Piosenki Kaliny Jędrusik zacząłem poznawać mniej więcej wtedy, co piosenki np. Kasi Sobczyk, czyli wiele lat temu. Zawsze miałem słabość do tego rodzaju nagrań, nawet jeśli długimi miesiącami do nich nie wracałem, to budziły moje duże uznanie. Pamiętam, jak jakiś czas temu rozmawiałem na podobny temat z mamą i padło wtedy hasło: "dziś się już tak nie śpiewa". Coś bardzo interesującego zanikło. Ogromna klasa. Piosenka lekko podszyta melancholią, mocno erotyzmem, nie dziwię się, że pani Jędrusik była nazywana seksbombą (tak, Bo we mnie jest seks też rzecz jasna znam, osobowość artystki świetnie pasuje do treści wielkiego przeboju). Tekst wyśpiewywany przez stęsknioną za ukochanym kobietą jest w gruncie rzeczy bardzo subtelny. Niemało w tym kokieterii, nietrudno się domyślić, że za obrazem czekającej pani kryje się postać bardzo gorąca i namiętna. Bardzo dobra piosenka. I kreacja w filmie, który widzimy, też bardzo udana.
Blue Foundation - Eyes on Fire
Chyba niedobrze się stało, że Eyes on Fire pojawiło się zaraz po Nie odchodź. Coś, co pani Jędrusik wychodziło naturalnie, lekko, z wdziękiem, wokalistce śpiewającej ten utwór wychodzi dość mechanicznie, chłodno, jakby dokładnie recytowała każde słowo. Chłód się tylko wzmaga w miarę narastania piosenki. Duży kontrast i chyba niekoniecznie na korzyść Blue Foundation. Tu mogę nawiązać do wypowiedzi Hiena: wiele takich pań śpiewa bardzo podobnie i trudno je rozróżnić. To samo mogę powiedzieć o narastającej dramaturgii i bicie. No, ale co z tego, że to się pojawiło już w tylu nagraniach, skoro po prostu działa. Tym niemniej kawałek jest dosyć chwytliwy - głównie przez swój klimat (w ogóle: początek skojarzył mi się z pierwszą płytą Soulsavers z Gahanem, ten szemrzący dźwięk
Joy Division - Atmosphere
Kiedyś próbowałem słuchać Joy Division i grobowa, depresyjna aura odrzuciła mnie na kilometr (nie pamiętam, czego wówczas namiętnie słuchałem, możliwe, że przeszedłem do Cocteau Twins z tego). W tym kawałku czuć ciężką, ponurą, nomen omen, atmosferę. Słychać w tym echa berlińskiego Bowie'ego, czuć aurę Joy Division w późniejszych dokonaniach grup spod znaku 4AD. Duża dawka melancholii, ale dziś już nie czuję tej depresyjności tak bardzo, chyba nieco obyłem się z podobnymi klimatami jako słuchacz. Uwagę przykuwa perkusista. Podoba mi się surowość tej muzyki, która generalnie nie wpada w radośniejsze klimaty, ale też nie ściga się z innymi muzykami na wzniosłość. Ta ciężka aura sprawia, że nie jest to muzyka do słuchania na co dzień przeze mnie, raczej w okresach, kiedy szukam czegoś ciekawego. Niby niewiele się dzieje, ale ten klimat jest mocno wciągający, jakby oglądać wieczorną/poranną wyprawę w niezbyt chętnie uczęszczane, miejskie dzielnice. Niedaleko mnie jest parę takich, więc łatwo się wczuć. Jest dobrze.
a-ha - Stay On These Roads
Kawałek znany mi od dawna, chociaż długo nie wiedziałem, kto to śpiewa ani jak się piosenka nazywa. Nigdy nie zagłębiałem się w dyskografię a-ha, znałem ich tylko z kilku przebojów, które raczej pozostawiły obojętnym (pozdrawiam legendarnego obserwa99
Squarepusher - Theme From Ernest Borgnine
Ten pędzący bez trzymanki przed siebie bit, te klawiszowe efekty w tle, ta aura od razu przywołują mi na myśl twórczość amerykańskiego zespołu Ozric Tentacles. A ja bardzo lubię Ozrików słuchać, kiedy mam coś do zrobienia, a koniecznie musi coś lecieć w tle. I to jest właśnie taka muzyka - dźwiękowe tło dla właściwej akcji. Nazwy gatunku nie słyszałem, przynajmniej świadomie. Mocna, intensywna, energiczna muzyka, ten bit jest zabójczy, dźwięk przypominający śpiew ptaków dodaje delikatności, elektronika w tle uspokaja, dobry, wielowarstwowy utwór, rzeczywiście kojarzący się z latami 90. Muzyka w takim klimacie to może mieć i godzinę, nie ma to znaczenia, jak już się wciągnę w ten klimat, to może to lecieć i pół dnia. Po 6 minutach klimat się radykalnie zmienia i muzyka zaczyna przypominać jakąś komputerową strzelankę (oj, dawno już w nic podobnego nie grałem). Bardzo dobra propozycja, Dragon!
Ten Sharp - You
Tu chyba mam najmniej do powiedzenia - znam ten utwór, podoba mi się, widzę w ogóle, że pojawia się sporo takich starych przebojów. Przyjemny klimacik, fajne klawisze w tle, fajny wokal, pianino bardzo mi się podoba i w ogóle całe zejście w refrenie, cymbałki, bardzo dobra piosenka, peewnie nieraz jeszcze do niej wrócę.
Ogólnie: bardzo udana kolejka.