DM track by track #1: Speak & Spell
-
shodan
- Posty: 18357
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Re: DM track by track #1: Speak & Spell
Jak to Czez. 
-
Hien
- Posty: 24710
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Czez zapracowany, nie będę go grillował bo jak nie da rady, to nie da, choćby się zesrał. Proponuję żeby takie osoby, które mimo wszystko będą chciały coś napisać, poczekały z zaległościami do końca albumu i ew. pisały na bieżąco, bo zrobi się śmietnik.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18357
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
I Sometimes Wish I Was Dead
Kurde dawno nie słuchałem tego utworu i już zapomniałem, jaki on jest uroczy. Tak to najlepsze określenie dla I Sometimes Wish I Was Dead - uroczy. Fajne syntezatorki pobrzmiewają, Gahan jest w dechę i te milusie chórki. Bardzo podobają mi się fragmenty wokalne jak: "Playing on my radio, and saying that you had to go". Utwór króciutki, ale dający sporo radochy. Z gigantami w dyskografii oczywiście nie powalczy, ale jak na debiutancką płytę jest po prostu fajny.
Zobaczmy, jak sobie radził w lidze:
1 sezon - 9 liga, 14 miejsce
2 sezon - 9 liga, 2 miejsce (awans)
3 sezon - 8 liga, 11 miejsce
Czyli w 4 sezonie będzie rywalizował w tej samej lidze, co omawiany wcześniej New Life.
Kurde dawno nie słuchałem tego utworu i już zapomniałem, jaki on jest uroczy. Tak to najlepsze określenie dla I Sometimes Wish I Was Dead - uroczy. Fajne syntezatorki pobrzmiewają, Gahan jest w dechę i te milusie chórki. Bardzo podobają mi się fragmenty wokalne jak: "Playing on my radio, and saying that you had to go". Utwór króciutki, ale dający sporo radochy. Z gigantami w dyskografii oczywiście nie powalczy, ale jak na debiutancką płytę jest po prostu fajny.
Zobaczmy, jak sobie radził w lidze:
1 sezon - 9 liga, 14 miejsce
2 sezon - 9 liga, 2 miejsce (awans)
3 sezon - 8 liga, 11 miejsce
Czyli w 4 sezonie będzie rywalizował w tej samej lidze, co omawiany wcześniej New Life.
-
Hien
- Posty: 24710
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Shodan widzę przy każdym utworze z S&S będzie kręcił nożem w brzuchu i obowiązkowo dodawał coś w stylu "no, wiadomo, że do późniejszych kawałków się nie umywa, ale..." xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Czez
- Posty: 9735
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
Bede sie po chamsku wciskal w tematy, bo wracam do zywych 

Enjoy The Silence
-
Czez
- Posty: 9735
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
Shodan, to mam cos dla Ciebie:shodan pisze:17 maja 2022 23:16Ja mam 100k projektów na lapku i się nie gubię.
Chociaż czasami po zejściu z piętra na parter nie pamiętam, po co zszedłem.![]()
Ostatnio stwierdzono dość powszechny Syndrom Starczego Braku Skupienia Uwagi /SSBSU/.
Przejawia się on następująco:
- Decyduję się na podlanie ogrodu.
- Kiedy rozwijam wąż do podlewania ogrodu, patrzę na mój samochód i stwierdzam, że wymaga umycia.
- Kiedy udaję się po kluczyki do samochodu zauważam leżącą na
stole pocztę i rachunki, które wcześniej wyjąłem ze skrzynki.
- Postanawiam przejrzeć pocztę przed umyciem samochodu.
- Kładę kluczyki na stole i wrzucam reklamy do kosza i zauważam, że jest pełny.
- Decyduję się odłożyć rachunki i opróżnić kosz.
- Wtedy przychodzi mi na myśl, że wychodząc z koszem do śmietnika będę blisko skrzynki pocztowej więc mogę najpierw wysłać rachunki płatne czekiem.
