Best of Forum II

Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Re: Best of Forum II

Post 22 gru 2022 11:40

WHAM! - Last Christmas

To jest jeden z tych nieśmiertelnych utworów, które każdy zna i lubi. No bo jak tego nie lubić? Tak jak w lato musi być Sunshine Reggae, tak w święta Last Christmas. Oczywiście w pozostałej części roku nikt tego pewnie nie słucha, ale to nieważne. To jest jak z Kevinem – rzecz zdarta i wyeksploatowana na maxa, ale ani bez Kevina, ani bez Last Christmas nikt nie wyobraża sobie świąt.
Tak, ja też słuchałem tego utworu zawsze przypadkiem gdzieś tam jako muzaka. Nigdy z własnej woli, zawsze bez wsłuchiwania się w warstwę dźwiękową. Ale i bez tego wiem, że to jest bardzo dobry utwór. Chyba najbardziej rozpoznawalny świąteczny utwór na świecie. Ten mega świąteczny klimat chyba pozwolił mu przetrwać tyle lat. Do tego jeszcze ten klimatyczny teledysk. Słyszy się ten utwór i od razu robi się nastrojowo. Od razu wiadomo, że święta za pasem. Moja żona uwielbia ten utwór i ja też oczywiście lubię. Za klimat. Można wymieniać ładną melodię, ładne brzmienie, świetny wokal itd. Ale po co? Tutaj decydujący jest KLIMAT.

Paul McCartney - Wonderful Christmastime

Zgadzam się z Dragonem, że utwór ma bardzo świąteczny klimat, choć ten utwór jest na pewno dużo mniej znany od Last Christmas. Ja go z parę razy gdzieś słyszałem. Utwór ma fajną i klimatyczną melodię, ale to te dzwoneczki powodują, że człowiek nie ma wątpliwości, z jakiego rodzaju utworem ma do czynienia. To jest po prostu przyjemna świąteczna piosenka. Typowo sezonowa, bo poza grudniem nie nadaje się do słuchania. Ale swoją rolę w okresie okołoświątecznym spełnia wyśmienicie i nastraja człowieka jak należy.

Ada Kaźmierczak - Tak jak śnieg

Dobry utworek w funkowych klimatach. Jednak jakby odrzucić tekst, to nie wyczułbym tu jakiegokolwiek świątecznego klimatu. Stripped go czuje, ja ani trochę. To nie jest tak jak z dwiema powyższymi wrzutkami, że od pierwszych sekund wiadomo z jakiego rodzaju utworem mamy do czynienia. Tutaj jest tekst o śniegu, który okrył świat. Muzycznie nie słyszę klimatu świąt. No i nie jest to w sumie żadna wada, bo nie ma żadnego odgórnego nakazu wrzucania kolęd. Odnoszę się tylko do niejako uwagi samego Murzyna, że ja się nie wysiliłem i nie wrzuciłem świątecznego kawałka. „Tak jak śnieg” oprócz tekstu o śniegu też nie ma według mnie nic wspólnego ze świętami. To fajny utwór po prostu, ale najmniej świąteczny z całej stawki.

Vangelis - So Long Ago, So Clear

Bardzo ładna i nastrojowa piosenka. Klimat świąteczny udziela się jak najbardziej. Klimat wręcz bajkowy. Bo dla mnie klimat świąteczny = bajkowy. Od samego początku te dzwoneczkowe dźwięki robią robotę. Utwór z powodzeniem mógłby być soundtrackiem do jakiejś zimowej bajki Disneya. Te disneyowskie chórki w drugiej połowie utworu! Uwielbiam to. Wokal też super. Klimat wylewa się z tego utworu wręcz hektolitrami. I zyskuje w moich oczach czy raczej uszach z każdym odsłuchem.

Kate Bush - December Will Be Magic Again

Kate Bush znam z jednej płyty proponowanej w bestce albumowej. I ten utwór z powodzeniem mógłby być umieszczony na Never For Ever. Bardzo podobny klimat. Klimat mocno bajkowy. A pisałem wyżej, że klimat świąt ma coś z bajkowości. Lubię wokal Kate i ten nastrój, jaki ona kreuje. W December Will Be Magic Again mamy bogate pokłady dzwonków, które nie pozostawiają wątpliwości co do charakteru tego utworu. Piękne są te zagrywki na pianinie. W ogóle ładnie skonstruowany i ładnie brzmiący jest ten utwór.
No i przeurocza wręcz okładka z reniferami i lwem.

Kolejka bardzo wyjątkowa, bo bardzo świąteczna/zimowa. Jedynie w propozycji strippeda nie poczułem tego klimatu. Czy ja stanąłem na wysokości zadania i zaproponowałem choć odrobinę tego klimatu musicie ocenić już sami. Dla mnie How Do You Feel od samego początku jest niezwykle zimowo-bajkowym utworem. No ale każdy ma inne skojarzenia.
Miało być klimatycznie i nastrojowo i było. Nie będę tutaj nikogo wyróżniał na tle pozostałych, bo wszystkie utwory mi się podobały. Nawet Ada Kaźmierczak mimo tego, o czym wspominałem.
Ta kolejka przypomniała mi o dwójce artystów, których miałem dokładniej ogarnąć i jeszcze tego nie zrobiłem, a mianowicie o Kate Bush i Vangelisie. Trzeba wreszcie nadrobić zaległości.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 22 gru 2022 13:20

Wuja widzę jednak nie próbuje spojrzeć na LC inaczej niż na mema, coś czuję, że nikomu się nie uda.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 22 gru 2022 14:34

W tej kolejce staram się patrzeć na utwory od trochę innej strony niż zawsze.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 22 gru 2022 16:23

Paul McCartney - Wonderful Christmastime

Ilości narkotyków, które McCartney musiał pochłonąć nagrywając ten kawałek, musiały być kosmiczne. Zwłaszcza, że całość nagrał sam. Lubię bardzo ten kawałek, za ten kwaśny klimat i absolutny minimalizm. „Wonderful Christmastime” przywołuję atmosferę rodzinnych świąt, kiedy wjechało już trochę za dużo ajerkoniaku, w pokoju gorąco, zaczynają się jakieś śmieszki, śpiewy, tańce. Ktoś gra na klawiszu, ale już nie do końca wie co gra, a pod koniec ktoś inny bierze gitarę żeby zagrać coś zupełnie innego, ale mu nie idzie, to odkłada na bok, itd. McCartney śpiewa jakby był na grubej bani, ale to nie ważne, bo dobrze się bawi. Jeśli wśród świątecznych przebojów szukać takiego z prądem, to jest właśnie „Wonderful Christmastime” i daje mu to przewagę, bo się wyróżnia. I ja właśnie za to ten utwór tak lubię, bo ma trochę surrealistyczną atmosferę, a jednocześnie jest w 100% świąteczny.

Ada Kaźmierczak - Tak jak śnieg


Ciekawa jest ta Murzyńska wrzutka, chociaż świąt w niej tyle co kot napłakał. Znowu powiązania rodzinne, więc tutaj bardziej czuję bożonarodzeniowe klimaty. Sam utwór też jest spoko, wokalnie to taki przyjemny mix Przybyszowych i Reni Jusis. Muzyka przeszła Krain Grzybów treatment, co w 2013 r. pewnie wszystkich kręciło, ale dziś to już się trochę meha na takie zabiegi. No, ale nie chcę kwasić, bo kawałek jest fajny, podoba mi się jaki jest. Obczaiłem oryginał i chyba nawet mi bardziej pasuje, bo przypomina mi dawne święta i poczciwą, tandetną TVP z utworami jak ten. No i przełom lat 90 i 00 kiedy jeszcze ktoś wiedział kim jest Mietek Szcześniak. Brzmi to niemal jak jakaś zaginiona ballada Piaska xD No, ale ok, bo nie o tej wersji tu rozmawiamy. Ten groove jest fajny i to może stać się świątecznym klasykiem, zobaczymy co będzie. Najmilsze w tej wrzutce jest to, że któryś raz coś powiązanego z Reno ląduje w bestce życia Murzyna (i podejrzewam, że będzie jeszcze lądować), co oznacza, że był on dla Murzyna fajnym bratem. A zgrane rodzeństwo, jak popatrzę po znajomych, to nie jest taka oczywistość. Ja zawsze się cieszyłem z bycia jedynakiem. Fajnie, że Murzyn może cieszyć się, że nim nie jest.

Camouflage - How Do You Feel

Sorry Wuja, ale dla mnie ten kawałek to jest lato i to upalne. Pamiętam tamto lato, byłem po maturze, łapałem się każdej roboty. „Relocated” kupił mi ojciec, bo go chyba o to poprosiłem, albo sam pamiętał, że o tym mówiłem. Zdążyłem tylko pooglądać opakowanie, bo musiałem jechać na nockę na inwentaryzację Carrefoura. Album chyba już znałem, bo go sobie ściągnąłem. „How Do You Feel” latało mi wtedy mocno po głowie, zresztą większość płyty latała. To są moje główne wspomnienia związane z tym kawałkiem, niezbyt przyjemne dla mnie lato i mnoga ilość fizycznych prac za śmieciowe pieniądze. Jedyne inne wspomnienie wiąże się z tym, jak siedziałem z pewnych względów z Devem pół nocy w aucie na Porębach. Słuchaliśmy wtedy dużo Camouflage i właśnie ten kawałek chyba najbardziej się wtedy udzielił. Tak więc, jak dla mnie, totalnie chujowa wrzutka w kolejce świątecznej, ale ogólnie bardzo dobra xD
Bardzo lubię ten kawałek. To nie było typowe Camouflage, nawet wtedy, i to zakończenie albumu brało z zaskoczenia. Fajna architektura, fajny pomysł z wokalami, prostota. Przyjemna elektronika.
Świąt czy zimy, czegoś, w ogóle tu nie słyszę, nawet gdybym to poznał w grudniu. Disneyowskie chórki to jednak trochę za mało. No i jest to jednak kawałek o bardzo smutnym charakterze. Nie ma szans żeby tego słuchał w święta. Kompletnie pomijając wątek BN, to piosenka jest 10/10.

Vangelis - So Long Ago, So Clear

Niby Vangelis, ale tak naprawdę pierwszy numer duetu Jon & Vangelis, sporo lat zanim zaczęli nagrywać pod takim szyldem. I w sumie dobrze to już wtedy pokazało, w jakim kierunku pójdą.
Może nie akurat ten kawałek, ale numery które Vangelis nagrał z Andersonem totalnie kojarzą mi się z zimą. Może nie ze świętami, ale z feriami już tak. Pamiętam jak byłem z ojcem na Słowacji i zwiedzaliśmy taką jaskinię sporo pod ziemią. I tam puszczali do oglądania stalaktytów „I’ll Find My Way Home” xD Od tamtej pory każde połączenie muzyki Vangelisa i głosu Jona Andersona, budzi we mnie takie skojarzenia. Mentosowi się udało. Wokal Jona jest specyficzny, ale ja zawsze go lubiłem, tak jak lubiłem Yes. Ta kolaboracja zawsze miała bajkowe dreamy-quality, bardzo kojąca muzyka. Szanuję, że Seba to wrzuca i daję olbrzymią okejkę.

Kate Bush - December Will Be Magic Again

Zacząłem od kwaśnego kawałka i na kwaśnym kończę. Wuja dobrze kombinuje, bo „December Will Be Magic Again” było chyba nawet nagrywane w tym samym czasie, co „Never for Ever”. Te dzieła dzielą ze sobą mocno oniryczny klimat. O ile McCartney to były święta z wkładką, to tutaj mamy sny tych ludzi, co się tak dobrze bawili. Piękny wokal Kate, taki co się tylko przyśnić może. Jaką ta kobieta ma skalę i z jaką łatwością nią operuje. Do tego talent do komponowania jednocześnie kompleksowych i prostych, lekkich piosenek. Dobra, nie pozwólcie mi zaczynać pisać o Kate Bush, bo nie skończę. Mogłem nie napisać nic tylko „SRAKA”, a i tak byście wiedzieli, że uwielbiam ten kawałek.
Pamiętam jak Musiał zgrał mi tę kompilacje Rock Christmas do mp3, ale wcześniej miał ja w samochodzie i słuchaliśmy tego (kiedy jeszcze miał wóz z odtwarzaczem płyt). Nie wszystko z tego pamiętam, ale Kate Bush na pewno. Ile to już lat temu było… Jak ten czas leci. Dev uratował tę kolejkę.

No i pyknęła nam świąteczna. Każdy wrzucił coś dobrego, nie będę wybierał jednego. No ok, wybiorę. Swój. Wesołych Świąt szanowni Porcupine Tree Koledzy!
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 22 gru 2022 23:10

Wham! - Last Christmas

Ja podobnie jak Hien miałem taki moment swoistego objawienia i otwarcia się na ten kawałek aczkolwiek stało się to jakoś całkiem banalnie i zwyczajnie za sprawą radia. Po prostu siedząc w pracy gdzie było włączone radio miałem okazję go w końcu usłyszeć częściej niż raz na ruski rok gdzieś w autobusie do babci, gdyż poza tym właściwie radia nie słuchałem i nawet nie posiadałem w domu. I w końcu zabrzmiał mi on jakoś inaczej, jako bardziej pełnoprawny utwór niż tylko świąteczny dżingiel. Zwróciłem uwagę na bit, przyznałem się przed sobą jak lubię te klawisze czarujące między zwrotkami a przede wszystkim chyba usłyszałem naprawdę wokal George'a Michaela, i trochę bardziej od tamtej pory kojarzę go z nim niż szyldem Wham!. Udała mu się rzecz niezwykła moim zdaniem bo stworzył on tak naprawdę świetny heartbreakowy love song który równie dobrze mógłby rozgrywać się w innej scenerii i bez tych kliszowych dzwoneczków w tle i nadal byłby to świetny kawałek George'a Michaela. Łącząc historię o złamanym sercu ze świąteczną scenerią rozbił on jednak bank i uczynił ten numer z jednej strony nieśmiertelnym a z drugiej było to też trochę dla tego numeru przekleństwo bo nawet najlepsze danie podane o jeden raz za dużo może zemdlić. Dawniej z automatu mój umysł się wyłączał na pierwsze dźwięki tego kawałka, dzisiaj chętnie się nim rozkoszuję. Klasyk nie bez powodu, warto przy okazji naszej bestki odłożyć wszelkie ewentualne uprzedzenia na bok i dać mu prawdziwą szansę.

Paul McCartney - Wonderful Christmastime

Dragon ukradł mi wrzutę, wiadomo więc że tu złego słowa też nie powiem. A numer ten odkryłem dopiero parę lat temu, właśnie tak jak przy okazji Last Christmas siedząc w pracy przy radiu, z tą różnicą że ten numer naprawdę pierwszy raz wtedy usłyszałem. Nie znałem go kompletnie i już pierwsze dźwięki synthów mnie zaintrygowały, po tym intro nie spodziewałem się jednak świątecznego kawałka. O ile Last Christmas jest mocno podbity lukrem tak ten numer jest taki bardziej swojski, bardziej pachnie właśnie jakimś grzanym winem albo nawet rumem czy ginem hehe. Tu nie ma love story w tle, jest zwyczajnie wesoły świąteczny klimat spotkań z rodziną i znajomymi kiedy można też się napić (ale tak z umiarem a nie po polsku do upadłego), weselić, żartować, dogryzać rodzeństwu, kolędować, iść na pasterkę i wszystko co tam jeszcze można pozytywnego w tym gronie razem porobić to tu dopiszcie. Lubię bardzo te wstawki z chórkiem hehe a o gitarze w ogóle nigdy nie myślałem w kontekście tego numeru, zawsze myślałem że to klawisz. Ten numer to była też chyba moja pierwsza styczność z McCartneyem solo poza Say Say Say i polubiłem go, lubię go coraz bardziej im bardziej go słucham i może kiedyś zacznę sprawdzać dyskografię, na razie doceniłem go z Beatlesami nieco po seansie Get Back (jego wizerunek z brodą mi się podobał, utożsamiam się jako młody brodaty dad, taki jak on na tym filmie). Pomimo wielkiej sympatii dla tego numeru nigdy nie powiedziałbym że jest tylko on i potem długo długo nic, to jest najwyższa półka którą dzieli z paroma numerami.

Camouflage - How Do You Feel?

shodan wjeżdża z Camouflage i świąteczny klimat umyka. Disney? No nie wiem, trochę musicalowe chórki ale ja tu wyczywam jakiś melodramat bardziej, od początku jest raczej poważnie i smutno, chórki podbijają ten klimat. Jak dla mnie to bardziej wpada mi w ucho jako numer w klimatach Massive Attack czy Recoil, jest może filmowo ale na poważnie. Numer jest dość długi, zimne elektroniczne outro ani grama beztroski świątecznej mu nie dodaje. Nie jest może zły ale nie jest to coś czego bym słuchał tą porą roku. How do I feel? Na pewno nie świątecznie. Na tą chwilę podziękuję.

Jon & Vangelis - So Long Ago, So Clear

Mentos pała też leje na świąteczną muzę, szkoda. Ten Vangelis troszkę ma w sobie taką ckliwość pasującą może do okazji ale to jednak śmierdzi starą elektroniką nad którą Dragon zarywa noce. Nigdy nie wiedziałem kim jest ów Jon z tego duetu, fajnie się w końcu dowiedzieć aczkolwiek nie odczuwam potrzeby słuchania Vangelisa z wokalem jakoś póki co. Wrócę do tego innym razem może, obecnie nie czuję tej muzy za grosz.

Kate Bush - December Will Be Magic Again

I oto ona, nadjeżdża Kasia i obiecuje magię świąt, ale powiedzmy sobie szczerze tu nawet dzwoneczki nie są potrzebne bo kiedykolwiek ona wjeżdża z muzyką to dzieje się magia. Bardzo lubię ten utwór, dlatego że to ta wczesna fortepianowa Kasia, jeszcze przed tymi wszystkimi syntezatorowymi eksperymentami, piękne melodie, ciepły bas, Kate Bush niczym wróżka czarująca wokalem w przedziwny sposób. Esencja tego co w niej kocham. Niby numer świąteczny a dla mnie kolejny jej kawałek po prostu bo mam wrażenie że wiele jej wczesnych utworów miało taki uroczy vibe po prostu. Bardzo dawno nie słuchałem, dzięki za odświeżenie :-)
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 23 gru 2022 01:43

Wham Last Christmas

Last Christmas jest ofiarą zupełnie nieuzasadnionej gorączki popkulturowej. Nie zasługuje na tyle uwagi, a przede wszystkim na głupie obśmiewanie. Jak ktoś nie chce słuchać to jego sprawa. Gdzieś po raz kolejny jako globalna wioska popełniliśmy błąd i teraz niektórzy prawem serii i chuyowego rytuału co roku męczą bułę na temat niewinnego utworu. Na początku tygodnia usłyszałem w radiu pełną, sześciominutową wersję. Hien jest dla nas bardziej wyrozumiały i proponuje singlową. Pod względem wokalu nie mam żadnych zarzutów, bo lubię Gregora i zawsze będzie w moim serduszku. Tylko ta kompozycja jest na niego za mała, schematyczna, nudna od połowy. Last Christmas jeśli już budzi we mnie negatywne odczucia to wtedy, gdy jakoś nieznośnie w tle leci całość, a ja po minucie, dwóch jestem nasycony. Szepty niepotrzebne. Lepiej wchodzi ten wokalny mostek pod koniec. Taki z natury boysbandowy kawałek, tylko że wykonywany przez fachowca. Nie ziębi, a już na pewno nie grzeje. Przez bicior i ofensywne akordy klawiszowe brzmi jak daleki krewny italo disco, ale kiedy wskakują dzwonki świąteczne to robi się więcej życia. Wobec kominkowych ejtisów jestem więc wyrozumiały gość. Wake Me Up Before You Go-Go już prędzej chwyta.

Ada Kaźmierczak Tak jak śnieg

Nie jest to przypadek kasetowej zgrywki miniaturki śpiewanej przez Żmijewskiego, ale wymaga podobnie głębokiego zanurzenia. Niby kręcimy się wokół świąt. Brzmi jak kolejna propozycja od Lilu. Bardzo dziwny bit, jakieś fałszywe stereo wychodzi na lepszych słuchawkach. Tło swoje, a wokal swoje nad wszystkim. Wkurzało mnie to na LA, lekko wpienia i tutaj. Trochę r&b, a przede wszystkim na funkowo. Odważny wybór, znowu xD Jako fan rzeczy różnych doceniam podobne utwory w wykonaniu ludzi, którzy z artystycznych powodów są mi bliscy. W przypadku zapewne sympatycznej Ady tak nie mam, kompletnie nie wiem kto to jest. Nie zażarło, sorry.

Camouflage How Do You Feel

Poza wielkim uznaniem dla wokalistek shodan odsłania często trochę inne oblicze. Na chłodnych pochodach perkusyjnych lubi takie zamaszyste, głębokie kompozycje z patosem. Idealne towarzystwo dla Susanne Sundfor czy Bjork. Numer jest stanowczo za długi, ale przez długi czas robi dobre wrażenie. Oszczędny, ale bardzo celny bas. Kosmiczne dźwięki pulsujące i postać w skafandrze podbijają klimat, tylko wolałbym obrazy jak z Interstellar czy Armageddonu, a nie złotą jesień w parku. Gdyby nie te przedłużone chórki w środku byłaby petarda. Końcówka z samplami i rytmiczna asceza na samym końcu jest satysfakcjonująca. Podbija oszczędny tekst, który nie potrzebuje aż tylu nadętych powtórzeń, bo z czasem traci na wyrazistości. Gitara też sprawia, że jest tego za dużo, ale przy melodramacie na wokalu to i tak pikuś. W ogóle nie widzę tutaj Disneya, jest zbyt poważnie - humoru brak i baśniowości też. Jednocześnie kawałek jest wyraźnie ilustracyjny. Dla mnie celuje we wrażenie izolacji, samotności. Mimo wielu mankamentów chętnie sięgałem po jeszcze. Pierwsze dwie-trzy minuty są za dobre. Może resztę zdominuje dobry rytm i do outro będę docierał bez grymasów. Przyjemne zaskoczenie!

Jon & Vangelis So Long Ago So Clear

Moja przygoda z Andersonem i Vangelisonem zaczyna się i kończy na audycji Kordowicza. Nigdy nie jestem dostatecznie obeznany w sytuacji jego programów w Trójce, co nie spojrzę, to inna nazwa i pora nadawania. Parę lat temu wrócił na antenę w tygodniu o sensownej godzinie wieczornej. Pamiętam, że któregoś dnia po dwudziestej drugiej zagrał coś dobrego. Wrażenie było na tyle dobre, że potem sięgnąłem po jedną z płyt. Po dwóch, trzech utworach zrezygnowałem. Na tym ta wstrząsająca historia się kończy. Gdzieś ten mariaż poważnego wokalisty z progresyfnym rodowodem i elektronicznego wirtuoza z ciągotami do tworzenia wżerających się w pamięć motywów filmowych był dla mnie zbyt grubymi nićmi szyty. Dwa różne światy - zbyt charakterne, żeby w pewien sposób je do siebie zbliżyć. Może dzięki mentosowej wrzutce zacznie się udany zwrot w tej relacji? Kosmiczna ballada utrzymana w brzmieniu typowym dla Vangelisa z przełomu późnych 70'/wczesnych ejtisów. Anderson śpiewa tu rzeczy ładne, a Grek w odpowiednim momencie podbija melodię. To zupełnie coś innego niż Roundabout czy Owner of a Lonely Heart. Dzisiaj może to brzmi naiwnie, ale co tam. Dobrze wiecie, że do niektórych użytych tutaj chwytów mam słabość i w wielu momentach ulegam pozytywnemu wrażeniu. Jestem jak najbardziej na tak.

Kate Bush December Will Be Magic Again

Jutubowa brać i siostrość ma rację w tym, że to trochę dziwne nie móc odnaleźć tego kawałka na Spotify. Do radia jest może zbyt niewyraźny, chyba że zapodadzą audycję Top 100 of Kate Bush czy coś. W charakterystyczny sposób dla jej muzyki idą tutaj musicalowe wręcz partie wokalne, wyraźna koncentracja na pianinku. To już kojarzymy z tego, z czym mieliśmy do czynienia w ramach innych wrzutek do bestek. Mnóstwo jest tego wokalu i niby całość jest wyraźnie podzielona na określone części, ale potrafi przejść przez mózg kompletnie bezszelestnie. Może za bardzo znieczuliłem się Babuszką i Running Up That Hill... tam były konkrety. Gdyby nie te dzwoniące dzwonki sań to nigdy bym nie wpadł na to, że to świąteczny kawałek. Nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle innych piosenek, równie rozbudowanych, takich wiecie baśniowych, dających szansę popisać się możliwościami głosu. Mimowolnie czuję opór wobec upiorów w operze. Niby mój stosunek z czasem się zmienia, ale potem wychodzi na to, że na jeden krok do przodu przypadają dwa w tył.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 23 gru 2022 01:51

mintaj pisze:
20 gru 2022 00:37
(kaman, czy serio za czymkolwiek z początku lat '10 tęsknicie poza faktem, że byliście młodsi? xd)
Nwm mam sentyment do towarzystwa z tamtego czasu, internet mimo bycia toksyczną przestrzenią w innym stopniu niż dzisiaj był bardziej interesujący
stripped pisze:
22 gru 2022 23:10
Pomimo wielkiej sympatii dla tego numeru nigdy nie powiedziałbym że jest tylko on i potem długo długo nic, to jest najwyższa półka którą dzieli z paroma numerami.
Z McCartneya solo poza Wonderful... sam znam jakieś pięć utworów max, ale nie ukrywam, że jest jeden, który był jednym z moich największych ulubieńców te 10-11 lat temu xD
shodan pisze:
22 gru 2022 11:40
No bo jak tego nie lubić?
Eee tam, ja właśnie za takim podejściem nie przepadam.
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 23 gru 2022 13:42

George Michael - Last Christmas

Szczerze powiedziawszy, to nie jestem w stanie stwierdzić kiedy ostatnim razem zrobiłem tak, że wziąłem i puściłem i włączyłem tę piosenkę sam z siebie. W sumie możliwe, że nigdy, ale najprawdopodobniej stawiałbym na przełom lat 00/10. Szanuję Kubę (uuuu) za to, że nas wziął i zmotywował do swego rodzaju wyzwania i innego podejścia do tej piosenki, bo dla mnie też zawsze była bardziej memem niż muzyką. Moja pierwsza świadom styczność to było w jakimś 2005 roku, gdy moja anglistka na wigilii klasowej strasznie złorzeczyła na to, że to grają cały czas w radio, potem nieustanne memy na ten temat i memy o memach w ramach memu na temat memów na ten temat. Straszne to było generalnie, aczkolwiek mam też dziwne wrażenie, że od paru lat trochę jakby się pod tym względem uspokoiło, chyba nawet radiostacjom się ten kawałek znudził, acz tutaj opieram się na przypuszczeniach bardziej, bo bardzo rzadko radia słucham. No jestem pewien, że gdybym słyszał ten kawałek pierwszy raz w życiu, to bym stwierdził, że może ciut przesłodzony, ale generalnie spoko i podoba mi się koncept świątecznej piosenki o rozstaniu - i tego się trzymajmy.

Paul McCartney - Wonderful Christmastime

Drugi kawałek - i drugi gigamegahiperklasyk okołoświąteczny. Ja od pewnego czasu to mam ze świętami tak, że zaczynam je czuć dopiero niedługo przed tą całą draką, w tym roku nie jest inaczej, ale chyba udzieliło mi się na poważnie, bo ten kawałek po prostu mi się podoba. xD Jakoś tak zawsze wydawał mi się być irytujący, nachalny, prostacki i generalnie jakiś meh, teraz sobie siedzę w wigilię Wigilii, piję kofolę, zaraz idę do pracy, niedługo potem jadę do rodziców i słucha mi się tego ekstra. Może kompozycja jest prosta, by nie rzec prostacka, może tekst brzmi jak napisany na poczekaniu, ale co z tego – to jest ten poziom prostoty, że bliżej mu do geniuszu niż do prostactwa, idealnie wpasowuje się w ten klimat i stan świątecznego zwolnienia łamane na czilery ergo jest po prostu super. Duży props.

Ada Kaźmierczak - Tak jak śnieg

[porcys mode on]Funkowa dekonstrukcja typowej, generczynej popowej ballady stworzonej według utartego wzorca jest zabiegiem tyleż pozornie intrygującym, co oczywistym i banalnym. [/porcys mode off] A już tak serio – przyjemna ciekawostka. Z reguły dissuję tutaj ludzi za to, że wrzucają rzeczy zbyt długie czy rozwlekłe, tutaj jest na odwrót, bo szczerze mówiąc mam cały czas wrażenie obcowania z czymś niepełnym - jakąś miniaturką, skitem, przerywnikiem, wiecie o co cho, a jakby tak to trochę rozwinąć to może nawet by miało potencjał na coś, do czego mógłbym wracać. Tego raczej robić nie będę, ale z drugiej też nie będę mehać. O taka o rzecz, którą fajnie znać, ale do mojego topu na pewno nie trafi. Chyba.

Camouflage – How do you feel?

Dobra, myślałem, że to ja wrzuciłem coś relatywnie mało świątecznego, ba, nawet miałem coś podobnego pisać o wrzucie murzyna, ale widzę, że wuja poleciał totalnie na grubo. XD Nie wiem, trochę mnie konfuduje to co Artur (łuuu) napisał o tym kawałku szczerze mówiąc, bo ja słyszę tutaj ZUPEŁNIE, ale to zupełnie inne rzeczy. Jeśli już miałbym to łączyć z jakimś okresem w roku, to raczej lato/wczesna jesień, nawet te "wypalone" dźwięki jasno mi to sugerują, autentycznie nie jestem w stanie jakkolwiek dopasować tej muzyki pod jakikolwiek obrazek powiązany z zimą. Te chóralne zaśpiewy też nie kojarzą mi się z Disney'em, raczej też bym szedł w kierunku powiązania ich z budowaniem specyficznej atmosfery.
Kurczę, szkoda, że shodan to wrzucił teraz, myślę, że latem i jesienią tego roku było naprawdę dużo momentów, w którym mógłbym docenić tę rzecz, teraz totalnie tu mi nie pasuje. Ale obiektywnie - okejka git gut.

Kate Bush – December Will Be Magic Again

LOL, taki ze mnie był swego czasu fanboj Kate Bush, a ni cholery nie pamiętam tego kawałka. Musialem go na pewno przesłuchać, bo nie wierzę, ze nie było go na jakiejś kompilacji jej singli czy czegoś tam, ale ni cholery nie pamiętam. Brzmi maksymalnie jak rzecz z Never for Ever, szczerze mówiąc to mam to dziwne wrażenie, jakby słuchając tej płyty bez tego kawałka słuchał jakiejś wyybrakowanej edycji, albo odkrył coś, co niby powinienem znać, ale nie znam. To dziwne uczucie, ale rzadko miewam sytuację, gdy słyszę coś nowego, a jednocześnie w cholerę znajomego. Fajny dysonans i lepszy kawałek. Musiał ratuje święta!

Fajna kolejeczka generalnie, może ten Camouflage od czapy, ale generalnie mi się podobało. Ja wiem, że wybrałem coś relatywnie mało świątecznego, ale i tak to było najbliżej definicji takiej rzeczy, bo naprawdę rozważałem już różne cuda, które ze świętami łączy tylko to, że słuchałem je w któreś. XD Wesołych świąt, ekipo!
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 23 gru 2022 15:38

Jon & Vangelis to jest stopro zimóweczka.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 27 gru 2022 09:01

Ok, powinniśmy dziś ruszać z kolejną kolejką, ale oczywiście jednej osoby brakuje (mimo, że praktycznie wszyscy wyrobili się przed świętami). Po północy zaczynamy sylwestrową.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 27 gru 2022 09:07

Szkoda, świąteczne kawałki (i ich recenzje) dzień po świętach starzeją się gorzej niż mleko
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 27 gru 2022 22:55

Jestem, święta mnie pochłonęły.

Wham - Last Christmas

Co ja mogę powiedzieć... Świąteczny banger. Uwielbiam całym sercem, nie wiem, czy nie zostało już tutaj napisane wszystko o tym kawałku, co mogło być o nim napisane. Jest doskonały. Jest fantastyczny. Nie ma w nim jednej zbędnej nuty, ma w sobie trochę ejtisowej przaśności, trochę świątecznej przaśności, ale mimo to błyszczy elegancją, niczym zrobione z odblaskowej, kolorowej folii gwiazdy, jakie wiszą u moich starych w jadalni od 1996 roku na tę okazję. Utwór ten oczywiście jest na mojej ukochanej świątecznej składance, także poznałem go bardzo wcześnie. Trochę beka, bo gówniarzem będąc myślałem, że śpiewa go kobieta xD Tak samo myślałem, że Believe Cher śpiewa facet... who cares today. Nie ma świąt bez tego numeru. Nie bawię się w czelendże niesłyszenia go aż do Wigilii, bowiem im szybciej go usłyszę tym szybciej wiem, że zbliża się TEN CZAS. A TEN CZAS usprawiedliwia wszystko.

Azbest - Wonderful Christmas Time

Bardzo wiele lat temu pewien zespół złożony z dwóch aktywnych i jednego byłego członka tego forum próbował zagrać cover. Wyszło jak po kwasie, ale też nie wierzę, że sam Sir Paul nagrywał to na trzeźwo. Dla mnie przez ten w/w cover to jest trochę numer mem, którego nie jestem w stanie potraktować inaczej. Tzn. nie znaczy to w żadnym stopniu, że jest zły czy coś, po prostu nie jest on do końca "mój" (może dlatego, że nie ma go na składance LOL). Tekst nieco bekowy (aż do refrenu brzmi jak pieśń z sabatu czarownic), muzyka mało poważna, czy to przypadkiem nie zamykało jakiejś bajki o Rudolfie? Na marginesie, lata myliłem ten numer z Merry Xmas Everyone Trzęsistefana. Mam minimalny sentyment, jednakowoż nie uważam tego nawet za coś godnego wejścia do mojego świątecznego top 10. Także, no, nie tym razem.

Ada Kaźmierczak - Tak jak śnieg

Murzyn wali o pysku w swoim stylu, a mógł rozpętać strzelaninę rodem z Die Hard With A Vengeance. Więc o tyle propsy xD Jednak kawałek jest przeładowany jego stylem do bólu, ze świętami - czy nawet z zimą - nie ma dla mnie nic wspólnego. Jest, przez tę swoją funkowość, kompletnie... letni xD Takie radiowe rzępolenie, ale w stylu jakieś Czwórki czy coś. Ciekawe, że uznaję ten numer za... zbyt krótki. Nie dałem radę się w niego jakkolwiek wkręcić, bo jak tylko zacząłem go czuć, to się kończył, zaś ponowne odpalenia mi go resetowały w głowie. Nie wiem, czy to dobrze czy źle, po prostu tak jest. Więc trochę meham. Nie tym razem, nie tej zimy.

Camouflage - How Do You Feel?

Jak u Hiena, zimy czy świąt nie ma tu dla mnie w ogóle. Poznałem ten numer stosunkowo późno względem płyty, bo w jakimś 2010 roku (po zassaniu wersji mp3 Live In Dresden), gdyż płytę - jak się wtedy okazało - zassałem wybrakowaną o ten jeden numer. Czy raczej, Last Contact było otagowane jako How Do You Feel xD płyta będzie mi się po wsze czasy kojarzyła z październikiem 2006 i klasową wycieczką do Krakowa, kiedy to zasłuchiwałem się w niej jak nienormalny (i wtedy zakochałem się w Krakowie). Najlepszy moment na How Do You Feel przyszedł mi jesienią 2014, a najlepsze wspomnienie to powolna podróż pociągiem tzw. esełką, nieczynną w normalnym ruchu linią kolejową (a raczej tym, co z niej zostało) Skierniewice - Łuków, TLK do Warszawy jechała trochę naokoło ze względu na remonty. Jest koniec września, wychylam się przez okno, leci ten kawałek, ciepły jesienny wieczór kasuje mi głowę, czilera utopia. No i oczywiście noc z Hienem (LOL) w aucie na Czajkowskiego w Łodzi. Co to były za czasy... Daję Złoty Laur Konsumenta, bo uwielbiam ten numer, chórki są genialne, ale na litość, NIE NA ŚWIĘTA!!!

Jon & Vangelis - So Long Ago So Clear

Kurde, numer fajny - nie znałem go wcześniej - ale znów, gdzie te święta, gdzie zima... To jest soundtrack dobry do patrzenia się w gwiazdy. Względnie na wizytę w planetarium. Przyjemnie płynie przez słuchawki, potem głośniki, zaczepia uwagę, ale nie na tyle, żeby mnie wcisnąć w klimat, którego teraz szukam. Wręcz go nie ma. A trochę szukałem. Mentos wyciąga coś ze swoich private vaults i uzyskany efekt odbiega od tego, czego potrzebowałem w święta. Trochę tak, jakbym puścił sobie Chrisa Bottiego teraz. Jest klimat? Jest. Czy jest jednakowoż pewna... moc sezonowa? Nawet taka pozornie nie pasująca? Nie tym razem, znów. Będzie lepiej tho, ale zapewne przy kolejnych odsłuchach. Może styczeń?
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 28 gru 2022 00:03

Książę Zdążę zakończył świąteczną w swoim stylu, po świętach xD Podsumowanka jeśli ktoś pragnie i lecimy z sylwestrową.

Last Christmas fajny prejz zebrał, chociaż nie każdy wyszedł poza memizm (np Shodan), no ale dużo wymagałem mimo wszystko.

Runda fajna, tylko Wuja wtopił, bo spalił sobie fajny, ale totalnie nieświąteczny i niezimowy numer, kolejką świąteczną. No, ale po In Winter już można było zauważyć, że na Mazurach, to chyba tylko jedna pora roku jest xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 28 gru 2022 00:21

Nie mam nic więcej do dodania, dobrze że kolejka marudersko-świąteczna za nami xD Po czasie ten Camouflage wyraźnie góruje nad resztą
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 28 gru 2022 05:20

Raf - Self Control (12" Version)
(1984)

Wjeżdżam w sylwestrową kolejkę klasykiem italo disco, bo w sumie jeszcze nic z tego nurtu nie podrzucałem, ale jest to taki numer którym mogę upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Self Control to kawałek który - jak wiele innych ejtisowych klasyków - poznałem wraz z GTA Vice City w roku 2003, tyle że była to wersja Laury Branigan, cover który w USA był jednak bardziej znany od oryginału. Wersję Branigan lubiłem zawsze i ceniłem, dobrze ten numer brzmi z jej wokalem więc rozumiem czemu ten cover się doskonale przyjął. Oryginał w wykonaniu Raf (pseudonim włoskiego wokalisty Raffaele Riefoli) poznałem nieco później za sprawą pewnej składanki 80s, której to nie jestem w stanie już nawet namierzyć (niewykluczone że była to jakaś piracka kompilacja mp3 ale pamiętam że miała chyba nawet dołączone okładki do robienia naklejek na cd). Na temten moment wiem że na tą wersję mehnąłem i nie wracałem do niej długie lata.

Po jakimś jednak czasie, zapewne ok 2012-13 roku gdy zacząłem wkręcać się bardziej w muzykę dyskotekową robiłem liczne powroty do różnych evergreenów i odkrywałem je na nowo już lepiej nastrojonym uchem, a że był to też czas mojej wielkiej fascynacji 12-calowymi remiksami i disco wersjami extended badałem niektóre kawałki również pod tym kątem. Wtedy właśnie przyszło mi odkryć wersję Raf na nowo, bo o ile wersja radiowa może ale niekoniecznie musi dorównywać wersji Branigan (zależy co kto lubi, tą siermiężność oryginalnych produkcji italo też trzeba nauczyć się doceniać w porównaniu z bardziej wypolerowaną wersją Laury Branigan) tak dłuższa wersja Self Control autorstwa Raf ma dodatkowe zwrotki w końcówce utworu. Te ostatnie zwrotki w sumie brzmią jak mostek bo następuje zmiana w muzyce, synthy ustępują miejsca gitarze basowej a wokale, hah, tu była największa zaskoczka bo wjeżdżają zwrotki ra-po-wa-ne. To mi troszku zryło czosnek ale pozytywnie że w '84 roku we Włoszech ktoś porwał się na rapsy, rapuje tam dwóch panów ale na Discogs znalazłem jedynie creditsy dla Shakespeare (nie wiem czy to duet czy może jednak Raf rapuje tam fragment a część nawija kolo z niższym głosem brzmiącym dość murzyńsko). Tym samym wrzucając ten numer mogę też choć odrobinę oddać hołd dla old schoolowych rapsów z wczesnych lat gatunku. Tym oto sposobem ta extended wersja Raf góruje dla mnie nad coverem.

https://youtu.be/0n364r--nBM
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 28 gru 2022 07:51

Dziwię się, że nikt nie słyszy zimy w utworze Camouflage. No ale ufoludków w DJ Spooky też nie słyszeliście, a to jeszcze dziwniejsze. :o
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 28 gru 2022 08:33

No zależy gdzie, ja o obcych wspominałem coś tam.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 28 gru 2022 09:13

Top One – Ciao Italia

No jak Sylwester, to musi być rozrywkowo i tanecznie. Obiecałem kiedyś disco polo i tak będzie. :D
Ja szczerze nie lubię tego gatunku muzycznego, ale jest jeden utwór, który naprawdę sobie cenię. To utwór Ciao Italia z 1989r. jednego z pionierów nurtu disco polo, czyli Top One. W ogóle w tamtym czasie nikt tam nie wiedział nic o disco polo i jak ta muzyka się w ogóle rozwinie. Nawet nie wiem, czy ktoś używał takiej nazwy. Bardziej funkcjonowała nazwa - muzyka chodnikowa lub podwórkowa. To była po prostu dyskotekowa, prosta muzyka, przy której można się było dobrze pobawić.
Pamiętam jak popularnym zespołem w tamtych czasach był Top One. I pamiętam, pod jakim wrażeniem byłem, gdy usłyszałem utwór Ciao Italia. Nie ze względu na jakieś wyszukane brzmienie, bo te wszystkie klawiszowe zagrywki brzmią wręcz tanio jak na disco polo przystało. Ale ze względu na fajny klimat utworu i jego dyskotekową przebojowość. Bardzo przyjemna melodia w połączeniu z fajnymi zagrywkami klawiszowymi i prostym bitem dawała radę. Na tyle, że do dziś odczuwam dużą sympatię do Ciao Italia. Ten utwór jak na disco jest może nawet zbyt długi. Można by go nawet przyciąć o minutę, ale niech tam.
Murzyn zaczął kolejkę od italo disco, a ja kontynuuję ten klimat polskim disco, na które italo disco miało na pewno duży wpływ.

https://www.youtube.com/watch?v=zeTFCNhd2Hk
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 28 gru 2022 14:09

Grind – Slide

Na Sylwestra oraz na koniec tej 25-tki, wrzucam coś totalnie obskjurowego, ale dla Was nie do końca nieznajomego. Grind to pierwszy zespół Paula Drapera, zatem wyrównałem rekord Yorka, który też pojawił się w tej części bestki trzykrotnie. W/w grupa wydała jedynie jedną taśmę demo i dwuutworowe ep (z jednym starszym kawałkiem przerobionym). Jedynce co z tego zostało to ripy z kaset, tym samym kawałek ma oryginalne, nieudawane brzmienie kasetowe (zapomniałem już jak charakterystyczne ono jest). Jak tego słucham, to mam wrażenie jakbym właśnie obejrzał z VHS jakiś późno-80sowy/wczesno-90sowy film i ten numer leci podczas napisów.
Miałem przez ostatnie lata spore napady fazy na Grind, kiedy zaczynało mnie nużyć ciągłe słuchanie Mansun. Bardziej taneczny charakter tych kawałków, udziela mi się zwłaszcza w okolicach Sylwestra. Rok temu to był prawdziwy hit u mnie. Co więcej, „Slide” zainspirował kawałek, który razem z Musiałem wydaliśmy w zeszłym roku na końcu naszej świątecznej ep. Lubię ten elektroniczny bas, oszczędny ale bujający bit, gitarę ala Prince i doskonały wokal Paula. Nie mam w sumie wiele więcej do dodania. Wiem, że i w tym roku będzie mi Grind towarzyszyło przy zmianie kalendarza.

https://www.youtube.com/watch?v=2zgMCRse9sA
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 28 gru 2022 15:13

Mandaryna - Ev'ry Night /2005/

Sylwester dopiero od paru lat kojarzy mi się z imprezowaniem. Wcześniej to był dzień jak każdy inny. W tym roku wracam do tradycji stacjonarnego posiedzenia bez ekscesów, szykuje się noc filmowa z przerwą na Piccolo, ale w ramach bestki wracam myślami do ostatnich rozrywkowych eventów z moim udziałem. Miało pójść coś zupełnie innego, ale nie chcę przepalać slotów na wrzutki bez większego związku. Mandaryna to ikoniczna postać w polskiej popkulturze, efektowny przykład na to, że jak ktoś się naprawdę uprze, to znajdzie się na salonach. Choć może większa w tym zasługa znajomości, osobistych relacji. Keine Grenzen i te sprawy. Po legendarnym Sopocie 2005 nie było szans na renesans i odbudowanie medialnej twarzy. Dopiero po wielu latach wydarzyła się seria występów w klubach HAH, była też obecność na eventach utrzymanych w estetyce pierwszej dekady XXI wieku. Tylnymi drzwiami Mandaryna wróciła do gry. Przynajmniej w przestrzeniach klubowych i queerowych. Jeśli ktoś się nie spodziewał lub nie chciał, to ma pecha xD W swoim czasie Ev'ry Night było promowane przez media z rzadko spotykaną intensywnością. Kiedy po latach kurz marketingu i dawnej popularności opada, trzeba oddać honory. Przyjemny, bardzo taneczny, skoczny kawałek z chwytliwym refrenem. Technicy robili sporo przy wokalu, językowo są poślizgi, ale przeznaczeniem tego kawałka nie jest skrupulatna analiza poprzez mistrza szkiełko i oko, tylko gibanie dupskiem, czysty fun. Bardzo dobry, wydaje mi się świadomy kicz korzystający w pełni z tego, co estetycznie było w centrum zainteresowania. Co dało się wykręcić przy oszczędnych możliwościach i nienarzucającym się talencie. Brzmieniowo typowy dance z lekkim transowym odciskiem. Dzisiaj takie dźwięki odbiera się równie konwencjonalnie jak ejtisowy synthpop czy najtisową klubową z rapowymi mostkami.

Ev'ry Night obecne praktycznie na każdej domówce w jakiej uczestniczyłem od 2019 roku. W teatrze też potrafi być brawurowo wykorzystane, co zresztą w tym miesiącu widziałem na własne oczy.

Szanuję Mandarynę za to, że ostatecznie nie poddała się i ten śmieszny po latach lincz nie wpłynął specjalnie na jej codzienność. Potrafi to obśmiać. Zajęła się choreografią na pełnej, prowadzi szkoły tańca, to musi być bardzo spoko osoba w kontakcie na żywo. Teraz koncerty i muzyka to raczej dodatek, ale nie musi odczuwać jakiegoś zbędnego ciężaru wokół.

https://www.youtube.com/watch?v=CmtdhCsLzK4

Ta druga 25ka w moim wykonaniu to straszny sajgon, więc Mandaryna jako taki ostatni bis jest chyba jednym z najlepszych możliwych wyborów