Best of Forum

Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Re:

Post 31 maja 2022 08:33

mintaj pisze:
31 maja 2022 00:59
Ja będę na pewno roastować nazywanie Linuxa przyzwoitym systemem operacyjnym. ;]
I fajki wtedy jeszcze kosztowały 4,50? Mi się wydawało, że właśnie na początku 2008 podnieśli tak te ceny xd
Oj były, jeszcze w 2013 miałem skitraną paczkę Viceroyów (które po 5 latach wypaliłem do pewnej piosenki pewnego Kanadyjczyka z diastemą), kupioną na stacji paliw w lipcu 2008 i cena wytłoczona na pudełku była równo 4,50 xD
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 31 maja 2022 08:58

Kraftwerk - Computer Love

Prejzowałem już ten numer przy okazji wrzutki albumowej, teraz dołożę lukru najwyżej. Co do chronologii to ja akurat najpierw usłyszałem główny riff u Colplay w ich Talk, byłem zaskoczony jak później usłyszałem skąd się wziął, fajny recykling. Piękne, miękkie brzmienia syntezatorów, ładne melodie, tekst dotyczący tego jak technologia wkracza we wszystkie sfery naszego życia, łącznie z uczuciowym. Fantastyczna pocztówka dźwiękowa z lat 80. Długie to nawet ale bardzo fajnie płynie sobie, zwykle byłem fanem wersji niemieckojęzycznej ale tak naprawdę miłość w każdym języku przemawia równie pięknie, o. Swego czasu natknąłem się kilka kawałków o podobnej tematyce i trzymałem je chyba nawet w jednym folderze na dysku, myślę sobie że będę je wrzucał z czasem bo są naprawdę spoczko.

Michael Jackson - In The Closet

Kolejne zaskoczenie ze strony shodana, bo nawet jeśli wiem że shodan lubi dobry stary pop to akurat w życiu bym nie pomyślał że wrzuci TEN numer. Kawałek doskonale znam, moja kumpela jest wielką fanką Jacksona i to zwłaszcza tego z lat 90. (ja preferuję 80sowe wcielenie). Poznałem ten numer dzięki jej uwielbieniu albumu Dangerous, osobiście znałem i lubiłem Give In To Me, pamiętam z dzieciństwa klip do Jam ale In The Closet nie znałem i z miejsca mnie zaskoczyło. Lubię new jack swing i ten bicik wyprodukowany przez króla tego nurtu Teddy'ego Rileya zdecydowanie mnie porywa. Jackson wiedział że aby utrzymać się na fali musi iść z duchem czasu i przy okazji nagrywania Dangerous swojego wieloletniego współpracownika Quincy Jonesa zamienił na bardziej współczesnych producentów, którzy lepiej rozumieli co buja młodzież na początku lat 90. Gdybym miał wrzucać coś Jacksona z lat 90. to byłby to z pewnością ten numer, ale jak wspomniałem wolę jego wcześniejsze brzmienia. Swoją drogą na ok 400 kandydatów do bestki nie mam nadal numeru jego żadnego na liście.

PRO8L3M - Księżycowy krok

Oskar na bicie z samplami Aya RL, nie pamiętam tego numeru, jak i większości Art Brutu (mam jednak swój jeden ulubiony kawałek do którego wracam z tego mixtape'u). Nawijka Oskara specyficzna ale lubię go, nawet jak nawija o rzeczach mi kompletnie obcych, jest w tym dużo agresji ale ja ten wkurw kupuję jak najbardziej. W sumie obojętne mi o czym jest ten numer, Oskar fajnie przeplata się z młodym Kukizem w tle, sample tworzą klimat, dobry numer choć w dyskografii ich takich wiele, nawet na samym Art Brut więc tu może faktycznie całość powinienem nadrobić i w takiej formie łykać?

Carbon Based Lifeforms - MOS 6581

Czytam psybient, myślę sobie no nie znowu jakieś ambienty Dragonowe, ale nie do końca. Faktycznie bardziej downtempo w tym słychać a ja klimaty downtempo/chillout lubię. Bardzo fajne synthy, kiedy wchodzi dźwięk syreny musiałem pauzować i wyglądać przez okno czy to za oknem czy w muzyce lol. Lekki bicik, numer fajnie płynie sobie na nim, w ogóle to będę miał podobny nieco kawałek do wrzucenia, miał być w pierwszej 25, potem wyleciał, teraz do samego końca waham się co jeszcze wejdzie i decyzja zapadnie last minute pewnie. Twoja wrzutka to przyjemnie transowy numer w języku dla mnie przystępnym, jedna z najfajniejszych Twoich wrzutek od początku.

Belinda Carlisle - Circle In The Sand

To jest jeden z tych nieśmiertelnych przebojów lat 80. które setki razy słyszałem ale którego nigdy tak rzetelnie nie słuchałem tak naprawdę. Nie wiem trafnie czy nie ale Belinda Carlisle u mnie stawiana była w rzędzie z innymi wokalistkami lat 80. do których podchodziłem jak do jeża - Pat Benatar i Cyndi Lauper (do obu już się zdecydowanie przekonałem), Belindy zaś słyszałem chyba tylko ten jeden numer i nigdy mnie nie przekonywał. Tak naprawdę rzetelne przysłuchiwanie się mu niewiele tu akurat zmieniło, lekki pop nieco trącący kiczem tamtej dekady, zawsze byłem przekonany że właśnie do takich numerów (jeśli nie tego konkretnego) pili scenarzyści Jak Poznałem Waszą Matkę kiedy wtrącili do serialu stary klip jednej z bohaterek do utworu Sandcastles In The Sand:

https://youtu.be/mCAiBmA_bK8

Tamten numer oczywiście był mega przerysowaną satyrą, Circle In The Sand aż tak straszne nie jest, jest całkiem poprawnym przebojem i tylko tyle chyba. Myślę że nie sięgnę po niego sam z siebie, na tematycznej playliście 80s jak najbardziej może być a i w radiu go oszczędzę jak poleci, żałuję mocno że nie poznałem dzięki Melkiemu właśnie jakiegoś innego numeru tej Pani bym mógł mieć jakiś szerszy obraz jej muzyki, może nadrobię to w wolnej chwili sam.

Empire of the Sun - Walking On A Dream

Czy ich kojarzę? Kojarzę totalnie dwie miniatury ich wideoklipów nachalnie ukazujące mi się w propozycjach na YT od lat i pamiętam że kiedyś obadałem We Are The People i w sumie nie wiem czemu olałem, pamiętam go faktycznie z radia i kojarzyłem jako taki hipsterski indie pop typu Foster The People itp. Walking On A Dream nie słuchałem a to kawał porządnego popu, electropopu. Jezu jakie to jest świetne, lekkie, wiosenne, produkcja tłusta i ciepła, czuć koniec pierwszej dekady lat 2000. a najlepsze że byłem pewien że to musi być jakieś 2013-14 (może faktycznie renesans przeżywali kilka lat po premierze?). Zajebiście podoba mi się w refrenie ten taki szum talerzy w lewym kanale, jakie to przyjemne jest! Stąd już tylko chyba dwie drogi jedynie, albo Miike Snow albo Little Dragon, na szybko uzupełniłem playlistę kandydatów do bestki bo jakimś cudem ich pominąłem, z czasem się pojawić muszą ale chwilowo jak widzicie zajęty jestem moimi historyjkami z życia. Dzięki dev, zdecydowana wygrana kolejki!

Ogólnie FAJNIE FAJNIE FAJNIE, całkiem niezła ta kolejeczka była i choć trochę rzeczy znałem już to były to fajne comebacki do tych numerów. Poziom wyrównany dość mocno i co najmniej rzetelny, nic nie hejtuję.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 31 maja 2022 10:26

Zabawne, takie szybkie ad vocem, bo zarówno Miike Snow jak i Little Dragon planowałem umieścić w kolejnym zestawieniu xD
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 31 maja 2022 10:37

Haha, wiedziałem :D
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 31 maja 2022 12:41

Kraftwerk - Computer Love

Gdyby Hien nie wspomniał o wycięciu klawiszy ze środka to nigdy bym tego nie wyłapał, wydawało mi się, że to tylko dla samego zaskoczenia było zrobione. Wow, a słyszałem ten numer dziesiątki razy.

Trzymam się tego, co pisałem przy okazji wrażeń nt. całej Computer World. Pyszny elektroniczny dżezik tutaj się dzieje. Pod względem tekstowym doskonała realizacja minimalistycznej formy i pełnej treści. Proroczy aspekt tekstu można skwitować uśmiechem, ale przez takie ujęcie tematu ta sytuacja liryczna nigdy się nie zestarzeje, będzie idealnym świadectwem dla potomnych. Jedynym mankamentem jest to, że trochę te drumsy są mdłe, kiedy jestem w słabszej formie to trochę męczę się przy odsłuchu, bo nie ma tam nigdy mocniejszego rytmu. Nie jest wcale konieczny tylko po prostu dzięki temu nie w każdej sytuacji dobrze jest sięgnąć po Computer Love.

Wersja The Mix znajduje się dwa piętra niżej, ale pod względem perkusyjnym jest ciekawie. Szykuje się zwycięzca kolejki, cóż za zaskoczenie!

Pezet & Czarny HIFI - Co jest ze mną nie tak

Nie znam Kampera, ale słychać mocno ilustracyjny charakter, gdy właściwy utwór zaczyna się po półtorej minuty. Spodziewałem się czegoś mniej klubowego po tym intro, ciekawe glicze idą później. Bit zdecydowanie dodaje takiego artystycznego sznytu dość przeciętnemu tekstowi o rozterkach, kryzysach, zawodach i rozczarowaniach. Panowie grają w dwóch różnych drużynach i to są kluby z drugiego poziomu rozgrywkowego. Przepływa przez uszy. Zyskuje znaczenie wobec takich historii jak ta przedstawiona przez Mudżyna. Bez tego kilka odsłuchów w ramach naszej zabawy starczy. Solidnie, ale bez serduszka.

Michael Jackson - In the Closet

Gdzieś tam w głowie kojarzyłem te fragmenty przed rzucanym tytułowym tekstem. Teraz, kiedy przysłuchuję się dość uważnie, parę rzeczy mi przeszkadza, w porównaniu do wersji singlowej ta brzmi jak typowa dwunastocalówka. Dzieje się po prostu za mało jak na sześć i pół minuty, ale kiedy wpadnę na to po jakimś czasie w radio czy np. po prostu sam z siebie wrócę, to będzie lepiej. Przyjemna elektronika, trochę drewniany rytm, ale co jakiś czas przełamany czymś innym jest spokojnie do strawienia. Solidna wrzutka wujka szodana.

Pro8l3m - Księżycowy krok

Napisałem do wczoraj małą ścianę tekstu na temat tego kawałka. Wyleciała w powietrze. Znacznie lepiej myślę o koncepcie wchodzenia w dialog z innymi utworami niż jego realizacji w praktyce. Już wcześniej słyszałem oskarowy Księżycowy krok, wpadłem na ten numer przy okazji częstszego słuchania Czerwonej Aya RL i kilkanaście miesięcy temu byłem wręcz zbulwersowany xD W ostatnich dniach dałem temu zdecydowanie więcej czasu oraz uwagi i podejście jest luźniejsze. Dalej jednak Oskar nawija jakieś straszne kocopoły i wychodzi w związku z tym pretensjonalne pierdololo, które w połączeniu z już i tak dostatecznie pretensjonalnym Kukizem daje coś ciężkostrawnego. Może cały Art Brut by pomógł... słuchałem też Pan Bóg Twój i tam ten dialog z Prońko znów mnie bardziej śmieszył i konsternował niż interesował czy zachwycał. W porównaniu do wrzuconego w tej kolejce Pezeta przynajmniej coś mnie zaintrygowało i kazało zweryfikować podejście.

Belinda Carlisle - Circle In The Sand

Subtelna mieszanka musicalu i motywu rodem z amerykańskiej opery mydlanej z tamtego okresu. Mówię to z przyjemnością, bo jednocześnie nie ma żadnej klawiszowej imitacji, dało radę skutecznie wykorzystać specyfikę brzmienia z tamtych lat i połączyć to w efektowny, ale niezbyt gwałtowny sposób jakimiś gitarowymi, basowymi ozdobnikami. Dalej będę bardziej lubił La Lunę, ale i tutaj jest się w co wsłuchać.

Empire of the Sun - Walking on a Dream

Dobre elektropopowe, trochę jak Junior Boys, jeszcze trochę jak Sex Shop Boys, ale np. już nie tak syntezatorowe jak CHVRCHES. Bardzo lekki wakacyjny numer o rozterkach i uczuciach. Przede wszystkim bazujący na feelsach, jeszcze lepiej sprawdziłby się w trochę cieplejszą pogodę, nie wiem czy od słuchania Walking on a Dream uda się przywołać trochę lata, ale to skojarzenie jest bardzo oczywiste. Z ręką na sercu wrzucam na swoją playlistę świeżynek na Spotify i będę wracał!

Kolejka z rozterkami, ale generalnie całkiem przyjemna. Stosunkowo sporo znałem już wcześniej, więc w wielu miejscach formalność, ale było też co sprawdzać więcej razy.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 31 maja 2022 13:06

Pezet & Czarny HiFi - Co jest ze mną nie tak

Najpierw ojebałem Murzyna, że mu się nie chciało znaleźć wersji audio na yt, bo wersja z klipem to potworna dawka krindżu (ten filmu musi być okropny) i mocno psuła mi odbiór muzyki. Niestety wersja audio tez zawiera wstawki z filmu, więc nie da się ostatecznie od tego uciec. Ja mam problem z traktowaniem poważnie tematów damsko-męskich prezentowanych w numerach hip-hopowych, a już na pewno polskich, bo rapują po mojemu i jest mi to siłą rzeczy bliższe. Nie chcę brzmieć jak Shodan, bo nie piszę z pozycji hejtera polskiego hh, ale Pezet nigdy nie był dla mnie jakimś królem pióra i tu niestety też to średnio wychodzi. Niby fajnie, że to prosty numer napisany w prosty sposób, ale słuchając tego odnoszę wrażenie, że to napisał jakiś nastolatek po pierwszym rozstaniu, a nie dorosły facet z jakimś doświadczeniem. Po „prostytutka, nie wiem jak mogłaś?” prawie pierdolnąłem fikoła od przewracania oczami. Podkład jest bardzo spoko, ale numer strasznie szybko zlatuje, niby 3:30, ale wydaje się jakby minęły dwie, mogłoby to spokojnie jeszcze pograć. Najbardziej w tej wrzutce cenię murzyńską chronologię wydarzeń za pomocą utworów, po raz pierwszy w tej bestce tworzy się jakaś osobista historia rozlana na więcej kawałków. Nie wiem, czy to już koniec tego wątku i skończy się na tryptyku, czy będzie coś jeszcze, ale jestem fanem.
Jeśli chodzi o sam kawałek, to jestem na rozdrożu i na razie musi tak zostać.

Michael Jackson - In the Closet

Dżekson, Dżekson. Shodan wstrzela się z tą wrzutką prawie 13 lat od śmierci Krola popu (25 czerwca). Pamiętam jak facet umarł, to był ciepły letni wieczór i część z nas komentowała to wydarzenie tutaj na forum. Jari nie odpuścił sobie wtedy żeby się po Jacksonie przejechać, co w sumie tylko pokazało jaki z niego dzban. Ja MJ lubiłem od dziecka, mieliśmy płytę „Bad” na winylu i potem jak byłem w podstawówce to wyprosiłem od ojca żeby mi to zgrał na kasetę. Robiliśmy sobie do „Smoothe Criminal” w klasie układy taneczne, ala Backstreet Boys. Do tego film „Moonwalker”, który zrobił na mnie duże wrażenie za dziecka oraz „Ghosts”, półgodzinny klip, który pokazywano w TVP jakoś w 90sach. Dużo fajnych wspomnień w związku z tym piosenkarzem. Przez niekończące się oskarżenia w jego kierunku (nawet tyle lat po śmierci), Jackson stał w niektórych kręgach pariasem muzyki i wstyd się tam przyznać, że się go lubi. Ja to mam w dupie.
„In The Closet” to fajny numer, wychodzący już trochę w przyszłość. Jackson doskonale odnalazł się w klimatach r’n’b i robi tu rzeczy mistrzowskie. Zresztą, Majkel był naprawdę rzetelnym (bez kpiarstwa) człowiekiem jeśli chodzi o muzykę, nie wypuszczał byle gówna. Polecam obejrzeć sobie jakiś film o nim (nawet na Ciekawych Historiach) i posłuchać jak komponował utwory. „In The Closet” to nie był nigdy mój ulubiony kawałek Jacksona, ale to mu niczego nie odbiera, to jest kawał świetnej muzyki pop i doskonały singiel (tak jak i cały album „Dangerous”).

PR0BL3M - Księżycowy Krok

Miałem wrażenie, że Mentos mnie kiedyś prejzował za słuchanie Art Brut, sprawdziłem i faktycznie, cztery lata temu było coś takiego. Tym bardziej nie wiem czemu wrzuca tu Problem w jakiejś kontrze do mnie, ale siusiak, to są jakieś wrocławskie metody terroru chyba xD
Jak pierwszy raz usłyszałem ten mixtape (nie pamiętam kiedy to było), to byłem pod wielkim wrażeniem i chyba nadal jest to dla mnie najlepsza rzecz z polskiego hip-hopu. Ok, Oskar faktycznie jest specyficzny, a jego teksty tanio-kwaśne, ale jego nawijka niesamowicie mi się podoba. Jest jakieś takie fajne przerysowanie w jego wykonaniu, co po prostu z jakiegoś powodu, którego nie umiem racjonalnie i czytelnie dla innych wyjaśnić, mi robi. Dobrana polska muza użyta w tle jest świetna, często w takim kontekście podoba mi się znacznie bardziej niż oryginały (co już miałem u Noona). W zasadzie kekłem chyba tylko przy „Ritz-Carlton”, ale szanuję za odwagę. Jeśli mam być szczery, to dla mnie jest to wrzutka kolejki i jedna z najlepszych w ogóle. No i znowu Mentos wrzuca numer, który znam. BTW, właśnie zobaczyłem, że Problemy będą grały Art Brut live w Łodzi pod koniec lipca. Będę akurat na urlopie, więc trochę szkoda.

Carbon Based Lifeforms - MOS 6581

Po starcie z Soundgarden, dałem się nabrać, że Dragon ma trochę wszechstronniejszy gust, ale większość wrzutek pokazuje jednak, że chłop lubuje się w elektronice na amen. Dla mnie to nawet lepiej, bo mam zaległości z takiego grania, a Smok wrzuca jednak w większość fajne rzeczy i to samo jest tutaj. OK, numer brzmi jak milion innych, mam wrażenie, że to plagiat plagiatu plagiatu, ale nie ważne. Mi się podoba i wuj. Z początku szokłem, że to 2003 rok, bo brzmi jak 90sy, ale kiedy się przysłuchałem, to jednak słychać w tym przełom dekad (i wieków). Nie umiem jakoś szczególnie pisać o elektronice, ale klimat jaki wywołuje ten numer jest doskonały. Tutaj zdecydowanie bardziej wkrada się kiedyśtobylizm, ale nie w kwestii muzyki, ale czasów i tęsknoty za jakimiś tam fragmentami dzieciństwa. Kiedyś taka muzyka był grana wszędzie. Ale czasy. Gdyby nie Mentos, to Dragon by wygrał w tej kolejce.

Belinda Carlisle - Circle In The Sand

Kojarzę ten kawałek. Kojarzy mi się z mieszanką Kate Bush, Maggie Reily i Mamas and Papas (refren trąci mocno „California Dreaming”), czyli w sumie bardzo sympatyczny miks. Ja się boję ejtisów jak ognia, bo zatrważająca część muzyki z tamtej dekady to gówno. Na szczęście Belinda stanowi dla mnie niezwykle miłe zaskoczenie. Świetny wokal, aranżacja nad którą ktoś faktycznie pomyślał, klimat, flow, wszystko naprawdę bardzo dobre. Ta mandolina w tle może nie zrywa papy z dachu, ale też nie ma jej tyle żebym zaczął się irytować. Jest bardzo fajnie Melki, gratuluję kolejnej fajnej wrzutki. Odczarowujesz nimi trochę wykonawców z lat 80-tych.

Empire of the Sun - Walking on a Dream

EotS to zawsze był dla mnie od strony wizerunku taki klon MGMT. Muzycznie też mi bardzo siedzi w 2008 roku, aż nawet mi szkoda, że takie klimaty już nie królują. Kojarzy mi się to z hipsterami rozlewającymi się już na dobre w okolicach starego H&M’u centrum Warszawy. Teraz już nie ma hipsterów, a takiej muzy nie słucha się już nawet na offie. Może to jest tylko moje wrażenie, nie wiem. Świetny kawałek , przenosi mnie w ciekawe czasy kiedy jeszcze byłem na studiach i prowadziłem studenckie, bardzo socjalne życie. Trzecie miejsce kolejki, o ile nie ex aequo z Draognem. To jest niesamowite, że Dev, często pozujący na pretensjonalnego, smutnego buca, potrafi wyskoczyć z tak dobrym, wakacyjnym popem. BTW
devotional pisze:
31 maja 2022 00:56
ja akurat wchodziłem wtedy w swój pierwszy poważny związek (który był gównem, ale o tym dowiedziałem się nieco później jednak)

Bardziej do mnie przemawia Dev niż powyższy Pezet. Szkoda, że Musiał jak zawsze robi z siebie ofiarę i od razu zaprasza do roastowania. Stary, miej jakieś jaja.

Fajna kolejka, wszystko mi się w większym lub mniejszym stopniu podobało.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 31 maja 2022 15:13

Hien pisze:
31 maja 2022 13:06
Pamiętam jak facet umarł, to był ciepły letni wieczór i część z nas komentowała to wydarzenie tutaj na forum. Jari nie odpuścił sobie wtedy żeby się po Jacksonie przejechać, co w sumie tylko pokazało jaki z niego dzban.
Poczytałem sobie post na wspomniany temat. Poziom części dzbanów wybitnie żenujący. Stawiam dyszkę, że o Jarim ludzie mogą tak nie pamiętać jak o Jacksonie, tak skromnie powiem
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 31 maja 2022 21:52

Też poczytałem i widzę, ze gwiazdą tematu i tak był newdress.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 31 maja 2022 22:23

Jari był królem tanich kontrowersji i ssania sobie samemu pały, natomiast Kieca, heh, poczytałem też ten temat i od razu przypomniały mi się te wszystkie jego hity, w tym jego randka, którą przerwał w pół słowa, bo babka zapaliła, czy też jego recenzje muzyki, które w zbiorze mogłyby zostać wydane jako "Złote usta". To jest niesamowite z jakimi ludźmi tu się trzeba było zmagać, i mimo że to było tak dawno, to te wspomnienia cały czas są żywe. Kiedyś takie best of, w tak kulturalnej atmosferze i na takim merytorycznym poziomie, nie było by możliwe.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 31 maja 2022 22:50

No, Jarecki troszkę się zafiksował, ja to odnoszę wrażenie, że on to generalnie miał jakąś lekką fiksację na punkcie mainstreamu, komerchy i produkcji. Nie za bardzo to kumam, mam gdzieś czy za danym utworem stoi sztab producentów i muzyków, czy słucham jakiegoś piwnicznego nagrania jakiegoś randoma. Zresztą ciekawe co by powiedział, jakby się okazało, że za produkcjami MJ stało stu Alanów Wilderów....
A Kieca to chyba miał jakiś problem ze stawianiem spacji po przecinkach xd Ja akurat do tej persony też mam dość ambiwalentny stosunek, ale mimo wszystko nie ryzykowałbym twierdzenia, że koleś jest stuprocentowo winny bez żadnych sensownych dowodów.
Generalny wniosek jest taki, że Michael Jackson nie żyje to świetna nazwa dla jednoosobowego, awangardowego projektu muzycznego.
Miałem wrażenie, że Mentos mnie kiedyś prejzował za słuchanie Art Brut, sprawdziłem i faktycznie, cztery lata temu było coś takiego. Tym bardziej nie wiem czemu wrzuca tu Problem w jakiejś kontrze do mnie, ale siusiak, to są jakieś wrocławskie metody terroru chyba xD
Faktycznie, było coś takiego. Trochę to zabawne, że wyparłem z pamięci fakt, że w tamtym okresie sporadycznie tu wbijałem, ba, nawet byłem dość aktywny jakoś w okresie premiery Spirit.
Żaden terror, przez bycie w kontrze miałem na myśli raczej to, że wrzuciłem kawałek, który kojarzy mi się ze spoko czasami i spoko okresem mojego dość burzliwego związku, podczas gdy ty i murzyn pisaliscie o nieudanych relacjach lol.
We Wrocławiu robimy to inaczej
Jest jakieś takie fajne przerysowanie w jego wykonaniu, co po prostu z jakiegoś powodu, którego nie umiem racjonalnie i czytelnie dla innych wyjaśnić, mi robi.
Nie wiem, mi się wydaje, że to kwestia tego, że ona dobrze się komponuje z tą starą muzyką oraz samplami z filmów czy co tam jeszcze wykorzystano. Mnie ta nawijka na innych płytach PR0BL3Mu strasznie męczyła generalnie, tutaj wchodzi jak trzeba, bo jak słyszę ją obok jakiegoś hitu z dancingu w Ciechocinku to raczej ciężko mi ją traktować stuprocentowo serio. Nie żeby to brzmiało jak pastisz, bo to nie w tym rzecz, bardziej mam wrażenie obcowania z czymś podobnym do jakiejś... nwm, uwspółcześnionej wersji 07 zgłoś się, tylko bardziej zdystansowanej?
CHolera, chyba też nie umiem tego czytelnie wyjaśnić xd
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 31 maja 2022 23:02

Jakioś w 2018 właśnie, oni wydawali coś nowego. Pamiętam, że sprawdziłem singla i tak średnio mi podszedł. Album zassałem i ten rar nadal leży nierozpakowany na kompie xd Nie wiem, może to one hit wonder, ale Art Brut wyjątkowo się udał.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 01 cze 2022 00:24

No mnie się już ta płyta z 2016 nie podobała
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 01 cze 2022 11:35

Kraftwerk – Computer Love

No coś drgnęło u mnie od czasu moich kosmicznych narzekań zimą na album Kraftwerk. Może dlatego, że trochę się to brzmienie już przez te miesiące przegryzło, a może pojedynczy utwór lepiej jest przeze mnie przyjmowany niż cały album. Ale muszę powiedzieć, że utwór jest całkiem spoko. Przyjemna melodia, przyjemne brzmienie. Nie wiem, czemu aż tak mnie to kiedyś odrzuciło. Może dlatego, że zanim na albumie dotarłem do Computer Love, to byłem już nazbyt zmęczony i rozdrażniony wcześniejszymi utworami? Tak naprawdę Computer Love ma wszystko, co trzeba, żeby mi się podobać. Takie syntezatorowe granie zawsze mnie przecież ruszało.
Krótko mówiąc stwierdzam teraz, że to fajny utwór i muszę zdecydowanie dać jeszcze szansę całej płycie. Ja ją wtedy przesłuchałem tylko dwa razy, a jak się już nie raz przekonałem to zdecydowanie za mało. Teraz robię więcej odsłuchów. Nawet jak mi coś nie podchodzi.

Pezet & Czarny HiFi - Co jest ze mną nie tak

No właśnie – co jest z tym polskim h-h nie tak? Ale spokojnie Mudżyn, tym razem bluzgów nie będzie, bo utwór jest wg mnie całkiem dobry. Taki hip-hop dosyć nietypowy, bo strasznie taneczny, bujający. Podoba mi się to co słyszę w tle jako podkład muzyczny dla rapowania. Sam Pezet też prezentuje się przyzwoicie. Zgrabne połączenie rapu z tanecznym bitem. Nie mam też w sumie nic do tekstu. Mogłoby być nawet o dupie Maryni i by mnie to i tak nie obchodziło jak zwykle.
Niepotrzebne jedynie rzeczywiście te wstawki z filmu na początku. Psują trochę klimat. Ale ogólnie bardzo spoko.

PR0BL3M - Księżycowy Krok

Mentos coś pisał, że chciał mi tą wrzutką zrobić na złość, ale raczej mu się to nie udało. Nie czuję się zniesmaczony, a wręcz uważam, że to dobry utwór. Wrzucacie dzisiaj niby hip-hop, ale taki dosyć nietypowy. Może dlatego nie chce mi się kąsać ludzi wokół.
Znowu podkład jest bardzo dobry i klimatyczny. Nie znam tego bandu zupełnie, ale coś czytałem, że te podkłady to z jakichś polskich filmów. Nie znam tych filmów, więc nie kojarzę, ale brzmi to tutaj super. Jest tylko jeden zgrzyt. Po cholerę oni brali do tego projektu Kukiza? Nie lubię go ani jako człowieka, ani tym bardziej jako wokalisty. Uważam, że ma paskudny i wkur.wiający głos. Jak wyje tak wysoko, to wtedy akurat mam ochotę kąsać. I tyle na jego temat.

Carbon Based Lifeforms - MOS 6581

Dragon wjechał z kolejnym elektronicznym instrumentalem i prawdopodobnie znowu wygrał kolejeczkę. Widzę, że to projekt ze Szwecji. Kolejna dobra rzecz ze Skandynawii po Diagnose: Lebensgefahr. Świetny klimat, świetne elektroniczne brzmienia, idealne tempo. Fajnie się ten utwór rozbudowuje. Sporo się dzieje ciekawych rzeczy w ciągu tych 7 minut. Znów sobie myślę, że warto by było przesłuchać cały album, ale cholera mimo ociągania się niektórych w tych bestkach jest tej muzyki i tak na tyle dużo do sprawdzenia, że nie ma zwyczajnie kiedy. Ale zakoduję sobie nazwę Carbon Based Lifeforms i na pewno do tego prędzej czy później wrócę w szerszym zakresie.
Naprawdę strasznie klimatyczny ten utwór. A okładka jaka odjechana!

Belinda Carlisle - Circle In The Sand

Melki natomiast wjeżdża znowu ze znanym przebojem sprzed lat. Znam ten utwór doskonale. Belinda Carlisle miała w swoim czasie parę spoko piosenek, które stacje muzyczne często puszczały. Kobitka ma całkiem przyjemny głos. I przyjemnie śpiewa. Zawsze jak gdzieś lecą jej piosenki, to słucham z przyjemnością, choć jednocześnie nie jest to muzyka, którą chciałbym pomęczyć na dłuższą metę. Od czasu do czasu Belinda Carlisle jest jak znalazł.

Empire of the Sun - Walking on a Dream

Dev ma dar do wrzucania utworów, które wszyscy chwalą, które niby brzmią fajnie, a mnie totalnie przelatują koło uszu i nie są w stanie zainteresować. Podobnie było choćby z Banco de Gaia, To ten sam sort. Taki typowo radiowy numer, który słuchany przy okazji nie przeszkadza, ale i nie wzbudza większych emocji. Chyba ja nie potrafię słuchać tego typu muzyki. Nie ma tutaj nic, co by mnie jakoś wciągnęło, zaintrygowało. To kwestia gustu oczywiście. Na podstawie tych 19 już kolejek można dosyć wyraźnie zaobserwować, kto ma jakie preferencje. Mnie do propozycji Deva jak widać znacznie bardziej nie po drodze niż choćby rozrywkowemu Murzynowi. :D
Chociaż w albumach Deva jest już dla mnie dużo ciekawiej na razie.
Krótko mówiąc utwór niby spoko, ale dla mnie trochę nudnawy i bez wyrazu. Nie hejtuję, ale i nie zachwycam się.

Przed odsłuchami myślałem, że to będzie najgorsza kolejka ever. No bo jest przecież zjechany już raz przeze mnie Kraftwerk, są też aż dwa polskie rapsy. Ale potem się okazało, że jednak jest całkiem nieźle.
Najlepszy Dragon, potem wyrównana dosyć stawka paru utworów i lekko z tyłu Dev. Choć kontakt wzrokowy z peletonem wciąż ma.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 01 cze 2022 12:03

Shodan, ten Kukiz jest razem z muzyką, oni go nie zapraszali xD W ogóle prejz na polski hip-hop, a diss na zespół porównywany do Sex Shop Boys... KIM JESTEŚ I CO ZROBILEŚ Z SHODANEM?
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 01 cze 2022 12:58

Ten h-h już pisałem, że niezły, bo nietypowy.
A te porównania do PSB to raczej do tych z ostatnich lat. Dlatego nowego PSB nie lubię.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 01 cze 2022 14:36

shodan pisze:
01 cze 2022 11:35
Znów sobie myślę, że warto by było przesłuchać cały album, ale cholera mimo ociągania się niektórych w tych bestkach jest tej muzyki i tak na tyle dużo do sprawdzenia, że nie ma zwyczajnie kiedy. Ale zakoduję sobie nazwę Carbon Based Lifeforms i na pewno do tego prędzej czy później wrócę w szerszym zakresie.
Naprawdę strasznie klimatyczny ten utwór. A okładka jaka odjechana!
Mogę pomóc, bo CBL jest też na mojej liście albumowej, wczoraj przesłuchałem w całości tę płytę, na której jest MOS 6581 no i... jak dla mnie tam dalej jest moc.
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 01 cze 2022 14:38

Kraftwerk - Computer LIEBE

Hien wspomniał, że to dla niego absolutnie najlepszy numer w muzyce elektronicznej, jaki istnieje. Podpiszę się pod tym jedną ręką, gdyż ex aequo znalazłbym parę dodatkowych pozycji, z tym, że wtedy podium zamieniłoby się w tramwaj. No trudno. KRAFTWERK I SIUSIAK. Bezczelnie przyznam, że celowo dodałem to Liebe zamiast Love, bo dla mnie Elektrownia istnieje przede wszystkim po niemiecku. Ten język stanowi doskonały dodatek do ich muzyki, nawet mimo dość specyficznego (dla mnie zawsze przynajmniej) głosu Hittera. Przy angielskim zatraca się gdzieś pewna magia ich twórczości, nie nie wiadomo jak srogo, ale JEDNAK. Wówczas Hitter w ogóle zaczyna dla mnie brzmieć jak spiker radiowy podrzędnej stacji dziennika puszczanego o 13:30. Deutschland iber alles w tym chociaż zakresie. Co do samego utworu... uwielbiam. Naprawdę. Mam do niego wielki sentyment, gdyż był to jeden z pierwszych kawałków ekipy z Disseldorfu, jaki usłyszałem, zresztą właśnie przy okazji premiery singla Talk od Coldplay (bo wszędzie trąbiono, że to bazuje na TYM WIELKIM HICIE KRAFTWERK którego ja wówczas jeszcze nie znałem). Chyba nawet ktoś na nasze wspaniałe forum wrzucał link do YouSendIt (kto pamięta tę platformę...), z którego pobrałem i się zachwyciłem. Równolegle z Talk tak się składa, bowiem wersja Martina i spółki przemówiła do mnie wówczas bardziej. Byłem już pod mocnym wpływem muzyki ejtisowej, ale jeszcze nie doceniałem subtelności brzmieniowej i byłem rozczarowany, gdy usłyszałem, jakie Computerliebe jest... delikatne. Pamiętam podobny szok, jak w Berlinie w maju 2005 kupiłem sobie album Neon Lights Simple Minds, który składa się wyłącznie z coverów (dość interesującym highlightem płyty - ale tylko jako bonus track - jest cover Love Will Tear Us Apart wyprodukowany im przez Vince'a Clarke'a i utrzymany w konwencji... disco). Myślę, że nie muszę wspominać, jaki cover również się tam znalazł biorąc pod uwagę tytuł płyty xD w ten oto sposób moje pierwsze zetknięcie się z twórczością Kraftwerk była nie przez Kraftwerk, a przez cover. Wyjątkowo dobry cover btw. I kiedy usłyszałem oryginał, wszystko mi zbladło... to nie tak miało być ;( gdzie energia, gdzie pulsująca elektronika w tle, gdzie ciężar, był tylko słodki popik z automatem perkusyjnym. Trochę czasu przekonanie się do nich mi zajęło, zresztą, najlepiej wchodziło od samego frontu - kiedy w lutym i marcu 2007 zacząłem od ich pierwszych wydawnictw, potem Larw i Faunian... zresztą, pisałem o tym w innym wątku. Mam z CL wspomnienia, najważniejsze z lata 2009 ale w detale już wchodzić nie będę. Co do jesieni 2018 to faktycznie, Hien zdominował mnie i mój samochód dźwiękami CL w każdej postaci, KAŻDEJ, słuchaliśmy nawet wersji która trwała chyba prawie pół godziny bo była tak spowolniona xD do tego wszystkie wersje bootlegowe, 3-D i naprawdę świetny mashup z Talk. W pewnym momencie rzygałem tym kawałkiem i aż nagrałem Kubie tribute xD żeby się podleczyć. Dziś wracam najchętniej do wersji albumowej lub właśnie z 3-D, bowiem ta z The Mix jest dla mnie wciąż trochę nazbyt plastikowa (nie mówię, że zła, ale też nie ma tego pierdolnięcia, na które ten kawałek imho zasługuje). Świetny numer, doskonałe dzieło faktycznie przewidujące przyszłość - przynajmniej do pewnego stopnia - sama przyjemność w odsłuchaniu, aż puściłem sobie wszystkie znane mi wersje xD nie ląduje na podium, bo to jest po prostu Oscar za całokształt. Poza konkurencją <3

Pezet i Czarny HiHi - Co jest ze mną nie tak

No tutaj mogę wskoczyć na rejony, o które wszyscy mnie i tak od dawna podejrzewali (o rejony, ludzie z reguły podejrzewają innych o rejony). Bardzo mi się podobało xD nawet tekst nie był aż tak krindżowy, jak to był opisał Hien. Tzn. nie był dla mnie i jednocześnie był niezły jak na Pezeta. Oczywiście, parę rymów typu siusiak-smutas etc., parę częstochowskich zagrań, że tak to ujmę, kilka linijek mogło wypaść ale też z drugiej strony szanuję za pewne rozwiązania, bowiem sam piszę teksty i nigdy bym się nie pokusił o napisanie takowego w języku polskim. Więc dla mnie jak komuś wychodzi nawet coś z pewnymi wadami ale całość się jednak broni, to jest to wygryw. Numer faktycznie ma emo otoczkę, ale odnieść się w stu procentach nie mogę bo i o filmie, który promował nie słyszałem nigdy wcześniej w życiu (widocznie za rzadko chodzę do kina). Ale też sam Pezet mi na wiele lat zniknął z oczu, więc o czym ja mówię... No i krótka dyskusja z Murzynem mnie wyjaśniła, Musiał-Niedrenda nie zna się na hip hopie i siusiak xD niech tak zostanie. Mogę być dziś grafomanem, zresztą podobał mi się Małpa i KęKę, a tam są szczyty napompowanej pretensjonalnością grafomanii. Daję brąz ^^

Problem - Ksieżycowy Krok

Za to po tym seansie mam ochotę wyciąć sobie uszy. Co za szajs. Co za brak gustu. Co za syf. Co za burdel (brzmieniowy). Potworna, nietrzymająca się kupy (albo WRĘCZ PRZECIWNIE, TRZYMA I PUŚCIĆ NIE CHCE) kakofonia, która spina wczesnego Kukiz'15 (nie trawiłem Aya RL i już raczej nie będę, na co mi to) z "rapem" wypluwanym głosem niebezpiecznie podobnym do pewnego typa, który na różnych stacjach radiowych po 23 śpiewa coś o hotelowym apartamencie. Miałem w gimnazjum "ziomka" w klasie, który był gigantycznym fanem rapu i bardzo chciał robić swoje rzeczy. Oczywiście świadomość homerecordingu u dzieciaka nie mogła być zbyt duża (nawet ja umiałem tylko Voyetrę wtedy obsługiwać, i podpiąć Casio pod MIDI), także to, co tworzył nie nadawało się nawet do puszczania znajomym. Brak rytmu, brak określonego tempa, brak harmonii, słowa i zdania wypluwane z siebie bez ładu i składu, tekst na dobrą sprawę o niczym, i jeśli u Pezeta była emo-grafomania, tutaj są szczyty coelhizmu (ktoś w komentach na YT napisał ">>Noc, robię krok, a matek szloch przepełnia miasto, bo córki kochają zło<< boże, jaki to jest piękny wers" - i ten koment dostał prawie 800 lajków, a podobno to sampel użyty w I Am The Night Joriego Hulkkonena był koturnowy). Asłuchalne byle co, nie miałem się za co złapać, a próbowałem - jako fan muzyki konkretnej - chyba wszystkiego. Hype na Art Brut kompletnie mnie ominął, choć nazwę kojarzę, znajomi się podniecali, na FB promocje leciały aż miło, teraz sobie przypominam, że moja od niedawna była próbowała mnie wyciągnąć na ich koncert, dobrze, że nie poszedłem, bo rozstanie byłoby wcześniej.

Michael Jackson - In the Closet

Ohui, jakie to jest DOBRE, jakie to jest WSPANIAŁE, jakie to jest... absolutnie genialne! Ten numer mnie totalnie rozłożył. Jeśli chodzi o Jacksona, to nigdy się jakoś w niego nie wgryzałem (podobnie jak np. w Madonnę, choć oboje pierwszy szczyt mieli w ejtisach - a Jackson ten najwyraźniejszy przynajmniej), ale oczywiście hity znałem od zawsze. Ojciec miał tylko jednego winyla Jacksona, Bad, i to też jedyny jego album, jaki przesłuchałem w całości. Robił wrażenie - robi nadal - ale nie powalał mnie jakoś srogo do parteru (wolałem Pet Shop Boys). Z hitów najbardziej lubiłem te z lat 80. lub przełomu wieków, najntisowy Michał jakoś do mnie mocno nie przemawiał (choć też ma tam parę numerów wysyłających ciary w dół pleców). Ten utwór słyszę po raz pierwszy w życiu i jest dla mnie totalną esencją Króla. Bit, BIT, bit mnie rozsmarował po całym zewnętrznym pierścieniu, akompaniujące instrumentarium, ten "rwany" sposób śpiewania Jacksona, Cameoni Campbell, aranżacja, no wszystko po prostu. Odpalałem chyba ze 3 razy, jak nie więcej, wrzucam na stałą playlistę i daję ZŁOTO. Shodan wygrał i to w jakim stylu ^^ Co do postaci samego Majkela to aż się łezka w oku zakręciła, bo to ja wrzucałem ten temat na forum. Siedziałem po nocy na kompie i odświeżałem co jakiś czas feed starej Gazety.pl. Nagle wszedł nagłówek, że Jackson trafił w ciężkim stanie do szpitala, i pamiętam, że moja pierwsza myśl to był "ocięwmordę, byłoby >>śmiesznie<<, gdyby teraz umarł". Pół godziny później zaktualizowano informację o jego śmierć :/ rant na forum z tego powodu też był srogi. Inna sprawa, że do postaci Króla mam stosunek mocno ambiwalentny jeśli chodzi o jego życie. Trwający chyba od zawsze problem moralny dot. oddzielenia postaci artysty od jego twórczości. Jackson był odklejony mocno, ale też niestety rzeczy, które go spotykały miały na to duży wpływ. Jednocześnie był do cholery dorosłym człowiekiem posiadającym wszystkie narzędzia lub też możliwości do pozyskania takowych, aby się ogarnąć. I po nie zdaje się nie sięgał. Trochę gardzę, trochę szanuję, numer ubóstwiam od dziś. Tyle na ten temat.

Carbon Based Lifeforms - MOS 6581

Dragon faktycznie wydaje się być momentami nieco jednowymiarowy w swoich wyborach, ale nie przeszkadza mi to, bo serwuje kontent, którego akurat potrzebuję. Lubię takie elektroniczne zapychacze czasu (z całym szacunkiem, traktuję takie wrzutki trochę jak ambient, z którym przecież taka elektronika ma bardzo wiele wspólnego), dobrze pasują do aury, która teraz panuje u mnie za oknem tj. na warszawskim Służewcu. Przed chwilą srogo padało, przeszła burza z piorunami, takie dźwięki pasują mi albo do późnej wiosny albo do jesieni, nie jestem w stanie tego z przyjemnością słuchać w żaden inny czas. Także weszło jak nóż w masło. Powtarzalność, stateczność brzmieniowa, spokój i lekka melancholia - w pytę. Dziękuję bardzo za ten serw, był dobry. Może ze względu na swój brak pewnej odkrywczości nie mieści się na podium, ale nie przeszkadza mi to (mam nadzieję, że Dragonowi również nie będzie xD). Czuć, że to reprodukcja rozwiązań oferowanych przez tonę wykonawców już setki razy, ale to taki kotlet mimo, że odgrzewany, to wciąż strawny.

Belinda Carlisle - Circles in the Sand

Utwór z lat 80., który kojarzy mi się z 90., bo wtedy słuchałem go w radio (trudno, bym słuchał go w latach 80. lol), a więc z dzieciństwem, zbliżającym się życiem nastoletnim, niesprecyzowaną tęsknotą za niesprecyzowanym. Carlisle to jest jeden z tych przykładów artystów, który odniósł sukces zarówno w zespole, z którego się wywodzi jak i solo, i podobnie jak z takim Ridgwayem szanuję obydwie inkarnacje. Ten numer jest jednym z moich ulubionych kawałków pop z tamtej epoki. Bardzo mi zajeżdża wakacjami (nie, że sand, plaża etc.), a że te się zbliżają... leciutko chmurne wieczory spędzone na spacerowaniu promenadą nadmorską w Mielnie ale gdzieś na przełomie turnusów, żeby nie było zbyt wielu ludzi. Fale delikatnie podmywające brzeg, zapach mrożonego dorsza (zatrważa liczba ludzi, którzy są przekonani, że serwowany im na Wybrzeżu latem dorsz jest świeży) smażonego na zjełczałym oleju, obozowa miłość, którą rodzice zabrali 2 dni wcześniej, bo akurat byli w okolicy... prawie rok 2006 xD wracam z przyjemnością, jak leci w radio podkręcam siłę głosu, to jest po prostu doskonały kawałek muzyki dla każdego, której nie tylko nie sposób nie lubić, nie da się tego wręcz hejtować xD obok mocniejszych i bardziej obskjurowych rzeczy z tamtej dekady to jest coś, co przynosi mi na myśl rzeczy pokroju Chrisa Rei albo Johnny Hates Jazz. Będzie odsłuchiwane wiele razy wkrótce, zwłaszcza, jak w końcu odbębnię solo podróż do Mielna. Srebro i siusiak.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 01 cze 2022 14:49

Patrzę na swoją listę, czytam wasze wpisy i zastanawiam się czy jestem w stanie jakoś jeszcze zaskoczyć... xd Inna sprawa, że od paru miesięcy coraz częściej słucham ambientu, było sporo powrotów i to na pewno miało spory wpływ na wrzutki.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 01 cze 2022 14:57

Pół godziny to nie, ale ta spowolniona wersja Computer Love, o której pisze Dev, to w istocie jest złoto

https://www.youtube.com/watch?v=GR116G6-NDw

W ogóle ja sobie dużo bardziej cenię scenę slowed 10000% niż vaporware.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 01 cze 2022 14:57

O, Musiał się nie zna. Stare, znałem ;]
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA