Best of Forum

Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 6483
Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
Ulubiony utwór: World in My Eyes
Lokalizacja: właściwa

Post 01 maja 2022 12:12

Kalina Jędrusik - Nie odchodź

Piosenki Kaliny Jędrusik zacząłem poznawać mniej więcej wtedy, co piosenki np. Kasi Sobczyk, czyli wiele lat temu. Zawsze miałem słabość do tego rodzaju nagrań, nawet jeśli długimi miesiącami do nich nie wracałem, to budziły moje duże uznanie. Pamiętam, jak jakiś czas temu rozmawiałem na podobny temat z mamą i padło wtedy hasło: "dziś się już tak nie śpiewa". Coś bardzo interesującego zanikło. Ogromna klasa. Piosenka lekko podszyta melancholią, mocno erotyzmem, nie dziwię się, że pani Jędrusik była nazywana seksbombą (tak, Bo we mnie jest seks też rzecz jasna znam, osobowość artystki świetnie pasuje do treści wielkiego przeboju). Tekst wyśpiewywany przez stęsknioną za ukochanym kobietą jest w gruncie rzeczy bardzo subtelny. Niemało w tym kokieterii, nietrudno się domyślić, że za obrazem czekającej pani kryje się postać bardzo gorąca i namiętna. Bardzo dobra piosenka. I kreacja w filmie, który widzimy, też bardzo udana.

Blue Foundation - Eyes on Fire

Chyba niedobrze się stało, że Eyes on Fire pojawiło się zaraz po Nie odchodź. Coś, co pani Jędrusik wychodziło naturalnie, lekko, z wdziękiem, wokalistce śpiewającej ten utwór wychodzi dość mechanicznie, chłodno, jakby dokładnie recytowała każde słowo. Chłód się tylko wzmaga w miarę narastania piosenki. Duży kontrast i chyba niekoniecznie na korzyść Blue Foundation. Tu mogę nawiązać do wypowiedzi Hiena: wiele takich pań śpiewa bardzo podobnie i trudno je rozróżnić. To samo mogę powiedzieć o narastającej dramaturgii i bicie. No, ale co z tego, że to się pojawiło już w tylu nagraniach, skoro po prostu działa. Tym niemniej kawałek jest dosyć chwytliwy - głównie przez swój klimat (w ogóle: początek skojarzył mi się z pierwszą płytą Soulsavers z Gahanem, ten szemrzący dźwięk :lol: ) Kawałek ciemny, zimny, przypuszczam, że z upływem czasu jego moc będzie narastać.

Joy Division - Atmosphere

Kiedyś próbowałem słuchać Joy Division i grobowa, depresyjna aura odrzuciła mnie na kilometr (nie pamiętam, czego wówczas namiętnie słuchałem, możliwe, że przeszedłem do Cocteau Twins z tego). W tym kawałku czuć ciężką, ponurą, nomen omen, atmosferę. Słychać w tym echa berlińskiego Bowie'ego, czuć aurę Joy Division w późniejszych dokonaniach grup spod znaku 4AD. Duża dawka melancholii, ale dziś już nie czuję tej depresyjności tak bardzo, chyba nieco obyłem się z podobnymi klimatami jako słuchacz. Uwagę przykuwa perkusista. Podoba mi się surowość tej muzyki, która generalnie nie wpada w radośniejsze klimaty, ale też nie ściga się z innymi muzykami na wzniosłość. Ta ciężka aura sprawia, że nie jest to muzyka do słuchania na co dzień przeze mnie, raczej w okresach, kiedy szukam czegoś ciekawego. Niby niewiele się dzieje, ale ten klimat jest mocno wciągający, jakby oglądać wieczorną/poranną wyprawę w niezbyt chętnie uczęszczane, miejskie dzielnice. Niedaleko mnie jest parę takich, więc łatwo się wczuć. Jest dobrze.

a-ha - Stay On These Roads

Kawałek znany mi od dawna, chociaż długo nie wiedziałem, kto to śpiewa ani jak się piosenka nazywa. Nigdy nie zagłębiałem się w dyskografię a-ha, znałem ich tylko z kilku przebojów, które raczej pozostawiły obojętnym (pozdrawiam legendarnego obserwa99 ;( ). Najwięcej uwagi przyciąga wysoki wokal, w dalszej kolejności czysty, potężny, dudniący bit. Hien dobrze pisze, że taki utwór dobrze się nadaje na zakończenie (początek mógłby sprawiać złe wrażenie, gdyby pozostałe utwory nie dorastały mu do pięt). Miła, przyjemna, dość sentymentalna piosenka, podoba mi się, lubię ten klimat elektronicznych lat 80. Chociaż aż za dużo takich piosenek kojarzy mi się z tym, że coś się bezpowrotnie kończy. Nieważne. Tego się zawsze dobrze słucha, jak chwilowo wszystkie problemy są rozwiązane, więc regularnie.

Squarepusher - Theme From Ernest Borgnine

Ten pędzący bez trzymanki przed siebie bit, te klawiszowe efekty w tle, ta aura od razu przywołują mi na myśl twórczość amerykańskiego zespołu Ozric Tentacles. A ja bardzo lubię Ozrików słuchać, kiedy mam coś do zrobienia, a koniecznie musi coś lecieć w tle. I to jest właśnie taka muzyka - dźwiękowe tło dla właściwej akcji. Nazwy gatunku nie słyszałem, przynajmniej świadomie. Mocna, intensywna, energiczna muzyka, ten bit jest zabójczy, dźwięk przypominający śpiew ptaków dodaje delikatności, elektronika w tle uspokaja, dobry, wielowarstwowy utwór, rzeczywiście kojarzący się z latami 90. Muzyka w takim klimacie to może mieć i godzinę, nie ma to znaczenia, jak już się wciągnę w ten klimat, to może to lecieć i pół dnia. Po 6 minutach klimat się radykalnie zmienia i muzyka zaczyna przypominać jakąś komputerową strzelankę (oj, dawno już w nic podobnego nie grałem). Bardzo dobra propozycja, Dragon!

Ten Sharp - You

Tu chyba mam najmniej do powiedzenia - znam ten utwór, podoba mi się, widzę w ogóle, że pojawia się sporo takich starych przebojów. Przyjemny klimacik, fajne klawisze w tle, fajny wokal, pianino bardzo mi się podoba i w ogóle całe zejście w refrenie, cymbałki, bardzo dobra piosenka, peewnie nieraz jeszcze do niej wrócę.

Ogólnie: bardzo udana kolejka.
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 03 maja 2022 20:14

Ciekawe czy będę ostatni haha

Kalina Jędrusik - Nie odchodź

Podchodziłem do tej piosenki z duszą na ramieniu czy jak to mawia młodzież. Ze starą, polską muzyką rozrywkową z PRLu rzadko idę w półśrodki: albo mi wchodzi jak zło, albo totalnie mnie odpycha, tudzież wkurza. Tbh po recce shoddy'ego oraz z bardzo pobieżną znajomością twórczości Jędrusik (w sumie to nie znam jej prawie wcale poza wiadomym hitem xD) spodziewałem się czegoś z drugiej kategorii, a dostałem coś zgoła innego. To jest po prostu ŁADNE i kropka. BTW Skoro więc stare rockowe hiciory nazywamy dadrockiem, to może czas na mompop? xD IMO ta piosenka to byłby solidny (rzetelny wręcz) reprezentant tego gatunku.

Blue Foundation - Eyes on Fire

Zauważyłem, że relatywnie rzadko w trakcie tej zabawy miewam tak, że coś bardziej mi się podoba za pierwszym odsłuchem niż po kolejnych, ale to jest ten właśnie przypadek. Niby wszystko jest spoko, ładny wokal, dobre gitarki i w ogóle zajebiste chórki, takie co to ja je lubię i w sumie kawałek mający wszystko, by mi się podobać. A jednak, cholera, czegoś mi tu brakuje do stwierdzenia, że to jest rzecz więcej niż dobra. Muzyka to jednak poyebana sprawa

a-ha - Stay On These Roads

Zespół jak najbardziej znam, a z utworem... jak słucham tego refrenu to wydaje mi się, jakbym go znał od stu lat, a podczas reszty piosenki - jakbym słyszał to pierwszy raz na uszy. I w sumie to prawda leży gdzieś pomiędzy, bo musiałem to słyszeć (z twórczości a-ha znam tylko jakąś randomową składankę best of) ale za cholerę nie pamiętałem ni tytułu, ni muzyki. Anyway, mój zwycięzca. Ja wbrew pozorom całkiem lubię późnoejtisowy ckliwy pop (o ile nie nazywa się Somebody), acz z tymi balladami to miewam tak jak z polską muzyką rozrywkową, o której pisałem ciut wyżej - albo w te, albo we wte. Tym razem siadło.
Acz jeśli serio ta piosenka otwiera album, to trochę beka xDD

Squarepusher - Theme From Ernest Borgnine

Ehh, prawie każdy jak jeden mąż wrzucił tu jakąś przystępną, radiową piosenkę to smoku musiał wrzucić znowu jakieś kuriozum z ryma ;ppp Kiedyś miałem zajawkę na taką elektronikę, był taki okres gdy nawet te wszystkie duby, drille i dramebejsy uchodziły dla mnie za najlepszą muzykę ever (na pewno najbezpieczniejszą do puszczenia w mojej bańce), później mi trochę przeszło. Miałem nawet okres, w którym poznać te wszystkie podgatunki techno, ale przypomniałem sobie, że jestem leniwy i nie jestem aż takim autystą z RYMa (później bym pewnie spędzał noce i dnie na kłóceniu się na muzbawce o to czy drill jest lepszy od postd'n'b xd).
W każdym razie to co wrzucił smoku jest super. Fajne takie to jest, takie kwasowe i tripowe, nawet takie trochę nostalgiczne też. Kojarzy mi się z czilowaniem o czwartej nad ranem czy czymś podobnym, muzycznie trochę do Aphex Twina ze wczesnych dwutysięcznych (i cyk, jest porównanie z dupy, mogę już wysyłać CV do screenagers/porcysa). Trochę mi się też kojarzy ze starą telewizją i na początku uznałem, że moja wyobraźnia już przeskoczyła rekina, a potem sobie przypomniałem, że parę lat temu oglądałem sety z VIVY ZWEI i tam był też set Squarepushera, więc w sumie to ma sens xd

Ablaye Cissoko & Constantinople - Soutouro

Ablaye Cissoko brzmi jak nazwisko francuskiego piłkarza, więc nie ukrywam, że zostałem zaintrygowany na wstępie. Melczet znowu dostarczył coś totalnie randomowego. To nie jest rzecz, po którą sięgnąłbym sam z siebie i totalnie nie żałuję tego, że poznałem tę piosenkę na forum Depeche Mode (a mogłem spottować 101 w miejscach publicznych...). Trochę ciężko mi się tu wypowiedzieć, to jest muzyka totalnie nie z mojego świata, to brzmienie jest dla mnie maksymalnie egzotyczne. Nie jest to broń boże żadna krytyka, to dobra piosenka, tylko faktycznie musiałbym iść na jakiś koncert w Gliwicach czy gdzieś i posłuchać tego więcej, by coś konkretnego napisać.

Ten Sharp - You

Sam śmierdzisz lamusem, murzyn :///// W sumie to jest coś, co mógłbym nawet wrzucić, ale tak powiedzmy, że w drugiej, może nawet i trzeciej setce. Proste to jak budowa cepa, ckliwe jak kilo cukru, ale jest w tym jakiś duchologiczny urok. Ta piosenka to jest jedna z tych piosenek co mają to coś, bo obiektywnie to może i jest do bólu przeciętna i romantycznie prawiczkowa (xD), ale i tak wracam do niej co jakiś czas i słuicham relatywnie często, nawet w trakcie odsłuchów do tej zabawy zdecydowanie słuchałem jej najczęściej. Nie umiem tego racjonalnie wyjaśnić, ale nawet mi się nie chce. Jako ciekawostkę mogę wam tylko powiedzieć, że poznałem te piosenkę jakieś 5 lat temu, bo leciała podczas napisów końcówych jednego odcinka ZCDCP.

W sumie fajna runda, nawet nikogo nie chciało mi się zjeżdzać (nawet o dziwo nikt mnie nie zjechał za dostarczenie recek tak późno). xD
Wygrał u mnie kto miał wygrać, ale wszyscy podrzuciliście Ładne Rzeczy, chyba tylko propozycja murzyna ciutkę odstaje od pozostałych i lekko przy niej meham, bo jest lamerska, ale jednocześnie jest na tyle dobra, że i tak nie dam mu tego czerwonego kolorka. :--
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 03 maja 2022 20:43

mintaj pisze:
03 maja 2022 20:14
Sam śmierdzisz lamusem, murzyn ://///


...jest w tym jakiś duchologiczny urok...


Jako ciekawostkę mogę wam tylko powiedzieć, że poznałem te piosenkę jakieś 5 lat temu, bo leciała podczas napisów końcówych jednego odcinka ZCDCP.
To weź się w końcu zdecyduj bo przeczysz sam sobie albo nie ogarniasz słownika i wychodzisz nomen omen na lamusa xd

Najpierw się czepiasz a potem sam potwierdzasz moje słowa :roll:
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 03 maja 2022 21:42

Doganiam Was!

Joy Division - Atmosphere

Well, to jest dla mnie taki zespół i taki numer, że mógłbym o nim napisać tyle, że właściwie to nie wiem, co napisać xD Joy Division to moja spóźniona miłość, kiedy jesienią 2005 wybrałem The Cure a nie ich (za to katowałem New Order). Fazy na JD dostałem w 2007 przy okazji premiery Control, ale wyłącznie pod wpływem samego hype'u na film, gdyż ten obejrzałem dopiero 2 lata później xD (wypożyczyłem płytę ze słynnej wypożyczalni Video 402 na łódzkim Placu Słonecznym). Atmosphere stanowi doskonałe jego zamknięcie, to raz, ale utwór zawsze wysyłał mi ciary w dół pleców. Brzmienie instrumentarium, głęboki wokal Curtisa, niemal pulsujący bas Hooka, oszczędne bębny Morrissa, no po prostu złoto. Jego przesłanie - dość oczywiste - również do mnie przemawiało, zwłaszcza wtedy, jesienią 2007 roku, kiedy pozowałem na Księcia Ciemności(TM). Podniecałem się JD srogo, Atmosphere było w mojej pierwszej dziesiątce ich numerów, zawsze marzyłem nagrać cover (krótko mieliśmy z Hienem pomysł na coverband JD i nawet nagraliśmy parę numerów, ale tego akurat nie), lubię wracać CHOĆ - tutaj istotna uwaga - pod wieloma względami bardziej podobała mi się wersja... New Order nagrana podczas jednych z ostatnich sesji u Johna Peela już na początku bieżącego wieku (mimo wokalu Sumnera). Kocham JD i kocham ten numer, i może nawet byłby to zwycięzca kolejki, gdyby nie...

Blue Foundation - Eyes on Fire

...właśnie ten kawałek. To jest złoto. I ten numer, wokal Kristine Stubbe Telgbjaerg, mało trip-hopową oprawę muzyczną (a Blue Foundation zaczynali od trip hopu, byłem zaskoczony tym albumem bo cały brzmi w ten sposób), i cały album. Znam dokładnie 11 lat, na początku kwietnia 2011 kumpela ze studiów w Łodzi podrzuciła mi pen drive'a ze swoją muzyką w ramach małej wymiany, wśród masy rzeczy (np. Little Dragon, Parov Stelar i Goldfapp) był właśnie ten album. Szybko zassałem 2 poprzednie, które stylistycznie mocno odbiegały od tego, co zaproponowano na Life of a Ghost i potem słuchałem ich pół lata. Naprawdę bardzo polecam całą płytę, numery takie jak Stuck in a Hard Place, Enemy czy Empty Wall są świetne, ale moim faworytem zostaje właśnie Eyes on Fire. Mocny, napompowany emocjami kawałek o zemście zawsze mnie jakoś trafiał i sobą trafiał w samo sedno. Zabawne, że przeczytałem niedługo po tym, jak ich poznałem, że ten utwór był na OST do jednego ze Zmierzchów, ale choć oglądałem te z ówczesną dziewczyną (była fanką), w ogóle tego nie zarejestrowałem xD dodam na marginesie, że w 2 lata po wydaniu tej płyty (a był to 2007 rok) połowa składu odeszła i zostało tylko 2 oryginalnych członków-założycieli. W 2012 wydali nowy album (potem jeszcze 2), ale wrócili do bardziej elektronicznego brzmienia i w sumie to szkoda, bo ten przeskok do rzeczy bardziej "contemporary" że tak to ujmę wyszedł im na plus. Ot, może i pop, ale z pomysłem i naprawdę fajny. Wchodzi po tych 11 latach. Zwycięzca kolejki - Stripped z Bełchatowa.

Kalina Jędrusik - Nie Odchodź

Mam trochę bekę, bo Hien nigdy mi się nie przyznał, że lubi Kalinę, choć osobiście znamy się już 13 lat zaraz xD Słuchało się tego przyjemnie, acz bardziej bym to powiązał z Melczetem (w sensie to mogła być jego wrzutka). Znów mam Radio Pogoda vibes, ew. Program Pierwszy Polskiego Radia słuchany ze starego odbiornika Taraban w domu babci gdzieś na prowincji październikowym, acz słonecznym popołudniem. Moi rodzice nie słuchali takich rzeczy (słuchali głównie hard rocka, choć zdarzył się pop), a ja fascynację nimi zaliczyłem bardzo krótką zimą 2010 roku, kiedy sięgnąłem głębiej w polską kulturę tak w ogóle (filmy i muzyka od lat 50. do późnych 80.). Jednak tego nie kojarzę, bądź też nie wpadło mi w ucho. Właściwie nie mogę wiele powiedzieć o tym kawałku, nie jest zły, ale to nie moja bajka niemal w ogóle, gdyby leciało gdzieś w jakiejś tematycznej audycji pewnie bym nie przełączył, może nawet materiał wizualny bym w telewizji obejrzał, no ale mimo wszystko nie zagości to u mnie na dłużej. Rozumiem potrzebę spuszczania się nad duetem Wasowski-Przybora, bo to Wielcy Artyści Byli(TM), ale parafię dalej. Tak samo nie rozumiem fazy co niektórych na osobę Jędrusik (a mam takich znajomych), której najbardziej ciekawym elementem życia był związek z Dygatem (i ofc przerażony Gomułka). Ciekawa wrzutka, ale tym razem Hien poza podium (póki co na drugim miejscu ląduje JD).

a-ha - Stay on These Roads

Ta kolejka jest naprawdę świetna xD a-ha to jeden z moich absolutnie ulubionych ejtisowych zespołów, poznałem go bardzo wcześnie, jeszcze w latach 90., choć nie wiedziałem, jak się nazywa. Z jakiegoś powodu myślałem, że to Alphaville (byłem najwyraźniej za głupi na rozróżnienie głosów Harketa i Golda), i pamiętam swój wielki zawód w roku 1997 (dostałem wtedy pierwszego w życiu walkmana), jak wujek podarował mi zgrane na kasetę Forever Young (cały album) i NIE BYŁO TAM Take on Me. Kiedy w 2004 zaczynałem wsiąkać w ejtisy, zaczęło się tak naprawdę od 4 zespołów - najpierw Depeche Mode, równolegle z poznawaniem kolejnych płyt Alphaville, potem Simple Minds i a-ha właśnie. a-ha są dla mnie trochę jak Duran Duran - pomimo cheesy zagrywek w swojej twórczości nie tylko zestarzeli się nieźle, ale też ich ostatnia twórczość nie jest zła, by nie powiedzieć wręcz, że jest naprawdę dobra (nie wszystko ofc, ale cokolwiek w swojej zdecydowanej większości). Cast in Steel wydane w 2015 nie było kiepską płytą, Foot of the Mountain miało kilka fenomenalnych momentów, a już Analogue jest dla mnie cała świetna (a to raptem 2005 rok). Lifelines to już w ogóle inna historia (przecież to był genialny comeback). Stay on These Roads znam przynajmniej od 2004 roku, kiedy w moje ręce wpadła bestka Headlines and Deadlines, ale musiałem to słyszeć wcześniej. Zaliczam go do swoich all time favourites, choć mógłbym mieć teraz nędzniejsze skojarzenia, bo był to generalnie jeden z ulubionych utworów mojej najświeższej byłej xD. Podobają mi się i te ciężkie klawisze, i mocno nabite bębny i nieco jęczący wokal Harketa. Generalnie cała płyta o tym samym tytule jest bardzo dobra, także polecam tym, co nie znają. Dostaje trzecie miejsce, choć ex aequo mogłoby drugie wraz z JD. Bardzo to subiektywne z mojej strony, ale siusiak z tym. a-ha jest super.

Squarepusher - Theme from Ernest Borgnine

Generalnie mógłym zrobić kopiuj-wklej z tego, co wrzucił Mentos. Mam niemal identyczne odczucia xD choć nigdy nie byłem jakoś srogo wkręcony w taką muzę, lubię techno (do pewnego stopnia) i ten numer gdzieś się swoim charakterem w te moje upodobania wpisuje (choć ciągnie bardziej drum'n'bass). Gdzieś czuję AT, gdzieś Vivę sprzed baaardzo wielu lat, a gdzieś rzeczy, których słuchała moja siostra pod koniec najntisów. Ostatnio spędzam trochę czasu w towarzystwie osoby, która bardzo za taką muzyką przepada (nawet ostrzejszymi jej formami), więc też moja tolerancja na takie rzeczy uległa zwiększeniu. Jak bardzo mi to pasuje? Nie wiem xD przyjemnie się tego nawet słuchało, choć wcześniej na pewno tego nie słyszałem, wciąż kojarzę nazwę Squarepusher, tylko nie mogę sobie przypomnieć skąd. Ot, techno, techno never goes out of fashion (tylko ja wychodzę z mody). Inna sprawa, że gdyby ktoś mi to po prostu puścił i spytał, kto to wrzucił, w ciemno obstawiałbym Dragona xD

Ablaye Cissoko & Constantinople - Soutouro

Nie powiem, że to dziwaczne, choć było to moje pierwsze skojarzenie i to z dwóch właściwie powodów - po pierwsze, nie słucham za bardzo takiej muzyki, a raczej nie słucham jej tak bardzo, że mój mózg zepchnął gdzieś w zapomniane rejony podświadomości wiedzę o fakcie jej samego istnienia. Sobie jest, ale ja tego jakby "nie wiedziałem" i nagle mam takie "o prostytutka!". Co ciekawe, nie powinienem mieć z tym problemów (tj. z wiedzą o istnieniu takich rzeczy) przy całej mojej sympatii do niemal wszystkiego, co ląduje na kompilacjach RAM cafe. Po drugie jednak - zajeżdża mi za bardzo telewizyjnym muzakiem. Odpaliłem ten kawałek i od razu miałem przed oczyma ciasne uliczki Stambułu, kamerę sunącą to tu to tam i nagle muza jest ściszana a z bramy jakiegoś obskurnego suku wychodzi Makłowicz i zaczyna opowiadać o tym wspaniałym i przepięknym miejscu zachwalając lokalny streetfood/przekąski/alkohole/PRAWDZIWY KEBAB* (*-niepotrzebne skreślić). Nie potrafiłem się pozbyć tego wrażenia nawet wtedy, kiedy wszedł wokal. Po prostu Makłowicz i już xD Znów randomowa wrzutka ale w jakiś sposób interesująca. Z tym, że akurat tutaj dostałem całym szpadlem specyficznych autosugestii po ryju, to mogło spłaszczyć odbiór. Nie mój faworyt, ale jest ok.

Od siebie dodam, że póki co to dla mnie najlepsza kolejka od początku tej gry zimą xD
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 03 maja 2022 22:44

devotional pisze:
03 maja 2022 21:42
Mam trochę bekę, bo Hien nigdy mi się nie przyznał, że lubi Kalinę, choć osobiście znamy się już 13 lat zaraz xD
Tbh nie wiem w jakiej sytuacji bym miał o tym wspomnieć, zawsze srałes na 90% muzyki powstałej przed latami 80tymi, to co się miałem produkować o Jędrusik, której talentu i piosenek i tak Twój ejtisowy łeb nie pojmie xdd
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 03 maja 2022 22:50

No wychodzi i tak na to, że z Devem mógłbym sobie rękę podać. :/
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 03 maja 2022 23:06

Bo się obaj średnio znacie, czy raczej z góry jesteście uprzedzeni. To jest zresztą stara śpiewka Deva "byłem debilem i nie chciałem tego słuchać, bo byłem uprzedzony" xD U niego jest jeszcze jakaś szansa na rigcz.

W ogóle to mamy komplet, chyba temat raczej zaorany. Podsumuje ze swojej strony tylko, że negatywnych opinii nt Nie odchodź w ogóle nie traktuję poważnie, bo nie świadczą o numerze, ale o kompletnym braku wrażliwości u recenzujących xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 03 maja 2022 23:35

Czyli nikt się nie zna oprócz Hiena? ;) ;)
Ja jeszcze raz powtórzę - mam alergię na wszystko, co powstało w Polsce przed latami 80' i już. Właściwie mam alergię na większość tego, co polskie.
Odbiór mojego utworu tym razem bardzo dobry. Jedynie młodzik Dragon się nie poznał. Ale jak pisałem w przypadku tego utworu działa głównie nostalgia. Dagon po prostu nie może czuć jakiejkolwiek nostalgii względem Stay on These Roads.
Dobra kolejka. Nawet Kalinę w tego typu utworze przełknę.
O a-ha jeszcze u mnie będzie na pewno. Nie jest to zespół mego życia, ale ma jeszcze jedną rzecz godną miejsca w naszych tematach.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 03 maja 2022 23:47

Nostalgia chyba jednak nie tak działa.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 6483
Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
Ulubiony utwór: World in My Eyes
Lokalizacja: właściwa

Post 03 maja 2022 23:55

Mnie się podoba pozytywny odbiór pana Cissoko i jego kolegów, nie wiedziałem w sumie, czego się spodziewać.
Wątek kabaretowo-aktorsko-piosenkowy ma się dobrze, dobrze, coś jeszcze podrzucę niedługo w tym klimacie. ;)

Swoją drogą, Shodan, ja po naszej zabawie na pewno będę musiał sobie solidnie przewartościować, co mi się podoba w muzyce, a co nie. Bo kilka dość zaskakujących wątków już się pojawiło.
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 03 maja 2022 23:57

Hien pisze:
03 maja 2022 23:47
Nostalgia chyba jednak nie tak działa.
To znaczy o czym mówisz?
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 04 maja 2022 00:03

To, że Dragon jest młody, nie znaczy, że nie może czuć nostalgii względem utworów starych. To jest szerokie pojęcie.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 04 maja 2022 00:06

No niby w jakiś tam pośredni sposób może, ale nie w taki jak np. ja. Nie mów, że tego nie rozumiesz.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 04 maja 2022 00:12

Pisałeś "jakiejkolwiek", to się do tego odniosłem. Ale w tym wypadku nikt nie może oprócz Ciebie. O to w sumie nawet chodzi w tym temacie.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Malkolit
Posty: 6483
Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
Ulubiony utwór: World in My Eyes
Lokalizacja: właściwa

Post 04 maja 2022 00:22

shodan pisze:
03 maja 2022 23:57
Hien pisze:
03 maja 2022 23:47
Nostalgia chyba jednak nie tak działa.
To znaczy o czym mówisz?
Ja mam duży sentyment do wielu utworów/wykonawców z lat młodości moich rodziców (60, 70, 80), a mnie wtedy na świecie nie było. W tej grupie będą Parasolki, będą Adios, Pomidory i będzie Everlasting Love czy inne, nie wiem nawet, It's A Sin. I nie ma znaczenia, że z samym wykonawcą nie miałem później bliższej styczności (pani Koterbska świetnie się w to wpisuje). Po prostu świetny klimat + samo wspomnienie chwil, kiedy się tego za młodu słuchało (a jak jeszcze są ciekawe skojarzenia piosenki z sytuacją, to w ogóle).
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 04 maja 2022 00:23

Shodan widział moje wrażenia względem Ah-a, ale ich nie przeczytał. ;)

Generalnie mówiąc, bardzo przyjemnie mi się czytało takie wrażenia o mojej wrzutce. Szczególnie te fragmenty o tym, że to jedna z najlepszych propozycji. Entuzjaści tego drilla będą mogli zweryfikować swoje odczucia za jakiś czas. :D

Co do kolejki to na pewno czekam na jakieś grube zaskoczenie, bo do pewnych wyborów zaczynam się przyzwyczajać, ale poza takim oględnym wrażeniem i tak jest naprawdę spoko, nie ma totalnego odbicia od ściany z ogromnym grymasem.
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 04 maja 2022 00:25

Generalnie tylko ja tutaj znam płytę Actually pawie od momentu jej wydania, więc tylko ja ja w pełni powinienem czuć sentyment do niej.
Jednocześnie słuchając np. Some Great Reward wspominam czasy, kiedy będąc na szkolnych wykopkach słuchałem tego albumu/nuciłem go/gadałem o nim z kolegami. Rzecz w tym, że nigdy nic takiego nie miało miejsca. W kontekście tego albumu wspominam wydarzenia, które nie miały miejsca. A ja to wspominam. I czuję tęsknotę do tych czasów. I jak to wyjaśnić?
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 04 maja 2022 00:39

To akurat normalne, właśnie na tym patencie funkcjonuje duchologia, generalnie zacieranie się szczegółowe pamięci. Tego największego sentymentu na podstawie najdłuższego możliwego czasu kojarzenia czegoś nie kupuję.
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 04 maja 2022 07:03

Sam czas nie odgrywa tu rzeczywiście decydującej roli, tylko raczej jakieś okoliczności związane z poznaniem danej muzyki.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 04 maja 2022 10:21

The Psychedelic Furs - All Of This And Nothing
(1981)

https://youtu.be/2nJwgpTsVKw

Na dobrą sprawę zdałem sobie sprawę po minionej kolejce że tak naprawdę przez tyle czasu nie wrzuciłem w sumie nic co byłoby jakimś moim świadectwem mojej miłości do muzyki lat 80., a jakby nie było stanowiła ona ważny fundament budowy mojego własnego gustu muzycznego nie wyznaczanego tym czego słuchali starsi bracia. Moje wejście w świat muzyki lat 80. tak na poważnie zaczęło się wraz z graniem w GTA Vice City którego ścieżka dźwiękowa w większości serwowała muzykę lat 80. lub starszą. Później doszło oglądanie VH1 i czekanie na ulubione audycje tematyczne czyli So 80s i Smells Like 90s, było jeszcze zdaje się Greatest Hits gdzie też można było upolować dobre numery. GTA Vice City to początek miłości do muzyki new wave, marzyłem i nadal marzę o tym by upolować na kompakcie ścieżkę dźwiękową ze stacji Wave 103 bo selekcja tamta była nieziemska. Mógłbym tu w kontekście tej muzyki wrzucić losowy numer z tej stacji i by pasowało ale po co, zamiast tego wolę pójść krok dalej i sięgnąć po coś co wygrzebałem sam zainspirowany tamtym soundtrackiem. W Vice City pojawiło się Love My Way grupy The Psychedelic Furs i ja ten numer uwielbiam, zachęcony ściągnąłem dość losowo jakiś ich album a mianowicie Talk Talk Talk z roku 1981 (możliwe że zachęciła mnie okładka, jest zajebista moim zdaniem) i w sumie to mnie ten album nie porwał ani nie wciągnął - poza wrzucanym właśnie All Of This And Nothing.

All Of This And Nothing to nieco dłuższa kompozycja (lol wiem że tylko ponad 6 minut ale mam na myśli wyjście poza radiowy format z jakim bardziej kojarzę new wave), a wszystko za sprawą specyficznej budowy tego numeru który zaczyna się spokojnym gitarowym intrem i kończy instrumentalną codą. Pomiędzy tym mamy całą esencję z nieco gwałtowniejszym brzmieniem gitar i prostym jak budowa cepa tekstem w którym to w zwrotkach wokalista opisuje kolejno różne przedmioty pozostawione w mieszkaniu przez kobietę która go opuściła. Refren zaś sprowadza się do stwierdzenia że nie zostawiła mu po sobie nic co by mógł zrozumieć z tego wszystkiego, że wcale nie miał na myśli tego co powiedział (zapewne coś przykrego) i chciałby żeby wróciła do niego. Pomimo swojej prostoty uważam że tkwi w niej właśnie geniusz tego utworu, poza tym bardzo pasuje mi oprawa muzyczna tego numeru, jest fajny groove, a gitary i saksofon ładnie malują emocje od melancholii po jakieś gwałtowniejsze, jest taki element jakiegoś podniecenia, może nerwowości i chaosu w głowie odpowiedniego dla opisywanej sytuacji. Nie mam konkretnych wspomnień związanych z tym kawałkiem ale stosowałem go nieraz kiedy drogi mi się z kimś rozchodziły w życiu.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup