Chodzi Ci o to, że wolałbyś usłyszeć ten album bez żadnych wstępnych zajawek? W sumie ja też. Choć pokusa usłyszenia czegokolwiek na pół roku przed wydanie płyty jest jednak zbyt duża. Człowiek się nie powstrzyma.Hien pisze:09 paź 2022 16:24Żałuję też, że słuchałem tego krótkiego montażu nowego DM, nie wiem czemu ja to sobie robię...
Best of Forum II
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Re: Best of Forum II
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Trudno się powstrzymać, ale czasami człowiek czuje się po tym lepiej lub gorzej. W tym wypadku odnoszę wrażenie, że oni sami nie zastanawiali się za bardzo co robią, bo po prostu musieli coś ludziom pokazać (a czy faktycznie MUSIELI, to już inna kwestia). Pierwsze wrażenie pierwszych rzeczy po 5 latach nieobecności zespołu na podstawie takich gównofragmentów, czy robienie remixów tego, to już chyba trochę za dużo jak dla mnie. Kiedyś mi to nie przeszkadzało, ale tym razem żałuję, że słuchałem i nie poczekałem chociaż do singla. Podziwiam ludzi, którzy potrafią czekać do premiery płyt ulubionych zespołów, myślę że dużo tracimy jako odbiorcy tego typu sklejonych w 5 minut teaserów. Ale robi się offtop. W sumie i tak nie mam już więcej do powiedzenia xD
BTW, Murzyn ma nowy system. Zaczyna jakby jakiś kawałek mu się podobał, ale potem i tak spuszcza MEH-boya.
BTW, Murzyn ma nowy system. Zaczyna jakby jakiś kawałek mu się podobał, ale potem i tak spuszcza MEH-boya.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Jego techniki wciąż ewoluują.
Mnie się te zajawki z nowej płyty bardzo podobają, więc nie będę złorzeczył. Nawet spowodowały, że się zainteresowałem mocniej niż początkowo.
Mnie się te zajawki z nowej płyty bardzo podobają, więc nie będę złorzeczył. Nawet spowodowały, że się zainteresowałem mocniej niż początkowo.
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Nie no ja raczej z miejsca uprzedziłem przecież że to brzmi jak Radiohead a ja za nimi raczej nie przepadam więc wszystko jest na miejscu 
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
RACZEJ RACZEJ XD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Efekt Murzyna, co zrobić.
Siadaj, słuchaj, szrotuj.
Siadaj, słuchaj, szrotuj.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Czezmir zaczął nową pracę, stąd jego absencja ostatnio. Ale nigdzie nie ucieka i dzisiaj obiecał się odezwać.Hien pisze:05 paź 2022 08:05Poczekamy na Czeza do wieczora, chociaż zadałem pytanie i zero odzewu, jak u Melkiego.
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Ale my to wiemy że zaczął nową robotę po czym jednak wrócił i stwierdził że będzie ogarniał jakoś ale trochę jednak nie ogarnia jak widać stąd pyk, karniak.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Trochę mam deja vu z tą nową pracą. Czezu był na forum, pisał w innych tematach, tutaj olał jakiekolwiek nasze zapytania, itd. To że Tobie Shodan gdzieś tam na privie pisał, to trochę się nie liczy, bo ja nic nie wiem. Zaczęliśmy nową kolejkę i ruszyła już kolejna tura recenzji, więc trochę za późno na recenzowanie poprzedniej kolejki. Nikt już się nie będzie do tego odnosił, jesteśmy już w gronie innych utworów.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
No spoko, wiem o co chodzi. Ja tylko chciałem Wam powiedzieć co mi dzisiaj odpisał na moje zapytanie.
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Popol Vuh - Morgengruß
Dragon zaskakuje nieprzyzwoicie krótkim jak na niego utworem.
Teoretycznie wszystko jest tu ok. Spokojny klimat i dużo gitary akustycznej powinno mnie zadowolić. A jednak mnie to nie porywa jakoś. Żebym miał narzekać, to też nie. Zupełnie nieinwazyjna piosenka, niby nawet w jakiś sposób przyjemna, ale jednocześnie po prostu nudnawa. Na bestkę to trochę za mało. Może nie słuchałem tego w odpowiednich okolicznościach, a może tak jak mówi stripped - rzecz wyrwana z jakiejś całości nie spełnia swojego zadania.
Richenel – Autumn
Tutaj mamy coś bardzo typowego dla Murzyna. Mam wrażenie, że mnóstwo razy wrzucał już podobne rzeczy. Pisze, że to jeden z najlepszych "złotych strzałów" w historii jego poszukiwań. No i super, nie zamierzam z tym dyskutować, bo wiem, że lubi takie klimaty. Ja w sumie też funkujące klimaty akceptuję i ten utwór traktuję tak dosyć pozytywnie. Jest super linia basowa, dobry wokal, niezły klimat, choć kompozycja sama w sobie szału na mnie nie robi. Po prostu lubię trochę inne rzeczy. Dziwna sytuacja tutaj, bo niby jestem na tak, ale jednocześnie wiem, że chcąc czegoś posłuchać zawsze znajdę jakąś wymówkę, żeby włączyć jednak coś innego niż Richenela.
The Smile – Open The Floodgates
Ciekawą historię opowiedział Hien przy okazji tej wrzutki. Nawet nie wiedziałem, że Radiohead robił takie numery ze swoimi utworami. Grać coś przez lata tylko na koncertach bez wydania na albumie? Nie sądziłem, że ktokolwiek tak robi. Ale to rzeczywiście musi być super uczucie, jak fan wreszcie po latach dostaje to, na co tak długo czekał.
Open The Floodgates to bardzo ładna ballada. Zaopatrzyłem się już zresztą w cały album, z którego pochodzi ten utwór. Lubię wokal Yorka. Trochę mi on nawet przypomina Wilsona w tym elemencie.
Ładny delikatny aranż oparty na pianinie, co już u mnie mocno plusuje. To są po prostu klimaty, jakie je zawszę kupię w ciemno. Jest nastrojowo, jest po prostu pięknie.
The Knife - Without You My Life Would Be Borin
Hmm tyle dziwny ten utwór, co po prostu fikuśny. Ma fajny klimat. Kojarzy mi się wprost z jakimiś plemiennymi indiańskimi zaśpiewami. Oczyma wyobraźni widzę wręcz indiańską wioskę i tańczących wokół ogniska szamanów. Śmieszne dźwięki tutaj słyszymy, ale podoba mi się to. Ta syntezatorowa zagrywka, którą słychać od 14 sekundy jest świetna. Fujarki robią super robotę. Bębny czadowe. Wokal Karin rewelacyjny. I ta animacja, którą widzimy na ekranie cholernie pasuje do klimatu utworu. Lubię patrzeć na te różowe animowane ludziki.
Tym razem Mentos bardzo pozytywnie mnie zaskoczył.
Donna Regina - A Quiet Week in the House
No no ale brzmienie. Dev dał króciutki tym razem opis, ale nie skłamał ani jednym słowem. Wszystko co napisał, to prawda. Dev rzadko mnie uwodzi swoją muzyką, ale jak już walnie z grubej rury, to kolana miękną. Bo mi przy tym utworze miękną. I to od pierwszych sekund utworu. Początek jest rewelacyjny. To co słyszę w słuchawkach robi na mnie ogromne wrażenie. A potem jest tylko lepiej. Ten pulsujący bas jest niesamowity. Smyki z klasą wjeżdżają gdzie trzeba. Fajne klawisze. Bardzo przyjemny wokal. Atmosfera utworu jest bardzo duszna, gęsta i niepokojąca. Tak jak lubię. Utwór trwa prawie 6 minut, a mnie one przelatują w ekspresowym tempie.
No co ja tu będę opowiadał. Kto ma chociaż odrobinę gustu muzycznego musi to docenić. Innej możliwości nie ma.
Kolejka całkiem dobra. Dev mnie znokautował tym razem i zdobył złoty puchar. Potem dwa zupełnie różne utwory od Hiena i Mentosa, ale oba równie dobre. Golas mimo, że bardzo przyzwoicie, to wyżej 4 miejsca nie podskoczy. Dragon na tle pozostałych wypadł tym razem dosyć bladziutko.
Dragon zaskakuje nieprzyzwoicie krótkim jak na niego utworem.
Teoretycznie wszystko jest tu ok. Spokojny klimat i dużo gitary akustycznej powinno mnie zadowolić. A jednak mnie to nie porywa jakoś. Żebym miał narzekać, to też nie. Zupełnie nieinwazyjna piosenka, niby nawet w jakiś sposób przyjemna, ale jednocześnie po prostu nudnawa. Na bestkę to trochę za mało. Może nie słuchałem tego w odpowiednich okolicznościach, a może tak jak mówi stripped - rzecz wyrwana z jakiejś całości nie spełnia swojego zadania.
Richenel – Autumn
Tutaj mamy coś bardzo typowego dla Murzyna. Mam wrażenie, że mnóstwo razy wrzucał już podobne rzeczy. Pisze, że to jeden z najlepszych "złotych strzałów" w historii jego poszukiwań. No i super, nie zamierzam z tym dyskutować, bo wiem, że lubi takie klimaty. Ja w sumie też funkujące klimaty akceptuję i ten utwór traktuję tak dosyć pozytywnie. Jest super linia basowa, dobry wokal, niezły klimat, choć kompozycja sama w sobie szału na mnie nie robi. Po prostu lubię trochę inne rzeczy. Dziwna sytuacja tutaj, bo niby jestem na tak, ale jednocześnie wiem, że chcąc czegoś posłuchać zawsze znajdę jakąś wymówkę, żeby włączyć jednak coś innego niż Richenela.
The Smile – Open The Floodgates
Ciekawą historię opowiedział Hien przy okazji tej wrzutki. Nawet nie wiedziałem, że Radiohead robił takie numery ze swoimi utworami. Grać coś przez lata tylko na koncertach bez wydania na albumie? Nie sądziłem, że ktokolwiek tak robi. Ale to rzeczywiście musi być super uczucie, jak fan wreszcie po latach dostaje to, na co tak długo czekał.
Open The Floodgates to bardzo ładna ballada. Zaopatrzyłem się już zresztą w cały album, z którego pochodzi ten utwór. Lubię wokal Yorka. Trochę mi on nawet przypomina Wilsona w tym elemencie.
Ładny delikatny aranż oparty na pianinie, co już u mnie mocno plusuje. To są po prostu klimaty, jakie je zawszę kupię w ciemno. Jest nastrojowo, jest po prostu pięknie.
The Knife - Without You My Life Would Be Borin
Hmm tyle dziwny ten utwór, co po prostu fikuśny. Ma fajny klimat. Kojarzy mi się wprost z jakimiś plemiennymi indiańskimi zaśpiewami. Oczyma wyobraźni widzę wręcz indiańską wioskę i tańczących wokół ogniska szamanów. Śmieszne dźwięki tutaj słyszymy, ale podoba mi się to. Ta syntezatorowa zagrywka, którą słychać od 14 sekundy jest świetna. Fujarki robią super robotę. Bębny czadowe. Wokal Karin rewelacyjny. I ta animacja, którą widzimy na ekranie cholernie pasuje do klimatu utworu. Lubię patrzeć na te różowe animowane ludziki.
Tym razem Mentos bardzo pozytywnie mnie zaskoczył.
Donna Regina - A Quiet Week in the House
No no ale brzmienie. Dev dał króciutki tym razem opis, ale nie skłamał ani jednym słowem. Wszystko co napisał, to prawda. Dev rzadko mnie uwodzi swoją muzyką, ale jak już walnie z grubej rury, to kolana miękną. Bo mi przy tym utworze miękną. I to od pierwszych sekund utworu. Początek jest rewelacyjny. To co słyszę w słuchawkach robi na mnie ogromne wrażenie. A potem jest tylko lepiej. Ten pulsujący bas jest niesamowity. Smyki z klasą wjeżdżają gdzie trzeba. Fajne klawisze. Bardzo przyjemny wokal. Atmosfera utworu jest bardzo duszna, gęsta i niepokojąca. Tak jak lubię. Utwór trwa prawie 6 minut, a mnie one przelatują w ekspresowym tempie.
No co ja tu będę opowiadał. Kto ma chociaż odrobinę gustu muzycznego musi to docenić. Innej możliwości nie ma.
Kolejka całkiem dobra. Dev mnie znokautował tym razem i zdobył złoty puchar. Potem dwa zupełnie różne utwory od Hiena i Mentosa, ale oba równie dobre. Golas mimo, że bardzo przyzwoicie, to wyżej 4 miejsca nie podskoczy. Dragon na tle pozostałych wypadł tym razem dosyć bladziutko.
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Czasami argument "odbiór w ramach całości lepszy" jest dobry, ale tutaj zupełnie zbędny, choć jak jeszcze ktoś o tym wspomni, to przestanie być w ogóle śmieszne. Chciałbym wrócić do tego argumentu po waszym odsłuchu Einsjager & Siebenjager, bo bez zapoznania się z tym krążkiem trudno oddać tak duże zaskoczenie. To pełnoprawny element płyty (intrem też nie jest), który wylądował w kompilacji SJR jako reprezentatywny przykład twórczości PV, a który jednocześnie nie trwa całej drugiej strony winyla.
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
To nie był zarzut jak coś, jedynie pytanie, tak mi dopowiadała wyobraźnia jak tego słuchałem.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Właśnie jeszcze ani razu chyba jeśli mówimy o latach 80. i takich klimatachshodan pisze:10 paź 2022 14:08
Richenel – Autumn
Tutaj mamy coś bardzo typowego dla Murzyna. Mam wrażenie, że mnóstwo razy wrzucał już podobne rzeczy.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
A, jeszcze co do "złotego strzału" - mam tu na myśli moje poszukiwania jutubowe od jesieni roku 2016, nie ogólnie. Do tej pory większość klasyków z gatunku już właściwie znałem więc odkrywałem już bardziej obskjurowe rzeczy które miały przeważnie wyświetlenia liczone w tysiącach, może dziesiątkach tysięcy a nie jak tu - ponad milion. Więc w tym kontekście się wyróżniał bo przemierzyłem od tamtej pory morze RZETELNEJ muzyki a ten numer został ze mną na dłużej.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Popol Vuh - Morgengruß
Wiem, że miałem być bity za porównania, ale tutaj muszę z czymś mi znanym porównać, bo Popol Vuh nie znałem dotąd w ogóle. Pierwsze skojarzenie, to Genesis, a raczej Steve Hackett w rzeczach takich jak np. „Horizons”. Drugie skojarzenie, tutaj jak wchodzą elektryczne solówki, Mike Oldfield. Ten kawałek zawiera te elementy z w/w światów, które na mnie nadal działają, może to sentymenty, ale muzyka to sentymenty. Miałem nazwać to miniaturką ze względu na oszczędne instrumentarium i krótki czas trwania, ale jakoś mi to określenie nie pasuje. Zawiera się tu więcej niż sądziłem, że w trzech minutach może się zawrzeć. Brzmienie jest świetne, trochę angielskie, klimaty wiejskie, chillujące w taki, jak to słusznie Dragon sprzedaje, poranny sposób. Mam ja słabość do takich rzeczy, bo to były dla mnie małe-wielkie odkrycia na np. płytach progresywnych, gdzie tego typu utwory pojawiały się, burząc cały ten światopogląd, mimowolnie przez te zespoły cementowany, że dobra muzyka musi być bogata, kompleksowa i wzniosła. siusiaka tam, tyle powiem. Piękna wrzuta Porcupine Tree szanowny kolego.
Richenel - Autumn
Takie brzmienia mają ostatnio spory revival, ale brakuje im tego czegoś, co ma np. ten kawałek. Murzyn jest na tym forum niekwestionowanym królem czarnych brzmień i zawsze trafia, bo też nikt inny w te rejony się nie zapuszcza. Można powiedzieć, że łatwo o udane wrzutki jeśli jest się monopolistą na rynku, ale te wrzutki faktycznie są dobre xD Jednocześnie, po raz kolejny, mam chyba najmniej o wrzutce Gołego do napisania, bo to są czyste wajby. Po co się bawić w opisywanie technikaliów, analizować poszczególne dźwięki. Jest wieczór (niekoniecznie jesienny, ale skoro Murzyn tak nas tu nastraja, to niech będzie), opuszczam miasto nocą, jadę gdzieś samochodem zostawiając za sobą neony. Tego typu impresje. Mam wrażenie, że Paul Draper się tym inspirował we wrzucanych przeze mnie swego czasu do Listy Przebojów numerach Grind, ale pewnie niemożliwe. Prostota w czarującym wydaniu, wręcz nazwałbym to lo-fi boogie. To będzie zajebisty dodatek do jesiennych playlist w tym roku.
Bleachers – Chinatown
Wuja wjeżdża w rejony krewnych i znajomych ulubionych wykonawców xD No i Wuja ma szczęście, że ja typowo Amerykańską muzykę lubię, słucham Springsteena, Dave Matthews Band, Johna Mayalla, itd. „Chinatown” brzmi jak coś z ostatnich płyt The Killers, americana na pełnej kurwie. Albo się to lubi, albo nie, nie wiem jak obiektywnie można to ocenić. Amerykanie stworzyli heartland rock żeby słuchać go jadąc kabrioletem przez bezkresne prerie, i wprawdzie ten nurt nie figuruje nigdzie w okolicach Bleachers, to ja i tak takie fale odbieram. Na jesień jest to może typ średni, ale zaopatrzę się w cały album i jeszcze do niego wrócę, bo zwyczajnie lubię taką muzykę. To jest taki dad rock dla młodszych ludzi, żeby się psychicznie mogli przygotować na ostateczny dad xD
The Knife - Without You My Life Would Be Boring
Ilekroć próbowałem się przekonać do The Knife, odbijałem się tak mocno, że gubiłem przy okazji wszystkie zęby. Nie lubię tego zespołu. Utwór, który zapodał Mentos brzmi zupełnie inaczej niż rzeczy, które do tej pory mnie od The Knife odrzucały. I też mnie odrzuca.
Najchętniej to bym w ogóle nie pisał o tym kawałku, bo nie mam jakichś argumentów na to, że to jest słabe, bo w sumie nawet nie jest słabe. Jest specyficzne, momentami wręcz fajne, ale otoczka jaką tworzy wokół wszystkich swoich rzeczy The Knife, to dla mnie no-go. Olbrzymia część sceny „electro” (skrót myślowy, nie czepiajcie się), powstałej w tamtych czasach brzmi podobnie i nie potrafiłem się nigdy w tym odnaleźć. Owszem, wypomnicie mi to, kiedy wrzucę kiedyś coś podobnego, ale będę się tym zachwycał i będziecie mieć rację, ale co ja, jakiś filozof muzyczny jestem, żeby wiedzieć czemu takie zjawiska zachodzą? Takie baja-bongo grane przez zespół, do którego jestem od lat uprzedzony. Czas pokaże, czy to się przegryzie, czy wygra bias.
Donna Regina - A Quiet Week in the House
Musiał jak daje coś z RAM Cafe, to ok, można się śmiać, że to takie jego GTA i gdyby te kompilacje nie wychodziły, to by dalej słuchał Paktofoniki i Alphaville, ale to są zawsze fajne rzeczy i nie wypada się dopierdaIać. Ja jestem człowiekiem uległym jeśli chodzi o jakieś loungowe rzeczy, trafia to u mnie w odpowiedni nerw po prostu. Z drugiej strony, nie jest to typowa RAMowa wrzuta, wręcz bym powiedział, że to takie RAM Cafe przepuszczone przez jakieś Ghost Boxy Devowe i daje to niesamowicie spersonalizowaną wrzutę, co jest zaskakujące, biorąc pod uwagę, że w opisie, Musiał nie uprawia emocjonalnego ekshibicjonizmu, z którego jest znany, a jednak przekazuje pełną ilość devowości w devowości (piszę to głosem Chechowicza). Końcówka przypomina mi bardziej minimalistyczne rzeczy Piano Magic, co już jest takim lukrem, na i tak prejzowanym torcie. Jest bardzo spoko.
Bardzo fajną kolejkę zafundowaliście Panowie, bardzo fajną. Nawet nie wiem za bardzo kogo tu wyróżnić, jedynie Mentos odstaje, ale jednocześnie klimat jego kawałka w dziwny sposób pasuje do reszty. Różne klimaty, różne wrażenia, a jakoś tak mi do tej jesiennej aury podeszła ta runda. Fajnie jest.
Wiem, że miałem być bity za porównania, ale tutaj muszę z czymś mi znanym porównać, bo Popol Vuh nie znałem dotąd w ogóle. Pierwsze skojarzenie, to Genesis, a raczej Steve Hackett w rzeczach takich jak np. „Horizons”. Drugie skojarzenie, tutaj jak wchodzą elektryczne solówki, Mike Oldfield. Ten kawałek zawiera te elementy z w/w światów, które na mnie nadal działają, może to sentymenty, ale muzyka to sentymenty. Miałem nazwać to miniaturką ze względu na oszczędne instrumentarium i krótki czas trwania, ale jakoś mi to określenie nie pasuje. Zawiera się tu więcej niż sądziłem, że w trzech minutach może się zawrzeć. Brzmienie jest świetne, trochę angielskie, klimaty wiejskie, chillujące w taki, jak to słusznie Dragon sprzedaje, poranny sposób. Mam ja słabość do takich rzeczy, bo to były dla mnie małe-wielkie odkrycia na np. płytach progresywnych, gdzie tego typu utwory pojawiały się, burząc cały ten światopogląd, mimowolnie przez te zespoły cementowany, że dobra muzyka musi być bogata, kompleksowa i wzniosła. siusiaka tam, tyle powiem. Piękna wrzuta Porcupine Tree szanowny kolego.
Richenel - Autumn
Takie brzmienia mają ostatnio spory revival, ale brakuje im tego czegoś, co ma np. ten kawałek. Murzyn jest na tym forum niekwestionowanym królem czarnych brzmień i zawsze trafia, bo też nikt inny w te rejony się nie zapuszcza. Można powiedzieć, że łatwo o udane wrzutki jeśli jest się monopolistą na rynku, ale te wrzutki faktycznie są dobre xD Jednocześnie, po raz kolejny, mam chyba najmniej o wrzutce Gołego do napisania, bo to są czyste wajby. Po co się bawić w opisywanie technikaliów, analizować poszczególne dźwięki. Jest wieczór (niekoniecznie jesienny, ale skoro Murzyn tak nas tu nastraja, to niech będzie), opuszczam miasto nocą, jadę gdzieś samochodem zostawiając za sobą neony. Tego typu impresje. Mam wrażenie, że Paul Draper się tym inspirował we wrzucanych przeze mnie swego czasu do Listy Przebojów numerach Grind, ale pewnie niemożliwe. Prostota w czarującym wydaniu, wręcz nazwałbym to lo-fi boogie. To będzie zajebisty dodatek do jesiennych playlist w tym roku.
Bleachers – Chinatown
Wuja wjeżdża w rejony krewnych i znajomych ulubionych wykonawców xD No i Wuja ma szczęście, że ja typowo Amerykańską muzykę lubię, słucham Springsteena, Dave Matthews Band, Johna Mayalla, itd. „Chinatown” brzmi jak coś z ostatnich płyt The Killers, americana na pełnej kurwie. Albo się to lubi, albo nie, nie wiem jak obiektywnie można to ocenić. Amerykanie stworzyli heartland rock żeby słuchać go jadąc kabrioletem przez bezkresne prerie, i wprawdzie ten nurt nie figuruje nigdzie w okolicach Bleachers, to ja i tak takie fale odbieram. Na jesień jest to może typ średni, ale zaopatrzę się w cały album i jeszcze do niego wrócę, bo zwyczajnie lubię taką muzykę. To jest taki dad rock dla młodszych ludzi, żeby się psychicznie mogli przygotować na ostateczny dad xD
The Knife - Without You My Life Would Be Boring
Ilekroć próbowałem się przekonać do The Knife, odbijałem się tak mocno, że gubiłem przy okazji wszystkie zęby. Nie lubię tego zespołu. Utwór, który zapodał Mentos brzmi zupełnie inaczej niż rzeczy, które do tej pory mnie od The Knife odrzucały. I też mnie odrzuca.
Najchętniej to bym w ogóle nie pisał o tym kawałku, bo nie mam jakichś argumentów na to, że to jest słabe, bo w sumie nawet nie jest słabe. Jest specyficzne, momentami wręcz fajne, ale otoczka jaką tworzy wokół wszystkich swoich rzeczy The Knife, to dla mnie no-go. Olbrzymia część sceny „electro” (skrót myślowy, nie czepiajcie się), powstałej w tamtych czasach brzmi podobnie i nie potrafiłem się nigdy w tym odnaleźć. Owszem, wypomnicie mi to, kiedy wrzucę kiedyś coś podobnego, ale będę się tym zachwycał i będziecie mieć rację, ale co ja, jakiś filozof muzyczny jestem, żeby wiedzieć czemu takie zjawiska zachodzą? Takie baja-bongo grane przez zespół, do którego jestem od lat uprzedzony. Czas pokaże, czy to się przegryzie, czy wygra bias.
Donna Regina - A Quiet Week in the House
Musiał jak daje coś z RAM Cafe, to ok, można się śmiać, że to takie jego GTA i gdyby te kompilacje nie wychodziły, to by dalej słuchał Paktofoniki i Alphaville, ale to są zawsze fajne rzeczy i nie wypada się dopierdaIać. Ja jestem człowiekiem uległym jeśli chodzi o jakieś loungowe rzeczy, trafia to u mnie w odpowiedni nerw po prostu. Z drugiej strony, nie jest to typowa RAMowa wrzuta, wręcz bym powiedział, że to takie RAM Cafe przepuszczone przez jakieś Ghost Boxy Devowe i daje to niesamowicie spersonalizowaną wrzutę, co jest zaskakujące, biorąc pod uwagę, że w opisie, Musiał nie uprawia emocjonalnego ekshibicjonizmu, z którego jest znany, a jednak przekazuje pełną ilość devowości w devowości (piszę to głosem Chechowicza). Końcówka przypomina mi bardziej minimalistyczne rzeczy Piano Magic, co już jest takim lukrem, na i tak prejzowanym torcie. Jest bardzo spoko.
Bardzo fajną kolejkę zafundowaliście Panowie, bardzo fajną. Nawet nie wiem za bardzo kogo tu wyróżnić, jedynie Mentos odstaje, ale jednocześnie klimat jego kawałka w dziwny sposób pasuje do reszty. Różne klimaty, różne wrażenia, a jakoś tak mi do tej jesiennej aury podeszła ta runda. Fajnie jest.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Dużo fajnych cennych uwag Hien rzucił.
Mi też przy słuchaniu Morgengruß cisnęło się na usta słowo "miniatura" ale patrzę - 3 minuty, to powstrzymałem się. Ale ma coś takiego ten numer, szybko zlatuje ale zgrabnie i treściwie. Może faktycznie wystarcza w zupełności w pojedynkę.
O americanie nie myślałem ale brałem pod uwagę że może sprejzować Springsteena bo wszak Hien wrzucał tu Knopflera i ten dad rock mu nieobcy.
Z The Knife co ciekawe mam to samo, heh, tak naprawdę pomimo podjary debiutem Fever Ray nigdy nie wgryzłem się bo są otaczani taką estymą w kontekście electropopu lat 2000. że nawet nie chciało mi się z tym mierzyć xD
Dev niby RAM Cafe ale mnie zaskoczył pozytywnie, były też drobne skojarzenia z Ghost Boxem ale je odłożyłem na bok by już tego nie pchać wszędzie bo zaraz się z tego labelu i duchologii zrobi running joke w naszych recenzjach xd
Mi też przy słuchaniu Morgengruß cisnęło się na usta słowo "miniatura" ale patrzę - 3 minuty, to powstrzymałem się. Ale ma coś takiego ten numer, szybko zlatuje ale zgrabnie i treściwie. Może faktycznie wystarcza w zupełności w pojedynkę.
O americanie nie myślałem ale brałem pod uwagę że może sprejzować Springsteena bo wszak Hien wrzucał tu Knopflera i ten dad rock mu nieobcy.
Z The Knife co ciekawe mam to samo, heh, tak naprawdę pomimo podjary debiutem Fever Ray nigdy nie wgryzłem się bo są otaczani taką estymą w kontekście electropopu lat 2000. że nawet nie chciało mi się z tym mierzyć xD
Dev niby RAM Cafe ale mnie zaskoczył pozytywnie, były też drobne skojarzenia z Ghost Boxem ale je odłożyłem na bok by już tego nie pchać wszędzie bo zaraz się z tego labelu i duchologii zrobi running joke w naszych recenzjach xd
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Obiecanki cacankishodan pisze:10 paź 2022 11:27Czezmir zaczął nową pracę, stąd jego absencja ostatnio. Ale nigdzie nie ucieka i dzisiaj obiecał się odezwać.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
No właśnie. 
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Pewnie dalej stoi w kolejce w ticketmasterze i nie chce zapeszyć