Best of Forum

Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 05 kwie 2022 08:39

12. INXS - Don't Change (rok wydania 1982, rok pierwszego odsłuchu 2007)

https://www.youtube.com/watch?v=sLm3Khusq_8

Znów wracam do jednego z najważniejszych dla mnie muzycznie czasów - roku 2007, który w całej swojej rozciągłości był dla mnie kontynuacją Wielkiego Odkrywania(TM) z roku 2005. Najpierw Roxy Music, potem Talk Talk, potem Yazoo, Recoil i The Cars, potem więcej The Cure, Kraftwerk, wspomniany wcześniej Nick Cave, potem Eno, dużo Eno, nowa płyta Client, jeszcze więcej Eno, rzucony przez Murzyna wyżej Grinderman, NIN, Eno po raz 100, w końcu Wall of Voodoo, więcej The Cure i INXS właśnie, do którego przyszedłem pod wpływem, a jakże, Vice City xD tak się złożyło, że latem 2007 kupiłem pierwszy raz oryginalną wersję gry, bo akurat wypuściła ją (wraz z trójką) Cenega (ale spolszczona oidp nie była). Teraz słuchałem radiowych ejtisów bardziej świadomie, wszak minęły już 4 lata od moich odkryć, no i byłem bardziej zorientowany w tym co jest czym. Poleciało Kiss the Dirt więcej niż raz i stwierdziłem, że numer to w sumie jest świetny i chcę się zapoznać bliżej. INXS kojarzyłem mniej lub bardziej, gdyż wiele razy natknąłem się na ich numery skacząc kilka lat wcześniej po MTV Classic. Znałem parę hiciorów, z nowszych rzeczy ("nowszych"...) pamiętam Elegantly Wasted wrzucane na to forum jakoś w 2005 roku właśnie przez nieodżałowaną EveS. Zassałem więc bestkę. I ta bestka mocno zdefiniowała mój i wrzesień i październik tamtego roku - słuchałem jak oszalały głównie tej kompilacji, i - poza jeszcze WoV - niczego innego aż do premiery Klepsydry Gahana. Były 4 utwory, których słuchałem "najintensywniej" i Don't Change się zdecydowanie do nich zalicza. To jest taki kawałek, który aż rzyga pozytywnością i w tekście i w muzyce, która jest też bardzo żywa no i odpowiednio napie*dalająca. Akurat wczesna jesień 2007 była dla mnie ważnym momentem o charakterze utwierdzającym mnie w słuszności pewnych wyborów dot. jednej takiej relacji. Aż kipiałem szczęściem i to był doskonały soundtrack do tamtych wydarzeń. Oczywiście wszystko to była trochę para w gwizdek, ale w tej chwili to nieistotne xD do utworu wracałem często i chętnie gdy działo się u mnie coś dobrego w życiu, a jak poleci sam zakolejkowany przez algorytmy to też jest fajnie i uśmiech sam się wkrada na ryj. Nawet podczas dzisiejszego porannego odsłuchu, choć powodów do śmiechu mam ostatnio jak na lekarstwo. To jest po prostu taki idealnie skrojony i udany w każdym calu radiowy banger, który ma w sobie wszystko co fajne z 80sów z każdego gatunku. No i Hutchence <3 jako singiel kawałek promował ich 3 płytę o dziwacznym tytule Shabooh Shoobah. Samą płytę również warto poznać, inny z moich ulubionych numerów INXS - To Look at You - też pochodzi z tego krążka. Generalnie dedykuję go PT Forumowiczom i uczestnikom tej jakże fajnej zabawy - także Drodzy, don't change for you, don't change a thing for me ;(

Btw, lekko wywołany do tablicy przez Murzyna wspomnę, że sam Grindermana poznałem dokładnie przy okazji premiery ich pierwszego krążka właśnie wiosną 2007, po tym jak w Dzienniku (tym samym co dołączali doń kolekcje trójkowe) przeczytałem wywiad ze Sclavunosem a propos tejże płyty, a że już byłem into Bad Seeds stwierdziłem, że trzeba nowej muzyki chłonąć. Musiało minąć trochę czasu jednak nim ją doceniłem w pełni, najpierw zakochałem się w follow-upie, który uważam za mimo wszystko lepszy od debiutu :P szkoda, że trzecią część szlag trafił. A już skoro dedykację a la Drenda dostaję, to powiem że nie tylko wąs może zrujnować to i owo, w ostatnim czasie mógłbym zmienić sobie tytuł na Pussy Blues a wydźwięk i tak byłby dla mnie taki sam ;(
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 05 kwie 2022 09:13

Jem - It's Amazing

W 2008r. non stop w radio puszczali ten utwór. Nie miałem pojęcia kto to śpiewa, ale że cholernie mi się piosenka podobała, to sprawdziłem na YT. Okazało się, że to brytyjska wokalistka o pseudonimie Jem. Nadal nic mi to nie mówiło, ale ściągnąłem jej album Down to Earth, z którego pochodzi utwór It's Amazing. Cały album jest bardzo dobry.
It's Amazing pochodzi ze ścieżki dźwiękowej filmu Seks w wielkim mieście. A co wyróżnia ten utwór?
Już początek utworu zagrany na pianinie zrobił na mnie mega pozytywne wrażenie. Pianino przewija się zresztą przez cały utwór. Jem ma bardzo przyjemny głos, a sam utwór posiada ładną i bardzo chwytliwą melodię. Są fajnie brzmiące klawisze, smyczki i chór w końcówce (jak ja to lubię!). Do tego super teledysk nakręcony specjalną techniką.
It's Amazing to jeden z tych utworów, które każdy chyba zna lub przynajmniej słyszał, a który od lat niezmiennie mnie zachwyca.