- Biorę do ręki leżącą na stole książeczkę czekową i stwierdzam, że został mi jeden czek.
Nowa książeczka czekowa jest w biurku w gabinecie.
-Wchodzę do gabinetu a na biurku stoi puszka Coca Coli, którą niedawno piłem.
- Stwierdzam, że Coca Cola jest ciepła i trzeba ją wstawić do lodówki.
-Idąc do kuchni z Coca Colą w ręku zwracam uwagę na kwiaty na parapecie wymagają podlania.
- Odstawiam Coca Colę na parapet i odkrywam leżące tam moje okulary, których szukałem od samego rana.
-Postanawiam, że lepiej będzie jeżeli je zaraz położę z powrotem na biurko ale najpierw podleję kwiaty.
- Odkładam okulary na parapet i idę do kuchni po wodę.. Nagle zauważam pilota telewizyjnego.. Ktoś zostawił go na stole kuchennym.
- Zdaję sobie sprawę, że wieczorem kiedy będziemy chcieli oglądać telewizję będę znowu szukał pilota i nie przypomnę sobie , że jest na stole kuchennym.
Decyduję się położyć go na miejsce przy telewizorze. Tam gdzie powinien być. Ale najpierw podleję kwiaty.
- Przy nalewaniu wody do dzbanka wylewa się trochę na podłogę. Odkładam pilota na stół, biorę szmatę i wycieram podłogę.
- Wracam do pokoju i próbuję sobie przypomnieć co ja właściwie chciałem zrobić.
Pod koniec dnia:
Ogród jest nie podlany
Samochód jest nie umyty
Rachunki są nie zapłacone
Puszka ciepłej Coca coli stoi na biurku
Kwiaty są suche
Jest tylko jeden czek w mojej książeczce czekowej
Nie mogę znaleźć pilota telewizyjnego
Nie mogę znaleźć moich okularów
I nie wiem co zrobiłem z kluczykami od samochodu
A kiedy zastanawiam się dlaczego dzisiaj nic nie zostało zrobione jestem naprawdę zdumiony bo wiem, że przez calutki dzień byłem bardzo zajęty i jestem rzeczywiście zmęczony.
Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to poważny problem. Mam jeszcze prośbę. Przekaż tę
informację wszystkim, których znasz, bo nie pamiętam komu ją już opowiadałem.
Nie śmiej się, jeżeli to nie jesteś Ty, Twój dzień nadchodzi !
STARZENIE SIĘ JEST NIEUNIKNIONE
DOROŚLENIE JEST OPCJONALNE
ŚMIANIE SIĘ Z SAMEGO SIEBIE JEST
TERAPEUTYCZNE:
Autor nieznany.
Enjoy The Silence
-
Hien
- Posty: 24710
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Czez, ale temat na dowcipy jest gdzieś indziej, nie rób śmietnika, ok?
Jak chcesz to możesz New Life i I Sometimes Wish zawrzeć w jednym poście (tylko o każdym kawałku napisz osobno).
I Sometimes Wish I Was Dead
Myślę, że to jest chrzest każdego fana DM, który po zapoznaniu się z jakimś best of, singles 81 – 98, itd., sięga w końcu po „Speak & Spell” i po znanym już singlowym „New Life” wbija się prosto w „I Sometimes Wish I Was Dead”. Przetrwanie tego spotkania kształtuje charakter, ale też wiele mówi o człowieku, bo jeśli ktoś zaczyna ten numer hejtować, to znaczy, że jest smutną, dyndającą na wietrze fujarą. Staram się unikać zwrotów takich jak „jak na wczesne lata 80-te”, ale nie za bardzo da się mówić o tym kawałku bez takiego kontekstu, bo o ile w 81 r. to przechodziło pewnie bez problemu, to niecałą dekadę później, nikt nie traktował już takich rzeczy poważnie. Nie wiem czy zespół kiedykolwiek szerzej się wypowiadał na temat „I Sometimes Wish I Was Dead”, ja nie pamiętam żadnych konkretniejszych wypowiedzi. Myślę, że można śmiało uznać, że to typowy Vinsowy kawałek, ale jednocześnie jest potwornie przerysowany, nawet jak na niego, nawet jak na tamte lata. Ten sam zespół, jeszcze rok wcześniej przedstawiał „I Like It” jako żart, zatem trudno nie odnieść wrażenia, że „I Sometimes Wish I Was Dead” to kawałek zrobiony dla jaj, a kuriozalny tytuł tylko potwierdza te przypuszczenia. Łatwo teraz mówić, że to ironiczny numer, ale tak naprawdę nikt o tym nie mówi xD Zespół chyba w ogóle tego nie komentuje. To jest po prostu 2 minuty z hakiem czystego funu i młodzieńczych wygłupów. Krótkie zwrotki, jeszcze krótszy „refren”, potem „aaaaa, kotki dwa” i jeszcze raz zwrotko-refren, a potem nienaturalnie długie jak na kawałek 2:18 zakończenie (53 sekundy, lol), które mogłoby się ciągnąć wieczność i pewnie tak się dzieje, ale zespół całość fejduje. Wszystko tu krzyczy dowcipem (tekst również jest mocno kwaśny), ale moim zdaniem można tego słuchać jak najbardziej na poważnie. Od pierwszego przesłuchania miałem słabość do tego utworu. To jest coś tak niespodziewanego na samym początku tego albumu, że z radością usłyszałbym więcej na temat tego co autorzy mają do powiedzenia.
Wersja Flexe-pop różni się w zasadzie tylko intrem, zatrzymaniem perkusji na kotkach dwóch i lekko zmienioną końcówką, więc nie za bardzo jest tu o czym pisać. Wolę „I Sometimes Wish I Was Dead” z albumu. Jeśli chodzi o wykonania live, to zostały one dosyć szybko zarzucone, niedługo po dołączeniu Alana i See You Tour. Moją ulubioną live wersją pozostaje najwcześniejsza z 1980 roku.
https://media.dmlive.wiki/stream/dm1980 ... 644/06.m4a
Może dlatego, że tak się różni i można do jakiegoś umiarkowanego stopnia poobserwować rozwój tego kawałka. Szkoda, że to „O! O!” nie przetrwało do wersji studyjnej, albo że nie uchowało się jakieś demo z tym. Późniejsze wykonania też są fajne, z jajem i trochę bliższe albumowej, ale jeśli mam wybrać to wolę jednak sięgnąć po „Speak & Spell”. I to jest jeden z moich ulubionych kawałków na płycie.
Jak chcesz to możesz New Life i I Sometimes Wish zawrzeć w jednym poście (tylko o każdym kawałku napisz osobno).
I Sometimes Wish I Was Dead
Myślę, że to jest chrzest każdego fana DM, który po zapoznaniu się z jakimś best of, singles 81 – 98, itd., sięga w końcu po „Speak & Spell” i po znanym już singlowym „New Life” wbija się prosto w „I Sometimes Wish I Was Dead”. Przetrwanie tego spotkania kształtuje charakter, ale też wiele mówi o człowieku, bo jeśli ktoś zaczyna ten numer hejtować, to znaczy, że jest smutną, dyndającą na wietrze fujarą. Staram się unikać zwrotów takich jak „jak na wczesne lata 80-te”, ale nie za bardzo da się mówić o tym kawałku bez takiego kontekstu, bo o ile w 81 r. to przechodziło pewnie bez problemu, to niecałą dekadę później, nikt nie traktował już takich rzeczy poważnie. Nie wiem czy zespół kiedykolwiek szerzej się wypowiadał na temat „I Sometimes Wish I Was Dead”, ja nie pamiętam żadnych konkretniejszych wypowiedzi. Myślę, że można śmiało uznać, że to typowy Vinsowy kawałek, ale jednocześnie jest potwornie przerysowany, nawet jak na niego, nawet jak na tamte lata. Ten sam zespół, jeszcze rok wcześniej przedstawiał „I Like It” jako żart, zatem trudno nie odnieść wrażenia, że „I Sometimes Wish I Was Dead” to kawałek zrobiony dla jaj, a kuriozalny tytuł tylko potwierdza te przypuszczenia. Łatwo teraz mówić, że to ironiczny numer, ale tak naprawdę nikt o tym nie mówi xD Zespół chyba w ogóle tego nie komentuje. To jest po prostu 2 minuty z hakiem czystego funu i młodzieńczych wygłupów. Krótkie zwrotki, jeszcze krótszy „refren”, potem „aaaaa, kotki dwa” i jeszcze raz zwrotko-refren, a potem nienaturalnie długie jak na kawałek 2:18 zakończenie (53 sekundy, lol), które mogłoby się ciągnąć wieczność i pewnie tak się dzieje, ale zespół całość fejduje. Wszystko tu krzyczy dowcipem (tekst również jest mocno kwaśny), ale moim zdaniem można tego słuchać jak najbardziej na poważnie. Od pierwszego przesłuchania miałem słabość do tego utworu. To jest coś tak niespodziewanego na samym początku tego albumu, że z radością usłyszałbym więcej na temat tego co autorzy mają do powiedzenia.
Wersja Flexe-pop różni się w zasadzie tylko intrem, zatrzymaniem perkusji na kotkach dwóch i lekko zmienioną końcówką, więc nie za bardzo jest tu o czym pisać. Wolę „I Sometimes Wish I Was Dead” z albumu. Jeśli chodzi o wykonania live, to zostały one dosyć szybko zarzucone, niedługo po dołączeniu Alana i See You Tour. Moją ulubioną live wersją pozostaje najwcześniejsza z 1980 roku.
https://media.dmlive.wiki/stream/dm1980 ... 644/06.m4a
Może dlatego, że tak się różni i można do jakiegoś umiarkowanego stopnia poobserwować rozwój tego kawałka. Szkoda, że to „O! O!” nie przetrwało do wersji studyjnej, albo że nie uchowało się jakieś demo z tym. Późniejsze wykonania też są fajne, z jajem i trochę bliższe albumowej, ale jeśli mam wybrać to wolę jednak sięgnąć po „Speak & Spell”. I to jest jeden z moich ulubionych kawałków na płycie.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Czez
- Posty: 9735
- Rejestracja: 22 lut 2009 00:43
- Ulubiony utwór: Cala masa
- Lokalizacja: Glasgow
New Life
Pierwszy album i jak na takiż etap tworczosci piosenka bardzo udana. Wedlug mnie na S&S sa lepsze nagrania, ale mimo to ta piosenka jest przyzwoita. Oczywiscie na tle pozniejszych dokonan stopniowo traci u mnie w rankingach, ale powiem jeszcze raz, pierwsza plyta i szacun za to co wtedy nagrali. Doswiadczenie ( niemal zerowe ) sprzet prymitywny, warunki do nagrywania w zasadzie chalupnicze, muzyka byla wowczas dla DM raczej hobby...itd itp. I w tym wszystkim narodzil sie i ruszyl z kopyta zespol, ktory przetrwal do dzis. New Life bylo wowczas ( i jest do dzis ) chwytliwym tanecznym kawalkiem. Melodia jest latwa do zapamietania. Pelno roznych dzwiekow, ale harmonijnie wspolgrajacych. Jest nawet kilka rifow, ktore mozna spokojnie zanucic np pod prysznicem. Bylem w sumie niedawno na koncercie The Devout ( w lipcu ide znowu ) i jak zagrali New Life to wszyscy zalapali banana powracajac wspomnieniami duzo lat wstecz. Ocena ogolna - pozytywnie.
Pierwszy album i jak na takiż etap tworczosci piosenka bardzo udana. Wedlug mnie na S&S sa lepsze nagrania, ale mimo to ta piosenka jest przyzwoita. Oczywiscie na tle pozniejszych dokonan stopniowo traci u mnie w rankingach, ale powiem jeszcze raz, pierwsza plyta i szacun za to co wtedy nagrali. Doswiadczenie ( niemal zerowe ) sprzet prymitywny, warunki do nagrywania w zasadzie chalupnicze, muzyka byla wowczas dla DM raczej hobby...itd itp. I w tym wszystkim narodzil sie i ruszyl z kopyta zespol, ktory przetrwal do dzis. New Life bylo wowczas ( i jest do dzis ) chwytliwym tanecznym kawalkiem. Melodia jest latwa do zapamietania. Pelno roznych dzwiekow, ale harmonijnie wspolgrajacych. Jest nawet kilka rifow, ktore mozna spokojnie zanucic np pod prysznicem. Bylem w sumie niedawno na koncercie The Devout ( w lipcu ide znowu ) i jak zagrali New Life to wszyscy zalapali banana powracajac wspomnieniami duzo lat wstecz. Ocena ogolna - pozytywnie.
Enjoy The Silence
-
Malkolit
- Posty: 6500
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
I Sometimes Wish I Was Dead
Myślę, że jest tak, jak napisał Hien, to jest chrzest bojowy dla słuchacza DM. Dlaczego? Bo pokazuje zespół z zupełnie innej strony niż to, z czego jest/z czego stał się najbardziej znany. Należy wręcz do estetyki, która w pewnym sensie jest na przeciwnym biegunie do takiego In Your Room. Utwór wręcz zaraża radością życia, absurdalny tytuł, tekst, który wręcz przeczy temu tytułowi, wesoła melodyjka, czyste, elektroniczne brzmienie muzyki początkującego zespołu, kawałek wybitnie z początku lat 80. Zawsze mnie wprawia w dobry humor. Wersja flexipop ma długie intro, outro jest w ogóle kuriozalnie długie, sekcja instrumentalna w środku budzi uśmiech - jest fajnie! Ewidentnie w tym tekście jest coś niedopowiedzianego (w sumie nie pamiętam, żebym wcześniej na ten tekst patrzył).
Fajnie się słucha wersji live z 1980, te początkowe dźwięki jakby sugerowały zupełnie co innego niż nadejdzie. Fajnie słuchać ewolucji tego utworu. W wersji z 1981 słychać to krystaliczne brzmienie i młodzieńczego Gahana. Nie dziwi, że to szybko wypadło z setlisty, ale kawałek jest bardzo przyjemny. Lubię jego prostotę, brzmienie, bijącą z niego energię.
Myślę, że jest tak, jak napisał Hien, to jest chrzest bojowy dla słuchacza DM. Dlaczego? Bo pokazuje zespół z zupełnie innej strony niż to, z czego jest/z czego stał się najbardziej znany. Należy wręcz do estetyki, która w pewnym sensie jest na przeciwnym biegunie do takiego In Your Room. Utwór wręcz zaraża radością życia, absurdalny tytuł, tekst, który wręcz przeczy temu tytułowi, wesoła melodyjka, czyste, elektroniczne brzmienie muzyki początkującego zespołu, kawałek wybitnie z początku lat 80. Zawsze mnie wprawia w dobry humor. Wersja flexipop ma długie intro, outro jest w ogóle kuriozalnie długie, sekcja instrumentalna w środku budzi uśmiech - jest fajnie! Ewidentnie w tym tekście jest coś niedopowiedzianego (w sumie nie pamiętam, żebym wcześniej na ten tekst patrzył).
Fajnie się słucha wersji live z 1980, te początkowe dźwięki jakby sugerowały zupełnie co innego niż nadejdzie. Fajnie słuchać ewolucji tego utworu. W wersji z 1981 słychać to krystaliczne brzmienie i młodzieńczego Gahana. Nie dziwi, że to szybko wypadło z setlisty, ale kawałek jest bardzo przyjemny. Lubię jego prostotę, brzmienie, bijącą z niego energię.
-
Hien
- Posty: 24710
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Jestem skłonny powiedzieć, że ta proto-wersja z wczesnego 80 roku lepiej się zestarzała niż albumowa. Mam wrażenie, że wielu wykonawców z ostatnich 10 lat wraca do podobnego brzmienia, np. no-man w "Love You To Bits".
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10366
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
I Sometimes Wish I Was Dead
Dołączam do chóru śpiewających o chrzeście bojowym, ale dorzucam swoje 0.03 PLN. Kontakt ze Speakiem dla fana wielbiącego ten najbardziej przełomowy okres w historii zespołu powinien nakłonić do jakiejś głębszej refleksji. Nie wiem, raczej głupio przyjmować coś wszystko dobrze na zasadzie takiej, że to zostało wydane pod konkretnym szyldem. Tego typu utwory to dobre materiały historyczne, świadectwa pewnych inspiracji, ograniczonych możliwości, trochę innego myślenia o muzyce.
Wersja koncertowa z 1980 roku bardziej przekombinowana, z jednej strony mroczniejsze wejście, z drugiej kuriozalne zaśpiewy w środku. Oficjalna wypuszczona wersja jest spójna w swojej zgrywie. Infantylna, zabawowa, ale chyba zrobione rzeczywiście z pewnego dystansu. Branie tego na serio? Nie biorę tego pod uwagę.
Piosenka o krótkim terminie przydatności do spożycia i promocji. Gdyby dzisiaj chcieć wracać do tego numeru to raczej w formie krótkiej zgrywy. Nie wracam za często, a gdy wracam to raczej ten klimat mnie nie bierze. W jakiś sposób trzeba było się uczyć na błędach i umieć albo wyważyć pewne środki albo sprzedać je w bardziej przekonujący sposób.
Dołączam do chóru śpiewających o chrzeście bojowym, ale dorzucam swoje 0.03 PLN. Kontakt ze Speakiem dla fana wielbiącego ten najbardziej przełomowy okres w historii zespołu powinien nakłonić do jakiejś głębszej refleksji. Nie wiem, raczej głupio przyjmować coś wszystko dobrze na zasadzie takiej, że to zostało wydane pod konkretnym szyldem. Tego typu utwory to dobre materiały historyczne, świadectwa pewnych inspiracji, ograniczonych możliwości, trochę innego myślenia o muzyce.
Wersja koncertowa z 1980 roku bardziej przekombinowana, z jednej strony mroczniejsze wejście, z drugiej kuriozalne zaśpiewy w środku. Oficjalna wypuszczona wersja jest spójna w swojej zgrywie. Infantylna, zabawowa, ale chyba zrobione rzeczywiście z pewnego dystansu. Branie tego na serio? Nie biorę tego pod uwagę.
Piosenka o krótkim terminie przydatności do spożycia i promocji. Gdyby dzisiaj chcieć wracać do tego numeru to raczej w formie krótkiej zgrywy. Nie wracam za często, a gdy wracam to raczej ten klimat mnie nie bierze. W jakiś sposób trzeba było się uczyć na błędach i umieć albo wyważyć pewne środki albo sprzedać je w bardziej przekonujący sposób.
-
Malkolit
- Posty: 6500
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Bez wydania Speak & Spell pod tym szyldem nie wydano by czegokolwiek innego pod tym szyldem.
-
Hien
- Posty: 24710
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
A o co chodzi z tym szyldem?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18357
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Jak to co? Bigos.
-
Malkolit
- Posty: 6500
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Od czegoś musieli zacząć, nie?
-
Hien
- Posty: 24710
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Ok xd
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13847
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
I Sometimes Wish I Was Dead
Prawdę mówiąc nie bardzo chce mi się już wałkować ich dyskografię tak ale ok, postaram się pisać jedynie tak by coś wnosić i nie powielać tego co wszyscy wiemy.
Przez lata mocno olewałem ten numer, przez jego brzmienie i budowę (krótki też jest) nawet na swój sposób nie traktowałem jak pełnoprawnego kawałka, uznawałem za filler czy okazję do wciśnięcia SKIP. Ale to się zmieniło jesienią zeszłego roku kiedy po latach uzupełniłem płytotekę o Speak & Spell, a zakup był nieco pretekstem by przysiąść nad tym albumem jak należy (pieniądz wydany to niech nie idzie na marne). I przyszło olśnienie, nawet dwa, ale o drugim za parę numerów. W każdym razie usłyszałem cały potencjał i piękno tego numeru. Lekki, przebojowy, naprawdę bardzo fajny to numer i to moje najświeższe odkrycie z dyskografii DM (po 15 latach słuchania ale jednak). O ile New Life to już dla mnie nieco ugruntowany klasyk (choć podobnie odkryty poniewczasie dzięki kupnie płyty Best of) tak I Sometimes Wish I Was Dead jest obecnie w moim absolutnym topie albumu, zamyka podium mógłbym rzec (New Life 1, ISWIWD 3, na nr 2 przydzie pora). Na tej płycie wiele wspaniałych rzeczy się dzieje, te melodie niby proste ale przeplatają się, te numery są bardziej złożone niż niejeden ich nowszy elektroniczny numer, dlatego S&S w tematyce synthpopu to u mnie świętość (duża zasługa VC na pewno, ABF już jednak stoi niżej klawiszowym graniem, ale nadrabia w inny sposób).
Prawdę mówiąc nie bardzo chce mi się już wałkować ich dyskografię tak ale ok, postaram się pisać jedynie tak by coś wnosić i nie powielać tego co wszyscy wiemy.
Przez lata mocno olewałem ten numer, przez jego brzmienie i budowę (krótki też jest) nawet na swój sposób nie traktowałem jak pełnoprawnego kawałka, uznawałem za filler czy okazję do wciśnięcia SKIP. Ale to się zmieniło jesienią zeszłego roku kiedy po latach uzupełniłem płytotekę o Speak & Spell, a zakup był nieco pretekstem by przysiąść nad tym albumem jak należy (pieniądz wydany to niech nie idzie na marne). I przyszło olśnienie, nawet dwa, ale o drugim za parę numerów. W każdym razie usłyszałem cały potencjał i piękno tego numeru. Lekki, przebojowy, naprawdę bardzo fajny to numer i to moje najświeższe odkrycie z dyskografii DM (po 15 latach słuchania ale jednak). O ile New Life to już dla mnie nieco ugruntowany klasyk (choć podobnie odkryty poniewczasie dzięki kupnie płyty Best of) tak I Sometimes Wish I Was Dead jest obecnie w moim absolutnym topie albumu, zamyka podium mógłbym rzec (New Life 1, ISWIWD 3, na nr 2 przydzie pora). Na tej płycie wiele wspaniałych rzeczy się dzieje, te melodie niby proste ale przeplatają się, te numery są bardziej złożone niż niejeden ich nowszy elektroniczny numer, dlatego S&S w tematyce synthpopu to u mnie świętość (duża zasługa VC na pewno, ABF już jednak stoi niżej klawiszowym graniem, ale nadrabia w inny sposób).
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24710
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Przypominam, ze jutro mija tydzień od rozpoczęcia dyskusji na temat I Sometimes Wish i 2 czerwca jedziemy z następnym kawałkiem. Głównie patrzę tu w kierunku Czeza, bo wisi.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18357
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Hien 2-gi czerwiec już był, tak że ten.
-
Hien
- Posty: 24710
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
No to śmiało, czekacie na pozwolenie? xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn