Condemnation (Live 2003 i 2015 z Soulsavers)
Enjoy The Silence (Live 2003)
Dream On (Live 2003)
Useless (Live 2003)
Just Can't Get Enough (Live 2003)
Policy Of Truth (Live 2003 i 2007)
Walking In My Shoes (Live 2003 i 2016 z Soulsavers)
Never Let Me Down Again (Live 2003)
A Question Of Time (Live 2003)
I Feel You (Live 2003 i 2011)
Personal Jesus (Live 2003, 2007 i 2011)
Większość z tego można posłuchać na "Live Monsters" i pewnie znacie te wykonania. Usless, Dream On, Policy Of Truth, Enjoya i ten pizdo fragment JCGE, który wykonywali w medleyu z ETS, możecie znaleźć na YT.
Tu są wersje Policy Of Truth i Personal Jesus zagrane w 2007 r. razem z Johnem Frusciante.
https://www.youtube.com/watch?v=Jnqjz0pk6cU
https://www.youtube.com/watch?v=idS5IoPUzDE
A tutaj I Feel You i Personal Jesus z koncert z 2011 r.
https://www.youtube.com/watch?v=3Jlu3t9j5v0
https://www.youtube.com/watch?v=QjPHXXpjojI
oraz Condemnation i Walking In My Shoes z trasy z Soulsavers.
https://www.youtube.com/watch?v=Cb1ACaDEtwk
Jako, że numerów jest mało, to nie bawimy się w eliminacje i po prostu oceniamy "góra dół". O to moje:
11.Walking In My Shoes (Live 2003 i 2015 z Soulsavers) - zarówno wersja z 2003 jak i 2015, to pokaz klasy Gahana i muzyków, którzy z nim grali. W sumie głównie tego drugiego. Niestety to był 2003 r., i ta uwaga tyczy się wszystkich wykonań z trasy Paper Monsters. Gahan był dwa lata po Exciter Tour, który to był jego absolutną doliną jeśli chodzi o kondycję wokalną. Niestety na trasie PM, nadal było bardzo słabo. Dave często beka, a nie śpiewa. O ile lepsze byłby wykonania koło 2011 roku. Wystarczy porównać sobie Personale zagrane w 2003, 2007 i 2011 rokiem. Wracając do Walking In My Shoes. Wykonania solo z 2003 r. były niezwykle świeże jak na tamten czas, energiczne i porywające. Miały zdecydowanie więcej oddechu niż oryginał. Ale ukoronowaniem jest zdecydowanie wersja z Soulsavers. Nigdy wczesniej nie słyszałem numeru DM zagranaego z takim fajnym, knajpianym brudem, gitarami ala Angelo Badalamenti i taki pianinem. Wersja, która brzmi niemal niechlujnie, ale to kontrolowany nieład. Bardzo mi podchodzi takie podejście do Walking In My Shoes.
10.Dream On (Live 2003) - niewiele brakowało, a byłoby pierwsze miejsce. Niby prosta aranżacja, jakby przygotowana na szybko, niby akustyczna, ale Dream On brzmi tu tak dobrze, jakby od zawsze miał taki być (i mam wrażenie, że demo Martina takie właśnie było). Świetne, luźne, ale przede wszystkim przekonujące i naturalne wykonania podczas Paper Monsters Tour. Niezapomniane.
9.I Feel You (Live 2003 i 2011) - już wtedy w 2003 r. zachwycałem się tym w jaki sposób Gahan wykonuje solowo I Feel You i do tej pory bardzo mi ta wersja leży. Prosta, zwarta, ale z tym zajebistym wyciągniętym intro. Wykonanie z 2011 jest luźniejsze, z jednej strony bardziej przypomina wersje DM, ale też z drugiej mniej (brak intra). Też dobre wykonanie i dorzuca się do końcowej oceny.
8.Never Let Me Down Again (Live 2003) - Gahan wyciągnął ten utwór na wyżyny podczas swojej trasy. Dorzucił do niego tyle energii, że ludzie nie nadążali z machaniem łapami. Nie sądziłem, że można w ten kawałek tchnąć tak dużo nowego życia, ale Dejowowi się wtedy udało.
7.Personal Jesus (Live 2003, 2007 i 2011) - gdybym oceniał tylko wersję 2003, to Personal by wylądował koło Enjoya. Na szczęście sytuację ratują wykonania z 2007 i 2011 r. To z Johnem Frusciante jest naprawdę dobre (w przeciwieństwie do POT, ale o tym później), ale najlepsze jest zdecydowanie to z 2011 r. Czemu? Bo zawiera wszystko to co lubię w PJ, czyli zwięzłą aranżację (bez Pump Mixu), powolne gitarowe intro i ... Martina Gore xD Przyjmując, że DM to zasadniczo Gahan i Gore, to mamy tu najlepsze wykonanie Personala przez Depeche Mode... nie granego de facto przez Depeche Mode. Ale jak zwał, tak zwał, wersja jest zajebista.
6.Useless (Live 2003) - Usless na trasie Gahana to było coś, zresztą DM odkurzyli ten numer dopiero 14 lat później. Bardzo mi się podoba ta wersja. Nie było trudno ją przeadaptować na rockowy zespół, bo jest to jakby nie patrzeć, rockowy kawałek, ale też mogli coś zepsuć. Na szczęście wyszło ok.
5.Policy Of Truth (Live 2003 i 2007) - Policy zajebiście obronił się w półakustycznej aranżacji z Paper Monsters Tour i sam byłem w szoku, że to tak dobrze wyszło przy takiej aranżacji. Wersja z 2007 jest bardzo taka sobie. Uwielbiam Johna Frusciante, ale jego wkład tutaj sprowadza się w zasadzie do jego obecności na scenie. Facet ma pomysły, ale tutaj głównie jazgot. Solo jest ok, ale czy ten kawałek w sumie potrzebuje solówki na gitarze? Miło popatrzeć jak John cieszy się jak dziecko, bo gra ze swoim idolem, ale nadal ... BTW powyższe nagranie pochodzi z próby. Jest oficjalne, ale jakość dźwięku to prawdziwe gówno.
4.Condemnation (Live 2003 i 2015 z Soulsavers) - wersji z 2003 r. nie słyszałem bo Gahan zagrał to tylko jeden raz, opieram się zatem głównie na wersji granej z Soulsavers. O ile muzycznie jest super i widać, że w końcu ten numer grany jest z zespołem stworzonym dla takiego brzmienia, to całość niszczy... niestety sam Dave Gahan. On tego nie śpiewa. On to gdacze. Głównie z tego powodu taka niska pozycja.
3. A Question Of Time (Live 2003) - pamiętam jakie było poruszenie wśród depeszów kiedy się okazało, że Gahan to gra. To było po Exciter Tour kiedy tego kawałka nie było w secie. Dziś nam wszystkim już się rzygać chce od wykonań AQOT, ale wtedy czuć było jakiś niedosyt. Może dlatego, że na tamtym etapie, kawałek nigdy nie był wykonywany w Polsce. Wersja Gahana jest ok. Ma dużo energii, fajne gitary, ale prawdę mówiąc, jakiegoś wielkiego szału tu też nie ma.
2.Enjoy The Silence (Live 2003) - abstrahując od mojej niechęci do oryginału, wersja Gahana jest jakaś taka po prostu wieśniacka.
1.Just Can't Get Enough (Live 2003) - umówmy się, ten urywek praktycznie nie powinien się liczyć, ale jako że grono małe to uwzględniłem. Ale serio, to jest urywek i do tego akustyczne JCGE naprawdę nie urywa dupy.
To co, dawajcie Wasze typy