Best of Forum VI
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Large Professor - I Juswanna Chill
(1996)
To będzie raczej krótka notka bo ten rok był ciężki i generalnie czuję się chwilowo trochę wypalony pod każdym względem. Nie jestem w nastroju imprezowym i nie będę tu zgrywał króla parkietu dzisiaj, nie chcę jednak też smęcić czy zbytnio zamulać, po prostu zaszyję się w swojej strefie komfortu i wrzucę numer który zadziała na mnie jak balsam i zwyczajnie rozluźni przed tą ostatnią prostą obecnego roku.
Chcę się po prostu wyluzować, mieć odrobinę oddechu i spokoju i dokładnie tego się tyczy moja wrzuta. Large Professor to raper i producent muzyczny zaczynający karierę jako członek grupy Main Source o której jeszcze usłyszycie z mojej strony ale dzisiaj LP solowy. Large Pro w pewnym momencie poszedł własną drogą, zaczął produkować bity i remiksować utwory innych raperów jak Nas czy Common ale również szykował się do wydania solowej płyty. Zdążył nawet wydać dwa single z albumu, jednym z nich dzisiaj Was częstuję, album zaś był odsuwany w czasie przez wytwórnię aż finalnie go całkiem zdjęto z planów wydawniczych. LP odzyskał prawa do płyty w 2002 roku i wydał ją niezależnie, następnie oficjalnie dopiero w roku 2009.
Opadam w fotelu, przymykam oczy, bujam głową do bitu i mówię Wam DO SIEGO ROKU 2025!
https://youtu.be/-k1A0qXUYpA?si=k0TibY5rsETMUPh4
(1996)
To będzie raczej krótka notka bo ten rok był ciężki i generalnie czuję się chwilowo trochę wypalony pod każdym względem. Nie jestem w nastroju imprezowym i nie będę tu zgrywał króla parkietu dzisiaj, nie chcę jednak też smęcić czy zbytnio zamulać, po prostu zaszyję się w swojej strefie komfortu i wrzucę numer który zadziała na mnie jak balsam i zwyczajnie rozluźni przed tą ostatnią prostą obecnego roku.
Chcę się po prostu wyluzować, mieć odrobinę oddechu i spokoju i dokładnie tego się tyczy moja wrzuta. Large Professor to raper i producent muzyczny zaczynający karierę jako członek grupy Main Source o której jeszcze usłyszycie z mojej strony ale dzisiaj LP solowy. Large Pro w pewnym momencie poszedł własną drogą, zaczął produkować bity i remiksować utwory innych raperów jak Nas czy Common ale również szykował się do wydania solowej płyty. Zdążył nawet wydać dwa single z albumu, jednym z nich dzisiaj Was częstuję, album zaś był odsuwany w czasie przez wytwórnię aż finalnie go całkiem zdjęto z planów wydawniczych. LP odzyskał prawa do płyty w 2002 roku i wydał ją niezależnie, następnie oficjalnie dopiero w roku 2009.
Opadam w fotelu, przymykam oczy, bujam głową do bitu i mówię Wam DO SIEGO ROKU 2025!
https://youtu.be/-k1A0qXUYpA?si=k0TibY5rsETMUPh4
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Jerry Goldsmith – Alien (Main Theme)
Rok był mieszany, a kończę go, jak zwykle przez ostatnie kilka lat, na spokojnie, a do tego na wsi, z dala od fajerwerków puszczanych przez ludzi bez mózgu, itd. Nie będę się silił na potańcówy w bestce, raczej pojadę sobą.
Obcego oglądam od ponad 30 lat i generalnie ciesze się, że na tym forumiku jest jeszcze jedna osoba, która ma takiego samego pierdolca w temacie, co ja (Wuja), bo to jednak nie zdarza się aż tak często. Soundtrack do pierwszego Obcego odkryłem późno, bo jakieś 20 lat po pierwszym seansie. Wcześniej, niemal go olewałem, gloryfikując muzykę Hornera i Goldenthala, do kolejnych dwóch części filmu. Można to wyjaśnić. Rzecz w tym, że w pierwszym Obcym, 70% filmu jest bez muzyki i to był strzał w dziesiątkę, bo jest to podstawa w horrorach, żeby nie wypełniać scen muzyką, o ile nie jest to całkowicie konieczne (lub nie jest się Dariem Argento). Do tego, z całej muzyki przygotowanej do tego filmu, ostatecznie pojawia się jakiś niecałe 20 minut, z czego jeden motyw, to muza Goldsmitha z jakiegoś innego, wcześniejszego filmu, bo tak Ridley Scott sobie chciał. Dopiero w 2014 r., kiedy zagrałem w „Alien: Isolation”, to się zmieniło. Gra ta, jest w 100% inspirowana pierwszym filmem, a soundtrack został rozbudowany na podstawie głównych motywów przygotowanych właśnie przez Jerry’ego Goldsmitha. I tak, zakochałem się w motywie głównym, który leci w odświeżonej wersji w menu, a w filmie w napisach początkowych. To jest tak piękny, klimatyczny kawałek muzyki, że w zasadzie nie mam słów żeby to opisać. Minimalizm, budowanie atmosfery, jakiś zwiastunek grozy, ale też dobra ilustracja nieprzeniknionej głębi kosmosu. Od tamtej pory, po przemaglowaniu całego materiału Goldsmitha do tego filmu (większość nie została użyta), uważam, że to najlepszy soundtrack z serii. Jeżeli nie macie w głowie zabawy, tańców i innych, to zapraszam w kosmos.
https://youtu.be/GNMFPtS0U-8?list=PLZLT ... dMXuuT-kCr
Rok był mieszany, a kończę go, jak zwykle przez ostatnie kilka lat, na spokojnie, a do tego na wsi, z dala od fajerwerków puszczanych przez ludzi bez mózgu, itd. Nie będę się silił na potańcówy w bestce, raczej pojadę sobą.
Obcego oglądam od ponad 30 lat i generalnie ciesze się, że na tym forumiku jest jeszcze jedna osoba, która ma takiego samego pierdolca w temacie, co ja (Wuja), bo to jednak nie zdarza się aż tak często. Soundtrack do pierwszego Obcego odkryłem późno, bo jakieś 20 lat po pierwszym seansie. Wcześniej, niemal go olewałem, gloryfikując muzykę Hornera i Goldenthala, do kolejnych dwóch części filmu. Można to wyjaśnić. Rzecz w tym, że w pierwszym Obcym, 70% filmu jest bez muzyki i to był strzał w dziesiątkę, bo jest to podstawa w horrorach, żeby nie wypełniać scen muzyką, o ile nie jest to całkowicie konieczne (lub nie jest się Dariem Argento). Do tego, z całej muzyki przygotowanej do tego filmu, ostatecznie pojawia się jakiś niecałe 20 minut, z czego jeden motyw, to muza Goldsmitha z jakiegoś innego, wcześniejszego filmu, bo tak Ridley Scott sobie chciał. Dopiero w 2014 r., kiedy zagrałem w „Alien: Isolation”, to się zmieniło. Gra ta, jest w 100% inspirowana pierwszym filmem, a soundtrack został rozbudowany na podstawie głównych motywów przygotowanych właśnie przez Jerry’ego Goldsmitha. I tak, zakochałem się w motywie głównym, który leci w odświeżonej wersji w menu, a w filmie w napisach początkowych. To jest tak piękny, klimatyczny kawałek muzyki, że w zasadzie nie mam słów żeby to opisać. Minimalizm, budowanie atmosfery, jakiś zwiastunek grozy, ale też dobra ilustracja nieprzeniknionej głębi kosmosu. Od tamtej pory, po przemaglowaniu całego materiału Goldsmitha do tego filmu (większość nie została użyta), uważam, że to najlepszy soundtrack z serii. Jeżeli nie macie w głowie zabawy, tańców i innych, to zapraszam w kosmos.
https://youtu.be/GNMFPtS0U-8?list=PLZLT ... dMXuuT-kCr
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
ABC - Look of Love (Instrumental)
Też nie będzie imprezowo ode mnie, bo zanim coponiektórzy ogarną tę pakę, to już dawno zgasną ostatnie sylwestrowe fajerwerki i wpierdolimy się w pełni w rutynę roku 2025. Niesamowite, że jesteśmy mniej-więcej w połowie tzw. lat dwudziestych. Gdyby ktoś mi na początku 2020 powiedział, że ta dekada najpierw zacznie się od pandemii, a następnie wybuchnie kilka konfliktów zbrojnych i generalnie to w dwa lata wydarzy się więcej niż przez całe lata '10, to bym stwierdził, że ten ktoś jest nieźle nawiedzony, ale gdyby dodał, że wrócę na forum php, na którym siedziałem nastolatkiem będąc i będę na nim aktywniejszy niż wtedy, to bym tę osobę do Choroszczy wysłał.
Tradycyjnie, nie świętuje hucznie zmiany roku. Właściwie to nie pamiętam, kiedy to robiłem - ostatnio wyszedłem gdziekolwiek na sylwestra na przełomie 2018/19, ale tbh ciężko tu mówić o hucznym świętowaniu, bo po prostu zasnąłem na tapczanie i wstałem, gdy wszyscy się zwinęli. xD Teraz siedzę przed komputerem, słucham Papa D i pewnie pójdę spać po północy, bo te ciupciane fajerwerki i tak mnie wybudzą, a planowałem iść wcześnie, bo tak się składa, że w Nowy Rok pracuję.
Może więc nie będzie imprezowo, ale powiedzmy, że ciut refleksyjnie. Jak generalnie wiecie, lub nie, rok 2024 był dla mnie jazdą bez trzymanki, ale przez większość czasu była to przejażdzka, podczas której chciało się conajwyżej rzygać, a widoczki były do dupy. Stabilizacja zaczęła się u mnie jesienią, ale wy już o tym dobrze wiecie, bo pisałem to już na łamach tego miejsca.
No i jakoś tak się złożyło, że w okresie tej stabilizacji, trzymajcie się mocno, często słuchałem radiowej Trójki. Moja nowa robota pozwala mi na komfort słuchania sobie muzyki w pracy, a że przez pewien czas pracowałem z domu, to w pracy towarzyszyły mi audycje ze starymi listami przebojów. Dlaczego? Nie mam pojęcia dlaczego, ale jakoś łatwiej mi się przy nich klepało maile i w ogóle mogłem się skupić.
A skoro lista przebojów Trójki, to i siłą rzeczy instrumental Look of Love, który jest nieformalnym symbolem tej audycji, choć afair sama piosenka na tej liście zbyt długo i wysoko nie była. Swoją drogą, jak na tamte czasy i przaśność późnego PRLu, to ta audycja była w siusiak COOL i w pełni rozumiem tych wszystkich wychowanych na trójce, bo jakbym był młodym dorosłym w tamtych czasach, to też bym się nią jarał. xD
Dobra, bierzcie i słuchajcie tego.
https://www.youtube.com/watch?v=sCjhWIhukdA
Też nie będzie imprezowo ode mnie, bo zanim coponiektórzy ogarną tę pakę, to już dawno zgasną ostatnie sylwestrowe fajerwerki i wpierdolimy się w pełni w rutynę roku 2025. Niesamowite, że jesteśmy mniej-więcej w połowie tzw. lat dwudziestych. Gdyby ktoś mi na początku 2020 powiedział, że ta dekada najpierw zacznie się od pandemii, a następnie wybuchnie kilka konfliktów zbrojnych i generalnie to w dwa lata wydarzy się więcej niż przez całe lata '10, to bym stwierdził, że ten ktoś jest nieźle nawiedzony, ale gdyby dodał, że wrócę na forum php, na którym siedziałem nastolatkiem będąc i będę na nim aktywniejszy niż wtedy, to bym tę osobę do Choroszczy wysłał.
Tradycyjnie, nie świętuje hucznie zmiany roku. Właściwie to nie pamiętam, kiedy to robiłem - ostatnio wyszedłem gdziekolwiek na sylwestra na przełomie 2018/19, ale tbh ciężko tu mówić o hucznym świętowaniu, bo po prostu zasnąłem na tapczanie i wstałem, gdy wszyscy się zwinęli. xD Teraz siedzę przed komputerem, słucham Papa D i pewnie pójdę spać po północy, bo te ciupciane fajerwerki i tak mnie wybudzą, a planowałem iść wcześnie, bo tak się składa, że w Nowy Rok pracuję.
Może więc nie będzie imprezowo, ale powiedzmy, że ciut refleksyjnie. Jak generalnie wiecie, lub nie, rok 2024 był dla mnie jazdą bez trzymanki, ale przez większość czasu była to przejażdzka, podczas której chciało się conajwyżej rzygać, a widoczki były do dupy. Stabilizacja zaczęła się u mnie jesienią, ale wy już o tym dobrze wiecie, bo pisałem to już na łamach tego miejsca.
No i jakoś tak się złożyło, że w okresie tej stabilizacji, trzymajcie się mocno, często słuchałem radiowej Trójki. Moja nowa robota pozwala mi na komfort słuchania sobie muzyki w pracy, a że przez pewien czas pracowałem z domu, to w pracy towarzyszyły mi audycje ze starymi listami przebojów. Dlaczego? Nie mam pojęcia dlaczego, ale jakoś łatwiej mi się przy nich klepało maile i w ogóle mogłem się skupić.
A skoro lista przebojów Trójki, to i siłą rzeczy instrumental Look of Love, który jest nieformalnym symbolem tej audycji, choć afair sama piosenka na tej liście zbyt długo i wysoko nie była. Swoją drogą, jak na tamte czasy i przaśność późnego PRLu, to ta audycja była w siusiak COOL i w pełni rozumiem tych wszystkich wychowanych na trójce, bo jakbym był młodym dorosłym w tamtych czasach, to też bym się nią jarał. xD
Dobra, bierzcie i słuchajcie tego.
https://www.youtube.com/watch?v=sCjhWIhukdA
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Hien rozbił bank.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Bank rozbił Musiał, który numer sylwestrowy wrzuci po nowym roku.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Wjedzie noworocznie może
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Oto noworoczny Musiał:
ATC (A Touch of Class) - Around the World (La La La itd.) (2000)
Radioklasyk sprzed baaardzo dawna, który sam w sobie jest coverem utworu... Rosyjskiej grupy dance mniej więcej z tego samego czasu. Nic mi się bardziej nie kojarzy z imprezami szkolnymi wczesnych dwutysięcznych, no i z radiem.
Na Sylwestra jak znalazł, na nowy rok właściwie też. I każdą inną taneczną okazję. Nie będzie więcej opisu dziś, bo jestem wciąż obrzydliwie chory i ledwo żyję. Ale ten utwór zawsze stawia mnie na nogi.
Random trivia: grupa musiała zmienić nazwę z ATC na A Touch of Class po tym, jak zostali... Podani do sądu przez Andre Tannebergera, czyli ATB. Zbieżność zbyt oczywista. Miłego słuchania!!!
https://youtu.be/AaFIrFvJ8dY?si=SrEnh9raIxBiwvbu
ATC (A Touch of Class) - Around the World (La La La itd.) (2000)
Radioklasyk sprzed baaardzo dawna, który sam w sobie jest coverem utworu... Rosyjskiej grupy dance mniej więcej z tego samego czasu. Nic mi się bardziej nie kojarzy z imprezami szkolnymi wczesnych dwutysięcznych, no i z radiem.
Na Sylwestra jak znalazł, na nowy rok właściwie też. I każdą inną taneczną okazję. Nie będzie więcej opisu dziś, bo jestem wciąż obrzydliwie chory i ledwo żyję. Ale ten utwór zawsze stawia mnie na nogi.
Random trivia: grupa musiała zmienić nazwę z ATC na A Touch of Class po tym, jak zostali... Podani do sądu przez Andre Tannebergera, czyli ATB. Zbieżność zbyt oczywista. Miłego słuchania!!!
https://youtu.be/AaFIrFvJ8dY?si=SrEnh9raIxBiwvbu
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
SIX SEX - Kappa Kitty Gato 2
Są przynajmniej 2 rodzaje imprez, na których kolejnych edycjach ten numer dobrze by się odnalazł, a uczestnicy tychże dobrze by się odnaleźli w nastroju tego numeru. Jak się wybiorę (w końcu), to Wam powiem. Ze wszystkich zoomersko-ekspresyjnych propozycji Smoka ta w sumie legła mi chyba najbardziej. Nie umiem tego być może do końca uzasadnić, ale po prostu ma coś w sobie. Może to lekko uwodzicielski głos wokalistki, może to zmysłowy muzyczny entourage, może to moja erotyczna wrażliwość, może to Maybelline, kto to może wiedzieć. Tak czy inaczej - jestem autentycznie zadowolony i zachęcony do odpalania tego kawałka od czasu do czasu. Się zobaczy, jak się rzeczy będą układać. Jeśli o teatr chodzi to wiem głównie tyle, że istnieje jako zjawisko i forma sztuki. I że siedziby teatrów miewają ładne budynki. Zdecydowanie wolę podświetlone na fioletowo i niebiesko piwnice, np. z takimi piosenkami lecącymi z umieszczonych pod sufitem głośników. Chociaż teraz najbardziej wolałbym być po prostu zdrowy.
Negai - Wish
Dayum, o ile jestem w jakiś tam sposób napalony na moją wczesnowiosenną wyprawę japońską z ziomeczkami, no bo c'mon, Tokio, kwitnące wiśnie, Shibuya etc., to jednak perspektywa obcowania z taką muzyką przez nieco ponad tydzień mnie mierzi, by nie powiedzieć, że wprost krindżuje. Albo inaczej - sama muzyka jest super, totalnie rozumiem wujowe wrażenia optymizmu i radochy, ale kiedy tylko słyszę te cienkie żeńskie głosiki mieszające japoński z angielskim, to robi mi się autentycznie niedobrze. Nigdy nie rozumiałem ich tego vibe'u na dorosłe już przecież kobiety pozostające najdłużej jak się da we wczesnonastoletnim klimacie pod każdym chyba względem. To już nawet efebofilia nie jest. A chyba wszystko, co japońskiego słyszałem w muzyce śpiewanego przez płeć piękną ma ten obrzydliwy posmak, metal w to wliczając (może nawet metal przede wszystkim). A takie Fishmans, np., w ogóle mnie nie drażni. Tak czy inaczej, muzyka spoko, wokal to koszmar. Tyle.
Large Professor - I Juswanna Chill
Jezu, oto muzyka, której potrzebowałem, a na którą nie zasłużyłem. Po wyjątkowo wymagającym, męczącym i skwitowanym trwającą niemal kwartał chorobą roku (który został jeszcze podsumowany prawie udanym Sylwestrem, na koniec którego doszło do parszywego kwasu między pewnymi uczestnikami spotkania), nic lepiej mi nie wejdzie do głowy, jak to. Głos momentami moooże trochę nazbyt agresywny, ale może to też po prostu wokalista dający słuchaczom/adresatom tekstu do zrozumienia, że mają się już po prostu odpie*dolić, he's no longer askin'. He juswanna chill, idźcie wszyscy w piz*u. O, to jest coś, co ja chciałbym powiedzieć. Korzystając z ostatnich dni przedłużonego urlopu po prostu leżę na sofie przykryty kocem, oglądam byle co w telewizji, słucham muzyki i czytam Komiksy Giganty sprzed 25 lat. Chcę tylko być zdrowy, dobrze słyszeć, móc mówić (o śpiewaniu nie pomnę), dokończyć jeszcze to pudełko Ptasiego Mleczka o smaku słonego karmelu. Doskonały utwór, doskonały vibe, cudownie skrojone rapsy na sam początek nowego roku (koniec starego sobie daruję).
Jerry Goldsmith - Main Title
Tuż po świętach spotkałem się z moim dobrym ziomkiem od pewnego popularnego podcastu, z którym to już od wielu lat wymieniamy się na koniec roku polecajkami kulturowymi, czy to muzyka czy to filmy lub książki. Ziomek ten dowiedział się właśnie teraz, iż franczyza Obcego jest mi właściwie totalnie obca. Powiedzieć, że zebrałem za to opier*ol, to nie powiedzieć wiele. O ile pierwszą część, czyli oryginalnego Obcego z Nostromo obejrzałem od początku do końca i byłem mocno tym filmem ukontentowany, tak miało to miejsce chyba z dekadę temu (kiedy to od innego mojego ziomka, pewnego Drzewieckiego usłyszałem, że mam generalnie potworne braki związane ze znajomością klasyków kina) i pamiętam większość przez mgłę. No i nie widziałem nic więcej. Za to próbowałem kiedyś w jednego Obcego grać, ale pamiętam tylko dość paździerzową grafikę i sceny otwierające, nie porwało mnie. Co mogę powiedzieć... Well, zapodajka Hiena jest wyborna, uwielbiam ambient to raz, a dwa, uwielbiam ambient który potrafi być tak sugestywnie mroczny, budujący napięcie grozy poprzez ekstremalnie proste zabiegi, żadnych nagłych uderzeń, muzycznych jump scare'ów, żadnego przeginania. Jeremy Soule podobnie potrafił robić OSTy do erpegów Beztesty, polecam zwłaszcza te z Morrowinda i Skyrima. Kto wie, może poczuję się w końcu zachęcony do głębszego zajrzenia w to konkretne lore? Albowiem już sama muzyka ostro zachęca. Fr fr no cap.
ABC - The Look of Instrumental Love
Był czas, że byłem zakochany w instrumentalnych wersjach różnych utworów. W ejtisach to jeszcze był powszechny zabieg, ażeby upychać na strony B singli (zwłaszcza dwunastocalówek) instrumentale, które jednak nie zawsze były po prostu piosenką właściwą z wyciętą ścieżką wokalną, nierzadko mieliśmy do czynienia wprost z remiksem (ale bez ścieżki wokalnej). Zwłaszcza w przypadku Simple Minds i New Order potrafiłem godzinami szukać po necie takich wersji, co do których wiedziałem, że istnieją, ale znaleźć je w dobrej jakości... a potem przyszła faza na boxsety wspominające pojedyncze longpleje, i wszystko wleciało we FLACach po soczystym remasteringu, któregoż autorem niemal zawsze był Steven Wilson lol. ABC znam tylko z hitów, ale ich hity lubię. Fry ma dobry głos (wciąż daje radę), fajne teksty i choć z obvious hits najbardziej lubię Poison Arrow, tak i obok The Look of Love nie przejdę obojętnie (mając jednocześnie creepy skojarzenie z tym numerem, albowiem wspomniany był w pewnym filmie o przymusowych ludożercach pt. Alive). Instrumentale są spoko, bo pozwalają odkryć masę złota ukrytą pod głosem osoby śpiewającej i nie inaczej jest tutaj. Lubię takie smaczki, laur konsumenta należy się jak psu zupa. Propsy!
ATC - Around the World
A teraz krótkie posłowie o mojej wrzutce, albowiem wczoraj zapodawałem ją będąc dogorywającym trupem z gorączką. To jest piosenka, której może nie kojarzę jakoś ekstremalnie silnie z Sylwestrem per se, ale - jak już pisałem wyżej - żadna dyskoteka szkolna w mojej podstawówce (czy nawet potem w gimbazie) nie mogła się obejść bez tego numeru. ATC to Niemcy, dwóch typów i dwie laski, którzy znani są chyba tylko z tego numeru, a i nawet nie swojego (ich jest tylko przerobiony na angielski tekst, rosyjki oryginał nosi tytuł Pesenka, czyli... Piosenka). Puścili na rynek dwie płyty i zniknęli, co czyni ich na tym etapie bandem niemal duchologicznym (dla podkreślenia różnicy czasowej, zaraz będzie 25 lat od premiery tego singla; odejmując 25 lat od roku 2000 mamy 1975 i na topie jest Another Green World od Briana Eno). Ale Around the World zostało i wciąż zdarza się ów numer usłyszeć w radio albo w jakimś lokalu (np. ja słyszałem w klubie w Belgradzie w lipcu ubiegłego roku, zaraz potem poleciało Emo Boy lol). Miło wrócić do naprawdę starych czasów, ale tylko na chwilę. Np. na początek roku.
Są przynajmniej 2 rodzaje imprez, na których kolejnych edycjach ten numer dobrze by się odnalazł, a uczestnicy tychże dobrze by się odnaleźli w nastroju tego numeru. Jak się wybiorę (w końcu), to Wam powiem. Ze wszystkich zoomersko-ekspresyjnych propozycji Smoka ta w sumie legła mi chyba najbardziej. Nie umiem tego być może do końca uzasadnić, ale po prostu ma coś w sobie. Może to lekko uwodzicielski głos wokalistki, może to zmysłowy muzyczny entourage, może to moja erotyczna wrażliwość, może to Maybelline, kto to może wiedzieć. Tak czy inaczej - jestem autentycznie zadowolony i zachęcony do odpalania tego kawałka od czasu do czasu. Się zobaczy, jak się rzeczy będą układać. Jeśli o teatr chodzi to wiem głównie tyle, że istnieje jako zjawisko i forma sztuki. I że siedziby teatrów miewają ładne budynki. Zdecydowanie wolę podświetlone na fioletowo i niebiesko piwnice, np. z takimi piosenkami lecącymi z umieszczonych pod sufitem głośników. Chociaż teraz najbardziej wolałbym być po prostu zdrowy.
Negai - Wish
Dayum, o ile jestem w jakiś tam sposób napalony na moją wczesnowiosenną wyprawę japońską z ziomeczkami, no bo c'mon, Tokio, kwitnące wiśnie, Shibuya etc., to jednak perspektywa obcowania z taką muzyką przez nieco ponad tydzień mnie mierzi, by nie powiedzieć, że wprost krindżuje. Albo inaczej - sama muzyka jest super, totalnie rozumiem wujowe wrażenia optymizmu i radochy, ale kiedy tylko słyszę te cienkie żeńskie głosiki mieszające japoński z angielskim, to robi mi się autentycznie niedobrze. Nigdy nie rozumiałem ich tego vibe'u na dorosłe już przecież kobiety pozostające najdłużej jak się da we wczesnonastoletnim klimacie pod każdym chyba względem. To już nawet efebofilia nie jest. A chyba wszystko, co japońskiego słyszałem w muzyce śpiewanego przez płeć piękną ma ten obrzydliwy posmak, metal w to wliczając (może nawet metal przede wszystkim). A takie Fishmans, np., w ogóle mnie nie drażni. Tak czy inaczej, muzyka spoko, wokal to koszmar. Tyle.
Large Professor - I Juswanna Chill
Jezu, oto muzyka, której potrzebowałem, a na którą nie zasłużyłem. Po wyjątkowo wymagającym, męczącym i skwitowanym trwającą niemal kwartał chorobą roku (który został jeszcze podsumowany prawie udanym Sylwestrem, na koniec którego doszło do parszywego kwasu między pewnymi uczestnikami spotkania), nic lepiej mi nie wejdzie do głowy, jak to. Głos momentami moooże trochę nazbyt agresywny, ale może to też po prostu wokalista dający słuchaczom/adresatom tekstu do zrozumienia, że mają się już po prostu odpie*dolić, he's no longer askin'. He juswanna chill, idźcie wszyscy w piz*u. O, to jest coś, co ja chciałbym powiedzieć. Korzystając z ostatnich dni przedłużonego urlopu po prostu leżę na sofie przykryty kocem, oglądam byle co w telewizji, słucham muzyki i czytam Komiksy Giganty sprzed 25 lat. Chcę tylko być zdrowy, dobrze słyszeć, móc mówić (o śpiewaniu nie pomnę), dokończyć jeszcze to pudełko Ptasiego Mleczka o smaku słonego karmelu. Doskonały utwór, doskonały vibe, cudownie skrojone rapsy na sam początek nowego roku (koniec starego sobie daruję).
Jerry Goldsmith - Main Title
Tuż po świętach spotkałem się z moim dobrym ziomkiem od pewnego popularnego podcastu, z którym to już od wielu lat wymieniamy się na koniec roku polecajkami kulturowymi, czy to muzyka czy to filmy lub książki. Ziomek ten dowiedział się właśnie teraz, iż franczyza Obcego jest mi właściwie totalnie obca. Powiedzieć, że zebrałem za to opier*ol, to nie powiedzieć wiele. O ile pierwszą część, czyli oryginalnego Obcego z Nostromo obejrzałem od początku do końca i byłem mocno tym filmem ukontentowany, tak miało to miejsce chyba z dekadę temu (kiedy to od innego mojego ziomka, pewnego Drzewieckiego usłyszałem, że mam generalnie potworne braki związane ze znajomością klasyków kina) i pamiętam większość przez mgłę. No i nie widziałem nic więcej. Za to próbowałem kiedyś w jednego Obcego grać, ale pamiętam tylko dość paździerzową grafikę i sceny otwierające, nie porwało mnie. Co mogę powiedzieć... Well, zapodajka Hiena jest wyborna, uwielbiam ambient to raz, a dwa, uwielbiam ambient który potrafi być tak sugestywnie mroczny, budujący napięcie grozy poprzez ekstremalnie proste zabiegi, żadnych nagłych uderzeń, muzycznych jump scare'ów, żadnego przeginania. Jeremy Soule podobnie potrafił robić OSTy do erpegów Beztesty, polecam zwłaszcza te z Morrowinda i Skyrima. Kto wie, może poczuję się w końcu zachęcony do głębszego zajrzenia w to konkretne lore? Albowiem już sama muzyka ostro zachęca. Fr fr no cap.
ABC - The Look of Instrumental Love
Był czas, że byłem zakochany w instrumentalnych wersjach różnych utworów. W ejtisach to jeszcze był powszechny zabieg, ażeby upychać na strony B singli (zwłaszcza dwunastocalówek) instrumentale, które jednak nie zawsze były po prostu piosenką właściwą z wyciętą ścieżką wokalną, nierzadko mieliśmy do czynienia wprost z remiksem (ale bez ścieżki wokalnej). Zwłaszcza w przypadku Simple Minds i New Order potrafiłem godzinami szukać po necie takich wersji, co do których wiedziałem, że istnieją, ale znaleźć je w dobrej jakości... a potem przyszła faza na boxsety wspominające pojedyncze longpleje, i wszystko wleciało we FLACach po soczystym remasteringu, któregoż autorem niemal zawsze był Steven Wilson lol. ABC znam tylko z hitów, ale ich hity lubię. Fry ma dobry głos (wciąż daje radę), fajne teksty i choć z obvious hits najbardziej lubię Poison Arrow, tak i obok The Look of Love nie przejdę obojętnie (mając jednocześnie creepy skojarzenie z tym numerem, albowiem wspomniany był w pewnym filmie o przymusowych ludożercach pt. Alive). Instrumentale są spoko, bo pozwalają odkryć masę złota ukrytą pod głosem osoby śpiewającej i nie inaczej jest tutaj. Lubię takie smaczki, laur konsumenta należy się jak psu zupa. Propsy!
ATC - Around the World
A teraz krótkie posłowie o mojej wrzutce, albowiem wczoraj zapodawałem ją będąc dogorywającym trupem z gorączką. To jest piosenka, której może nie kojarzę jakoś ekstremalnie silnie z Sylwestrem per se, ale - jak już pisałem wyżej - żadna dyskoteka szkolna w mojej podstawówce (czy nawet potem w gimbazie) nie mogła się obejść bez tego numeru. ATC to Niemcy, dwóch typów i dwie laski, którzy znani są chyba tylko z tego numeru, a i nawet nie swojego (ich jest tylko przerobiony na angielski tekst, rosyjki oryginał nosi tytuł Pesenka, czyli... Piosenka). Puścili na rynek dwie płyty i zniknęli, co czyni ich na tym etapie bandem niemal duchologicznym (dla podkreślenia różnicy czasowej, zaraz będzie 25 lat od premiery tego singla; odejmując 25 lat od roku 2000 mamy 1975 i na topie jest Another Green World od Briana Eno). Ale Around the World zostało i wciąż zdarza się ów numer usłyszeć w radio albo w jakimś lokalu (np. ja słyszałem w klubie w Belgradzie w lipcu ubiegłego roku, zaraz potem poleciało Emo Boy lol). Miło wrócić do naprawdę starych czasów, ale tylko na chwilę. Np. na początek roku.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Six Sex - Kappa Kitty Gato
Po długim streaku polskiej muzyki w końcu nadeszła odmiana klimatu u Dragona, nie żebym był hejterem rodzimej muzy po prostu mamy ze Smokiem nieco odmienne zapatrywania w tej kwestii. Wrzutka w stylu super cute ale jednocześnie z klubowym tupnięciem i kojarząca się z queerowymi klimatami, do tego dochodzi latynoski rodowód i jesteśmy w domu, w takich rzeczach zwykle kolega wypada całkiem nieźle. Jest świeżo, energicznie, odmiennie do panujących ostatnio w bestce klimatach i to mi wystarcza, numer jest po prostu spoko, choć czy dlużej tu zabawię? Na razie zostawię dyplomatyczne NIE WIEM z kciukiem w górę. Bardziej niż klasyki chyba oczekuję właśnie świeżych ryzykowniejszych strzałów od tego wrzucającego.
Negai - Wish
Jak najbardziej doceniam Wujową nostalgię do muzyki z gier sprzed lat, sam takową posiadam i wcale nie mówię tu o seriach GTA, choć i tam był czasem original score który mnie jara do dziś miejscami. Cieszyłem się na myśl o tej wrzucie gdy przeczytałem o skojarzeniach z wrzutką z Yakuzy, mi ostatnio ten klimat przypomniał dev przy okazji swojego Tokyo z depeszwizji, tym skojarzeniem zresztą zdobył maksa z mej strony nawet. Tu jednak o wiele bardziej niż z Yakuzą kawałek kojarzy mi się z czołówkami jakiegoś anime, upbeat muzyka i happy wokal, problem jednak mam mocny z jakością wrzutki albo może po prostu ta muza ma fatalny miks bo z podkładu nie jestem w stanie zbyt wiele wyłuskać, brzmi to koszmarnie topornie i niewyraźnie ale podejrzewam że może nad muzą do gry w tamtym czasie aż tak się nie spinano po prostu? Cenię wspominki ale muza trochę no bonus.
Jerry Goldsmith - Main Title
Tu zamiast muzyki do gry dostajemy film score czyli muzykę filmową nagraną pod konkretne sceny, budującą napięcie, oddającą pewne emocje. Nieznajomość filmów niestety utrudnia mi jednoznaczną ocenę. Muzyka jest dobra, jest bardzo dobra ale nie do końca spełnia swoją rolę bez obrazu pod który została stworzona, nie do końca ją czuję. Nie jestem specjalistą od takiej muzyki filmowej, to jest po prostu dobre, fajne smyczki i fleciki oraz konkretny suspens. Gdybym znał i kochał te filmy tak samo też bym pewno wrzucał.
ABC - The Look of Love (instrumental)
I kolejna wspominka niejako "soundtrackowa" można rzec. Kiedy zobaczyłem co mentos wrzucił to się przeżegnałem - dlaczego on tak na złość wybiera dziwne wersje ejtisowych bangerów (pamiętamy Talk Talk), no ale potem przeczytałem opis i ok, kumam. Powiedzmy nawet kupuję to, numer użyty jako jingiel kultowej audycji radiowej, będąc fanem też bym miał sentyment. Podoba mi się że nie jest to po prostu wersja ze zdjętym wokalem tylko prym wiodą tu smyczki i kurczę, one dźwigają ten instrumental zamiast wokalu, fajna rzecz naprawdę. Od teraz poza normalną całkiem funky wersją będę też znał znakomity instrumental, dziękuwa.
P.S. jakość wrzuty koszmarna, aż musiałem podmienić na playlistach sobie przy odsłuchu, brrr!
A Touch of Class - Around The World (La La La La La)
Typowy Musiał czyli cheesy plastikowy taneczny kawałek (lata 80-90-00, słuchaczu Eski wybierz to sam). Numer z gatunku tych co to do dziś nie wiedziałem kto to wykonuje. Stąd już całkiem niedaleko do Barbie Girl a ja nie jestem fanem eurodance'ów ogólnie raczej. Pianinkowy mostek spoko choć króciótki a potem lecimy wyyyyżej i wyyyżej. Zasadniczo tak sam z siebie nie odpalę i nawet trochę hejtuję a jednocześnie wiem że jakby to wleciało w tej Esce podczas jazdy samochodem do domu późnym popołudniem to grające w tle cicho w radyjku miałoby coś przyjemnego w sobie? Dziwne, głupie ale tak działa Eska xD
Po długim streaku polskiej muzyki w końcu nadeszła odmiana klimatu u Dragona, nie żebym był hejterem rodzimej muzy po prostu mamy ze Smokiem nieco odmienne zapatrywania w tej kwestii. Wrzutka w stylu super cute ale jednocześnie z klubowym tupnięciem i kojarząca się z queerowymi klimatami, do tego dochodzi latynoski rodowód i jesteśmy w domu, w takich rzeczach zwykle kolega wypada całkiem nieźle. Jest świeżo, energicznie, odmiennie do panujących ostatnio w bestce klimatach i to mi wystarcza, numer jest po prostu spoko, choć czy dlużej tu zabawię? Na razie zostawię dyplomatyczne NIE WIEM z kciukiem w górę. Bardziej niż klasyki chyba oczekuję właśnie świeżych ryzykowniejszych strzałów od tego wrzucającego.
Negai - Wish
Jak najbardziej doceniam Wujową nostalgię do muzyki z gier sprzed lat, sam takową posiadam i wcale nie mówię tu o seriach GTA, choć i tam był czasem original score który mnie jara do dziś miejscami. Cieszyłem się na myśl o tej wrzucie gdy przeczytałem o skojarzeniach z wrzutką z Yakuzy, mi ostatnio ten klimat przypomniał dev przy okazji swojego Tokyo z depeszwizji, tym skojarzeniem zresztą zdobył maksa z mej strony nawet. Tu jednak o wiele bardziej niż z Yakuzą kawałek kojarzy mi się z czołówkami jakiegoś anime, upbeat muzyka i happy wokal, problem jednak mam mocny z jakością wrzutki albo może po prostu ta muza ma fatalny miks bo z podkładu nie jestem w stanie zbyt wiele wyłuskać, brzmi to koszmarnie topornie i niewyraźnie ale podejrzewam że może nad muzą do gry w tamtym czasie aż tak się nie spinano po prostu? Cenię wspominki ale muza trochę no bonus.
Jerry Goldsmith - Main Title
Tu zamiast muzyki do gry dostajemy film score czyli muzykę filmową nagraną pod konkretne sceny, budującą napięcie, oddającą pewne emocje. Nieznajomość filmów niestety utrudnia mi jednoznaczną ocenę. Muzyka jest dobra, jest bardzo dobra ale nie do końca spełnia swoją rolę bez obrazu pod który została stworzona, nie do końca ją czuję. Nie jestem specjalistą od takiej muzyki filmowej, to jest po prostu dobre, fajne smyczki i fleciki oraz konkretny suspens. Gdybym znał i kochał te filmy tak samo też bym pewno wrzucał.
ABC - The Look of Love (instrumental)
I kolejna wspominka niejako "soundtrackowa" można rzec. Kiedy zobaczyłem co mentos wrzucił to się przeżegnałem - dlaczego on tak na złość wybiera dziwne wersje ejtisowych bangerów (pamiętamy Talk Talk), no ale potem przeczytałem opis i ok, kumam. Powiedzmy nawet kupuję to, numer użyty jako jingiel kultowej audycji radiowej, będąc fanem też bym miał sentyment. Podoba mi się że nie jest to po prostu wersja ze zdjętym wokalem tylko prym wiodą tu smyczki i kurczę, one dźwigają ten instrumental zamiast wokalu, fajna rzecz naprawdę. Od teraz poza normalną całkiem funky wersją będę też znał znakomity instrumental, dziękuwa.
P.S. jakość wrzuty koszmarna, aż musiałem podmienić na playlistach sobie przy odsłuchu, brrr!
A Touch of Class - Around The World (La La La La La)
Typowy Musiał czyli cheesy plastikowy taneczny kawałek (lata 80-90-00, słuchaczu Eski wybierz to sam). Numer z gatunku tych co to do dziś nie wiedziałem kto to wykonuje. Stąd już całkiem niedaleko do Barbie Girl a ja nie jestem fanem eurodance'ów ogólnie raczej. Pianinkowy mostek spoko choć króciótki a potem lecimy wyyyyżej i wyyyżej. Zasadniczo tak sam z siebie nie odpalę i nawet trochę hejtuję a jednocześnie wiem że jakby to wleciało w tej Esce podczas jazdy samochodem do domu późnym popołudniem to grające w tle cicho w radyjku miałoby coś przyjemnego w sobie? Dziwne, głupie ale tak działa Eska xD
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Lol Murzyn, to jest muza z napisōw początkowych, w których są napisy początkowe xddd Skąd możesz wiedzieć, że nie spełnia roli, jeśli nie znasz roli xd
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Ok
mi nie robi
mi nie robi
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
To trzeba było tak od razu, a nie jakieś analizy filmoznawcze
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Czytając wpis Mudżina o wrzutce Hiena już wiem jak głupio wypadła moja recka płyty Carpentera i Howartha, sry
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Nudzi mnie taka muzyka po prostu, obiektywnie trudno jej coś zarzucić, subiektywnie nie jest to kompozycja która zapadła by mi w pamięć, nie słucham takiej muzyki i chyba mało jest takiego orkiestrowego film score który bym pamiętał i wspominał po latach
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
pewnie tak na sucho mógłbym przekleić, bo bez słuchania z grubsza się zgadzam xd
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Six Sex - Kappa Kitty Gato 2
Manieczki trochę, przynajmniej tak od połowy. Nie wiem, nie potrafię tu znaleźć czegokolwiek dla siebie, pomijając nawet, że aktualnie słucham raczej wolnych, nastrojowych lub ambientowych rzeczy, to trudno mi sobie wyobrazić, że miałbym do tego wracać kiedykolwiek. Nie słyszę w tym niczego złego, ale też nie słyszę niczego, co w moim świecie ma jakaś wartość muzyczną, czy jakąkolwiek inną. Wrzuta ok, ale w tym wypadku niestety rzucona w munlupowy płot. Nie przepadam za takimi napierdalankami po prostu. Fajnie, że Dragon ma dobre wspomnienia, no ale to jego życie. Przynajmniej on skorzysta.
Yohei Takashima, Daniel Bernstein, Guy Whitmore - Negai (Wish)
Eh no, jeżeli miałbym wybrać jeden numer z OSTa do Shogo, do którego wracam najrzadziej, to byłoby właśnie Negai. Mam miłe wspomnienia w związku z tym kawałkiem, bo podobnie jak Wuja, spędziłem całe miesiące grając w tę grę (głównie jakieś ponad 20 lat temu). Niemniej, ten kawałek przypominający czołówkę z anime (bo pewnie i o to chodziło), stoi w mocnym kontraście do reszty muzyki, jako będący kompletnie z dupy pod każdym względem. Szanuję wrzutę, bo też się uśmiechnąłem pod nosem, jak usłyszałem pierwsze dźwięki, ale też nie powiem, żebym sam często wracał do tego kawałka.
Large Professor - I Juswanna Chill
Kolejny doskonały hip-hop od Murzyna. No i co tu jeszcze powiedzieć, otworzę swoją szufladkę z napisem „wyświechtane, wielokrotnie zużyte prejzy na dobry hip-hop od Murzyna” i powiem, że świetny staroszkolny bit, piękne sample schowane w tle (może trochę za głęboko w tle), doskonały rap i vibe. Z tych pojedynczych wrzutek Jacka, zmontuję sobie kiedyś taką kompilację „Absolutely best of hip-hop” i będę wracał do niej bardzo często, bo Jaca to takie naprawdę solidne, złote sito, żeby przesiać te olbrzymie ilości czarnego hop-hipu. Najs, jak zawsze.
ABC - Look of Love (Instrumental)
Również należę do ludzi aktywnie wyśmiewających wychowanych na Trójce, jednocześnie samemu będąc wychowanym na Trójce. Mnie również audycje tego programu, często podnosiły na duchu w ciężkich czasach i owszem, też zdarzało mi się słuchać Listy Przebojów, chociaż nie tak często, co audycji autorskich. Ten dżingiel też mam wyryty w uszach, a skojarzenia z w/w kawałkiem są jednoznaczne. Nigdy nie byłem wielkim fanem oryginału, nie sięgałem po niego, itd., ale szanuję i podpisuje się pod tym, że generalnie budzi miłe skojarzenia.
ATC (A Touch of Class) - Around the World (La La La itd.)
Słuchając Waszych i tylko Waszych wrzut w tej kolejce, omija mnie niezwykłe doświadczenie zdupizmu mojej własnej wrzuty, no ale mówiłem – sram na to (poza tym, że tak nie powiedziałem). Lalala znam ze słyszenia, znam bardzo dobrze, bo to był hit, ale dopiero dzięki Musiałowi, teraz w tej zabawie, dowiedziałem się kto to grał. Co zrobię z ta wiedzą? Zachowam w kartotece „wiedzy, z która nic nie zrobię, ale i tak się ciesze, że ją mam”. Dobra wrzuta w kategorii „szkolnictwo podstawowe”, natomiast ogólnie to raczej umiarkowany meh. Lalala.
Manieczki trochę, przynajmniej tak od połowy. Nie wiem, nie potrafię tu znaleźć czegokolwiek dla siebie, pomijając nawet, że aktualnie słucham raczej wolnych, nastrojowych lub ambientowych rzeczy, to trudno mi sobie wyobrazić, że miałbym do tego wracać kiedykolwiek. Nie słyszę w tym niczego złego, ale też nie słyszę niczego, co w moim świecie ma jakaś wartość muzyczną, czy jakąkolwiek inną. Wrzuta ok, ale w tym wypadku niestety rzucona w munlupowy płot. Nie przepadam za takimi napierdalankami po prostu. Fajnie, że Dragon ma dobre wspomnienia, no ale to jego życie. Przynajmniej on skorzysta.
Yohei Takashima, Daniel Bernstein, Guy Whitmore - Negai (Wish)
Eh no, jeżeli miałbym wybrać jeden numer z OSTa do Shogo, do którego wracam najrzadziej, to byłoby właśnie Negai. Mam miłe wspomnienia w związku z tym kawałkiem, bo podobnie jak Wuja, spędziłem całe miesiące grając w tę grę (głównie jakieś ponad 20 lat temu). Niemniej, ten kawałek przypominający czołówkę z anime (bo pewnie i o to chodziło), stoi w mocnym kontraście do reszty muzyki, jako będący kompletnie z dupy pod każdym względem. Szanuję wrzutę, bo też się uśmiechnąłem pod nosem, jak usłyszałem pierwsze dźwięki, ale też nie powiem, żebym sam często wracał do tego kawałka.
Large Professor - I Juswanna Chill
Kolejny doskonały hip-hop od Murzyna. No i co tu jeszcze powiedzieć, otworzę swoją szufladkę z napisem „wyświechtane, wielokrotnie zużyte prejzy na dobry hip-hop od Murzyna” i powiem, że świetny staroszkolny bit, piękne sample schowane w tle (może trochę za głęboko w tle), doskonały rap i vibe. Z tych pojedynczych wrzutek Jacka, zmontuję sobie kiedyś taką kompilację „Absolutely best of hip-hop” i będę wracał do niej bardzo często, bo Jaca to takie naprawdę solidne, złote sito, żeby przesiać te olbrzymie ilości czarnego hop-hipu. Najs, jak zawsze.
ABC - Look of Love (Instrumental)
Również należę do ludzi aktywnie wyśmiewających wychowanych na Trójce, jednocześnie samemu będąc wychowanym na Trójce. Mnie również audycje tego programu, często podnosiły na duchu w ciężkich czasach i owszem, też zdarzało mi się słuchać Listy Przebojów, chociaż nie tak często, co audycji autorskich. Ten dżingiel też mam wyryty w uszach, a skojarzenia z w/w kawałkiem są jednoznaczne. Nigdy nie byłem wielkim fanem oryginału, nie sięgałem po niego, itd., ale szanuję i podpisuje się pod tym, że generalnie budzi miłe skojarzenia.
ATC (A Touch of Class) - Around the World (La La La itd.)
Słuchając Waszych i tylko Waszych wrzut w tej kolejce, omija mnie niezwykłe doświadczenie zdupizmu mojej własnej wrzuty, no ale mówiłem – sram na to (poza tym, że tak nie powiedziałem). Lalala znam ze słyszenia, znam bardzo dobrze, bo to był hit, ale dopiero dzięki Musiałowi, teraz w tej zabawie, dowiedziałem się kto to grał. Co zrobię z ta wiedzą? Zachowam w kartotece „wiedzy, z która nic nie zrobię, ale i tak się ciesze, że ją mam”. Dobra wrzuta w kategorii „szkolnictwo podstawowe”, natomiast ogólnie to raczej umiarkowany meh. Lalala.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Six Sex - Kappa Kitty Gato 2
Śmiało mogę powiedzieć, że bardzo dobra nuta. Lubię takiej posłuchać, przynajmniej od czasu do czasu. Bas rzeczywiście słusznej wagi. Głos wokalistki spoko. Fajne zmiany tempa. W ogóle fajne współczesne brzmienie. A na imprezę to już w ogóle się super nadaje. Doskonale trafiony utwór na sylwestrową porę. Ja to czuję, bo jestem świeżo po znakomitej (być może najlepszej w życiu) rodzinnej imprezie sylwestrowej, którą zakończyłem o 6-ej nad ranem.
Large Professor - I Juswanna Chill
Murzyn wjeżdża w Sylwestra może w stylu mniej imprezowym, ale znakomitym muzycznie. Bardzo mało ostatnio słuchałem rapsów. Właściwie od tygodni to prawie wcale. Taki okres. Ale ta przerwa dobrze mi chyba zrobiła, bo po tym numerze nabrałem apetytu na hip-hop. Wypada tu napisać w sumie to, co pisało się już wiele razy w bestce – świetny głos, podkład, sample. Świetny klimat. Ameryki nie odkryto, ale po co odkrywać, skoro to co już znane i sprawdzone doskonale się sprawdza.
Jerry Goldsmith – Alien (Main Theme)
Oczywiście nikogo nie zdziwi jak powiem, że Hien podebrał mi wrzutkę. Ja wrzucałem Main Theme z Aliens, ale to z Alien też miałem w planach. No ale nie śpieszyłem się, bo przecież nie będę świnią i nie zagarnę wszystkiego dla siebie wiedząc, że na tym forum jest drugi maniak tego uniwersum.
Można by napisać tony rozpraw na temat: „Dlaczego Obcy to najlepszy horror sci-fi wszechczasów?” Mówiąc, że mam na punkcie Obcego pierdolca, to jakby nic nie powiedzieć. Nieco żartobliwie mówiąc ja się wręcz nadziwić nie mogę, że ludzie są zdolni do marnowania swojego życia bez Obcego. Ja też długo nie wgłębiałem się w soundtracki z filmu nie tylko Alien, ale i innych części. Dopóki w końcu nie pościągałem tych OSTów z skądś tam i nie zacząłem ich słuchać. Ja się wciąż nie mogę nadziwić, jak przerażający klimat można stworzyć przy pomocy orkiestry symfonicznej. Kiedyś nie zdawałem sobie sprawy, że to co słychać w filmach to nic innego jak różnej maści smyki, flety i trąbki. Czytałem w albumie „Jak powstał Obcy” o zawirowaniach związanych z muzyką do Alien. Już dobrze nie pamiętam szczegółów, ale słuchając soundtracku aż się wierzyć nie chce, jak bardzo Ridley Scott i wytwórnia była niezadowolona z pracy Goldshmita. Dla mnie choćby ten Main Theme to arcydzieło, przy którym zawsze mam ciary i podjary. Kto nie zna filmu, ten rzeczywiście tego nie zakuma. Będzie to dla niego jedynie kawałkiem niezłego ambientu (tak samo kto nie grał w Shogo, to nie zakuma mojej wrzutki). Ja słysząc Main Theme od razu oczami wyobraźni widzę dryfujący w kosmosie holownik Nostromo i czającą się w tle grozę.
Utwór mało imprezowy, jednocześnie nie do pokonania nawet w Sylwestra. 2024 to był dla mnie rok pod znakiem Obcego. Kilka nowych książek z tegoż uniwersum, nowy znakomity film Alvareza „Alien Romulus”, niezliczona ilość godzin przy grach Alien Isolation, Aliens: Dark Descent i Alien Blackout. Plus sporo przesłuchanych soundtracków z gier i filmów. Życzę sobie oby ten rok był co najmniej tak samo dobry pod tym względem.
ABC - Look of Love (Instrumental)
Ja w życiu radia słuchałem nie za dużo. I to głównie w latach szkolnych. No ale wtedy nie było kompów, smartfonów, internetu, streamingów. Dostęp do muzyki był mocno ograniczony. Więc czasami pisząc wieczorem pracę z polskiego włączałem radio w tle. I to nawet Trójkę. Pamiętam szczególnie jedną audycję, którą lubiłem. A mianowicie o 22-ej puszczano premierowo jakiś nowy, wcześniej zapowiadany album muzyczny. Tak właśnie pierwszy raz usłyszałem Behaviour od PSB, a 3 lata później SOFAD. Mimo wszystko raczej nie powiem, że jestem wychowany na Trójce czy jakiejkolwiek inne stacji radiowej.
Przechodząc do samego utworu - nazwa ABC nic mi nie mówiła, ale okazało się, ze utwór oczywiście znam. I jest to naprawdę spoko numer. Bardzo ładna kompozycja z fajnie użytymi smyczkami i trąbkami. Pachnie eitisami i po prostu dobrze się tego słucha.
ATC (A Touch of Class) - Around the World (La La La itd.)
Utwór znam i o dziwo znałem nawet nazwę wykonawcy. Bo to zwyczajnie bardzo znany numer. Nabyłem niedawno grę muzyczną Hitstar, w którą się gra przy pomocy kart i Spotify. I wyobraźcie sobie, ze w talii kilkuset kart nie ma np. DM, PSB, Pink Floyd czy Michaela Jacksona. A ATC jest.
Utwór jest całkiem spoko. Chwytliwa melodia, fajne klawiszowe arpy, taneczny rytm. To La la la la la la jest naprawdę zaraźliwe. Sam z siebie nigdy tego nie włączyłem, ale jak gdzieś słyszę, to nie krzywię się, ani nie przełączę. A nawet podśpiewuję i tupię nóżką.
Bardzo dobra kolejka, którą wygrywa najmniej imprezowy utwór od Hiena. No ale w moim przypadku inaczej być nie mogło.
Śmiało mogę powiedzieć, że bardzo dobra nuta. Lubię takiej posłuchać, przynajmniej od czasu do czasu. Bas rzeczywiście słusznej wagi. Głos wokalistki spoko. Fajne zmiany tempa. W ogóle fajne współczesne brzmienie. A na imprezę to już w ogóle się super nadaje. Doskonale trafiony utwór na sylwestrową porę. Ja to czuję, bo jestem świeżo po znakomitej (być może najlepszej w życiu) rodzinnej imprezie sylwestrowej, którą zakończyłem o 6-ej nad ranem.
Large Professor - I Juswanna Chill
Murzyn wjeżdża w Sylwestra może w stylu mniej imprezowym, ale znakomitym muzycznie. Bardzo mało ostatnio słuchałem rapsów. Właściwie od tygodni to prawie wcale. Taki okres. Ale ta przerwa dobrze mi chyba zrobiła, bo po tym numerze nabrałem apetytu na hip-hop. Wypada tu napisać w sumie to, co pisało się już wiele razy w bestce – świetny głos, podkład, sample. Świetny klimat. Ameryki nie odkryto, ale po co odkrywać, skoro to co już znane i sprawdzone doskonale się sprawdza.
Jerry Goldsmith – Alien (Main Theme)
Oczywiście nikogo nie zdziwi jak powiem, że Hien podebrał mi wrzutkę. Ja wrzucałem Main Theme z Aliens, ale to z Alien też miałem w planach. No ale nie śpieszyłem się, bo przecież nie będę świnią i nie zagarnę wszystkiego dla siebie wiedząc, że na tym forum jest drugi maniak tego uniwersum.
Można by napisać tony rozpraw na temat: „Dlaczego Obcy to najlepszy horror sci-fi wszechczasów?” Mówiąc, że mam na punkcie Obcego pierdolca, to jakby nic nie powiedzieć. Nieco żartobliwie mówiąc ja się wręcz nadziwić nie mogę, że ludzie są zdolni do marnowania swojego życia bez Obcego. Ja też długo nie wgłębiałem się w soundtracki z filmu nie tylko Alien, ale i innych części. Dopóki w końcu nie pościągałem tych OSTów z skądś tam i nie zacząłem ich słuchać. Ja się wciąż nie mogę nadziwić, jak przerażający klimat można stworzyć przy pomocy orkiestry symfonicznej. Kiedyś nie zdawałem sobie sprawy, że to co słychać w filmach to nic innego jak różnej maści smyki, flety i trąbki. Czytałem w albumie „Jak powstał Obcy” o zawirowaniach związanych z muzyką do Alien. Już dobrze nie pamiętam szczegółów, ale słuchając soundtracku aż się wierzyć nie chce, jak bardzo Ridley Scott i wytwórnia była niezadowolona z pracy Goldshmita. Dla mnie choćby ten Main Theme to arcydzieło, przy którym zawsze mam ciary i podjary. Kto nie zna filmu, ten rzeczywiście tego nie zakuma. Będzie to dla niego jedynie kawałkiem niezłego ambientu (tak samo kto nie grał w Shogo, to nie zakuma mojej wrzutki). Ja słysząc Main Theme od razu oczami wyobraźni widzę dryfujący w kosmosie holownik Nostromo i czającą się w tle grozę.
Utwór mało imprezowy, jednocześnie nie do pokonania nawet w Sylwestra. 2024 to był dla mnie rok pod znakiem Obcego. Kilka nowych książek z tegoż uniwersum, nowy znakomity film Alvareza „Alien Romulus”, niezliczona ilość godzin przy grach Alien Isolation, Aliens: Dark Descent i Alien Blackout. Plus sporo przesłuchanych soundtracków z gier i filmów. Życzę sobie oby ten rok był co najmniej tak samo dobry pod tym względem.
ABC - Look of Love (Instrumental)
Ja w życiu radia słuchałem nie za dużo. I to głównie w latach szkolnych. No ale wtedy nie było kompów, smartfonów, internetu, streamingów. Dostęp do muzyki był mocno ograniczony. Więc czasami pisząc wieczorem pracę z polskiego włączałem radio w tle. I to nawet Trójkę. Pamiętam szczególnie jedną audycję, którą lubiłem. A mianowicie o 22-ej puszczano premierowo jakiś nowy, wcześniej zapowiadany album muzyczny. Tak właśnie pierwszy raz usłyszałem Behaviour od PSB, a 3 lata później SOFAD. Mimo wszystko raczej nie powiem, że jestem wychowany na Trójce czy jakiejkolwiek inne stacji radiowej.
Przechodząc do samego utworu - nazwa ABC nic mi nie mówiła, ale okazało się, ze utwór oczywiście znam. I jest to naprawdę spoko numer. Bardzo ładna kompozycja z fajnie użytymi smyczkami i trąbkami. Pachnie eitisami i po prostu dobrze się tego słucha.
ATC (A Touch of Class) - Around the World (La La La itd.)
Utwór znam i o dziwo znałem nawet nazwę wykonawcy. Bo to zwyczajnie bardzo znany numer. Nabyłem niedawno grę muzyczną Hitstar, w którą się gra przy pomocy kart i Spotify. I wyobraźcie sobie, ze w talii kilkuset kart nie ma np. DM, PSB, Pink Floyd czy Michaela Jacksona. A ATC jest.
Utwór jest całkiem spoko. Chwytliwa melodia, fajne klawiszowe arpy, taneczny rytm. To La la la la la la jest naprawdę zaraźliwe. Sam z siebie nigdy tego nie włączyłem, ale jak gdzieś słyszę, to nie krzywię się, ani nie przełączę. A nawet podśpiewuję i tupię nóżką.
Bardzo dobra kolejka, którą wygrywa najmniej imprezowy utwór od Hiena. No ale w moim przypadku inaczej być nie mogło.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Halo panowie
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Aloha
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl