Best of Forum (Wideoklipy)
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Re: Best of Forum (Wideoklipy)
Mnie temat nie przeszkadza. I szczerze mówiąc pasuje mi to wolne tempo. Że nikt z batem nad głową nie stoi. Parę świetnych teledysków dzięki temu poznałem. I parę dobrych utworów. To prawda, że o muzyce tu za bardzo nie piszemy, ale każdy ją sobie i tak w głowie przy okazji analizuje. No ale jak temat padnie, to trudno.
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Ja oglądam na tyle mało teledysków, że dycha mi raczej stuknie, a tempo mi zupełnie nie przeszkadza (kto by się spodziewał hyhy)
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Murzyn: ABSTRAHUJĄC OD TEMPA
Wszyscy: tempo to, tempo tamto, tempo...
Wszyscy: tempo to, tempo tamto, tempo...
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Dwie dychy brzmią dobrze
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
No, już jestem, spałem 
Flight Facilities - Foreign Language
No no, muszę przyznać, że kompletnie kupuję ten vibe i pomysł, trochę mi się przypomniała wrzutka Miętusa ze Sparksami, w sensie podobna konwencja, choć czasy inne. Oczywiście, Policjantów z Miami nie oglądałem, ale Vice City mi wystarczyło, żeby taki lekko ejtisowy i mocno przerysowany klimat serialowy z tropikami w tle kupować. Przełom lat 80. i 90. bije od tego ze wszystkich stron, są gorące policjantki i seksowne pistolety, albo na odwrót, jest obowiązkowy Murzyn, złodupiec, który wygląda trochę jak Curt Smith po paru przeszczepach, cosplay Baywatchu też się zmieścił w tym uniwersum. Oglądałbym taki serial jak poyebany, naprawdę, coś takiego by mi się okrutnie wprost teraz przydało na odmóżdżenie i odrobinę świętego spokoju. Muzyka też jest bardzo fajna, doskonale pasuje do tych obrazów, jaram się, co mogę więcej powiedzieć? Ejtisy for the win.
Madonna - Erotica/Erotica z cyckami
Sto lat nie słyszałem tego kawałka, wideo widziałem chyba bardzo dawno temu, nagrane na jakimś VHSie przez rodziców (i pewnie w momencie nagrywania, jeśli akurat byłem w pokoju to zasłaniali mi oczy, klasyk). Tutaj też jest mocno wczesno najntisowo, to close-upy, to slow motion, to przeskoki w obrazie, efekty nałożone na taśmy, takie tam. Muszę przyznać, że mimo wysokiego prawdopodobieństwa spieprzenia takiej tematyki, tutaj wyszło bardzo fajnie. Nie ma przesycenia tandetą, jest odpowiednia dawka i delikatnej czułości, i tej mniej delikatnej, i trochę BDSMu, ale wciąż ze smakiem, muzyka tak samo, zawsze lubiłem ten numer i teraz to sobie przypomniałem. Momentami Madonna wypada nieco creepy w tym wideo, ale dodaje mu to wyłącznie kolorytu. Wersja niecenzuralna właściwie nie ma na mnie mocniejszego efektu, dalej jest tak samo fajnie, po prostu. Trochę więcej cyca i tyle, ale wciąż jest dobrze. Dobry numer, który wstawiłbym do playlisty łóżkowej, gdybym miał łóżko (o osobach partnerskich nie pomnę). Podoba mi się. Ale więcej pisać nie będę, bo mnie smuteczek bierze.
Rammstein - Mein Teil
Wuja kontynuuje podpieprzanie mi tego i owego, albowiem sam planowałem wrzucić Mein Teil i to jako następne wideo xDDD Z jakiejżto okazji? Coś wspominałem o lecie roku 2004, choćby przy okazji Kelis, no to wówczas, na tamtym kaszubskim obozie w TV obok Kelis, Hoobastank, panny Bedingfield czy Maroon 5 (o, jeszcze 52 Dębiec), Rammstein leciał baaardzo często. Na zmianę Amerika i Mein Teil właśnie. O Rammsteinie nie wiedziałem wtedy zbyt wiele poza tym, że istnieje, i znałem tam 2 czy 3 utwory. Niespecjalnie przepadałem za gitarowym tłuczeniem, więc jakoś nie było mi z nimi po drodze. Ale rzeczone utwory naprawdę zrobiły na mnie wrażenie - Mein Teil zwłaszcza. Taki dosyć eee creepy i mocno niepokojący teledysk odcisnął się w mózgu piętnastolatka, który zastanawiał się długo, o co tam w ogóle chodzi (dopiero po kilku latach poznałem historię stojącą za samym utworem i inspiracją dla wideo). Hien jest zniesmaczony, ja byłem cokolwiek zaintrygowany, zaś w niektórych obrazach widzę przyczynę swoich BDSMowych ciągot. Moooże scena z Lindemannem i aniołkiem w oralu nieco przesadzona, ale cała reszta bardzo spoko, zwłaszcza na rok 2004, A ZWŁASZCZA sam koniec, gdzie pałker zmierza z kolegami na Lust Supper, ewidentnie. Jak się w końcu tam wybiorę to powiem Wam, czy ich spotkałem. Musiałowy znak jakości, jeszcze dodatkowo nostalgia-powered. Ja się tam jaram.
Grapetooth - Violent
Poznanie tego numeru zacząłem od klipu, i to jeszcze przed bestką, albowiem podesłał mi go kiedyś Hien sugerując, że warto by się czymś takim zainspirować. Wtedy mu powiedziałem, że to fajny pomysł, ale dziś bym powiedział, że jest lepiej - to GENIALNY pomysł. DIY nie musi mieć sensu, żeby było fajne i z pomysłem, to jest i fajne, i z pomysłem, nawet z bardzo wieloma pomysłami i bardzo chaotycznym wykonaniem, co też mnie cieszy, bo ja bardzo lubię chaotyczne rzeczy. Do tego gra światłem, perspektywa kamery a la Mac DeMarco i jego Ode to Viceroy, Frankel ma absolutnie kapitalny płaszcz na sobie, cała ta bieganina z przeskokami obrazu doskonale współgra z tempem muzyki, taniec, wygłupy, widać, że band się przy nagrywaniu tego wideo dobrze bawił, a to jest chyba najważniejsze w muzyce koniec końców, tak mi się wydaje. To takie wręcz miniaturowe arcydzieło, i wszystko homerecordingowe i dobrze, takie rzeczy potrafią być bardzo urocze.
Kylie Minogue - Come Into My World
Kylie niby lubię, co już napisałem przy utworach, ale drastycznie niewiele o niej wiem na dobrą sprawę xD Nie znałem tego numeru ni cholery, przy pierwszym obejrzeniu klip ten mi się średnio podobał, ale potem zacząłem z nim zauważać rzeczy i się to nieco zmieniło. Numer też na początku wydawał mi się bardzo generikowy, a z każdym kolejnym odsłuchem mi się bardziej podobał. W ogóle beka, iż miasto w tle - choć czytam, że to Paryż - wygląda w tym klipie jak, nie wiem, kawałek Łodzi albo niektóre dzielnice Warszawy xD Koncept z powieloną Kylie strasznie mi się spodobał, w ogóle dopiero jakoś zauważam, że Kylie... naprawdę była atrakcyjną kobietą xD W ogóle ewidentnie mało widziałem i jeszcze mniej wiem. Podoba mi się to wideo. Mentos odkąd jest w tej bestce nie zapodał gunwa, wprost przeciwnie. Skręcił mnie w Stronę Sparksów, może zrobi to samo teraz z Australijką? Trudno powiedzieć, ale ja się tam jaram. Naprawdę fajny koncept, jeszcze lepsze wykonanie, i jeszcze lepsza muzyka. No i Kylie, kurde xD Jednak mam słabość do blondyn.
Flight Facilities - Foreign Language
No no, muszę przyznać, że kompletnie kupuję ten vibe i pomysł, trochę mi się przypomniała wrzutka Miętusa ze Sparksami, w sensie podobna konwencja, choć czasy inne. Oczywiście, Policjantów z Miami nie oglądałem, ale Vice City mi wystarczyło, żeby taki lekko ejtisowy i mocno przerysowany klimat serialowy z tropikami w tle kupować. Przełom lat 80. i 90. bije od tego ze wszystkich stron, są gorące policjantki i seksowne pistolety, albo na odwrót, jest obowiązkowy Murzyn, złodupiec, który wygląda trochę jak Curt Smith po paru przeszczepach, cosplay Baywatchu też się zmieścił w tym uniwersum. Oglądałbym taki serial jak poyebany, naprawdę, coś takiego by mi się okrutnie wprost teraz przydało na odmóżdżenie i odrobinę świętego spokoju. Muzyka też jest bardzo fajna, doskonale pasuje do tych obrazów, jaram się, co mogę więcej powiedzieć? Ejtisy for the win.
Madonna - Erotica/Erotica z cyckami
Sto lat nie słyszałem tego kawałka, wideo widziałem chyba bardzo dawno temu, nagrane na jakimś VHSie przez rodziców (i pewnie w momencie nagrywania, jeśli akurat byłem w pokoju to zasłaniali mi oczy, klasyk). Tutaj też jest mocno wczesno najntisowo, to close-upy, to slow motion, to przeskoki w obrazie, efekty nałożone na taśmy, takie tam. Muszę przyznać, że mimo wysokiego prawdopodobieństwa spieprzenia takiej tematyki, tutaj wyszło bardzo fajnie. Nie ma przesycenia tandetą, jest odpowiednia dawka i delikatnej czułości, i tej mniej delikatnej, i trochę BDSMu, ale wciąż ze smakiem, muzyka tak samo, zawsze lubiłem ten numer i teraz to sobie przypomniałem. Momentami Madonna wypada nieco creepy w tym wideo, ale dodaje mu to wyłącznie kolorytu. Wersja niecenzuralna właściwie nie ma na mnie mocniejszego efektu, dalej jest tak samo fajnie, po prostu. Trochę więcej cyca i tyle, ale wciąż jest dobrze. Dobry numer, który wstawiłbym do playlisty łóżkowej, gdybym miał łóżko (o osobach partnerskich nie pomnę). Podoba mi się. Ale więcej pisać nie będę, bo mnie smuteczek bierze.
Rammstein - Mein Teil
Wuja kontynuuje podpieprzanie mi tego i owego, albowiem sam planowałem wrzucić Mein Teil i to jako następne wideo xDDD Z jakiejżto okazji? Coś wspominałem o lecie roku 2004, choćby przy okazji Kelis, no to wówczas, na tamtym kaszubskim obozie w TV obok Kelis, Hoobastank, panny Bedingfield czy Maroon 5 (o, jeszcze 52 Dębiec), Rammstein leciał baaardzo często. Na zmianę Amerika i Mein Teil właśnie. O Rammsteinie nie wiedziałem wtedy zbyt wiele poza tym, że istnieje, i znałem tam 2 czy 3 utwory. Niespecjalnie przepadałem za gitarowym tłuczeniem, więc jakoś nie było mi z nimi po drodze. Ale rzeczone utwory naprawdę zrobiły na mnie wrażenie - Mein Teil zwłaszcza. Taki dosyć eee creepy i mocno niepokojący teledysk odcisnął się w mózgu piętnastolatka, który zastanawiał się długo, o co tam w ogóle chodzi (dopiero po kilku latach poznałem historię stojącą za samym utworem i inspiracją dla wideo). Hien jest zniesmaczony, ja byłem cokolwiek zaintrygowany, zaś w niektórych obrazach widzę przyczynę swoich BDSMowych ciągot. Moooże scena z Lindemannem i aniołkiem w oralu nieco przesadzona, ale cała reszta bardzo spoko, zwłaszcza na rok 2004, A ZWŁASZCZA sam koniec, gdzie pałker zmierza z kolegami na Lust Supper, ewidentnie. Jak się w końcu tam wybiorę to powiem Wam, czy ich spotkałem. Musiałowy znak jakości, jeszcze dodatkowo nostalgia-powered. Ja się tam jaram.
Grapetooth - Violent
Poznanie tego numeru zacząłem od klipu, i to jeszcze przed bestką, albowiem podesłał mi go kiedyś Hien sugerując, że warto by się czymś takim zainspirować. Wtedy mu powiedziałem, że to fajny pomysł, ale dziś bym powiedział, że jest lepiej - to GENIALNY pomysł. DIY nie musi mieć sensu, żeby było fajne i z pomysłem, to jest i fajne, i z pomysłem, nawet z bardzo wieloma pomysłami i bardzo chaotycznym wykonaniem, co też mnie cieszy, bo ja bardzo lubię chaotyczne rzeczy. Do tego gra światłem, perspektywa kamery a la Mac DeMarco i jego Ode to Viceroy, Frankel ma absolutnie kapitalny płaszcz na sobie, cała ta bieganina z przeskokami obrazu doskonale współgra z tempem muzyki, taniec, wygłupy, widać, że band się przy nagrywaniu tego wideo dobrze bawił, a to jest chyba najważniejsze w muzyce koniec końców, tak mi się wydaje. To takie wręcz miniaturowe arcydzieło, i wszystko homerecordingowe i dobrze, takie rzeczy potrafią być bardzo urocze.
Kylie Minogue - Come Into My World
Kylie niby lubię, co już napisałem przy utworach, ale drastycznie niewiele o niej wiem na dobrą sprawę xD Nie znałem tego numeru ni cholery, przy pierwszym obejrzeniu klip ten mi się średnio podobał, ale potem zacząłem z nim zauważać rzeczy i się to nieco zmieniło. Numer też na początku wydawał mi się bardzo generikowy, a z każdym kolejnym odsłuchem mi się bardziej podobał. W ogóle beka, iż miasto w tle - choć czytam, że to Paryż - wygląda w tym klipie jak, nie wiem, kawałek Łodzi albo niektóre dzielnice Warszawy xD Koncept z powieloną Kylie strasznie mi się spodobał, w ogóle dopiero jakoś zauważam, że Kylie... naprawdę była atrakcyjną kobietą xD W ogóle ewidentnie mało widziałem i jeszcze mniej wiem. Podoba mi się to wideo. Mentos odkąd jest w tej bestce nie zapodał gunwa, wprost przeciwnie. Skręcił mnie w Stronę Sparksów, może zrobi to samo teraz z Australijką? Trudno powiedzieć, ale ja się tam jaram. Naprawdę fajny koncept, jeszcze lepsze wykonanie, i jeszcze lepsza muzyka. No i Kylie, kurde xD Jednak mam słabość do blondyn.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
https://www.youtube.com/watch?v=oCrI7NOK8v8gdybym miał łóżko
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
mintaj
- Posty: 6842
- Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
- Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
- Lokalizacja: się biorą dzieci?
Wrangler - Stupid
Muzycznie jest to takie o - ani jakieś dobre, ani szczególnie złe, to jest prawdę powiedziawszy jeden z tych tracków gdzie szukam synonimów lub innych zwrotów, za pomocą których mogę to napisać. Nie siedzę w musiałowym lore powiązanym z Johnem Foxxem czy tam innymi Kabaretami Voltaire, niby ja to szanuję, ale zupełnie tej muzyki nie czuję i nie mam potrzeby słuchać sam z siebie, więc ten no. Może jestem na złym etapie życie, może moja wrażliwość się rozmija, może coś tam.
No w każdym razie jestem podobnie neutralny do tego klipu, jak do kawałka. Mam z nim problem, bo w sumie jest tu parę rzeczy, za które chce pochwalić - podobają mi się zdjęcia, ta miejscówa faktycznie jest interesująca i kojarzy mi się z moimi rodzinnymi rejonami. Wbrew obiegowej opinii nie mieszkałem w Europie Wschodniej, ale czasem to ja sam siebie nie znam czy coś. Lubię kolorystykę, bo zawsze miałem słabość do filmów/obrazków/czegokolwiek z zachodzącym słońcem. Ryjec tego kolesia też jest ciekawy, typ wygląda jak wszyscy żywi członkowie Depeche Mode oraz kolo z The Prodigy jednocześnie, co jest na swój sposób fascynujące. Na papierze też pomysł na klip wygląda spoko, ale tu się zaczynają schody, bo niby mam wrażenie, że tak jest i w ogóle, ale jak tak oglądam to sobie to po prostu czuję NIC. Ani znużenie, ani zachwyt, ani cokolwiek innego - po prostu ten teledysk przeleciał mi przez głowę i nic więcej się tam nie wydarzyło. Bywa i tak.
Flight Facilities - Foreign Language
Z tych trzech kawałków FF jakie w swoim życiu usłyszałem, ten jest chyba najsłabszy, tj po prostu jest tylko spoko, ale może kiedyś się mi to zmieni czy coś.
W sumie ciekawa sprawa, bo o ile oo klipie Musiała mogłem napisać wiele ciepłych słów, by skwitować to tym, że w sumie mi się nie podoba, tak tu mam wręcz na odwrót. Mógłbym niby zasugerować, że 4 minuty z hakiem to faktycznie za dużo na parodię formatu czołówki telewizyjnej albo że nwm popkultura przeruchała lata 80 na wskroś. Ale ja w sumie mam to w dupie, lubię takie wygłupy, co jakiś czas odpalam sobie intro/losowe sceny z Miami Vice, bo lubię tę estetykę i mniemam, że granie w Vice City za dzieciaka miało na mnie za duży wpływ, by kiedykolwiek miało mi się to zmienić. Są tu ładne kobiety, są plaże i drinki z palemkami, są strzelaniny i perfekcyjnie dobrany ZŁOL - wszystko co najważniejsze. Może i bym dopisał do swojej listy zażaleń to, że zdjęcia wyglądają ciut jakby zbyt współcześnie, a ja bym poszedł w stronę jakiegoś bardziej abstrakcyjnego humorku, ale nie będe się czepiać. PROPSUJĘ.
Madonna - Erotica
Ten no, w sumie to zabawne, ale nie pamiętam, by Madonna przewijała się w tutejszych bestkach i trochę to mnie dziwi, bo wydaje mi się, że to jest ktoś, kogo każdy na tym forum powinien szanować i cenić. Ja w sumie sam odkładam jeden jej kawałek na pernamentne KIEDYŚ - na całe swoje szczęście nie ten.
Pisanie o tym klipie jest trochę jak opisywanie Ojca Chrzestnego, tj. mam wrażenie, że peanów na cześć danego dzieła napisano jakieś pierdyliard i człowiekowi aż głupio dołączać do tego chóru wujów i powtarzać coś, co powiedziano wielokrotnie. Jest tutaj PIEPRZNY, zmysłowy klimacik, dużo sugestywności, ale takiej wysmakowanej, takiej co to jest erotyką i na pewno nie przekracza tej bariery i w ogóle ostro. Madonna jako jakaś sado-maso diva (nie wiem, ja się nie znam, ja jestem maksymalnie waniliowy w tych sprawach) oraz efekt ziarna też budują tu jakis obskurno erotyczny klimat. Może tylko bym wywalił te sceny, w których obściskuje się z jakimś dziadem, bo to fujka jednak jest, ale czepiam się dla samego czepiania. No tak czy siak - tak powinno się robić teledyski z gołymi babami.
Rammstein - Mein Teil
Jednym z plusów życia w obecnych czasach jest to, że Rammstein nie jest już tak popularny, jak był te kilkanaście lat temu. Albo chociaż to, że udało mi się stworzyć bańkę, w której tak jest, bo w sumie to o tej inbie z wokalistą było głośno i w ogóle (Swoją drogą - kto by się generalnie mógł spodziewać, że te wszystkie pokurwione typki typu on czy Marylin Manson w rzeczywistości były bandą pojebów...). Nie mam styczności z tą muzyką od prehistorii, słuchałem ich bardzo krótko gdzieś tam w liceum, gdy poznawałem rzeczy praktycznie w ciemno, a wtedy jeszcze było o nich głośno, bo nagrali ten kontrowersyjny klip co to zawierał fragmenty pornoli i w ogóle.
