z pomysłem, smakiem oraz w przekonujący sposób (jak w przypadku „Buddy Holly”). Jest w tym uroczy humor, któremu trudno nie ulec, a wszystko to w estetyce noir, która bardzo lubię. Ron Mael ma tak zajebista prezencję, że ten człowiek po prostu minął się w powołaniem, powinien być aktorem. Generalnie, Sparks to takie zjawisko bardzo inspirujące, bo zewsząd to tryska talentem i to takim nie do doczepiania się. Doskonały debiut Mentosa w zabawie.
Ogólnie to kolejka ok, o ile mówimy o wrzutach na 1,2 i 5. Pozostałe niestety meh.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Taco skradł Wasze serca, cieszy mnie to <3 Ale umówmy się, mimo wszystko zasługa animacji tu większa, niż samego numeru (choć ten nie jest zły, pierwszy, wczesny Taco był elo, Trójkąt Warszawski jest super i ch*j). Murzyński dał okejkę, więc jedziemy dalej, Malina, forumowe paliwo.
Wrangler - Stupid
(2016, reż. Chris Turner i Tash Tung)
Oto klip, który widziałem po raz pierwszy - podobnie jak i poprzednika - w 2016 roku, może to być spowodowane tym, że obydwa krążki, z których podchodzą oklipowane numery ukazały się - bang bang - w 2016 roku właśnie... Teraz trochę mniej słów, no bo ile można się rozpisywać. Wrangler to trio, które powstało z połączenia się w jeden projekt Philla Wintera z trip-hopowego (i już zupełnie zapomnianego) Summit, Bena Edwardsa z grupy The Maths Johna Foxxa (pierwotnie John Foxx & the Maths to byli właśnie John Foxx i Ben Edwards, zwany też Benge, zresztą to oni we dwóch wyłącznie nagrali moją zeszłoroczną albumową, czyli Interplay), oraz legendarnego Stephena Mallindera z Cabaret Voltaire, no myślę, że co jak co, ale tego typa to znacie (choćby ze słyszenia). Mallinder śpiewa, pozostali robią muzę (tzn. Mallinder utrzymuje, że też coś robi, ale podejrzewam, że głównie chleje). Stupid to wideo promujące ich już trzeci (albo drugi, zależy, jak patrzeć) bodaj krążek o nazwie White Glue (strasznie fajna płyta btw). No, muzyki sobie posłuchacie niejako przy okazji (uwielbiam ten numer, wkręca mi się jak choremu), ale WIDEO KURDE.
Klip był kręcony na gigantycznym i trochę niepokojącym z wyglądu kempingu w Herons Park (ofc Anglia), na wybrzeżu z widokiem na Francję (ale na południe od Dover i jego białych klifów). Cały setting ma straszny vibe jakiejś Europy Wschodniej, Ukrainy przede wszystkim (nie, żebym był, ale widziałem dostatecznie dużo zdjęć). Zaczyna się Mallinderem w niebieskim drelichu, który ściąga założony mu na głowę czarny kaptur. Potem wypluwa na rękę pocisk i zaczyna sobie iść. Idzie, śpiewa robiąc dziwaczne miny (które zresztą w wykonaniu Mallindera są strasznie creepy), po drodze mija leżących (najwyraźniej martwych) ziomeczków z zespołu, jednemu podpieprza buty (jakby ich potrzebował), drugiemu zabiera gnata. A na końcu mamy klamrę, pewnie dość oczywistą, ale to już sobie zobaczycie. Klip wyreżyserowali Chris Turner (kręcił m.in. dla Hurts, The Kooks czy mojej ukochanej Gazelle Twin) oraz Tash Tung (nigdy nie słyszałem). Trzeba przyznać, że choć pomysł mieli prosty, to bardzo udany i świetnie pasuje do tego numeru, który sam w sobie jest wykręcony i chyba nie do końca na poważnie (i dobrze, kto powiedział, że wszystko musi być poważne, na pewno nie muzyka). Bawcie się dobrze!
https://www.youtube.com/watch?v=aaQTOiNyM68
Wrangler - Stupid
(2016, reż. Chris Turner i Tash Tung)
Oto klip, który widziałem po raz pierwszy - podobnie jak i poprzednika - w 2016 roku, może to być spowodowane tym, że obydwa krążki, z których podchodzą oklipowane numery ukazały się - bang bang - w 2016 roku właśnie... Teraz trochę mniej słów, no bo ile można się rozpisywać. Wrangler to trio, które powstało z połączenia się w jeden projekt Philla Wintera z trip-hopowego (i już zupełnie zapomnianego) Summit, Bena Edwardsa z grupy The Maths Johna Foxxa (pierwotnie John Foxx & the Maths to byli właśnie John Foxx i Ben Edwards, zwany też Benge, zresztą to oni we dwóch wyłącznie nagrali moją zeszłoroczną albumową, czyli Interplay), oraz legendarnego Stephena Mallindera z Cabaret Voltaire, no myślę, że co jak co, ale tego typa to znacie (choćby ze słyszenia). Mallinder śpiewa, pozostali robią muzę (tzn. Mallinder utrzymuje, że też coś robi, ale podejrzewam, że głównie chleje). Stupid to wideo promujące ich już trzeci (albo drugi, zależy, jak patrzeć) bodaj krążek o nazwie White Glue (strasznie fajna płyta btw). No, muzyki sobie posłuchacie niejako przy okazji (uwielbiam ten numer, wkręca mi się jak choremu), ale WIDEO KURDE.
Klip był kręcony na gigantycznym i trochę niepokojącym z wyglądu kempingu w Herons Park (ofc Anglia), na wybrzeżu z widokiem na Francję (ale na południe od Dover i jego białych klifów). Cały setting ma straszny vibe jakiejś Europy Wschodniej, Ukrainy przede wszystkim (nie, żebym był, ale widziałem dostatecznie dużo zdjęć). Zaczyna się Mallinderem w niebieskim drelichu, który ściąga założony mu na głowę czarny kaptur. Potem wypluwa na rękę pocisk i zaczyna sobie iść. Idzie, śpiewa robiąc dziwaczne miny (które zresztą w wykonaniu Mallindera są strasznie creepy), po drodze mija leżących (najwyraźniej martwych) ziomeczków z zespołu, jednemu podpieprza buty (jakby ich potrzebował), drugiemu zabiera gnata. A na końcu mamy klamrę, pewnie dość oczywistą, ale to już sobie zobaczycie. Klip wyreżyserowali Chris Turner (kręcił m.in. dla Hurts, The Kooks czy mojej ukochanej Gazelle Twin) oraz Tash Tung (nigdy nie słyszałem). Trzeba przyznać, że choć pomysł mieli prosty, to bardzo udany i świetnie pasuje do tego numeru, który sam w sobie jest wykręcony i chyba nie do końca na poważnie (i dobrze, kto powiedział, że wszystko musi być poważne, na pewno nie muzyka). Bawcie się dobrze!
https://www.youtube.com/watch?v=aaQTOiNyM68
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Flight Facilities - Foreign Language
(2011, reż. Dimitri Basil)
Taki układ planet rzadko się trafia więc korzystam i wrzucam po raz drugi dzisiaj Flight Facilities :-)
Tym razem jadę numerem i zarazem klipem którym właśnie rozpoczynałem swoją przygodę z tym duetem a mianowicie Foreign Language. O numerze nie będę się rozpisywał bo posłuchacie go przy okazji i jak będzie słychać myślę jest to również disco house z wyraźnymi wpływami disco z wczesnych lat 80. Najwyraźniej ten klimat tak mocno naznaczony w dźwiękach postanowiono dodatkowo podkreślić odpowiednim obrazkiem, też i wideo do numeru przenosi widzą gdzieś w lata 70./80. a całość zrobiona jest na modłę czołówki jakiegoś serialu sensacyjnego z tamtej epoki (ja głównie czuję tu vibe Aniołków Charliego i Magnum). Wystarczy trochę odpowiednich filtrów, sceneria, kostiumy i choreografia by poczuć się jak przed ekranem jednego ze starych fajnych seriali jakie kojarzę bardziej z czasów dzieciństwa i ewentualnie późniejszych powtórek (do dziś mam duży sentyment, wcześniej tak tego nie doceniałem ale jakiś czas temu wpadł mi "w ręce" w telewizji choćby odcinek Columbo i oglądałem z wypiekami na twarzy). Smaczny numer, jeszcze lepszy klip, no i jak to u Murzyna, sporo WAJBU. Uważam że wykonano kawałek dobrej roboty tworząc to mini dzieło, udany casting przyniósł nawet rezultat pod postacią klasycznego "złola" o charakterystycznym wyglądzie i obowiązkowych jak na erę którą klip naśladuje protagonistów (pary policjantów, jedna biała i druga czarna, parytety zachowane xD EDIT: no dobra, trochę inaczej tam są wymieszani zdaje się ale MURZYNI są obu płci tak czy siak). Jeśli akurat nie ma nic do roboty a w tv nie lecą powtórki Miami Vice to możecie równie dobrze obejrzeć i to hyhy.
https://youtu.be/JI6fDb6IBmU
(2011, reż. Dimitri Basil)
Taki układ planet rzadko się trafia więc korzystam i wrzucam po raz drugi dzisiaj Flight Facilities :-)
Tym razem jadę numerem i zarazem klipem którym właśnie rozpoczynałem swoją przygodę z tym duetem a mianowicie Foreign Language. O numerze nie będę się rozpisywał bo posłuchacie go przy okazji i jak będzie słychać myślę jest to również disco house z wyraźnymi wpływami disco z wczesnych lat 80. Najwyraźniej ten klimat tak mocno naznaczony w dźwiękach postanowiono dodatkowo podkreślić odpowiednim obrazkiem, też i wideo do numeru przenosi widzą gdzieś w lata 70./80. a całość zrobiona jest na modłę czołówki jakiegoś serialu sensacyjnego z tamtej epoki (ja głównie czuję tu vibe Aniołków Charliego i Magnum). Wystarczy trochę odpowiednich filtrów, sceneria, kostiumy i choreografia by poczuć się jak przed ekranem jednego ze starych fajnych seriali jakie kojarzę bardziej z czasów dzieciństwa i ewentualnie późniejszych powtórek (do dziś mam duży sentyment, wcześniej tak tego nie doceniałem ale jakiś czas temu wpadł mi "w ręce" w telewizji choćby odcinek Columbo i oglądałem z wypiekami na twarzy). Smaczny numer, jeszcze lepszy klip, no i jak to u Murzyna, sporo WAJBU. Uważam że wykonano kawałek dobrej roboty tworząc to mini dzieło, udany casting przyniósł nawet rezultat pod postacią klasycznego "złola" o charakterystycznym wyglądzie i obowiązkowych jak na erę którą klip naśladuje protagonistów (pary policjantów, jedna biała i druga czarna, parytety zachowane xD EDIT: no dobra, trochę inaczej tam są wymieszani zdaje się ale MURZYNI są obu płci tak czy siak). Jeśli akurat nie ma nic do roboty a w tv nie lecą powtórki Miami Vice to możecie równie dobrze obejrzeć i to hyhy.
https://youtu.be/JI6fDb6IBmU
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Madonna - Erotica (1992)
(reż. Fabien Baron)
Poświęciłem dłuższą chwilę na mały przegląd moich ulubionych teledysków Madonny. Erotica była ostatnia w kolejce, ale po kilku scenach już dobrze wiedziałem, że to ona wleci. Żeby nie uciekać w banał spróbuję w long story short. Czysta afirmacja cielesności, seksualności. W ramach Freeek temat ubrany w kampowy garnitur, a tutaj już nie ma ani grama dystansu, przełamywania ewentualnie dyskusyjnych rzeczy humorkiem. Za to plus u mnie na dzień dobry, choć z drugiej strony niehetero motywy są tutaj głębiej ukryte. W tamtych czasach atmosfera musiała być naprawdę gęsta, a tu Madonna w pełnym negliżu do ognia dolewa benzynę. Jak na ikonę popkultury przystało, mamy do czynienia z alter-ego. Domina proponuje bez zbędnych eufemizmów oraz kościółkowego zacietrzewienia przejść do konkretów. Przełamujemy tabu przez demaskowanie zjawisk i pragnień, które od zawsze były obecne w społeczeństwie. Ujarzmione, zrozumiane, zaprezentowane nie gryzą. Już na poziomie użytej taśmy filmowej czuć konkretny pomysł. Czasem Erotica przypomina nagranie z ukrytej kamery, produkcję domorosłego producenta filmów erotycznych. Monochromatyczne fragmenty mieszają się z kolorowymi, ale specyficzne ziarno na całej długości teledysku elegancko je spina. Niewinne szybkie numerki w chwili sam na sam, klimaty sado-maso, orgiastyczne aż do ekshibicjonizmu. Ciało w najróżniejszych pozycjach, sytuacjach, choć Madonna czasami tylko mruga oczkiem, nakłaniając do większej pracy wyobraźni. Najlżejsze są chyba te pląsy w cieniu na tle z fioletu, takie małe Horny Miami Vice.
Madonna pewnego dnia zamknęła oczy i zaczęła myśleć na temat tego, co uważa za podniecające, erotyczne bez koniecznego doświadczenia wybranych fetyszy czy zachcianek. Szanuję jej wyobraźnię, choć osobiście na parę rzeczy też bym się nie zdecydował. Mało które dzieło sztuki bywa tak sugestywne, szybko wytwarza wokół siebie niegrzeczną, tajemniczą, ale w pełni zakładaną przez twórców atmosferę. Przez klip dokręcamy śrubę i wychodzi coś kompletnego. Po prostu zayebistego.
https://www.youtube.com/watch?v=WyhdvRWEWRw
Tych po osiemnastce zapraszam również na gorszą jakościowo, ale nieocenzurowaną wersję. Dostała trzy szanse w MTV i z hukiem zleciała. Zawsze chciałem ją zobaczyć... Uwzględniane przeze mnie Girl Gone Wild przypomina przy tym niewinne igraszki.
https://www.youtube.com/watch?v=qPGsjWpGO2s
(reż. Fabien Baron)
Poświęciłem dłuższą chwilę na mały przegląd moich ulubionych teledysków Madonny. Erotica była ostatnia w kolejce, ale po kilku scenach już dobrze wiedziałem, że to ona wleci. Żeby nie uciekać w banał spróbuję w long story short. Czysta afirmacja cielesności, seksualności. W ramach Freeek temat ubrany w kampowy garnitur, a tutaj już nie ma ani grama dystansu, przełamywania ewentualnie dyskusyjnych rzeczy humorkiem. Za to plus u mnie na dzień dobry, choć z drugiej strony niehetero motywy są tutaj głębiej ukryte. W tamtych czasach atmosfera musiała być naprawdę gęsta, a tu Madonna w pełnym negliżu do ognia dolewa benzynę. Jak na ikonę popkultury przystało, mamy do czynienia z alter-ego. Domina proponuje bez zbędnych eufemizmów oraz kościółkowego zacietrzewienia przejść do konkretów. Przełamujemy tabu przez demaskowanie zjawisk i pragnień, które od zawsze były obecne w społeczeństwie. Ujarzmione, zrozumiane, zaprezentowane nie gryzą. Już na poziomie użytej taśmy filmowej czuć konkretny pomysł. Czasem Erotica przypomina nagranie z ukrytej kamery, produkcję domorosłego producenta filmów erotycznych. Monochromatyczne fragmenty mieszają się z kolorowymi, ale specyficzne ziarno na całej długości teledysku elegancko je spina. Niewinne szybkie numerki w chwili sam na sam, klimaty sado-maso, orgiastyczne aż do ekshibicjonizmu. Ciało w najróżniejszych pozycjach, sytuacjach, choć Madonna czasami tylko mruga oczkiem, nakłaniając do większej pracy wyobraźni. Najlżejsze są chyba te pląsy w cieniu na tle z fioletu, takie małe Horny Miami Vice.
Madonna pewnego dnia zamknęła oczy i zaczęła myśleć na temat tego, co uważa za podniecające, erotyczne bez koniecznego doświadczenia wybranych fetyszy czy zachcianek. Szanuję jej wyobraźnię, choć osobiście na parę rzeczy też bym się nie zdecydował. Mało które dzieło sztuki bywa tak sugestywne, szybko wytwarza wokół siebie niegrzeczną, tajemniczą, ale w pełni zakładaną przez twórców atmosferę. Przez klip dokręcamy śrubę i wychodzi coś kompletnego. Po prostu zayebistego.
https://www.youtube.com/watch?v=WyhdvRWEWRw
Tych po osiemnastce zapraszam również na gorszą jakościowo, ale nieocenzurowaną wersję. Dostała trzy szanse w MTV i z hukiem zleciała. Zawsze chciałem ją zobaczyć... Uwzględniane przeze mnie Girl Gone Wild przypomina przy tym niewinne igraszki.
https://www.youtube.com/watch?v=qPGsjWpGO2s
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Rammstein - Mein Teil
reż. Zorana Bihac (2004r.)
Rammstein słynie z teledysków równie dobrych, co kontrowersyjnych. I taki jest też clip do pierwszego singla Main Teil z ich albumu Reise, Reise z 2004r. Mam ten album na CD i kiedyś sporo słuchałem. Pewnie kupiłem go oczywiście w Syrii za 2 dolce.
Main Teil to jeden z moich ulubionych utworów Rammstein, który rozpatrywałem jako kandydata do bestki utworowej. Ale clip jest zbyt dobry, żeby go odpuścić. Już sama muzyka jest niezwykle niepokojąca z charakterystycznym wokalem Lindemanna. A teledysk to już kompletna psychodela. Od pierwszych sekund widać, co nas czeka. Muzycy zespołu zachowujący się jak szaleńcy. W ogóle utwór zainspirowany był prawdziwą historią z 2001r., w której oprawca Armin Meiwes zabił swoją ofiarę i ją zjadł za jej zgodą. W clipie Meiwesa gra niejako wokalista Lindemann, który uprawia seks oralny z aniołem i też go jednocześnie zjada. Clip utrzymany jest w ponurej buro-brązowej kolorystyce. Członkowie zespołu są brudni i wyglądają co niektórzy jak postacie z jakiegoś koszmaru lub psychiatryka. Największe wrażenie robi na mnie basista, który w samych białych majtkach w upiorny sposób kula się w spazmach po ziemi jak jakiś zesztywniały manekin. Wygląda naprawdę jak jakaś postać z horroru. Świetny jest też klawiszowiec Lorenz genialnie tańczący pseudo-balet (moja ulubiona postać z zespołu) oraz perkusista przebrany za kobietę, który na końcu prowadzi pozostałych członków zespołu na smyczach jak psy. Lindemann zaś naprawdę wygląda jak jakiś rzeźnik, w dodatku mocno wypity. Każdy z członków zespołu zagrał naprawdę świetnie. Wszystkie ujęcia nakręcono po prostu genialnie. Nawet jak się nie lubi muzyki Rammstein, to ciężko nie docenić kunsztu reżyserskiego Bihaca. Klimat wylewa się z ekranu wiadrami.
https://www.youtube.com/watch?v=PBvwcH4XX6U
reż. Zorana Bihac (2004r.)
Rammstein słynie z teledysków równie dobrych, co kontrowersyjnych. I taki jest też clip do pierwszego singla Main Teil z ich albumu Reise, Reise z 2004r. Mam ten album na CD i kiedyś sporo słuchałem. Pewnie kupiłem go oczywiście w Syrii za 2 dolce.
Main Teil to jeden z moich ulubionych utworów Rammstein, który rozpatrywałem jako kandydata do bestki utworowej. Ale clip jest zbyt dobry, żeby go odpuścić. Już sama muzyka jest niezwykle niepokojąca z charakterystycznym wokalem Lindemanna. A teledysk to już kompletna psychodela. Od pierwszych sekund widać, co nas czeka. Muzycy zespołu zachowujący się jak szaleńcy. W ogóle utwór zainspirowany był prawdziwą historią z 2001r., w której oprawca Armin Meiwes zabił swoją ofiarę i ją zjadł za jej zgodą. W clipie Meiwesa gra niejako wokalista Lindemann, który uprawia seks oralny z aniołem i też go jednocześnie zjada. Clip utrzymany jest w ponurej buro-brązowej kolorystyce. Członkowie zespołu są brudni i wyglądają co niektórzy jak postacie z jakiegoś koszmaru lub psychiatryka. Największe wrażenie robi na mnie basista, który w samych białych majtkach w upiorny sposób kula się w spazmach po ziemi jak jakiś zesztywniały manekin. Wygląda naprawdę jak jakaś postać z horroru. Świetny jest też klawiszowiec Lorenz genialnie tańczący pseudo-balet (moja ulubiona postać z zespołu) oraz perkusista przebrany za kobietę, który na końcu prowadzi pozostałych członków zespołu na smyczach jak psy. Lindemann zaś naprawdę wygląda jak jakiś rzeźnik, w dodatku mocno wypity. Każdy z członków zespołu zagrał naprawdę świetnie. Wszystkie ujęcia nakręcono po prostu genialnie. Nawet jak się nie lubi muzyki Rammstein, to ciężko nie docenić kunsztu reżyserskiego Bihaca. Klimat wylewa się z ekranu wiadrami.
https://www.youtube.com/watch?v=PBvwcH4XX6U
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Grapetooth – Violent
Kawałek znacie z zeszłego roku, zatem dopełniam obrazu klipem. Jest to niejako kontynuacja serii teledysków DIY, tylko tym razem w wydaniu amerykańskim. Ludzie w komentarzach piszą, że to wideo idealnie oddaje esencję Chicago, a dla mnie to jest na spokojnie do przełożenia na Łódź (zresztą jedno i drugie miasteczko polskie). Nie będę próbował wyjaśniać, co się dzieje w tym klipie, bo nie mam pojęcia. Clay Frankel, ubrany jak tajniak ze starego filmu noir, goni w nocy Chrisa Bailoni po chicagowskich mieszkaniach, z zabawkowym pistoletem, i dokonuje serii "brutalnych" aresztowań, przeplatanych scenkami zabawy, tańców i wygłupów, wszystko to filmowane mocno eksploatowanym go-pro. Powiem szczerze, trudno mi sobie wyobrazić wideo, które w lepszy sposób korespondowałoby z energią i chaosem, które zawarte są w muzyce. To nie są klipy za ciężkie pieniądze, kręcone w studiach przez olbrzymie ekipy, tylko budżetowy materiał nagrany w jedną noc przez garstkę osób, którzy mogliby być twoimi znajomymi. Po raz kolejny upewniam się w przekonaniu, że to nie kasa stoi za dobrymi teledyskami, ale pomysły.
https://youtu.be/J0dmFSpoFUc
Kawałek znacie z zeszłego roku, zatem dopełniam obrazu klipem. Jest to niejako kontynuacja serii teledysków DIY, tylko tym razem w wydaniu amerykańskim. Ludzie w komentarzach piszą, że to wideo idealnie oddaje esencję Chicago, a dla mnie to jest na spokojnie do przełożenia na Łódź (zresztą jedno i drugie miasteczko polskie). Nie będę próbował wyjaśniać, co się dzieje w tym klipie, bo nie mam pojęcia. Clay Frankel, ubrany jak tajniak ze starego filmu noir, goni w nocy Chrisa Bailoni po chicagowskich mieszkaniach, z zabawkowym pistoletem, i dokonuje serii "brutalnych" aresztowań, przeplatanych scenkami zabawy, tańców i wygłupów, wszystko to filmowane mocno eksploatowanym go-pro. Powiem szczerze, trudno mi sobie wyobrazić wideo, które w lepszy sposób korespondowałoby z energią i chaosem, które zawarte są w muzyce. To nie są klipy za ciężkie pieniądze, kręcone w studiach przez olbrzymie ekipy, tylko budżetowy materiał nagrany w jedną noc przez garstkę osób, którzy mogliby być twoimi znajomymi. Po raz kolejny upewniam się w przekonaniu, że to nie kasa stoi za dobrymi teledyskami, ale pomysły.
https://youtu.be/J0dmFSpoFUc
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Mentos dajesz
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Zanim przejdę tylko napiszę, że cieszę się niezmiernie, że ciepło przyjęliście mój debiut w tej zabawie i spodobał się wam klip Spark, ale nie byłbym sobą, gdybym na początek nie wyrąbał z grubej rury. 8)
Kylie Minogue - Come Into My World
reż. Michel Gondry
Podobnie jak w poprzedniej kolejce, tak i w tej się bawię w recycking artystów, których wrzucałem już do innych tutejszych gier i zabaw towarzyskich, acz w tym przypadku tylko bestki utworowej. No cóż, nie będę pisać o tym, że Kylie to wielki człowiek i basta, bo znowu wyjdzie ze mnie porcysiakowy poptymista. Niemniej, tym razem nie wykorzystam tej okazji, by przeforsować wam kawałek, który chciałbym wam przeforsować (na to poczekam do potencjalnego reboota bestki utworowej czy do kiedyś tam), bo to raczej nie jest typ piosenki, który byłby w moim best of the best, ale po prostu spox teledysk.
Nie będę się bawić w opis fabuły, bo literalnie można go streścić do tego, że wokalistka idzie sobie przez skrzyżowanie w kółko, a w tle dzieją się inby przeróżne. Ktoś tam gdzieś tam to porównał z "Tangiem" Rybczyńskiego, ja się nie znam, szczerze mówiąc fenomenu Tanga to ja do końca nie kumam, ale poniekąd rozumiem o co chodzi. Jako prosty facecik w tym przypadku bardziej jestem pod wrażeniem poziomu realizacji oraz efektów specjalnych - jestem pod nielada wrażeniem tego jak "sklonowano" na potrzeby tego klipu KYLIE i ilości szczegółów oraz detali na dalszych planach. Nieco mniej jestem pod wrażeniem jej stylówy, ale takie to były czasy i taka moda.
Trochę krótko i ogólnikowo wyszło, jestem w sumie waszych opinii, jakichś potencjalnych interpretacji czy innych tejków. Bierzcie i oglądajcie to.
https://www.youtube.com/watch?v=63vqob-MljQ
Kylie Minogue - Come Into My World
reż. Michel Gondry
Podobnie jak w poprzedniej kolejce, tak i w tej się bawię w recycking artystów, których wrzucałem już do innych tutejszych gier i zabaw towarzyskich, acz w tym przypadku tylko bestki utworowej. No cóż, nie będę pisać o tym, że Kylie to wielki człowiek i basta, bo znowu wyjdzie ze mnie porcysiakowy poptymista. Niemniej, tym razem nie wykorzystam tej okazji, by przeforsować wam kawałek, który chciałbym wam przeforsować (na to poczekam do potencjalnego reboota bestki utworowej czy do kiedyś tam), bo to raczej nie jest typ piosenki, który byłby w moim best of the best, ale po prostu spox teledysk.
Nie będę się bawić w opis fabuły, bo literalnie można go streścić do tego, że wokalistka idzie sobie przez skrzyżowanie w kółko, a w tle dzieją się inby przeróżne. Ktoś tam gdzieś tam to porównał z "Tangiem" Rybczyńskiego, ja się nie znam, szczerze mówiąc fenomenu Tanga to ja do końca nie kumam, ale poniekąd rozumiem o co chodzi. Jako prosty facecik w tym przypadku bardziej jestem pod wrażeniem poziomu realizacji oraz efektów specjalnych - jestem pod nielada wrażeniem tego jak "sklonowano" na potrzeby tego klipu KYLIE i ilości szczegółów oraz detali na dalszych planach. Nieco mniej jestem pod wrażeniem jej stylówy, ale takie to były czasy i taka moda.
Trochę krótko i ogólnikowo wyszło, jestem w sumie waszych opinii, jakichś potencjalnych interpretacji czy innych tejków. Bierzcie i oglądajcie to.
https://www.youtube.com/watch?v=63vqob-MljQ
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
yyy dzień dobry
Wrangler Stupid
Numer trochę przypomina Junior Boys (to późniejsze), czyli jest dość przebojowy i ma trochę hipsterskie brzmienie. Łatwy plusik na dzień dobry. Nie ma bata, że część nie jest jeszcze dodatkowo wykonywana "od tyłu". Jak dla mnie można to zdemaskować przy tych dziwnych spojrzeniach i odwracaniu głowy w bok. Druga połowa już jest bardziej wymagająca pod tym względem. Jeśli to tylko wymyślne grymasy i specyficzna sztywność ruchów to szacunek, bo ja dłuższą chwilę byłem zdezorientowany. Prosty, ale bardzo dobry pomysł. W końcu nie ma nad czym się też rozwodzić, bo to klip do Głupiegx. Abstrakcja abstrakcją, ale kto kiedyś nie robił przynajmniej na chwilę logicznego zawieszenia umysłu, zastanawiając się co by to było, gdyby wpaść w takie zawieszone kontinuum czasu i przestrzeni. Oczywiście bez świadomości ciągłej powtarzalności. Może całość jest trochę za ciemna, ale poza tym wyszło elegancko. Trochę straszno, trochę humorzaście, ale estetycznie. Minus za nazwę wytwórni, no MemeTune, serio xD
Flight Facilities Foreign Language
Na początku myślałem, że pójdzie bardziej w stronę Słonecznego patrolu niż ejtisowej sensacji, ale ten kierunek też był interesujący. Bardzo ładna imitacja czołówki serialu. Przede wszystkim nawet ciekawiej wyszło za sprawą ujęć i montażu niż filtrów, scenografii, itede, bo przy instrumentalnych fragmentach (szczególnie na początku, w scenkach na wodzie) momentami niczym się nie różni od dawnych teledysków Guetty, Floridy, generalnie wszystkich tych, którzy muszą swój numer opakować w skąpo ubrane panie, nabitych byczków, ujęcia nad wodą/basenem, wiadomo. Do przekroczenia granicy brakowałoby tylko ujęć na mokre ciała czy sugestywne picie drinków, ale to na szczęście nie tutaj. Robi się poważnie w ramach zdystansowanej konwencji. Jest zalążek konfliktu, p o w a ż n e strzelaniny, ale na dzień dobry gość niby krzyczy NIE, a jednak się cieszy, wyławiając jakąś kobitę. Potem są walory, wyraźnie wypracowane synchro ruchów w segmentach z większą ilością aktorów i kolejne przełamywanie napięcia. Pani w stroju kąpielowym biegająca z jakimś kałachem, która w pewnym momencie się zatrzymuje, a obok wjeżdżają napisy... śmieszne xD Generalnie całość miła dla oka.
Rammstein Mein Teil
RAMMSTEIN I MELOTRON?!? Fajne, szkoda, że tylko 15 sekund, ale dobre i to. Drugie, CZY TAM JEST YEBANY CHŁOP PRZEBRANY ZA BABĘ? W takim razie mamy do czynienia prędzej z mrokiem z humorkiem niż tworem nieprawdopodobnie psychodelicznym i wyżerającym mózg. Miałem pisać o niezamierzonej śmieszności, ale idzie za dużo celowych zabiegów (mimika twarzy Tilla w zwrotkach, końcówka typu nagrywka po wszystkim, przeciągnięta scena w deszczu), żeby to traktować jako błąd. Bardziej nie moje poczucie humoru i estetyki, pod tym względem najciekawsza jest końcówka z wyjściem z metra, spacerek z pieskami po ruchliwej ulicy. Z jednej strony chłop przebrany za babę, z drugiej jakaś aluzyjność do Jezusa? Coś takiego? Z trzeciej anioł uskutecznia blowjob Demonicznemu Wokaliście. Z czwartej schizoidalne pląsy łysego mężczyzny w białych galotkach. Wbrew pozorom i mimo ograniczonej palety środków dzieje się dużo. Muzyka jest jednocześnie przyjacielem oraz wrogiem, bo to mocna przeginka w konkretnym kierunku. Łojenie, skowyt po niemiecku, a do tego jakaś trupia symfonia w tle. Ciekawe, ale serduszka i łapki w górę nie dam.
Grapetooth Violent
Sympatyczny numer dostał bardzo dziwny klip. Są różne kategorie odpałów, ale najlepiej dzielić je na te, na które ma się psychę lub nie. Okraszenie akurat takiego kawałka czymś w rodzaju found footage, nie wiem, nagrań z pościgów policyjnych rodem z programów na dawnym Reality TV czy TVN Turbo jest specyficzną strategią. Wystarczyłyby głupawe pląsy na chacie, lip sync, ale też raczej dzienną porą niż nocą. Do tego to rybie oko. Jak rzadko kiedy w tej bestce numer po prostu nie pasuje do obrazka, chyba że ja czegoś nie załapałem (nie pomaga to, że nie ma czego załapać). Przyjazne scenki w budynku, te na zewnątrz bez sensu i nie wyglądają ciekawie. Lubię głupotki bez większej treści, ale ta uderza z zaskakującej strony. Moim ziomkom nie chciałoby się tyle biegać xD Zresztą istnieje "teledysk", w którym "zagrałem", ale na szczęście nie da się go łatwo odkopać. Ten do Violent znacznie lepiej wykonany, jednak jego urok po prostu na mnie nie działa.
Kylie Minogue Come Into My World
Też mogę wyjść na facecika, bo nie uważam tego klipu za wybitnie wymagającego pod kątem interpretacji. Wbrew pozorom rośnie w głowie z czasem. Na wierzch wychodzą techniczne detale. Estetyka okresu, z którego pochodzi trochę nie pomaga, ale człowiek podąża za obrazem trochę w celu weryfikacji, czy technicznym TO się po prostu uda. Come Into My World, czy nawarstwianie i powtórzenia podane w taki sposób, że przestrzeń się wypełnia, ale nic nie nachodzi na siebie. Klonują się Kylie, babcie przy owocach, plakaty, goście na drabinach. Takie rzeczy prędzej robią mi sieczkę z mózgu. Znowu ograniczona przestrzeń, skrzyżowanie, jakiś mały plac? Wrażenie jednego ujęcia też zostaje z nami, montażowo pełna profeska, a przy tym pewnie ciekawa zabawa. Muzycznie nie kumam hype'u w niektórych miejscach, ale teledysk wynagradza ewentualnie wątpliwości... które i tak nie mają znaczenia, bo to bestka nie od tego, ale co tam. Podoba mi się.
Wrangler Stupid
Numer trochę przypomina Junior Boys (to późniejsze), czyli jest dość przebojowy i ma trochę hipsterskie brzmienie. Łatwy plusik na dzień dobry. Nie ma bata, że część nie jest jeszcze dodatkowo wykonywana "od tyłu". Jak dla mnie można to zdemaskować przy tych dziwnych spojrzeniach i odwracaniu głowy w bok. Druga połowa już jest bardziej wymagająca pod tym względem. Jeśli to tylko wymyślne grymasy i specyficzna sztywność ruchów to szacunek, bo ja dłuższą chwilę byłem zdezorientowany. Prosty, ale bardzo dobry pomysł. W końcu nie ma nad czym się też rozwodzić, bo to klip do Głupiegx. Abstrakcja abstrakcją, ale kto kiedyś nie robił przynajmniej na chwilę logicznego zawieszenia umysłu, zastanawiając się co by to było, gdyby wpaść w takie zawieszone kontinuum czasu i przestrzeni. Oczywiście bez świadomości ciągłej powtarzalności. Może całość jest trochę za ciemna, ale poza tym wyszło elegancko. Trochę straszno, trochę humorzaście, ale estetycznie. Minus za nazwę wytwórni, no MemeTune, serio xD
Flight Facilities Foreign Language
Na początku myślałem, że pójdzie bardziej w stronę Słonecznego patrolu niż ejtisowej sensacji, ale ten kierunek też był interesujący. Bardzo ładna imitacja czołówki serialu. Przede wszystkim nawet ciekawiej wyszło za sprawą ujęć i montażu niż filtrów, scenografii, itede, bo przy instrumentalnych fragmentach (szczególnie na początku, w scenkach na wodzie) momentami niczym się nie różni od dawnych teledysków Guetty, Floridy, generalnie wszystkich tych, którzy muszą swój numer opakować w skąpo ubrane panie, nabitych byczków, ujęcia nad wodą/basenem, wiadomo. Do przekroczenia granicy brakowałoby tylko ujęć na mokre ciała czy sugestywne picie drinków, ale to na szczęście nie tutaj. Robi się poważnie w ramach zdystansowanej konwencji. Jest zalążek konfliktu, p o w a ż n e strzelaniny, ale na dzień dobry gość niby krzyczy NIE, a jednak się cieszy, wyławiając jakąś kobitę. Potem są walory, wyraźnie wypracowane synchro ruchów w segmentach z większą ilością aktorów i kolejne przełamywanie napięcia. Pani w stroju kąpielowym biegająca z jakimś kałachem, która w pewnym momencie się zatrzymuje, a obok wjeżdżają napisy... śmieszne xD Generalnie całość miła dla oka.
Rammstein Mein Teil
RAMMSTEIN I MELOTRON?!? Fajne, szkoda, że tylko 15 sekund, ale dobre i to. Drugie, CZY TAM JEST YEBANY CHŁOP PRZEBRANY ZA BABĘ? W takim razie mamy do czynienia prędzej z mrokiem z humorkiem niż tworem nieprawdopodobnie psychodelicznym i wyżerającym mózg. Miałem pisać o niezamierzonej śmieszności, ale idzie za dużo celowych zabiegów (mimika twarzy Tilla w zwrotkach, końcówka typu nagrywka po wszystkim, przeciągnięta scena w deszczu), żeby to traktować jako błąd. Bardziej nie moje poczucie humoru i estetyki, pod tym względem najciekawsza jest końcówka z wyjściem z metra, spacerek z pieskami po ruchliwej ulicy. Z jednej strony chłop przebrany za babę, z drugiej jakaś aluzyjność do Jezusa? Coś takiego? Z trzeciej anioł uskutecznia blowjob Demonicznemu Wokaliście. Z czwartej schizoidalne pląsy łysego mężczyzny w białych galotkach. Wbrew pozorom i mimo ograniczonej palety środków dzieje się dużo. Muzyka jest jednocześnie przyjacielem oraz wrogiem, bo to mocna przeginka w konkretnym kierunku. Łojenie, skowyt po niemiecku, a do tego jakaś trupia symfonia w tle. Ciekawe, ale serduszka i łapki w górę nie dam.
Grapetooth Violent
Sympatyczny numer dostał bardzo dziwny klip. Są różne kategorie odpałów, ale najlepiej dzielić je na te, na które ma się psychę lub nie. Okraszenie akurat takiego kawałka czymś w rodzaju found footage, nie wiem, nagrań z pościgów policyjnych rodem z programów na dawnym Reality TV czy TVN Turbo jest specyficzną strategią. Wystarczyłyby głupawe pląsy na chacie, lip sync, ale też raczej dzienną porą niż nocą. Do tego to rybie oko. Jak rzadko kiedy w tej bestce numer po prostu nie pasuje do obrazka, chyba że ja czegoś nie załapałem (nie pomaga to, że nie ma czego załapać). Przyjazne scenki w budynku, te na zewnątrz bez sensu i nie wyglądają ciekawie. Lubię głupotki bez większej treści, ale ta uderza z zaskakującej strony. Moim ziomkom nie chciałoby się tyle biegać xD Zresztą istnieje "teledysk", w którym "zagrałem", ale na szczęście nie da się go łatwo odkopać. Ten do Violent znacznie lepiej wykonany, jednak jego urok po prostu na mnie nie działa.
Kylie Minogue Come Into My World
Też mogę wyjść na facecika, bo nie uważam tego klipu za wybitnie wymagającego pod kątem interpretacji. Wbrew pozorom rośnie w głowie z czasem. Na wierzch wychodzą techniczne detale. Estetyka okresu, z którego pochodzi trochę nie pomaga, ale człowiek podąża za obrazem trochę w celu weryfikacji, czy technicznym TO się po prostu uda. Come Into My World, czy nawarstwianie i powtórzenia podane w taki sposób, że przestrzeń się wypełnia, ale nic nie nachodzi na siebie. Klonują się Kylie, babcie przy owocach, plakaty, goście na drabinach. Takie rzeczy prędzej robią mi sieczkę z mózgu. Znowu ograniczona przestrzeń, skrzyżowanie, jakiś mały plac? Wrażenie jednego ujęcia też zostaje z nami, montażowo pełna profeska, a przy tym pewnie ciekawa zabawa. Muzycznie nie kumam hype'u w niektórych miejscach, ale teledysk wynagradza ewentualnie wątpliwości... które i tak nie mają znaczenia, bo to bestka nie od tego, ale co tam. Podoba mi się.
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Wrangler – Stupid
Po pierwsze dev ma rację, że utwór jest bardzo dobry. Po drugie teledysk też jest spoko, choć przy pierwszym zetknięciu trochę kręciłem nosem. Wydawało mi się, że tam nic się nie dzieje. Bo rzeczywiście bardzo niewiele się dzieje. Ale potem doszedłem do wniosku, że nie zawsze musi się dużo dziać, żeby było fajnie. Clip nakręcono w fajnej scenerii o zachodzie słońca. Bardzo lubię takie klimatyczne pustkowia. Szczerze mówiąc nie wiem o co chodzi w tym teledysku, ale to nieważne. Gość w niebieskim drelichu wygląda diabolicznie. Ja akurat go nie znam, ale powierzchowność ma ciekawą. Robi niezłe miny i w dodatku dobrze śpiewa. Chodzi sobie po drodze, robi miny, zbiera fanty od martwych ziomali i jest to naprawdę klimatyczne. I fajnie zmontowane. No i wartości dodaje jak już mówiłem bardzo dobra nuta. Podoba mi się.
Flight Facilities - Foreign Language
Klimat muzyki jak i samego clipu rodem wyjęty z lat 70/80. I jest to bardzo fajny klimat. Teledysk nakręcony jak czołówka do jakiegoś filmu lub serialu z tamtych czasów. Mnóstwo następujących po sobie scenek okraszonych napisami. Lubię taki styl. Ma to naprawdę sporo uroku. W tamtych czasach te wszystkie sceny sensacyjne były tak uroczo sztuczne (np. sceny celowania z pistoletu, przemocy). To zupełnie inna gra aktorska i reżyserka niż w obecnych czasach. Ale było to urocze. Fajnie ciuchy, fryzury, drogie jachty, morskie wybrzeże. Gość pozujący na jakiegoś szefa lokalnej mafii też wygląda jak należy. Nie ma wątpliwości, że to ten zły. Aż by się chciało obejrzeć ten serial. Bo jak już wspomniałem mocno klimatyczne to jest.
Madonna – Erotica
Królowa popu ponownie zawitała do naszych bestek. I dobrze, bo taka postać na to zasługuje. Przez całe życie nie byłem wielkim fanem Madonny, ale teraz doceniam ją. Podobnie miałem np. z Princem, którego kiedyś wręcz nie znosiłem. Widocznie trzeba dorosnąć, żeby docenić takie ikony muzyki.
Utwór Erotica jest bardzo dobry. Taki dosyć dziwny, może mało przebojowy jak na singiel, ale jednak dobry. I teledysk też się dobrze ogląda. Clip ociekający seksem, ale w nieprzesadzony jednak sposób mimo, że tu i ówdzie widać kawałek nagiego ciała czy sceny lesbijskie lub bdsm. Madonna to była temperamentna kobieta i lubiła to prezentować zarówno na scenie podczas występów live czy też w teledyskach. Co ciekawe jak byłem młody, to jako kobieta mi się ona kompletnie nie podobała. Teraz patrzę na młodą Madonnę dużo łaskawszym wzrokiem, bo to w sumie niezła babka była. Teraz niestety poprzez operacje plastyczne na siłę próbuje zatrzymać czas, co nie daje zbyt dobrych efektów. Podoba mi się kolorystyka w teledysku i użyte filtry. Obraz jest przez to często odpowiednio niewyraźny, rozmyty, przyciemniony. Elegancka reżyserska robota.
Grapetooth – Violent
Kolejny clip od Hiena w technice DIY. Utwór całkiem fajny. Nawet bardziej mi się podoba, niż te paręnaście miesięcy temu w bestce utworowej. Teraz wydaje mi się jeszcze bardziej neworderowy. A teledysk znośny, chociaż nie w pełni mnie przekonuje. Ten do 65 Nickles był fajniejszy, bo chociaż działo się mniej, to była w nim zawarta zabawna historyjka. W Violent myślę raczej nie trzeba doszukiwać się żadnej ukrytej historii, bo jej tam po prostu nie ma. Ale mnie to nie przeszkadza. Chłopaki mieli pomysł, żeby się trochę powygłupiać przed domową kamerką, dokonać kilku gonitw zakończonych „aresztowaniem” i tyle. No ale nie jest to tak ujmujące i zabawne jak u 3x PKEW. Wygłupy przed kamerą bardziej mi się też podobały u Banco de Gai. Tutaj byłoby dla mnie lepiej, jakby to kręcili w dzień. Ciemność i napieprzające po oczach stroboskopowe światło nie daje mi odpowiedniego komfortu oglądania. Wolę dzień od nocy (nie cierpię np. spacerów po ciemku, muzykę też zdecydowanie wolę słuchać w dzień).
Generalnie jest ciekawy pomysł i całkiem rzetelna robota, chociaż tym razem bez ochów i achów.
Kylie Minogue - Come Into My World
Kolejny teledysk chyba beż żadnej fabuły i jakiegoś znaczenia. Przynajmniej ja nie umiem nic sensownego z niego wywnioskować. Ale oczywiście nie ma to znaczenia, bo teledysk to nie film, żeby miał coś opowiadać. Ogląda się to naprawdę ciekawie. Kylie chodząca w kółko po jakimś skrzyżowaniu. Ciekawa sprawa, bo na początku w ogóle nie zauważyłem, że właściwie wszystkie występujące tam postacie się namnażają po każdym „okrążeniu” Kylie. Myślałem, że to tylko wokalistka się kseruje. Dopiero opis Dragona mi na to zwrócił uwagę XD. Nie wiem, jak mi to umknęło, przecież z każdym kolejnym kółkiem Kylie na planie robi się coraz tłoczniej. Super wyszedł ten montaż, bo wydaje się, jakby to nakręcili jednym ujęciem, a postacie namnażają się jak pieczarki i wygląda to niezwykle realistycznie. Nawet jak postacie Kylie się przenikają nie ma się wrażenia, że to cyfrowa robota. Naprawdę ciekawy pomysł na teledysk i jeszcze lepsza realizacja.
Po pierwsze dev ma rację, że utwór jest bardzo dobry. Po drugie teledysk też jest spoko, choć przy pierwszym zetknięciu trochę kręciłem nosem. Wydawało mi się, że tam nic się nie dzieje. Bo rzeczywiście bardzo niewiele się dzieje. Ale potem doszedłem do wniosku, że nie zawsze musi się dużo dziać, żeby było fajnie. Clip nakręcono w fajnej scenerii o zachodzie słońca. Bardzo lubię takie klimatyczne pustkowia. Szczerze mówiąc nie wiem o co chodzi w tym teledysku, ale to nieważne. Gość w niebieskim drelichu wygląda diabolicznie. Ja akurat go nie znam, ale powierzchowność ma ciekawą. Robi niezłe miny i w dodatku dobrze śpiewa. Chodzi sobie po drodze, robi miny, zbiera fanty od martwych ziomali i jest to naprawdę klimatyczne. I fajnie zmontowane. No i wartości dodaje jak już mówiłem bardzo dobra nuta. Podoba mi się.
Flight Facilities - Foreign Language
Klimat muzyki jak i samego clipu rodem wyjęty z lat 70/80. I jest to bardzo fajny klimat. Teledysk nakręcony jak czołówka do jakiegoś filmu lub serialu z tamtych czasów. Mnóstwo następujących po sobie scenek okraszonych napisami. Lubię taki styl. Ma to naprawdę sporo uroku. W tamtych czasach te wszystkie sceny sensacyjne były tak uroczo sztuczne (np. sceny celowania z pistoletu, przemocy). To zupełnie inna gra aktorska i reżyserka niż w obecnych czasach. Ale było to urocze. Fajnie ciuchy, fryzury, drogie jachty, morskie wybrzeże. Gość pozujący na jakiegoś szefa lokalnej mafii też wygląda jak należy. Nie ma wątpliwości, że to ten zły. Aż by się chciało obejrzeć ten serial. Bo jak już wspomniałem mocno klimatyczne to jest.
Madonna – Erotica
Królowa popu ponownie zawitała do naszych bestek. I dobrze, bo taka postać na to zasługuje. Przez całe życie nie byłem wielkim fanem Madonny, ale teraz doceniam ją. Podobnie miałem np. z Princem, którego kiedyś wręcz nie znosiłem. Widocznie trzeba dorosnąć, żeby docenić takie ikony muzyki.
Utwór Erotica jest bardzo dobry. Taki dosyć dziwny, może mało przebojowy jak na singiel, ale jednak dobry. I teledysk też się dobrze ogląda. Clip ociekający seksem, ale w nieprzesadzony jednak sposób mimo, że tu i ówdzie widać kawałek nagiego ciała czy sceny lesbijskie lub bdsm. Madonna to była temperamentna kobieta i lubiła to prezentować zarówno na scenie podczas występów live czy też w teledyskach. Co ciekawe jak byłem młody, to jako kobieta mi się ona kompletnie nie podobała. Teraz patrzę na młodą Madonnę dużo łaskawszym wzrokiem, bo to w sumie niezła babka była. Teraz niestety poprzez operacje plastyczne na siłę próbuje zatrzymać czas, co nie daje zbyt dobrych efektów. Podoba mi się kolorystyka w teledysku i użyte filtry. Obraz jest przez to często odpowiednio niewyraźny, rozmyty, przyciemniony. Elegancka reżyserska robota.
Grapetooth – Violent
Kolejny clip od Hiena w technice DIY. Utwór całkiem fajny. Nawet bardziej mi się podoba, niż te paręnaście miesięcy temu w bestce utworowej. Teraz wydaje mi się jeszcze bardziej neworderowy. A teledysk znośny, chociaż nie w pełni mnie przekonuje. Ten do 65 Nickles był fajniejszy, bo chociaż działo się mniej, to była w nim zawarta zabawna historyjka. W Violent myślę raczej nie trzeba doszukiwać się żadnej ukrytej historii, bo jej tam po prostu nie ma. Ale mnie to nie przeszkadza. Chłopaki mieli pomysł, żeby się trochę powygłupiać przed domową kamerką, dokonać kilku gonitw zakończonych „aresztowaniem” i tyle. No ale nie jest to tak ujmujące i zabawne jak u 3x PKEW. Wygłupy przed kamerą bardziej mi się też podobały u Banco de Gai. Tutaj byłoby dla mnie lepiej, jakby to kręcili w dzień. Ciemność i napieprzające po oczach stroboskopowe światło nie daje mi odpowiedniego komfortu oglądania. Wolę dzień od nocy (nie cierpię np. spacerów po ciemku, muzykę też zdecydowanie wolę słuchać w dzień).
Generalnie jest ciekawy pomysł i całkiem rzetelna robota, chociaż tym razem bez ochów i achów.
Kylie Minogue - Come Into My World
Kolejny teledysk chyba beż żadnej fabuły i jakiegoś znaczenia. Przynajmniej ja nie umiem nic sensownego z niego wywnioskować. Ale oczywiście nie ma to znaczenia, bo teledysk to nie film, żeby miał coś opowiadać. Ogląda się to naprawdę ciekawie. Kylie chodząca w kółko po jakimś skrzyżowaniu. Ciekawa sprawa, bo na początku w ogóle nie zauważyłem, że właściwie wszystkie występujące tam postacie się namnażają po każdym „okrążeniu” Kylie. Myślałem, że to tylko wokalistka się kseruje. Dopiero opis Dragona mi na to zwrócił uwagę XD. Nie wiem, jak mi to umknęło, przecież z każdym kolejnym kółkiem Kylie na planie robi się coraz tłoczniej. Super wyszedł ten montaż, bo wydaje się, jakby to nakręcili jednym ujęciem, a postacie namnażają się jak pieczarki i wygląda to niezwykle realistycznie. Nawet jak postacie Kylie się przenikają nie ma się wrażenia, że to cyfrowa robota. Naprawdę ciekawy pomysł na teledysk i jeszcze lepsza realizacja.
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Wrangler - Stupid
Zacznę chyba od tego że to w sumie całkiem fajny numer jest tak w ogóle i nie wiem czy nie leży mi bardziej niż klip jako klip nawet, hy. Wideoklip specyficzny, z klimatem dziwnego thrillera, główny bohater jakby brał udział w jakiejś dziwnej grze w której stawką jest ludzkie życie. Niby jest jakaś fabuła a właściwie jej nie ma, w klipie za wiele się nie dzieje, facet zdejmuje z głowy worek, wstaje, idzie, zabiera jednemu trupowi buty, drugiemu pistolet (który i tak wyrzuca zaraz) po czym trafia na samego siebie i zakłada sobie ponownie worek na głowie. Jak to rozumieć? Co autor miał na myśli? Czy jest to dość dziwne czy wyrafinowane by miało mnie zafascynować? Nie wiem, jeśli jest tu jakiekolwiek znaczenie czy sens tego obrazka to zdecydowanie się z nim rozminąłem, może to po prostu ot dziwny wytwór czyjejś wyobraźni jak filmy Lyncha których nie trzeba analizować je trzeba chłonąć ale ten klimat tutaj jakoś mnie nie wciąga? Wynudziłem się, nie wiem o co tu kaman. Audio lepsze.
Madonna - Erotica
Tu z kolei zacznę od drobnego wyznania że to jeden z moich ulubionych kawałków Madonny, szkoda że reszta płyty nie dojeżdża poziomem z tego co zapamiętałem. Klip zgrabnie dopełnia klimatu, chwilami widz ma poczucie jakby oglądał jakiegoś home made erotyka, jest zmysłowo bez bycia wulgarnym, nawet wersja nieocenzurowana jest w sumie dość lekka a i tak to na początku lat 90. było szokującym obrazkiem i zaskakującą przemianą królowej popu. Mam słabość do tej epoki i takiej stylistyki mocno i takie numery i klipy chłonę jak pelikan.
Rammstein - Mein Teil
To z kolei jest coś kompletnie nie z mojej parafii, już muzycznie Rammsteinu nie lubię a ten klip to już jest dojeżdżanie mnie klimatami za jakimi nie przepadam. Choć to mi nie smakuje nie będę pisał że klip jest zły bo taki miał być i jest dobry w tym co robi. Na dobrą sprawę jest dość... obrzydliwy? Srogo mnie odrzuca i nie miałem ochoty wracać, w pamięć zapadły najbardziej sceny jak wokalista yyy posuwa anioła (chciałem napisać że dyma orła białego xD ) i najfajniejsza moim zdaniem scena z tym wyprowadzeniem zespołu na smyczach, dobry motyw. Uznajmy zatem że rozumiem, doceniam ale nie przepadam.
Grapetooth - Violent
Kolejny DIY klip ze strony munlupa, on widzę lubuje się w tych klimatach ja za to nie bardzo. Owszem, zgadzam się że nie potrzeba nie wiadomo jakiego sprzętu by stworzyć fajny klip, liczy się pomysł (analogicznie na tej zasadzie opiera się niejako moje zamiłowanie do wielu gier wideo z lat 80.-90.). Tutaj mamy rybie oko, grę światłem, jakieś bieganiny po domu i inne wygłupy. Szczerze mówiąc mam poczucie że nic bym nie stracił nie znając tego obrazka, powoduje u mnie co najwyżej wzrusz ramion, numer sam w sobie mi wystarcza.
Kylie Minogue - Come Into My World
Mentos kolejny raz ciska Kylie i ostrzeliwuje mocno moje pozycje bo moje wspomnienia z nią dotyczą głównie właśnie ery Fever i coś kiedyś podrzucę choć myślę że będzie to wrzuta utworowa, ale i klip jakiś z tamtej dekady też może. No i Gondry, byłem ciekaw kiedy się pojawi, u mnie wleci raz a może i dwa razy z pewnością bo to artysta wielki jeśli o wideoklipy chodzi. Trochę tu mamy echa tego co zrobił z Around The World grupy Daft Punk bo też ruch na planie odbywa się w sumie naokoło (chociaż jeśli o Kylie chodzi), muzyka ma te zapętlone klawisze i obraz podobnie się zapętla i fajnie powielają się postaci co okrążenie. Chciałbym zobaczyć jakieś Behind The Scenes tego, podoba mi się synchronizacja tych wszystkich Kylie kiedy się mijają jedna przez drugą i trzecią itede. Ten klip jest po prostu dobry, Gondry byle guana nie robił chyba nigdy i to mu trzeba oddać myślę.
Zacznę chyba od tego że to w sumie całkiem fajny numer jest tak w ogóle i nie wiem czy nie leży mi bardziej niż klip jako klip nawet, hy. Wideoklip specyficzny, z klimatem dziwnego thrillera, główny bohater jakby brał udział w jakiejś dziwnej grze w której stawką jest ludzkie życie. Niby jest jakaś fabuła a właściwie jej nie ma, w klipie za wiele się nie dzieje, facet zdejmuje z głowy worek, wstaje, idzie, zabiera jednemu trupowi buty, drugiemu pistolet (który i tak wyrzuca zaraz) po czym trafia na samego siebie i zakłada sobie ponownie worek na głowie. Jak to rozumieć? Co autor miał na myśli? Czy jest to dość dziwne czy wyrafinowane by miało mnie zafascynować? Nie wiem, jeśli jest tu jakiekolwiek znaczenie czy sens tego obrazka to zdecydowanie się z nim rozminąłem, może to po prostu ot dziwny wytwór czyjejś wyobraźni jak filmy Lyncha których nie trzeba analizować je trzeba chłonąć ale ten klimat tutaj jakoś mnie nie wciąga? Wynudziłem się, nie wiem o co tu kaman. Audio lepsze.
Madonna - Erotica
Tu z kolei zacznę od drobnego wyznania że to jeden z moich ulubionych kawałków Madonny, szkoda że reszta płyty nie dojeżdża poziomem z tego co zapamiętałem. Klip zgrabnie dopełnia klimatu, chwilami widz ma poczucie jakby oglądał jakiegoś home made erotyka, jest zmysłowo bez bycia wulgarnym, nawet wersja nieocenzurowana jest w sumie dość lekka a i tak to na początku lat 90. było szokującym obrazkiem i zaskakującą przemianą królowej popu. Mam słabość do tej epoki i takiej stylistyki mocno i takie numery i klipy chłonę jak pelikan.
Rammstein - Mein Teil
To z kolei jest coś kompletnie nie z mojej parafii, już muzycznie Rammsteinu nie lubię a ten klip to już jest dojeżdżanie mnie klimatami za jakimi nie przepadam. Choć to mi nie smakuje nie będę pisał że klip jest zły bo taki miał być i jest dobry w tym co robi. Na dobrą sprawę jest dość... obrzydliwy? Srogo mnie odrzuca i nie miałem ochoty wracać, w pamięć zapadły najbardziej sceny jak wokalista yyy posuwa anioła (chciałem napisać że dyma orła białego xD ) i najfajniejsza moim zdaniem scena z tym wyprowadzeniem zespołu na smyczach, dobry motyw. Uznajmy zatem że rozumiem, doceniam ale nie przepadam.
Grapetooth - Violent
Kolejny DIY klip ze strony munlupa, on widzę lubuje się w tych klimatach ja za to nie bardzo. Owszem, zgadzam się że nie potrzeba nie wiadomo jakiego sprzętu by stworzyć fajny klip, liczy się pomysł (analogicznie na tej zasadzie opiera się niejako moje zamiłowanie do wielu gier wideo z lat 80.-90.). Tutaj mamy rybie oko, grę światłem, jakieś bieganiny po domu i inne wygłupy. Szczerze mówiąc mam poczucie że nic bym nie stracił nie znając tego obrazka, powoduje u mnie co najwyżej wzrusz ramion, numer sam w sobie mi wystarcza.
Kylie Minogue - Come Into My World
Mentos kolejny raz ciska Kylie i ostrzeliwuje mocno moje pozycje bo moje wspomnienia z nią dotyczą głównie właśnie ery Fever i coś kiedyś podrzucę choć myślę że będzie to wrzuta utworowa, ale i klip jakiś z tamtej dekady też może. No i Gondry, byłem ciekaw kiedy się pojawi, u mnie wleci raz a może i dwa razy z pewnością bo to artysta wielki jeśli o wideoklipy chodzi. Trochę tu mamy echa tego co zrobił z Around The World grupy Daft Punk bo też ruch na planie odbywa się w sumie naokoło (chociaż jeśli o Kylie chodzi), muzyka ma te zapętlone klawisze i obraz podobnie się zapętla i fajnie powielają się postaci co okrążenie. Chciałbym zobaczyć jakieś Behind The Scenes tego, podoba mi się synchronizacja tych wszystkich Kylie kiedy się mijają jedna przez drugą i trzecią itede. Ten klip jest po prostu dobry, Gondry byle guana nie robił chyba nigdy i to mu trzeba oddać myślę.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Mentos, dev i Hien proszeni na metę...
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
jestemtiestem
Wrangler - Stupid
Sam początek sugeruje, że będzie naprawdę gówniano, ale od momentu, w którym facet zdejmuje worek z głowy, zaczyna się robić fajniej. Ostatecznie przekonuje mnie do tego prostota całego tego klipu i klimat Fallouta. Klip jest prosty, to i nie będę się rozpisywał, jest to spoko rzecz, do której, kto wie, być może kiedyś powrócę.
Flight Facilities - Foreign Language
Gdyby ten serial istniał, oglądałbym jak porabany, a tak zostaje mi tylko oglądanie klipu Murzyna. Vibe seriali z lat 80 jest przepotężny i mówię to jako wielki fan Magnum i Miami Vice, ale też Baywatch, do którego się tu momentami nawiązuje. Świetna robota i klimat, doskonała realizacja. Jedyny minus, to to, że ta najdłuższa czołówka świata, robi się w pewnym momencie jednak za długa jak na format czołówkowy, i robi się nudno. Numer mógłby trwać to radiowe 3:30 i wtedy by było lepiej, ale i tak jest bardzo bardzo spoko. Taki letniaczek z biglem.
Madonna - Erotica
Teledysk jest dobry, wrażenia moje raczej pozytywne, chociaż nie będę ukrywał, że to była jednorazowa przygoda bez powrotów. Ile można oglądać liżących się ludzi, czy scenki z sado maso? Raz wystarczy. Niemniej, doceniam pomysły i w sumie chyba najbardziej te sceny „bez seksu”, ale z udziałem Madonny, która spokenuje, śpiewa, itd., robiąc jakieś teatralne gesty, czy korzystając z rekwizytów. Reszta wpada momentami w zbyt randomową i poszatkowaną sieczkę, rozumiem zamysł, ale tak jak pisałem, na dłuższa metę jest to nieznośne. Wersję nieocenzurowaną oczywiście obejrzałem, ale rozczarowało mnie to, że różnicę tkwią głównie w energicznym szczuciu cycem i niczym więcej. Inna sprawa, że jakość nie pozwala za bardzo cieszyć się widokami, tak jakby lata i zmęczenie materiału bardzo chciały ostatecznie ocenzurować ten klip, i to się udało.
Rammstein - Mein Teil
Nie chce być brutalny, ale przez takie klipy jestem coraz bliższy wycofania się z tej bestki. Lubię Rammsteina, ale ich klipy zawsze traktowałem jako gotycko-groteskowe gówna i to jest idealny przykład. Realizacyjna sieczka, ale o ile w „Erotice” działało to na plus, tutaj wydaje się być po prostu kaprysem. Nawet nie będę próbował zrozumieć co się w ogóle w tym teledysku dzieje, bo to by pewnie wymagało ode mnie jakiegoś researchu, czy coś, a nie mam na to ochoty. Przy tej udawanej gale, opada już wszystko. Zwłaszcza po seansie z Madonną, wygląda to po prostu śmiesznie. Do końca dotrwałem tylko z szacunku dla Shodana. Tanie szokowanie bez żadnego pomysłu, to niestety (a w sumie bardzo stety) nie jest materiał dla mnie.
Kylie Minogue - Come Into My World
Kiedy wydawało się, że pod koniec kolejki zostanie tylko niesmak, wkracza Miętowy i ratuje dzień. Mam słabość do Kylie odkąd zobaczyłem ją w roli Cammy w filmie „Street Fighter”. Jest to piękna kobieta o niebanalnym głosie i talencie do pisania doskonałych popowych piosenek. Ten klip, idzie z tym wszystkim w parze, bo jest fenomenalny. Prosty, ale dobrze zrealizowany pomysł, czysty fun, który wylewa się z tego klipu, więcej nie trzeba. No, ale dostajemy jeszcze 4, czy 5 (straciłem rachubę) Kylie Minogue naraz, może być lepiej?
No ogólnie Panowie, nie zostałem rzucony na kolana. Murzyn i Mentos z rigczem, ale w sumie Dragon też. Dev tak na luźną okejkę, a Wuja już się nasłuchał/naczytał, to mu nie będę dokładał.
Wrangler - Stupid
Sam początek sugeruje, że będzie naprawdę gówniano, ale od momentu, w którym facet zdejmuje worek z głowy, zaczyna się robić fajniej. Ostatecznie przekonuje mnie do tego prostota całego tego klipu i klimat Fallouta. Klip jest prosty, to i nie będę się rozpisywał, jest to spoko rzecz, do której, kto wie, być może kiedyś powrócę.
Flight Facilities - Foreign Language
Gdyby ten serial istniał, oglądałbym jak porabany, a tak zostaje mi tylko oglądanie klipu Murzyna. Vibe seriali z lat 80 jest przepotężny i mówię to jako wielki fan Magnum i Miami Vice, ale też Baywatch, do którego się tu momentami nawiązuje. Świetna robota i klimat, doskonała realizacja. Jedyny minus, to to, że ta najdłuższa czołówka świata, robi się w pewnym momencie jednak za długa jak na format czołówkowy, i robi się nudno. Numer mógłby trwać to radiowe 3:30 i wtedy by było lepiej, ale i tak jest bardzo bardzo spoko. Taki letniaczek z biglem.
Madonna - Erotica
Teledysk jest dobry, wrażenia moje raczej pozytywne, chociaż nie będę ukrywał, że to była jednorazowa przygoda bez powrotów. Ile można oglądać liżących się ludzi, czy scenki z sado maso? Raz wystarczy. Niemniej, doceniam pomysły i w sumie chyba najbardziej te sceny „bez seksu”, ale z udziałem Madonny, która spokenuje, śpiewa, itd., robiąc jakieś teatralne gesty, czy korzystając z rekwizytów. Reszta wpada momentami w zbyt randomową i poszatkowaną sieczkę, rozumiem zamysł, ale tak jak pisałem, na dłuższa metę jest to nieznośne. Wersję nieocenzurowaną oczywiście obejrzałem, ale rozczarowało mnie to, że różnicę tkwią głównie w energicznym szczuciu cycem i niczym więcej. Inna sprawa, że jakość nie pozwala za bardzo cieszyć się widokami, tak jakby lata i zmęczenie materiału bardzo chciały ostatecznie ocenzurować ten klip, i to się udało.
Rammstein - Mein Teil
Nie chce być brutalny, ale przez takie klipy jestem coraz bliższy wycofania się z tej bestki. Lubię Rammsteina, ale ich klipy zawsze traktowałem jako gotycko-groteskowe gówna i to jest idealny przykład. Realizacyjna sieczka, ale o ile w „Erotice” działało to na plus, tutaj wydaje się być po prostu kaprysem. Nawet nie będę próbował zrozumieć co się w ogóle w tym teledysku dzieje, bo to by pewnie wymagało ode mnie jakiegoś researchu, czy coś, a nie mam na to ochoty. Przy tej udawanej gale, opada już wszystko. Zwłaszcza po seansie z Madonną, wygląda to po prostu śmiesznie. Do końca dotrwałem tylko z szacunku dla Shodana. Tanie szokowanie bez żadnego pomysłu, to niestety (a w sumie bardzo stety) nie jest materiał dla mnie.
Kylie Minogue - Come Into My World
Kiedy wydawało się, że pod koniec kolejki zostanie tylko niesmak, wkracza Miętowy i ratuje dzień. Mam słabość do Kylie odkąd zobaczyłem ją w roli Cammy w filmie „Street Fighter”. Jest to piękna kobieta o niebanalnym głosie i talencie do pisania doskonałych popowych piosenek. Ten klip, idzie z tym wszystkim w parze, bo jest fenomenalny. Prosty, ale dobrze zrealizowany pomysł, czysty fun, który wylewa się z tego klipu, więcej nie trzeba. No, ale dostajemy jeszcze 4, czy 5 (straciłem rachubę) Kylie Minogue naraz, może być lepiej?
No ogólnie Panowie, nie zostałem rzucony na kolana. Murzyn i Mentos z rigczem, ale w sumie Dragon też. Dev tak na luźną okejkę, a Wuja już się nasłuchał/naczytał, to mu nie będę dokładał.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Abstrahując od kosmicznego tempa tej bestki (pierwsza wrzutka tej kolejki weszła 4 lipca) muszę Wam się przyznać że ogólnie zaczynam się zastanawiać nad dalszym sensem jej ciągnięcia. Z całym szacunkiem mam wrażenie że i tak do tych klipów wracać tu nikt zbytnio nie będzie z czasem poza drobnymi wyjątkami może kiedy wlatują klipy trochę na zasadzie "jeszcze jedna fajna wrzuta od artysty z którego się wystrzelałem w utworach", sam jestem winny w tej kwestii nie będę ściemniał xd ale wtedy to i tak trochę lipa bo wiadomo i tak nie poświęca się tu tak uwagi kawałkom więc to wszystko takie jak krew w piach nieco.
I ogólnie nie chce mi się już, o.
I ogólnie nie chce mi się już, o.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Myślę, że dobrnięcie do końca drugiej dychy, to jest maks tej bestki. Ja na pewno wtedy wysiadam, przynajmniej na jakiś czas.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn