Lost Boyz - Reneee Reneee Reneee Reneeeeee...
Patrząc na ten tytuł nie mogę mieć skojarzeń innych niż te z Talk Talk (albo z czymś jeszcze, co tutaj pominę). Zaskakująco jak dla mnie podoba mi się ten numer i wideo, choć jest trochę, hmmm, cheesy, ale tylko trochę. Nie - naprawdę TYLKO trochę. Z jednej strony ciężko mi relować czy nawet wajbować z czymkolwiek, co przeżywa czarna społeczność (od której zawsze chciałbym się trzymać po prostu z daleka), z drugiej przesłanie zdaje się być tutaj dość uniwersalne. Nowy Jork zimą urzeka (choć znam go ofc tylko z obrazków telewizyjno-kinowych i chyba wolałbym, żeby tak pozostało), lubię w ogóle patrzeć na amerykańskie metropolie przysypanie śniegiem. Już sam klimat kawałka - skądinąd też dobrego (ale już to napisałem lol) - jest dość mroczny, wideo tylko to podbija. Nawet na scenki pełne miłości i czułości nie da się patrzeć inaczej niż przez pryzmat zbliżającej się katastrofy (Murzyn nie musiał tutaj niczego spoilować, to dało się wyczuć od samego początku). Już dla samej piosenki grozy dodaje ta, nie wiem, kalimba, marimba, co to jest do cholery, co zdaje się cykać niby zwolniony zegar. Ok, koniec byłby mocniejszy gdyby nie "gadana wstawka". Ale generalnie wszystko in plus. Dobra rzecz, i fonia i wizja.
Katie Melua - Perfect World
Ketevan z kraju dobrego wina i jeszcze lepszego żarcia (i świetnych deserów, kaman, CZURCZELE) muzycznie dostarcza niemal zawsze. Jej twórczość jest taką comfort music na każdą okoliczność, coś jak dzieła Nory Jones dla mnie. Idzie się tym otulić i zasnąć w spokoju. No ale o klipie tu miałem. WUJA, SKURCZY TY BYKU, JAKIM PRAWEM. Klip jest może i słodki, może dla niektórych będzie (był) zbyt słodki, ale jest... magiczny, czarujący jakoś w swojej serowości i pewnej tandecie. Ale to nie wszystko - jego aura autentycznie wyciska ze mnie feelsy i uroniłem przynajmniej kilka łez. Mimo bycia generalnie strasznym degeneratem (kmwtw), zostało we mnie sporo szesnastoletniego i w opór wrażliwego Musiała. Teledysk jest jak reklama kawy czy czegoś w tym stylu, albo jakaś pseudokampania społeczna od Allegro, a jednocześnie ma w sobie wspaniały urok. Piękna to i piosenka i piękny wideoklip przy którym się autentycznie wzruszyłem, bo takie rzeczy do mnie strasznie trafiają (nie, żeby też nie miały wyjątkowo trafionego podglebia). Także <chlip, chlip> idę po chusteczki i eee <smark> propsy!
The Killers - Don't Shoot Me Santa
Klimat numeru kojarzy mi się z pewnym kawałkiem, jaki kiedyś dla beki nagrało Wall of Vdoopoo MK2, czyli Shouldn't Have Given Him a Gun For Christmas. Klipu do tamtego kawałka nie było, zresztą sam numer był taki se. Tu jest sto razy lepiej i zastanawiam się, jakim cudem nie widziałem tego wcześniej. Nie czuję ani trochę zażenowania przez oglądanie tego w niemal połowie marca, albowiem i tak poza dekoracjami wszystko jest tam mocno Nevada-based. Klip rozłożył mnie na łopatki tbh, jest absolutnie kapitalny. Już pierwsza scena z tym teatrzykiem pacynek, Flowers związany łancuchami choinkowymi, ten świr przebrany za Mikołaja, zblazowany band przebrany w kolorowe swetry na scenie, miodzio na pełnej. Tzn. nie ma tutaj ani grama powagi, wszystko jest w hui dla beki, ale to jest beka ze smakiem, bez jakichś tanich rozwiązań, a nawet, jeśli takie są, to są pięknie zamierzone. Aż mi się żal zrobiło Antymikołaja, jak stanął w tumanie kurzu... Chociaż pacynkę zasypał. Super rzecz <3
Yello - Jingle Bells
Już pomijając fakt, że numer jest auto rip-offem z Oh Yeah, to akurat Meierowi i Blankowi najlepiej wychodziły kawałki o piciu i ćpaniu (trudno w to uwierzyć, ale zdecydowana większość ich twórczości jest właśnie o tym), niekoniecznie miksy autoplagiatów z coverami. Film z Allenem mam wrażenie chyba kiedyś widziałem, ale nie dam sobie ręki uciąć. Faktycznie, jeśli jakiś fajny ładunek ten teledysk ze sobą niesie, to jest to wartość duchologiczna i starotelewizyjna. Totalnie potrafię wyobrazić sobie oglądanie tego na kablówce u dziadków w jakimś 97 czy 98 roku. Tu jest trochę jak z filmami, które robione są bezpośrednio dla telewizji a nie do dystrybucji w kinach. Materiał promocyjny dla beki, ale takie nostalgiczne świry jak ja będą się nim jarać te 100 lat później. Nie będzie tu wielkich propsów, choć to Yello, ale też będą większe niż być powinny, bo Rad-Sat 2 i kolorowe plansze z reklamami i Yattaman i Gen. Daimos i właśnie takie teledyski latające gdzieś po kanale nr 200.