Z muzyki szybko generalnie wyrosłem, a tej całej estetyki nigdy nie kupowałem, chociaż nawet niektórzy niezalowi znajomi twierdzili, że ich koncerty są świetnymi widowiskami i w ogóle. Cóż, może i są - nigdy tego nie sprawdzę. Klip nie zmienił mojego podejścia, dymanie aniołów, obleśne szwaby i chłop przebrany za babę zupełnie mnie nie przekonują. Ani to szokujące, ani ciekawe, ani jakiekolwiek inne, przez chwilę nawet przeszło mi przez myśl, czy aby tu nie ma jakiegoś drugiego dna, czegokolwiek, ale obejrzałem raz jeszcze i albo jest tak subtelnie ukryte, albo to ja aż tak ślepy. O ile w przypadku Musiała po prostu nie mogę niczego klipowi zarzucić, po prostu na mnie nie zadziałał, bo nie, tak w przypadku klipu, który jednak ma być kontrowersyjny, to jednak trochę słabo. Meham.
Grapetooth - Violent
Nie pamiętam tego kawałka z utworówki i aż musiałem sprawdzić co o nim napisałem niemal równo rok temu, by nie wyjść na hipokrytę. Chyba byłem dlań ciut zbyt ostry, bo wówczas napisałem, że jest taki se, a teraz to mi się nawet podoba, ale tak to już czasem ze mną jest. Nie wiem jaki wpływ na to miał ten teledysk, a jaki te 362 dni od poprzedniego odsłuchu, ale chyba tego nie zweryfikuję w żaden racjonalny sposób.
Pisałem wówczas o klimacie imprezy studenckiej czy czegoś podobnego i akurat tutaj nic się nie zmieniło. Oglądając ten klip czuję się NIECO jak podczas oglądania relacji z jakiejś imprezy radia ŻAK na Instagramie - nieco, bo jednak efektu soczewki na Insta raczej nikt nie używa, a i format obrazu nie ten. Reszta się zgadza, to jest vibe pijackiej inby i krótkie, dynamiczne obrazki przedstawiające jakieś pijackie wygłupy. Ja nie wiem ile Chicago ma wspólnego z Łodzią, nie znam się, ale spodobało mi się to. Generalnie props za wrzucanie piwnicznych DIY teledysków, bo sam z siebie bym w życiu na nie nie trafił, a są spoko.
Ten no, fajna kolejka w sumie. Może poza Rammsteinem i może ciut kręciłem nosem na klip Wranglera, ale generalnie przyjemne obrazki - sam nie wiem czy bardziej wolę studencką imprezę, serial z lat 80 czy softcore Madonny, wszystkie były spoko.
Muzycznie jest to takie o - ani jakieś dobre, ani szczególnie złe, to jest prawdę powiedziawszy jeden z tych tracków gdzie szukam synonimów lub innych zwrotów, za pomocą których mogę to napisać. Nie siedzę w musiałowym lore powiązanym z Johnem Foxxem czy tam innymi Kabaretami Voltaire, niby ja to szanuję, ale zupełnie tej muzyki nie czuję i nie mam potrzeby słuchać sam z siebie, więc ten no. Może jestem na złym etapie życie, może moja wrażliwość się rozmija, może coś tam.
No w każdym razie jestem podobnie neutralny do tego klipu, jak do kawałka. Mam z nim problem, bo w sumie jest tu parę rzeczy, za które chce pochwalić - podobają mi się zdjęcia, ta miejscówa faktycznie jest interesująca i kojarzy mi się z moimi rodzinnymi rejonami. Wbrew obiegowej opinii nie mieszkałem w Europie Wschodniej, ale czasem to ja sam siebie nie znam czy coś. Lubię kolorystykę, bo zawsze miałem słabość do filmów/obrazków/czegokolwiek z zachodzącym słońcem. Ryjec tego kolesia też jest ciekawy, typ wygląda jak wszyscy żywi członkowie Depeche Mode oraz kolo z The Prodigy jednocześnie, co jest na swój sposób fascynujące. Na papierze też pomysł na klip wygląda spoko, ale tu się zaczynają schody, bo niby mam wrażenie, że tak jest i w ogóle, ale jak tak oglądam to sobie to po prostu czuję NIC. Ani znużenie, ani zachwyt, ani cokolwiek innego - po prostu ten teledysk przeleciał mi przez głowę i nic więcej się tam nie wydarzyło. Bywa i tak.
Flight Facilities - Foreign Language
Z tych trzech kawałków FF jakie w swoim życiu usłyszałem, ten jest chyba najsłabszy, tj po prostu jest tylko spoko, ale może kiedyś się mi to zmieni czy coś.
W sumie ciekawa sprawa, bo o ile oo klipie Musiała mogłem napisać wiele ciepłych słów, by skwitować to tym, że w sumie mi się nie podoba, tak tu mam wręcz na odwrót. Mógłbym niby zasugerować, że 4 minuty z hakiem to faktycznie za dużo na parodię formatu czołówki telewizyjnej albo że nwm popkultura przeruchała lata 80 na wskroś. Ale ja w sumie mam to w dupie, lubię takie wygłupy, co jakiś czas odpalam sobie intro/losowe sceny z Miami Vice, bo lubię tę estetykę i mniemam, że granie w Vice City za dzieciaka miało na mnie za duży wpływ, by kiedykolwiek miało mi się to zmienić. Są tu ładne kobiety, są plaże i drinki z palemkami, są strzelaniny i perfekcyjnie dobrany ZŁOL - wszystko co najważniejsze. Może i bym dopisał do swojej listy zażaleń to, że zdjęcia wyglądają ciut jakby zbyt współcześnie, a ja bym poszedł w stronę jakiegoś bardziej abstrakcyjnego humorku, ale nie będe się czepiać. PROPSUJĘ.
Madonna - Erotica
Ten no, w sumie to zabawne, ale nie pamiętam, by Madonna przewijała się w tutejszych bestkach i trochę to mnie dziwi, bo wydaje mi się, że to jest ktoś, kogo każdy na tym forum powinien szanować i cenić. Ja w sumie sam odkładam jeden jej kawałek na pernamentne KIEDYŚ - na całe swoje szczęście nie ten.
Pisanie o tym klipie jest trochę jak opisywanie Ojca Chrzestnego, tj. mam wrażenie, że peanów na cześć danego dzieła napisano jakieś pierdyliard i człowiekowi aż głupio dołączać do tego chóru wujów i powtarzać coś, co powiedziano wielokrotnie. Jest tutaj PIEPRZNY, zmysłowy klimacik, dużo sugestywności, ale takiej wysmakowanej, takiej co to jest erotyką i na pewno nie przekracza tej bariery i w ogóle ostro. Madonna jako jakaś sado-maso diva (nie wiem, ja się nie znam, ja jestem maksymalnie waniliowy w tych sprawach) oraz efekt ziarna też budują tu jakis obskurno erotyczny klimat. Może tylko bym wywalił te sceny, w których obściskuje się z jakimś dziadem, bo to fujka jednak jest, ale czepiam się dla samego czepiania. No tak czy siak - tak powinno się robić teledyski z gołymi babami.
Rammstein - Mein Teil
Jednym z plusów życia w obecnych czasach jest to, że Rammstein nie jest już tak popularny, jak był te kilkanaście lat temu. Albo chociaż to, że udało mi się stworzyć bańkę, w której tak jest, bo w sumie to o tej inbie z wokalistą było głośno i w ogóle (Swoją drogą - kto by się generalnie mógł spodziewać, że te wszystkie pokurwione typki typu on czy Marylin Manson w rzeczywistości były bandą pojebów...). Nie mam styczności z tą muzyką od prehistorii, słuchałem ich bardzo krótko gdzieś tam w liceum, gdy poznawałem rzeczy praktycznie w ciemno, a wtedy jeszcze było o nich głośno, bo nagrali ten kontrowersyjny klip co to zawierał fragmenty pornoli i w ogóle.
Z muzyki szybko generalnie wyrosłem, a tej całej estetyki nigdy nie kupowałem, chociaż nawet niektórzy niezalowi znajomi twierdzili, że ich koncerty są świetnymi widowiskami i w ogóle. Cóż, może i są - nigdy tego nie sprawdzę. Klip nie zmienił mojego podejścia, dymanie aniołów, obleśne szwaby i chłop przebrany za babę zupełnie mnie nie przekonują. Ani to szokujące, ani ciekawe, ani jakiekolwiek inne, przez chwilę nawet przeszło mi przez myśl, czy aby tu nie ma jakiegoś drugiego dna, czegokolwiek, ale obejrzałem raz jeszcze i albo jest tak subtelnie ukryte, albo to ja aż tak ślepy. O ile w przypadku Musiała po prostu nie mogę niczego klipowi zarzucić, po prostu na mnie nie zadziałał, bo nie, tak w przypadku klipu, który jednak ma być kontrowersyjny, to jednak trochę słabo. Meham.
Grapetooth - Violent
Nie pamiętam tego kawałka z utworówki i aż musiałem sprawdzić co o nim napisałem niemal równo rok temu, by nie wyjść na hipokrytę. Chyba byłem dlań ciut zbyt ostry, bo wówczas napisałem, że jest taki se, a teraz to mi się nawet podoba, ale tak to już czasem ze mną jest. Nie wiem jaki wpływ na to miał ten teledysk, a jaki te 362 dni od poprzedniego odsłuchu, ale chyba tego nie zweryfikuję w żaden racjonalny sposób.
Pisałem wówczas o klimacie imprezy studenckiej czy czegoś podobnego i akurat tutaj nic się nie zmieniło. Oglądając ten klip czuję się NIECO jak podczas oglądania relacji z jakiejś imprezy radia ŻAK na Instagramie - nieco, bo jednak efektu soczewki na Insta raczej nikt nie używa, a i format obrazu nie ten. Reszta się zgadza, to jest vibe pijackiej inby i krótkie, dynamiczne obrazki przedstawiające jakieś pijackie wygłupy. Ja nie wiem ile Chicago ma wspólnego z Łodzią, nie znam się, ale spodobało mi się to. Generalnie props za wrzucanie piwnicznych DIY teledysków, bo sam z siebie bym w życiu na nie nie trafił, a są spoko.
Ten no, fajna kolejka w sumie. Może poza Rammsteinem i może ciut kręciłem nosem na klip Wranglera, ale generalnie przyjemne obrazki - sam nie wiem czy bardziej wolę studencką imprezę, serial z lat 80 czy softcore Madonny, wszystkie były spoko.
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
PACZKA
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
To chyba wszyscy? No to otwieram następną.
Underworld - I Exhale
(2016, reż. Simon Taylor)
Nie poddaję się w tej kolejce, znów rok 2016 xD Ale za to w jakim stylu! Od elektro-hip-hopu, przez surową elektronikę po taneczną elektronikę, no i w dodatku od absolutnych tuzów gatunku, czyli Underworld. Powtarzam się, wiem, ale UNDERWORLD CHYBA NIE TRZEBA PRZEDSTAWIAĆ. Albo ktoś z Was słyszał jakieś ich numery podobnie jak Orbitala (Orbitalu? Zresztą, to przecież niemal ten sam gatunek), ale zwyczajnie nie wiedział, kto to, albo oglądaliście Trainspotting, które de facto wybiło ich na popularność dzięki jednemu numerowi, jaki w ogóle był stroną B, nawet nie na albumie czy coś. A jak nie widzieliście Trainspotting, to istnieje zawsze opcja, w której ktoś wrzuci to do bestki filmowej (obstawiałbym Mentosa). Underworld to duet, Rick Smith i Karl Hyde (tak, ten Karl Hyde od Edgelandu ze stycznia ubiegłego roku), który zaczynał od dziwnej nowofalowo-dreamowej muzyki jak Freur, a potem założyli band po prostu nowofalowy, tj. Underworld. Ich pierwsza płyta brzmi jak Ultravox na sterydach, ale to był rok 1987 i hype na taką muzykę się kończył. Postanowili więc zacząć grać techno, i wyszło im to na dobre (chociaż Freur też polecam poznać, wydaje się, że solówka Hyde'a była jego najbardziej poważnym spojrzeniem na muzykę).
Wideo, które wrzucam, to oczywiście promo dla singla z ich dziewiątego albumu o absolutnie cudownym tytule - Barbara Barbara, We Face a Shining Future. W ogóle cały krążek jest świetny, polecam (i pozdrawiam), ale ten numer jest zeń moim absolutnie ulubionym (może poza Nylon Strung). No i oczywiście - klip. Klip wyreżyserował Simon Taylor z grupy artystycznej o kolejnej zajebistej nazwie - Tomato, a grupa ta to stali współpracownicy Underworldu jeszcze z lat 90. Całość jest absurdalna srogo, ewidentnie coś było zażywane (albo po prostu brak pomysłu przerodził się w pomysł odjazdowy). Karl Hyde po prostu otwiera i zamyka drzwi, na wprostu których ustawiona jest kamera, drzwi w ogóle podświetlone na czerwono a za nimi (na nie?) mryga białoniebieskie światło. Prócz tego dziwne gesty, jakiś kosmiczny taniec, idiotyczne pozy, innymi słowy wspaniały spektakl robienia z siebie debila w równie wspaniale zaplanowany (a może improwizowany?) sposób. Hyde wygląda trochę tak, jakby przyszedł na wesele swojego dziecka, gdzie impreza ewidentnie została zorganizowana pod młodszych gości, i bardzo próbuje być cool. Z tym, że mu się to udaje xD Pamiętam, że teledysk ten zobaczyłem pierwszy raz jakoś latem 2016 i pod jego wpływem zassałem cały album. Od tamtej pory jestem jego wielkim fanem. Wideo też ma się rozumieć! Bo jak tu nie być, kiedy bla bla blablabla bla blablabla blaaa...
https://www.youtube.com/watch?v=4izZYfo58-E
Underworld - I Exhale
(2016, reż. Simon Taylor)
Nie poddaję się w tej kolejce, znów rok 2016 xD Ale za to w jakim stylu! Od elektro-hip-hopu, przez surową elektronikę po taneczną elektronikę, no i w dodatku od absolutnych tuzów gatunku, czyli Underworld. Powtarzam się, wiem, ale UNDERWORLD CHYBA NIE TRZEBA PRZEDSTAWIAĆ. Albo ktoś z Was słyszał jakieś ich numery podobnie jak Orbitala (Orbitalu? Zresztą, to przecież niemal ten sam gatunek), ale zwyczajnie nie wiedział, kto to, albo oglądaliście Trainspotting, które de facto wybiło ich na popularność dzięki jednemu numerowi, jaki w ogóle był stroną B, nawet nie na albumie czy coś. A jak nie widzieliście Trainspotting, to istnieje zawsze opcja, w której ktoś wrzuci to do bestki filmowej (obstawiałbym Mentosa). Underworld to duet, Rick Smith i Karl Hyde (tak, ten Karl Hyde od Edgelandu ze stycznia ubiegłego roku), który zaczynał od dziwnej nowofalowo-dreamowej muzyki jak Freur, a potem założyli band po prostu nowofalowy, tj. Underworld. Ich pierwsza płyta brzmi jak Ultravox na sterydach, ale to był rok 1987 i hype na taką muzykę się kończył. Postanowili więc zacząć grać techno, i wyszło im to na dobre (chociaż Freur też polecam poznać, wydaje się, że solówka Hyde'a była jego najbardziej poważnym spojrzeniem na muzykę).
Wideo, które wrzucam, to oczywiście promo dla singla z ich dziewiątego albumu o absolutnie cudownym tytule - Barbara Barbara, We Face a Shining Future. W ogóle cały krążek jest świetny, polecam (i pozdrawiam), ale ten numer jest zeń moim absolutnie ulubionym (może poza Nylon Strung). No i oczywiście - klip. Klip wyreżyserował Simon Taylor z grupy artystycznej o kolejnej zajebistej nazwie - Tomato, a grupa ta to stali współpracownicy Underworldu jeszcze z lat 90. Całość jest absurdalna srogo, ewidentnie coś było zażywane (albo po prostu brak pomysłu przerodził się w pomysł odjazdowy). Karl Hyde po prostu otwiera i zamyka drzwi, na wprostu których ustawiona jest kamera, drzwi w ogóle podświetlone na czerwono a za nimi (na nie?) mryga białoniebieskie światło. Prócz tego dziwne gesty, jakiś kosmiczny taniec, idiotyczne pozy, innymi słowy wspaniały spektakl robienia z siebie debila w równie wspaniale zaplanowany (a może improwizowany?) sposób. Hyde wygląda trochę tak, jakby przyszedł na wesele swojego dziecka, gdzie impreza ewidentnie została zorganizowana pod młodszych gości, i bardzo próbuje być cool. Z tym, że mu się to udaje xD Pamiętam, że teledysk ten zobaczyłem pierwszy raz jakoś latem 2016 i pod jego wpływem zassałem cały album. Od tamtej pory jestem jego wielkim fanem. Wideo też ma się rozumieć! Bo jak tu nie być, kiedy bla bla blablabla bla blablabla blaaa...
https://www.youtube.com/watch?v=4izZYfo58-E
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
No dobra, to dolecimy chociaż tę drugą dychę do końca zatem, nie będę się nawet czepiał o tempo już. Traktowałem trochę lajtowo ten temat i tak, teraz dopiero przysiadłem porządnie i przemyślałem co tak naprawdę najbardziej chciałbym tu przekazać, które z klipów planowanych są dla mnie tymi ulubionymi i najważniejszymi jednak i odpuściłem rzeczy które są może no fajne, może lepiej zrobione ale w sumie to DOCENIAM a poza tym wzrusz ramion i tak często nie wracam do nich. Let's go.
Nas feat. Puff Daddy - Hate Me Now
(1999 r., reż Hype Williams)
Hype Williams po raz drugi bo w dobie przełomu millenium był to gość do którego szło się po wypasione teledyski po prostu, robił wiele z droższych, komercyjnych, rapowych klipów wówczas. Idealnie łączy się to z numerem którego obraz się dotyczy bo Hate Me Now dotyczy właśnie krytyki pod adresem samego Nasa i zarzutów o to że się sprzedał, że nie robi już muzyki "dla ulic" itd. Tego typu komentarze zaczęły pojawiać się już po drugim jego albumie który właśnie skręcał w mainstream mocno, więc gdy przyszła pora do nagrania trzeciego (mojego ulubionego zresztą) albumu I Am raper zdecydował się odpowiedzieć na te zarzuty a właściwie nadstawić drugi policzek. Gościnnie w refrenie i wideoklipie występuje tu również Puff Daddy a więc jak już wiecie jeden z ówczesnych królów komercyjnego rapu i - co bardzo lubię - ponownie przyodziewa tu niejako pozę wkur*ionego rapera walczącego z hejterami, włącznie z nieco przesterowanym agresywnym wokalem - tak samo jak w kawałku My Downfall z albumu Biggiego.
W klipie mamy trzy główne lokacje w których rozgrywa się jego akcja, są scenki z ulic Queens w Nowym Jorku gdzie Nas i Puffy rapują w otoczeniu całej rzeszy ziomków (wiadomka, żeby ukazać że nadal jesteśmy lokalsami, zresztą Nas chyba wtedy nadal mieszkał w Queens o ile kojarzę), są scenki w nocnym klubie gdzie Panowie spijają szampana odziani w futra, w towarzystwie striptizerek a nawet... białego tygrysa, hy (żeby ukazać że TAK, lubimy hajs i nic Wam do tego) oraz scenki, heh, z ukrzyżowania samego Nasa co jest już najbardziej dobitnym graficznym ukazaniem tego "nadstawiania policzka". Co ciekawe w pierwotnej wersji klipu ukrzyżowani zostali Nas oraz Puffy, później jednak Puffy nagle wycofał się z tej koncepcji. Mimo to jakimś cudem podczas premiery w MTV puszczono wersję z Puffym na krzyżu co skończyło się tym że wściekły Puffy wparował do managera Nasa - Steve'a Stoute'a - i rozbił mu na głowie butelkę szampana. Panowie ostatecznie zakończyli spór w sądzie gdzie Puffy przeprosił i wybulił poł bańki zadośćuczynienia, HY.
Także no tego, taka to historyjka, więcej niż o klipie chyba napisałem o wszystkim wokół ale to nieważne, to jest moja bestka i ja to lubię, to jest Nas i Puffy w wersji YOLO, lejący szampana wokół, Puffy zabawnie bujający się na daszku lokalnego sklepiku, ściany ognia, drogie ciuchy, laski w bikini, droga krzyżowa, czego tu nie ma. "You still wanna hate? Be my guest I suggest."
https://youtu.be/91bCAs-BlFk?si=FpLWagsIrdLEMHwo
Nas feat. Puff Daddy - Hate Me Now
(1999 r., reż Hype Williams)
Hype Williams po raz drugi bo w dobie przełomu millenium był to gość do którego szło się po wypasione teledyski po prostu, robił wiele z droższych, komercyjnych, rapowych klipów wówczas. Idealnie łączy się to z numerem którego obraz się dotyczy bo Hate Me Now dotyczy właśnie krytyki pod adresem samego Nasa i zarzutów o to że się sprzedał, że nie robi już muzyki "dla ulic" itd. Tego typu komentarze zaczęły pojawiać się już po drugim jego albumie który właśnie skręcał w mainstream mocno, więc gdy przyszła pora do nagrania trzeciego (mojego ulubionego zresztą) albumu I Am raper zdecydował się odpowiedzieć na te zarzuty a właściwie nadstawić drugi policzek. Gościnnie w refrenie i wideoklipie występuje tu również Puff Daddy a więc jak już wiecie jeden z ówczesnych królów komercyjnego rapu i - co bardzo lubię - ponownie przyodziewa tu niejako pozę wkur*ionego rapera walczącego z hejterami, włącznie z nieco przesterowanym agresywnym wokalem - tak samo jak w kawałku My Downfall z albumu Biggiego.
W klipie mamy trzy główne lokacje w których rozgrywa się jego akcja, są scenki z ulic Queens w Nowym Jorku gdzie Nas i Puffy rapują w otoczeniu całej rzeszy ziomków (wiadomka, żeby ukazać że nadal jesteśmy lokalsami, zresztą Nas chyba wtedy nadal mieszkał w Queens o ile kojarzę), są scenki w nocnym klubie gdzie Panowie spijają szampana odziani w futra, w towarzystwie striptizerek a nawet... białego tygrysa, hy (żeby ukazać że TAK, lubimy hajs i nic Wam do tego) oraz scenki, heh, z ukrzyżowania samego Nasa co jest już najbardziej dobitnym graficznym ukazaniem tego "nadstawiania policzka". Co ciekawe w pierwotnej wersji klipu ukrzyżowani zostali Nas oraz Puffy, później jednak Puffy nagle wycofał się z tej koncepcji. Mimo to jakimś cudem podczas premiery w MTV puszczono wersję z Puffym na krzyżu co skończyło się tym że wściekły Puffy wparował do managera Nasa - Steve'a Stoute'a - i rozbił mu na głowie butelkę szampana. Panowie ostatecznie zakończyli spór w sądzie gdzie Puffy przeprosił i wybulił poł bańki zadośćuczynienia, HY.
Także no tego, taka to historyjka, więcej niż o klipie chyba napisałem o wszystkim wokół ale to nieważne, to jest moja bestka i ja to lubię, to jest Nas i Puffy w wersji YOLO, lejący szampana wokół, Puffy zabawnie bujający się na daszku lokalnego sklepiku, ściany ognia, drogie ciuchy, laski w bikini, droga krzyżowa, czego tu nie ma. "You still wanna hate? Be my guest I suggest."
https://youtu.be/91bCAs-BlFk?si=FpLWagsIrdLEMHwo
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
Marysia była lekko w szoku...
WWO - Każdy ponad każdym (2004)
(prod. White House)
Trochę zazdroszczę tym, którzy jeszcze nie znają jednego z największych utworów w historii polskiego h-h. Nie dość, że doskonały storytelling, to jeszcze nie ma się czego wstydzić pod względem warstwy wizualnej. Nie znalazłem informacji nt. autorów z imienia i nazwiska, ale na podstawie wywiadów Magiery zakładam producencką opiekę ekipy White House. Potrzeba parę Honeckerów do rozpisania zależności relacji między opisywanymi postaciami. Sokół poskładał to bezbłędnie, jest tu parę linijek, które już przeszły do historii. Obrazek dzieje się na dwóch planach. Pewnie Mudżyn będzie w stanie rozpoznać znacznie więcej postaci niż ja. Mamy małe spotkanie towarzyskie w kinie przy okazji premiery animacji oraz poważny wgląd w efekt końcowy. Całkiem estetyczne rysunki wiernie podążają za opowieścią Sokoła, w ramach małych easter eggów mamy koszulki HWDP oraz szyld PROSTO obecny na rzeczach wielu różnych postaci. W realu niby spokojny pokaz, ale po drodze dzieje się mała bitka na widowni. Jest kilka ujęć na nawijającego Sokoła. Pod koniec wchodzimy za kulisy, przyglądamy się bliżej procesowi powstawania, widzimy odręczne szkice. Do ostatnich sekund pozostajemy jednak w uniwersum Marysi, Ryszarda, Janiny, Grzegorza i Karola z pizzy. Potężne dzieło, całości może nie znam na pamięć, ale poważną część jak najbardziej.
https://www.youtube.com/watch?v=9c7HVMDp43s
WWO - Każdy ponad każdym (2004)
(prod. White House)
Trochę zazdroszczę tym, którzy jeszcze nie znają jednego z największych utworów w historii polskiego h-h. Nie dość, że doskonały storytelling, to jeszcze nie ma się czego wstydzić pod względem warstwy wizualnej. Nie znalazłem informacji nt. autorów z imienia i nazwiska, ale na podstawie wywiadów Magiery zakładam producencką opiekę ekipy White House. Potrzeba parę Honeckerów do rozpisania zależności relacji między opisywanymi postaciami. Sokół poskładał to bezbłędnie, jest tu parę linijek, które już przeszły do historii. Obrazek dzieje się na dwóch planach. Pewnie Mudżyn będzie w stanie rozpoznać znacznie więcej postaci niż ja. Mamy małe spotkanie towarzyskie w kinie przy okazji premiery animacji oraz poważny wgląd w efekt końcowy. Całkiem estetyczne rysunki wiernie podążają za opowieścią Sokoła, w ramach małych easter eggów mamy koszulki HWDP oraz szyld PROSTO obecny na rzeczach wielu różnych postaci. W realu niby spokojny pokaz, ale po drodze dzieje się mała bitka na widowni. Jest kilka ujęć na nawijającego Sokoła. Pod koniec wchodzimy za kulisy, przyglądamy się bliżej procesowi powstawania, widzimy odręczne szkice. Do ostatnich sekund pozostajemy jednak w uniwersum Marysi, Ryszarda, Janiny, Grzegorza i Karola z pizzy. Potężne dzieło, całości może nie znam na pamięć, ale poważną część jak najbardziej.
https://www.youtube.com/watch?v=9c7HVMDp43s
-
devotional
- Posty: 7377
- Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
- Ulubiony utwór: Master And Servant
- Lokalizacja: bezdomny
del
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
del shannon
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Del Piero
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
UWAGA, MAMA MUSIAŁA MA JEGO HASŁO DO FORUM
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Malkolit
- Posty: 6483
- Rejestracja: 24 cze 2011 22:37
- Ulubiony utwór: World in My Eyes
- Lokalizacja: właściwa
del-ete
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
dobrze że nie del-irium
-
Hien
- Posty: 24613
- Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
- Lokalizacja: Sam's Town
Stabbing Westward – Shame (reż. Paul Cunningham, 1996)
Odkładam na chwile kącik DIY (podoba mi się, że jestem jedynym przedstawicielem tegoż tutaj) żeby zaprezentować coś tym razem za duże pieniądze. Wszystko zaczyna się jak trailer hollywoodzikiego filmu, ale zalicza twist kiedy zespół burzy czwarta ścianę. Nie będę bawił się w opisy, bo tylko zepsuje niespodziankę. To był chyba pierwszy klip Stabbing Westward po podpisaniu umowy z majorsem, do dziś to jeden z ich dwóch największych hitów. Z teledyskami u nich było w kratkę, ten jest zdecydowanie najlepszy, najbardziej pomysłowy i humorystyczny. Zajebiście wypada Clint Curtis w roli pojebusa, facet nie zrobił oszałamiającej kariery aktorskiej potem, a szkoda. Z drugiej strony, pewnie byłby typecastowany non-stop, a tak gra co chce. W każdy razie, bierzcie trochę mainstreamowych alternatywnych klimatów prosto z lat 90. Kiedyś to się ludzie starali, te teledyski to były małe dzieła sztuki. Teraz wszędzie lyric video, albo jeszcze gorzej, klipy tworzone przez AI. KIEDYŚ TO BYŁO.
https://youtu.be/CsxaoXHe9Xc
Odkładam na chwile kącik DIY (podoba mi się, że jestem jedynym przedstawicielem tegoż tutaj) żeby zaprezentować coś tym razem za duże pieniądze. Wszystko zaczyna się jak trailer hollywoodzikiego filmu, ale zalicza twist kiedy zespół burzy czwarta ścianę. Nie będę bawił się w opisy, bo tylko zepsuje niespodziankę. To był chyba pierwszy klip Stabbing Westward po podpisaniu umowy z majorsem, do dziś to jeden z ich dwóch największych hitów. Z teledyskami u nich było w kratkę, ten jest zdecydowanie najlepszy, najbardziej pomysłowy i humorystyczny. Zajebiście wypada Clint Curtis w roli pojebusa, facet nie zrobił oszałamiającej kariery aktorskiej potem, a szkoda. Z drugiej strony, pewnie byłby typecastowany non-stop, a tak gra co chce. W każdy razie, bierzcie trochę mainstreamowych alternatywnych klimatów prosto z lat 90. Kiedyś to się ludzie starali, te teledyski to były małe dzieła sztuki. Teraz wszędzie lyric video, albo jeszcze gorzej, klipy tworzone przez AI. KIEDYŚ TO BYŁO.
https://youtu.be/CsxaoXHe9Xc
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
-
Dragon
- Posty: 10300
- Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
- Ulubiony utwór: Sexy Doll
- Lokalizacja: woj. wałbrzyskie
To jeszcze Pan Seba i Pan Wuja
-
shodan
- Posty: 18313
- Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
- Ulubiony utwór: Halo
Eminem – Without Me
reż. Joseph Kahn (2002)
Drugi teledysk Josepha Kahna ode mnie po Candy Robbiego Williamsa i chyba Dragon też coś jego wrzucał (George Michael). Wychodzi na to, że gość ma talent do robienia dobrych clipów. Lubię posłuchać czasami Eminema i lubię jego teledyski. Ten do Without Me wydaje się szczególnie interesujący. Efektowny, dynamiczny, jajcarski. Dużo się w nim dzieje. Eminem się wydurnia jak to miał w zwyczaju i przebiera za różne postacie. Ma chłop wg mnie spory talent aktorski. Gości w swoim clipie kilka znanych postaci jak Dr. Dre, członków grupy D12 czy aktorki porno z Jenną Jameson na czele. Teledysk zgarnął w swoim czasie sporo nagród w różnych kategoriach i wcale się nie dziwię. Moje ulubione momenty to te z Elvisem, Eminem i Dr.Dre w samochodzie (przypomina się Busta Rhymes w Break Ya Neck) oraz Eminem przebrany za Bin Ladena i tańczący z członkami D12.
https://www.youtube.com/watch?v=YVkUvmDQ3HY
reż. Joseph Kahn (2002)
Drugi teledysk Josepha Kahna ode mnie po Candy Robbiego Williamsa i chyba Dragon też coś jego wrzucał (George Michael). Wychodzi na to, że gość ma talent do robienia dobrych clipów. Lubię posłuchać czasami Eminema i lubię jego teledyski. Ten do Without Me wydaje się szczególnie interesujący. Efektowny, dynamiczny, jajcarski. Dużo się w nim dzieje. Eminem się wydurnia jak to miał w zwyczaju i przebiera za różne postacie. Ma chłop wg mnie spory talent aktorski. Gości w swoim clipie kilka znanych postaci jak Dr. Dre, członków grupy D12 czy aktorki porno z Jenną Jameson na czele. Teledysk zgarnął w swoim czasie sporo nagród w różnych kategoriach i wcale się nie dziwię. Moje ulubione momenty to te z Elvisem, Eminem i Dr.Dre w samochodzie (przypomina się Busta Rhymes w Break Ya Neck) oraz Eminem przebrany za Bin Ladena i tańczący z członkami D12.
https://www.youtube.com/watch?v=YVkUvmDQ3HY
-
stripped
- Posty: 13774
- Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
- Ulubiony utwór: hajerlow
Nie wiem ile w tym prawdy bo źródło wygasło niestety ale Wiki podaje że za reżyserię odpowiadał Łukasz Tunikowski, Grupa 13 (G13 mnóstwo popularnych rapowych klipów wtedy ogarniała)Dragon pisze:25 sie 2023 15:12Marysia była lekko w szoku...
WWO - Każdy ponad każdym (2004)
(prod. White House)
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup