Hien pisze: 22 lut 2022 15:52
Uuuu. Rozumiem, że to spoiler? No nic. Minimal nie jest dla każdego.
Widzę, że Hien dał się nabrać.

Ale bez obawy - nie będzie tak źle, bo lubię minimalizm. O ile nie jest to grający kalkulator.
John Carpenter/Alan Howarth - Escape From New York
Nie jestem pewien, ale chyba nie oglądałem tego filmu. Albo było to tak dawno, że nie pamiętam nawet, o czym on był. Kojarzę tylko, że grał tam Kurt Rusel. Samego reżysera dla odmiany kojarzę choćby ze wspaniałego filmu „Coś”. To głośne nazwisko w świecie filmu.
Hien pisze w swojej notce, że to muzyka bardzo minimalistyczna i tak rzeczywiście jest. Po pierwszym odsłuchu odczucia były takie sobie. Ani dobre, ani złe. Rzeczywiście wydawało mi się to nazbyt ascetyczne. Ale z każdym kolejnym odsłuchem coraz bardziej łapałem ten klimat. Hien pisał, że Carpenter wypracował swój własny styl. I tak rzeczywiście jest. Kojarzę strzępki soundtracku z filmu Coś i było to coś w podobnym stylu.
Escape From New York to zestaw bardzo fajnych utworów, które mają swój niepowtarzalny klimat. Proste to, a naprawdę fajne. I nawet jakbym nie wiedział, że to soundtrack z filmu, to pewnie napisałbym, że brzmi to jak soundtrack z jakiegoś fajnego filmu lub gry.
Bardzo podoba mi się Main Title, czyli motyw przewodni. Ale super klimatyczne jest też Police State/Romero and the President.
No i jest jeszcze dziwoląg Everyone's Coming to New York. Hien napisał, że to na albumie taki utwór z dupy. Może i tak, ale jest super. Wkręca się w mózg nieźle. Jak tylko tego posłucham, to potem łazi za mną do końca dnia. Chodzę i podśpiewuję jak nawiedzony.
Album mam już w swoich zasobach i pewnie nie raz do niego wrócę. Ba, pewnie nawet spróbuję innych soundtracków Carpentera.