Wybierz stronę (dyskusja/gra forumowa)
-
stripped
- Posty: 13847
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Wybierz stronę (dyskusja/gra forumowa)
Wczorajsza dyskusja o Waiting For The Night przyniosła mi jedną myśl - że słuchanie Violatora z cedeka to profanacja. Tu wybitnie najlepiej sprawdza się kaseta lub winyl z podzialem na strony A i B (w przypadku niektórych plyt nawet więcej) i pomyślałem że mało tego po WFTN odpalanie strony B to nawet nietakt heh. Że te strony są takimi kompletnymi dziełami same w sobie że można ich słuchać pojedynczo i osobno. Stąd pomysł na dyskusję i zabawę, trochę głosowanie - wybierz stronę płyty. Nie chce mi się lecieć z tym chronologicznie jakoś specjalnie bo robimy to przy każdym temacie prawie i brnięcie przez pierwsze albumy nie rajcuje mnie najmocniej więc kontynuując dyskusję zacznę od Violatora właśnie, którą stronę płyty wolicie?
Strona A
1. World In My Eyes
2. Sweetest Perfection
3. Personal Jesus
4. Halo
5. Waiting For The Night
Strona B
1. Enjoy The Silence
2. Policy Of Truth
3. Blue Dress
4. Clean
U mnie chyba minimalnie strona A za World In My Eyes, Personala i Waiting For The Night właśnie.
Strona A
1. World In My Eyes
2. Sweetest Perfection
3. Personal Jesus
4. Halo
5. Waiting For The Night
Strona B
1. Enjoy The Silence
2. Policy Of Truth
3. Blue Dress
4. Clean
U mnie chyba minimalnie strona A za World In My Eyes, Personala i Waiting For The Night właśnie.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
shodan
- Posty: 18357
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Obie strony genialne, ale wybieram A, bo mieszczą się na niej mój nr 1 i 2 w dyskografii DM, czyli Halo i WIME.
No i do tego WFTN będący też w okolicach top-10.
No i do tego WFTN będący też w okolicach top-10.
-
Hien
- Posty: 24710
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Miałem swego czasu zakładać taki temat pod, jak to ja, dyskusję, bo moim zdaniem jest to kwestia unikatowa. Najlepsze czasy z Violatorem spędziłem słuchając go z kasety, zresztą to się tyczy wszystkich albumów DM przed PTA. Strony rzeczywiście były jak albumy same w sobie, miały swój początek i koniec, a przerwa pomiędzy nimi nadawała wyjątkowej dramaturgii i klimatu. Dużo się swego czasu naczytałem wypowiedzi artystów gloryfikujących ciszę (np. Mark Hollis) i o ile za czasów szczenięcych, trudno mi to było poukładać sobie w głowie, to teraz zdecydowanie rozumiem o co im chodziło, a przynajmniej wyrobiłem sobie własne zdanie na ten temat. O ile dla niektórych, cisza to zmarnowany czas, w trakcie którego nie gra żadna muzyka, to dla mnie siedzenie w ciszy jest niemal jak słuchanie muzyki. I ta cisza między stronami nadaje niesamowitej mocy albumowi, i daje wyjątkowego kopa przez startem drugiej strony.
Miałem pisać, że to doświadczenie, które dla młodszych słuchaczy jest już kompletnie poza zasięgiem (zwłaszcza w erze streamingu), ale jednocześnie nadal bardzo dużo ludzi słucha winyli. A te winyle dają bardzo podobny efekt, bo nawet gramofon, który przekłada płyty automatycznie, potrzebuje na to trochę czasu. Brakuje mi szumu kasety, ale za to jest strzelanie igły.
Violator ma ten podział w idealnym momencie. Waiting For The Night to na tej płycie taki moment "shit got real". Robi się mrocznie, spokojnie, wręcz upiornie (dla niektórych smutno). Końcówka, gdzie mrok się rozpędza, wchodzi to arpeggio z syntezatora i wchodzą te chipmunkowe wokalizy Martina, robią zawsze wrażenie, nawet po setnym przesłuchaniu. I po takim ciosie w łeb pozostaje kompletna cisza, bo strona się kończy. To jest przypadkowy geniusz na poziomie ogólnego geniuszu całej tej płyty. Na CD, z miejsca wchodzi Enjoy i rujnuje cały ten klimat. Nie ma kiedy się zastanowić, otrząsnąć, tylko od razu wchodzi taneczny bit. Trochę jak wybudzenie z fajnego snu. Walczysz żeby jeszcze dośnić, ale nie możesz nic poradzić, bo coś cie obudziło.
Jeśli chodzi o wybór strony, to nie potrafię się zdecydować. Niby, patrząc sucho na same utwory, bardziej po drodze mi ze stroną B, ale Violator to po prostu kompletne dzieło w dwóch aktach. I ten antrakt w spektaklu naprawdę działa piorunująco.
Miałem pisać, że to doświadczenie, które dla młodszych słuchaczy jest już kompletnie poza zasięgiem (zwłaszcza w erze streamingu), ale jednocześnie nadal bardzo dużo ludzi słucha winyli. A te winyle dają bardzo podobny efekt, bo nawet gramofon, który przekłada płyty automatycznie, potrzebuje na to trochę czasu. Brakuje mi szumu kasety, ale za to jest strzelanie igły.
Violator ma ten podział w idealnym momencie. Waiting For The Night to na tej płycie taki moment "shit got real". Robi się mrocznie, spokojnie, wręcz upiornie (dla niektórych smutno). Końcówka, gdzie mrok się rozpędza, wchodzi to arpeggio z syntezatora i wchodzą te chipmunkowe wokalizy Martina, robią zawsze wrażenie, nawet po setnym przesłuchaniu. I po takim ciosie w łeb pozostaje kompletna cisza, bo strona się kończy. To jest przypadkowy geniusz na poziomie ogólnego geniuszu całej tej płyty. Na CD, z miejsca wchodzi Enjoy i rujnuje cały ten klimat. Nie ma kiedy się zastanowić, otrząsnąć, tylko od razu wchodzi taneczny bit. Trochę jak wybudzenie z fajnego snu. Walczysz żeby jeszcze dośnić, ale nie możesz nic poradzić, bo coś cie obudziło.
Jeśli chodzi o wybór strony, to nie potrafię się zdecydować. Niby, patrząc sucho na same utwory, bardziej po drodze mi ze stroną B, ale Violator to po prostu kompletne dzieło w dwóch aktach. I ten antrakt w spektaklu naprawdę działa piorunująco.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10366
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Przy podziale na strony odpowiednia selekcja numerów jest absolutnie najważniejsza. Stosunkowo niedużo czasu na nośniku, a jakąś koncepcję chce się zawrzeć, czy po prostu nawet jakąś uporządkowaną opowieść. W 20-25 minut takiej płyty nie da się streścić, szczególnie gdy ma mnóstwo tych przerywników, interlude'ów, zaplanowanej ciszy też jest wiele. Winyl i kaseta to jak czytanie danej muzyki, wymaga czasu, odpowiedniego podejścia słuchacza, skupienia. Generalnie nie kupuje się takich rzeczy dla puszczania w tle.
Z Violatora wybrałbym raczej stronę A, bo ma bardzo energetycznego openera i tam moment zawieszenia na końcu. Po wybrzmieniu Waitinga to takie upiorne, nerwowe, tajemnicze wrażenie z każdą sekundą się tylko wzmaga. Czegoś takiego bez zrobienia konkretnej przerwy na płycie lub zatrzymania słuchania ze streamingu nie da się zrobić, a winyl czy kaseta same przez się dodatkowo to wywołują.
Z Violatora wybrałbym raczej stronę A, bo ma bardzo energetycznego openera i tam moment zawieszenia na końcu. Po wybrzmieniu Waitinga to takie upiorne, nerwowe, tajemnicze wrażenie z każdą sekundą się tylko wzmaga. Czegoś takiego bez zrobienia konkretnej przerwy na płycie lub zatrzymania słuchania ze streamingu nie da się zrobić, a winyl czy kaseta same przez się dodatkowo to wywołują.
-
stripped
- Posty: 13847
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Melki, Czez?
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Malkolit
- Posty: 6500
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Ja zawsze słuchałem DM z płyt CD lub z neta, jak ich nie miałem, nie miałem do czynienia z czarnymi płytami czy kasetami w ich wypadku, trudno mi oceniać.
-
stripped
- Posty: 13847
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Ja też ani kasety ani winyla nie posiadałem nigdy, chodzi o takie hipotetyczne na sucho ocenienie.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24710
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Ja tam na sucho nie oceniałem, mam te płyty wryte w mózg w ten sposób.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Malkolit
- Posty: 6500
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Ja nie, dla mnie to byłoby bardzo sztuczne, dlatego się wstrzymuję.
-
Hien
- Posty: 24710
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Z ciekawości, obczaiłem sobie jak podzielone są albumy DM, które poznawałem już z cd (o ile nie z mp3). O ile Playing The Angel było jeszcze gdzieniegdzie wydane na kasecie, to przy późniejszych opierałem się głównie na winylach.
Ten pierwszy album ma podział między Macro, a I Want It All. Musze przyznać, że w głowie nawet mi to brzmi. Gorowo/Gahanowe wokalne outro fajnie kończy jedną stronę, a I Want It All fajnie otwiera drugą. Z drugiej strony, nie wiem, czy nie lepiej by było gdyby B otwierało coś z kopa, czyli Nothing's Impossible, ale wtedy szlag by trafił przejście między outrem I Want It All a NI, a tego robić nie można (chociaż będzie później taki przykład).
Co ciekawsze, winyle DM są wydawana zazwyczaj na dwóch LP, zatem na czterech stronach! I tak PTA ma przerwy między Suffer Well, a Sinnerem, między Macro a I Want It All i między Damaged People a Lilian. To już trochę za dużo.
SOTU ma przerwę między In Sympathy i Peace. Może to ogólna budowa tej płyty ma taką charakterystykę, ale szczerze mówiąc, nie ma tu jakiegoś dobrego miejsca na rozdzielenie. Cisza między IS, a Peace mi nie robi. Może to kwestia przyzwyczajenia.
Na winylu jest podział na 4 strony i najbardziej rozwala mnie podział stron między Perfect a Miles Away, które są przecież połączone. Kompletnie bez sensu.
Delta została wydana na winylu razem z bonusami, więc cholera wie jaki byłby podział zwykłego albumu.
Ze Spirit tez jest problem, bo o ile został wydany tradycyjnie na 2LP, to muzyka jest tylko na 3 stronach, zatem też nie jest podzielona tak jakby była na kasecie.
Z ciekawostek, mimo że poznawałem Music For The Masses z kasety, to i tak odbieram tę płytę jak z cd, bo moje wydanie ma właściwy album na strona A, na B są wszystkie bonusy z CD, czyli Agent Orange, Pleasure Little Treasure, itd. Dziwny zabieg, z którym się więcej w kontekście DM nie spotkałem.
Chyba pierwszym albumem DM, jaki kupiłem na cd, było Black Celebration, bo chciałem mieć But Not Tonight.
Ten pierwszy album ma podział między Macro, a I Want It All. Musze przyznać, że w głowie nawet mi to brzmi. Gorowo/Gahanowe wokalne outro fajnie kończy jedną stronę, a I Want It All fajnie otwiera drugą. Z drugiej strony, nie wiem, czy nie lepiej by było gdyby B otwierało coś z kopa, czyli Nothing's Impossible, ale wtedy szlag by trafił przejście między outrem I Want It All a NI, a tego robić nie można (chociaż będzie później taki przykład).
Co ciekawsze, winyle DM są wydawana zazwyczaj na dwóch LP, zatem na czterech stronach! I tak PTA ma przerwy między Suffer Well, a Sinnerem, między Macro a I Want It All i między Damaged People a Lilian. To już trochę za dużo.
SOTU ma przerwę między In Sympathy i Peace. Może to ogólna budowa tej płyty ma taką charakterystykę, ale szczerze mówiąc, nie ma tu jakiegoś dobrego miejsca na rozdzielenie. Cisza między IS, a Peace mi nie robi. Może to kwestia przyzwyczajenia.
Na winylu jest podział na 4 strony i najbardziej rozwala mnie podział stron między Perfect a Miles Away, które są przecież połączone. Kompletnie bez sensu.
Delta została wydana na winylu razem z bonusami, więc cholera wie jaki byłby podział zwykłego albumu.
Ze Spirit tez jest problem, bo o ile został wydany tradycyjnie na 2LP, to muzyka jest tylko na 3 stronach, zatem też nie jest podzielona tak jakby była na kasecie.
Z ciekawostek, mimo że poznawałem Music For The Masses z kasety, to i tak odbieram tę płytę jak z cd, bo moje wydanie ma właściwy album na strona A, na B są wszystkie bonusy z CD, czyli Agent Orange, Pleasure Little Treasure, itd. Dziwny zabieg, z którym się więcej w kontekście DM nie spotkałem.
Chyba pierwszym albumem DM, jaki kupiłem na cd, było Black Celebration, bo chciałem mieć But Not Tonight.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13847
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Jak Perfect jest połączone z Miles Away? 
Co do PTA to sam sie wczoraj zaskoczyłem bo odkryłem że strona D winylu to tylko Lilian i The Darkest Star i tu jedynie w tym kontekście winylowej płyty pasuje to jako tako (lepiej niż Lilian zaraz po Damaged People)
Co do PTA to sam sie wczoraj zaskoczyłem bo odkryłem że strona D winylu to tylko Lilian i The Darkest Star i tu jedynie w tym kontekście winylowej płyty pasuje to jako tako (lepiej niż Lilian zaraz po Damaged People)
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24710
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Perfect przechodzi w Miles Away na podobnej zasadzie jak O Want It All w Nothing's.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10366
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
PTAk na kasecie to jest jak zniekształcenie w Matrixie. Ale naprawdę, w Azji i na Bałkanach jeszcze tłoczono kasety, ciekawe czy są osoby, które pierwszy raz słuchały tych nagrań właśnie z kasety... to musiało być ciekawe wrażenie. Z pewnością i tak lepiej brzmiało niż z płyty
No i tam ten podział ma sens, zakończenie na Macro elegancko kończy tę bardziej gwałtowną, przebojową część, a I Want It All rozpoczyna już tę bardziej marzycielską, rozmarzoną, balladową połówkę.
Następne to już jest wyższa szkoła jazdy, w przypadku SOTU właściwie inny podział niż na część przed i po Spacewalkerze nie ma sensu, bo te numery są na tyle zrośnięte ze sobą, że w zasadzie jak byśmy tego arbitralnie nie podzielili inaczej, to będzie ten sam efekt. Żeby to jakoś spakować na jednym winylu przerwa musiałaby być po Peace, co jeszcze nie byłoby taką tragedią, bo stylistycznie w porównaniu z Come Back to dwa różne światy. Tyle, że potem znowu ten instrumental byłby dobry po czymś bardziej gwałtownym i intensywnym, a jak komuś CB nie podchodzi no to jest groch z kapustą...
Delta z bonusami na dwóch winylach podzielona jest bardzo w porządku, i My Little Universe i Should Be Higher i Long Time Lie - te wszystkie numery jakieś rozdziały płyty zaczynają. Tyle, że tu to już jest czysta hipoteza, winyle wyszły później niż wszystko inne i pokazują nam zupełnie inną Deltę niż tę w wersji podstawowej. Pytanie, czy ktoś rzeczywiście dzieli to inaczej poza właściwą trzynastkę i bonusy. Na siłę ściskając wszystko na jednym placku przerwa byłaby po Broken... no nie czuję tego, żeby The Child Inside był dobrym otwarciem drugiej strony, nie mówiąc już o tym, że ostatnie numery na każdej ze stron traciłyby z czasem na jakości.
Ze Spirytem na jednym winylu absolutnie nie byłoby problemu, ale poszli w wariant dedykowany dla snobów i wytłoczono mnóstwo płyt z pustą drugą stroną, dzieląc płytę na równe odcinki po cztery numery. A tutaj jak na koncercie, po Cover Me zrobić sobie przerwę i potem dobrze ruszać dalej. Przerwy po Scum i Poison Heart... jakość dobra, ale dla odbioru materiału jako całości efekt wręcz dramatyczny, totalnie zrywa tempo na strzępy.
No i tam ten podział ma sens, zakończenie na Macro elegancko kończy tę bardziej gwałtowną, przebojową część, a I Want It All rozpoczyna już tę bardziej marzycielską, rozmarzoną, balladową połówkę.
Następne to już jest wyższa szkoła jazdy, w przypadku SOTU właściwie inny podział niż na część przed i po Spacewalkerze nie ma sensu, bo te numery są na tyle zrośnięte ze sobą, że w zasadzie jak byśmy tego arbitralnie nie podzielili inaczej, to będzie ten sam efekt. Żeby to jakoś spakować na jednym winylu przerwa musiałaby być po Peace, co jeszcze nie byłoby taką tragedią, bo stylistycznie w porównaniu z Come Back to dwa różne światy. Tyle, że potem znowu ten instrumental byłby dobry po czymś bardziej gwałtownym i intensywnym, a jak komuś CB nie podchodzi no to jest groch z kapustą...
Delta z bonusami na dwóch winylach podzielona jest bardzo w porządku, i My Little Universe i Should Be Higher i Long Time Lie - te wszystkie numery jakieś rozdziały płyty zaczynają. Tyle, że tu to już jest czysta hipoteza, winyle wyszły później niż wszystko inne i pokazują nam zupełnie inną Deltę niż tę w wersji podstawowej. Pytanie, czy ktoś rzeczywiście dzieli to inaczej poza właściwą trzynastkę i bonusy. Na siłę ściskając wszystko na jednym placku przerwa byłaby po Broken... no nie czuję tego, żeby The Child Inside był dobrym otwarciem drugiej strony, nie mówiąc już o tym, że ostatnie numery na każdej ze stron traciłyby z czasem na jakości.
Ze Spirytem na jednym winylu absolutnie nie byłoby problemu, ale poszli w wariant dedykowany dla snobów i wytłoczono mnóstwo płyt z pustą drugą stroną, dzieląc płytę na równe odcinki po cztery numery. A tutaj jak na koncercie, po Cover Me zrobić sobie przerwę i potem dobrze ruszać dalej. Przerwy po Scum i Poison Heart... jakość dobra, ale dla odbioru materiału jako całości efekt wręcz dramatyczny, totalnie zrywa tempo na strzępy.
-
Hien
- Posty: 24710
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Ja nawet czuję to otwarcie strony przez The Child po natłoku dźwięków jaki kończy Broken, ale trudno mi to będzie sprawdzić w akcji, bo już mam Deltę zakodowaną w głowie jako ciągłość. Ewidentnie tych albumów nie układano pod tradycyjny winylowy podział.
Btw, śmiejesz się z tych kasetowych wydań PTA zza 7 gór, ale idę o zakład, że kolejny album DM będzie miał kasetową wersję. Od paru lat trwa revival kaset. Większość zespołów, które znam, ma w ofercie wersje kasetowe swoich albumów. Przyznam, że jestem w szoku, że ten boom na kasety faktycznie się dzieje, zwłaszcza, że o ile w przypadku winyli chodziło o jakość, a tu chodzi chyba tylko o zwykłą nostalgię za szumem kasety i formą samego nośnika. Ja uwielbiam kasety, ale przyznam, że trudno mi sobie wyobrazić regularne słuchanie muzyki na walkmanie i przewijanie kasety do utworu, na który akurat mam ochotę. Jestem oporowo sentymentalny, ale kilku giga muzy na telefonie nigdy bym już nie zamienił na wielki plecak wypchany kasetami, a tak się kiedyś jeździło na wakacje.
Btw, śmiejesz się z tych kasetowych wydań PTA zza 7 gór, ale idę o zakład, że kolejny album DM będzie miał kasetową wersję. Od paru lat trwa revival kaset. Większość zespołów, które znam, ma w ofercie wersje kasetowe swoich albumów. Przyznam, że jestem w szoku, że ten boom na kasety faktycznie się dzieje, zwłaszcza, że o ile w przypadku winyli chodziło o jakość, a tu chodzi chyba tylko o zwykłą nostalgię za szumem kasety i formą samego nośnika. Ja uwielbiam kasety, ale przyznam, że trudno mi sobie wyobrazić regularne słuchanie muzyki na walkmanie i przewijanie kasety do utworu, na który akurat mam ochotę. Jestem oporowo sentymentalny, ale kilku giga muzy na telefonie nigdy bym już nie zamienił na wielki plecak wypchany kasetami, a tak się kiedyś jeździło na wakacje.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10366
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
To takie śmianie się dobrotliwie, po prostu PTAk z całej dyskografii DM jako ostatni kojarzy mi się z nośnikiem innym niż płyta czy formaty cyfrowe. A jak widać po towarzystwie z Rumunii czy Malezji - to dało radę się podzielić w bardzo sensowny sposób i to wcale nie była już estetyczna zabawa, tylko jedna z pełnoprawnych metod promocji nowego albumu. Chętnie bym posłuchał, to dla mnie byłby kontakt jak z zupełnie inną muzyką wręcz.
Revival kaset to zjawisko, które kojarzę i znam, Pointless Geometry to jedna z ciekawych, niszowych wytwórni, która bawi się w MC. Ale czy DM na to pójdą... z jednej strony tak, bo są na takim etapie kariery, że to nie będzie żadna widoczna strata wypuścić specjalną serię wydania kasetowego nowej płyty. Z drugiej strony jakoś liczyłbym na to bardziej, gdyby to samo Mute było za to odpowiedzialne, ale czy w Columbii czują renesans tego zjawiska - tego nie jestem pewien.
Nie wiem, czy SOTU i Deltę chciałbym w takim wydaniu usłyszeć, ale PTAk i Spirit aż się o to proszą.
Revival kaset to zjawisko, które kojarzę i znam, Pointless Geometry to jedna z ciekawych, niszowych wytwórni, która bawi się w MC. Ale czy DM na to pójdą... z jednej strony tak, bo są na takim etapie kariery, że to nie będzie żadna widoczna strata wypuścić specjalną serię wydania kasetowego nowej płyty. Z drugiej strony jakoś liczyłbym na to bardziej, gdyby to samo Mute było za to odpowiedzialne, ale czy w Columbii czują renesans tego zjawiska - tego nie jestem pewien.
Nie wiem, czy SOTU i Deltę chciałbym w takim wydaniu usłyszeć, ale PTAk i Spirit aż się o to proszą.
-
shodan
- Posty: 18357
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Jestem w szoku, że wciąż produkuje się kasety.
-
Hien
- Posty: 24710
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Nie produkowano kaset przez półtorej dekady, a teraz się do tego wraca, póki co jako limitowany gadżet, ale jednak i to nie tylko zespoły Indie. Steven Wilson, będący obecnie w barwach mainstreamowej wytwórni, wydał ostatnie solo na kasecie i rozeszło się od razu. Ostatni no-man też zresztą wyszedł na kasecie. Mariusz Duda z Riverside wydał właśnie swoje dwie solówki TYLKO na kasecie. To jest, póki co, głównie gadżet kolekcjonerski, ale np. Sony zaczęło produkować nowe walkmany i ludzie to kupują. Za niemałe pieniądze. Wiem, że nostalgie bardzo łatwo się spienięża, ale kasety muszą być dla dzieciaków wychowanych na Spotify kompletną torturą. A jednak.
Ps sprawdziłem, nawet Coldplay wydali ostatni album na kasecie. To już nie jest tylko kaprys hipsterskich wytwórni, to się autentycznie dzieje na dużą skalę. DM mogą to wydać choćby jako właśnie gadżet w nakładzie 10000 egzemplarzy. Koszt produkcji tani, a kasa wleci.
Ps sprawdziłem, nawet Coldplay wydali ostatni album na kasecie. To już nie jest tylko kaprys hipsterskich wytwórni, to się autentycznie dzieje na dużą skalę. DM mogą to wydać choćby jako właśnie gadżet w nakładzie 10000 egzemplarzy. Koszt produkcji tani, a kasa wleci.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18357
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Ja mam wciąż swojego walkmana z lat szkolnych. W dodatku działającego. I sporo kaset. We wieży zaś mam segmment kasetowy.
Ale szczerze mówiąc nie używam już tego wszystkiego.
Ale szczerze mówiąc nie używam już tego wszystkiego.
-
Malkolit
- Posty: 6500
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
Też mam w wieży miejsce na kasety, ale dawno tej starej wieży nie włączałem (bo się boję, że mi zje kasetę/płytę, kiedyś już mi prawie zjadła Some Great Reward
). W dzieciństwie słuchałem bardzo dużo kaset, klasykę polskiej piosenki na nich poznawałem i nie tylko. Dawno to było. Wieża, póki jako-tako działa, zostanie.
-
shodan
- Posty: 18357
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Moja też działa bez zarzutu od 1998r.