Do moich faworytów zaliczyłbym:
Uselink (thank you Daniel Miller
Slowblow - cieplutki instrumental, fajna gitarka i syntezatorek, mmm
Painkiller - zabójca prawdziwy, to jest power, ten kawałek mnie rozpierd.ala na serio, w ogóle w okresie 97-98 brzmieli wręcz jak nie oni bym powiedział (bo Headstar z '98 też nietypowy mi się wydaje choć nie mój faworyt)
Oberkorn (It's a Small Town) - miodziooooo
Zenstation - to samo co pozycja wyżej, melancholia max, czuć Marka Bella (skojarzenia z All is Full of Love Bjork, to połączenie brzmienia Dalekiego Wschodu i zimnej elektroniki)
Introspectre - dół najczarniejszy ze wszystkich, mocne...
Lovetheme - jak to słyszę to zawsze wyobrażam sobie łąkę w ciepły wiosenny dzień, z latającą bzyczącą pszczółką (jest tam taki dźwięk w pewnym momencie) a na końcu spadające pierwsze krople wiosennego deszczu
Agent Orange - świetny muzyczny obraz, skojarzenia jednoznaczne ale lubię też takie utwory
Stjarna - kolejne udane połączenie fortepianu i elektroniki, lubię go po prostu, te "dzwoneczki" fajne
Christmas Island - fajne zimnowojenne klimaty
z instrumentali które do mnie nie przemawiają to będzie:
The Great Outdoors! - nie kumam tego, nie wiem po co to w ogóle powstało, takie na odpier.dziel zrobione nieco jakby
Spacewalker - kiepski jak dla mnie, wtórny w brzmieniu dość bo kojarzy mi się z Easy Tigerem i nie klei płyty
Esque - za bardzo się na tym pierdzeniu opiera, myślę że to zmarnowany potencjał trochę
Sibeling - jak Stjarna im wyszła tak to jest dla mnie kiszką niezłą, no nie czuje tego zwyczajnie