Większość utworów była grana na późniejszych trasach. Wyjątki to Rush, Get Right With Me i Mercy In You. Kilku z Was wspominało o Rush, ale czy ten kawałek serio się wlicza? Różnice między wersją 93, a 94, poza intrem, które leciało w całości z taśmy, są marginalne, a jeśli już to ze stratą dla tej z 1994. Jak będziecie chcieli, tak będzie.
Zaczynam od legendarnego I Feel You.
Devotional Tour 1993/1994
Pierwsze I Feel You. Długie intro zaczerpnięte z remiksu. To był flagowy numer Alana na bębny zarówno w 1993, jak i 94 roku. Murzynki robią robotę, zwłaszcza w tamtej konfiguracji, z tą trochę grubszą murzynką, która miała głęboki, niższy głos. Super to brzmi. Martin oczywiście na dwie gitary, jedną swoją, drugą z taśmy.
https://media.dmlive.wiki/stream/dm1993 ... 644/08.m4a
https://media.dmlive.wiki/stream/dm1994 ... 648/12.m4a
Singles Tour 1998
W zasadzie to wersja podobna do poprzedniej, ale dużą różnicę robi Christian (już trakcie samego intra, robiąc przeszkadzajki, które staną się charakterystycznym elementem tego kawałka na żywo). Alan pałował ile fabryka dała, bo tak umiał, Eigner podchodzi do sprawy bardziej technicznie. Nie mówię, że lepiej, ale po prostu inaczej. Zawsze będę powtarzał, że największym atutem Alana na garach był jego brak technicznego wyszkolenia i szczera, prosta nawalanka. Wracając do I Feel You z 98, w tej wersji (tym nagraniu) najbardziej słychać, że gitara z taśmy swoje, a Martina swoje. Nawet fajnie to brzmi.
https://media.dmlive.wiki/stream/dm1998 ... 644/09.m4a
Exciter Tour 2001
W intrze robi się coraz gęściej, pojawia się więcej dźwięków. Bardzo klimatycznie. W pozostałym zakresie nie ma wielu zmian. Największą jest chyba wokal Gahana, który zwłaszcza na tej trasie, w tym wymagającym kawałku, bywa momentami wiązanką wrzasków. Momentami pojawia się trochę więcej fajnych efektów, Fletcher coś tam odpala z syntezatora, będzie tego więcej na kolejnych trasach. Daję dwa nagrania, jedno z próby przed trasą i drugi z właściwej trasy. Oba doskonałej jakości.
https://media.dmlive.wiki/stream/dm2001 ... 644/03.m4a
https://media.dmlive.wiki/stream/dm2001 ... 644/14.m4a
Paper Monsters Tour 2003
Fajna, odświeżająca wersja, bo bardzo prosta. Prawie albumowa. Bardzo mi się to w tamtym czasie podobało. Chyba najbardziej charakterystyczne jest to, że Gahan śpiewał inaczej tytułową frazę. Czemu tak to robił? Bo mógł? Nie wiadomo. Największy plus tej wersji poza zwięzłą formą? Nic tu nie leci z taśmy.
https://www.youtube.com/watch?v=ZUA5Ddggi_k
Touring The Angel 2005/2006
Kilka zmian. Intro nadal bez zmian, chociaż ktoś (Fleczer?) gra takie rytmiczne figury na syntezatorze. W momencie kiedy wchodzi gitara i potem przez cały utwór, Peter gra w swoim saloonowym stylu na pianinie. Im dalej w utwór, tym bardziej jazzuje. Jest to pierwsza trasa bez murzynek, więc Martin wykorzystuje szansę aby zabłysnąć w chórkach. Ciśnie na maksa
Gahan tez nie umie usiedzieć cicho nawet na chwilę i bredzi w swoim stylu. Na tej trasie pojawiła się pierwszy raz gadka „here she comes”.
https://media.dmlive.wiki/stream/dm2006 ... 256/11.m4a
wersja z próby
https://www.youtube.com/watch?v=Y_H_CHtW9mI
Tour of the Universe 2009/2010
Pierwsza wyraźna zmiana, to rozpoczęcie utworu tak jak na płycie i konkretne skrócenie intra.
Może to kwestia nagrania, ale nie słychać też za bardzo tego Gordenowego pianinka. Pojawia się później, więc może to faktycznie takie wykonanie. Ogólnie mam wrażenie, że utwór trochę zubożał muzycznie, ale może to tylko wrażenie. Christian fajnie bawi się werblem w ostatniej zwrotce.
https://media.dmlive.wiki/stream/dm2009 ... 128/14.mp3
Gahan Solo 2011
Melki mnie otrzeźwił, że jest jeszcze jedna wersja. Rockowo na maksa.
https://www.youtube.com/watch?v=3Jlu3t9j5v0
Delta Machine Tour 2013/2014
Ależ ja kisnę z tej wersji. Zaraz wyjaśnię dlaczego. Intro zostało niby takie jak na poprzedniej trasie, ale trochę je wydłużyli dodając intro dla intra (lol). W trakcie kawałka dzieje się trochę fajnych rzeczy. Pod koniec robi się gęsty kocioł perkusyjny. Mocno kontrolowany chaos i pseudo solo Martina na końcu (wydaje się, że na sam koniec zagra Smoke On The Water, ale na szczęście nie). Najbardziej jednak rozbraja mnie Gahan, który w 2:23 i 5:08 wydaje z siebie dźwięki jak jakaś jeba.na baba jaga
https://media.dmlive.wiki/stream/dm2013 ... 256/14.m4a
Global Spirit Tour 2017/2018
Najprostsze i najkrótsze I Feel You wykonywane przez DM. Nikt z zespołu tego głośno nie powiedział, ale widać, że numer był w secie, bo to jeden z tych, co niby by się fani pobrażali gdyby zniknął i pociachali go jak się dało. Byle był. Ale w końcu chyba szlag ich trafił i IFY legendarnie wyleciało z głównego setu na amen (z wyjątkiem na Berlin). Słuchając tu Gahana ma się wrażenie, że facet zaraz padnie. Baba jaga znowu wraca, on sobie konkretnie nadwyręża tym głos. Muzycznie, poza słusznym skróceniem, nie dzieje się zbyt wiele ciekawego. Martin pod koniec znowu prawie wjeżdża w Smoke On The Water. Ten numer musi swoje odsiedzieć, niech to będzie choćby te pół trasy, ale niech to im da do myślenia. IFY może kiedyś wróci z klasą, jak Feniks (ala AQOT), ale jeśli w 2021 będą go dalej mordować tak samo, to Gahan w końcu odleci na miotle.
https://media.dmlive.wiki/stream/dm2017 ... c96/17.m4a
Kiedy zaczynałem słuchać wersji z 1993 r., to byłem jeszcze bardzo pozytywnie nastawiony, ale w okolicy wykonania z 2006 r. zacząłem tracić cierpliwość, a pod koniec miałem ochotę wywalić wszystkie płyty Depeche Mode za okno. Z I Feel You problem jest taki, że wersje live są długie, gęste i bardzo szybko zaczynają męczyć. Poszczególne wykonania, zwłaszcza między 1993, a 2006 rokiem dzielą tak marginalne różnice, że trzeba słuchać w dużym skupieniu, czasami po kilka razy. A większość dobija do 7 minut… To jest i tak bardzo wymęczony kawałek, a prześledzenie jego koncertowej historii daje odpowiedź dlaczego wszyscy już tak bardzo rzygamy I Feel You.
Mój wymęczony, jak sam utwór, ranking:
9 Exciter Tour
8 Devotional Tour
7 Singles Tour
6 Gahan Solo 2011
5 Paper Monster Tour
4 Delta Machine Tour
3 Touring The Angel
2 Tour of The Universe
1 Global Spirit Tour
Delta jest wysoko ze wszystkich niewłaściwych powodów, bo mnie bawi. Trochę mnie zaskakuje, że GST u mnie na końcu, bo cieszyłem się, że w końcu skrócili ten utwór, ale tutaj kontekst jest trochę inny.