Best of Forum III
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
W każdym razie, SORRY NO SORRY.
MELKI dawaj, już tylko na Ciebie czekamy.
MELKI dawaj, już tylko na Ciebie czekamy.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Melki jest gdzieś w górach i pisał, że nadrobi po weekendzie.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Pisał gdzie?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
W górach pewnie
HEHE
HEHE
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
No ja nic takiego nie widziałem, a jak Melki takie rzeczy Wujowi na priv pisze to jest to jednak trochę śmieszne lol.
Sorry, Melki, ale nie będziemy czekać jak się wszyscy ładnie wyrobili o czasie, PRZED WYJAZDAMI W GÓRY.
Jedziemy dalej, a Melki, jak kilka kolejek temu, nadrobi recenzje i wrzutę w jednym.
Sorry, Melki, ale nie będziemy czekać jak się wszyscy ładnie wyrobili o czasie, PRZED WYJAZDAMI W GÓRY.
Jedziemy dalej, a Melki, jak kilka kolejek temu, nadrobi recenzje i wrzutę w jednym.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
No jak lecimy to lecimy
Gil Scott-Heron & Brian Jackson - The Bottle
(1974)
Chwilowy powrót do korzeni czyli czarnych brzmień które dominowały w życiu większość mojej podróży przez muzykę. Tak naprawdę dopiero teraz wygrzebując ten numer do bestki doczytałem z jakiej płyty pochodzi ten numer i że właśnie na albumie Winter In America po raz pierwszy Brian Jackson został oficjalnie ujęty na okładce jako współautor pomimo faktu że Gil Scott-Heron wspołpracował z nim już przy poprzednich płytach (podobno nie chciał się na to zgodzić ich producent, stąd ten album wydany został już w innej wytwórni).
Postać Gila po raz pierwszy poznałem za sprawą Kanye Westa i sampli z utworu Home Is Where The Hatred Is. Później utwór ten trafił na soundtrack do GTA4 i przypadł mi do gustu ale co było dalej? Ciężko powiedzieć, na pewno sprawdzałem jeden lub dwa jego albumy ale nie było to Winter In America, teraz nie mogę sobie przypomnieć w jakich okolicznościach poznałem The Bottle. Na pewno jedną z okazji ale chyba nie pierwsza było to że znalazł się na pewnej jazz-funkowej składance na którą poluję nadal a którą posiadałem w mp3, zdaje się że ten numer był tam razem z wrzucanym tu już przeze mnie Expansions od L.L. Smitha. The Bottle to jest w sumie trochę jazz-funk, trochę soul, najważniejsze że jest groove, jest w końcu obiecywany przeze mnie od czasu wrzutki melczetowego Jethro Tull flet poprzeczny (poprawka, mijaliśmy jeszcze Isaaca Hayesa z tym instrumentem ale tekst tej wrzuty pisałem... wiosną minionego roku lol) na którym właśnie grał Brian Jackson, no i tekst - jak to u Gila Scott-Herona - z jakimś społecznym przesłaniem a temat dotyczy alkoholizmu. Alkoholizm, cóż, temat mi niestety znany dość dobrze, napatrzyłem się trochę w życiu na to co alkohol robi z ludźmi i myślę że to wystarczy za wyjaśnienie dlaczego ten numer jest dla mnie osobisty. Z podobnych względów ceniłem sobie kiedyś gahanowe Bottle Living ale jednak muzycznie tamten numer to nie ta klasa co The Bottle. W każdym razie jeśli chodzi o czarną muzykę to jeden z najważniejszych numerów jakie znam, kolejne obok Expansions fajne połączenie groove'u i świadomego przesłania. Za jakiś czas (raczej w kolejnej 25. najwcześniej) wjedzie jeszcze numer który dla mnie brzmi jak muzyczne dziecko tych dwóch utworów.
https://youtu.be/a9ZxtwddkmM
Gil Scott-Heron & Brian Jackson - The Bottle
(1974)
Chwilowy powrót do korzeni czyli czarnych brzmień które dominowały w życiu większość mojej podróży przez muzykę. Tak naprawdę dopiero teraz wygrzebując ten numer do bestki doczytałem z jakiej płyty pochodzi ten numer i że właśnie na albumie Winter In America po raz pierwszy Brian Jackson został oficjalnie ujęty na okładce jako współautor pomimo faktu że Gil Scott-Heron wspołpracował z nim już przy poprzednich płytach (podobno nie chciał się na to zgodzić ich producent, stąd ten album wydany został już w innej wytwórni).
Postać Gila po raz pierwszy poznałem za sprawą Kanye Westa i sampli z utworu Home Is Where The Hatred Is. Później utwór ten trafił na soundtrack do GTA4 i przypadł mi do gustu ale co było dalej? Ciężko powiedzieć, na pewno sprawdzałem jeden lub dwa jego albumy ale nie było to Winter In America, teraz nie mogę sobie przypomnieć w jakich okolicznościach poznałem The Bottle. Na pewno jedną z okazji ale chyba nie pierwsza było to że znalazł się na pewnej jazz-funkowej składance na którą poluję nadal a którą posiadałem w mp3, zdaje się że ten numer był tam razem z wrzucanym tu już przeze mnie Expansions od L.L. Smitha. The Bottle to jest w sumie trochę jazz-funk, trochę soul, najważniejsze że jest groove, jest w końcu obiecywany przeze mnie od czasu wrzutki melczetowego Jethro Tull flet poprzeczny (poprawka, mijaliśmy jeszcze Isaaca Hayesa z tym instrumentem ale tekst tej wrzuty pisałem... wiosną minionego roku lol) na którym właśnie grał Brian Jackson, no i tekst - jak to u Gila Scott-Herona - z jakimś społecznym przesłaniem a temat dotyczy alkoholizmu. Alkoholizm, cóż, temat mi niestety znany dość dobrze, napatrzyłem się trochę w życiu na to co alkohol robi z ludźmi i myślę że to wystarczy za wyjaśnienie dlaczego ten numer jest dla mnie osobisty. Z podobnych względów ceniłem sobie kiedyś gahanowe Bottle Living ale jednak muzycznie tamten numer to nie ta klasa co The Bottle. W każdym razie jeśli chodzi o czarną muzykę to jeden z najważniejszych numerów jakie znam, kolejne obok Expansions fajne połączenie groove'u i świadomego przesłania. Za jakiś czas (raczej w kolejnej 25. najwcześniej) wjedzie jeszcze numer który dla mnie brzmi jak muzyczne dziecko tych dwóch utworów.
https://youtu.be/a9ZxtwddkmM
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Tylko że w górach iwraca w niedzielę.
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Lol. Hienowi chodziło o co innego...
GDZIE on to napisał, bo nie na forum...
GDZIE on to napisał, bo nie na forum...
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Na telefonie. Bo podobno nie ma internetu.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Wuja, Ty sobie jaja robisz? XD
GDZIE, czyli na forum, czy prywatnie.
GDZIE, czyli na forum, czy prywatnie.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Myślałem żeś ciekawy, gdzie pojechał xd
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
W dupie to mam.
A serio, to i tak pewnie napisze, albo wrzuci na insta.
A serio, to i tak pewnie napisze, albo wrzuci na insta.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Shodan w formie na Bo Się Pomylisz
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Właśnie tak, jak Wuja napisał. Piszę w chwili, kiedy jestem akurat w mieście i jest zasięg. Całość wrzucę jak wrócę (niedziela wieczorem/noc/poniedziałek rankiem).
Pozdrawiam z Dolnego Śląska.
Pozdrawiam z Dolnego Śląska.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Baw się dobrze Melki i nadrabiaj po powrocie razem z numerem.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Tribe – Easter Dinner
Pamiętacie alt-rockowe zespoły z babkami na wokalu? Tak, siusiak to strzelił dawno temu i teraz mówi się o takich grupach, jak o dinozaurach, ale tym fajniej się wraca do tych, które istniały. Tribe to totalnie zapomniany, amerykański band, który istniał od połowy lat 80-tych do połowy lat 90-tych, na co zwracam uwagę, bo ładnie łączyli obie te dekady w jedną całość. W życiu bym na nich nie trafił gdyby nie to, że aż TROJE członków zespołu (z pięciu) należało potem do studia developerskiego Looking Glass, które stworzyło dwie pierwsze gry z serii Thief. Byli to Greg LoPiccolo (bas w Tribe, project leader w LG), Terri Brosius (klawisze i chórki w Tribe, level designer w LG) i jej mąż – Eric Brosius (gitara w Tribe, muzyka i sound design w LG), którego możecie pamiętać z fajnego ambientu, który wrzuciłem w pierwszej 25-tce. To właśnie szukając info na temat Erica, trafiłem na to, że był w zespole rockowym.
Niedługo Wielkanoc, więc proponuję „Easter Dinner”, który pochodzi z drugiej płyty pt. "Abort", która nie jest może najbardziej znana w dyskografii, ale od niej zaczynałem. Kawałek ma wszystko to, co lubię w tym zespole (czy generalnie tego typu zespołach z tamtych czasów): doskonały bas tworzący świetną, bujającą sekcję z perkusją, dobre i ciekawe gitary, kwaśno-zajebiste klawisze Terri (i jej urocze chórki pod koniec) i silny wokal Janet LaValley, który przypomina mi trochę Siouxsie Sioux, czyli jednocześnie bardzo kobiecy, ale mający w sobie jakąś taką posągowość. Tym wszystkim oklejona dobra piosenka i niczego więcej nie potrzebuję.
Tribe byli u drzwi przebicia się do mainstreamu, ale niestety ich fame w rodzinnym Bostonie okazał się nie wystarczyć. Wsparcie wytwórni było coraz mniejsze, zespół jechał już na krechę i pomimo, że fanów przybywało, trzeba było podjąć decyzję, czy ryzykować dalej, czy szukać roboty zanim członkowie wylądują pod mostem. Wygrał zdrowy rozsądek i w 1994 r., Tribe zagrali ostatnie koncerty i rozeszli się. Przyjaźń przetrwała, co widać choćby po tym jak potem jedno drugiego, a drugie trzeciego wciągnęło do pracy w Looking Glass. Eric do dziś zajmuje się muzyką i razem żoną wspierają lokalną scenę rockową, czasami występując w knajpie dla znajomych. Janet wydała dwa lata temu album z zespołem Murdoch (o czym dowiedziałem się teraz, pisząc tę wrzutkę, rok temu nie było tego info na Wikipedii). I tak się życie kręci. Tribe już raczej nie wrócą (część dem szykowanych na czwarty album krąży po fanowskich stronach), ale muzyka pozostała i można ją odkrywać do woli.
https://www.youtube.com/watch?v=PuwlPQ4Pmtk
Pamiętacie alt-rockowe zespoły z babkami na wokalu? Tak, siusiak to strzelił dawno temu i teraz mówi się o takich grupach, jak o dinozaurach, ale tym fajniej się wraca do tych, które istniały. Tribe to totalnie zapomniany, amerykański band, który istniał od połowy lat 80-tych do połowy lat 90-tych, na co zwracam uwagę, bo ładnie łączyli obie te dekady w jedną całość. W życiu bym na nich nie trafił gdyby nie to, że aż TROJE członków zespołu (z pięciu) należało potem do studia developerskiego Looking Glass, które stworzyło dwie pierwsze gry z serii Thief. Byli to Greg LoPiccolo (bas w Tribe, project leader w LG), Terri Brosius (klawisze i chórki w Tribe, level designer w LG) i jej mąż – Eric Brosius (gitara w Tribe, muzyka i sound design w LG), którego możecie pamiętać z fajnego ambientu, który wrzuciłem w pierwszej 25-tce. To właśnie szukając info na temat Erica, trafiłem na to, że był w zespole rockowym.
Niedługo Wielkanoc, więc proponuję „Easter Dinner”, który pochodzi z drugiej płyty pt. "Abort", która nie jest może najbardziej znana w dyskografii, ale od niej zaczynałem. Kawałek ma wszystko to, co lubię w tym zespole (czy generalnie tego typu zespołach z tamtych czasów): doskonały bas tworzący świetną, bujającą sekcję z perkusją, dobre i ciekawe gitary, kwaśno-zajebiste klawisze Terri (i jej urocze chórki pod koniec) i silny wokal Janet LaValley, który przypomina mi trochę Siouxsie Sioux, czyli jednocześnie bardzo kobiecy, ale mający w sobie jakąś taką posągowość. Tym wszystkim oklejona dobra piosenka i niczego więcej nie potrzebuję.
Tribe byli u drzwi przebicia się do mainstreamu, ale niestety ich fame w rodzinnym Bostonie okazał się nie wystarczyć. Wsparcie wytwórni było coraz mniejsze, zespół jechał już na krechę i pomimo, że fanów przybywało, trzeba było podjąć decyzję, czy ryzykować dalej, czy szukać roboty zanim członkowie wylądują pod mostem. Wygrał zdrowy rozsądek i w 1994 r., Tribe zagrali ostatnie koncerty i rozeszli się. Przyjaźń przetrwała, co widać choćby po tym jak potem jedno drugiego, a drugie trzeciego wciągnęło do pracy w Looking Glass. Eric do dziś zajmuje się muzyką i razem żoną wspierają lokalną scenę rockową, czasami występując w knajpie dla znajomych. Janet wydała dwa lata temu album z zespołem Murdoch (o czym dowiedziałem się teraz, pisząc tę wrzutkę, rok temu nie było tego info na Wikipedii). I tak się życie kręci. Tribe już raczej nie wrócą (część dem szykowanych na czwarty album krąży po fanowskich stronach), ale muzyka pozostała i można ją odkrywać do woli.
https://www.youtube.com/watch?v=PuwlPQ4Pmtk
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Update:
W Bełchatowie sypie śnieg.
no-man pięknie wchodzi.
a nie mówiłem?
W Bełchatowie sypie śnieg.
no-man pięknie wchodzi.
a nie mówiłem?
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
machaj erratę, chociaż tyle się zadzieje w temacie, bo nikt inny nie słucha muzyki
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Ja gram w Fifę i wciąż słucham albumu Dragona. Jak syn zwolni kompa, to wrzucę utwór. 