https://www.youtube.com/watch?v=8XDxhDbtDak
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 05 kwie 2022 09:55

Hien pisze:
04 kwie 2022 16:42
W sumie Mentos niczego nie podsumował, Melki też xD A byłem ciekawy.
W sumie ja byłem ciekaw Twojego podsumowania, którego
nie było. :roll:
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 05 kwie 2022 10:07

A ja nie za bardzo mam co podsumowywać, jednym się podobało, drugim nie, ale nikt też za bardzo nie pisał czegoś, do czego mógłbym się odnieść. A my już sobie krótko o płycie pisaliśmy w innym temacie i czekam na kolejne wrażenia ;)
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 6483
Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
Ulubiony utwór: World in My Eyes
Lokalizacja: właściwa

Post 05 kwie 2022 10:54

Jon Bon Jovi - Santa Fe
https://www.youtube.com/watch?v=MQ56h4ql8Dk

Piosenka z debiutanckiej solowej płyty amerykańskiego muzyka, lidera (w momencie wydania kawałka mającego przerwę w działalności) zespołu jego nazwiska. O ile samą grupę poznałem bardzo wcześnie (bo It's My Life leciało wtedy w radiu na okrągło i ogromnie mi się podobało, a miałem wtedy jakieś 9-11 lat ;( ), o tyle solową działalność jej członków przesłuchałem pierwszy raz jakieś 10 lat później. W krakowskim empiku nabyłem Blaze of Glory za niecałe 20 złotych. Ładne wydanie, opis wszystkich piosenek, plakat Jona ;( (ostatni raz miał długie włosy, potem się czasy zmieniły), 10 energicznych piosenek + ta filmowa coda.
Sama Blaze of Glory to taki oszukany trochę soundtrack, tzn. piosenki "inspirowane" filmem Młode Strzelby II o Pacie Garretcie i Billym The Kidzie, z którego najbardziej znany jest rzecz jasna utwór tytułowy. Mnie jednak na równi z nim zafascynował od razu monumentalnie brzmiący dzięki smyczkowej aranżacji Alana Silvestriego i przyjaciela Jona Aldo Novy utwór nr 5. Piosenka nieco w klimacie westernu (co zrozumiałe), dość patetyczna (co koresponduje z historią w niej opowiadaną), Jon daje w niej pełen popis swoich możliwości wokalnych. Zawsze podobał mi się ten fragment, w którym Jon śpiewa "and I blame this World for making a good man evil...", coś pięknego, cały dramatyzm utworu się w tym zawiera.
W sumie można tę muzykę określić jako rocka środka, mało to przypomina New Jersey.
Co ciekawe, na albumie zagrali Jeff Beck, Elton John i gama muzyków, których chętnie zatrudniano na czas sesji.

Muzyków tych, nie ukrywam, słucham głównie z sentymentu, jakieś nie wiem, 6-7 lat temu stracili dla mnie na znaczeniu, ale jako wykonawcy niezwykle energicznych piosenek zawsze będą mieli u mnie dużego plusa. Takich piosenek jak Santa Fe.

P.S. Dopiszę coś jeszcze później, ale teraz muszę się zerwać w trybie natychmiastowym ;)
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 05 kwie 2022 11:24

Ładna szybka akcja Panowie, to się ceni 👏

Kolejeczka cała:

https://youtube.com/playlist?list=PL9wm ... TowX0m1hWY
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 05 kwie 2022 12:15

Ułatwili mi niektórzy wrzucając utwory, które znałem,

Donguralesko - Mercedes Benz

Nie słuchałem nigdy Donguraleski (Donaguraleski? Donaguralesko?), więc nastawiłem się na coś interesującego widząc pochodzenia faceta. Ale w sumie nie dostałem nic interesującego, po prostu kolejny polski hip-hop inspirowany starszym, amerykańskim. Niby nic złego, ale słyszałem to już milion razy i chcąc nie chcąc meham. Leci sobie i leci, za każdym razem wylatuje drugim uchem. To trochę jak ze słuchaniem Ozric Tentacles, słyszysz pierwszy raz i się jarasz jakie to jest inne, zajebiste, a potem odkrywasz, że cała dyskografia brzmi dokładnie tak samo i każdy następny kawałek robi coraz gorsze wrażenie. A gdyby te inne kawałki były pierwsze, to by się człowiek pewnie pojarał. Mam nadzieję, że opisałem tę analogię w sposób czytelny xD „Bardzo spoko, szanuję” ode mnie, co niestety można zacząć odczytywać jako obelgę. Ucieszyłem się za to, że Dragon zaczął dzielić się faktycznymi przeżyciami i wspomnieniami. Może i na tym etapie nie ma tego dużo, ale śmiechłem czytając o tym jak mu starzy kasowali hip-hop z komórki. Będę miał podobną historię do opisania przy jednej płycie.

Grinderman - No Pussy Blues

Takie spostrzeżenie na początek, wszystko co ma w tytule na końcu dodane Blues od razu brzmi fajniej. Nawet jeśli to nie jest blues. W każdym razie, kawałek z cyklu „dałabym dała, dałabym, ale bym się bała” czyli wodzenie za nos, ale potem zostajesz odprawiony do domu. Wynikająca z tego frustracja jest w No Pussy Blues przedstawiona doskonale, ten jazgot to jest dokładnie to co nabuzowany facet, który nastawił się dymanie, czuje kiedy okazuje się, że nic nie będzie xD Nick Cave to jest król opisywania prostych spraw, a zwłaszcza prostych ludzkich mechanizmów, w ciekawy i luźno poetycki sposób. Tutaj nie ma co rozbijać muzyki na czynniki pierwsze, bo nie ma czego. To jest po prostu jeden wielki NOISE, jako środek do odpowiedniego przedstawienia emocji. Tu nie wyławia się niuansów, bo to jeden wielki niuans. A wąsy zawsze robią robotę.

Porcupine Tree - Trains

Słuchałem tego miliardy razy, a mimo wszystko, otworzyłem link Mentosa, żeby posłuchać. To już sporo mówi. Trains to jest Enjoy PT, ale stał się memem przez Stevena Wilsona, który czasami naprawdę potrafi spierdolić klimat. Udawane pękanie struny, czy jakieś sztuczki z chusteczką Harrisona, puszczanie sampla z pierdem, albo opowiadanie dowcipów, nie wiem, zrobiło z tego kabaretowy numer na koncertach. Myślę, że z tego przede wszystkim bierze się przewracanie oczami na temat Trains, bo kogo z fanów PT bym nie zapytał, to przyzna, że Trains lubi. Nie wiem, czy da się tego kawałka nie lubić. W ogóle kocham akordy, których używa SW w większości swoich utworów, bo są proste i gra się je z wielką przyjemnością. Trains to uczucie nostalgii zamknięte w muzyce, czyli to co lubię najbardziej. Dla mnie jest to uczucie powielone, bo pomijając, że utwór sam w sobie wywołuje jakieś nieopisane uczucie tęsknoty za „czymś”, to sam mam jeszcze tony, naprawdę ciężkie tony, własnych wspomnień z Trains związanych. Do tego końcówka zawsze będzie mi się kojarzyć z tym, że zaraz powinno wjechać Lips of Ashes, a to samo w sobie jest wspomnieniem zajebistym.

INXS - Don't Change

INXS pierwszy raz zainteresowałem się jakoś w 2004/2005 roku? Coś w tym stylu. Zakochałem się w kawałku Hear That Sound i w sumie potem poszło z górki. W tamtym czasie śpiewał z nimi JD Fortune i do dziś uważam, że to był doskonały następca Hutchence’a. Szkoda, że się między nimi zesrało. Zawsze jak widzę i słyszę wcześniejsze INXS, to uderza mnie jak bardzo podobni byli do U2, nie dziwię się, że Bono i MH byli przyjaciółmi. Taki właśnie vibe wczesnego U2, z tego kawałka odbieram i to jest bardzo pozytywne skojarzenie. Jestem sobie w stanie wyobrazić, że w jakiejś sytuacji np. właśnie udany flirt z laską, która mi się podoba, mógłbym czegoś takiego słuchać ze względu na czystą radość i energię (chociaż ostatecznie i tak wybieram rzeczy bardziej sentymentalne). W każdym razie, wrzucając INXS nie da się spudłować.

Jem - It's Amazing

Nie wiem w jakim radiu Ty to słyszałeś non stop Shodan, chyba w jakimś mazurskim odpowiedniku Żaka xD Nigdy tego nie słyszałem i podejrzewam, że nie tylko ja. No, ale to tylko uwaga. Fajny jest to kawałek. Perkusja przypomina mi trochę ciężkie, samplowane ze starych płyt loopy, z których korzystali raperzy na początku 90sów (ale nie tylko, bo skojarzenie mam też z Colours no-man). Daje to fajny groove. Reszta piosenki przypomina mi trochę bardziej wyluzowane Ace of Base (pisałem już tak o wrzutce Mentosa, ale nie moja wina, że Was znosi w te rejony). Trąbka na końcu mnie trochę bawi, brzmi jakby ktoś to dla zgrywy robił ustami xD Sorry w ogóle, że wywalam tu głównie jakieś głupie porównania zamiast sam coś napisać, ale ja tu słyszę głównie fragmenty, które znam z innych utworów. Taki fajny utwór, ale jednocześnie kolejny z tych, które nie wzbudzają emocji. Ani się nie zachwyciłem, ani też nie rozjuszyłem żeby napisać 10000 znaków o swoim wnerwie i potem skasować ¾ zeby się nie wygłupić. Taka nagroda pocieszenia, Paszport Polsatu, zamiast Paszportu Polityki.

Jon Bon Jovi - Santa Fe

Mam wrażenie, że te wszystkie zespoły wywodzące się bardziej lub mniej z hard rocka lat 80, brzmią identycznie. Słucham tego i momentami mógłbym się nabrać, że to Aerosmith, albo jakiś ostrzejszy Bryan Adams. Nie chcę się pastwić nad Bonem Dżowim, bo w sumie mam z nim miłe wspomnienia. Ale ta muzyka jest tak tania xD Te refreny, ta orkiestra im. Stanisława Krindżowskiego, te power chordy i perkusja z heavy reverbem. Ja wiem, że to był trend, jak wiele innych rzeczy, ale jak to się źle zestarzało. Gorzej z takimi kawałkami wypadają chyba tylko Iron Maiden xD Teledysk też nie robi tutaj nikomu przysługi (dlatego nadal namawiam, żeby wrzucać rzeczy bez klipów). Z drugiej strony, tak to jest z ocenianiem starszej muzyki z obecnej perspektywy (odnoszę się też do Rudego Rydza) i mam wrażenie, że na jakimś etapie jest to bez sensu, bo w jakimś stopniu opinie będą niesprawiedliwie krzywdzące ze względu to niepojmowanie odpowiedniego kontekstu. Cytując Niziurskiego „Kto nie widział ryby pływającej w wodzie, nie zrozumie jej kształtów, nie będzie wiedział, po co płetwy, ogon, skrzela...”. I ja się trochę tak czuję z Bon Jovim i kultem, który narósł wokół jego osoby. Jestem zwyczajnie ciekaw jak to wyglądało w tamtych czasach, bez balastu następnych 30 lat w muzyce. Bo były czasy kiedy Bon Jovi nie brzmiał tanio, tylko brzmiał super. A to była ta sama muzyka, te same piosenki. To jest temat na większą rozkminę (nie pierwszy raz w bestce), ale po raz kolejny, Melki zostawia mnie zakłopotanego, bo niby hejtuję, ale jest mi z tym szczerze źle. Jednocześnie zmusił mnie tym Bonjovim do ciekawych rozmyślań, więc chylę czoła.


O pierwsze miejsce tej kolejki biją się Murzyn i Mentos. Trudno mi wybrać jeden, więc wybieram oba.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 05 kwie 2022 15:22

Donguralesko - Mercedes Benz

Mudżyn uspokoił się z rapem, to teraz cholera Dragon się uaktywnia. :P
Hien pisze “słyszałem to już milion razy”. Ja nie słucham polskiego h-h w ogóle, więc nie słyszałem miliona razy. Ale rzeczywiście zalatuje hip-hopem zza oceanu, co w sumie jest dla mnie zaletą. Te podkłady w tle brzmią całkiem nieźle, interesująco. Tylko jak zwykle wszystko psuje polski raper ze swoim chujo*ym głosem. I w dodatku po polsku. No ale co zrobić. Nie lubię tej muzyki i w tej kolejce Dragon u mnie gwiazdek za bardzo nie zarobi. Z czym się pewnie zresztą liczył.

Grinderman - No Pussy Blues

Zabawny utwór. Cave z tymi wąsiskami wygląda naprawdę rasowo. Reszta buszmenów z zespołu też nieźle. Od początku fajnie chodzi gitara basowa. Cave sobie spokojnie wyśpiewuje swoje nieudane próby podrywu, gitarzyści nerwowo pobrzdękują w struny próbując utrzymać emocje w ryzach aż do refrenu, w którym wszyscy dostają jak na komendę kociokwiku. Perkusista napieprza w gary jak nawiedzony, gitary ostro zawodzą, Nick drze mordę lepiej niż Gahan na koncertach. Potem znowu w drugiej zwrotce wszystko wyhamowuje i uspokaja się. Ale tylko do czasu.
Fajne to naprawdę. Lubię takie zmiany tempa, nagłe wybuchy ściany dźwięków po chwilach wytchnienia. Nawet pofatygowałem się i zajrzałem w tłumaczenie tekstu. Zajebisty, luzacki i zabawny.
Nie jest to utwór, który włączałbym sobie do posłuchania w fotelu wieczorem czy przed snem, ale tutaj słowa uznania za coś innego. Za dużą dawkę humoru. I rzeczywiście dzięki obrazowi z tego występu na żywo utwór dużo zyskuje. Sama muzyka bez wrażeń wizualnych nie robiłaby takiego wrażenia.

Porcupine Tree – Trains

Od lat dzięki Hienowi znam i lubię Porcupine Tree. Choć też nie znaczy to, że lubię wszystko od nich. Są wręcz całe płyty, które średnio mi podchodzą.
Trains akurat nawet lubię, choć do moich ulubieńców na pewno nie należy. Od ręki wymieniłbym ze 20 lepszych numerów PT. Gitara mi się bardzo podoba. Podobnie jak perkusja. Melodia taka charakterystyczna, zapadająca w pamięć. Niestety nie bardzo widzi mi się ta wstawka w połowie utworu (tak około 3.20). Brzmi to słabo, jak jakaś mandolina. Na szczęście potem wszystko wraca na dobre tory.
Dobra propozycja, jak najbardziej, choć mam jednoczenie świadomość, że PT ma jednak lepsze utwory. Nawet na In Absentia.

Doves – Sea Song

Na playliście strippeda Doves jest zaraz po PT. I dla mnie brzmi to normalnie jak jeden zespół. Nie wiem, kto kogo naśladuje, ale naśladuje. Pewnie taki znawca jak Hien nie dałby się nabrać, ale jakby mi ktoś powiedział, że to utwór PT, to bym łyknął jak młody pelikan.
W związku z powyższym utwór siłą rzeczy musi mi się podobać skoro przypomina PT. Utwór jest utrzymany w dobrym tempie. Ładnie brzmią te gitary. Zręcznie wpleciono nawet harmonijkę. I utwór zyskuje z każdym kolejnym odsłuchem.
Nie ma tutaj ciar jak w przypadku Halou, ale jest dobrze.

INXS - Don't Change

W latach szkolnych słuchałem sporo INXS. Ale nie wszystkiego. Tych starych płyt nie znam. Właściwie słuchałem tylko dwóch płyt, które kupiłem sobie na kasetach: Kick i X. I pamiętam, że bardzo mi się podobały. No ale jak to bywa gust muzyczny się zmienia, ewoluuje. I o zespole z czasem zupełnie zapomniałem. Jeszcze teraz pamiętam te ich największe przeboje z wymienionych płyt, ale ta muzyka raczej mnie już nie grzeje. Teraz szukam w muzyce zupełnie innych rzeczy niż w starym rocku z lat 80-90’. Jak słucham Don't Change, to czuję po prostu zwykłą obojętność. Nie odczuwam już żadnych sentymentów do tego zespołu. Tym bardziej, że tego utworu nawet nie znałem, a jest tak naprawdę wg mnie przeciętny.

Jon Bon Jovi - Santa Fe

Tego utworu też nie słyszałem. A może słyszałem, ale jest podobny do wielu innych utworów z tamtego okresu i nie rozróżniam, nie pamiętam. Bo sporo z tego, co napisał Hien jest prawdą. Sam Bon Jovi nagrał wiele utworów na podobną modłę.
Nigdy nie byłem wrogiem Jona Bon Jovi, ale też nie byłem jego fanem. Taki zupełnie obojętny i jednocześnie nie wadzący mi gość. Ma ten swój charakterystyczny styl, który jakoś mnie nigdy nie pociągał. Jego muzyka rzeczywiście się mocno zestarzała, choć akurat nie lubię używać tego argumentu. Melki to lubi, ma do tego sentyment i doskonale rozumiem, że argumenty o zestarzeniu się tej muzyki ma gdzieś. Każdy ma takie muzyczne przypadki. Bo nie chodzi o to, żeby wszyscy przestali słuchać staroci tylko dlatego, że są stare.

Podsumowując ta kolejka jest jednak gorsza od dwóch poprzednich. Nic mnie tutaj nie skłania do ściągnięcia nowej płyty, bo In Absentia i tak już przecież mam.
A palemkę pierwszeństwa przyznam tym razem chyba wąsatemu niedoszłemu rucha.czowi. :D
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 05 kwie 2022 23:38

Grinderman - Nie Pusia Bluz

NAWIASEM MÓWIĄC... ten remiks Should Be Higher przytaczany przez Murzyna jest naprawdę niezły. Razem z Little Vampire Remix są znacznie lepsze od oryginału, ciekawi mnie wizja, w której Depeche Mode odsłania takie żywsze brzmienie. Singiel jak singiel, ale remiksami raczej się broni!

Punk Blues - to już samo w sobie brzmi spoko. Lubię na przykład Tropical Fuck Storm, nie jest to jakaś bardzo obca mi materia. Przekornie smęcący storytelling razem z tymi momentami ekspresji to jest bardzo zmyślne połączenie. Tutaj muzyka nie jest żadnym utrudnieniem dla zamierzonego efektu, który wynika np. z chęci opowiedzenia jakiejś historii i to niezależnie, czy jest bardziej na poważnie czy nie. W odróżnieniu do Ridgwaya i propozycji z Henry's Dream tu jest wszystko na swoim miejscu. Nie bierze mnie na salwy śmiechu, ale momenty zaśmiania były. Cave w takiej stylistyce wygląda jak podstarzały przegryw, który jedyną okazję na odegranie się za odrzucenie końskich zalotów widzi w artystycznej ekspresji. Podobne historie widziałem jako świadek w liceum, więc +10 do wiarygodności!

Świetnie, że Murzyn podsyła wersję na żywo, jest w niej znacznie więcej życia i energii niż na płycie. Oczywisty wniosek, ale kiedy najpierw słuchałem wersji z jutuba, a dopiero potem tej studyjnej, to liczyłem na mniejszą różnicę jakościową. Cały ten sceniczny performance tam jest bardzo dobry, świetnie działa to ostatnie wyciszenie i potem gwałtowny strzał, piękna sprawa. W korespondencyjnej bitce Murzyn:Dejw zdecydowanie wygrywa ten pierwszy, piękna odpowiedź-twist!

Porcupine Tree - Trains

Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie zna... tak, nie znałem Trains do tej pory, a na pewno nie pamiętałem dobrze tego kawałka. Zatrzymałem się w ramach poznawania PT na tych wielokrotnie przeze mnie wspominanych płytach i poza nimi dalej się nie wgłębiałem. W przeciwieństwie do Normal, który tu się wcześniej pojawił, odczuwam tutaj więcej emocji, ale dalej mam w sobie to wrażenie sztuczności, chłodnej kalkulacji. No nie, mnie to teraz nie chwyci. Gitarowe pejzaże płyną i płyną, jak trzeba raz rytm zaskoczy, jak trzeba w środku zadzieje się moment przeczekania, ale jak tak sobie słucham i słucham, przychodzi koniec i u mnie jak gdyby nigdy nic, zero wrażeń. Gdzieś tam na początku jakiś cień nostalgii się pojawił, ale jak szybko wystąpił, tak równie prędko zmył. Nie jest tak agresywnie jak na Fear of a Blank Planet, ale z drugiej strony nie jest tak powabnie i angażująco jak na Stupid Dream. W głowie zostaje "spoko, ale... meh".

Doves - Sea Song

W odróżnieniu do utworu wyżej tutaj emocji wyciągam całe garści. Już jakiś czas nie było tutaj utworu, który tak dobrze znam i tak godnie mi się kojarzy. Lubię odpływać w sentymentalnych, trochę pesymistycznych, ale nie od razu bezpośrednio depresyjnych dźwiękach. Z Porksami bym tego nie pomylił, zupełnie inne melodie, inny wokal, nie ma takiej opcji. To jest ten bezpretensjonalny dramatyzm, o którym wspomina Hien. Dojrzały, wybrzmiewający tak długo, jak trzeba. Jest odrobinę pesymistyczny jak wspomniałem, ale zakodowane jest w tej muzyce światełko nadziei, optymizmu. Nie podejmuję się opisania muzyki, przez którą dzieje się w mojej głowie na tyle dużo, że trudno nie unikać w opisie jakiegoś patosu, powagi, wielkich intencji. Feelsy, feelsy, feelsy, indywidualny odbiór. Dobry powrót, ale na całą płytę to nie jest ten moment. Lost Souls czeka na odpowiednią chwilę, by wrócić w pełnym blasku (w szczególności Firesuite, Catch The Sun czy The Man Who Told Everything!), ale te dwa odsłuchy Sea Song nie zraziły mnie, nie czuje się przesycony. Zwycięzca kolejki bez dyskusji.

INXS - Don't Change

Inekses to kolejny zespół, który moja mama kojarzy całkiem nieźle. W ogóle Hutchence w długich włosach strasznie przypomina mi mojego wujka, look absolutnie identyczny xD Sam Michael w krótkich włosach też prezentuje się godnie, w sumie do tej pory nie widziałem go jeszcze nigdy w takiej stylówce, ale z drugiej strony trudno się dziwić, bo fanem zespołu nie jestem, choć ich popularniejsze single (albo inaczej, te częściej tłuczone przez muzyczne stacje) znam dobrze.

Nie znam wczesnego U2, troszeczkę zaskoczyły mnie użyte syntezatory w tym kawałku. Poza tym to po prostu stare dobre rockowe łojenie. Po odsłuchaniu nie jestem ani w ekstazie, ani bardzo rozczarowany. Rzetelna robota, w której trudno znaleźć coś niepasującego. Chłopaki sobie grają, ludziom się mniej lub bardziej podoba, nie ma w tym niczego złego. Nie powiedziałbym za shodanem, że przeciętnie, po prostu okej. Gdybym w przeszłości przesłuchał parę razy, to ze względu na sentyment pewnie oceniałbym lepiej.

Jestem ciekawy koncepcji reżysera na teledysk, to wszystko jest tam uroczo głupawe.

Jem - It's Amazing

Nie tylko w 2008 roku puszczali, jeszcze później przez lata w radiach nie oszczędzali tego utworu, bo nie ma szans, żebym pamiętał go z innego miejsca. Swoją drogą pamiętałem go lepiej. Ten rytm jest naprawdę spoko, wokal przypomina Dido, ale te smyki, dziwne niepasujący elektroniczny klawisz, kuriozalny vocoder przed ostatnim refrenem... a potem robi się za poważnie, rytm tego nie dźwiga. Midi trąbki dopełniają dzieła zniszczenia. Wersja radiowa jest lepsza, bo chociażby nie ma tej masakry piłą vocoderową. Dawno tego numeru nie słyszałem, ale to nie będzie historia jak z Come Along, The Time Is Now czy Sky - tu powrotów nie będzie. W sumie szkoda!

Jon Bon Jovi - Santa Fe

Podoba mi się szerokie spektrum wrzucanych przez Melkiego propozycji. Było Dosko, był Rudy rydz, był utwór oparty na harfie i uduchowionych lirykach, było Jethro Tull, tutaj dzieje się zdecydowanie najwięcej. Albo trafia dobrze albo zamiast do celu ustrzeli stojącego obok człowieka na strzelnicy. Paradoksalnie to mi się najbardziej podoba! W tym przypadku jest niestety kolejny czerwony tytuł, ale szanuję tę różnorodność. Pozytywnie rozwaliły mnie wrażenia Hiena, bardzo mocno się zgadzam xD Gdzie w Santa Fe energiczność, gdzie te możliwości wokalne, całość niemożliwie ciągnie się przez te niecałe 6 minut. Ten patos naprawdę sprawia wrażenie taniego, ckliwego patentu, który zawsze będzie można użyć na obronę, bo może i numer słaby, ale po prostu to emocje i klimat, którego nie rozumiesz! W westernie klasy B albo i C byłby dobry, ale razem z tym nieoficjalnym klipem na YT to jest zabójcza dawka stereotypowej Ameryki w pigułce. JBJ brzmi tutaj przez cały czas tak samo, niczego nie wyróżnia, nie niuansuje, masakracja, jak to mówią młodzi. Wsiadam w pick-upa, jadę autostopem do Nowego Jorku i już wolę słuchać Have a Nice Day, ten kawałek ma dobrą energię i nie wali parafiną.

Gdyby No Pussy Blues istniało tylko w wersji na żywo to super, a tak to do Sea Song brakuje za dużo. Już trudniej było wybrać najsłabszą propozycję.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 06 kwie 2022 07:55

INXS - Don't Change

Interesująca wrzutka bo nie znam takiego wczesnego wcielenia INXS. Lubię kilka ich przebojów, jeden mógłbym nawet później zapodać. Don't Change to takie solidne rockowe granie, choć niby wiem że to gitarowy zespół to jednak nigdy nie kojarzyłem ich z takim pazurem jak w tym numerze. Rzetelna ejtisowa wrzutka i coś nowego dla mnie, fajne przesłanie i totalnie rozumiem że podparte odpowiednimi feelsami to może pięknie działać w euforii młodzieńczego zakochania (kojarzy mi się tą energią ze Space Age Love Song). Na ten moment po prostu kolejny fajny stary przebój do kolekcji.

Jem - It's Amazing

Nie wiem shodan co Ty za hity wynajdujesz bo ja w życiu tego numeru nie słyszałem xd chyba nie słuchałem radia w tamtym okresie jakoś może.
Nie wiem co powiedzieć, no taka muza skrojona pod radio, niby miękki damski popik ale do tego mocny bit i jeszcze to piano trochę jak z No Diggedy u Blackstreet. Rozbawiła mnie jeszcze bardziej Wikipedia gdzie ktoś opisał to jako trip hop/electronic rock xDDDD Dla mnie to radiowy pop i tyle, powstało w 2000s i umarło w 2000s ale tak jak Dragon uważam że Come Along to to nie jest. Nie hejtuję, nie lajkuję.

Jon Bon Jovi - Santa Fe

Melczet wraca do ojczyzny, choć to taki dad rock nie dad rock, młodzieżowy dad xD żon bowi skończyło się na liwin on a prejer hłe hłe (tamten numer chociaż był solidnym ejtisowym bangerem). Rockowa pompa, wylewający się patos i łzy wylane przy fortepianie. Melki Ty masz starą duszę po prostu, tak to widzę. Ja podziękuję i poczekam na parkiecie na kolejne Dosko.

Donguralesko - Mercedes Benz

Gurala kojarzę lepiej z nieco wcześniejszego wcielenia i płyty Drewnianej Małpy Rock z 2005 roku, wydaje mi się jego najlepszej w karierze. El Polako jakoś mnie ominęło, potem wiem że sprawdzałem Totem Leśnych Ludzi i jakieś pojedyncze nowsze numery. Rozumiem sentyment i feelsy, taki kawałek to dla mnie jak pocztówka z wakacji 2008, bicik z orientalnym flecikiem będący naśladownictwem stylu choćby takiego Scotta Storcha, robiliśmy wtedy w Polsce takie rzeczy kilka lat po Amerykanach, kopiując choćby 50 Centa i jego Just a Lil Bit (produkcji wspomnianego Storcha):

https://youtu.be/GllEDACUbNo

Tekstowo typowa bragga Guralowa, lubię go nawet , cenię jego żonglerkę słowem i unikatowe flow choć nie jest to mój ulubiony styl może. Ciekawsza rzecz z tym bitem wiesz bo napisałeś że niczego innego od Kady nie znasz, ja się podjarałem jak to wrzuciłeś że coś nowszego jej właśnie poznam a tu ciul bo Gural na wstępie numeru już nawija że to 2005 rok nagrywka. Ale ja właśnie znam inne rzeczy Kady więc podrzucę i odpowiem Ci od razu tu. Miałem pewien numer naszykowany jako kandydata do bestki ale może gdzieś po 100 kolejce ale po co męczyć wszystkich tymi rapsami jak to nie aż takie ważne dla mnie może. Chodzi o Guralowy singiel Cisza właśnie z 2005 roku i na bicie Kady, wydawało mi się że najbardziej znany numer Gurala właśnie. Lubię Ciszę za vibe tego numeru, nie brzmi typowo guralowo.

https://youtu.be/WT9-LmjIaM4

Po tym numerze Kadę kojarzyłem raczej z fajnymi pianinkowymi bitami z ciętym wokalem, tym bardziej że znam jeszcze inne jej produkcje które właśnie w 2005 roku też znalazły się na epce nagranej wspólnie z raperką/wokalistką Lilu o nazwie "103% EP" i brzmiały podobnie, jak choćby ich singiel Postaw Na Mnie (Kada rapuje tu jako druga, długie ciemne włosy i bardziej "męska" nawijka):

https://youtu.be/hIZuaeHoJC4

Podsumowując, bo odszedłem od tematu daleko na rzecz krótkiej lekcji historii, propozycja jak najbardziej ok, w sumie ulubiona z tych wrzucanych przez Dragona bo w klimatach które znam i rozumiem, wydawać by się mogło że bezpieczny zwycięzca kolejki dla mnie ale tak jak shodan poprzednio - byłeś blisko.

Porcupine Tree - Train

No i tego się obawiałem, że jeszcze nie raz przyjdzie mi się mierzyć z PT a po wrzutce shodana ich numeru straciłem ochotę na to. Tymczasem... było interesująco. Fajna akustyczna gitara a jak wszedł wokal miałem skojarzenia z Radiohead jakby. Później robi się nieco ostrzej z perkusją a mi przychodzą do głowy inne skojarzenia, tym razem z akustyczną odsłoną RHCP, możliwe że te chórki też mi tak robią. Pod koniec gdy wydaje się że już najciekawsze za nami dopiero jest przywalenie gitarą z pazurem i jest elegancko już. Numer ma 6 minut a ja tego w ogóle nie odczułem. Hien napisał że ten numer to Endżoj Porków i nie zna nikogo kto by go nie lubił i przykro mi ale ja tego nie zmienię, świetny kawałek.

Doves - Sea Song

Wrzuciliście Panowie swoje numery jeden po drugim i faktycznie przez to człowiek się zastanawia co z czego wynika, co było pierwsze heh. Niby fajnie się uzupełniliście, nawet oba kawałki są 6 minutowe ale... no musi być jakieś ale. Numer Doves nie jest tak urozmaicony. Kiedy po minucie nie wszedł wokal tylko kolejne nabudowanie instrumentarium już miałem lekkie uczucie przekombinowania. Muzycznie klimaty podobne jak w PT z tymi gitarami ale tutaj wokale są mocno rozmyte, nieuchwytne. Melodia gitary nieskończenie się zapętla i nabudowuje i czuję się jakbym siedział w basenie a ktoś tylko dolewał wody, w końcu z basenu robi się tytułowe morze a ja tonę bo nie mam się czego złapać przez te rozmyte wokale. Kawałek trwa 6 minut a ja mam wrażenie że 8, odwrotnie niż u miętusa. Fajny reverb na końcu. Na ten moment powiedzmy że stosunek mam (znowu) neutralny, chyba nad Twoimi wrzutkami muszę więcej posiedzieć.


Wielkie brawa dla miętusa, drugi raz z rzędu zwycięzca kolejki. Jako że nie mam jakiegoś pomysłu co dalej postanowiłem że w następnej kolejce Cię wynagrodzę, ciekawe co powiesz :)
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 06 kwie 2022 11:12

stripped pisze:
06 kwie 2022 07:55
Nie wiem shodan co Ty za hity wynajdujesz bo ja w życiu tego numeru nie słyszałem xd chyba nie słuchałem radia w tamtym okresie jakoś może.
Wiecie, że ja radia to już w ogóle nie słucham. Jedynie jak miałem poprzedni samochód, gdzie nie było wejścia USB i możliwości podpięcia pena z muzyką, to musiałem podczas krótkich przejazdów do sklepu czy pracy chcąc nie chcąc słuchać radia. A to i tak wystarczyło, żeby usłyszeć It's Amazing z milion razy. Nawet młodzik Dragon kojarzy, a Wy jakbyście z Księżyca spadli. :P
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 06 kwie 2022 11:17

Może to Twój syn, tylko się nie chcecie przyznać xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 06 kwie 2022 11:58

Mój syn w życiu nie słuchałby rapu.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 06 kwie 2022 11:59

Bo mu pewnie kasujesz z komórki. Nadal pasuje xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 06 kwie 2022 13:51

Nie no, It's Amazing to naprawdę radiowy klasyk, dzisiaj pewnie już wyjątkowo rzadko leci, ale to jest ten sam przypadek co Come Along, piosenki In Grid, Never Be The Same Again - dziwne, że wypadł xD

Zepsułbym jakoś ten skecz, ale jak powiem jak wygląda sytuacja z moim ojcem to zrobi się stanowczo za poważnie. :D
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 06 kwie 2022 14:07

stripped pisze:
06 kwie 2022 07:55
Ale ja właśnie znam inne rzeczy Kady więc podrzucę i odpowiem Ci od razu tu. Miałem pewien numer naszykowany jako kandydata do bestki ale może gdzieś po 100 kolejce ale po co męczyć wszystkich tymi rapsami jak to nie aż takie ważne dla mnie może. Chodzi o Guralowy singiel Cisza właśnie z 2005 roku i na bicie Kady, wydawało mi się że najbardziej znany numer Gurala właśnie. Lubię Ciszę za vibe tego numeru, nie brzmi typowo guralowo.
Sprawdzam Ciszę i bitu, nawijki kompletnie nie kojarzę, ale jestem przekonany, że w tamtych czasach też musiałem tego słuchać, bo ten tytuł pamiętałem i coś mi się wydaje, że wtedy jakieś donguralesko-cisza.mp3 musiałem pobierać. Ciekawa, faktycznie klimatycznie trochę z innego świata, ale dobra rzecz.

Kady nie kojarzyłem tak bardzo, że jak szukałem informacji na jej temat, to byłem kompletnie zaskoczony faktem, że to kobieta. Źródeł na jej temat zbyt wiele nie zostało, ale sprawdziłem i faktycznie w tamtych latach to jak poznańska legenda, więc milutko, że i Guralowi przysłużyła się paroma dobrymi bitami.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 06 kwie 2022 14:32

Dragon pisze:
06 kwie 2022 13:51
Nie no, It's Amazing to naprawdę radiowy klasyk, dzisiaj pewnie już wyjątkowo rzadko leci, ale to jest ten sam przypadek co Come Along, piosenki In Grid, Never Be The Same Again - dziwne, że wypadł xD
Ale te wymienione numery to ja znam na pamięć, a Its Amazing ni siusiaka. Zresztą tamte są z innych czasów, a z 2008 to ja kojarzę głównie jakieś emo. A radia wtedy słuchałem dużo, bo chodziliśmy po zajęciach na bilard. Za Chiny tego nie pamiętam.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 06 kwie 2022 14:41

Dla mnie to jest takie oczywiste skojarzenie z Zetką, a w szczególności z RMFem, VIVA tego raczej nie puszczała... no cóż, cała gromada piosenek tych bardziej anonimowych piosenkarek zawsze leciała w dość losowych momentach, mogło wyparować.
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 06 kwie 2022 14:58

Właśnie w samochodzie zawsze była ustawiona Zetka lub RMF.
Czasami człowiekowi się wydaje, że wrzuca jakiś oklepany utwór, który wszyscy znają, a tu taki ch... :roll:
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 06 kwie 2022 15:01

Lepiej dla Ciebie
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn