Akurat ten numer (jak i "Zostawcie Tytanika") napisał im Ciechowski xD
Best of Forum
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Re:
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Ja się zabiorę za małe podsumowanie. Zaskakująco dobry odbiór, panowie! Myślałem, że prędzej i mocniej dostanie się za jakąś śmieszność krzyków czy jakąś nieprzekładalność klimatu, ale jak na razie wręcz przeciwnie do GASa jestem pozytywnie zdziwiony. Szczególnie milutkie słowa o przechodzeniu do plejek czy pobieraniu płyt, świetna sprawa. Uprzedzam jednocześnie, że maszyna losująca dopiero się rozpędza... 
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Strach się bać 
Ale dorzucę od siebie jeszcze że fajnie że Dragon nadmienił że to LP śpiewa jednak Borysewicz, wokal nie pasował mi na Panasa od poczatku ale się nie wglebiałem już bo numer mi się po prostu spodobał i reszta nie miała znaczenia.
Co do Aaliyah to odbiór w sumie ciepły z grubsza ale i nie wywołujący jakichś emocji, trochę jak i u mnie, doceniam, jaram się bo wszystko jest na miejscu i kiedy mam ochotę na r&b to sięgam w pierwszej kolejności ale bez głębszych refleksji w tym.
Ale dorzucę od siebie jeszcze że fajnie że Dragon nadmienił że to LP śpiewa jednak Borysewicz, wokal nie pasował mi na Panasa od poczatku ale się nie wglebiałem już bo numer mi się po prostu spodobał i reszta nie miała znaczenia.
Co do Aaliyah to odbiór w sumie ciepły z grubsza ale i nie wywołujący jakichś emocji, trochę jak i u mnie, doceniam, jaram się bo wszystko jest na miejscu i kiedy mam ochotę na r&b to sięgam w pierwszej kolejności ale bez głębszych refleksji w tym.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Mój dysk z tygodnia na tydzień pęcznieje od muzycznych dobroci od Was.
I na to liczyłem, choć nie spodziewałem się, że będzie aż tak dobrze. Hien za pomysł tych bestek powinien dostać jakąś nagrodę. Każdy tam wrzucał swoje propozycje od dawna w temacie "Czego teraz słuchasz" czy też "Forumowa lista przebojów", ale nie oszukujmy się, nie każdemu chciało się wszystkiego słuchać, sprawdzać. Ewentualnie tylko po łebkach. Często odkładało się przesłuchanie czegoś na później. A to później nigdy nie następowało. Tutaj dzięki niejako "przymusowi" słuchania dopiero odkrywa się tak wiele dobrych rzeczy.
Bardzo dobry odbiór utworu Alici Keys co mnie cieszy. No ale w jej wypadku można powiedzieć, że to było z mojej strony dosyć bezpieczne jednak zagranie, choć tej pani w mojej bestce zabraknąć oczywiście nie mogło. Dużo bardziej ryzykowali Hien czy Dragon, ale jak się okazało, ryzyko też się czasem opłaca.
Bardzo dobry odbiór utworu Alici Keys co mnie cieszy. No ale w jej wypadku można powiedzieć, że to było z mojej strony dosyć bezpieczne jednak zagranie, choć tej pani w mojej bestce zabraknąć oczywiście nie mogło. Dużo bardziej ryzykowali Hien czy Dragon, ale jak się okazało, ryzyko też się czasem opłaca.
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Ok, przyznaję, że nie wiedziałem tego xDHien pisze:04 kwie 2022 10:04Akurat ten numer (jak i "Zostawcie Tytanika") napisał im Ciechowski xD
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Bo nie czytasz opisów, które wrzucamy (Mentos pisał o Chiechowskim), a sam oczekujesz, że będziemy czytać te ściany o tym jak to się widziałeś z Grzesiem w Warszawie i czekałeś na niego 4h.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Szach mat. Słaby ruch kolego Dejw, mamy Cię.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
Musiało mi to umknąć, poważnie, czytam te opisy po kilka razy :O
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Kto miał się wypowiedzieć, ten się miał. Zapraszam na następną stację.
Donguralesko - Mercedes Benz
Tak dalekiej wycieczki jeszcze nie było. Za sprawą tego numeru wracam myślami do dobrych czasów dzieciństwa. Podwórka Białego Kamienia, bliskie relacje z rówieśnikami trwające jeszcze długie lata (niektóre do dziś), wielogodzinne schadzki, wyjścia jak najszybciej i powroty późnym wieczorem. Ganianki wokół bloku, granie w piłkę, sopelki, wołania w stronę balkonu, żeby babcia lub ktokolwiek obecny z rodziny zrzucił albo wodę albo drobne na jakieś przekąski. W temacie muzycznym i growym z jednej strony ujawniał się wpływ starszego brata, z drugiej chłonąłem jak gąbka to, co przez Bluetooth trafiało na mój telefon od moich znajomych. Zostawała jeszcze furtka dla własnych poszukiwań albo zasłyszanych w radiu kawałków, pewnie i moje propozycje wiele razy trafiały w gusta innych te 11-12 lat temu. Dziś to dla mnie surrealizm, ale była sytuacja, w której kolega młody piłkarz podesłał mi kibicowski hymn Górnika Wałbrzych i był on dla mnie jak najbardziej okej.
Hip-hop pokroju Firmy, Ryszarda, lokalnych raperów czy Gurala chyba dodawał nam jakiejś sztucznej dojrzałości. Były przekleństwa, ale też często prosty przekaz, proste melodie, nic zobowiązującego. Trudno było o takiej muzyce opowiadać rodzicom; pamiętam zresztą sytuację, kiedy ktoś starszy w tamtym czasie zajrzał mi w telefon i kazał usunąć te wszystkie raperskie kawałki xD Grzecznie posłuchałem mamy, ale po paru dniach znowu kolekcja zaczęła nabierać kształtów. Powrót do latach do wielu z wtedy słuchanych często artystów bywał brutalny. Jedni stawali się memami, drudzy karykaturami, trzeci znikali z mojego kręgu zainteresowań na stałe, ale były pojedyncze utwory, które przez te wszystkie lata zawsze gdzieś wybrzmiewały z tyłu głowy.
Mój starszy brat odpowiada nie tylko za moje uwielbienie dla techno, dzięki niemu od dawna znam wiele klasycznych wałków hip-hopowych, Donguralesko też się tam przewinął w paru utworach. To właśnie te dobre fragmenty El polako czy Inwazji porywaczy ciał do dziś mają swoje miejsce w moim serduszku, podobnie jak spora część Na legalu?. Na tronie zasiada tutaj Mercedes Benz, dla mnie coś w rodzaju legendy, najlepszego możliwego punktu wspólnego dla tu i teraz oraz tamtych lat. Tutaj jest ta lekkość, mocarny basik, do tego specyficzny orientalny fletopodobny sampling, które buduje doskonały klimat chillu i swobody. Tekst wryty w głowę, który po latach dalej mogę odtworzyć bez większego problemu. Nie znam żadnej innej produkcji Kady, ale tutaj wszystko ze sobą gra, jak trzeba. Guralowe braggadocio w niepowtarzalnym stylu, które starzeje się jak dobre wino. Była jeszcze Dziadzia, Zachodni wiatr wieje, Synku jestem w budynku, Łyk ginu lodu i cin cinu, ale od tego numeru to zaczęło mieć jakieś większe znaczenie, które wspominam z dużym sentymentem i po prostu radochą.
https://www.youtube.com/watch?v=hy4fCPFSBns
Donguralesko - Mercedes Benz
Tak dalekiej wycieczki jeszcze nie było. Za sprawą tego numeru wracam myślami do dobrych czasów dzieciństwa. Podwórka Białego Kamienia, bliskie relacje z rówieśnikami trwające jeszcze długie lata (niektóre do dziś), wielogodzinne schadzki, wyjścia jak najszybciej i powroty późnym wieczorem. Ganianki wokół bloku, granie w piłkę, sopelki, wołania w stronę balkonu, żeby babcia lub ktokolwiek obecny z rodziny zrzucił albo wodę albo drobne na jakieś przekąski. W temacie muzycznym i growym z jednej strony ujawniał się wpływ starszego brata, z drugiej chłonąłem jak gąbka to, co przez Bluetooth trafiało na mój telefon od moich znajomych. Zostawała jeszcze furtka dla własnych poszukiwań albo zasłyszanych w radiu kawałków, pewnie i moje propozycje wiele razy trafiały w gusta innych te 11-12 lat temu. Dziś to dla mnie surrealizm, ale była sytuacja, w której kolega młody piłkarz podesłał mi kibicowski hymn Górnika Wałbrzych i był on dla mnie jak najbardziej okej.
Hip-hop pokroju Firmy, Ryszarda, lokalnych raperów czy Gurala chyba dodawał nam jakiejś sztucznej dojrzałości. Były przekleństwa, ale też często prosty przekaz, proste melodie, nic zobowiązującego. Trudno było o takiej muzyce opowiadać rodzicom; pamiętam zresztą sytuację, kiedy ktoś starszy w tamtym czasie zajrzał mi w telefon i kazał usunąć te wszystkie raperskie kawałki xD Grzecznie posłuchałem mamy, ale po paru dniach znowu kolekcja zaczęła nabierać kształtów. Powrót do latach do wielu z wtedy słuchanych często artystów bywał brutalny. Jedni stawali się memami, drudzy karykaturami, trzeci znikali z mojego kręgu zainteresowań na stałe, ale były pojedyncze utwory, które przez te wszystkie lata zawsze gdzieś wybrzmiewały z tyłu głowy.
Mój starszy brat odpowiada nie tylko za moje uwielbienie dla techno, dzięki niemu od dawna znam wiele klasycznych wałków hip-hopowych, Donguralesko też się tam przewinął w paru utworach. To właśnie te dobre fragmenty El polako czy Inwazji porywaczy ciał do dziś mają swoje miejsce w moim serduszku, podobnie jak spora część Na legalu?. Na tronie zasiada tutaj Mercedes Benz, dla mnie coś w rodzaju legendy, najlepszego możliwego punktu wspólnego dla tu i teraz oraz tamtych lat. Tutaj jest ta lekkość, mocarny basik, do tego specyficzny orientalny fletopodobny sampling, które buduje doskonały klimat chillu i swobody. Tekst wryty w głowę, który po latach dalej mogę odtworzyć bez większego problemu. Nie znam żadnej innej produkcji Kady, ale tutaj wszystko ze sobą gra, jak trzeba. Guralowe braggadocio w niepowtarzalnym stylu, które starzeje się jak dobre wino. Była jeszcze Dziadzia, Zachodni wiatr wieje, Synku jestem w budynku, Łyk ginu lodu i cin cinu, ale od tego numeru to zaczęło mieć jakieś większe znaczenie, które wspominam z dużym sentymentem i po prostu radochą.
https://www.youtube.com/watch?v=hy4fCPFSBns
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
W sumie Mentos niczego nie podsumował, Melki też xD A byłem ciekawy.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Wciąż mogą to zrobić.
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Mogą, ale lubię kiedy panuje w tym temacie jakiś cień porządku i zawsze warto zostawić temat do wieczora żeby każdy mógł się odnieść.
Inna sprawa, że Mentos i Melki za bycie hamulcowymi zostali przez Dragona przepisowo ukarani i to też jest jakiś plus xD
Inna sprawa, że Mentos i Melki za bycie hamulcowymi zostali przez Dragona przepisowo ukarani i to też jest jakiś plus xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Uprzedzam zamrożenie tematu na 2-3 dni, żeby nikt nie przypominał po raz kolejny, że ktoś może coś jeszcze napisać xD
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Zabawnie. Wrzucę coś wieczorem chyba ale już teraz powiem Ci Dragon - na Twój numer na pewno odpowiem ale czy już w przyszłej kolejce to się okaże, zobaczymy co w tej jeszcze padnie 
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
No cóż, generalnie spodziewałem się ŚREDNIEGO feedbacku, bo próbując patrzeć szkiełkiem i okiem - to w sumie jest tylko demo, ale ja tam generalnie lubię wyciągnąć perłę z lamusa i nie potrzebuję dotyku geniusza czy tam Wildera, by coś mi się mogło spodobać. Tbh czasem się zastanawiam, czy w niektórych przypadkach lubię coś nie pomimo, a dzięki takiemu brzmieniu, ale w tym konkretnym przypadku to już tego nie zweryfikujemy.
Fajnie, że mój utwór "kupili" hien i nigger z Bełchatowa, bo na nich liczyłem i oni się znają. Równie fajnie, że nie spodobał się devotionalowi, bo on się nie zna :PPP
Fajnie, że mój utwór "kupili" hien i nigger z Bełchatowa, bo na nich liczyłem i oni się znają. Równie fajnie, że nie spodobał się devotionalowi, bo on się nie zna :PPP
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Mnie jara często słaba jakość, bo to tworzy konkretną atmosferę. Z tego samego powodu, mam cały dysk ripów z VHSów. Chwiejny obraz, 4:3 aspect radio, falujący dźwięk i Knapik dudniący jak z kibla. Tak trzeba oglądać filmy. Z muzyką bywa podobnie.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
A miałem podsumować? Ok, dobra: z początku myślałem, że ta kolejka to będzie katastrofa, ale z każdym kolejnym odsłuchem było coraz lepiej.
Przy sprzyjających okolicznościach takiej Alicii Keys mogę słuchać na okrągło, Diagnose musi mi się uleżeć, tak samo Halou, która wymaga dodatkowo specjalnych okoliczności (nie zawsze fajnie się słucha tak delikatnej muzyki, trzeba się jednak odciąć przynajmniej częściowo od bodźców z zewnątrz).
Przeboje R'n'B to takie przeboje, do których zawsze było mi dość daleko, nie moja estetyka. Ale One In A Million szybko chwyciło, jest ciekawie, pewnie dostanie wkrótce kolejną szansę. Generalnie im dalej, tym lepiej.
A rockmani raczej nie bardzo, Lady Pank nigdy nie lubiłem, w ogóle nie lubię większości polskich zespołów rockowych tamtego okresu, Cave budzi raczej mieszane uczucia, nie wiem, które zwycięży. Tyle, dziś stream, po streamie pewnie odezwę się w innych tematach
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Grinderman - No Pussy Blues
(2007)
https://youtu.be/Nxqlb1--uKc
Na wstępie zaznaczę że normalnie nie umieściłbym tego kawałka w moim top100 ale bynajmniej nie dlatego żeby był zły bo jest naprawdę z gatunku tych the best dla mnie ale dlatego, że nie leży mocno w strefie interesujących mnie nurtów i nie sięgam po taką muzę na codzień, niemniej po wrzutce deva bardzo chciałem na nią odpowiedzieć.
O tym zespole po raz pierwszy usłyszałem dzięki... Depeche Mode xd wszystko za sprawą średnio lubianego na naszym forum singla Should Be Higher na którym wydawnictwie to znalazł się również remiks tego numeru w wykonaniu Jima Sclavunosa z Grinderman. Remiks mocno mi się podobał wtedy (muszę odświeżyć swoją drogą), potem szukałem czegoś od samego Grinderman, trafiłem na ten numer i na nim poprzestałem co śmieszniejsze. Jakież było moje zdziwienie kiedy okazało się że koleś który tu śpiewa to nikt inny a właśnie TEN NICK CAVE a reszta zespołu to część członków The Bad Seeds. I tu dochodzimy do sedna bo pisałem przy okazji wrzuconego przez deva numeru że tamtemu Kejwowi czegoś brak - mianowicie brak mu tych epickich wąsów które najwyraźniej dodają mu cojones bo ten numer jest naprawdę zajebisty.
Jeśli chodzi o tematykę to ja zawsze ceniłem sobie utwory o przyziemnych życiowych sprawach a sytuacja opisana w utworze jest prosta jak budowa cepa, ot opisuje te chwile kiedy człowiek chętnie by pociupciał, staje na głowie dla jakiejś dupy a ona zwyczajnie na to że "cimcirimci dałabym Ci ale nie mam chynci" xD Podrzucam link do występu z telewizyjnego show z trzech powodów - po pierwsze tak poznałem ten numer, po drugie muzycznie nie traci a może i zyskuje graniem live jak to rockowa muzyka i po trzecie WĄSY Pana Kejwa, jego stylówka i ekspresja jaką wykazuje w tym numerze jest dla mnie istotna, dlatego prosiłbym żebyście choć raz usłyszeli/obejrzeli go w tej wersji. Podoba mi się to jak cały zespół ogólnie kipi energią i wygląda jakby nieustannie powstrzymywał się przed ostrym rock 'n' rollowym napier*alaniem i na wybuchy energii pozwalają sobie tylko po zwrotkach. Podoba mi się ogólnie stylówa Kejwa która w połączeniu z tym tekstem sprawia że robi on wrażenie podstarzałego zwyrola a może i seryjnego gwałciciela xd Co ciekawe ponoć autor spytany w wywiadzie czy utwór ten ma jakieś głębsze znaczenie podobno odpowiedział że nie, jest on właśnie o tym że nie był w stanie zbytnio wyrwać żadnej dupy odkąd zapuścił te wąsy xDDDD
Także no, numer ten niech będzie taką moją zabawną wariacją historyjki jak to dev wyrywał Drendę, jakby co to Nick łączy się w bólu a kto Kejwem wojuje niech od Kejwa zginie (choć nie będę wcale zaskoczony jak ten roast się zemści na mnie, numer zostanie zbesztany, szambo wybije mi w twarz itd. ale je*bać to, YOLO, skoro można jakiś zabawny twist dorzucić do zabawy to ja zawsze chętnie).
(2007)
https://youtu.be/Nxqlb1--uKc
Na wstępie zaznaczę że normalnie nie umieściłbym tego kawałka w moim top100 ale bynajmniej nie dlatego żeby był zły bo jest naprawdę z gatunku tych the best dla mnie ale dlatego, że nie leży mocno w strefie interesujących mnie nurtów i nie sięgam po taką muzę na codzień, niemniej po wrzutce deva bardzo chciałem na nią odpowiedzieć.
O tym zespole po raz pierwszy usłyszałem dzięki... Depeche Mode xd wszystko za sprawą średnio lubianego na naszym forum singla Should Be Higher na którym wydawnictwie to znalazł się również remiks tego numeru w wykonaniu Jima Sclavunosa z Grinderman. Remiks mocno mi się podobał wtedy (muszę odświeżyć swoją drogą), potem szukałem czegoś od samego Grinderman, trafiłem na ten numer i na nim poprzestałem co śmieszniejsze. Jakież było moje zdziwienie kiedy okazało się że koleś który tu śpiewa to nikt inny a właśnie TEN NICK CAVE a reszta zespołu to część członków The Bad Seeds. I tu dochodzimy do sedna bo pisałem przy okazji wrzuconego przez deva numeru że tamtemu Kejwowi czegoś brak - mianowicie brak mu tych epickich wąsów które najwyraźniej dodają mu cojones bo ten numer jest naprawdę zajebisty.
Jeśli chodzi o tematykę to ja zawsze ceniłem sobie utwory o przyziemnych życiowych sprawach a sytuacja opisana w utworze jest prosta jak budowa cepa, ot opisuje te chwile kiedy człowiek chętnie by pociupciał, staje na głowie dla jakiejś dupy a ona zwyczajnie na to że "cimcirimci dałabym Ci ale nie mam chynci" xD Podrzucam link do występu z telewizyjnego show z trzech powodów - po pierwsze tak poznałem ten numer, po drugie muzycznie nie traci a może i zyskuje graniem live jak to rockowa muzyka i po trzecie WĄSY Pana Kejwa, jego stylówka i ekspresja jaką wykazuje w tym numerze jest dla mnie istotna, dlatego prosiłbym żebyście choć raz usłyszeli/obejrzeli go w tej wersji. Podoba mi się to jak cały zespół ogólnie kipi energią i wygląda jakby nieustannie powstrzymywał się przed ostrym rock 'n' rollowym napier*alaniem i na wybuchy energii pozwalają sobie tylko po zwrotkach. Podoba mi się ogólnie stylówa Kejwa która w połączeniu z tym tekstem sprawia że robi on wrażenie podstarzałego zwyrola a może i seryjnego gwałciciela xd Co ciekawe ponoć autor spytany w wywiadzie czy utwór ten ma jakieś głębsze znaczenie podobno odpowiedział że nie, jest on właśnie o tym że nie był w stanie zbytnio wyrwać żadnej dupy odkąd zapuścił te wąsy xDDDD
Także no, numer ten niech będzie taką moją zabawną wariacją historyjki jak to dev wyrywał Drendę, jakby co to Nick łączy się w bólu a kto Kejwem wojuje niech od Kejwa zginie (choć nie będę wcale zaskoczony jak ten roast się zemści na mnie, numer zostanie zbesztany, szambo wybije mi w twarz itd. ale je*bać to, YOLO, skoro można jakiś zabawny twist dorzucić do zabawy to ja zawsze chętnie).
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Ten jak poleciał w kulki ze wzmianką o Depeche Mode xDDD
Nie będę gorszy
Porcupine Tree - Trains
https://www.youtube.com/watch?v=cjK5BATARUo
Cóż, MUSIAŁem to wrzucić - Porcupine Tree to był swego czasu dla mnie dość ważny (chociaż nigdy ulubiony) zespół, oraz jeden z pierwszych poznanych dzięki temu forum. Było to bodaj latem 2010 roku, zacząłem od płyty Up the Downstair. Dlaczego akurat od tej? Nie pamiętam, ale znając ówczesnego siebie pewnie była pierwsza w wynikach wyszukawania na darkwarez po wpisaniu hasła Porcupine Tree. xD
Ja wiem, że ten zespół miał wiele płyt na koncie i są tu (dobra, w sumie teraz to już tylko jest) osoby, które znają każde chrząknięcie z bootlega z koncertu w Koszalinie 1994, które stwierdzą że łolaboga jak mogę się jarać jakąś Ciuchcią, skoro Wilson nagrał tyle fajnych dżingli dla telewizji w latach 80.... Dobra, szydera na bok. To jedna z cholernie ważnych prywatnie dla mnie piosenek i tyle. Pisałem tu zapewne wiele razy o tym, jak ciulaste było moje życie pod koniec szkoły średniej, więc tylko napiszę m. in. tej piosenki na odtwarzaczu PENTAGRAM MP3 z jakimiś dziadowskimi słuchawkami (trochę czuję się jak ludzie, którzy w ówczesnym internecie pisali o tym, że za ich czasów to się sluchało muzy na kasetach, a nie jakichś empetrójkach xd) było jedną z nielicznych przyjemności, które pomagały mi oderwać się od chujozy ówczesności.
Lubię te śmieszne chórki, lubię to patatajanie, bierze mnie ten cholernie chwytliwy refren. Generalnie zawsze byłem prostym człowiekiem, więc nic dziwnego, że ten prosty patent cicho-głośno-cicho-głośno też mnie porwał xD I też włącza mi się syndrom nieokreślonego sentymentu do czegoś, czego nie miałem prawa pamiętać tj. do letnich wycieczek pociągami siusiak wie gdzie. Nie mogłem, bo wychowywałem się w miejscowości, w której do najbliższej stacji kolejowej było albo 25 km pod warunkiem odjazdu z zatęchłej dziury albo 40 km w przypadku dojazdu do Krakowa. A że praktycznie każdy tutaj żyje na tym świecie dłużej niż ja, to myślę, że nie muszę pisać o tym, jak tragiczny i fatalny był stan polskich kolei przed epoką Pendolino.
Podoba mi się to, że w sumie piszę o wszystkim tylko nie o piosence, ale chyba faktycznie temat stanu PKP to trochę za dużo xD A z racji tego, że w sumie nie mam nic do dodania na temat to bierzcie i słuchajcie tego ci którzy znacie i ci którzy nie znacie, o ile tu jeszcze tacy są.
Nie będę gorszy
Porcupine Tree - Trains
https://www.youtube.com/watch?v=cjK5BATARUo
Cóż, MUSIAŁem to wrzucić - Porcupine Tree to był swego czasu dla mnie dość ważny (chociaż nigdy ulubiony) zespół, oraz jeden z pierwszych poznanych dzięki temu forum. Było to bodaj latem 2010 roku, zacząłem od płyty Up the Downstair. Dlaczego akurat od tej? Nie pamiętam, ale znając ówczesnego siebie pewnie była pierwsza w wynikach wyszukawania na darkwarez po wpisaniu hasła Porcupine Tree. xD
Ja wiem, że ten zespół miał wiele płyt na koncie i są tu (dobra, w sumie teraz to już tylko jest) osoby, które znają każde chrząknięcie z bootlega z koncertu w Koszalinie 1994, które stwierdzą że łolaboga jak mogę się jarać jakąś Ciuchcią, skoro Wilson nagrał tyle fajnych dżingli dla telewizji w latach 80.... Dobra, szydera na bok. To jedna z cholernie ważnych prywatnie dla mnie piosenek i tyle. Pisałem tu zapewne wiele razy o tym, jak ciulaste było moje życie pod koniec szkoły średniej, więc tylko napiszę m. in. tej piosenki na odtwarzaczu PENTAGRAM MP3 z jakimiś dziadowskimi słuchawkami (trochę czuję się jak ludzie, którzy w ówczesnym internecie pisali o tym, że za ich czasów to się sluchało muzy na kasetach, a nie jakichś empetrójkach xd) było jedną z nielicznych przyjemności, które pomagały mi oderwać się od chujozy ówczesności.
Lubię te śmieszne chórki, lubię to patatajanie, bierze mnie ten cholernie chwytliwy refren. Generalnie zawsze byłem prostym człowiekiem, więc nic dziwnego, że ten prosty patent cicho-głośno-cicho-głośno też mnie porwał xD I też włącza mi się syndrom nieokreślonego sentymentu do czegoś, czego nie miałem prawa pamiętać tj. do letnich wycieczek pociągami siusiak wie gdzie. Nie mogłem, bo wychowywałem się w miejscowości, w której do najbliższej stacji kolejowej było albo 25 km pod warunkiem odjazdu z zatęchłej dziury albo 40 km w przypadku dojazdu do Krakowa. A że praktycznie każdy tutaj żyje na tym świecie dłużej niż ja, to myślę, że nie muszę pisać o tym, jak tragiczny i fatalny był stan polskich kolei przed epoką Pendolino.
Podoba mi się to, że w sumie piszę o wszystkim tylko nie o piosence, ale chyba faktycznie temat stanu PKP to trochę za dużo xD A z racji tego, że w sumie nie mam nic do dodania na temat to bierzcie i słuchajcie tego ci którzy znacie i ci którzy nie znacie, o ile tu jeszcze tacy są.
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Doves – Sea Song
Pierwszy raz trafiłem na Doves parę lat temu kiedy znajoma fanka PT podrzuciła mi „Sea Song”, jako że Steven Wilson dokonał dosyć bezczelnego plagiatu w kawałku „Drown With Me” (który to kawałek bardzo lubię i w sumie śmiesznie to koreluje z wrzutką Mentosa, bo to z tego samego okresu co Trainz). Po usłyszeniu takiego utworu, nie mogłem oprzeć się sprawdzeniu całego albumu „Lost Souls” i tak stałem się fanem Doves. Do „Sea Song” wracałem regularnie, ale zwłaszcza zapadł mi w pamięć w dosyć trudnym okresie w 2020 r., podczas pierwszych miesięcy pandemii (przy czym covid był chyba najmniejszym problemem wtedy). Spędziłem wtedy kilka miesięcy z dala od Łodzi, w pewnym momencie zresztą przemieszczanie się nie było możliwe, a nawet legalne, a ja martwiłem się o rodziców. Teraz odnosi się wrażenie, że wszyscy wtedy przesadzali, ale szczepionki nie było, nikt nie wiedział do końca czym jest covid, a ludzie umierali na prawo i lewo. Do tego dochodziły jeszcze inne stresujące sprawy. Lubiłem sobie włączać do snu muzykę na uspokojenie i często padało właśnie na Doves. Leciały wtedy, między innymi, „Rise” (potem znajomy mi wyjawił, że to ulubiony kawałek Dejnarowicza, a naprawdę wolałbym tego nie wiedzieć) i „Sea Song”. Jak teraz wspominam tamten czas, to gra mi w głowie właśnie ten utwór, bo ma w sobie jakiś taki niepretensjonalny dramatyzm i, mimo wszystko, budzi pozytywne emocje. Wszystko tu płynie, jak to morze, miarowo i grubą falą. To jest wyjątkowo intensywny kawałek, ale jednocześnie wydaje się być bardzo spokojny, na swój sposób balladowy. Nie wiem, muzyka Doves to nie jest prosta sprawa do opisania, a jednak ona sama jest bardzo prosta. A jak się potrafi w prosty sposób przekazać skomplikowane emocje, to już można sobie rościć prawo do zasiadania w najwyższej lidze. To jest kolejny utwór, który muzyką jest tylko formalnie, a w rzeczywistości niematerialnym nośnikiem potężnych feelsów. Piękna piosenka i tyle.
https://www.youtube.com/watch?v=9HwBhIImG30
Pierwszy raz trafiłem na Doves parę lat temu kiedy znajoma fanka PT podrzuciła mi „Sea Song”, jako że Steven Wilson dokonał dosyć bezczelnego plagiatu w kawałku „Drown With Me” (który to kawałek bardzo lubię i w sumie śmiesznie to koreluje z wrzutką Mentosa, bo to z tego samego okresu co Trainz). Po usłyszeniu takiego utworu, nie mogłem oprzeć się sprawdzeniu całego albumu „Lost Souls” i tak stałem się fanem Doves. Do „Sea Song” wracałem regularnie, ale zwłaszcza zapadł mi w pamięć w dosyć trudnym okresie w 2020 r., podczas pierwszych miesięcy pandemii (przy czym covid był chyba najmniejszym problemem wtedy). Spędziłem wtedy kilka miesięcy z dala od Łodzi, w pewnym momencie zresztą przemieszczanie się nie było możliwe, a nawet legalne, a ja martwiłem się o rodziców. Teraz odnosi się wrażenie, że wszyscy wtedy przesadzali, ale szczepionki nie było, nikt nie wiedział do końca czym jest covid, a ludzie umierali na prawo i lewo. Do tego dochodziły jeszcze inne stresujące sprawy. Lubiłem sobie włączać do snu muzykę na uspokojenie i często padało właśnie na Doves. Leciały wtedy, między innymi, „Rise” (potem znajomy mi wyjawił, że to ulubiony kawałek Dejnarowicza, a naprawdę wolałbym tego nie wiedzieć) i „Sea Song”. Jak teraz wspominam tamten czas, to gra mi w głowie właśnie ten utwór, bo ma w sobie jakiś taki niepretensjonalny dramatyzm i, mimo wszystko, budzi pozytywne emocje. Wszystko tu płynie, jak to morze, miarowo i grubą falą. To jest wyjątkowo intensywny kawałek, ale jednocześnie wydaje się być bardzo spokojny, na swój sposób balladowy. Nie wiem, muzyka Doves to nie jest prosta sprawa do opisania, a jednak ona sama jest bardzo prosta. A jak się potrafi w prosty sposób przekazać skomplikowane emocje, to już można sobie rościć prawo do zasiadania w najwyższej lidze. To jest kolejny utwór, który muzyką jest tylko formalnie, a w rzeczywistości niematerialnym nośnikiem potężnych feelsów. Piękna piosenka i tyle.
https://www.youtube.com/watch?v=9HwBhIImG30
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn